Archive | May 2024

Amsterdam Music Hall Restores Israeli Concert With ‘Tightened’ Security Following Outcry Over ‘Shameful’ Cancellation

Amsterdam Music Hall Restores Israeli Concert With ‘Tightened’ Security Following Outcry Over ‘Shameful’ Cancellation

Shiryn Ghermezian


The Jerusalem Quartet. Photo: Felix Broede

Amsterdam’s famed music hall the Concertgebouw has reversed its decision from earlier this week to cancel performances by the Israeli group Jerusalem Quartet amid concerns about anti-Israel protests taking place at the venue and around the city.

The Jerusalem Quartet was originally scheduled to perform at the Concertgebouw on Thursday and Saturday. The first show was cancelled, but Saturday’s show will take place inside the venue’s Recital Hall with “tightened security measures, adjusted visitor flow, and an adjusted start time,” the concert hall announced on Thursday. The in-person concert is sold out but will be available via livestream on the Concertgebouw’s website.

“The earlier decision to reschedule the planned concerts has been met with understanding as well as disapproval,” the Concertgebouw acknowledged, after organizers were called “cowards” and accused of capitulating to “bullying and terrorism” for its “shameful” decision on Tuesday to cancel performances by the Jerusalem Quartet.

“Every concert must be able to go ahead,” said the venue’s General Manager, Simon Reinink. “The Concertgebouw fully supports its mission to connect and enrich everyone with sublime music, regardless of background, religion, culture, or any distinction. We must continue to stand up for the free society we want to be. Every day.”

The Concertgebouw originally cancelled the Jerusalem Quartet’s two concerts because it said it could not guarantee the safety of the venue’s employees, visitors, and musicians while multiple anti-Israel demonstrations were set to take place in the area. Reinink said social media users also urged the public to demonstrate at the Concertgebouw and the music hall received “a flood of messages” from people who opposed the Jerusalem Quartet’s appearance at the venue, likely due to the Israel-Hamas war.

On Thursday, the venue further elaborated on its original decision to cancel the shows.

“A particular factor was that concerts were scheduled simultaneously in the Main Hall and Recital Hall; with so many visitors, the security situation could have become precarious if disturbances had occurred,” said the Concertgebouw. “The recent demonstrations in and around the University of Amsterdam were the direct and only reason to take this decision. The Concertgebouw felt the risk was too great. This decision was taken solely on the basis of our concerns for the safety of all those involved. With the extra security measures now in place, and changes to the start time and visitor flow, we are able to let the concert on May 18 go ahead.”

The Jerusalem Quartet shared news about the restoration of Saturday’s concert on its Instagram page, and thanked “all the people who supported us and helped make this happen.” They also commented on the original cancellation of their shows, saying that “due to violence in the streets, and threats to the Concertgebouw, ours were the only concerts cancelled, which evokes memories of darker times for Jewish artists in Europe.”

“Our quartet has a decades-long relationship with Concertgebouw, and we have a loyal and committed audience in The Netherlands,” added the string quartet, which is comprised of two violinists, a cellist and a violist. “We will not allow this bond to be broken and want to assure our audiences that we will continue to perform and share our music with them.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Condorcet ozdobiony kefiją

Dzisiejsi protestujący niewiele wiedzą o tym, przeciwko czemu się buntują, i przynajmniej z naszego doświadczenia, jakie wynika z rozmów z niektórymi z nich w Paryżu oraz czytania i/lub słuchania, co mówią ich odpowiednicy na amerykańskich kampusach, nawet nie chcą wiedzieć. Na zdjęciu: antyizraelscy protestujący przed paryskim Instytutem Studiów Politycznych (Sciences Po), 26 kwietnia 2024 r. (Zdjęcie: Antonin Utz/AFP via Getty Images)


Condorcet ozdobiony kefiją

Amir Taheri


Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Dla tych z nas, którzy są na tyle dorośli, że pamiętają dobre (lub złe) dni buntu studentów na zachodnich uniwersytetach w latach 60., obecne zamieszki na wielu europejskich i amerykańskich uniwersytetach wydają się kiepskim remakiem kontrowersyjnego oryginału.

Obecne zaburzenia mają znacznie mniejszą skalę.

