Archive | March 2023

Israel Daily News – March 12, 2023

Israel Daily News – March 12, 2023

ILTV Israel News


Another terror attack over the weekend…this time in the heart of Tel Aviv…

Israel reportedly carried out a rare daytime strike against targets in northwestern Syria…ILTV with all the details.

Israel’s entry to the Eurovision song contest released to rave reviews…


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Czy Bibi to cudotwórca czy szkodnik?

Benjamin Netanyahu


Czy Bibi to cudotwórca czy szkodnik?

Andrzej Lubowski


Andrzej Koraszewski i Stanisław Obirek to gwiazdy Studia Opinii i moi ulubieni autorzy. Gwoli ścisłości jedni z najbardziej ulubionych, bo na piramidzie moich ulubieńców figuruje Ernest Skalski. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad Jego energią i talentem. Nie ma granic moja wdzięczność dla Bogdana Misia, bez którego piękny twór Stefana Bratkowskiego długo by nie przetrwał. Troska o to, żeby Studio było Studiem, zostawia Bogdanowi mniej czasu na pisanie, a pisarzem jest znakomitym, czego dowodem ostatni tekst o AI, który dopiero zacząłem smakować. Może wreszcie zrozumiem, czy mam się bać tej AI, czy niekoniecznie.


Ale do rzeczy. Profesor Obirek boleje nad zagrożeniem dla demokracji izraelskiej. Andrzej Koraszewski, którego erudycja, wiedza i kultura języka budzą moją nieustającą zazdrość, uspakaja Profesora. Nie jestem pewien czy skutecznie. Mnie nie uspokoił. Jeśli Andrzej Koraszewski przyznaje, że nie wszystko co się w Izraelu dzieje jest dla Niego jasne, to ja z góry wiem, że nie mam najmniejszych szans, aby się w tych prawnych podchodach połapać. Po cholerę zatem pcham paluchy między drzwi? Otóż czynię to z powodu jednego zdania jakie zawiera wspaniale, jak zawsze, napisany tekst Pana Andrzeja. A zdanie to, dotyczące premiera Benjamina Netanyahu, brzmi następująco:

„Moim zdaniem jest to przede wszystkim autor izraelskiego cudu gospodarczego”. Tu wkraczamy na podwórko, na którym czuję przynajmniej grunt po nogami.

Rzeczywiście po kilku dekadach ekonomicznej stagnacji, połączonej niekiedy z hiperinflacją, gospodarka Izraela z wielu powodów cierpiąca na schorzenia podobne do tzw. gospodarki socjalistycznej, przeszła w połowie lat osiemdziesiątych proces sanacji i weszła na tory szybkiego rozwoju. Jego motorem stał się sektor wysokiej technologii.

Gospodarka nabrała rozpędu, gdy ostro ruszyła Dolina Krzemowa. Nie natrafiłem na poważną analizę przypisująca sukces izraelskiego sektora high-tech polityce premiera Netanyahu. Sukcesy Izraela są bezsporne i zdumiewające. Kraj może się poszczycić zdecydowanie największą liczbą start-upów na świecie w przeliczeniu na jednego mieszkańca i dorobił się 300 centrów R&D na światowym poziomie.

O żródłach spektakularnego sukcesu Izraela jako kraju start-upów napisano kilka książek i setki artykułów – powraca w nich kilka tez, ale żadna, z tego co mi wiadomo, nie przypisuje szczególnej roli obecnemu premierowi. A że od czasu do czasu sam sobie tę rolę przypisuje? Jeśli mogą sobie bić brawo na stojąco panowie Morawiecki Mateusz, i Glapiński Adam, to nie mniej powodów może mieć ku temu Bibi.

Ale skoro spór jaki toczą Panowie Obirek i Koraszewski dotyczy tego, czy plany premiera Netanyahu to katastrofa czy nie, to nawet dowód, że to on właśnie jest autorem sukcesu państwa Izrael, niewiele wniósłby do istoty kontrowersji. Liczy się jedynie odpowiedź na pytanie, czy plany premiera Izraela służą interesowi państwa czy narażają ten interes na szwank. I w tej kwestii dość sporo wiemy.

