Archive | March 2023

Unia Europejska i administracja Bidena akceptują palestyńskie kłamstwa

To odmowa przywódców palestyńskich zaakceptowania prawa Izraela do istnienia jako ojczyzny narodu żydowskiego zaostrza napięcia między Izraelczykami i Żydami. To masowa kampania palestyńskich przywódców podżegania przeciwko Izraelowi i Żydom oraz ciągłe gloryfikowanie terrorystów zaostrza napięcia między Izraelczykami i Palestyńczykami. Na zdjęciu: prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas przemawia na szczycie Ligi Arabskiej w Kairze, 12 lutego 2023 r. (Zdjęcie: Ahmad Hassan/AFP via Getty Images)


Unia Europejska i administracja Bidena akceptują palestyńskie kłamstwa

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Autonomia Palestyńska i jej przywódca, Mahmoud Abbas, nadal przekręca, przeinacza i przepisuje historię Żydów w ramach trwającej kampanii delegitymizacji państwa Izrael i narodu żydowskiego. Kampania ma na celu zanegowanie i odrzucenie związku między Żydami a Ziemią Izraela oraz szerzenie nienawiści do Izraela i Żydów.

Ta kampania – która przynajmniej w Europie trwa od dziesięcioleci – jest całkowicie ignorowana zarówno przez Unię Europejską, jak i administrację Bidena, której przedstawiciele są zbyt zajęci atakowaniem Izraela, by to zauważyć. Przymykając oczy na palestyńskie kłamstwa, fabrykacje i antysemityzm, administracja Bidena i UE wysyłają Palestyńczykom komunikat, że dalsze demonizowanie Izraela i Żydów jest całkowicie w porządku.

12 lutego Abbas wziął udział w konferencji w siedzibie Ligi Arabskiej w stolicy Egiptu Kairze. Konferencja, w której uczestniczyli prezydent Egiptu Abdel Fattah al-Sisi i król Jordanii Abdullah II, miała na celu omówienie sposobów wspierania Arabów mieszkających w stolicy Izraela, Jerozolimie.

Przemawiając na tej konferencji, Abbas powtórzył swoje fałszywe twierdzenie, że nie ma żadnego związku między Żydami a Jerozolimą, jak również Zachodnią Ścianą Wzgórza Świątynnego, częścią muru oporowego Drugiej Świątyni Salomona, która została zniszczona w 67 roku n.e. – ponad 500 lat przed narodzinami islamskiego proroka Mahometa w 571 roku n.e. – a teraz muzułmanie twierdzą, że jest to część ich Wzgórza Świątynnego/Haram al-Szarif. Abbas ponownie ujawnił swoje antysemickie oblicze, argumentując, że Izrael został stworzony, ponieważ Europejczycy chcieli pozbyć się Żydów mieszkających w ich krajach, podczas gdy w rzeczywistości Żydzi nieprzerwanie mieszkali na obszarze, najpierw znanym jako Kanaan, który obejmował Judeę, od co najmniej 1550 p.n.e., kiedy Jerycho zostało zrównane z ziemią.

Według Abbasa, Palestyńczycy są jedynymi, którzy mają prawa do Jerozolimy i jej świętych miejsc, włącznie ze Ścianą Zachodnią, nazywaną przez muzułmanów Ścianą Al-Buraka:

“Na tej konferencji mamy możliwość przedstawienia prawdziwej, udokumentowanej relacji o błogosławionym meczecie Al-Aksa, w tym o ścianie Al-Buraka [Ściana Zachodnia], relacji, która obala sfabrykowaną relację, na której opiera się okupacja. My [Palestyńczycy] mamy prawo do Palestyny, Jerozolimy i błogosławionego meczetu Al-Aksa. Tylko my mamy religijne, historyczne i legalne prawo do Ściany Al-Buraka, który jest, jak powiedzieliśmy wcześniej, częścią meczetu Al-Aksa i jest ważną własnością islamu”.

Abbas stwierdził następnie, że pomysł ustanowienia państwa Izrael nie miał nic wspólnego z realizacją liczącego dwa tysiące lat marzenia Żydów o swobodnym życiu we własnej ojczyźnie. Zamiast tego, przekonywał Abbas, Izrael został stworzony z dwóch prostych powodów: Europejczycy chcieli pozbyć się Żydów żyjących w ich krajach; oraz mieli służyć interesom “mocarstw kolonialnych” na Bliskim Wschodzie.

Zdaniem Abbasa brytyjska Deklaracja Balfoura z 1917 r., która wspierała ustanowienie “narodowego domu narodu żydowskiego” w Palestynie, była niczym innym jak “spiskiem prowadzonym przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone w celu pozbycia się Żydów z Europy z jednej strony, i założenia tego, co nazywano ich ojczyzną narodową w Palestynie, by służyło jako placówka zabezpieczająca interesy krajów kolonialnych, z drugiej”.

Dwa dni po tej najnowszej próbie Abbasa napisania historii na nowo i zaprzeczenia jakiemukolwiek żydowskiemu związkowi z ziemią Izraela, jego przyjaciele z administracji Bidena i niektórych krajów europejskich wydali wspólne oświadczenie, w którym zaatakowali Izrael za realizację planów budowy nowych domów dla żydowskich rodzin na Zachodnim Brzegu:

“My – ministrowie spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Włoch, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych – jesteśmy głęboko zaniepokojeni oświadczeniem rządu izraelskiego, że chce budować prawie 10 tysięcy jednostek osadniczych… Stanowczo sprzeciwiamy się tym jednostronnym działaniom, które służą jedynie zaostrzeniu napięć między Izraelczykami a Palestyńczykami i osłabiają wysiłki na rzecz osiągnięcia wynegocjowanego rozwiązania w postaci dwóch państw. Nadal uważnie monitorujemy rozwój sytuacji w terenie, który wpływa na żywotność rozwiązania w postaci dwóch państw i stabilność w całym regionie”.

