Archive | 2021/06/11

Po drugiej stronie lustra

Nic tak dobrze nie przekazuje pragnienia wolności, sprawiedliwości i praw człowieka jak założenie koszulki z podobizną Saddama Husajna (Zdjęcie i podpis ze strony Facebooka Kasima Hafeeza.)


Po drugiej stronie lustra


Andrzej Koraszewski


Kasim Hafeez jest Brytyjczykiem pochodzenia pakistańskiego, mieszka w Kanadzie, przebył długą drogę od dzieciństwa w domu, w którym ojciec wielbił Adolfa Hitlera, on sam angażował się w młodości w radykalnych organizacjach islamistycznych, aż dotarł do odkrycia, że został oszukany i był gotów umierać za kłamstwo. Poświęcił się walce z samobójczą muzułmańską nienawiścią do Żydów, mówi o sobie, że jest muzułmańskim syjonistą.

11 maja Kasim na swoim Facebooku pisał:

Najnowsze eskalacje w Jerozolimie przyciągnęły uwagę świata,  wszyscy ′′ celebryci ′′ i ′′ influencerzy ′ i inni znawcy udostępniają memy, aby powiedzieć nam „co się naprawdę dzieje “. Kiedyś byłem bardzo antyizraelski i widziałem z pierwszej ręki uprzedzenia przeciwko Izraelowi…

Ten muzułmański syjonista przypomina, że ta straszna wojna to nie mecz piłki nożnej, w której kibicujemy jednej stronie i nienawidzimy tę drugą.

„To, co budzi moje obrzydzenie, to rażące kłamstwa i fałszerstwa sprzedawane w memach, w mediach społecznościowych i w mediach głównego nurtu. Podły antysemityzm, z którym moi znajomi mają do czynienia w mediach społecznościowych, tylko dla podkreślenia radości, że Izraelczycy muszą uciekać przed rakietami.

Te wydarzenia nie dzieją się w próżni, posłuchajcie kazań, które wygłaszano podczas Ramadanu, posłuchajcie jakie treści są przekazywane w palestyńskich mediach, zobaczcie jak szkoły nazwane są imionami terrorystów, którzy zamordowali izraelskie kobiety i dzieci.”

Inny muzułmanin Bassem Eid, mieszkający we wschodniej Jerozolimie palestyński działacz na rzecz praw człowieka, był uwielbiany jak długo zajmował się wyłącznie krytyką Izraela, dziś otrzymuje groźby śmierci, kiedy pokazuje rozmiary łamania praw człowieka przez kierownictwo Autonomii Palestyńskiej. Na swojej stronie Facebooka pisał: POWTARZAJCIE ZA MNĄ: Możecie popierać Palestyńczyków bez popierania ludobójczych terrorystycznych ugrupowań. #StopHamas

12 maja Bassem Eid zamieścił następujący wpis:

„Obecny konflikt rozpoczął się kiedy palestyński przywódca Mahmoud Abbas odwołał wybory, przekreślając demokrację. Teraz, kiedy wybuchła przemoc, Autonomia Palestyńska milczy. Palestyńczycy potrzebują demokracji i prawdziwego przywództwa dziś bardziej niż kiedykolwiek.”

Te słowa zauważyła jedna jedyna gazeta na Zachodzie, „Toronto Sun”. Bassem Eid próbuje pokazać, że są Arabowie, którzy odrzucają wszechobecne podżeganie do nienawiści. Na jego stronie znajdujemy takie przekazy:

Bassem Eid zwraca również uwagę na interesujący fakt, że od wybuchu nowej fali nienawiści żaden przywódca arabskiego państwa nie skontaktował się z „prezydentem” Abbasem. Jest to informacja powtórzona za jednym z przedstawicieli palestyńskiego kierownictwa i Eid nie próbuje jej interpretować.

Kasim Hafeez zamieścił w postaci memu inną informację:

„Tylko dla przypomnienia, ponad 207 tysięcy cywilów zostało zabitych w Syrii, w tym co najmniej 25 tysięcy dzieci, ale jak się wydaje ten mem nie dotarł do celebrytów i infuencerów tak głęboko zaangażowanych w obronę praw człowieka i będących ekspertami w sprawach konfliktu palestyńsko-izraelskiego.”

