Archive | July 2016

Masowa czystka etniczna Żydów jest prawdziwym dziedzictwem XX wieku

Masowa czystka etniczna Żydów jest prawdziwym dziedzictwem XX wieku

Seth J Frentzman
tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zdewastowany cmentarz żydowski w Wysokiem Mazowieckiem. W nocy na ogrodzeniu i nagrobkach pojawiły się faszystowskie symbole i antysemickie napisy. Marzec 2012r.Zdewastowany cmentarz żydowski w Wysokiem Mazowieckiem. W nocy na ogrodzeniu i nagrobkach pojawiły się faszystowskie symbole i antysemickie napisy. Marzec 2012r.

Od Redakcji
Muzeum Historii Żydów Polskich opublikowało artykuł Andrzeja Żbikowskiego pod tytułem „U genezy Jedwabnego”. Czy umiemy zrozumieć mechanizm ludzkich odruchów, kiedy nagle jakaś grupa zostaje wyjęta spod ochrony prawnej i wolno jej członków bezkarnie zabijać, rabować ich mienie, gwałcić, torturować? A co, jeśli w dodatku istnieje wielowiekowa tradycja prześladowania tej grupy? Czy tamte zachowania mieszkańców Jedwabnego i wielu innych polskich miast i wsi to coś, co charakteruzuje szczególne cechy polskiego stosunku do Żydów, czy jest to raczej element obrazu świata? Seth J. Frantzman pisze o eksplozji nienawiści do Żydow na świecie w XX wieku.

Zawsze robi na mnie wrażenie, kiedy ktoś, czy to w ksiażce czy osobiście opowiadając historię rodzinną, wspomina historię Żydów, którzy żyli w miejscowości, przez którą podróżuję. Niemal zawsze zaczyna się to od pytania: „czy wiedziałeś, że kiedyś było tutaj dużo Żydów”. Na przykład miasto, Dej w Rumunii, gdzie kiedyś wśród miejscowej populacji było 22% Żydów, dzisiaj mieszka tam mniej niż dziesięciu. W Urfa w Turcji, gdzie nie tak dawno temu było 200 rodzin żydowskich, obecnie szacuje się, że jest ich około 50, ale tylko bardzo nieliczne ujawniają się. Ostatnich Żydów w miejscach takich jak Afganistan lub Kair media opisują niemal szyderczo, z pełnym skupieniem na egzotyce. Ale rzeczywistość zniknięcia życia żydowskiego z większości miast świata jest jednym z prawdziwych dziedzictw XX wieku. Kiedy rozpoczynał się ten wiek, żydowskie społeczności istniały na całym świecie. Nie tylko społeczności, ale ośrodki kultury, znaczący uczestnicy życia w tych miastach, życia intelektualnego i politycznego.

Śmierć Elie Wiesela szczególnie silnie przypomina o tej masowej czystce, zniszczeniu, wykorzenieniu życia żydowskiego.

W 1900 roku było na całym świecie około 10 milionów Żydów. W 2000 roku było około 13 milionów Żydów. Te liczby nie mówią nam jednak rzeczywistej historii całkowitego usunięcia życia żydowskiego z większości krajów świata.

Na przełomie XIX i XX wieku w zachodniej i środkowej Europie były miliony Żydów. W Imperium Austro-Węgierskim było 1,2 miliona z 150 tysiącami w Wiedniu (9% ludności). W Niemczech żyło około 586 tysięcy, z tego 4% w Berlinie, Wrocławiu i Kolonii i 9% w Dreźnie. Dziesięć procent ludności Pragi była Żydami. W Holandii było ich 103 tysiące i stanowili 11% ludności Amsterdamu (60 tysięcy). Włochy miały tylko 10 tysięcy Żydów. W Belgii było tylko 12 tysięcy, z czego połowa w Antwerpii (1,5% ludności tego miasta), w Anglii 235 tysięcy. Stanowili 4% mieszkańców Leeds, 2,5% w Londynie i 5% w Manchesterze. W Irlandii i Szkocji mieszkało odpowiednio 3 i 10 tysięcy Żydów. W Danii tylko kilka tysięcy. We Francji 88 tysięcy. Luxemburg, Portugalia, Norwegia i Szwecja, bardzo niewiele, w Hiszpanii (5 tysięcy). Szwajcaria miał 12 tysięcy. Gibraltar był w 10% żydowski, chociaż była to niewielka garść ludzi.

W Europie Wschodniej było 33 tysiące Żydów w Bułgarii, gdzie stanowili 14% mieszkańców Sofii i 10% w Rustchuk (obecnie Ruse). W Lembergu, obecnie Lwiw, stanowili 25% mieszkańców miasta, w Tchernowitz (Czernowice) (32%), Kraków (29%), w mieście Brody (obecnie na Ukrainie) stanowili 75% mieszkańców miasta. W Tessalonikach było 60 tysięcy Żydów albo 57% mieszkańców miasta. Budapeszt był w 23% żydowski, co stanowiło 168 tysięcy osób, a miasta takie jak Grosswardein (Oradea) i Miskolez (Miszkolc) na Węgrzech były żydowskie w 23 i 31%. Temesvar (Timisoara) miała 22%. Na terenach obecnej centralnej Polski było 1,3 miliona Żydów, stanowiąc jedną czwartą lub więcej mieszkańców takich miast jak Łódź, Łomża, Lublin, Warszawa (41%) i Częstochowa. Rumunia miała 269 tysięcy Żydów i 60% mieszkańców Bacau było Żydami, a w innych miastach do 30%, w tym w Braiła, Bukareszcie, Galati, Jassy, Botosan, a nawet w Monastir mieszkało 6 tysięcy Żydów. W Rosji było 3,8 miliona, a następujące miasta miały ponad 40% żydowskich mieszkańców: Bieła Cerkow, Bobrińsk, Brześć-Litewski, Białystok, Dwinsk, Grodno, Homel, Żytomir, Chersoń i Kijów z tylko 6% Żydów. W Kiszyniowie, gdzie były pogromy, było 49% mieszkańców żydowskich z 50 tysiącami Żydów, Mińsk (50%), Odessa (37% z 150 tysiącami). Pińsk był w 80% żydowski. Wilno miało 40% z 63 tysiącami Żydów.