Nie trzeba dodawać, że oświadczenie Francji, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii i USA całkowicie zignorowało trwającą kampanię Abbasa mającą na celu oczernianie Izraela, demonizowanie Żydów, zaprzeczanie ich historii i prawom do Izraela i Ściany Zachodniej. W rzeczywistości UE współpracuje z Palestyńczykami, aby przejąć jak najwięcej ziemi, aby stworzyć “fakty dokonane w terenie” w dużym regionie “Obszaru C”, który oficjalnie jest pod kontrolą Izraela.

Oświadczenie całkowicie ignoruje także gloryfikację terrorystów przez palestyńskich przywódców i palestyński program “płacy za zabójstwa”, który zachęca Palestyńczyków do mordowania Żydów przez nagradzanie morderców i ich rodzin.

Dla UE i administracji Bidena budowa nowych domów przez rodziny żydowskie stanowi większe niebezpieczeństwo niż antysemickie uwagi i ludobójcza retoryka Abbasa innych Palestyńczyków (na przykład tutajtutaj i tutaj).

Przedstawiciele Francji, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii i USA kłamią wszystkim w żywe oczy, twierdząc, że budowa nowych domów dla Żydów “zaostrzy napięcia między Izraelczykami a Palestyńczykami i podważy wysiłki na rzecz osiągnięcia wynegocjowanego rozwiązania w postaci dwóch państw”.

To odmowa przywódców palestyńskich zaakceptowania prawa Izraela do istnienia jako ojczyzny narodu żydowskiego zaostrza napięcia między Palestyńczykami i Żydami. To masowa kampania palestyńskich przywódców podżegania przeciwko Izraelowi i Żydom oraz ciągłe gloryfikowanie terrorystów zaostrza napięcia między Izraelczykami i Palestyńczykami. To także te nieustanne wysiłki przywódców palestyńskich, by wymazać żydowską historię, są odpowiedzialne za narastające napięcia.

Przedstawiciele Włoch, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i USA wiedzą, że konflikt izraelsko-arabski zaczął się na długo przed budową choćby jednego domu dla Żydów na Zachodnim Brzegu.

Wystarczy, by posłuchali, co sam Abbas powiedział w Kairze, gdzie dał jasno do zrozumienia, że problem Arabów z Izraelem zaczął się już w 1917 r., kiedy Żydom obiecano własną ojczyznę. Kiedy Abbas stwierdza, że Arabowie mają wyłączne prawa do Jerozolimy i Palestyny, w rzeczywistości mówi, że Izrael nie ma prawa istnieć.

W przeciwieństwie do Europejczyków i administracji Bidena, główny sprzeciw Abbasa nie dotyczy budowy kilku tysięcy mieszkań dla rodzin żydowskich. Główny zarzut Abbasa dotyczy Żydów przenoszących się z Europy i innych części świata do własnej ojczyzny. Głównym zarzutem Abbasa jest to, że Żydzi twierdzą, iż mają religijne, historyczne i legalne prawa do Jerozolimy, Ziemi Izraela i Ściany Zachodniej.

Przez ignorowanie słów Abbasa, ci, którzy wydali wspólne oświadczenie potępiające Izrael za zamiar budowy nowych mieszkań dla rodzin żydowskich, są współwinni palestyńskiej kampanii kłamstw i fabrykacji dotyczącej żydowskiej historii i praw.

Przez brak potępienia palestyńskiego przywódcy za jego kłamstwa, wypaczenia i podżeganie, politycy z Włoch, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i administracji Bidena ponownie demonstrują swoje nieugięte uprzedzenia wobec Izraela.

Pozwalają przywódcom palestyńskim na dalsze szerzenie kłamstw i fabrykacji na temat Izraela i narodu żydowskiego. To – nie budowanie domów dla Żydów – jest prawdziwym zagrożeniem dla “rozwiązania wynegocjowanego” między Izraelczykami i Palestyńczykami.

Jak zauważyło centrum wywiadu i informacji o terroryzmie Meir Amit:

“Celem przekłamywania historii przez Palestyńczyków, utrwalania nieścisłości i celowego zniekształcania nazw, podawania błędnych dat i wprowadzania elementów antysemickich jest poddawanie w wątpliwość i zaprzeczanie istnieniu narodu żydowskiego i jego historycznych powiązań z Ziemią Izraela, szerzenie nienawiści do Izraela i Żydów i sabotowanie wszelkiej szansy na znaczący dialog między Izraelem a Palestyńczykami”.

Abbas wygłaszał podobne oświadczenia o Izraelu i Żydach w przeszłości. W 2018 roku powiedział w przemówieniu przed Palestyńską Radą Narodową w Ramallah, faktycznej stolicy Autonomii Palestyńskiej, że Europejczycy nienawidzą Żydów z powodu ich działalności społecznej i bankowej, w tym odsetek od pożyczek. Według Abbasa państwo Izrael jest projektem kolonialnym i obcym ciałem, które zostało osadzone w regionie przez kraje chrześcijańskie, które nienawidziły Żydów i chciały się ich pozbyć.