Fred Maroun jest Libańczykiem, który uciekł ze swojego kraju do Kanady w 1984 roku. Na co dzień jest inżynierem, ale często zabiera głos w sprawach Bliskiego Wschodu. Właśnie opublikował artykuł pod znamiennym tytułem: „Izrael nie zabija Palestyńczyków, my ich zabijamy”. Zaczyna tak:

„Wszyscy znamy powiedzenie ‘to nie broń zabija, zabijają ludzie’. Jak długo broń jest zamknięta w szafie nikogo nie zabija. Jednak jeśli bierzesz ją do ręki, mierzysz do drugiego człowieka i pociągasz za spust, ktoś prawdopodobnie traci życie. To człowiek, który strzela, jest mordercą, a nie broń.

Tak samo jest z Gazą. Izrael ma silną armię, Izraelskie Siły Obronne, ale bez sprowokowania IDF nigdy nie atakuje. Atakuje Gazę tylko wtedy, kiedy Hamas lub inni terroryści z Gazy atakują Izrael, zwykle przez ostrzeliwanie rakietami jego miast i wsi.”

Fred Maroun przypomina banalną prawdę, że zaatakowanie dowolnego kraju powoduje reakcje armii tego kraju. Jest tu jednak inne pytanie – kto powoduje, że terroryści decydują się na atakowanie Izraela i odpowiada  – MY. Wyjaśnia, że przez to MY rozumie wszystkich ludzi spoza Izraela, pisze, że tymi, którzy pociągają za spust, w rzeczywistości są ci, którzy zachęcają terrorystów do działania. A robimy to demonizując Izrael i uwalniając terrorystów od jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich czyny. Maroun przypomina, że za każdym razem, kiedy Izrael niszczy terrorystyczną infrastrukturę, świat usłużnie pomaga ją odbudować. Raz za razem terroryści odnoszą zwycięstwo, nie tylko zabili trochę Izraelczyków, nie przejmując się tym, że zginęło więcej Palestyńczyków, ale świat ich jeszcze uwielbia.

Maroun powtarza:

„Pociągamy za spust, żądając od Izraela zakończenia działań wojennych, zamiast domagać się rozbrojenia terrorystów. Pociągamy za spust, obwiniając Izrael za to, że daje terrorystom powody do ataku, tak jakby atakowanie bezbronnych cywilów było właściwym sposobem rozwiązywania jakichkolwiek problemów. Pociągamy za spust, licząc skrupulatnie ofiary po każdej stronie, tak jakby większa liczba ofiar po stronie palestyńskiej oznaczała, że winny był Izrael, jakby Izrael nie robił wszystkiego, aby ograniczyć liczbę ofiar cywilnych, podczas gdy terroryści robili wszystko, aby je spowodować. Pociągamy za spust, żądając zniesienia blokady Gazy, ignorując fakt, że Izrael musi ograniczać napływ broni do Gazy. Naciskamy za spust, opłakując sytuację Palestyńczyków w Gazie, nie zdając sobie sprawy, że winni są terroryści. Pociągamy za spust, obwiniając Izrael za budowę osiedli na Zachodnim Brzegu, ignorując jednocześnie fakt, że Żydzi zostali stamtąd siłą usunięci w 1948 roku. Pociągamy za spust, żądając od Izraela zakończenia okupacji Zachodniego Brzegu, ignorując jednocześnie to, że Izrael zakończył okupację Gazy i wycofał z Gazy wszystkich żydowskich mieszkańców, dostając w zamian nieustające ataki terrorystyczne. Pociągamy za spust, płacząc nad brakiem państwa palestyńskiego, ignorując jednocześnie fakt, że przez ponad 73 lata Arabowie odrzucali takie państwo, ponieważ musiałoby ono istnieć obok Izraela.”

