Archive | 2016/07/01

Pardes Festival – spotkania z kulturą żydowską w Kazimierzu Dolnym

Pardes Festival – spotkania z kulturą żydowską w Kazimierzu Dolnym

Tekst: Aleksandra Markiewicz
Projekt graficzny: Antonina Konopelska


Ilustracja

W dniach 16-21 sierpnia 2016 Fundacja Spichlerz Kultury zaprasza na 4. edycję Pardes Festival. Organizatorzy zachęcają do udziału w bogatym, interdyscyplinarnym programie i odkrywaniu wielokulturowego bogactwa Kazimierza Dolnego, duchowego i materialnego dziedzictwa Lubelszczyzny, Polski i Europy.

Inauguracja festiwalu w synagodze kazimierskiej16.08, godz.17.00, wstęp wolny. W programie prezentacja dr Małgorzaty Stolarskiej-Fronia Czy Rzeczpospolita szlachecka była rajem dla Żydów? – o galerii Paradisus Iudaoerum (1569-1648) na wystawie stałej Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. A na finał koncert piosenek tekściarzy i kompozytorów pochodzenia żydowskiego w wykonaniu Lory Szafran.

W programie festiwalu prezentacje multimedialne, pokazy filmów, koncerty. Zapraszamy w środę 17.08. do Pensjonatu Folwark Walencja na Popołudnie ze Śliwką. Cyklem, na który zwracamy szczególną uwagę, jest prezentacja tematyki żydowskiej wpisanej w historię i przestrzeń kilku wybranych miast: Lublina, Łodzi, Poznania, Leszna i najmniejszego miasta wojewódzkiego okresu międzywojnia — Nowogródka.

I tego roku organizatorzy zapraszają na cykl spotkań poświęconych innej mniejszości etnicznej zamieszkującej Polskę. 19.08 wyruszamy w podróż śladami Łemków. O godz. 21.00 koncert chóru WIDYMO.

W sobotę 20.08. organizatorzy zapraszają na cykl spotkań poświęconych koloniom artystycznym. Do Worpswede zabiorą nas goście z Niemiec, a o artystach z kręgu École de Paris opowie Artur Winiarski z Muzeum Villa La Fleur w Konstancinie. Finał muzyczny festiwalu to koncert zespołu Bester Quartet na zamku w Kazimierzu, sobota, 20.08, godz.21.00.

Więcej na  FB:   https://www.facebook.com/PardesFestival/


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Psy na Żydów

Psy na Żydów

Jan Grabowski

Pracownicy komisariatu

“Przy ul. Grójeckiej 81 w zabudowaniach ogrodnika Wolskiego aresztowano ukrywających się tam 38 Żydów. Między nimi znajdowało się tam kilkudniowe dziecko” – informował podziemny biuletyn. Akcję przeprowadzili doświadczeni wywiadowcy. Służyli w policji kryminalnej już za Rydza-Śmigłego

7 marca 1944 roku Niemcy schwytali pewnego historyka. Nazywał się Emanuel Ringelblum.

Wraz z założycielem Oneg Szabat, podziemnego archiwum warszawskiego getta, wpadła jego żona Judyta, syn Uri oraz 35 innych Żydów. Wszyscy od wielu miesięcy ukrywali się na krańcu miasta, przy Grójeckiej 81, tam, gdzie peryferie południowej Ochoty powoli zmieniały się w wieś, w bunkrze “Krysia”.

Wykopana pod szklarnią ogrodnika Mieczysława Wolskiego „Krysia” była wyjątkową kryjówką. Tak widział ją sam Ringelblum: „ster schronu dzierży w swym ręku » szef «, p. Władysław M., lat 37, ogrodnik z zawodu. Postanowił uratować dziesiątki Żydów na przekór okupantowi, który wydał na nich wyrok śmierci. P. W. jest duszą i ciałem oddany swej najdroższej kochance, pani » Krysi «(tak nazwano schron, od wyrazu » kryjówka «)”.

Rozbitkowie przeżyli w bunkrze wiele miesięcy. Samuel Kassow, biograf Ringelbluma, pisze: „Na początku marca 1944 roku skończyła się szczęśliwa passa » Krysi «. Według trzech różnych źródeł Wolskiego zdradziła dziewczyna, po tym jak ze sobą zerwali. Jagurowie [mieszkańcy bunkra, którzy opuścili go niedługo przed wpadką] twierdzili, że » Krysię «wydał 18-latek Jan Łakiński, na którym polskie podziemie wykonało potem wyrok śmierci”.

Rajd na “Krysię” nastąpił w wyniku donosu. Nikt nie miał pojęcia, że wpadka była bezpośrednio związana z szeroko zakrojoną akcją warszawskiej policji bezpieczeństwa. Przede wszystkim specjalnej sekcji “przeciwżydowskiej” utworzonej w łonie Polskiej Policji Kryminalnej.