Czas, aby UE i administracja Bidena obudziły się i zrozumiały, że palestyńscy przywódcy nie są zainteresowani pokojem z Izraelem. Interesuje ich pokój bez Izraela. Palestyńczycy nie rozróżniają Żyda mieszkającego na Zachodnim Brzegu od Żyda mieszkającego w Tel Awiwie lub Jerozolimie.

Przywódcy palestyńscy są częścią problemu, a nie częścią rozwiązania. Częścią problemu są również podwójne standardy stosowane przez UE i administrację Bidena oraz brak postrzegania rzeczywistości takiej, jaka ona jest, a nie takiej, jaką oni sobie tego życzą. Dopiero gdy UE i administracja Bidena to uwzględnią, będzie można zacząć mówić o perspektywach rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego w drodze negocjacji.


Bassam Tawil – muzułmański badacz i publicysta mieszkający na Bliskim Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli-Palestinian relations are deeply affected – opinion

Israeli-Palestinian relations are deeply affected – opinion

JAMAL AMIAR


The status of Israeli Arabs has been improving amid firm and continuous efforts after decades of stagnation.
.

FINANCE MINISTER and Minister in the Defense Ministry Bezalel Smotrich arrives for a cabinet meeting, as Prime Minister Benjamin Netanyahu follows him, at the Prime Minister’s Office in Jerusalem, last month. / (photo credit: ALEX KOLOMOISKY/FLASH90)

The project of the present Israeli governing coalition to overhaul the organization and powers of the High Court will have deep implications on Israeli-Arab relations if it succeeds.

Given the coalition members’ plans to harden legal sanctions on Arab Israelis to the point of stripping them of their citizenship and expel them from Israel, and given the projects to extend the settlers’ presence in the occupied territories, the proposed plans are bound to raise tensions between Jews and Arabs in Israel. This could set off actions of solidarity among Palestinians in the occupied territories and in Arab countries.

Meanwhile, the new coalition’s plans to expand the settlements and give them a better legal cover by exerting control over the High Court – through legislative override or change in the judges nomination process – is also bound to raise Israeli-Palestinian tensions in the West Bank.

One could rightly argue that the establishment of settlements in the West Bank and the harsh treatment of its population has gotten for a half-century did not wait for new rules to be enacted by a rightist government.

Tensions are bound to rise

Palestinian Authority and Israeli flags (illustrative) (credit: Provided by the Lausanne Movement)

But if the proposed legislation succeeds, particularly the override rule and the change in the judicial nomination process, any move would become possible as Prime Minister Netanyahu and his allies crave for total control of the West Bank. With Finance Minister and Minister in the Defense Ministry Bezalel Smotrich in charge of civil affairs in the West Bank and with part of the powers of the Coordinator of Government Activities in the Territories, tensions are bound to raise.

These tensions may be contained for a while but for how long given Smotrich’s political aims in the West Bank, his political alliance with National Security Minister Itamar Ben-Gvir, and the fact that these two men and their allies in the Knesset exert true control on the fate of Netanyahu’s government?

Then, yes, the message from the Israeli government would become clear: there is no Palestinian Authority and there will be no Palestinian state, even a demilitarized state as Palestinian leaders have agreed to as a condition for Israeli-Palestinian and Israeli-Arab peace since the 1990s.

Given their possible consequences on the ground, on Jewish-Arab relations in Israel and in the West Bank, the proposed rules are bound to provoke a deterioration of the relations between Israel and the Arab countries with which it maintains diplomatic relations – no fewer than six.

STOPPING THE projects of the annexation of the West Bank by the previous Netanyahu government was already a condition that made the Abraham Accords possible. The plans of the present Israeli coalition to expand settlements won’t benefit Israeli-Arab relations when progress is expected in Israeli-Palestinian relations.

This point is not only a diplomatic issue, it touches the very fabric of Arab public opinion. Normalization won’t be fully accepted if there is no progress and there is indeed a deterioration in Israeli-Palestinian relations.

The moment is for building on the assets that the Abraham Accords represent for regional cooperation and peace. The present Israeli government needs to show political and diplomatic maturity. The Middle East has changed positively since the Camp David, Oslo and Abraham Accords, except for a majority of the Palestinian people.

It is time an Israeli and Arab leadership emerges that understands these issues and breaks with the politics of conflict and arrogance. The business communities are here and the civil societies, too, and the potential for shared initiatives and prosperity is real.

It may be that today the unlocking of this situation sits on the shoulders of one man: Netanyahu. The possibility that he does not go to court and avoids prison is completely linked to the fate that his governing coalition is preparing for the Israeli High Court. But by changing the legal rules and particularly by putting the override rule into law, Netanyahu might sacrifice the stability of this country and its relations with its neighbors for his singular benefit.

No one knows better than Netanyahu and the members of Knesset what is better for peace and their country, and their regional and international standing. If the United States and the United Kingdom have already expressed strong reservations about dealing with the present Israeli government and certainly with some of its members, what could be the position of Cairo, Amman, Abu Dhabi, Manama or Rabat?

The present legal issues before the Knesset and Israeli public opinion may be a matter of domestic politics but the way they are handled through votes in the Knesset, civil disobedience, the resignation of opposition MKs or an amnesty law will deeply affect the fate of Israeli-Palestinian relations, which are already at a very low point, and the status of Israeli Arabs, which, in fact, has been improving amid firm and continuous efforts after decades of stagnation.