Autor pisze dalej, że odmawiając przyznania oczywistego faktu, iż wina jednej strony jest nieporównywalnie większa niż drugiej, zachęcamy tym terrorystów do powtarzania ataków. Przypomina, że za każdym razem, kiedy Hamas nasila swoje ataki, powtarza się ta sama historia, świat reaguje tak samo i będzie to trwało jak długo Hamas będzie kontrolował Strefę Gazy. Fred Maroun kończy słowami:

„Jeśli chcemy, aby Palestyńczycy przestali umierać w wojnach z Izraelem, musimy przestać pociągać za spust. Musimy przestać kierować się ignorancją i nienawiścią, które zabijają równie skutecznie, jak kule karabinu. Jest to proste, ale bardzo trudne, ponieważ aby to zrobić, musimy wzmocnić własny kręgosłup moralny. Ale czy zechcemy? Czy przestaniemy zabijać Izraelczyków i Palestyńczyków?”

Yoseph Haddad, izraelski Arab, weteran izraelskiej armii, 18 maja na swojej stronie Facebooka pisał:

„Przez cały czas powtarzam, że większość arabskiego społeczeństwa w Izraelu chce tu żyć w partnerstwie i sprzeciwia się pełnej przemocy mniejszości, która formalnie nas reprezentuje.” Pisze, że jest jednym z nielicznych głosów tego arabskiego sprzeciwu, ale społeczności żydowskie i arabskie bardzo się różnią. W społecznościach arabskich jest ogromny strach przed ekstremistami, pisze że w ostatnich dniach było nie tylko wiele ofiar żydowskich, ale dużo ofiar arabskich, bitych i zastraszanych przez Arabów. Ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo i Haddad pisze, że doskonale to rozumie. On sam nie zamierza zmieniać kursu i będzie robił, co w jego mocy, żeby odrzucić podżegających do przemocy i przywrócić rozsądek i partnerstwo w izraelskim społeczeństwie, bo, jak stwierdza, nie ma innego wyjścia.

Fakt, że to arabscy dysydenci przedstawiają takie argumenty sam w sobie nie stanowi żadnego dowodu. Należy jednak te głosy odnotować i usłyszeć.

Takich głosów jest znacznie więcej, ale oczywiście możemy im przeciwstawić badania opinii publicznej wskazujące na dominację postaw nienawiści i nieprzejednania wśród Arabów palestyńskich, jak również (chociaż w mniejszym stopniu) wśród Arabów izraelskich.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Making aliyah to Israel is a difficult sacrifice – opinion

Making aliyah to Israel is a difficult sacrifice – opinion

DOV LIPMAN


The reality that immigrants, especially new and young olim, won’t be celebrating Passover, weddings, and births with their families, especially for younger olim, is causing anguish.

New Olim at BGA make Aliyah during Corona / (photo credit: YONIT SCHILLER)

‘Making aliyah is not easy, and anyone who tells you otherwise is not telling you the truth.”

I say that line in every speech that I give in which I try to inspire people to move to Israel. Of course, I immediately follow that up by making clear that it’s a worthwhile move, and that everything worthwhile in life comes via challenges and effort. But anyone making aliyah must know that it will not be easy.

Every person or family who moves to Israel experiences their own trials and struggles, but this past year – and this past month in particular – has brought a new collective challenge to Israel’s English-speaking community. Many immigrants would have never made aliyah if they knew it would mean not seeing their parents for well over a year; none would have made aliyah had they known it would mean that parents and siblings could not be present for their weddings or the births of their children. It was all inconceivable a year ago.

The reality that English speaking immigrants, especially new and young olim, won’t be celebrating Passover, weddings, and births with their families, especially for younger olim, is causing significant anguish. The pain is real. The wounds are raw. I hear it in people’s voices on a daily basis.

We, as a community, must recognize this truth, and must do two things collectively to address this painful reality.

First, we must be there for one another. We must become the families that everyone is longing for. We must reach out to assist and provide the love for anyone who planned on being with family for Passover, who needed family and now won’t have them nearby.

We must keep our eyes and ears open to hear the cries of women who are giving birth without their mothers by their sides – in many cases with the knowledge that there could be significant complications during and after the birth.

We have to show up at weddings with the excitement and love that parents would show their children if they were present – not as replacement for their parents, but at the very least to make sure we do our part to make the wedding as joy filled as possible. If we truly are one family, now is the time for all of us to step up and make that as tangible as possible.
Second and perhaps more importantly, we must all take a deep breath and zoom out for a moment and look at the big picture: we are blessed to live in our own state in our own land. With all its flaws and challenges, we are literally living the fulfillment of prophecies.

