Archive | April 2025

Trump Envoy Witkoff, in Apparent Reversal, Calls on Iran to ‘Stop, Eliminate’ Nuclear Program

Trump Envoy Witkoff, in Apparent Reversal, Calls on Iran to ‘Stop, Eliminate’ Nuclear Program

Corey Walker


US President Donald Trump’s Middle East envoy-designate Steve Witkoff gives a speech at the inaugural parade inside Capital One Arena on the inauguration day of Trump’s second presidential term, in Washington, DC, Jan. 20, 2025. Photo: REUTERS/Carlos Barria

US President Donald Trump’s special envoy to the Middle East on Tuesday called on Iran to “stop and eliminate its nuclear enrichment and weaponization program,” apparently toughening his position against Tehran less than 24 hours after suggesting the Islamic Republic would be allowed to maintain its nuclear program in a limited capacity.

“A deal with Iran will only be completed if it is a Trump deal,” Steve Witkoff posted on the social media platform X/Twitter. “Any final arrangement must set a framework for peace, stability, and prosperity in the Middle East — meaning that Iran must stop and eliminate its nuclear enrichment and weaponization program. It is imperative for the world that we create a tough, fair deal that will endure, and that is what President Trump has asked me to do.”

Witkoff’s statement appeared to be a complete reversal from comments he made to Fox News during an interview on Monday night, in which he indicated that the White House would allow Iran to enrich uranium to a 3.67 percent threshold, allowing Tehran to create a “civil nuclear program.”

“Iran does not need to enrich past 3.67 percent. In some circumstances, they’re at 60 percent; in other circumstances, 20 percent. That cannot be,” Witkoff said. “You do not need to run — as they claim — a civil nuclear program where you’re enriching past 3.67 percent.”

Negotiations between the US and Iran regarding a potential deal over the latter’s nuclear program began this past weekend in Oman. Witkoff and Iranian Foreign Minister Abbas Araghchi each led their respective delegations in the discussions, which were facilitated indirectly via mediators. The White House touted the deliberations as “positive and constructive” and confirmed a second round of deliberations set for Saturday. 

During Monday’s interview, Witkoff confirmed that the next round of negotiations will center on “verification on the enrichment program and then ultimately verification on weaponization.”

“That includes missiles — the type of missiles that they have stockpiled there. And it includes the trigger for a bomb,” Witkoff said. 

Critics pointed out that Witkoff’s proposal seemed to resemble the 2015 deal struck between the US under the Obama administration, Iran, and other world powers which also aimed to prevent Tehran from acquiring a nuclear weapon by prohibiting the regime from enriching uranium past 3.67 percent. The first Trump administration scrapped the deal in 2018, arguing that the agreement would allow Iran to clandestinely pursue a nuclear weapon, and reimposed harsh sanctions on the regime.

Iran has claimed that its nuclear program is for civilian purposes rather than building weapons. However, the UN’s nuclear watchdog, the International Atomic Energy Agency (IAEA), reported in December that Iran had greatly accelerated uranium enrichment to close to the 90 percent weapons-grade level at its Fordow site dug into a mountain. The UK, France, and Germany said in a joint statement that there is no “credible civilian justification” for Iran’s recent nuclear activity, arguing it “gives Iran the capability to rapidly produce sufficient fissile material for multiple nuclear weapons.”

Israel has been among the most vocal proponents of dismantling Iran’s nuclear program, with Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu arguing that that the US should pursue a “Libyan option” to eliminate the possibility of Tehran acquiring a nuclear weapon by overseeing the destruction of Iran’s nuclear installations and the dismantling of equipment.

“That could be done diplomatically, in a full way, the way it was done in Libya. I think that would be a good thing,” Netanyahu told reporters during a meeting at the White House last week. “But whatever happens, we have to make sure that Iran does not have nuclear weapons.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Trump i pułapka Najwyższego Przywódcy

Irański Najwyższy Przywódca Ali Chamenei uważa, że skoro on i Ruhollah Chomeini potrafili grać na siedmiu prezydentach USA jak na skrzypcach, nie ma powodu, dla którego nie miałoby to zadziałać z ósmym. Na zdjęciu: ówczesny minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżavad Zarif śmieje się podczas spotkania z ówczesnym sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych 27 kwietnia 2015 r. w Nowym Jorku. (Zdjęcie: Jason DeCrow-Pool/Getty Images)



Trump i pułapka Najwyższego Przywódcy

Amir Taheri
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Po trzyletniej przerwie serial, którego emisję rozpoczęto prawie 50 lat temu, powróci na ekrany światowe w nowym sezonie: Wujek Sam zaleca się do mułłów z Teheranu.

Nowy sezon rozpoczął się od listu wysłanego trzy tygodnie temu przez prezydenta USA Donalda J. Trumpa do Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego, w którym podobno zaprosił go na osobiste spotkanie.

Podobny list wysłał prezydent USA Jimmy Carter w 1978 roku do Ruhollaha Chomeiniego, który przebywał wówczas na wygnaniu na przedmieściach Paryża; dostarczył go były prokurator generalny USA Ramsey Clark.

Carter napisał do Chomeiniego kolejny list rok później, gdy ten przejął już władzę w Teheranie. Doręczony przez doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Cartera Zbigniewa Brzezińskiego na spotkaniu z premierem irańskiego rządu Mehdim Bazarganem, prezydent powtórzył w swoim liście amerykańskie pragnienie przyjaznej współpracy z nowym reżimem w Iranie.