W USA dotknęły one kilka uniwersytetów i przyciągnęły kilka tysięcy studentów z łącznej liczby ponad 15 milionów studentów.

We Francji centrum “powstania” jest paryski Instytut Studiów Politycznych (Sciences Po), w którym studiuje od 12 000 do 15 000 studentów, w tym jedna trzecia z zagranicy, z ponad 100 krajów.

Grupa Palestyny, która organizuje i przewodzi “powstaniu”, liczy około 200 członków, z czego od 50 do 60 bierze udział w akcjach obejmujących wybijanie szyb, blokowanie wejść i grożenie strajkiem głodowym.

Skromność liczb jest jednak rekompensowana obecnością mediów, która była niewyobrażalna w latach sześćdziesiątych.

Protesty w paryskim Instytucie Studiów Politycznych przyciągnęły kanały telewizyjne z ponad 50 krajów i często korzystały z relacji na żywo na kanale francusko-belgijskim.

Dodaj do tego niezliczone konta w stale rosnącej dżungli Internetu, a otrzymasz nagłośnienie, o jakim zbuntowana młodzież z lat 60. nie mogła marzyć.

Spędzanie większej części dnia wokół Sciences Po i rozmowy z wieloma protestującymi i studentami-obserwatorami “walki” ujawniły kolejny fakt: protest karmi się uwagą mediów. Gdy tylko kamery telewizyjne zostaną wyłączone, wykrzykiwanie haseł cichnie.

Powstania studenckie w latach 60. XX wieku były spowodowane dwiema kwestiami: wojną w Wietnamie i odrzuceniem dziedzictwa kulturowego, które część studentów uważała za relikt kolonializmu.

Amerykańscy studenci wzywający do zakończenia wojny w Wietnamie byli bezpośrednio zainteresowani tą kwestią, ponieważ nie chcieli zostać powołani do walki w czymś, co postrzegali jako krwawą wojnę domową w odległym kraju.

W grę wchodziły także bezpośrednie interesy protestujących studentów w Anglii i Francji.

W Anglii sztuka Johna Osborne’a “Look Back in Anger” [Spójrz wstecz z gniewem] zachęcała do buntu Edypa przeciwko Imperium Brytyjskiemu i jego paternalistycznej kulturze wiktoriańskiej, której kluczową cechą był kolonializm.

We Francji algierska wojna o niepodległość, postrzegana jako wojna domowa, ponieważ Algieria nigdy nie była kolonią w klasycznym sensie i stanowiła wówczas dwie francuskie prowincje, stworzyła szablon dla buntu, który później przekształcił się w majową rewolucję 1968 r.

Można argumentować, że protesty z lat 60. ostatecznie poniosły porażkę.

W Stanach Zjednoczonych jest możliwe, że protesty przedłużyły wojnę w Wietnamie o co najmniej cztery lata, przekonując cichą większość zszokowaną scenami chaosu do głosowania na Richarda Nixona, który za urojeniową radą Henry’ego Kissingera gonił za jakąś formą zwycięstwa jako preludium do pokoju. Po drodze administracja Nixona-Forda rozszerzyła wojnę na Laos i Kambodżę.

W Anglii ci, którzy spoglądali wstecz ze gniewem, szybko przekonali się, że z nudą muszą patrzeć w przyszłość.

We Francji protesty pomogły partyzantom Algérie française poszerzyć grono odbiorców i utrudnić chwiejnym rządom IV Republiki wynegocjowanie pokojowego wycofania się z prowincji Afryki Północnej, tak jak miało to miejsce w Maroku i Tunezji.

Z politycznego punktu widzenia “rewolucja” w Paryżu z maja 1968 r. również osiągnęła odwrotny skutek, niż oczekiwano, umożliwiając gaullistom utrzymanie monopolu na władzę polityczną przez kolejne 13 lat.

Studenccy rebelianci z lat 60. stworzyli neokolonialną narrację, w której Zachód jest odpowiedzialny za wszystko, co złe na świecie. To z kolei pozbawiło “resztę świata” jakiejkolwiek wolnej woli, redukując ją do przedmiotu w jej własnej historii.

Podczas wojny arabsko-izraelskiej w 1967 roku wiara ta przekonała zbuntowanych studentów do wspierania Izraela przeciwko jego arabskim sąsiadom.