The writer is a Moroccan journalist and writer. He is a guest contributor to  Mitvim Institute for Regional Policies and recently published (in French) Le Maroc, Israël et les Juifs Marocains (Morocco, Israel and Moroccan Jews), Bibliomonde, Paris.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Daily News – March 15, 2023

Israel Daily News – March 15, 2023

ILTV Israel News



Prime Minister Benjamin Netanyahu departing on a state visit to berlin amid judicial overhaul protests

Meantime; One of the central figures behind the Abraham Accords, having quite the vision for the Middle East…

And later, good news! after a long break – iconic Anglo-Music Festival is making a comeback.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Katastrofa demokracji, czy katastrofa w demokracji.

Demonstrators against the judicial reform in Jerusalem, 13 February 2023


Katastrofa demokracji, czy katastrofa w demokracji12 min czytania

Andrzej Koraszewski:


Stanisław Obirek należy do tych autorów, że którymi zgadzam się w większości spraw. Byłoby dziwne, gdybyśmy zgadzali we wszystkim, różnimy się i to bardzo mocno w sprawie, która nad Wisłą mało kogo interesuje. W dalekim Izraelu od lat mówiło się o konieczności zreformowania relacji między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Stanisław Obirek napisał krótki artykuł pod wymownym tytułem „Katastrofa demokracji w Izraelu”.

Nie zamierzałem o tej reformie pisać z prostego powodu, to jest temat, który mnie przerasta. Próbuję coś z tego zamieszania zrozumieć i zdaję sobie sprawę, że znajduję się na bardzo niepewnym gruncie. O katastrofie demokracji w Izraelu słyszę od dziesiątków lat, a ta najnowsza wydaje mi się szczególnie interesująca i rzeczywiście jest groźna.

Czy jest groźna dlatego,  że wprowadzana reforma niszczy demokrację, czy jest groźna dlatego, że polityczne rozróby mogą narazić i bez tego bardzo narażony kraj?

Zacznijmy od tego, co widać z Dobrzynia nad Wisłą. Od kilku lat Izrael miał bardzo chaotyczne rządy, gdyż nie udawało się wybrać stabilnej koalicji. Izraelska ordynacja wyborcza ma bardzo niski próg dla partii politycznych, wszystkie rządy kleci się z partii i partyjek, więc rozlatują się z byle powodu. Efekt taki, że wybory odbywają się w tym kraju częściej niż w innych. Innym problemem jest brak konstytucji. Izraelski parlament miał po ogłoszeniu niepodległości konstytucję uchwalić, ale nie udała mu się ta sztuka, jak twierdzą jedni z powodu wojny, a jak mówią inni z powodu  swarów między ludźmi, którzy mieli w Jerozolimie uzgodnić konstytucyjne reguły. Tak czy inaczej, konstytucji jak nie było, tak nie ma, a rolę konstytucji pełnią ustawy zasadnicze. Nie jest to jedyny na świecie demokratyczny kraj bez konstytucji, pytanie, czy te ustawy zasadnicze dobrze odgrywają swoją rolę zastępczą.     

Izrael ma ich 13, ale to nie liczba tych ustaw jest pechowa. Powstawały w różnych okresach, uchwalano je zwykłą większością głosów obecnych akurat w Knesecie posłów. Nowy rząd wniósł pod obrady Knesetu projekt zmian zasad wyboru sędziów Sądu Najwyższego i kilka innych poprawek do ustawy zasadniczej o sądach i ustawy zasadniczej o rządzie. 

Najkrócej rzecz biorąc zaproponowano i przegłosowano w pierwszym czytaniu:

    1. Powołanie parlamentarnej komisji wybierającej kandydatów do Sądu Najwyższego, których ostatecznie mianuje prezydent. Komisji ma przewodniczyć minister sprawiedliwości, ma mieć również dwóch zastępców z ministerstwa, do komisji wchodzi trzech posłów Knesetu, prezes Sądu Najwyższego i dwóch wskazanych przez sąd sędziów SN. (Skład komisji parlamentarnej będzie się zmieniał po każdych wyborach parlamentarnych.)
    1. Reforma ogranicza urzędowanie prezesa i wiceprezesa SN do jednej sześcioletniej kadencji, a po zakończeniu funkcji mogą nadal pozostać jako zwykli sędziowie SN.
    1. Kolejna poprawka stanowi, że żaden sąd, w tym SN, nie będzie miał prawa uchylania bądź ograniczania Ustaw Zasadniczych.    
    1. SN może orzec, że proponowana przez Kneset ustawa jest sprzeczna z prawem ale takie orzeczenie wymagać będzie poparcia decyzji przez 13 z 15 sędziów.    

Inną kwestią, która wzbudza wiele kontrowersji, jest sprawa znajdująca się obecnie w komisji parlamentarnej, która dotyczy tzw. doradcy prawnego rządu. Jest to funkcja łącząca zarówno prokuratora generalnego, doradcy prawnego, jak i swego rodzaju ombudsmana. Jest to kombinacja, której nie spotykamy w żadnym innym kraju. Propozycja zmierza do rozdzielenia tych funkcji z wyraźnym zdefiniowaniem jednakowo uprawnień, relacji z innymi instytucjami, trybu podejmowania decyzji oraz możliwości odwołania od ich decyzji.          