Carter opuścił Biały Dom nie otrzymawszy pisemnej odpowiedzi na swój list. Zamiast tego Chomeini zezwolił na napad “studentów” na ambasadę USA w Teheranie i przetrzymywanie jej dyplomatów jako zakładników.

Mimo to następca Cartera, prezydent Ronald Reagan, wypróbował swój talent epistolarny, pisząc pięciostronicowy list do Chomeiniego, któremu towarzyszył wielki tort, pięknie oprawiona w marokański papier Biblia i półautomatyczny pistolet Colt-45. Chomeini odpowiedział rozkazem wzięcia większej liczby amerykańskich zakładników, finansując atak na koszary piechoty morskiej USA w Bejrucie w 1983 r., w którym zginęło 241 amerykańskich żołnierzy.

Mimo tego wszystkiego następca Reagana, prezydent George H.W. Bush, nie mógł oprzeć się pokusie napisania listu i napisał własne zaproszenie do mułłów z Teheranu na rozmowy, opierając się na mantrze “dobra wola rodzi dobrą wolę”

Prezydent Bill Clinton postanowił uwieść mułłów, którzy zastąpili Chomeiniego, “przepraszając” ich za bliżej nieokreślone przewinienia USA i schlebiając im jako “postępowcom”.

W odpowiedzi Teheran nasilił kampanię “eksportu rewolucji”, bombardując różne miejsca na Bliskim Wschodzie, gdzie stacjonowały wojska amerykańskie.

Prezydent George W. Bush (junior) usunął dwóch największych wrogów teherańskich mułłów w Iraku i Afganistanie, obalając Saddama Husajna i mułłę Omara.

Odpowiedzią Teheranu była dalsza kampania ataków na wojska amerykańskie w Iraku i Afganistanie, połączona z tworzeniem i rozmieszczaniem najemników w Libanie, Syrii, Iraku oraz wśród Palestyńczyków w regionie i poza nim.

Prezydent Barack Obama spróbował innej taktyki: zamiast wysyłać mułłom liściki miłosne, postanowił obsypać ich prezentami, (m.in. gotówką przemycaną przez Cypr), i potraktować Iran jako mocarstwo, którego nie obowiązuje Karta Narodów Zjednoczonych.

Ale to również nie zadziałało.

Pierwsza prezydentura Trumpa zatrzymała plan Obamy, ale ożywiła tradycję listów ustanowioną przez Cartera. Trump przekonał japońskiego premiera Shinzo Abego, aby udał się do Teheranu i dostarczył list Chameneiemu, który odmówił przyjęcia listu i odesłał japońskiego premiera po obraźliwej tyradzie. Trump odpowiedział, wydając listę 12 żądań, które Teheran musiał spełnić lub stawić czoła “maksymalnej presji”.

Chamenei zignorował całą sprawę i oświadczył swoim poddanym, że nie wolno rozmawiać z Amerykanami.

Ulotna prezydentura Bidena podążała tą samą drogą co Obama, rozpieszczała Teheran, a jednocześnie powtarzała niekończące się amerykańskie żądania “negocjacji”.

Teraz, w swojej drugiej kadencji, Trump wrócił do pisania lisów. Tym razem Chamenei przyjął list i nawet napisał odpowiedź, zaledwie dwa tygodnie po stwierdzeniu, że rozmowa z Trumpem byłaby “hańbiąca”.

To również może prowadzić donikąd, ale coś wielkiego już się wydarzyło. Po raz pierwszy, w czwartej dekadzie swoich rządów w Iranie, Chamenei przyjął odpowiedzialność za ważną decyzję zamiast sprawować władzę bez odpowiedzialności.

Jednocześnie odesłał piłkę z powrotem do Trumpa, odrzucając rozmowy bezpośrednie i sugerując rozmowy pośrednie. Jeśli Trump zaakceptuje, najwyższy przywódca ogłosi kolejne zwycięstwo. Jeśli Trump je odrzuci, najwyższy przywódca ogłosi, że wykazał się dobrą wolą, ale został odrzucony.

Celem Teheranu jest albo storpedowanie całej sprawy i zrzucenie winy na Trumpa, albo działanie w zwolnionym tempie w nadziei, że wybory parlamentarne w USA przekłują balon Trumpa.

W takim scenariuszu rozmowy o tym, kto ma być mediatorem, mogłyby trwać tygodnie, jeśli nie miesiące. Logicznym rozwiązaniem byłoby wskazanie Szwajcarii, która reprezentuje interesy USA w Iranie, lub Pakistanu, który robi to samo dla Iranu w Waszyngtonie.

W zeszłym tygodniu jednak rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow zasugerował, że Moskwa jest zainteresowana odgrywaniem roli mediatora. Teheran zasugerował, że faworyzuje Oman, podczas gdy Waszyngton może uważać, że sułtanat jest zbyt bliski Iranowi.

Jeśli (i kiedy), obie strony zgodzą się na mediatora, potrzebne będą rozmowy na temat tego, na jakim szczeblu negocjacje powinny się odbyć i gdzie odbędzie się spotkanie. Następnie mogą odbyć się rozmowy na temat ustalenia porządku obrad.

Następnym krokiem będzie zajęcie się tzw. “podszyciem”: kwestiami, które łatwo rozwiązać.