Kiedy przenosimy się na Wschód, do Turcji w roku 1900 znajdujemy 282 tysiące Żydów w Stambule i było ich 20% w Adrianopoli (dzisiaj Edirne). W Bagdadzie było 35 tysięcy Żydów, co stanowiło 24% ludności miasta. W Adenie w Jemenie 8% mieszkańców miasta było Żydami (3 tysiące) a w Syrii było 10 tysiecy w Aleppo (9%) i 10 tysiecy w Damaszku (5%). W Smyrnie było 12%, a w Baku 11% (11 tysiecy). W Jerozolimie już wówczas Żydzi stanowili 68% mieszkańców miasta oraz 65% w Tyberii. W Afryce Północnej było 50 tysięcy Żydów w Algierii i stanowili 15% mieszkańców Algieru, 15% Konstantyny i 14% Oranu i Tilimsan. W Egipcie było 30 tysięcy Żydów, którzy stanowili 4% mieszkańców Aleksandrii i 3% mieszkańców Kairu. W Maroku było 109 tysięcy Żydów i stanowili 7% mieszkańców Fezu i 45% mieszkańców Mogadoru (Al-Sawira), 40% Tangieru i 29% Tetuanu. W Trypolisie było tylko 18 tysięcy Żydów, ale w Tunisie stanowili 4% populacji z 62 tysiącami ludzi.

W Afryce subsaharyjskiej było 50 tysięcy Żydów w Etiopii, 50 tysięcy w Afryce Południowej, kilku w Rodezji i koloniach portugalskich.

W Indiach było tylko 1800 Żydów w Kalkucie i 5 tysięcy w Bombaju. W Sziraz w Persji stanowili 16% mieszkańców miasta (5 tysięcy), a w Teheranie 3%. Było 18 tysięcy Żydów w Afganistanie i jego sąsiednich obszarach, takich jak Turkiestan, co prawdopodobnie obejmuje Bucharę.

W Ameryce Północnej Żydzi byli dominującą grupą w Winnipegu z 59% populacji. Poza tym stanowili 8% Baltimoru, 8% Bostonu i 20% Nowego Jorku (672 tysiące). W Ameryce Południowej były tysiące Żydów w Argentynie (20 tysięcy) i w Brazylii, z mniejszą liczbą w Gujanie Holenderskiej, Ekwadorze i innych państwach.

Na Pacyfiku było15 tysięcy Żydów w Australii i 1600 w Nowej Zelandii.

Świat pod koniec stulecia

W kilku tylko państwach procent Żydów podniósł się od roku 1900. W obecnym Izraelu, Francji i Kanadzie. W Australii, gdzie populacja żydowska wzrosła z 15 tysięcy do 112 tysięcy, populacja kraju wzrosła podobnie. Pod wieloma względami odtworzenie państwa żydowskiego na Bliskim Wschodzie jest olbrzymią rewolucją i część zmniejszenia się społeczności żydowskich na świecie była spowodowana samodzielną decyzją przeniesienia się do nowego państwa po 1948 r. W wielu wypadkach jednak tak nie było, powodem była dyskryminacja, czystka etniczna i ludobójstwo. Kiedy Żydzi uciekali lub wyjeżdżali z własnej woli, te kraje aż nazbyt często wymazywały dziedzictwo żydowskie, zamieniały synagogi na stajnie i zrównywały buldożerami cmentarze; miasta wybudowane przez Żydów udają dzisiaj, że ta prężna mniejszość nigdy nie istniała.

Tym więc, co widzimy na całym świecie, jest znikniecie Żydów. W niektórych miejscach z powodu dobrowolnej migracji, jak powiedziano powyżej. Na przykład, populacja Żydów na Barbados (kiedyś stanowili tam w niektórych miejscowościach około 10 procent mieszkańców), zmalała w XX wieku do maleńkiej garstki, bo większośc szukała pracy gdzie indziej.

Prawdziwą jednak historią czystki był masowy atak reżimów na prawa Żydów. To ciekawe, że w wielu wypadkach XIX wiek utorował drogę do emancypacji żydowskiej w całej Europie a także w niektórych krajach Bliskiego Wschodu. Pod koniec XIX wieku Żydzi odgrywali bezprecedensową rolę w życiu politycznym i ekonomicznym państw na całym świecie. Czy to w Hong Kongu, czy w Imperium Osmańskim, Żydzi dochodzili do wpływowych stanowisk. Był to jednak krótki okres rozkwitu. W przeciągu jednego pokolenia już ich nie było.

Popatrz na miasta takie, jak Lwów, kiedyś z prężną populacją żydowską, a dzisiaj możesz pojechać tam i odwiedzić pseudo-żydowską restaurację i zobaczyć podwórze wielkiej synagogi. Społeczność Żydów została jednak zniszczona. Być może pogrom w 1903 roku w Kiszyniowie powinien był być ostrzeżeniem przed tym, co nadejdzie. Potem, w 1905 r. przyszły ataki na 660 społeczności żydowskich na Ukrainie. Gorsze rzeczy miały nadejść w latach 1919-1920 podczas chaosu rosyjskiej wojny domowej. A było to tylko preludium do nazistowskiego Holocaustu. Kiedy z perspektywy czasu pomyśli się o siłach zmobilizowanych przeciwko Żydom, wydaje się niezwykłe, jak cały świat zwrócił się przeciwko społeczności, która żyła rozproszona ponad tysiąc lat, co wyprzedza nowoczesny nacjonalizm i społeczności, które ukonstytuowały się znacznie później.

