Plan pokojowy Trumpa to najgorszy koszmar zachodniej lewicy
Brendan O’Neill
Czy perspektywa pokoju kiedykolwiek była witana z tak ponurym nastrojem? Ledwo prezydent Trump ogłosił swój plan pokojowy dla Izraela i Strefy Gazy, a już środowiska opiniotwórcze wpadły w gorączkę cynizmu. Możliwość zakończenia potwornej wojny w Gazie wywołała nie optymizm, lecz sarkazm, podejrzliwość, a nawet dziwaczną posępność, zupełnie nieprzystającą do porozumienia, które mogłoby ocalić tysiące istnień. Od BBC, przez Sky News, po izraelofobiczne odmęty mediów społecznościowych rozległ się chór: „To się nie uda”.
Jestem przekonany, że część tej wyniosłej sceptycyzmu wynika z resztek syndromu Trumpa, które wciąż krążą w elitarnych kręgach. Dlatego BBC bardziej interesowało się „hiperbolą” Trumpa i jego „egzotycznymi przesadami” niż życiem, które mogłoby zostać ocalone w Gazie. Wolało drwić z Trumpa za to, że pewnie myśli, iż to „jeden z największych dni w historii cywilizacji”, niż zastanowić się nad lepszą przyszłością Gazy. Świetne priorytety moralne, naprawdę.
Analiza Sky News wręcz ociekała drwiną. Co się stanie, pytała, „gdy oklaski ucichną”, a Hamas lub izraelska „skrajna prawica”, z całą swoją „plującą furią”, odrzucą plan? Można by pomyśleć, że imperium medialne, które przekonało samo siebie, iż wojna w Gazie to „ludobójstwo”, będzie bardziej otwarte na porozumienie, które mogłoby zakończyć te „ludobójcze” okropieństwa. Byłby to błąd.
Dziwna melancholia ogarnęła także cyfrowych nienawistników państwa żydowskiego. Głośno zgrzytali zębami nad „problematycznymi” szczegółami umowy – co jest dość osobliwą reakcją na coś, co mogłoby zakończyć katastrofę, którą oni sami (w sposób kompletnie absurdalny) porównują do Auschwitz. „Palestyńczycy muszą odrzucić tę kapitulacyjną umowę” – stwierdził Roshan M Salih z islamskiego portalu 5Pillars. Czyli niech „ludobójstwo” trwa dalej? Oryginalne hasło, trzeba mu to oddać.
Ale w tej orgii wyższościowego wzdychania chodzi o coś więcej niż tylko TDS – czyli dziecięcy opór przed przyznaniem Trumpowi jakiejkolwiek zasługi. Głębiej tkwi tu instynktowne przeczucie naszych elit kulturalnych, że ta umowa zagraża całej ich moralnej narracji na temat Izraela. Zagraża ujawnieniem, że prawdziwym sprawcą wojny w Gazie, prawdziwym autorem cierpienia na tym skrawku ziemi, nie jest państwo żydowskie, lecz Hamas. Rzucając piłkę zdecydowanie na stronę Hamasu, plan Trumpa oznacza egzystencjalny kryzys nie tylko dla samego Hamasu, ale także dla opiniotwórców Zachodu, którzy zbudowali swoją moralną pozycję na wątłych podstawach obsesyjnej, pozbawionej faktów izraelofobii.
Pokój w 20 punktach
Plan pokojowy składa się z 20 punktów i jest kompleksowy. Zakłada natychmiastowe zakończenie niszczycielskiej wojny w Gazie. Jeśli obie strony zgodzą się na określone warunki, walki ustaną, a w ciągu 72 godzin wszyscy izraelscy zakładnicy – żywi i martwi – zostaną uwolnieni. Po ich uwolnieniu Izrael wypuści 250 więźniów z wyrokami dożywocia oraz 1 700 Palestyńczyków zatrzymanych po 7 października 2023 roku.
Wśród warunków znajduje się uczynienie Gazy „strefą zderadykalizowaną, wolną od terroru”, w której Hamas i inne islamskie ugrupowania nie będą odgrywać żadnej roli – w jakiejkolwiek formie. Hamas musi się rozbroić. Hojnie – moim zdaniem – umowa przewiduje amnestię dla członków Hamasu, którzy dobrowolnie złożą broń. Inni członkowie mają otrzymać „bezpieczny przejazd do krajów przyjmujących”. (Oby nie do Wielkiej Brytanii, proszę.) Izrael zobowiąże się do wycofania wojsk na uzgodnioną linię i zgodzi się na tymczasową władzę w Gazie, która będzie „technokratyczna i apolityczna”. „Nikt nie zostanie zmuszony do opuszczenia Gazy” – głosi plan. Uwolnieni zarówno od teokratycznego terroru Hamasu, jak i wojny ostatnich dwóch lat, mieszkańcy Gazy mają otrzymać „szansę na zbudowanie lepszej Gazy”.