Ta wiedza płynie z rozmaitych źródeł. Powołam się tu na jedno, bardzo świeże, a mianowicie obszerny artykuł Davida Segala w New York Times’ie, z 23 lutego. Rozumiem, że można żywić wątpliwości co do obiektywizmu NYT, gdy idzie o Benjamina Netanyahu, bo nie należy on do ulubieńców tego dziennika, ale opinie cytowane w tym tekście trzeba potraktować serio zważywszy od kogo pochodzą.

Poniżej fragmenty.

Tytuł: „Liderzy firm technologicznych w Izraelu zastanawiają się czy nie nadszedł czas, aby wyjechać.”

Luminarze „Narodu Start-upów”, jak nazywany jest Izrael od kilku dekad, spoglądają ku wyjściu. Wielu już ogłosiło, że wyjeżdża i zabiera ze sobą pieniądze. Powód: plany radykalnej zmiany systemu sądownictwa, które zdaniem wielu, gdyby weszły w życie, oznaczają koniec 75 letniej niezależności sądu najwyższego.

„Wszystko sprowadza się do zarządzania ryzykiem i ryzyko w tym przypadku dotyczy marki, jaką jest Izrael” – mówi Assaf Rappaport, prezes i współzałożyciel firmy Wiz, wartej 8 miliardów dolarów, a zajmującej się bezpieczeństwem informacji w chmurze. Wiele czasu zabrała budowa tej marki i dziś każda firma na świecie może zaufać Izraelowi jako partnerowi. Rozważane reformy postawią to zaufanie pod znakiem zapytania.”

Wprawdzie zmiany w pozycji sądu najwyższego dotknęłyby wszystkich izraelskich firm, to high-tech jest najbardziej zagrożony, a stał się koniem pociągowym całej gospodarki. 54% całego eksportu Izraela to produkty i usługi wysokiej technologii. Izraelczycy stworzyli ponad 90 tak zwanych jednorożców – firm prywatnych o wartości wycenianej na ponad 1 miliard dolarów każda. Utrata ludzi o najwyższych zarobkach i korporacji, którymi ci ludzie zarządzają miałaby dewastujący wpływ na kraj, w którym 81% wpływów podatkowych pochodzi od 20% populacji

W ubiegłym miesiącu 56 amerykańskich ekonomistów napisało list do B. Netanyahu z tezą, że propozycja jego rządu dotycząca sądownictwa „wpłynęłaby negatywnie na gospodarkę Izraela osłabiając rządy prawa i sterując Izrael w kierunku Węgier i Polski.”

Jeśli rząd zrealizuje swe plany dotyczące system sądownictwa, odpływ izraelskich liderów technologii przyśpieszy, a napływ się skończy, powiedział Adam Fisher, współzałożyciel firmy Bessemer Ventures Partners, która wsparła ponad 30 start-upów w Izraelu. Pieniądze z Bessemera i innych funduszy podwyższonego ryzyka — 90 procent wszystkich inwestycji w izraelską technologię pochodzi z zagranicy — po prostu podążą za przedsiębiorcami.

“Gdy inwestuję w Izraelu, w rzeczywistości nie inwestuję w izraelską gospodarkę; nie przyglądam się tutejszej walucie, infrastrukturze kolejowej czy stopie wzrostu PKB” powiedział Fisher. “Inwestuję w przedsiębiorców, i jeśli ci przedsiębiorcy chcą się przenieść gdzie indziej, to mi to nie przeszkadza.”

Fakt, że rząd B. Netanyahu może zagrozić izraelskiemu cudowi technologicznemu zdumiewa wielu, bo przez długi czas Bibi był jednym z najgłośniejszych orędowników tego sektora. Ale ucieczka kapitału już się zaczęła.

“Od moich klientów dostaję konkretne instrukcje, aby przenieść pieniądze z Izraela do Szwajcarii czy Londynu” mówi Eran Goren,współtwórca Fidelis Family Office, zarządzającego pieniędzmi bogatych Izraelczyków. „Pracujemy blisko z departamentami prywatnej bankowości wielkich banków i one słyszą zewsząd – ludzie po prostu wyciągają pieniądze.”