W Paryżu studenci ozdobili Sciences Po flagami z gwiazdą Dawida i wykrzykiwali “Izrael Vaincra!” (“Izrael zwycięży”).

W Londynie, Nowym Jorku i Chicago Izrael był postrzegany jako ofiara “feudalnych reżimów arabskich” wspieranych przez dawną potęgę kolonialną Wielkiej Brytanii.

W tamtym czasie Izrael był ulubieńcem lewicy, ponieważ swoje narodziny zawdzięczał zbrojnej rebelii przeciwko brytyjskim kolonialistom, zdobywając jednocześnie potrzebną broń od bloku sowieckiego przez Czechosłowację za pieniądze pochodzące z Ameryki.

Szczególne miejsce Izraela na globalnej lewicy ilustruje zajmowane przez niego stanowisko wiceprezesa w Międzynarodówce Socjalistycznej.

Jeśli poparcie dla Izraela w tamtych czasach wynikało ze względów ideologicznych, które nie miały nic wspólnego z walką o przetrwanie, lustrzane odbicie tych samych względów inspiruje dzisiejszych studenckich rebeliantów na Zachodzie do występowania przeciwko Izraelowi.

Rozmawiając z niektórymi działaczami Sciences Po, można zobaczyć Izrael piętnowany jako “przyczółek amerykańskiego imperializmu” na Bliskim Wschodzie, a Benjamina Netanjahu jako kluczowego gracza w odrodzeniu się “twardej prawicy” w Europie i USA.

Dziś są jeszcze inne różnice.

W latach sześćdziesiątych studenccy buntownicy skupiali się na sprawach, w które bezpośrednio angażowały się ich rządy.

Dzisiaj każdy, kto uważa, że jakakolwiek potęga zachodnia mogłaby ustawić działania albo Izraela, albo Hamasu, potrzebuje odświeżającego kursu z psychologii politycznej. Rebelianci z Sciences Po mamroczą na temat “egzekwowania rezolucji ONZ” – rezolucji, które od ponad siedmiu dekad nie mają żadnego znaczenia.

W każdym razie, nawet gdyby wszystkie rezolucje ONZ zostały wdrożone, nie uspokoiłoby to Izraela i nie ugasiłoby pragnienia Hamasu stworzenia Palestyny “od rzeki do morza”.

Przez siedemdziesiąt lat Izraelczycy akceptowali “radę” Stanów Zjednoczonych i ich europejskich sojuszników, aby zaakceptować ostateczny koniec wojen zamiast zwycięstwa odniesionego na polu bitwy. Poza Hamasem, który chce wszystkiego, także Palestyńczycy zdali sobie sprawę, że słuchanie rad “życzliwych ludzi”, takich jak Jimmy Carter, Bill Clinton i George W. Bush, twórcy “mapy drogowej” prowadzącej do rozwiązania w postaci dwóch państw, nie zapewni im nawet pół państwa.

Może to zabrzmieć jak przepełniony nostalgią głos z przeszłości.

Jednak w dawnych, złotych czasach buntu na kampusach studenccy buntownicy poświęcali trochę czasu, by dowiedzieć się, przeciwko czemu protestują. Zamiast niszczyć meble w kampusie, organizowali tak zwane “nauczania”, aby omawiać i debatować na różne tematy oraz poznawać różne poglądy.

Dzisiejsi protestujący niewiele wiedzą o tym, przeciwko czemu się buntują, i przynajmniej z naszego doświadczenia, jakie wynika z rozmów z niektórymi z nich w Paryżu oraz czytania i/lub słuchania, co mówią ich odpowiednicy na amerykańskich kampusach, nawet nie chcą wiedzieć.

Tymczasem, gdy powiewają flagami lub palą je, a w Paryżu pomnik filozofa Condorceta ubierają w kefiję, w odległej krainie umierają ludzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


IDF administration in Gaza: A necessary interim solution

IDF administration in Gaza: A necessary interim solution

YAAKOV LAPPIN


Despite the reservations regarding this option, all other options are highly unrealistic in current conditions in Gaza.
.

Israeli forces operating in Gaza City’s Zeitoun neighborhood, May 10, 2024. Credit: IDF.