W tej chwili nie jest jasne, jakie dokładnie kwestie Trump chce uwzględnić w domniemanym programie swoich proponowanych rozmów. Teheran jednak chce ograniczyć wszelkie rozmowy do kwestii nuklearnej w zamian za zniesienie sankcji. Źródła w Teheranie twierdzą, że Chamenei może zgodzić się na ogłoszenie 18-miesięcznego moratorium na swój projekt nuklearny, pod warunkiem zniesienia sankcji i demontażu mechanizmu błyskawicznego powrotu sankcji, który ma zostać uruchomiony w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w październiku.

Podtekstem tego wszystkiego jest przekonanie Chameneiego, że skoro jemu i Chomeiniemu udawało się grać na siedmiu prezydentach USA jak na skrzypcach, nie ma powodu, dla którego nie miałoby to zadziałać z ósmym.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Passover’s Perennial No-Show

Passover’s Perennial No-Show


Avital Chizhik


At the Seder, we open the door for Elijah. As a child, I thought he’d actually appear. Then I grew up, and anticipation faded into resignation.

Michael Cramer/Flickr

I was only 17, but suddenly I felt old.

It was the night of the Seder, three years ago. I stood by a wide-open door, a door that had not been knocked on, by a threshold that was unmistakably empty, and wondered whether the person I’d hoped—maybe even expected—to appear had been a figment of my imagination, a fading piece of the naïve child I had been.

The weeks before Passover that year had found the Orthodox Jewish world buzzing, more than usual, with talk of the Messiah. The Iranian nuclear threat, the growing anti-Semitism worldwide, Israel being torn to pieces by the media—It only leads to one conclusion, the old men in synagogue exclaimed and the schoolgirls whispered. We are now experiencing the birth pangs of the Messianic era. Any day now, he’ll come on a magnificent white horse. Students were told to do more good deeds, to give more charity, to refrain from slander. We women were encouraged to learn more Torah, wear longer skirts, pray more; according to the Sages, after all, it is in righteous women’s merit that the Messiah will come.

Even Brighton Beach’s expatriates from Odessa and Kiev had heard of the rumors.

My Ukrainian-born grandmother had called several days before the holiday: “You know what I just heard a rabbi say on the Russian radio? According to the Jewish calendar, this year the sun lines up in the same position as it had during Creation. This happens only once in 28 years!”

“It’s the year of birkat hakhama,” I said. The vernal equinox, the completion of the solar cycle according to Talmudic literature.

“But this year’s position is the same one as the year of the actual Exodus from Egypt,” said my secular grandmother. “It has all these energies. Of freedom, miracles, you know?”

Even my Soviet-educated relatives, the ones who’d pile into small Toyotas and drive in from Brooklyn to join us on Seder nights in New Jersey, were wondering about what might happen on Passover. The Russian rationalists were careful to check the family passports’ expiration dates. Who knows? Maybe Elijah the Prophet will come this year and will take us to Jerusalem; it would be a shame if our papers were out of order.

My younger sisters, too, were making plans for the impending Redemption and checking Israeli real-estate websites for pretty villas. Mili, then 7 years old, announced that she was keeping a packed bag under her bed, in anticipation of a sudden journey to Jerusalem. I had laughed and patted her shoulder.

Yet despite my laughing, I, too, found myself anticipating. I’d lie in bed, look at my posters of the Galilee and the Mediterranean, and wonder how it was that I could be such a worldly 17-year-old, a reader of Chekhov and student of calculus, and still, secretly, fervently, believe in a Messiah. How was it, I wondered, that I found myself setting an extra seat for Elijah, just in case he needed to sit down and eat some of my mother’s chicken de provence before continuing to the next house?

I was sure that his arrival was imminent. Even when, during the first Seder that year, my father rose from the table to open the door for Elijah and ask God to redeem us, to pour out His wrath upon the nations that know Him not, upon the kingdoms that did not call upon His name, for having consumed Jacob and for having laid waste his habitation, and for Petliura’s crusades and Stalin’s purges, for Babi Yar and for that Iron Curtain, too. All of history raining down on us, until we’re forced to throw our doors open and demand justice. Pour out Thy rage upon them, let Thy fury overtake them.

But I sat in dread, because suddenly I realized that there was no justice. The other side of the door would be empty, as it always is, only a slight mocking breeze, a wet street with street lamps in pools of yellow light.

We stood at the table quietly as Papa recited the prayer by the empty doorway.

As a child, I thought that the longer that Papa lingered by the door, the greater the chances that it would happen: that Elijah would come running up our front path, panting and out of breath, his embroidered robes flying. Wait, wait, Doctor Dovid, son of Leib! I’m late, the neighbors held me up! And each year that would pass without Elijah’s arrival, I learned to nod and insist that he’d undoubtedly come next year.

According to our tradition, Elijah’s wine glass would be left out overnight on the kitchen counter, in case he decided to show up later. Growing up, I used to jump out of bed on Passover mornings and check the glass and, when noting that the wine level had dropped by a hundredth of a millimeter, conclude that Elijah had indeed stopped by and taken a sip.

But that night, facing that open door and that invitation that once again went unheeded, I stopped expecting Elijah; he became the friend that always canceled last-minute. I understood that he wouldn’t come during the Haggadah reading, not when we opened the door for him, not while we slept. Not even on a night when the sun’s position was in the exact same place as it had been during the Exodus.