Ze słów tu przytoczonych, a podobne opinie dochodzą do mnie od kolegów z Doliny Krzemowej, wynika prosty wniosek:

Nie lada ekwilibrystyki trzeba, aby dowieść, że Bibi jest autorem sukcesu izraelskiego sektora wysokich technologii. Natomiast dziecinnie łatwo da się dowieść, jak bardzo mu zaszkodził – jeśli wprowadzi w życie swe plany – co może mieć katastrofalne skutki dla kraju.


Andrzej Lubowski – Polski i amerykański dziennikarz i publicysta polityczno-ekonomiczny.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Polls Show Most Palestinians Don’t Support a Two-State Solution

Polls Show Most Palestinians Don’t Support a Two-State Solution

David M. Litman


Masked Palestinian youths clash with Israeli security forces on Jerusalem’s Temple Mount. Photo: Reuters/Ammar Awad

In yet another display of Christiane Amanpour’s prioritization of her disdain for Israel over journalistic integrity, the CNN anchor appears to have fabricated poll results to falsely suggest that the Palestinian side supports the two-state solution with Israel.

Her comments came during her interview with former Israeli ambassador Yael German on February 14, 2023. Toward the end of the interview, Amanpour asked Ambassador German: “I want to know from you, as a diplomat, is there any hope for anything resembling negotiations on a two-state solution, given that the settlements and the settlement-believers are emboldened by now their backers who are in government?”

Ambassador German answered by pointing out the unwillingness of Palestinian leaders to agree to repeated offers of statehood and to live side by side with Israel. She also argued that the Palestinian people generally refuse to accept the existence of a Jewish state.

Amanpour responded first by downplaying the extent of Palestinian rejectionism of the Jewish state, saying only “some people” believe that, and then, without providing any specific source, claimed: “The latest polls from the Palestinian side also show that they want a peaceful, two-state solution to co-exist with you.”

It’s unclear what “latest polls” Amanpour might be referring to, given that every major recent poll from the Palestinian side shows exactly the opposite.

Recent polling by the Ramallah-based Palestinian Center for Policy and Survey Research (PCPSR) has consistently shown low support for a two-state solution. A June 2022 poll found that only 28% of Palestinians support the concept of a two-state solution. In September, that figure rose to 37%, but dropped again in December to 32%.

Other Palestinian polls show the same. An August 2021 poll from the Ramallah-based Arab World for Research & Development (AWRD) found that only 36% of Palestinians supported the principle of a two-state solution. A July 2022 poll by the Palestinian organization Jerusalem Media & Communication Center (JMCC) found that only 26% preferred a two-state solution. The data is further supported by polling data from The Washington Institute for Near East Policy (TWI), which found in June 2022 that only 37% of Gazans and 25% of West Bank Palestinians would “definitely accept” or “probably accept” the principle of “two states for two peoples.”

The PCPSR polls also dispel the notion that the “Palestinian side” seeks a peaceful solution. As the December 2022 poll showed, a “majority of 55% support the return to an armed intifada.” The figure was 55% and 48% respectively in June and September 2022. TWI found in June 2022 that approximately 70% of Gazans and 61% of West Bank Palestinians either strongly or somewhat agree that “Palestinians should move to a new intifadah and make armed struggle their top priority.”

The December 2022 PCPSR poll also found that 72% of Palestinians “support the formation of armed groups such as the ‘Lions’ Den,’” a terrorist organization behind a significant portion of the uptick in terror attacks in the last year, including by sending a 16-year-old to attack Jewish worshipers.

Given these consistent findings of relatively well-respected Palestinian polls, it seems likely that Amanpour entirely fabricated findings from nonexistent “latest polls.” A request for substantiation sent to Amanpour has so far gone unanswered.

Even if a recent poll does exist that shows dramatically different results than the consistent figures from PCPSR, AWRD, TWI, and JMCC, it would be intellectually dishonest to omit any mention of the other “recent polls” contradicting Amanpour’s preferred results.