Wolałbym, żeby ocenę tych propozycji robił ktoś z kompetencjami profesor Łętowskiej, ale nawet laik mający rozeznanie na temat zasad konstytucyjnych regulacji w krajach takich jak USA, Wielka Brytania czy Szwecja nie może oprzeć się wrażeniu, że porównywanie tych reform do tego, co robią partie rządzące w Polsce lub na Węgrzech jest, najdelikatniej mówiąc, niestosowne. Dopiero po zaznajomieniu się z tym, co reforma zmienia, możemy zacząć zastanawiać się nad pytaniem, w jakim stopniu uzasadniona była krytyka istniejącego dotąd stanu rzeczy. Czy, jak twierdzą krytycy, równowaga między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą istotnie była zachwiana i to w stopniu, który zmieniał system w jurystokrację? Przyjaciel z Izraela, nie bez ironii, pisze, że izraelska konstytucja przypomina Talmud. Jest tych 13 ustaw zasadniczych, które są niespójne i mało precyzyjne, za to każdy sąd może sobie dowolnie dopisywać komentarze, poprawki i instrukcje wykonawcze, co w efekcie doprowadziło do uzurpowania sobie władzy prawników nad władzą ustawodawczą i wykonawczą. Co więcej, Sąd Najwyższy był praktycznie instytucją samoodtwarzającą się. Jego zdaniem zmiana przybliża izraelski Sąd Najwyższy do Trybunału Konstytucyjnego z mocniejszym umocowaniem w parlamencie.

Można i warto dyskutować o tym, w jakim stopniu te krytyki są uzasadnione, jednak patrząc z boku warto pamiętać, że obecna dyskusja w samym Izraelu jest raczej sporem politycznym i walką o władzę niż dyskusją merytoryczną. Zdając sobie z tego sprawę, prezydent Herzog wylewa oliwę na wzburzone fale. Ile może z tego zrozumieć postronny obserwator znad Wisły? Kiedy prezydent kraju mówi „jest jeszcze czas na dialog” i zwraca się do rządzącej koalicji „znajdźcie sposób na przekonanie opozycji do negocjacji”, ja słyszę w jego głosie rozpacz. Izraelska opozycja słyszy co innego:

Prezydent zrezygnował z naczelnej zasady, którą sam ustalił: zamrożenia ustawodawstwa w stanie, w jakim był przed głosowaniem w komisji i plenum. Wygląda na to, że myśli, że jest prezydentem Likudu, a nie prezydentem państwa. Zamiast zająć zdecydowane stanowisko przeciwko ‘Ustawie Zasadniczej: Dyktatura’, obwinia setki tysięcy ludzi, którzy wyszli na ulice, jako winnych zaistniałej sytuacji, a nie tych, którzy próbują zamordować demokrację, powinien wyjść i oświadczyć, że jest to ustawa niekonstytucyjna – napisali organizatorzy protestu przeciw reformie.

Czy w tej sytuacji istnieje szansa na przekonanie opozycji do dialogu? Premier apelował do opozycji o negocjacje przed pierwszym czytaniem i ponawia wezwania do dialogu nadal, ale, jak się wydaje, z drugiej strony jest wyłącznie zacietrzewienie. Projekt przeszedł pierwsze czytanie, prawdopodobnie przejdzie kolejne i stanie się prawem.   

Dlaczego jestem krytyczny wobec artykułu profesora Obirka o „katastrofie demokracji w Izraelu”, który jest oparty przede wszystkim na „analizie” przedstawionej przez modnego izraelskiego pisarza? Yuval Noah Harari nie prezentuje czytelnikom samej reformy. Jego analiza jest wieloprzymiotnikowa. Czytelnik dowiaduje się, że „nie jest reformą sądownictwa, ale bardziej przypomina antydemokratyczny zamach stanu”, że „skrajnie prawicowa koalicja doszła do  władzy”, że wprowadza „niezwykle kontrowersyjne ustawy”.

W nowym reżimie prawnym nie jest jasne, co powstrzymałoby obecny lub przyszły rząd przed uchwaleniem praw, które na przykład zamykają opozycyjne gazety, odmawiają robotnikom prawa do strajku, znoszą wolność akademicką, kryminalizują homoseksualizm, delegalizują partie arabskie, mogą pozbawić praw wyborczych obywateli arabskich lub – co być może najważniejsze – mogą zmienić sam system wyborczy w sposób gwarantujący trwałe utrzymanie władzy.

Czy jest cień podstaw do takich insynuacji? Ja ich nie widzę, może jestem w błędzie, ale dla mnie ten akapit jest wystarczającym powodem, żeby autora tych słów uznać za przeciwieństwo autorytetu i człowieka niezasługującego na uwagę.

W komentarzu pod artykułem Stanisława Obirka napisałem, że „krytyka jakiejkolwiek reformy bez podawania szczegółów proponowanych zmian nie jest krytyką, jest czymś zupełnie innym”.       

Profesor Obirek zareagował wezwaniem „niech czytelnicy rozsądzą kto ma rację”. Jak mają rozsądzić, kto ma rację, jeśli nadal nie dostarczymy im informacji, na czym polega reforma i o co toczy się spór?

Ze Stanisławem Obirkiem łączy nas bardzo wiele. Być może na pierwszym miejscu wymieniłbym wspólną alergię na obecność religii w polityce (prawdopodobnie mnie łatwiej dostrzec religijny fanatyzm w niektórych świeckich partiach). Łączą nas lewicowe wartości, ale obawiam się, że mamy różne poglądy na temat tego, kto o tych wartościach tylko mówi, a kto je względnie skutecznie realizuje. Zdecydowanie różni nas sposób patrzenia na politykę. W ocenie jakiegokolwiek zdarzenia jak ognia unikam wyjściowej klasyfikacji lewica-prawica, starając się zrozumieć, co kto mówi i robi, bez zabawy w „kogo kocham, kogo lubię”. Staram się pamiętać, że najłatwiej wprowadzają mnie w błąd ludzie, których szanuję i podziwiam, a najtrudniej ludzie, których darzę głęboką niechęcią. Ci drudzy są dla mnie niebezpieczni w inny sposób, mogę (i prawdopodobnie często tak się dzieje), nie zauważać, kiedy mają rację.   