My father’s walk back to the table from the front door was slow, steady. “Well, let’s proceed,” Papa said, looking to my mother and turning a page in the Haggadah. But our disappointment in God and in peace and in destiny didn’t have time to settle—the younger kids had finished preparing their annual Passover performance.

They came trumpeting down the stairs, holding boxes of stage props, shouting for the grown-ups to be quiet already—they were just about to start their Pesach show. Years before, as the eldest, I had been the director of the holiday performances at family gatherings; I’d write the script several days in advance, boss the younger kids around, and scold them for not remembering their lines. Now I sat and smiled demurely at the adults’ table, but it felt like yesterday that I had stood there, too, in biblical robes, stepping carefully through an imaginary Red Sea into a Promised Land.

The adults laughed as my cousins and sisters performed their antics. Here were Moses and Pharaoh, in clothing made of bed sheets, badminton rackets serving as shepherds’ staffs. Two blue blankets were the Red Sea; the smallest cousins walked between them into freedom. And then, the conclusion, a look to the future: My youngest sister came out, riding a toy horse and wearing a long white beard—the Messiah.

We clapped and cheered on the little theater troupe. What a clever performance! And then we finished the Seder. I smiled weakly and sang the conclusion in Hebrew, the same words Jews have been singing for thousands of years: Next year in Jerusalem. I realized, with discomfort, that I was tired of it.

“Such a lovely phrase,” my great-aunt remarked. Yes, lovely. These enlightened Kiev-born engineers and Kharkov-born teachers, physicists and doctors, were now sitting at a Seder table in New Jersey, yearning for a bearded Messiah to come. They were suddenly somber when they remembered Jerusalem and her white limestone alleys. As I looked around, I noticed that there was something heartrending in their faces.

At 17, that Seder night, I went through the Diaspora Jew’s rite of passage. I silently understood the duality of anticipation and resignation; how to whisper breathily about the promise of peace, while glancing back at Jewish history, amused with my own naïveté. I learned to say “Jerusalem” with a millennia-old sigh and faraway eyes, just as my ancestors had always done. And when the relatives sat and drank tea, talked and laughed—not about Elijah or the future, but perhaps about politics and history and anecdotes, as they had always done, I learned to join them, behind a door left only slightly ajar.


Avital Chizhik is a writer living in New York City and a frequent contributor to Haaretz.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jews Urged Not to Attend German Music Festival Headlined by Anti-Israel Rapper Macklemore

Jews Urged Not to Attend German Music Festival Headlined by Anti-Israel Rapper Macklemore

Shiryn Ghermezian


Macklemore performing on stage at Rock In Rio Lisbon, in Lisbon, Portugal, on June 22, 2024. Photo: Nuno Cruz via Reuters Connect

A major Jewish organization in Germany and the country’s commissioner for the fight against antisemitism have warned Jews against attending a large German music festival in July because the headliner is Grammy-winning American rapper Macklemore, who has a history of making antisemitic and anti-Israel comments.

Macklemore, whose real name is Benjamin Hammond Haggerty, is scheduled to perform as the main act at the Deichbrand Festival in Cuxhaven that will run from July 17-20. Approximately 60,000 people are reportedly expected to attend the festival this summer.

In his lyrics and comments on and off stage, the Seattle-based “Thrift Shop” rapper has promoted antisemitic stereotypes; repeatedly accused Israel of genocide, apartheid, and war crimes; and compared the struggles that Palestinians have in the West Bank to the horrors Jews experienced in the Holocaust.

The “Can’t Hold Us” singer made numerous anti-Israel claims in his songs last year titled “F—ked Up,” “Hind’s Hall,” and “Hind’s Hall 2,” and described Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu as a “colonizer.”

The Central Council of Jews in Germany said on Tuesday that Macklemore’s invitation to perform at the music festival sends a “sobering signal” that antisemitism is welcome “on the big stage.”

The fact that Macklemore spreads antisemitic propaganda and trivializes the Holocaust in his lyrics and videos seems to be of little interest,” the Jewish organization added. A spokesperson for the Central Council of Jews in Germany further told German media that following Macklemore’s invitation to perform at the music event, “the Deichbrand Festival is therefore no longer a safe place for Jews.”

Felix Klein, the federal government’s commissioner for Jewish life in Germany and the fight against antisemitism, also condemned Macklemore’s scheduled performance at the music festival. Klein told the German news outlet RND that Macklemore promotes “very real hatred against Jews” and should not be offered a stage in Germany to perform on.

The Deichbrand Festival responded to backlash about Macklemore’s upcoming performance. “We do not tolerate discrimination in any form, including antisemitism, racism, sexism, queer and transphobia, ableism or aggressive behavior,” said a spokesperson for the festival’s organizers.

In his pro-Palestinian song “Hind’s Hall,” Macklemore applauded protests at American colleges and universities that criticize Israel’s military actions during the Israel-Hamas war. In the same song, he accused the Jewish state of occupation and suggested that the deadly Hamas terrorist attacks in Israel on Oct. 7, 2023, were an act of “resistance.” The track’s title refers to the Columbia University building Hamilton Hall, which anti-Israel student protesters broke into and occupied and renamed “Hind’s Hall” in honor of Hind Rajab — a child killed in Gaza during the Israel-Hamas war.