Popatrzmy na Ukrainę i na to, jak niemal wszyscy prześladowali Żydów. Atakowano ich w Kiszyniowie w Wielkanoc prawosławną, atakowano podczas zamieszek przeciwko carowi. Atakowali ich w innych miejscach nacjonaliści ukraińscy. Atakowali ich żołnierze Armii Czerwonej, we Lwowie w 1918 r atakowali ich Polacy, podczas gdy polska armia na to przyzwalała. Czy byli to Kozacy, czy ci, którzy byli lojalni wobec białej armii rosyjskiej, żydowska społeczność nie miała szansy przeciwko takim siłom. Ale wydarzenia 1900-1920 były zaledwie preludium do masowej czystki stulecia. Kolektywizacja na Ukrainie, zaprowadzona przez Związek Radziecki, doprowadziła do głodu, a kiedy przybyli naziści, zaczęła się totalna eksterminacja.

Jak to jest, że wszystkie główne ruchy pierwszej połowy XX wieku zwróciły się przeciwko Żydom? Naziści mieli obsesyjny program ich eksterminacji, ale Żydzi byli także celem komunistów. Po Holocauście 3 miliony zamordowanych polskich Żydów nie wystarczyły miejscowym antysemitom. Ludność Kielc – a więc ani komuniści, ani naziści – zamordowała 42 Żydów w 1946 r. W Polsce Żydów obwiniano za “importowanie komunizmu” po zwycięstwie Związku Radzieckiego w 1945 r. Ale partia komunistyczna rozpoczęła w 1968 r. program antyżydowski, oskarżając polskich Żydów o to, że są „syjonistami”, aresztując Żydów i usuwając tysiące Żydów ze stanowisk państwowych i uniwersyteckich. 13 tysięcy uciekło z Polski z powodu „antysyjonistycznych” i antysemickich ataków rządu komunistycznego.

Także w krajach takich jak Turcja były liczne, powracające fale dyskryminacji. W 1934 r. atakowano Żydów w Tracji. W 1941 r. Żydzi w wieku 27-40 lat zostali przymusowo wzięci do „batalionów pracy”. Wkrótce po przymusowym werbunku mężczyzn tureckich, rząd uchwalił specjalne Prawo o Podatku Kapitałowym, które opodatkowywało żydowskich przedstawicieli wolnych zawodów i kupców czterokrotnością podatku, jakim obciążano muzułmanów. Po stworzeniu Izraela społeczność żydowska w Turcji zmalała z 76 965 w 1945 r. do 45 995 w 1952 r., żydowska reprezentacja w polityce dosłownie zniknęła. Wraz z wzrostem islamizmu Żydzi stali się celem terrorystów. W 2003 r. zamordowano pięćdziesięciu siedmiu ludzi w zamachach bombowych na dwie główne synagogi w Stambule. Raz jeszcze kombinacja ekstremizmu religijnego i nacjonalizmu, jak również polityki państwowej skierowała się przeciwko małej mniejszości, by uczynić ją jeszcze mniejszą.

W całej Europie życie społeczności żydowskich stało się życiem zagrożonym, z synagogami chronionymi przez całą dobę i jednostkami armii wyprawionymi, by ich „bronić”. Celem są również sklepy koszerne i potrzebują ochrony policyjnej. Szkoły żydowskie muszą mieć wysokie mury i ochronę. Kontynent, na którym dokonano Holocaustu, nie skończył swojego programu w 1945 r. Po Holocauście chodzi o to, by życie żydowskie nigdy nie było normalne, nigdy nie było równe życiu białych Europejczyków ani też migrantów zza granicy. Żydom, którzy żyli w tych miejscach przez tysiąc lat, daje się odczuć, że są cudzoziemcami i że ich życie jest mniej warte. Nie mogą nosić symboli religijnych bez obawy ataku.

Wszędzie na świecie żydowskie domy modlitw są celami terrorystów, z niesłychaną dysproporcją w stosunku do ich liczby. W 2010 r. spalono synagogę na Krecie, miejscu, gdzie naziści robili wszystko możliwe, by zniszczyć społeczność żydowską, ale historia nie skończyła się, nawet mała synagoga musiała zostać spalona. W 1994 r w Argentynie zamordowano 87 Żydów w zamachu bombowym na budynek AMIA.

Jest niesłychane to, co zrobiono w XX wieku społeczności żydowskiej i co robi się do dnia dzisiejszego. Jak udało się niemal całkowicie wyczyścić z Żydów kraje, w których mieli tak głębokie korzenie zarówno w Europie, jak na Bliskim Wschodzie? Jak 300 tysięcy stało się 3 tysiącami lub 18 tysiecy zaledwie jednym człowiekiem? Jak setki synagog stały się tylko kilkoma? Jedynymi miejscami, gdzie życie żydowskie albo wzrosło, albo pozostało takie samo w ciagu ostatnich stu lat, są niemal wyłącznie kraje nowego świata, często z brytyjską przeszłością, takie jak Kanada, Australia, Argentyna, Stany Zjednoczone. Wszędzie indziej na świecie życie żydowskie jest zredukowane do minimum. Poza Izraelem, gdzie Żydzi odtworzyli państwowość żydowską, świat niemal całkowicie zniszczył ich społeczności i ich historię.