Our ancestors opened the Bible and read about a future “ingathering of the exiles,” and believed that a time would come when it would transpire. We don’t have to believe it anymore. It’s happening right now, we are living it ourselves. They read biblical passages about an eventual re-flourishing of the Land of Israel, and believed that this miracle would someday occur. But we don’t have to merely read the words. We see it right before our own eyes on a daily basis.

Try to imagine what our great-great-great grandparents would have sacrificed to just breathe the air of Israel for a few minutes. And we are blessed to live here. We are blessed to be living the prayers and dreams of our ancestors – literally. And that should serve as some comfort as we navigate these challenging times.

Jews who have made aliyah from English-speaking countries, who left behind great comfort, who ran to Israel and not from persecution or suffering, demonstrate remarkable ideological convictions and strength of character, with a capacity to deal with whatever comes our way.

The work we are doing trying to push the government to change its policies will continue, especially regarding vaccinated non-Israelis entering the country, and I believe those efforts will soon bear fruit.

In the meantime, let us recognize and remember that making aliyah meant sacrifice, and despite those who at the moment may be questioning their decision to move to Israel, years from now we will look back and be able to say that despite all the painful sacrifices, making aliyah was the best decision we ever made.


The writer served as a member of the 19th Knesset and is the secretary-general of the Confederation of United Zionists.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Polish City of Krakow Announces Crackdown on Antisemitic ‘Lucky Jew’ Figurines

Polish City of Krakow Announces Crackdown on Antisemitic ‘Lucky Jew’ Figurines

Algemeiner Staff


Paintings on sale in Poland promoting the antisemitic trope that links Jews with money. Photo: Tomasz Sikora Facebook page.

The municipal authorities in Poland’s second-largest city have called for an end to the sale of so-called “lucky Jew” figurines and paintings, which depict Orthodox Jews with stereotypically antisemitic facial features counting gold coins.

“These figurines are antisemitic, and it’s time for us to realize that,” Robert Piaskowski — the cultural representative of Krakow’s mayor, Jacek Majchrowski — declared on Thursday.

“In a city like Krakow, with such a difficult heritage and a painful past, it should not be sold,” Piaskowski said. “Enough of sweeping it under the rug.”

The statement followed a consultation process launched in 2020 over the continuing sale of the figurines, which have aroused ire both inside and outside Poland. Museums, religious associations and other institutions were canvassed as to their views on the matter by the Krakow municipality.

“Our position is a breakthrough,” Piaskowski remarked. “We finally named the phenomenon, we showed it. I hope this will be the beginning of an important conversation about Polish-Jewish relations, empathy and seeing the other.”

While the city cannot impose an outright ban on merchants selling the offending figurines, it has introduced a policy that conditions licenses for market stall holders and other retailers on a commitment not to sell them going forward.

Piaskowski said that he had visited several stores selling the figurines to persuade them otherwise.

“Recently, I was in three stores. Two owners agreed with me that the figures are inappropriate, one started to laugh,” he recalled. “But it’s not funny for foreign tourists, who are often outraged by this particular depiction of a Jew. I get a lot of letters from them.”

The phenomenon of “lucky Jew” figurines in Polish homes, normally made out of wood, has soared in popularity over the last 20 years. At one point, the figurines could even be purchased in the Polish parliament’s official gift shop, until protests from Jewish groups in 2017 stopped their continued sale. More recently, in Dec. 2019, the German-owned retail giant OBI removed similar products from 58 of its stores around Poland, including paintings of Jews wearing traditional religious items as they sat and carefully counted out their coins.

While the figurines are commonly defended in Poland as harmless totems designed to bring about financial good fortune, Jewish groups and historians counter that they conjure up the dangerous stereotype of Jews as avaricious moneylenders that triggered pogroms and other anti-Jewish atrocities over the centuries.

The former head of the Anti-Defamation League, Abraham Foxman — who survived the Holocaust in Poland — has long urged educational efforts to expose the antisemitic character of  the figurines.

“Poland is full of images of the Jew in statues, sculptures, paintings celebrating the age old antisemitic canard about Jews and money … It killed Jews in Poland during the Holocaust and after the Holocaust,” Foxman told The Algemeiner in March.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com