In “Hind’s Hall 2,” Macklemore featured performers who sang “from the river to the sea, Palestine will be free,” a slogan that is widely interpreted as a call for the destruction of Israel, which is located between the Jordan River and the Mediterranean Sea, and for it to be replaced with “Palestine.”

Macklemore has also supported efforts to fund the controversial United Nations Relief and Works Agency (UNRWA), which has faced widely corroborated allegations that several of its employees are active Hamas members and participated in the terrorist group’s Oct. 7 massacre across southern Israel. All proceeds from “Hind’s Hall” went to UNRWA and the rapper participated in a pro-Palestinian concert in his hometown of Seattle in September 2024 in which proceeds were given to various groups, including UNRWA.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Żydowska etyka polityczna: projekt dla sprawiedliwych

Spotkanie dwóch terrorystów, jeden jest prokuratorem Międzynarodowego Trybunału Karnego (Karim Ahmed Khan, z lewej), a drugi samozwańczym prezydentem Syrii, Ahmed Al. Szaraa. (Zrzut z ekranu)


Żydowska etyka polityczna: projekt dla sprawiedliwych

Elder of Ziyon
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Jeśli uważasz, że wymyślenie tych jedenastu zasad uniwersalnej etyki osobistej opartych na żydowskich koncepcjach przedstawionych w poprzednim rozdziale było śmiałe, cóż, zapnij pasy. W tym rozdziale dowodzimy, że tradycja żydowska nie oferuje tylko etyki osobistej — zapewnia solidny system postępowania wzajemnych relacji między państwami.

Nie wystarczy zestaw idei moralnych dla jednostek. Filozofia żydowska wykracza daleko poza to. 3500 lat historii, w tym 2000 lat rabinów kłócących się ze sobą o wszystko i o nic, obejmuje więcej niż to, jak powinniśmy się wzajemnie traktować.

Moralność żydowska może mieć i ma wiele do powiedzenia na temat tego, jak powinny postępować państwa.

Etyka żydowska rozciąga się na sferę sztuki rządzenia, dyplomacji, sprawiedliwości i wojny. Mądrość zawarta w etyce politycznej Żydów stanowi potężny przewodnik do tego, jak rządzić w złożonym i moralnie kruchym świecie.

Hugo Grotius jest często nazywany „ojcem prawa międzynarodowego”. W swojej pracy z 1625 r. De Jure Belli ac Pacis (O prawie wojny i pokoju) położył podwaliny pod teorię wojny sprawiedliwej i globalny porządek. Na Grotiusa duży wpływ miały źródła żydowskie – szczególnie Majmonides, Talmud i wcześniejsze rabiniczne komentarze do praw Noego.

Podobnie jak Selden, Grotius wierzył w uniwersalne prawo naturalne, wiążące wszystkich ludzi i narody, niezależnie od ich religii lub miejsca zamieszkania. Jako dowód na to, że takie zasady moralne są prawdziwie uniwersalne, powoływał się na źródła rabiniczne. Szczególnie popierał ideę, że zachowanie międzynarodowe musi być regulowane przez wspólne zasady etyczne, w tym:

    • Prawo do samoobrony
    • Obowiązek honorowania traktatów
    • Nienaruszalność osób niebiorących udziału w walkach
    • Proporcjonalność w wojnie
    • Preferencja pokoju nad podbojem

Te podstawy prawa międzynarodowego istnieją do dziś – a wywodzą się one ze studiów Grocjusza nad mądrością żydowską.

Jean-Jacques Rousseau, pisząc ponad wiek później Umowę społeczną, zsekularyzował inną podstawową ideę z żydowskiej tradycji: przymierze na Synaju. Chociaż Rousseau nie cytuje wprost objawienia na Synaju, wpływ jest wyraźny: pisze o Mojżeszu jako idealnym prawodawcy i przywołuje hebrajskie Pismo Święte, mówiąc: „Każdy człowiek może wyrzeźbić kamienne tablice lub napisać prawa na pergaminie. Ale tylko prawdziwy prawodawca może je wyryć w sercach ludzi”.

„Umowa społeczna” Rousseau to koncepcja ludu dobrowolnie wchodzącego w wiążące przymierze moralne i prawne, jak to uczynił Izrael na Synaju. Hebrajskim terminem określającym Stany Zjednoczone jest „ Artzot HaBrit ” – Ziemie Przymierza. Przymierzem jest Konstytucja. (Co znamienne, liczba mnoga „Ziemie” nawiązuje do idei Stanów Zjednoczonych jako federacji krajów, a nie pojedynczego monolitycznego państwa.)

Zarówno Grocjusz, jak i Rousseau, dwa intelektualne filary współczesnej zachodniej teorii politycznej, czerpią podstawowe elementy swoich idei politycznych ze źródeł żydowskich. 

Przedstawimy dziesięć zasad – zakorzenionych w żydowskim prawoznawstwie i ideach biblijnych – które definiują żydowską etykę polityczną. Nie są one przeznaczone tylko dla narodu żydowskiego, ale mają służyć jako ramy, do przyjęcia których może i powinien aspirować każdy naród. W świecie, w którym siła często przyćmiewa zasady, ten model oferuje moralną busolę.

Zanim zagłębimy się w konkretne idee, przyjrzyjmy się bliżej problemom, które próbujemy rozwiązać we współczesnym systemie prawa międzynarodowego.