The dispute over the option of establishing a temporary Israeli military administration in Gaza has emerged as a key point of division in Israel’s War Cabinet, with Israeli Defense Minister Yoav Gallant publicly coming out in opposition to the idea on Wednesday. Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu, while not ruling it out, has yet to endorse the concept publicly.

On Saturday evening, War Cabinet Minister Benny Gantz gave Netanyahu an ultimatum comprising six demands, one of which was, alongside Israeli security control of Gaza, setting up an “American-European-Arab-Palestinian administration that will run, at the civilian level, the Strip, and set up the basis for a future alternative that is not Hamas and not [Palestinian Authority chairman Mahmoud] Abbas.”  

There are good reasons to believe that setting up a temporary Israeli military administration is long overdue, and ending Hamas’s rule without this interim step appears fanciful. 

An Israeli military administration in Gaza, while provisional, addresses immediate security concerns, fills a vacuum that is currently still being filled in areas of Gaza by Hamas, and prepares the ground for a sustainable moderate Gazan civil governance structure, which will, in reality, take a long time to form. When it does form, it must operate under the umbrella of Israeli security operations in Gaza, which must continue in Gaza for the foreseeable future.

This could be the only way to avoid the pitfalls and mistakes of the past, when Israel withdrew from Gaza both militarily and at the civilian level, created a vacuum, and did not lift a finger as Palestinian jihadists backed by Iran moved in to build a terror army with genocidal intentions.

While disabling Hamas’s military capabilities is vital and an ongoing IDF effort, establishing a secure environment that prevents a resurgence of Hamas’s political as well as its military regime can only be done at this time through an IDF military administration. 

Hamas would otherwise exploit any power vacuum to regain its foothold, as it has already tried to begin to do in places like northern Gaza. 

The dismantling of Hamas’s military infrastructure and creating an Israeli military administration are intertwined objectives which, if pursued concurrently, would likely promote long-term stability in a way that no other solution can. The defense establishment appears opposed to any version of this initiative, presumably due to concerns that it could become a permanent arrangement, draining Israeli military and financial resources. 

Yet there are multiple ways to set up a military administration, and the costs of doing so would likely be lower than pursuing a doomed effort to rapidly hand Gaza to a currently non-existent moderate local civil autonomy. Meanwhile, an international administration as envisaged by Gantz would stand a tiny chance of surviving under current conditions, and would quickly attract Hamas assassins and bombers. 

Critics of the Israeli administration option fail to account for the immediate need to stabilize the Strip and provide a framework within which a viable civilian governance can emerge in the future. Without such stability, the distribution of humanitarian aid remains jeopardized, as seen in the constant theft and hijacking of resources by Hamas and the resultant chaos, and Gazans will continue to believe that Hamas can come back, meaning no one will seriously cooperate with efforts to replace it.

As professor Kobi Michael, senior researcher at the Tel Aviv-based Institute for National Security Studies and the Misgav Institute for National Security and Zionist Strategy in Jerusalem, has previously argued, ensuring that humanitarian aid reaches its intended recipients and convincing Gazans Hamas is no longer a viable option can only be achieved through an IDF civil administration at this time.

All other alternatives seem detached from reality. Allowing Hamas to regroup would spell defeat for Israel;  the Palestinian Authority’s weakness, reluctance and incapacity, as well as terror incitement, make it a non-starter. The impracticality and peril of Gazan clan-based governance at this time, as evidenced by Hamas’s assassination of clan leaders in Gaza, render this option nonviable as well. A multinational force, while theoretically appealing, lacks practical grounding at present, and would have no ability to take on Hamas militarily.  What is left is an Israeli-led interim solution.

The potential for an Israeli military administration becoming a target for terrorism is significant. However, the need to counteract Hamas’s influence and secure civilian projects require a bold approach. This involves a temporary administration aimed at overseeing the Strip’s civilian functions, while preparing for a future, locally-led civilian governance, financially and political backed by moderate Gulf states, when this actually becomes tenable—which is not now.

While the notion of a temporary IDF administration in Gaza is met with reservations, the alternatives either fail to address the immediate need to place a final nail in the coffin of Hamas’s hopes to rebuild itself, or are currently unfeasible. The proposed IDF administration is not intended as a permanent solution but rather a necessary step toward establishing a stable and secure environment that can foster the development of a competent, non-radical local governance when this becomes possible. 