Właściwie nie ma paralelnego zjawiska na świecie. Społeczność rozprzestrzeniona po pięćdziesięciu krajach, zredukowana do zaledwie kilku w wielu z nich lub do nagich resztek przeszłości. Oczywiście, inne społeczności takie jak Ormianie, Tutsi czy Jazydzi, doświadczały prześladowań i ludobójstw. W wielu miejscach, gdzie cierpieli Żydzi, cierpieli także inni. Lwów oczyszczono z Polaków, w Polsce naziści masowo mordowali ludność miejscową, a Stalin dokonał ludobójstwa Ukraińców. Żydzi w Turcji cierpieli prawdopodobnie mniej niż tamtejsi chrześcijanie. W Algierii Żydów wygnano razem ze społecznością europejską.

W wielu miejscach jednak, gdzie Żydzi byli ofiarami i zniknęli, inne społeczności rozkwitały. Żydzi algierscy opuścili Algierię i ich historię wyczyszczono niemal całkowicie, ale obecnie wielu Algierczyków żyje w innych krajach i ma równe prawa. Wydaje się często, że Żydzi są niemal jedynym ludem wśród narodów świata, który jest wymiatany z historii, a ich domy modlitw i cmentarze są celem napaści. Poza ludami rdzennymi, które wytępiono, to właśnie dzieje się wobec Żydów. Nienawiść skierowana na cmentarze żydowskie jest szczególnie niezwykła. Nawet kiedy nie ma już Żydów, nie-Żydzi muszą zniszczyć ślady ich pochówków. Nawet to jest dla nich zagrożeniem.

Z wielu powodów nie jest to ocena Żydów, ale świata. W tych krajach wstyd i tłumiona świadomość własnych zbrodni podtrzymują kult nienawiści. To jest choroba, która rozwija się na tłumieniu pamięci o czynach wcześniejszych pokoleń. Myślą, że mogą po prostu usunąć i wymazać dawnych sąsiadów ze swojej historii, ale na długą metę skutki tej nietolerancji rozprzestrzeniają się na innych. Falludża w Iraku ma ważną i prężną historię żydowską. Ale ta historia została wymazana. Kiedy jej mieszkańcy oklaskiwali ISIS i sprzedawali jazydzkie kobiety do niewoli, musi się zauważyć fakt, że ekstremistyczna nienawiść tego miasta do Żydów nie skończyła się wraz z Żydami. Kiedy Żydów już nie było w Mosulu, trzeba było dokonywać eksterminacji innych społeczności. Eksterminacja Żydów tylko pobudza apetyty morderców do mordowania innych. Kiedy więc Falludża jest zredukowana do kupy gruzów przez armię iracką i jej bojówki szyickie, a nas prosi się o współczucie dla cywilów, ważne jest pytanie, ilu z tych cywilów miało współczucie dla swoich byłych sąsiadów żydowskich. Kiedy miasta takie jak Drezno, wiwatami przyjmowało usunięcie Żydów, a teraz żąda, byśmy pamiętali o zniszczonej przeszłości Drezna w nalotach alianckich, trzeba zapytać: „ale was nie obchodziło, że wymazujecie historię żydowską, dlaczego obchodzi was teraz, że spłonęły wasze kościoły?”

Nienawiść do Żydów, która była jedną z głównych obsesji XX wieku, jest nieodłączną częścią XX-wiecznego wzoru skrajnego ludobójstwa, dokonywanego przez skrajne ruchy, takie jak komunizm i nazizm, i usprawiedliwianego przez wielu akademików i „naukowców” jako uzasadnione logiką historii. Robiono to, żeby „oczyścić” naród, uczynić robotników „wydajniejszymi” i sprawić, by „materiał ludzki” miał większy potencjał. A czego to wszystko dokonało? Zniszczono wieloetniczność miast takich jak Odessa, Stambuł lub Wiedeń. Czym to zastąpiliście? Miasta, które utrzymały obecność żydowską, takie jak Londyn, Nowy Jork i Paryż, utrzymały również jakiś rodzaj wyjątkowej dynamiki. Ale homogeniczne miasta, pozbawione różnorodności, zbudowane na czystkach etnicznych, nazizmie i masowych mordach, utraciły wiele, nie zyskując niczego. „Wspaniałe miasta”, takie jak Kair, Bagdad, Damaszek – ich rozwój utracił dynamikę, kiedy wyczyściły swoje mniejszości. Nie można mieć brutalnego etniczno-religijnego nacjonalizmu i czyszczenia mniejszości, a równocześnie tworzyć wkładu w cywilizację świata. Długoterminowe skutki czystek są ewidentne. XX wiek oczyścił wiele krajów z Żydów, ale robiąc to, przeprowadził czystkę we własnej kulturze tych krajów.


Seth J. Frantzman

Publicysta “Jerusalem Post”. Zajmował się badaniami nad historią ziemi świętej, historią Beduinów i arabskich chrześcijan, historią Jerozolimy, prowadził również wykłady w zakresie kultury amerykańskiej. Urodzony w Stanach Zjednoczonych w rodzinie farmerskiej, studiował w USA i we Włoszech, zajmował się handlem nieruchomościami, doktoryzował się na Hebrew University w Jerozolimie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


ISIS Comes to Gaza

Gatestone InstituteISIS Comes to Gaza

by Khaled Abu Toameh


  • Recent reports leave no doubt as to cooperation between Hamas and ISIS groups in Sinai. These reports, the Egyptians and Palestinian Authority argue, provide further evidence that the Gaza Strip remains a major base for various jihadi terror groups that pose a real threat.
  • The report said that terrorists wanted by the Egyptian authorities were admitted to the Gaza Strip hospital in return for weapons given to Hamas by the Islamic State in the Sinai.
  • Mahmoud Abbas and the leaders of the Palestinian Authority (PA) can continue to talk all they want about a Palestinian state that would be established in the West Bank, Gaza Strip and east Jerusalem. But when ISIS-inspired groups are active in Gaza and there are no signs that the Hamas regime is weakening, it is rather difficult to imagine a Palestinian state.
  • The jihadi groups clearly seek to create an Islamic emirate combining the Gaza Strip and Sinai. Abbas might thank Israel for its presence in the West Bank — a presence that allows him and his government to be something other than infidel cannon fodder for the jihadis.