Realistyczny i pozytywny plan
To realistyczna i pozytywna propozycja. Spełnia dwa cele, o które wielu z nas błagało: uwolnienie Żydów brutalnie uprowadzonych 7 października oraz usunięcie z równania armii antysemitów, którzy rozpętali tę piekielną wojnę. Daje też Palestyńczykom szansę na stworzenie lepszego, wolniejszego państwa. Tak kończą się oszczercze krzyki naszych izraelofobicznych elit, które bez cienia dowodu twierdziły, że Izrael i Trump chcą wypędzić każdego Palestyńczyka z Gazy. To właśnie była, drogie BBC, „egzotyczna przesada”.
Benjamin Netanjahu akceptuje plan. Kolejna fałszywa narracja antyizraelskiego tłumu legnie w gruzach – ta, według której Bibi rzekomo pragnie ciągnąć wojnę tylko po to, by uratować własną skórę przed zarzutami korupcyjnymi. Pozostaje tylko jedno pytanie: czy Hamas się zgodzi? Jeśli nie, będziemy wiedzieć bez cienia wątpliwości, że wyżej ceni sobie chore marzenia o kalifacie niż życie Palestyńczyków. Będziemy też wiedzieć, że moralna opowieść snuta przez nasze kulturalne elity, według której Izrael jest zawsze zły, a Gaza zawsze ofiarą, ma więcej wspólnego z uprzedzeniem niż z rzeczywistością. To moment przełomowy – zarówno dla średniowiecznych zbrojnych z Hamasu, jak i dla opiniotwórczych elit Zachodu.
Koniec pewnej opowieści
Jeśli Hamas odrzuci plan – co jest całkiem możliwe – cały moralny gmach myślenia „lewicowego” i „liberalnego” runie. Wtedy będzie jasne, że to Hamas chce wojny, a nie Izrael. Będzie oczywiste, że to tak zwane ludobójstwo jest dziełem islamskiego barbarzyństwa, a nie izraelskiego zła. Będzie jasne, że Palestyńczycy cierpią, ponieważ są rządzeni przez religijnych ekstremistów, którzy dawno temu przedłożyli swoją antysemicką żądzę krwi nad dobro Gazy. Każdy marsz i każdy tekst antyizraelski, który pojawi się po ujawnieniu tego planu, będzie farsą. Będzie kłamstwem. Będzie obwiniał państwo żydowskie za katastrofę, którą sprowadził Hamas – i wszyscy będą o tym wiedzieć.
Dzięki planowi Trumpa Hamas nie ma już dokąd pójść. I nasze elity kulturalne też nie. Czują się nieswojo wobec tego porozumienia, bo – mówiąc szczerze – będą tęsknić za tą wojną, z której horrorów uwiły sobie cienką namiastkę moralnego sensu w czasach zamętu. A jeśli Hamas przyjmie plan? Wówczas będą musieli przyznać, że Trump – nowy Hitler, populistyczny oszołom, zły człowiek z ich koszmarów – zrobił nieskończenie więcej, by „uratować Gazę”, niż cała ich izraelofobiczna wrzawa kiedykolwiek zdołała. Dla nienawidzących Izraela to sytuacja bez wyjścia.
Chcę, by ten plan się powiódł, bo chcę powrotu zakładników, zakończenia wojny, bezpieczeństwa Izraela i pokoju dla Gazy. Jeśli nie potrafisz powiedzieć tego samego, to może jednak nie jesteś po właściwej stronie historii?
Brendan O’Neill jest głównym publicystą spiked i prowadzi podcast The Brendan O’Neill Show. Najnowsza książka – „After the Pogrom: 7 October, Israel and the Crisis of Civilisation” – jest już dostępna na Amazon UK i Amazon US. Znajdziesz go też na Instagramie: @burntoakboy.Link do oryginału: https://www.spiked-online.com/2025/09/30/trumps-peace-plan-is-the-western-lefts-worst-nightmare/
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com