Gdzie prawo międzynarodowe zawodzi: żydowska analiza etyczna

Współczesne prawo międzynarodowe, skodyfikowane przez instytucje takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (ICJ) i Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC), aspiruje do ustanowienia globalnych norm pokoju, sprawiedliwości i praw człowieka. Jednak same szlachetne intencje nie tworzą systemu moralnego. Z punktu widzenia żydowskiej etyki obecny system międzynarodowy cierpi na pięć krytycznych słabości:

1. Brak odpowiedzialności moralnej

Model żydowski wymaga, aby prawa były zakorzenione w prawdzie moralnej, a wobec sędziów należy stosować wyższy standard etyczny. Jednak wiele międzynarodowych instytucji myli konsensus z moralnością.

      • Zgromadzenie Ogólne ONZ, w którego skład wchodzą zarówno demokracje, jak i brutalne dyktatury, uchwala niewiążące rezolucje, tak jakby odzwierciedlały one jasność moralną.
      • MTS może wydawać orzeczenia w oparciu o względy polityczne, a nie obiektywną sprawiedliwość.
      • Państwa członkowskie, w których notuje się przerażające przypadki naruszania praw człowieka, są rutynowo wybierane do paneli badających poszanowanie „praw człowieka”.

Z punktu widzenia judaizmu sąd, w którym zasiadają niegodziwi sędziowie, jest nieważny. Prawo oderwane od prawdy nie jest prawem.

2. Stronnicze stosowanie prawa

Prawa są tak dobre, jak ich stosowanie. Prawo międzynarodowe jest przesiąknięte niespójnym egzekwowaniem, szczególnie w odniesieniu do Izraela.

      • „Okupację” definiuje się różnie w zależności od tego, kto kogo okupuje (np. Gaza kontra Krym).
      • Wobec Jemenu potępiono stosowanie żywych tarczy, ale dla Strefy Gazy przedefiniowano to pojęcie.
      • Punktowe eliminacje dowódców wrogich jednostek dokonywane przez mocarstwa zachodnie są uważane za samoobronę, ale potępiane, gdy dokonuje ich Izrael.
      • Osiedla są unikatowo kryminalizowane na mocy klauzuli Statutu Rzymskiego dodanej wyłącznie w celu wymierzenia jej w Izrael.

Sąd, który traktuje jeden naród inaczej niż pozostałe, narusza koncepcję mishpat echad lachem — „jednego prawa dla wszystkich”. Prawo selektywne w ogóle nie jest prawem.

3. Równoważność moralna i wymazanie priorytetów

Etyka żydowska kładzie nacisk na moralną hierarchię priorytetów — życie przed własnością, sprawiedliwość przed procesem, godność przed konsensusem.

Prawo międzynarodowe traktuje wiele naruszeń za pomocą formalnej równoważności, co prowadzi do absurdalnych rezultatów:

      • Zrównanie morderstw i tortur z budowaniem przez Żydów domów na terenach spornych – wszystko to jest „zbrodnią wojenną” w rozumieniu Statutu Rzymskiego.
      • Organy ONZ potępiają Izrael częściej niż Koreę Północną, Iran i Syrię razem wzięte.
      • Nadanie w ONZ równego znaczenia państwom, które chronią mniejszości, oraz tym, które je więzią, okaleczają lub zabijają.

Traktowanie na równi poważnych przestępstw i drobnych wypacza porządek moralny.

Co jeszcze bardziej niepokojące: żaden system, który przyznaje równą wagę prawną i legitymację wszystkim narodom — włącznie z tymi, które systematycznie łamią prawa człowieka, tłumią sprzeciw i dopuszczają się okrucieństw — w ogóle nie może twierdzić, że jest systemem moralnym. Moralności nie da się zbudować z głosów lub nacisków politycznych niemoralnych aktorów. Sprawiedliwość nie może wyłonić się od niesprawiedliwych. 

4. Sztywność i brak mechanizmów reform

Prawo międzynarodowe jest notorycznie sztywne, powolne i politycznie sparaliżowane. Gdy jego zasady są przestarzałe lub wadliwe, nie można ich łatwo zmienić — zwłaszcza gdy dyktatury mają większość.

W odróżnieniu od tego system żydowski obejmuje:

      • Krytykę proroków
      • Debatę halachiczną
      • Elastyczność w obliczu nowych realiów

Prawo musi rozwijać się wraz z prawdą, inaczej skostnieje i zamieni się w niesprawiedliwość.

5. Wymazanie suwerenności narodowej i różnorodności moralnej

Współczesne prawo międzynarodowe, pod pozorem uniwersalności, często zaciera uzasadnioną tożsamość narodową i różnice kulturowe.

      • Jest presja na suwerenne państwa, by przyjmowały normy globalne, nawet jeśli normy te są sprzeczne z lokalną etyką lub zobowiązaniami religijnymi.
      • Sądy ponadnarodowe są nadrzędne w stosunku do orzeczeń krajowych, także w państwach demokratycznych.
      • Języka „praw człowieka” używa się do egzekwowania tzw. „postępowych” wartości, w którym nie ma miejsca na pryncypialną niezgodę.

Z żydowskiej perspektywy „Te  i tamte są słowami żywego Boga”.  Istnieje więcej niż jeden słuszny sposób na etyczne życie. Żydowska etyka polityczna zakłada, że każdy naród, który korzysta z jej ram etycznych, będzie miał inne priorytety i wnioski, i nieuchronnie popadnie w konflikt z innymi narodami. Ramy te dopuszczają nieporozumienia i zachęcają do negocjacji i dwustronnych traktatów jako preferowanej metody rozwiązywania problemów. 