Tu zaczyna się moja główna krytyka tego apelu, byśmy sądzili, że w Izraelu jest jakaś katastrofa demokracji. Autor zaczyna swój artykuł od etykietek; izraelski sąd najwyższy jest zagrożony przez rządzącą nacjonalistyczno-religijną koalicję, premier Izraela jest „jak wiadomo jednym z najbardziej przebiegłych polityków”, „koalicjanci wymykają się spod kontroli sprytnego Bibi”. Jako antropolog autor powinien wiedzieć, że pakuje się w pułapkę, że przy tym stylu nawet przy najlepszej woli trudno go posądzić o bezstronność.            

Z pewnością różnimy się w ocenie Benjamina Netanjahu. Moim zdaniem jest to przede wszystkim autor izraelskiego cudu gospodarczego. (Żaden polityk na świecie nie zasługuje na to, żeby na niego patrzeć przez różowe okulary, wszystkim należy patrzeć na ręce, warto pamiętać, że polityka jest brudną grą, a jej uczestnicy nie mają na ogół moralnych skrupułów, próbując zniszczyć swoich oponentów. Dotyczy to również przeciwników Benjamina Netanjahu).

Obirek z zapałem cytuje niegdyś niesłychanie zasłużonego oficera, który dziś, powodowany fanatyzmem, zachęca do podważania bezpieczeństwa państwa. Czy ten zachwyt jest uzasadniony?

Obecna izraelska koalicja rządząca może budzić obawy (w szczególności u takich zaciekłych zwolenników rozdziału państwa i kościoła jak ja). Poprzednia koalicja budziła obawy swoją miałkością programu „tylko nie Bibi”.

Zarzut, że reforma sądownictwa jest próbą ucieczki Netanjahu przed odpowiedzialnością karną jest zwyczajnie nieodpowiedzialny. Ani powrót do władzy nie zatrzymał procesu tego polityka, ani proponowana reforma nie chroni polityków izraelskich przed odpowiedzialnością karną. Innymi słowy Autor informuje nas o swoich uprzedzeniach, a nie o faktach.

A wreszcie troska o mniejszości. Reforma w żaden sposób nie zmienia statusu arabskich obywateli Izraela, a jeśli komuś się tak wydaje, to trzeba to jednak pokazać, gdyż w innym przypadku takie twierdzenia są gołosłowne. Netanjahu w swojej długiej służbie na stanowisku premiera zrobił dla społeczności arabskiej znacznie więcej niż którykolwiek inny polityk izraelski. Powstanie potężnej arabskiej klasy średniej, radykalna poprawa arabskiej oświaty, to bez wątpienia jego osobista zasługa.

Stanowisko opozycji wobec tej reformy jest faktycznie katastrofą. Jest nie tylko rezygnacją z parlamentarnego rozwiązywania politycznych sporów, jest groźnym  uderzeniem w bezpieczeństwo kraju.

Piszę ten tekst bezpośrednio po terrorystycznym ataku żydowskich osadników na arabską osadę za zieloną linią. Ten atak został stanowczo potępiony przez premiera i prezydenta. Sprawcy zostali natychmiast aresztowani i nikt nie ma wątpliwości, że zostaną osądzeni z całą surowością prawa. (O przepraszam, prawdopodobnie przywoływany przez Stanisława Obirka pisarz jest pewien, że ta straszna koalicja ich osłoni). Żydowskie państwo, niezależnie od tego, kto rządzi, karze każdy terroryzm, każdą próbę samowolnego wymierzania sprawiedliwości. Autonomia Palestyńska terror nagradza. Jeden polityk koalicji Zivka Fogel, na domiar złego przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Knesetu, powiedział coś, co słusznie spowodowało burzę:

wczoraj z Huwary przyjechał terrorysta. Zamknięta, spalona Huwara – to jest to, co chcę zobaczyć. To jedyny sposób na osiągnięcie odstraszania. Po morderstwie takim jak wczorajsze potrzebujemy spalenia wiosek, kiedy IDF nie podejmuje działań.

Te słowa po całej serii morderczych zamachów, po których każda śmierć żydowskiej ofiary była witana szaleństwem radości w palestyńskich miastach, byłyby ostro potraktowane, nawet gdyby padły z ust prywatnej osoby. Powiedział to jednak polityk i poseł z ramienia rządzącej koalicji. Nic dziwnego, że wywołały stanowcze protesty ze wszystkich stron. (Chciałbym, żeby w naszym społeczeństwie nieodpowiedzialne słowa wywoływały tak stanowcze reakcje.)       

Mogę być niechętnie nastawiony do obecności religijnych partii w obecnej koalicji, ale nie widzę najmniejszych podstaw do obaw o izraelską demokrację, chociaż izraelskie społeczeństwo, podobnie jak społeczeństwa wielu innych krajów, jest nie tylko bardzo podzielone, ale coraz bardziej nieufne wobec parlamentarnych metod rozwiązywania sporów i coraz bardziej podatne na emocjonalne, wyprane z faktów argumenty. To groźnie ostrzeżenie dla nas wszystkich, gdyż jest to trend, który w żaden sposób nie jest geograficznie ograniczony.         