David M. Litman is a Research Analyst at the Committee for Accuracy in Middle East Reporting and Analysis (CAMERA), where a version of this article first appeared.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


„Marcowe opowieści z TSKŻ w tle” cz. 1,2,3,4,5

„Marcowe opowieści z TSKŻ w tle” cz. 1,2,3,4,5


Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce






.
„Marcowe opowieści z TSKŻ w tle” to nowy cykl reportaży przygotowany we współpracy z dziennikarką i varsavianistką Hanną Dzielińską (Hanką Warszawianką). W reportażach nasi rozmówcy opowiedzieli m.in. Czy czują się bardziej Żydami czy Polakami? Gdzie toczyło się życie żydowskie w powojennej Polsce? Jak na nich oraz ich bliskich wpłynęły wydarzenia „Marca’68”? a także jak potoczyły się losy tych którzy wyemigrowali na fali „wydarzeń marcowych” oraz tych którzy pozostali. Rozmówcami Hanny Dzielińskiej są: Róża, Luba, Sabina, Lucyna, Ignacy, Artur, Marek, Rubin, Mikołaj, Marcin, Edward, Larissa, Wojciech, Anatol i Jerzy. Wsparcia merytorycznego udzielili: Anna Grużlewska, Tamara Włodarczyk oraz Radosław Ptaszyński. W pierwszym odcinku przekonamy się, jak w tuż powojennej rzeczywistości odnajdywali się ocaleni z Holocaustu; dlaczego największe skupiska żydowskie powstały na zachodzie kraju i jakich trzeba było sposobów, by w zgrzebnych latach czterdziestych i pięćdziesiątych cała Polska była elegancka. W odcinku wystąpili: Róża Król , Luba Zylber- Tarczyńska, Sabina Jasiecka, Mikołaj Rozen, Edward Odoner, Lucyna Rojzen-Siedlecka, Rubin Kielersztajn , Jerzy Kichler, Anatol Kaszen, Marek Huf, Marcin Winterfeld, Ignacy Einhorn, Artur Hofman oraz Anna Grużlewska, Tamara Włodarczyk i Radosław Ptaszyński. Scenariusz i realizacja: Hanna Dzielińska Zdjęcia, dźwięk, montaż: Szymon Zając Tłumaczenie na język angielski: Klaudia Szczupak Aby uruchomić napisy w języku angielskim wciśnij (c) lub kliknij w ikonę “ustawienia”, a następnie wybierz opcję “włącz napisy” Więcej informacji na naszej stronie internetowej (https://www.tskz.pl) oraz Facebooku (https://www.facebook.com/TSKZwP/) Hanna Dzielińska (Hanka Warszawianka) – dziennikarka, która pracę w telewizji zmieniła na pracę przewodnika miejskiego. Autorka niebanalnych wycieczek, firmowych integracji (również online), wykładów i wycieczek online, spersonalizowanych publikacji o Warszawie, książek i serii przewodników dla dzieci „Detektywi w wielkim mieście”. Popularyzatorka wiedzy o mieście. Znajdziesz ją na https://www.hankawarszawianka.com Jeśli chciałbyś zgłębić wiedzę dotyczącą wydarzeń „Marca ‘68” – pobierz Spacerowniki do samodzielnego eksplorowania Warszawy: „Zanim przyszedł Marzec”, „Warszawski Marzec’68” http://tskz.pl/odkrywamy-zatarte-slad… Zrealizowano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Prof. M. Wołos: niezależnie od skali zbrodni taki ludobójca jak Stalin dla Putina i jego otoczenia będzie punktem odniesienia

Prof. Mariusz Wołos. Fot. PAP/M. Obara


Prof. M. Wołos: niezależnie od skali zbrodni taki ludobójca jak Stalin dla Putina i jego otoczenia będzie punktem odniesienia

Michał Szukała


Niezależnie od skali zbrodni taki ludobójca jak Stalin dla Putina i jego otoczenia będzie punktem odniesienia jako przywódca, który prowadził kraj ku wielkości – mówi PAP prof. Mariusz Wołos, historyk z Instytutu Historii PAN oraz Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN. 70 lat temu, 5 marca 1953 r., zmarł dyktator ZSRS Józef Stalin.

Polska Agencja Prasowa: Czy Stalin był w większym stopniu wyznawcą komunizmu, budującym imperium sowieckie, czy raczej Wielkorusem, zapatrzonym w imperium carów i budującym je w kostiumie kraju komunistycznego? Czy dla dyktatora wzorem był w większym stopniu Lenin, czy wybitni i brutalni władcy dawnej Rosji, tacy jak Iwan Groźny?