Pożyteczni “kryminalni”

Tematyka związana z okupacyjną działalnością Polskiej Policji Kryminalnej (PPK, polskiej Kripo) to jedna z białych plam na mapie najnowszej historii Polski. W kilku opracowaniach poświęconych niemieckiej polityce terroru z rzadka możemy natrafić na komentarze dotyczące PPK, zazwyczaj ograniczające się do paru zdań. Najwięcej na ten temat wiedzą – nie licząc specjalistów – czytelnicy kryminałów Marcina Wrońskiego, którzy śledzili postać komisarza Zygmunta Maciejewskiego, kripowca, ale też dobrego Polaka, który walczył z bandytami w okupowanym Lublinie. Rola “kryminalnych” w wymordowaniu polskich Żydów pozostaje jednak nieznana.

Czytaj wiecej TU


Wielka wojna mitów, czyli jak ZSRR ukrywało prawdę o II wojnie światowej

Wielka wojna mitów, czyli jak ZSRR ukrywało prawdę o II wojnie światowej

Igor T. Miecik

 

Stalingrad arma ZSRR II wojna światowa historia wojsko armia żołnierze

W Rosji po 20 latach od upadku komunizmu trzeba historię wielkiej wojny ojczyźnianej pisać od nowa.

NEWSWEEK: Panie profesorze, kroczy pan bardzo ryzykowną ścieżką, niczym saper wśród min. Pisze pan, że Związek Sowiecki w trakcie II wojny światowej stracił 43 miliony ludzi. To koszmar, jedna piąta całej ludności! Do tej pory rosyjscy historycy mówili o 20-26 milionach. Co gorsza, twierdzi pan, że podczas wojny w Armii Czerwonej nie było bohaterów.
BORYS SOKOŁOW: Nie twierdzę, że nie było bohaterów, a jedynie to, że my ich dziś nie znamy. Tych prawdziwych. Bo ci, których zna każde rosyjskie dziecko, których pomniki zdobią główne place naszych miast, to postaci albo całkowicie zmyślone, albo zmyślone zostały ich bohaterskie czyny. To kolosy wykute dłutem komunistycznych propagandystów. Co zaś do strat, przypomnę, że do lat 60. obowiązywała liczba 8-10 milionów ofiar. Później ZSRR przyznał się do owych 20. Wszystko po to, by ukryć prawdę o wojnie. Zrównoważyć jakoś straty rosyjskie z niemieckimi. Prawda zaś jest taka, że jeśli nie liczyć cywilów, straty na froncie wśród żołnierzy kształtowały się 1:10 na korzyść Wehrmachtu. Straty sowieckie były i są tabu, bo ujawnienie prawdy musiałoby pociągnąć za sobą konieczność wytłumaczenia, jak do tego mogło dojść, jak to w ogóle było możliwe. A to z kolei wymusiłoby napisanie historii wojny od nowa.

NEWSWEEK: Od nowa? Wszak historia II wojny światowej wydaje się już w pełni opisana.
BORYS SOKOŁOW:
Proszę zwrócić uwagę, że dziś, 20 lat po pieriestrojce i głasnosti, po żmudnym wypełnianiu tzw. białych plam historii i odkłamywaniu, nikt przy zdrowych zmysłach już w Rosji nie neguje, że Stalin był mordercą i tyranem. Ale tylko do roku 1941 i znów od 1945 do dnia swojej śmierci. Na te przeszło trzy lata pomiędzy przeistacza się zaś w cudowny sposób w męża opatrznościowego ojczyzny i narodu. Te przeszło trzy lata niezwykłej metamorfozy dyktatora to czas wojny właśnie. To najprostszy, brutalny wręcz przykład tego, że historia II wojny światowej z pewnością jest dogłębnie zbadana i opisana, ale nie wojna, którą nazywamy wielką wojną ojczyźnianą, a więc konflikt między ZSRR a III Rzeszą rozpoczęty hitlerowską agresją z 22 czerwca 1941 r., a zakończony zdobyciem Berlina i kapitulacją Niemiec w maju 1945 r. W dodatku prawda o tej wojnie jest najgorzej znana w samej Rosji. To okres nie tylko nadal profesjonalnie niezbadany, ale przede wszystkim niewyobrażalnie zakłamany i zmitologizowany w czasach sowieckich. Te kłamstwa i mity wciąż funkcjonują nie tylko w masowej świadomości Rosjan, lecz także wypełniają łamy używanych dziś podręczników szkolnych i, o zgrozo, uniwersyteckich. Na dokładkę część historyków zagranicznych, a zwłaszcza publicystów, powtarza bzdury z zafałszowanych źródeł rosyjskich.

Czytaj wiecej Wielka wojna mitów, czyli jak ZSRR ukrywało prawdę o II wojnie światowej