P.S. Już po napisaniu tego tekstu dowiedziałem się, że minister Bezalel Smotrich powiedział w środę, że, arabska osada, na którą napadli  żydowscy osadnicy, powinna być zlikwidowana przez IDF. Niezależnie od tego, czy ta osada jest siedliskiem terrorystów, czy nie, jest to bardzo niedobry rozwój sytuacji, którego konsekwencje są trudne do przewidzenia.


Andrzej Koraszewski – Publicysta i pisarz ekonomiczno-społeczny. Ur. 26 marca 1940w Szymbarku, były dziennikarz BBC, wiceszef polskiej sekcji BBC, i publicysta paryskiej „Kultury”. Więcej w Wikipedii.

Facebook


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


America on Fire

America on Fire


SEAN COOPER


Vehicles including a Port Authority bus are left stranded after a bridge collapsed along Forbes Avenue in Pittsburgh on Jan. 28, 2022JEFF SWENSEN/GETTY IMAGES
.

Across the United States, critical infrastructure is breaking down and blowing up in plumes of toxic smoke

.

Last year the Fern Hollow Bridge in Pittsburgh collapsed hours before a planned visit by President Joe Biden; he was scheduled to give a speech addressing America’s infrastructure. About an hour’s drive northwest of Pittsburgh sits East Palestine, Ohio, where a train carrying hazardous materials derailed earlier this month, leading to the town’s evacuation and causing a public health crisis that has yet to be resolved. The two incidents, one year and roughly 50 miles apart, are not disconnected: They point to a widespread rot afflicting America’s transportation networks, public schools, health care facilities, energy grid, and other critical infrastructure that is already causing dangerous failures like the ones in Pittsburgh and East Palestine, and which appears likely to get worse before it gets better.

Because your electricity might not stay on long enough to reach the end of an article of any greater length, here is a brief survey of the current crisis afflicting America’s critical infrastructure.

Rail

The American rail system was given a respectable grade of “B” by the American Society of Civil Engineers in the organization’s most recent analysis of U.S. infrastructure in 2021. But that grade doesn’t fully reflect the dysfunction in the rail system. There have been 12,400 train derailments over the past 10 years, including 6,600 tankers holding hazardous liquids or gases with 348 of those tankers spilling their contents and at least 18,600 people forced to subsequently evacuate affected areas. As the Doomberg Substack recently reported, the transport of chemicals is a potentially explosive issue within the industry because “freight rail companies are forced by the federal government to transport dangerous materials regardless of the peril such cargoes represent.” At the same time, “the chemical industry all but accuses the big four Class I freight rail companies” of “operating as a de facto oligopoly, routinely using their excessive market power to extract disproportionate profits despite offering deteriorating service, risking public safety in the process.”

Not an ideal recipe for safe and efficient service …

Education

If you put aside the current culture war over book bans and ideological purity tests for teachers, the crumbling physical infrastructure of America’s school buildings and the chronic absenteeism of America’s students should give you plenty to worry about.

While public school campuses currently account for the second biggest allotment of all public infrastructure expenses, the physical buildings and utilities that make up the school system at large were found to be nearly failing, receiving a “D-plus” grade from the American Society of Civil Engineers in 2021. Citing at least 53% of all districts that required upgrades to multiple core building systems like HVAC and water pipes, the most recent Civil Engineer analysis of American schools also noted that at least 30% of all schools are so overcrowded that they now rely on trailers and other temporary structures.

Poorly weatherized classrooms are only part of what’s keeping students from showing up to class. After years of remote learning left kids with tenuous feelings of connection to their studies and stunted the development of social skills crucial for navigating the stress of adolescence, students across the nation have simply stopped showing up to class.

The latest data from New York City’s public school officials shows that at least 350,000 students are regularly missing school, with almost half of all students in the Bronx and 3 in every 5 students in Harlem chronically absent. Absenteeism “is something that is being experienced across the board [in California]” said Jacqueline Mora, an assistant superintendent in the Santa Monica-Malibu Unified School District. In Mora’s district, chronic absenteeism (a designation given to students who miss at least 10% of the school year) essentially doubled from 10% before the pandemic to 20% during the 2020-21 academic calendar. The most recent attendance record shows a 31% rate of chronic absenteeism. In Pennsylvania, “habitual truancy rates” more than doubled during the 2020-21 school year while Mississippi reported that 28% of its students missed at least 18 days during the 2021-22 calendar.

Though the statewide 30% absenteeism rate in Illinois is a little better than Chicago’s 45% chronic absenteeism in 2022, the poor attendance is nonetheless exacerbating a swift decline in academic performance across the entire Illinois school system. Almost 20% of the state’s schools reported that only 1 out of every 10 students can read at grade level. Statewide, 53 schools lack any students currently proficient in math. Remarkably, the Illinois State Board of Education rated several of these schools with zero math proficiency as “commendable,” the second-highest accountability rating it gives to its schools.