Hamas denies it up and down. Nonetheless, there are growing signs that the Islamist movement, which is based in the Gaza Strip, is continuing to cooperate with other jihadi terror groups that are affiliated with Islamic State (ISIS), especially those that have been operating in the Egyptian peninsula of Sinai in recent years.

This cooperation, according to Palestinian Authority security sources, is the main reason behind the ongoing tensions between the Egyptian authorities and Hamas. These tensions have prompted the Egyptians to keep the Rafah border crossing mostly closed since 2013, trapping tens of thousands of Palestinians inside the Gaza Strip.

In 2015, the Egyptians opened the Rafah terminal for a total of twenty-one days to allow humanitarian cases and those holding foreign nationalities to leave or enter the Gaza Strip.

This year so far, Rafah has been open for a total of twenty-eight days. Sources in the Gaza Strip say there are about 30,000 humanitarian cases that need to leave immediately. They include dozens of university students who haven’t been able to go back to their universities abroad and some 4,000 patients in need of urgent medical treatment.

Surprisingly, last week the Egyptians opened the Rafah terminal for five days in a row, allowing more than 4,500 Palestinians to leave and enter the Gaza Strip. The unusual gesture came on the eve of the Muslim feast of Eid al-Fitr. However, the terminal was closed again at the beginning of the feast on July 6.

The renewed closure of the Rafah terminal coincided with reports that efforts to end the tensions between Hamas and Egypt hit a snag. According to the reports, the Egyptian authorities decided to cancel a planned visit to Cairo by senior Hamas officials. The decision to cancel the visit, the reports said, came in the wake of the dissatisfaction of the Egyptians with the way Hamas has been handling security along the border between the Gaza Strip and Egypt. The closure of the border crossing came as a blow to Hamas’s efforts to patch up its differences with Egypt and pave the way for easing severe travel restrictions imposed by Cairo on the Palestinians in the Gaza Strip.

In recent weeks, Hamas announced that it had deployed hundreds of its border guards along the shared border with Egypt in order to prevent infiltration both ways, especially of jihadi terrorists who have been targeting Egyptian security personnel and civilians in Sinai. However, the Egyptian authorities remain extremely skeptical about Hamas’s measures.

Egyptian security officials are convinced that Hamas is not serious about preventing jihadi terrorists from crossing the border in either direction. Moreover, the Egyptians suspect that Hamas maintains close relations with some of the ISIS-affiliated groups in Sinai, and is providing them with weapons and medical treatment.

Egyptian President Abdel Fattah el-Sisi has refused to conduct high-level contacts with Hamas since he came to power in 2013. His regime views Hamas as a threat to Egypt’s national security. The few meetings that did take place between the two sides were restricted to security issues; that was why Sisi entrusted his General Intelligence officials to conduct the discussions with the leaders of the Islamist movement who visited Cairo in the past months.

Apparently, the Egyptian skepticism towards Hamas is not unjustified.

In recent weeks, reports have surfaced that leave no doubt as to cooperation between Hamas and ISIS groups in Sinai. These reports, the Egyptians and Palestinian Authority argue, provide further evidence that the Gaza Strip remains a major base for various jihadi terror groups that pose a real threat not only to Egypt’s national security, but also to Israel and the Palestinian Authority in the West Bank, as well as neighboring countries such as Jordan and Lebanon.

Reports have also emerged that some of the jihadi terrorists in Sinai have been receiving medical treatment in hospitals in the Gaza Strip, with the approval of Hamas. The terrorists, who are wanted by the Egyptian authorities, are believed to have entered the Gaza Strip through smuggling tunnels along the border with Egypt.

According to one report, one of the terrorist leaders from Sinai, Abu Sweilem, was documented lying in bed at the Abu Yusef al-Najjar Hospital in the city of Rafah, in the southern Gaza Strip. The report said that Abu Sweilem was hospitalized under the heavy guard of members of Hamas’s armed wing, Ezaddin al-Qassam. It said that he, and other terrorists wanted by the Egyptian authorities, were admitted to the Gaza Strip hospital in return for weapons given to Hamas by the Islamic State in Sinai, which is known as Wilayat Sina’.

Another report by the same source claimed that Mohamed Abu Shawish, a senior member of Ezaddin al-Qassam in the Gaza Strip, has been helping train and organize the jihadi terrorists in Sinai. Hamas claimed that the man had fled the Gaza Strip to join ISIS and was wanted by its armed wing for defection. The report, however, noted that Abu Shawish was moving freely between the Gaza Strip and Sinai and was even using Hamas vehicles to commute between the two areas. It added that Abu Shawish has even set up a vast network of relations along the Palestinian side of the border with Egypt to facilitate the smuggling of weapons and terrorists in both directions.

The report goes on to reveal that the top Hamas operative is in touch with Eyad al-Khaldi, the owner of a clothing factory in the Gaza Strip, who has been supplying him with military uniforms and other equipment for the terrorists in Sinai. The report cites this as evidence of the growing activities of the Sinai-based jihadi terrorists inside the Gaza Strip, which is taking place with the blessing of top Hamas officials.

Hamas has in the past indeed cracked down on ISIS-affiliated groups and individuals in the Gaza Strip. But this happens only when they seem to pose some kind of a threat or challenge to Hamas’s rule over the Gaza Strip.

This crackdown, however, has clearly not stopped Hamas members, especially those belonging to Ezaddin al-Qassam, from collaborating with other groups that are linked to ISIS and that are engaged in terror attacks against the Egyptians in Sinai. Isolated and desperate for cash in the Gaza Strip, Hamas seems prepared to cooperate with anyone in order to retain its control and survive.