Through meticulous planning and strategic foresight, this interim solution can best serve Israel’s core security interests and regional stability aspirations, which should come before the interests of even Israel’s allies.


Yaakov Lappin is an Israel-based military affairs correspondent and analyst. He is the in-house analyst at the Miryam Institute; a research associate at the Alma Research and Education Center; and a research associate at the Begin-Sadat Center for Strategic Studies at Bar-Ilan University. He is a frequent guest commentator on international television news networks, including Sky News and i24 News. Lappin is the author of Virtual Caliphate: Exposing the Islamist State on the Internet. Follow him at: www.patreon.com/yaakovlappin.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


FIFA Delays Decision About Suspending Israel Until Legal Assessment Is Complete

FIFA Delays Decision About Suspending Israel Until Legal Assessment Is Complete

Shiryn Ghermezian


FIFA President Gianni Infantino speaks during the 74th FIFA Congress at the Queen Sirikit National Convention Center in Bangkok, Thailand, May 17, 2024. Photo: REUTERS/Chalinee Thirasupa

Efforts by the Palestinian Football Association (PFA) to have Israelis banned from all international matches due to the ongoing Israel-Hamas war are on pause after the FIFA Council decided not to address the issue at the 74th FIFA Congress in Bangkok, Thailand, on Friday.

Speaking to the 211 member federations that gathered at the congress, FIFA President Gianni Infantino said the FIFA Council unanimously agreed earlier this week that it will make a decision on the matter following a legal assessment. The congress supported the council’s decision, and a vote regarding Israel’s suspension did not take place at the meeting on Friday.

“Football should not and should never become a hostage for politics and always remain a vector for peace, a source of hope, a force of good, uniting people rather than dividing,” Infantino said. “This legal assessment will have to allow for inputs and claims of both member associations. The results of this analysis and the recommendations which will follow from this analysis will subsequently be forwarded to the FIFA Council.”

PFA submitted a proposal to FIFA in March that called on the governing body to suspend Israel from all international competitions. It called for “appropriate sanctions, with immediate effect, against Israeli teams,” citing alleged “international law violations committed by the Israeli occupation in Palestine, particularly in Gaza.” The motion also accused the Israel Football Association (IFA) of “providing moral, economic, and practical support to the occupation” of Palestinian territories. The proposal was endorsed on Thursday by the Asian Football Confederation at the 34th AFC Congress and PFA wanted the FIFA Congress to vote on the issue on Friday.

Infantino said FIFA’s governing council will instead “mandate independent legal expertise to analyze and assess” PFA’s allegations about Israel, and hold a special council before July 20 “to review the results of the legal assessment and to take the decisions that are appropriate.”

Speaking at the FIFA Congress on Friday, PFA President Jibril Rajoub said, “How much more must the Palestine football family suffer for FIFA to act with the same severity and urgency as it did in other cases? Does FIFA consider some wars to be more important than others and some victims to be more significant?”

“As I speak to you today, the Palestinian people, including the Palestinian football family, are enduring an unprecedented humanitarian catastrophe,” he added. “We are witnessing the live, televised genocide unfolding in Gaza. I ask you to stand on the right side of history. The suffering of millions, including thousands of footballers, deserves as much. If not now, then when?”

IFA President Shino Moshe Zuares also spoke at the FIFA Congress and slammed the anti-Israel proposal, saying it has nothing to do with soccer.

“Once again, we are facing a cynical political and hostile attempt by the Palestinian association to harm Israel,” he added. “I am holding myself back … in the hope things can be better for the game for those who play in Israel, the Palestinian Authority, or those who play all over the world.”

He said soccer has successfully “broken down so many walls” and helped unite people, but there are some “who insist on using it to punish, to split, to taint with political motives and increase hatred.”

“I insist on using this wonderful game as a magic device to bond, unite, and heal wounds — mine, those of my people, and of any other nation, especially my neighbor’s,” Zuares explained in his speech, which also referenced the deadly Oct. 7 Hamas terrorist attacks in southern Israel.