Balloons are placed next to a sign displaying information for residents to receive air-quality tests from Norfolk Southern Railway on Feb. 16, 2023, in East Palestine, Ohio. On Feb. 3, a Norfolk Southern Railway train carrying toxic chemicals derailed causing an environmental disaster.MICHAEL SWENSEN/GETTY IMAGES

Energy Grid

Over the past several years, extreme weather events have revealed an energy system that’s neither ready to transition to renewable sources nor able to rely on its existing facilities, which are long overdue for upgrades and repair. Last December, Winter Storm Elliott took coal and natural gas plants in Tennessee and North Carolina entirely offline and came close to leaving 65 million people with rolling blackouts as temperatures dipped below freezing. Despite hundreds of people dying during a similarly catastrophic winter storm in Texas in 2021, the Dallas Federal Reserve said in January that the state’s power grid remains entirely susceptible to another cold snap. “Wind and solar are the leading share of planned capacity additions in Texas over the next several years,” the Dallas Fed noted, “but with utilization rates that are well below installed capacity due to weather and time of day, their expected contributions are limited.”

It might not be a blizzard, however, that next knocks out your electricity. Poorly secured power stations and resentment toward inept government has led to a 71% increase in physical attacks on energy system infrastructure in 2022 compared to the year prior, according to a new Wall Street Journal analysis. Pointing to “people frustrated by the onset of the pandemic, social tensions and economic challenges,” the Journal projects 2023 will only see more strikes like the set of firearm attacks on several substations across North Carolina last December that left 45,000 residents without power.

“There seems to be a pattern where people are targeting critical infrastructure, probably with the intent to disrupt,” Manny Cancel, the chief executive of Electricity Information Sharing and Analysis Center, told The Wall Street Journal. “Going back to the 2020 presidential election, as well as the recent midterm elections, we’ve seen an uptick in chatter and an uptick in incidents as well.”

Health Care

While the roughly 1.5 million health care employees who quit their jobs during the pandemic left the medical field with widespread staff shortages and hospitals reporting extensive delays for emergency care and surgical procedures, routine doctor visits have become their own bureaucratic nightmare. A new Kaiser Family Foundation analysis found that almost 1 in every 5 claims by patients with insurance purchased on the federal exchange were denied coverage. As high as that might be, some plans in the report were denying as many as 80% of claims for insurance coverage, a discrepancy that might be wider still, Kaiser said, if only insurance company data was uniformly collected. “The federal government has not expanded or revised transparency data reporting requirements in years and does not appear to conduct any oversight using data that are reported by marketplace plans.”

Water

Residents downstream of East Palestine, Ohio, have learned that while the nation’s train system might be able to maintain the appearance of infrastructure integrity despite the occasional chemical spill, the water distribution network is far more susceptible to toxic encroachments. “I think it was not in the best interest of human health and welfare and the environment to simply cover [contaminated soil] up and keep going without at least a preliminary evaluation to determine if the level of vinyl chloride that was present in the soil was going to create a potential contamination threat to surface or groundwater,” Dr. Julie Weatherington-Rice, an environmental consultant, told Ohio’s WKBN after Norfolk Southern simply dumped dirt over the trench used to burn off vinyl chloride that spilled from derailed train cars.

It’s a minor consolation for those in eastern Ohio to learn they’ve joined the ranks of dozens of communities across the nation struggling to access clean water and functional water treatment systems. Communities with dirty water, however, arguably have it better than the 2 million Americans who lack basic indoor plumbing altogether. “Because septic systems cost more than most people earn in a year and tend to fail anyway in the impervious clay soil of [Lowndes County, Alabama],” Catherine Coleman Flowers writes in Waste: One Woman’s Fight Against America’s Dirty Secret. “Families cope the best they can, mainly by jerry-rigging PVC pipe to drain sewage from houses and into cesspools outside.”

While proper wastewater systems elude several rural regions, clean water in urban areas remains a perennial problem for many American cities. Last fall, old pipes ushered in an E. coli outbreak across Baltimore’s water system, and Michigan residents in Flint are still receiving advisories to boil their water as recently as this month, after a 2014 lead poisoning crisis impacted the drinking water of more than 100,000 homes. As one recent analysis found, “counties with elevated levels of incomplete plumbing and poor water quality in America—which are variously likely to be more indigenous, less educated, older, and poorer—are continuing to slip through the cracks.”

Bridges

The Biden administration’s recent $26.5 billion package to address the American bridge crisis was among the largest federal interventions in the road system since the federal government began building interstate highways in 1956. Though with 43,000 bridges in need of immediate repair and a total of 220,000 bridges in need of upgrades, much of that money will be used to play catch-up on long neglected bridges. Politically important states like Pennsylvania, meanwhile, are scheduled to receive disproportionate chunks of the aid.

The reason why hundreds if not thousands of damaged bridges will ultimately be left untouched speaks to some of the larger issues afflicting American infrastructure decline writ large: No one person or agency is accountable, leaving public officials, utilities, and public servants the opportunity to say it’s someone else’s problem.

From Broken Infrastructure to Brokenness

Much is made of the collapse of trust in America’s public institutions like Congress and the press, but the country’s decrepit physical infrastructure seems to be contributing to the larger sense of national brokenness. In 2020, Pew found that national pride had dipped to a record low, with 21% of Americans either “only a little proud” or “not at all proud” to be an American.

Maybe national pride is too much to ask for when so many communities are struggling to maintain safe roads and clean drinking water. Last week, Vermont’s chapter of the American Society of Civil Engineers took a look at nine categories of the state’s major infrastructure systems before granting an overall grade of a “C.” Mediocre as that might be, the report put Vermont a notch above the national average: a “C-minus.”


Sean P. Cooper is a staff writer at Tablet and editor of The Scroll, the magazine’s afternoon newsletter. His first book, about an unsolved murder and the 1980s farming crisis, is forthcoming from Penguin. 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com