Some Palestinians in the Gaza Strip argue that the double standard Hamas employs in dealing with the jihadi terrorists is the result of a split between its political and military wing. While the top political leaders of Hamas appear to be keen to distance themselves from the jihadi terrorists, the commanders of Ezaddin al-Qassam are acting independently and working with anyone who hands them weapons.

These Palestinians also point out that an increasing number of Ezaddin al-Qassam members have in recent years fled the Gaza Strip to join ISIS in Sinai, Syria and Iraq — a development that continues to worry the political leadership of Hamas. Those who have not been able to flee the Gaza Strip are joining other jihadi groups that are operating inside the Gaza Strip.

Reports indicate that an increasing number of Hamas gunmen have in recent years fled the Gaza Strip to join ISIS in Sinai, Syria and Iraq. Pictured above: An August 2014 image of terrorists from the Islamic State in Sinai (then known as Ansar Bayt al-Maqdis), preparing to behead four Egyptians they accused of spying for Israel.

Read more: ISIS Comes to Gaza


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Adina Blady-Szwajger i jej „nadludzka medycyna”

Żydowski Instytut HistorycznyAdina Blady-Szwajger i jej „nadludzka medycyna”

Olga Szymańska Edukatorka ŻIH


Przeżyła zagładę dzieci getta i umierała po wielokroć z każdym z nich.

Wide adina blady szwajger

Adina Blady-Szwajger i jej „nadludzka medycyna” – Żydowski Instytut Historyczny

Marek Edelman pisał o niej: Jako lekarka i jako człowiek przeżyła zagładę getta warszawskiego, przeżyła zagładę jego dzieci. Żyła wspólnym życiem ze swoimi małymi pacjentami i była świadkiem ich śmierci. Inaczej niż wielu innych towarzyszyła umieraniu każdego dziecka osobno i umierała po wielokroć z każdym z nich. 

Adina Blady-Szwajger od 11 marca 1940 pracowała w szpitalu im. Bersonów i Baumanów, przeżyła likwidację getta, a od 25 stycznia 1943 roku ukrywała się po stronie aryjskiej, gdzie została łączniczką i kurierką Żydowskiej Organizacji Bojowej. Jej książka I nic więcej nie pamiętam jest najbardziej dramatycznym i wstrząsającym zapisem doświadczeń lekarki pracującej w getcie warszawskim. 

We wrześniu 1939 roku była studentką XVI trymestru studiów na wydziale lekarskim Uniwersytetu Medycznego, a w roku akademickim 1939/40 miała zostać jego absolwentką i otrzymać prawo praktyki. Od początku wojny zaangażowała się w pomoc chorym – razem z pielęgniarką z tej samej kamienicy przy Świętojerskiej 30, urządziły „punkt opatrunkowy”, w którym spędziła bez przerwy trzytygodniowe oblężenie Warszawy. Jej marzeniem była pediatria, dlatego, jeszcze przed utworzeniem getta, zgłosiła się do szpitala im. Bersonów i Baumanów, do lekarki naczelnej dr Anny Braude-Hellerowej, co Blady-Szwajger wspominała: Doktor Naczelna uosabiała wszystkie sny i rojenia młodej adeptki o zawodzie lekarza pediatry. Była znanym i cenionym lekarzem, wspaniałym organizatorem, społecznikiem. Ponadto, co nie było bez znaczenia dla dziewczyny z głową w chmurach, była postacią romantyczną. 

Młoda lekarka pojawiła się na oddziale wewnętrznym jako pomoc dr Heleny (Heli) Keilson, kiedy, jak pisała po latach: (…) to był jeszcze normalny, prawdziwy oddział. Z salami przeszklonymi, żeby pielęgniarka mogła widzieć, co się dzieje, z białymi łóżeczkami przy białych ścianach i prawie normalnymi dziećmi ze zwykłymi chorobami. To było jeszcze przed zamknięciem getta i dzieci chorowały na zwykłe dziecięce choroby. Zespół szpitala zjednoczył się szczególnie podczas pierwszego zakazu opuszczania budynku, kiedy wykryto rzekome wewnątrzszpitalne zakażenie durem plamistym. Adina Blady-Szwajger zaprzyjaźniła się wtedy z siostrami Keilson: Helą – lekarką i Dolą – przełożoną pielęgniarką szpitala, Tosią Goliborską – kierowniczką laboratorium, laborantką Fecią Fesztówną, i Markiem Edelmanem – ówczesnym gońcem szpitala. Spotykali się na wspólnych śniadaniach, których nieodłącznym elementem był jeden kieliszek spirytusu: Ten jeden kieliszek nie powodował rauszu, ale pomagał pracować. A jakie miał znaczenie kaloryczne, przekonaliśmy się dopiero później w okresie zupełnego głodu, kiedy z naszej grupy nikt nie miał obrzęków głodowych. 200 dodatkowych kalorii miało niewątpliwie znaczenie zasadnicze – pisała lekarka.

Od wiosny 1940 roku coraz częściej pojawiały się informacje o utworzeniu zamkniętej dzielnicy żydowskiej w Warszawie. Dzień zamknięcia getta w swoim dzienniku tak opisuje Emanuel Ringelblum: Dzień, w którym utworzono getto, sobota 16 listopada, był straszny. Ludność nie wiedziała jeszcze, że getto będzie zamknięte, dlatego wiadomość ta spadła jak grom. Na wszystkich skrzyżowaniach stały posterunki niemieckich, polskich i żydowskich policjantów, którzy kontrolowali, kto ma prawo przejść. 