Prof. Mariusz Wołos: Myślę, że te wzory, do których odwoływał się Stalin, nie są z sobą sprzeczne. Jeśli Stalin byłby wyłącznie ortodoksyjnym komunistą, który uważa, że to najlepszy ustrój na świecie, to po pakcie Ribbentrop-Mołotow nie wydałby Hitlerowi na śmierć niemieckich komunistów. To „drobiazg”, ale symboliczny.

W mojej opinii Stalin był wielkoruskim szowinistą, który chciał odbudować imperium rosyjskie. W dużej mierze udało mu się tego dokonać, ponieważ rozszerzył granice swojego państwa i jego strefę interesów do rozmiarów, o których Lenin i carowie mogli tylko pomarzyć.

W mojej opinii Stalin był wielkoruskim szowinistą, który chciał odbudować imperium rosyjskie. W dużej mierze udało mu się tego dokonać, ponieważ rozszerzył granice swojego państwa i jego strefę interesów do rozmiarów, o których Lenin i carowie mogli tylko pomarzyć. Proszę zauważyć, że do budowy imperium i supermocarstwa wykorzystywał ideologię komunistyczną, ale wyłącznie w swojej interpretacji. Nie tolerował komunistów od siebie niezależnych. Krwawa rozprawa z trockizmem jest tego najlepszym dowodem. Ta sama uwaga odnosi się do mordowania starych bolszewików-leninowców czy tzw. kosmopolitów, wśród których nie brakowało przecież ideowych komunistów, tyle tylko, że myślących innymi kategoriami. Stalin nie był więc ortodoksyjnym komunistą. Bez wątpienia był wielkoruskim szowinistą, tolerującym wyłącznie poglądy zgodne ze swoimi.

PAP: Mówi się, że Rosjanie przywiązani są do zasady „dobry car, źli bojarzy”. Czy z tej zasady, jeśli obowiązuje ona także po upadku ZSRS, wynika zapomnienie zbrodni Stalina lub ich „uświęcenie” w imię budowy przez Stalina potężnego imperium”?

Prof. M. Wołos: System totalitarny bazuje na kilku filarach, m.in. na propagandzie, wywoływaniu euforii mas, kulcie jednostki i strachu. Te wszystkie elementy nie tylko współistniały, ale i wpisywały się w retorykę zgodną z zasadą „dobry car, źli bojarzy” i opartą na przekonaniu, że Stalin twardą ręką dobrze kieruje wielkim krajem. Ta idea osiągnęła swój szczyt po zwycięstwie ZSRS w „wielkiej wojnie ojczyźnianej”. Świadomie używam tego określenia wojny niemiecko-sowieckiej, skądinąd bardzo popularnego w propagandzie obecnego reżimu na Kremlu, które pozwalało społeczeństwu ZSRS i współczesnej Rosji widzieć tylko to, na co pozwoli dyktator. To przekonanie, wzmocnione propagandą, w latach II wojny światowej sprawiało, że żołnierze Armii Czerwonej umierali z imieniem Stalina na ustach. Wówczas Stalin odwołał się również do carskiej przeszłości i tradycji walki z najeźdźcami z Zachodu. Komunizm to system, który potrafi się błyskawicznie przepoczwarzyć pod wpływem zagrożenia. Stalin natychmiast po 22 czerwca 1941 r. użył nacjonalizmu, przywrócił tradycyjne stopnie wojskowe, w propagandzie zaprzestano opluwania dziejów Rosji przed 1917 r.

W ten sposób Stalin stworzył wśród żołnierzy wrażenie, że walczą przede wszystkim za swoją ojczyznę, a nie za urzeczywistnienie imperialistycznych idei. Na przykład w grudniu 1941 r., w czasie wizyty w Moskwie gen. Władysława Sikorskiego, pokazał własnym współobywatelom i międzynarodowej opinii publicznej, że czasy, gdy Polaków opluwano i eksterminowano, należą do przeszłości. Było to działanie koniunkturalne, niezbędne w danym momencie, właśnie w okresie największego zagrożenia dla przetrwania państwa sowieckiego. Komuniści w sowieckim wydaniu sztukę propagandy opanowali lepiej niż dr Joseph Goebbels.

PAP: Co w postrzeganiu Stalina w Rosji zmieniło się po rozpoczęciu pierwszego etapu wojny z Ukrainą w 2014 r.?