“Seven months after the terrible day, when football matches cannot be played in large parts of Israel, north and south, and over 130 Israelis are still being held in Gaza, it is injustice that even in these circumstances we find ourselves fighting for our basic right to be part of the game,” he noted.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


37 lat temu w Lesie Kabackim rozbił się samolot Ił-62M „Tadeusz Kościuszko”

Szczątki samolotu po katastrofie w warszawskim Lesie Kabackim, 9 maja1987. PAP/J. Mazur


37 lat temu w Lesie Kabackim rozbił się samolot Ił-62M „Tadeusz Kościuszko”

Michał Szukała


w 1987: Lot 5055 Polskich Linii Lotniczych LOT, Ił-62, rozbija się w Warszawie (Polska). Śmierć wszystkich 182 osób na pokładzie: najbardziej śmiertelny wypadek Ił-62 i najgorsza katastrofa lotnicza w kraju. Odrzutowiec miał niekontrolowaną awarię silnika, która spowodowała pożar, co doprowadziło do utraty kontroli przy próbie lądowania.

37 lat temu, 9 maja 1987 r., w warszawskim Lesie Kabackim doszło do największej katastrofy w dziejach polskiego lotnictwa cywilnego. Zginęły 183 osoby – wszystkie, które znajdowały się na pokładzie. Katastrofa ponownie obnażyła dramatyczny stan bezpieczeństwa lotnictwa w krajach komunistycznych.

W drugiej połowie lat pięćdziesiątych po obu stronach żelaznej kurtyny trwały prace nad rozwojem samolotów odrzutowych dalekiego zasięgu. Jedną z pierwszych konstrukcji tego typu był sowiecki Iljuszyn Ił-62. Przeznaczony dla maksymalnie 195 pasażerów odrzutowiec został wprowadzony do służby w liniach Aerofłot w 1967 r. Wykorzystywano go do lotów transkontynentalnych oraz krajowych na najdalszych trasach, m.in. z Moskwy do Chabarowska i Władywostoku. W kolejnych latach wprowadzono zmodernizowaną wersję „M” z cichszymi silnikami. Iły i podobne do nich brytyjskie Vickersy VC10 (struktury były na tyle zbliżone, że podejrzewano Sowietów o kradzież technologii) charakteryzowały się wyjątkową konstrukcją. Obie maszyny posiadały aż cztery silniki na ogonie. W przypadku dużej awarii, np. pożaru jednego z silników, wszystkie pozostałe były narażone na szybkie zniszczenie.

„Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy!” – to przejmujący zapis ostatnich słów, jakie zarejestrowała czarna skrzynka z kabiny pilotów. Stenogram rozmów zapisanych przez czarną skrzynkę został opublikowany po zakończeniu śledztwa.

W ciągu czterdziestu lat użytkowania w wielu liniach lotniczych świata konstrukcja samolotów Ił-62 ujawniła wiele innych wad, które doprowadziły do kilku wypadków. W latach 1972–1977 doszło do czterech poważnych. Najtragiczniejszy wydarzył się w Königs Wusterhausen w NRD. Jego przyczyną była seria usterek technicznych, które wywołały pożar w tylnej części maszyny. Zginęło 148 pasażerów i ośmiu członków załogi. Była to największa katastrofa w dziejach niemieckiego lotnictwa pasażerskiego. Pozostałe wypadki w tamtym okresie były spowodowane najprawdopodobniej błędami pilotów lub fatalnymi warunkami atmosferycznymi.

W 1973 r. pierwszy samolot Ił-62, ochrzczony jako „Mikołaj Kopernik”, wyruszył w trasy w barwach PLL „LOT”. Ostatecznie we flocie narodowego przewoźnika znalazło się szesnaście Iłów-62. Ich kupno umożliwiło PRL otwarcie dochodowych rejsów do USA. Do tej pory samoloty LOT-u mogły docierać jedynie do stolic zachodniej Europy, bloku komunistycznego i na Bliski Wschód. Pierwsza transatlantycka podróż do Montrealu odbyła się w maju 1972 r., a w kwietniu następnego roku do Nowego Jorku. 14 marca 1980 r., podczas lądowania na warszawskim Okęciu doszło do pierwszej „polskiej” katastrofy samolotu Ił-62. Na pokładzie „Mikołaja Kopernika” zginęło 77 pasażerów, m.in. piosenkarka Anna Jantar i dziesięciu członków załogi.

