Trump po decyzji Hezbollahu: “Libańczycy naprawdę mają przechlapane”

Liban po ataku Izraela, 28 maja 2026 r. (Fot. REUTERS/Stringer)


Trump po decyzji Hezbollahu: “Libańczycy naprawdę mają przechlapane”

Marta Urzędowska


Libańscy terroryści odrzucili rozejm uzgodniony przez Izrael i władze Libanu. Oznacza to kontynuację wojny Izrael-Hezbollah, która nie pozwala zakończyć też konfrontacji z Iranem i odblokować cieśniny Ormuz.

Naim Kassim nie przebiera w słowach. Szef Hezbollahu, w oświadczeniu wyemitowanym w czwartek (5.06) przez telewizję grupy Al-Manar, stwierdza, że jego ludzie nie przyjmują rozejmu wypracowanego przez Izrael i libański rząd.

Terrorysta wyjaśnia, że wypracowane w Waszyngtonie między przedstawicielami Izraela i libańskiego rządu porozumienie o zawieszeniu broni oznacza „kapitulację, porażkę i realizację celów wroga”.

Dodaje, że – dopóki Izraelska armia nie przestanie bombardować libańskich miejscowości, północny Izrael również nie będzie bezpieczny. – Nas interesuje pełne zakończenie izraelskiej agresji, zawieszenie broni i wycofanie się izraelskich sił. Nikomu nie obiecywaliśmy, że przestaniemy stawiać opór tak długo, jak długo trwa izraelska okupacja – wylicza, domagając się od libańskiego rządu, by zakończył rozmowy z Izraelczykami, które nazywa „farsą”.

Trump nie doprowadził do rozejmu pomiędzy Izraelem a Hezbollahem

Stanowisko Kassima oznacza, że terroryści będą ostrzeliwać północny Izrael, dopóki Izraelczycy nie przestaną bombardować celów grupy w Libanie i nie wycofają się z kraju. Oznacza też fiasko wysiłków Donalda Trumpa, który w ostatnich dniach zapewniał, że rozmawiał zarówno z Izraelczykami, jak i z Hezbollahem i obie strony na jego prośbę zgodziły się „przestać strzelać”.

Amerykanin angażuje się w rozejm, bo wojna w Libanie utrudnia mu zakończenie konfliktu z Iranem. Rozpoczął się pod koniec lutego, kiedy USA i Izrael zaatakowały irańskie cele i przez kilka tygodni kontynuowały ataki. W odpowiedzi Irańczycy ostrzeliwali Izrael i kraje arabskie rejonu Zatoki Perskiej, a do tego zamknęli kluczową dla transportu ropy cieśninę Ormuz, utrudniając handel surowcem i sprawiając, że jego ceny szaleją.

Wojna w Libanie ściśle związana jest z konfliktem w Iranie. Kiedy Amerykanie i Izraelczycy zaczęli atakować irańskie cele, libański Hezbollah, sojusznik Teheranu, rozpoczął ostrzał północnego Izraela. W odpowiedzi Izraelczycy bombardują Bejrut i południe Libanu i prowadzą na miejscu lądową ofensywę.

Do tego budują na południu kraju tzw. strefę buforową, czyli wprowadzili tam swoich żołnierzy, odcięli tę część Libanu od reszty kraju wysadzając mosty, a dziś wyburzają miejscowe wioski, by okoliczna ludność nie mogła do nich wrócić. Oznacza to, że Izrael – choć rozmawia o rozejmie – jednocześnie planuje w Libanie długotrwałą okupację.

Trump: “Hezbollah do mnie dzwonił. Libańczykom należy się pokój”

Oferta rozejmu, którą w czwartek odrzucił lider libańskich terrorystów, jest mocno niejasna. Zawiera m. in. zapis, że „wszyscy bojownicy Hezbollahu zostaną ewakuowani” z terenów między izraelską granicą a rzeką Litani, ok. 30 km na północ od granicy. To tereny dziś okupowane przez izraelską armię.

Jednocześnie Amerykanie mieliby pomóc utworzyć na miejscu „strefy pilotażowe, w których libańskie siły zbrojne miałyby wyłączną kontrolę”. Nie wiadomo, gdzie dokładnie miałyby powstać takie strefy, jak miałyby działać i jaką konkretnie rolę mieliby odgrywać na miejscu Amerykanie.

Do tego wprowadzenie w życie takich postanowień byłoby trudne, bo libańska armia jest o wiele słabsza od Hezbollahu, a libański rząd nie ma nad grupą kontroli i nie jest w stanie zmusić jej do przestrzegania jakiegokolwiek porozumienia. Choć większość Libańczyków nie popiera Hezbollahu, nie ma też szans, by zgodzili się na izraelską okupację, a obecność izraelskich żołnierzy na południu kraju poprawia notowania grupy, która stawia im opór.

Jeśli nie uda się uzgodnić innej wersji porozumienia kończącego konflikt w Libanie, nie ma mowy o skutecznych negocjacjach z Iranem. Teheran powtarza, że nie będzie żadnego dealu, ani otwarcia cieśniny Ormuz, jeśli Izrael nie przestanie bombardować Libanu i nie wycofa z kraju swoich żołnierzy.

Trump nie traci rezonu. Jeszcze w kilka godzin po oświadczeniu Kassima, zapewniał że rozmawiał z terrorystami.

Hezbollahowcy do mnie zadzwonili i powiedzieli: “Może by to zakończyć”?

– opowiadał dziennikarzom zgromadzonym w czwartek w Gabinecie Owalnym.

Donald Trump Fot. REUTERS/Evan Vucci

– Myślę, że zobaczycie, jak różne rzeczy się tam zdarzą. To niby trochę inny świat, ale jednak jest połączony z Iranem. No i byłoby bardzo miło, gdyby Liban zaznał trochę pokoju – tłumaczył amerykański prezydent.I dodał:

Jest ciągle atakowany od tylu lat, Libańczycy naprawdę mają przechlapane. I byłoby bardzo miło, gdyby to się mogło skończyć.

Kolejne rozmowy przedstawicieli Libanu i Izraela zaplanowano na 22 czerwca. Tymczasem izraelski minister obrony, Israel Katz ogłosił, że izraelska armia „na razie będzie kontynuować ostrzał i operacje lądowe, by rozmontować terrorystyczną infrastrukturę” w Libanie. W czwartek (4.06) Izraelczycy przeprowadzili na południu Libanu serię nalotów, w których zginęło kilkanaście osób.

Od początku obecnej konfrontacji w Libanie zginęło co najmniej 3,5 tys. osób, a ponad milion zostało uchodźcami. W tym samym czasie po obu stronach granicy zginęło 26 izraelskich żołnierzy i czwórka izraelskich cywilów.


Redagował Michał Olszewski


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com