W tym czasie w szpitalu przybywa chorych na gruźlicę, z której dzieci wtedy nie zdrowiały. Standardy pracy personelu, mimo dodatkowego obciążenia, nie uległy jednak rozluźnieniu. Adina Blady-Szwajger wspominała: Rano zabiegi, pobieranie krwi, obchód, wpisywanie zaleceń, potem wypełnianie historii chorób, prowadzenie ich na wzór kliniczny tak, aby dokumentacja mogła przetrwać lata. Ani na chwilę nie można było dopuścić myśli, że ta dokumentacja nikomu do niczego się nie przyda – tak jak nie wolno było dopuścić myśli, ze można zaniedbać cokolwiek przy chorym dziecku. 

Jak przed wojną omawiano trudne przypadki, przedstawiano wywiad z nowymi pacjentami, jak dawniej trzeba było tłumaczyć się z każdego zgonu i wykazać, że zrobiło się wszystko, by pacjent przeżył. Jednym z pacjentów, którego śmierć Blady-Szwjger odczuła wyjątkowo silnie był trzynastoletni Ariel. — A ja, w ten dzień moich 24. urodzin, dostałam niezwykły w getcie prezent – trzy żywe żonkile. Ariel leżał w kostnicy szpitalnej, poszłam do niego i położyłam te trzy kwiaty. Nic więcej nie miałam do dania. Puste były moje ręce i słów nie było, które by pożegnały dziecko, które powinno było żyć. (…) Następnego dnia na odprawie omawiano śmierć Ariela. Ale już nie trzeba się było z niej tłumaczyć. Już było wiadomo, że coraz mniej jesteśmy zdolni do ratowania życia, a coraz bardziej stajemy się dawcami cichej śmierci.

Olga Szymańska
Thumbnail mgl3613Wspólnym doświadczeniem zamkniętych w getcie Żydów był głód, dotykał w różnym stopniu wszystkich, ale jego najbardziej niszczycielski wpływ widać było wśród najbiedniejszych, przesiedleńców i sierot. Ze względu na drastycznie niskie racje żywieniowe ustanowione przez Niemców dla getta, codzienne życie koncentrowało się na odczuwaniu głodu i wymyślaniu sposobów na zdobycie jedzenia. Adina Blady-Szwajger opisuje we wspomnieniach scenkę z ulicy Leszno, kiedy wygłodzony chłopiec, tak zwany „chaper”, wyrwał jej z ręki bukiecik fiołków i zjadł go. O tym niewyobrażalnym stanie fizycznym i psychicznym pisze też Lejb Goldin w »Kronice jednej doby«: Wczorajszą zupę od dzisiejszej rozdziela cała wieczność i nie potrafię sobie wyobrazić, bym zdołał wytrzymać jeszcze jedną podobną niepełną dobę, z trzymającym za gardło takim głodem. 

W listopadzie 1941 roku powołano zespół badawczy, który od lutego 1942 roku zajął się naukowym opisem problematyki choroby głodowej i jej wpływu na organizm człowieka. Chociaż medycy również odczuwali jej skutki, widzieli w badaniach klinicznych manifestację duchowego i intelektualnego oporu. Adina Blady-Szwajger pisze: Lekarze w getcie nie tylko nie przestali być lekarzami, ale do ostatniej chwili pracowali naukowo z myślą o tych, którzy przyjdą po nich. Ostatnie zebranie naukowe zespołu opracowującego chorobę głodową odbyło się w sierpniu 1942 roku – już w czasie akcji. Dr Milejkowski zawiadomił zebranych, że jest to już ostatnia sesja, i wtajemniczył ich w miejsce, gdzie praca będzie ukryta. m. in. na cmentarzu. Tydzień po tym zebraniu prawie nikt z biorących w nim udział nie żył.

Jednak największym postrachem getta była epidemia tyfusu, od której uchronić nie udawało się już ani bogatym, ani lekarzom, w tym również naszej bohaterce. Wybitny bakteriolog i epidemiolog, profesor Ludwik Hirszfeld nie miał wątpliwości, że epidemia jest efektem restrykcji, jakimi okupant objął getto. Polityka Niemców wobec żydowskiej dzielnicy zamkniętej prowadziła wręcz do powstawania nowych ognisk zakaźnych. Jeśli się wtłacza do dzielnicy czterysta tysięcy oberwańców, zabiera im się wszystko i nie daje im się nic, wówczas stwarza się dur plamisty – pisał w Historii jednego życia Hirszfeld, który w getcie przebywał od końca lutego 1941 roku. Adina Blady-Szwajger zaraziła się durem plamistym kiedy udała się do punktu dla przesiedleńców z zastrzykiem dla salowej z obrzękami głodowymi. Kiedy wyszłam, okazało się, że „siadłam” w gniazdo wszy. Chodziły mi po sukience niebieskiej w czarne paski (…) – wspominała. 

Od początku akcji likwidacyjnej getta Adina Blady-Szwajger „odprowadziła” na Umschlagplatz tysiące Żydów, kroczących pod oknami szpitala na roku Leszna i Żelaznej w stronę Stawek. Tak opisywała jeden z pierwszych dni akcji: Więc przeszła dr Efros z tym swoim nowonarodzonym synkiem na ręku i dr Lichtenbaumowa z ustami otwartymi jak do krzyku. I szli, i szli, z wózkami dziecięcymi i jakimiś dziwnymi rzeczami, jakieś kapelusze i płaszcze, i garnki czy miski, i wciąż szli… 