Prof. M. Wołos: Wiosną 2014 r. uczestniczyłem w konferencji naukowej w Omsku na Syberii i tam byłem świadkiem pierwszej agresji Rosji na Ukrainę. Wśród Rosjan, mimo ogromnej odległości od Ukrainy, dostrzegłem błyskawiczny wzrost nastrojów nacjonalistycznych. Tak zadziałał przekaz propagandowy o wielkiej, niezwyciężonej imperialnej Rosji, która może zrobić wszystko. Dziś moje stosunki z tamtejszymi historykami zostały ograniczone do minimum. Mam przyjaciół wśród rosyjskich elit intelektualnych, głównie humanistycznych, którzy jako ludzie wykształceni doskonale wiedzą, na czym polega ten system. Wiedzą to co ja, ale boją się. Raczej nie żyją w strachu przed utratą życia, lecz utratą pracy, ograniczeniem zarobków i zepchnięciem na margines. Utrzymywanie kontaktów, choćby mailowych, z przyjaciółmi z „wrażego Zachodu”, przedstawianego jako zagrożenie dla istnienia Rosji, może być dla nich bardzo groźne. Rozumiem ten punkt widzenia, ale ich nie rozgrzeszam.

Dziś wzoruje się na jego metodach Putin. Odwołuje się do „wielkiej wojny ojczyźnianej” i przedstawia dokonaną przez siebie agresję jako obronę wartości Rosji przed całym światem, zwłaszcza zdegenerowanym Zachodem. Ta narracja to wielka kalka dawnego przekazu sowieckiego.

Wciąż jednak niektórzy z grona moich rosyjskich znajomych czasami nadal się do mnie odzywają. To wyraz odwagi z ich strony. Część wyjechała z Rosji jeszcze przed wojną i w mojej opinii też są ofiarami tego konfliktu, ponieważ nie godzą się na powrót do państwa, którego metody działania w ich przekonaniu przypominają jako żywo ustrój faszystowski.

Od osób, które znałem od lat, słyszałem wówczas wiele słów o „małej Polsce” w cieniu wielkiej Rosji. Nawet ci, którzy znali Polskę i Europę, ulegali podbijaniu bębenka nacjonalistycznego, wręcz szowinistycznego. Tak robił towarzysz Stalin, aby sterować masami. Dziś wzoruje się na jego metodach Putin. Odwołuje się do „wielkiej wojny ojczyźnianej” i przedstawia dokonaną przez siebie agresję jako obronę wartości Rosji przed całym światem, zwłaszcza zdegenerowanym Zachodem. Ta narracja to wielka kalka dawnego przekazu sowieckiego, który niestety oddziałuje na społeczeństwo rosyjskie, będące przecież przez siedem dekad, czyli przez trzy pokolenia, zanurzone kompletnie w systemie sowieckim. Obowiązujące wówczas wzory mogą być więc z łatwością wykorzystywane przez dzisiejszych władców Rosji. Tak się też dzieje. Szczególnie istotne jest propagowanie przekonania o wyższości Rosjan i dążenie do odbudowy systemu bipolarnego z czasów zimnej wojny, który był wielkim osiągnięciem Stalina spełnionym pod koniec jego życia.

PAP: Czy kiedykolwiek po rozpadzie ZSRS w roku 1991 zaistniała możliwość całkowitej destalinizacji i desowietyzacji Rosji, nie takiej jak za czasów Jelcyna, a nawet za rządów Putina – tylko ograniczonego upamiętniania i dokumentowania zbrodni Stalina i całego systemu sowieckiego?

Prof. M. Wołos: Wiele osób odpowiedziałoby, że szansa na spełnienie się takiego scenariusza zaistniała na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy otwierano częściowo archiwa, m.in. dotyczące zbrodni katyńskiej. Moim zdaniem pełna desowietyzacja i destalinizacja nie była możliwa nawet wówczas. Na przeszkodzie stało wtedy i nadal stoi m.in. podczepienie Stalina do „wielkiego zwycięstwa” nad Niemcami w 1945 r. Mit „wielkiej wojny ojczyźnianej”, kultywowany zwłaszcza od czasów Breżniewa, jest niezwykle potrzebny społeczeństwu rosyjskiemu, ponieważ stanowi nie tylko element świadomości historycznej, ale również obywatelskiej, kształtujący stosunek do państwa i państwowości. Jeśli „rozstajemy się” z towarzyszem Stalinem, to rzucamy cień na ten mit, bo to przecież Stalin stał wówczas na czele zwycięskiego mocarstwa i tworzył nowy porządek w ramach Wielkiej Trójki. W powszechnej opinii Stalin był także twórcą potęgi gospodarczej, której symbolem jest choćby metro w Moskwie i setki miast oraz dzielnic zbudowanych w stylu „baroku stalinowskiego”. Wszędzie widać „rękę Stalina” i wpływa to na myślenie o tej postaci.