W polskim raporcie dotyczącym przyczyn katastrofy podkreślono profesjonalizm załogi „Kopernika” i jej doskonałe przygotowanie do służby. Przyczynę nieszczęśliwego biegu wydarzeń, które doprowadziły do katastrofy, określono dzięki badaniom wału korbowego z silnika numer „2”. Rzucały one fatalne światło na sowiecki przemysł lotniczy. Wał był bardziej chropowaty niż przewidywały przyjęte normy. W zaleceniach dla producenta doradzano zdublowanie układu sterowania oraz innych instalacji istotnych dla bezpieczeństwa lotu. Istnienie dwóch równoległych układów sterowania było wówczas powszechne w nowoczesnych samolotach międzykontynentalnych, takich jak Boeing 747 czy Airbus A300. Brak takiego rozwiązania w przypadku awarii skazywał załogę i pasażerów na niemal pewną śmierć. Komisja przesłała raport do zakładów produkujących Iły. Strona sowiecka odrzuciła ustalenia. Orzekła m.in., iż rozpadnięcie się wału silnika nastąpiło na skutek uderzenia w ziemię i nie było przyczyną katastrofy. Po publikacji raportu do Warszawy przybyli inżynierowie zakładów Iljuszyna, którzy po badaniach silników pozostałych maszyn nie stwierdzili jakichkolwiek usterek. Stopniowo jednak rozpoczęto wymianę pierwszej wersji Iłów-62 na zmodernizowane Iły-62M.

Do kolejnej wielkiej katastrofy doszło siedem lat po feralnym locie „Kopernika”. IŁ-62M „Tadeusz Kościuszko” należący do Polskich Linii Lotniczych LOT wystartował z Okęcia do Nowego Jorku o godzinie 10.18 9 maja 1987 r. Na pokładzie była jedenastoosobowa załoga i 172 pasażerów. Pierwszym pilotem był bardzo doświadczony kapitan Zygmunt Pawlaczyk – jako pilot cywilny w LOT od 1955 roku.

O godz. 10.40 nastąpiła awaria jednego z czterech silników. Na pokładzie samolotu, który znajdował się wtedy nad Grudziądzem, wybuchł pożar. Aby uniknąć lądowania w mieście, co mogłoby spowodować znaczną liczbę ofiar, piloci postanowili zawrócić. Rozważano awaryjne lądowanie na lotnisku w gdańskim Rębiechowie, ostatecznie zdecydowano się na Okęcie, ponieważ warszawski port mógł najszybciej zapewnić pomoc służb ratowniczych. Ponadto załoga potrzebowała czasu na zrzucenie ogromnej ilości paliwa. W warunkach głębokiego kryzysu gospodarczego, na polecenie władz PRL, zakazano tankowania paliwa na zachodnich lotniskach. W tej sytuacji Iły latały z pełnymi zbiornikami i przeciążały wadliwe i wysłużone silniki. Niestety na pokładzie „Kościuszki” z powodu pożaru zawiodła instalacja elektryczna, niezbędna do skutecznego zrzucenia zapasów paliwa.

Samolot leciał tylko na dwóch silnikach. Ogromne problemy ze zrzutem paliwa powodowały dramatycznie szybkie obniżanie pułapu lotu. Kilkadziesiąt kilometrów od Modlina samolot znajdował się na wysokości 3000 metrów. W okolicach tej miejscowości niewiele ponad 2000 metrów. W związku z pogarszaniem się sytuacji kapitan Pawlaczyk poprosił o skierowanie samolotu do lądowania awaryjnego na wojskowym wówczas lotnisku w Modlinie. Załoga otrzymała informacje o pasie lotniska oraz drodze podejścia, ale oczekiwała na informacje o warunkach atmosferycznych panujących na podwarszawskim lotnisku, które nie nadchodziły. W tej sytuacji kapitan samolotu, po konsultacjach z załogą, zdecydował o skierowaniu maszyny na Okęcie.