Lekarze naczelni i ordynatorzy oddziałów musieli zmierzyć się z jeszcze jednym tragicznym doświadczeniem, kiedy musieli zadecydować, komu przydzielić tzw. „numerki życia” – wyznaczając kto jest „potrzebny” i może pozostać w getcie. Rodzinie? Personelowi szpitala? Lekarzom czy pielęgniarkom? Doświadczonym czy młodym? Dochodziło wtedy do rozpaczliwych rozmów i decyzji, w efekcie których podawano bliskim śmiertelne dawki morfiny. Zastrzyki uchroniły wielu przed zastrzeleniem przez Niemców i szaulisów w szpitalnym łóżku, morderczym pochodzie na Umschlagplatz czy śmierci w komorze gazowej. W swoich wspomnieniach Adina Blady-Szwajger opisała scenę, kiedy podaje truciznę dzieciom: Wtedy poszłam na górę. Była tam dr Margolisowa. Powiedziałam jej, co chcę zrobić. Wzięłyśmy łyżeczkę i poszłyśmy do pokoju niemowląt. I tak jak przez te dwa lata prawdziwej pracy w szpitalu pochylałam się nad łóżeczkami, tak samo teraz wlewałam w te malutkie buzie ostatnie lekarstwo. Była ze mną tylko doktor Margolisowa. A z dołu dochodził krzyk, gdyż tam byli już Szaulisi i Niemcy i zbierali chorych z sal do wagonów. Potem poszłyśmy do dzieci starszych i powiedziałam im, że to jest lekarstwo, żeby nic nie bolało. One mi uwierzyły i wypiły z kieliszka tyle, ile należało. Potem kazałam im się rozebrać, położyć się i przespać. Posłuchały się i położyły. Po kilkunastu minutach, nie pamiętam, po ilu, gdy po raz drugi weszłam do pokoju, to spały. A potem już nie wiem, co było dalej. 

Lata minęły. Wiele lat. (…) Nie ma ani jednego wypalonego domu, z którego okien matki wyrzucały dzieci, a potem skakały razem za nimi. (…) Więc chodzę czasem tą nową, nowoczesną dzielnicą po bruku, który kryje kości spalonych, patrzę na to miejsce na niebie, gdzie stał mój dom i wszystkie inne domy.

Tą refleksją Adina Blady-Szwajger kończy fragment książki zatytułowany „Podzwonne dla szpitala”, wymieniając nazwiska tych z jego personelu, którzy zostali zamordowani w getcie, na Umschalgplatzu, w Treblince, Otwocku, Majdanku, zmarli na tyfus, gruźlicę, chorobę głodową, oddali numerek życia komuś bliskiemu, popełnili samobójstwo. Z trzydziestu sześciu znanych z nazwiska osób, wojnę przeżyło 17. Pozostałe 150 – lekarzy, pielęgniarek i salowych, nieznanych autorce z imienia i nazwiska, zginęło w niewiadomych okolicznościach.

Po 74 latach, 22 lipca 2016 roku, przejdziemy w Marszu Pamięci symboliczną drogą „od śmierci do życia”. Już piąty raz będziemy nieśli wstążki pamięci, a imiona wypisane na nich, tym razem będą przypominać nam o pracownikach służby zdrowia w getcie warszawskim.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


First-ever Philistine cemetery revealed in groundbreaking discovery

Israel21cFirst-ever Philistine cemetery revealed in groundbreaking discovery

By Abigail Klein Leichman


Bone samples discovered in Ashkelon could shed new vital light on the mystery of the Philistines’ origins.

Students working in the Philistine cemetery discovered in Ashkelon. Photo by Tsafrir Abayov/Leon Levy ExpeditionStudents working in the Philistine cemetery discovered in Ashkelon. Photo by Tsafrir Abayov/Leon Levy Expedition

The Leon Levy Expedition to Ashkelon has announced the groundbreaking discovery of the first Philistine cemetery ever to be found, following more than 30 years of excavation at the site on the western shore of Israel.

Findings from the cemetery, dated to the 11th–8th centuries BCE, support the Bible’s description of the Philistines as western migrants to the shores of ancient Israel around the 12th century BCE.

The Philistines are most famously known as the archenemy of ancient Israel from the Hebrew Bible. Excavations at Ashdod, Ekron, Ashkelon and Gath (Tel es-Safi) have demonstrated how culturally distinct they were from the Israelites of that period in their ceramics, jewelry and weapons.

Bones from the cemetery are currently undergoing DNA, radiocarbon and biological distance testing.

“After decades of studying what Philistines left behind, we have finally come face to face with the people themselves. With this discovery we are close to unlocking the secrets of their origins,” said Daniel M. Master, professor of archaeology at Wheaton College in Illinois, one of the sponsors of the Leon Levy Expedition in the Ashkelon National Park along with the Leon Levy Foundation, the Semitic Museum at Harvard University, Boston College and Troy University.

The expedition operates under license from the Israel Antiquities Authority and the Israel Nature and Parks Authority.

“Ninety-nine percent of the chapters and articles written about Philistine burial customs should be revised or ignored now that we have the first and only Philistine cemetery found just outside the city walls of Tel Ashkelon, one of the five primary cities of the Philistines,” said Lawrence E. Stager, Dorot Professor of the Archaeology of Israel, Emeritus, at Harvard University.

A student examines a 10th-9th century BCE juglet in the Philistine cemetery in Ashkelon. Photo by Melissa Aja/Leon Levy Expedition

A student examines a 10th-9th century BCE juglet in the Philistine cemetery in Ashkelon. Photo by Melissa Aja/Leon Levy Expedition

Archeologists digging in the Philistine cemetery found decorated juglets filled with what is assumed to have been perfumed oil, along with storage jars and small bowls. A few individuals were found wearing bracelets and earrings, and some were accompanied by their weapons, but the majority of the individuals were not buried with personal items.

New finds from the cemetery and highlights from previous excavations in Ashkelon are on display in the Israel Museum exhibition, “Ashkelon: A Retrospective, 30 Years of the Leon Levy Expedition,“ through February 17, 2017 at the Rockefeller Archaeological Museum in Jerusalem.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com