W świecie, w którym instytucje tracą zaufanie, a prawo jest naginane przez politykę, żydowska etyka polityczna oferuje lepszą alternatywę.

Oto dziesięć zasad, które dobrze definiują żydowską etykę polityczną na szczeblu narodowym.

  1. Ochrona Narodu i Samoobrona
    Naród ma święty obowiązek ochrony swojej ludności, ziemi i tożsamości. Talmudyczna zasada milchemet micwa —obowiązkowa wojna samoobrony — uznaje, że ochrona życia i suwerenności jest obowiązkiem narodowym. Podczas gdy nie ma gloryfikacji wojny, pacyfizm w obliczu zagrożenia egzystencjalnego uważa się za niemoralny. Zasada ta potwierdza prawomocność odstraszania obronnego, w tym ochrony ekonomicznej i bezpieczeństwa granic. Sprawiedliwe państwo musi dążyć do pokoju, ale w razie potrzeby przygotować się do obrony.
  2. Sprawiedliwość i sprawiedliwe sądy
    Tora nakazuje system bezstronnych sądów. Przekupstwo, faworytyzm i systemowa korupcja są potępione. Sprawiedliwość nie jest jedynie proceduralna, ale merytoryczna: musi prowadzić do prawdy i chronić bezbronnych. Prawo żydowskie uznaje również legalność nieżydowskich systemów prawnych, jeśli są sprawiedliwe, a ustanowienie takich systemów jest jednym z praw Noego. Żadne społeczeństwo nie może przetrwać bez zaufania do uczciwej i przejrzystej sprawiedliwości.
  3. Przywództwo moralne i odpowiedzialność prorocza. 
    Władza polityczna jest ciężarem moralnym, a nie przywilejem. Królowie w Torze mają obowiązek napisać osobisty Sefer Tora i czytać go codziennie, aby uniknąć arogancji. Przywódcy muszą podlegać prawu i moralnej kontroli. Prorocy Izraela byli wzorem kultury, w której nie uciszano, ale honorowano prawdomównych. Zasada ta potwierdza, że zdrowe społeczeństwo musi pielęgnować wewnętrzną krytykę — poprzez wolność prasy, zaangażowanie obywatelskie i etykę publiczną. Przywódcy muszą być odpowiedzialni nie tylko przed prawem, ale także przed sumieniem. 
  4. Zgoda przymierza
    Żydowska legitymacja polityczna zaczyna się od przymierza, nie podboju. Na Synaju ludzie dobrowolnie przyjęli prawo. Idea, że ludzie zgadzają się być rządzeni, leży u podstaw prawowitej suwerenności. Większość współczesnych konstytucji czerpie legitymację z siły, tradycji lub rewolucji, a nie dobrowolnej akceptacji moralnej. Każdy reżim, który rządzi strachem lub dekretem, przeczy tej podstawowej zasadzie. Zgoda musi być świadoma, odnawiana i ugruntowana we wspólnym celu etycznym.
  5. Świętość życia ludzkiego
    Jak widzieliśmy, życie jest najwyższą wartością w prawie żydowskim — pikuach nefesh jest nadrzędne wobec niemal wszystkich przykazań. Państwo musi chronić życie swoich obywateli nie tylko przed wrogami zewnętrznymi, ale także przed przestępcami w kraju i wewnętrznym zaniedbaniem: ubóstwem, niesprawiedliwością, słabą opieką zdrowotną i przemocą, której można było uniknąć. Morderstwa niewinnych i śmierci, których można było uniknąć, są profanacją. Wiele innych systemów etycznych stawia honor narodowy lub czystość religijną ponad życie; to nie jest moralne. Polityka narodowa musi być zakorzeniona w kulturze życia.
  6. Suwerenność etyczna J
    udaizm potwierdza suwerenność narodową, ale ogranicza ją moralnie. Narody nie mają nieograniczonej władzy. Polityka narodowa musi odzwierciedlać współczucie, sprawiedliwość i powściągliwość. Naród może kontrolować swoje granice, bronić swoich interesów i chronić swoją kulturę — ale nie kosztem okrucieństwa, wyzysku lub niesprawiedliwości.
  7. Współczujące traktowanie obcych i mniejszości
    „Nie będziesz uciskał przybysza, bo i wy byliście przybyszami w Egipcie” pojawia się ponad 30 razy w Torze. Żydowska etyka polityczna nakazuje ochronę mniejszości — nie jako gest, ale jako podstawowy obowiązek. Dotyczy to mniejszości religijnych, migrantów i osób z zewnątrz o innym pochodzeniu etnicznym. Nie oznacza to podważania tożsamości narodowej, ale zapewnienie godności, sprawiedliwości i włączenia prawnego.
  8. Pokój jako cel, nie dogmat Tora nakazuje: „Kiedy zbliżasz się do miasta, aby rozpocząć wojnę, najpierw zaoferuj mu pokój”. Pokój jest ideałem, ale nie absolutem. Ustępstwa nie są pokojem. Pokój moralny wymaga wzajemnego szacunku i sprawiedliwości. Pokój, który umożliwia tyranię, jest zdradą. Żydowska wizja pokoju jest aktywna i sprawiedliwa — nie naiwne poddanie się.
  9. Wojna moralna i granice siły
    Nawet w czasie wojny prawo żydowskie nakazuje ograniczenia: oszczędzanie cywilów, oferowanie poddania się, unikanie niepotrzebnych zniszczeń. Wojna totalna jest zabroniona. Sprawiedliwa wojna to taka, która jest prowadzona niechętnie, etycznie i w słusznej sprawie. Współczesne implikacje obejmują wojskowe kodeksy postępowania, zabezpieczenia cywilne i proporcjonalność siły.
  10. Ochrona środowiska i Bal Tashchit 
    Tora nakazuje: „Nie niszcz drzew, wbijając w nie siekierę…”  , prawo nauczane nawet w kontekście wojny. Z tego wyłania się szersza zasada Bal Tashchit, zakaz bezmyślnego niszczenia. Nakazuje ona ochronę zasobów naturalnych, odpowiedzialne użytkowanie ziemi i zrównoważony rozwój. Judaizm uważa Ziemię za boskie powiernictwo: ludzkość jest jej zarządcami, a nie właścicielami. Sprawiedliwy naród nie może rabować swoich lasów, zanieczyszczać swoich rzek ani degradować stworzenia dla krótkoterminowych korzyści. Ta etyka rzuca wyzwanie nowoczesnym państwom, aby zrównoważyły wzrost z ochroną, konsumpcję z odpowiedzialnością i władzę z pokorą wobec świata przyrody.

