
Jest tylko jedna ludzka cywilizacja (Zawsze zagrożona przez barbarię)
Andrzej Koraszewski
Dopiero kilka dni temu dowiedziałem się, że 7 stycznia 2026 r. zmarł Murad Wahba, egipski filozof, w Europie praktycznie nieznany, w Ameryce znany w wąskich kręgach filozofów. Wiele lat temu moja żona robiła napisy do jednego z jego wywiadów, potem wywiązała się krótka korespondencja na marginesie jego wypowiedzi na łamach egipskiego dziennika „El Watan”.
Murad Wahba był nie tylko filozofem, był również sędzią egipskiego Sądu Najwyższego, a równocześnie wiecznie atakowanym dysydentem. We wspomnianym wywiadzie denerwował się na określenie „zderzenie cywilizacji”, uważał je za absurdalne, wychodząc z założenia, że cywilizacja jest stopniowym odchodzeniem od dzikości, że jest zawsze zagrożona przez barbarzyńców atakujących od środka i z zewnątrz, rozkwita w różnych miejscach i upada pod naciskiem fanatyzmu i barbarzyństwa, a inni z ruin ratują to, co daje się ocalić, i próbują ją wskrzesić w innym miejscu.
Ten jego pogląd staje się naturalny i zrozumiały, kiedy uświadomimy sobie, że jego główną specjalnością był arabski renesans, a w szczególności Ibn Ruszd, znany jako Awerroes, człowiek do dziś uznawany za najbardziej wnikliwego komentatora Arystotelesa.
Murad Wahba nie zawsze mówił wszystko wyraźnie, nie zamierzał umierać na emigracji i dożył sędziwego wieku w Egipcie, mając 99 lat, nieustannie łagodnie, ale stanowczo spierając się ze światem. Studiował w Kairze, doktoryzował się w Aleksandrii. Zdecydowany zwolennik rozdziału meczetu i państwa, na pytanie o definicję sekularyzmu odpowiadał, że jest „to sposób patrzenia na świat, który uznaje jego nieustanną zmienność. Skoro świat się zmienia, również nasze rozumienie rzeczywistości powinno być względne i otwarte na korekty”. Wyjaśniał, że religijna absolutna pewność nie daje się pogodzić ze zmiennością życia. Od zamachu we wrześniu 2001 roku powtarzał, że rosnący na świecie fundamentalizm religijny prowadzi do islamistycznego terroryzmu, który dąży do zniszczenia współczesnej cywilizacji, a jej obrona wymaga mobilizacji wszystkich sił.
„Istnieje tylko jedna ludzka cywilizacja – mówił. – Jej początki sięgają czasów, gdy ludzie osiedlili się i nauczyli uprawiać ziemię. Od tamtej pory rozwijała się nieprzerwanie, zmieniając jedynie geograficzne centrum. Tak zwane »zderzenie cywilizacji« nie jest więc konfliktem między cywilizacjami, lecz starciem jednej ludzkiej cywilizacji z jej największym wrogiem – fundamentalizmem religijnym.
Tę cywilizację trzeba ocalić przed islamskim fundamentalizmem, którego celem jest ustanowienie światowego kalifatu”.
Murad Wahba był represjonowany podczas studiów, znienawidzony do końca życia przez Bractwo Muzułmańskie i przez „umiarkowanych” duchownych. Żeby zrozumieć jego filozofię, trzeba wrócić do arabskiego renesansu i do Awerroesa.
Arabski renesans kończył się w czasach, kiedy Polska dopiero zaczynała swoją historię. Brytyjsko-amerykański historyk Niall Ferguson twierdzi, że europejski renesans był możliwy dzięki rozproszeniu władzy i osłabieniu papiestwa. Heretycy znajdowali schronienie u bardziej tolerancyjnych i bardziej światłych władców. Wcześniejszy o ponad 500 lat renesans arabski funkcjonował podobnie i niemile widziani przez kapłanów heretycy znajdowali schronienie na bardziej tolerancyjnych dworach.
Ibn Ruszd (Awerroes) urodził się w Kordobie w 1126 roku. Nie, nie był pierwszym arabskim myślicielem, który pragnął ocalić spuściznę greckiej filozofii. Zainteresowanie grecką filozofią niepokoiło muzułmańskich teologów. Prawie siedemdziesiąt lat przed narodzinami Awerroesa w Persji urodził się Al-Ghazali. Wkrótce po studiach został zausznikiem wezyra w Bagdadzie i z czasem stanął na czele religijnej uczelni. Jego obsesją były zagrażające islamowi wpływy pogańskie, a przede wszystkim Arystoteles i inni greccy filozofowie. Ghazali napisał 40-tomowy traktat Ożywienie nauk religijnych. W drugiej połowie XI wieku wielu muzułmańskich uczonych było zafascynowanych Arystotelesem i greckim empiryzmem, który próbowano wykorzystywać do bardziej swobodnej interpretacji Koranu. Ghazali uważał, że Koran można zrozumieć dopiero po śmierci, stając przed obliczem Allaha. Stał się najbardziej znanym i najbardziej wpływowym wrogiem myśli starożytnej. Jego zdaniem wszystkie wysiłki poznawcze na drodze rozumu i empirii są próżne, a jedyną możliwością poznania jest całkowite zdanie się na bożą wolę (oczywiście w interpretacji kapłanów).