Samolot nadlatywał z północnego zachodu, więc musiał okrążyć lotnisko nad Raszynem, co pozwalało na lądowanie pod wiatr w celu zmniejszenie prędkości maszyny. W okolicach Józefosławia od samolotu odpadły elementy, które doprowadziły do wybuchu pożarów na ziemi. O 11.08 w kabinie włączyła się sygnalizacja awarii systemu wysuwania podwozia. Oznaczało to, że samolot będzie lądował „na brzuchu”. Świadkowie obserwujący maszynę z ziemi widzieli pożar, który ogarniał kokpit samolotu, między innymi luk bagażowy. Płomienie doprowadziły do awarii systemu odpowiedzialnego za stabilność lotu. Maszyna wznosiła się i opadała. Około 6 kilometrów od pasa startowego Okęcia samolot leciał już wyłącznie w dół.

O godz. 11.12 samolot ściął wierzchołki drzew Lasu Kabackiego. „Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy!” – to przejmujący zapis ostatnich słów, jakie zarejestrowała czarna skrzynka z kabiny pilotów. Stenogram rozmów zapisanych przez czarną skrzynkę został opublikowany po zakończeniu śledztwa.

Świadectwem tragedii był także odnaleziony egzemplarz Biblii, na którego stronie tytułowej jedna z pasażerek zapisała: „Dn. 9.05.1987 r. Awaria w samolocie co będzie Boże Halina Domeracka 02-647 Warszawa ul. R. Tagore…”.

Wybuch ściągnął w pobliże katastrofy mieszkańców okolicznych domów, już po kilku minutach od tragedii miejsce katastrofy otoczyło wojsko i funkcjonariusze ZOMO. Według relacji świadków widok miejsca katastrofy był makabryczny. Fragmenty samolotu i ciała zostały rozrzucone w promieniu niemal 400 metrów. Większość szczątków przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Żadne z ciał nie zostało znalezione w całości. Na Cmentarzu Północnym ustawiono specjalny namiot, by tam rodziny ofiar mogły zidentyfikować zabitych. Udało się to w 121 przypadkach. Świadectwem tragedii był także odnaleziony egzemplarz Biblii, na którego stronie tytułowej jedna z pasażerek zapisała: „Dn. 9.05.1987 r. Awaria w samolocie co będzie Boże Halina Domeracka 02-647 Warszawa ul. R. Tagore…”.

Jak ustalono, bezpośrednią przyczyną katastrofy była „awaria łożyska podpory pośredniej wału silnika”. Na skutek zatarcia łożyska i miejscowego przyrostu temperatury doszło do pęknięcia wału podczas zwiększenia mocy silnika. Wobec braku mechanicznego połączenia turbiny ze sprężarką doszło do rozkręcenia się i rozpadnięcia turbiny jednego z silników na lewej burcie samolotu. Według raportu rządowej komisji „części rozerwanego wirnika” uszkodziły sąsiedni silnik, przebiły tylną część kadłuba i uszkodziły system sterowania.

Strona sowiecka długo nie mogła pogodzić się z wynikami raportu obnażającego stan przemysłu lotniczego w ZSRS, twierdząc, że o katastrofie zdecydowały błędy pilotów, a wszelkie uszkodzenia silników samolotu powstały dopiero w wyniku zderzenia maszyny z ziemią. Ostatecznie, po wyjątkowo burzliwych jak na standardy bloku wschodniego rozmowach na Kremlu, wicepremierzy obu ZSRS i PRL uzgodnili zaakceptowanie raportu o przyczynach katastrofy.

Prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy „Kościuszki” Prokuratura Wojewódzka w Warszawie umorzyła je wobec niestwierdzenia przestępstwa. Wadliwe konstrukcyjnie IŁ-y 62M wycofano z eksploatacji do końca roku 1991. Rok wcześniej, w trakcie lotu z Warszawy do Toronto, doszło do kolejnej usterki silnika. Ił doleciał do Kanady i wrócił do Polski na trzech silnikach. Powodem incydentu była ponownie awaria wału silnika. Jeszcze w okresie PRL zdecydowano, że Polskie Linie Lotnicze „LOT” będą posiadały wyłącznie zachodnie samoloty.

Jedna z ulic warszawskiej dzielnicy Ursynów nosi imię pierwszego pilota maszyny tego rejsu Zygmunta Pawlaczyka. Aby uczcić pamięć zabitych, w Lesie Kabackim postawiono krzyż i tablicę z nazwiskami wszystkich ofiar. W rocznicę katastrofy odprawiana jest tam msza święta. Przecinający Las Kabacki dukt został nazwany Aleją Załogi Samolotu „Kościuszko”. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com