Podobnie jak w przypadku osobistych kodeksów moralnych, faktyczne stosowanie tych zasad jest równie ważne, jak same zasady. Często zdarzają się sytuacje, w których dwie zasady wskazują różne kierunki działania. Potrzebna jest metodologia, aby nadać priorytet jednej nad drugą, a ta metodologia musi być spójna.

Ponadto zasady żydowskie nie są raczej pustymi ideami, które tylko dają dobre samopoczucie. Chrześcijaństwo, buddyzm i hinduizm głoszą, że przemoc jest ostatecznością, jeśli w ogóle można jej używać. Jednak państwa, których większość obywateli wyznaje te religie i są one sponsorowane przez państwo, utrzymują aktywne, wyszkolone siły zbrojne. 

W Europie, w której większość stanowią chrześcijanie, kilka krajów zachowuje ideę religii  państwowej lub oficjalnej tożsamości chrześcijańskiej w swoich konstytucjach. Ich podręczniki wojskowe nie mówią „nadstaw drugi policzek”. Kraje hinduistyczne i buddyjskie również wystawiają profesjonalne armie, w tym siły powietrzne, agencje wywiadowcze oraz potencjał do prowadzenia wojny nuklearnej lub cybernetycznej. Żaden podręcznik wojskowy w tych krajach nie nakazuje żołnierzom poddania się w przypadku ataku. Żadna armia nie uczy swoich wojowników, aby kochali wroga aż ten wyrazi skruchę. W praktyce te kraje akceptują konieczność użycia siły, nawet jeśli ich religijne lub filozoficzne podstawy odmawiają sformułowania jasnych ram moralnych dla niej.

Judaizm nie podziela tego dwójmyślenia. Stawia czoła problemowi przemocy bezpośrednio, za pomocą praw dotyczących wojny, pokoju, proporcjonalności, powściągliwości i sprawiedliwości. Tora nie gloryfikuje przemocy — ale uznaje, że gdy niewinne życie jest zagrożone, brak działania jest sam w sobie przestępstwem moralnym. Ponieważ judaizm ceni życie, czasami wymaga siły, aby je bronić. Nie ma udawania — jest odpowiedzialność.

Gdyby zapytać, kto był najbardziej podziwianym człowiekiem XX wieku, wielu, jeśli nie większość, odpowiedziałoby, że Mahatma Gandhi. A jednak Gandhi nie raz powtarzał, że Żydzi powinni pozwolić nazistom na ich wymordowanie, w próżnej nadziei, że światowy horror w jakiś sposób zawstydzi nazistów i zmusi ich do powstrzymania ludobójstwa. Wybaczcie język, ale wypchajcie się tą moralnością Gandhiego. Jego etyczny wszechświat może nie dopuszczać istnienia prawdziwego zła, ale żydowskie doświadczenie dopuszcza – paradygmatem jest Amalek. W obliczu czystego zła właściwą i etyczną reakcją jest jego unicestwienie, a nie karmienie go kolejnymi trupami. Ekstremistyczne ideologie prowadzą do niemoralnych rezultatów, nawet jeśli ekstremizm wydaje się być skierowany na najbardziej godne pochwały zasady. 

Moralność polityczna to bogaty temat, z nieskończonymi wariacjami i pytaniami. To właśnie czyni ją idealnym przedmiotem dla etyki żydowskiej. Te ramy są dojrzałe, przetestowane i elastyczne. 

Żydowska etyka polityczna oferuje więcej niż starożytną mądrość — zapewnia żywy model moralnego zarządzania. W czasach, gdy zaufanie do globalnych instytucji słabnie, żydowskie źródła oferują etykę, która ceni życie, honoruje suwerenność, chroni mniejszości, wita debatę i równoważy sprawiedliwość ze współczuciem.

To nie jest utopia. To twarda, prawdziwa, moralna polityka. I może to być najlepsza szansa, jaką ma świat, aby przywrócić porządek, nie tracąc swojej duszy.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com