Jest coś jeszcze, o czym mało się mówi. Prawdziwa destalinizacja i desowietyzacja wymagałyby odsłonięcia do końca mechanizmów sprawowania władzy, począwszy od czasów Lenina i Stalina aż po 1991 r., a może i dalej. Mam na myśli niepomiernie rozbudowane donosicielstwo, również w ramach najbliższych członków rodzin, szpiegomanię, zagraniczną agenturę i agenturę wpływu oraz inwigilację cudzoziemców. Ukazanie skali tych zjawisk byłoby i dzisiaj szokujące, a zarazem przerażające dla Rosjan. System ten nigdy nie został do końca ujawniony. Właśnie dlatego archiwa otwarto tylko częściowo. Z wypracowanych w czasach Związku Sowieckiego mechanizmów korzysta dziś pełną garścią putinizm. Sam Putin jest najlepszym ucieleśnieniem przeniesienia sowieckich wzorców sterowania społeczeństwem do współczesności, ale i ucieleśnieniem siły oraz trwałości ludzi wywodzących się z sowieckich służb specjalnych.

Niezależnie od skali zbrodni taki ludobójca jak Stalin dla Putina i jego otoczenia będzie punktem odniesienia jako przywódca, który prowadził kraj ku wielkości, odbudował imperium i stworzył strefę zależności w Europie Środkowej. Rosjanom więc nie tak łatwo rozstać się z mitem wielkości Stalina, bo jest on potrzebny i nawet jeśli nie będzie wykorzystywany zbyt często w sposób bezpośredni, to będzie się krył w myśleniu elit rządzących Rosją, a nie tylko skrajnych wyznawców kwestionujących jego zbrodnie. Jestem bardzo sceptyczny i sądzę, że to rozstanie będzie bardzo trudne. Wielu Rosjan myśli kategoriami imperialistycznymi, które sprawiają, że w centrum ich pamięci historycznej są władcy, którzy rozszerzali granice Rosji i umacniali jej znaczenie na arenie międzynarodowej: Iwan Groźny, Piotr Wielki, Katarzyna II, Aleksander I, Mikołaj I oraz właśnie towarzysz Stalin. Ludzie tacy jak Putin chcieliby do tego grona „wielkich” dołączyć, zbierając „ziemie ruskie” i kreując Rosję na supermocarstwo, stanowiące o losach świata, abstrahując przy tym od realnych możliwości osiągnięcia tak określonych celów (ubóstwo niemałej części obywateli, problemy demograficzne, brak alternatywy dla ropy i gazu jako absolutnie podstawowego źródła dochodu do budżetu itd.). Wielu Rosjanom takie działania bardzo odpowiadają.

Skutkiem trwania tego imperializmu jest także obecna wojna przeciwko Ukrainie. Nawet jeśli zakończy się w 2023 r., to nadal będzie trwała ukraińska pamięć o popełnionych przez Rosjan zbrodniach.

Z drugiej strony pamiętajmy, że skutkiem trwania tego imperializmu jest także obecna wojna przeciwko Ukrainie. Nawet jeśli zakończy się w 2023 r., to nadal będzie trwała ukraińska pamięć o popełnionych przez Rosjan zbrodniach. Co równie istotne, w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy dokonał się proces jednoczenia i przyspieszonego tworzenia nowoczesnego narodu ukraińskiego na całym terytorium tego państwa, a nie wyłącznie na zachodzie czy w centralnej części. To są procesy nieodwracalne. Po wojnie po obu stronach pozostanie nienawiść. W tym sensie nienawiść Ukraińców jest i będzie największą klęską Rosji.(PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com