Awerroes polemizował z poglądami Al-Ghazalego w Traktacie rozstrzygającym, dowodząc, że filozofia jest lepszym narzędziem dociekania prawdy niż teologia. Ciekawy był jego pogląd na duszę ludzką – uważał, że jednostkowe dusze umierają wraz z ciałem, ale dusza ludzkości jest nieśmiertelna. Podejrzewam, że idea Murada Wahby – jednej ludzkiej cywilizacji, która zamiera w jednym miejscu i odradza się w innym – ma silny związek z ideą nieśmiertelnej duszy ludzkości Awerroesa.
Za najważniejszą pracę Awerroesa w dziedzinie filozofii uważa się Rozproszenie rozproszenia (Tahafut al-tahafut), w którym bronił arystotelesowskiego punktu widzenia, sprzeciwiając się argumentom Al-Ghazalego zamieszczonym w Rozproszeniu filozofów (Tahafut al-falasifa), według których arystotelizm jest sprzeczny sam ze sobą oraz dodatkowo stanowi zniewagę dla samego islamu.
Życie Awerroesa przypomina, jak bardzo historia się powtarza. Kiedy był młody, Andaluzja była ciągle bardzo tolerancyjna. Awerroes szybko zdobył sławę jako filozof, lekarz i prawnik. W ostatnich dekadach XII wieku do Kordoby i Sewilli dotarł islamski fanatyzm. Kiedy w 1153 roku Awerroes był w Marrakeszu (Maroko), gdzie przedstawiono go kalifowi Almohadów, wykręcił się od odpowiedzi na pytanie, czy niebiosa zostały stworzone z niczego, czy są wieczne, gdyż zła odpowiedź mogła być śmiertelnie niebezpieczna. Na większą swobodę zdobył się dopiero, kiedy kalif zaczął dyskutować z przedstawiającym go przyjacielem o Platonie i Arystotelesie.
W 1195 roku Awerroes popadł w niełaskę. Postawiono mu różne zarzuty i był sądzony przez trybunał w Kordobie. Trybunał potępił jego nauki i nakazał spalenie jego dzieł. Wygnano go do pobliskiego żydowskiego miasta Erlisana (obecnie Lucena), z czasem przeniósł się do Marrakeszu, gdzie aż do śmierci w 1198 roku był chroniony przez tamtejszego kalifa.
Wróćmy do czasów współczesnych i Murada Wahby. Jego zdaniem dzisiejszy fundamentalizm islamski opiera się na średniowiecznych teologach, którzy uznali Awerroesa za heretyka. Dzisiejsi teolodzy muzułmańscy w większości uważają cywilizację za śmiertelnego wroga, popychając szarych ludzi do terroryzmu.
Walka z islamskim terroryzmem nie powinna ograniczać się do walki zbrojnej; równie ważna, a może wręcz ważniejsza, jest edukacja, ponieważ „cywilizacja rodzi się z myślenia mitycznego, ale rozwija się dzięki rozumowi”. Fundamentalizm opiera się na zasadzie bezwzględnego posłuszeństwa, więc gdyby cały świat stał się kalifatem opartym na ślepym posłuszeństwie zamiast na rozumie, oznaczałoby to – według niego – ostateczny koniec cywilizacji.
Podstawowym zadaniem państwa jest ochrona życia obywateli, ale walka z fundamentalizmem nie może ograniczać się do zadań policji i wojska. Centralną rolę musi pełnić walka z ideologią i kulturą przemocy. Wahba w 1983 roku zorganizował międzynarodową konferencję pod hasłem „Filozofia i człowiek z ulicy”. Religia odbiera człowiekowi własną sprawczość, ale mentalność wiernopoddańczą można powoli zmieniać; do tego potrzebna jest szeroko pojęta warstwa nauczycielska, która nie zamyka się w wieży z kości słoniowej i potrafi rozmawiać z szarym człowiekiem.
Ta konferencja ściągnęła na niego gromy ze strony napuszonych. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Przeglądając teksty napisane po jego śmierci, widzę, że wielu pobożnych autorów nadal oskarża go o wszystkie możliwe grzechy, włącznie z syjonizmem. Najbardziej ubawiły mnie zapewnienia, że Murad Wahba nigdy nie wejdzie do raju. Ostrożny filozof nigdy otwarcie nie przyznawał się do ateizmu, ale mam wrażenie, że nigdy się do raju nie wybierał, zgadzając się ze swoim idolem, że dusza jednostki umiera wraz z ciałem, a o duszę ludzkości warto walczyć, jak długo żyjemy.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com