Nikt nie może już temu zaprzeczyć: antysyjonizm jest ideologią nienawiści


Nikt nie może już temu zaprzeczyć: antysyjonizm jest ideologią nienawiści

Brendan O’Neill


Skandale antyżydowskie w Partii Zielonych rzuciły ostre światło na nowy “socjalizmn głupców”.


Najbardziej uderzającą rzeczą w ujawnionych wiadomościach WhatsApp z grupy Greens for Palestine była paląca irytacja aktywistów z powodu konieczności mówienia „syjoniści” zamiast „Żydzi”. „Mam tego dość” — napisał jeden z nich. Potwory, które zniszczyły Gazę, „to byli Żydzi” — stwierdził. „Byli żydowskimi suprematystami” — najniższą, najbardziej podłą kategorią ludzi, która lubi „mordować, bombardować i głodzić dzieci”. „Zostaliśmy zastraszeni do używania słowa ‘syjoniści’ z obawy przed oskarżeniem o antysemityzm” — twierdzili ci cyfrowi degeneraci.

Jest jeszcze gorzej. Nie tylko ci działacze Partii Zielonych byli zdeterminowani, by — ich zdaniem — zgodnie z prawdą nazywać obiekt swojej wściekłej nienawiści, czyli Żydów; chcieli także głosić światu, jak demonicznym narodem są Żydzi. Ci suprematyści, ci zabójcy niewinnych, są „obrzydliwością tej planety” — napisał jeden z nich.

atmosfera lat 30. powraca dziś zdecydowanie zbyt często. Ale szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio w głównej partii politycznej w Wielkiej Brytanii ujawniono nienawiść na poziomie nazistowskiej żółci. Greens for Palestine to frakcja w Partii Zielonych Anglii i Walii, kierowanej przez Zacka Polanskiego. Partia ta jest na fali wznoszącej, budując zaplecze wyborcze na tej osobliwej, nieświętej koalicji burżuazyjnych „genderfluidów” i konserwatywnych muzułmanów skoncentrowanych na Gazie. A teraz wiemy, że w jej szeregach są aktywiści, którzy postrzegają Żydów jako szczególnie nikczemny naród i plagę planety.

Kłamią jak najęci. Zieloni aktywiści flirtowali z pomysłem, szerzącym się w cyfrowych rynsztokach izraelofobii, że spalenie czterech ambulansów Hatzola w londyńskim Golders Green w zeszłym tygodniu mogło być „fałszywą flagą”. To znaczy: Żydzi zrobili to sami sobie dla moralnej korzyści. Kandydat Zielonych w nadchodzących wyborach lokalnych w Anglii stwierdził, że nie ma wątpliwości, iż był to „atak od wewnątrz”.

Znamienne, że uczestnicy tej rozmowy na WhatsAppie ostrzegali się nawzajem, by uważać na słowa. Nasi wrogowie będą próbowali „sprowokować nas do emocjonalnych wypowiedzi”, aby móc „powiedzieć, że jesteśmy bandą nieprzyjemnych, mściwych antysemitów” — napisał jeden z nich. „Nie dajcie się sprowokować!”. Czy możemy mówić wprost? Jeśli musisz przypominać sobie, by nie wygłosić „emocjonalnej” tyrady, która mogłaby zostać odebrana jako antysemicka, to najprawdopodobniej jesteś antysemitą. Jestem wystarczająco stary, by pamiętać czasy, gdy bycie antyrasistą oznaczało zwalczanie rasizmu, a nie tłumienie własnego rasizmu, by nikt nie odkrył, jakim jesteś śmieciem.

Oczywiście, ci aktywiści widzą to inaczej. „Nasza sprawa jest słuszna — jesteśmy tymi dobrymi” — napisał jeden z nich. Wiecie co? Każdy nienawidzący Żydów w historii tak myślał. Od średniowiecznych tłumów polujących na Żydów za rzekome „zabijanie chrześcijańskich dzieci”, przez faszystów, którzy eksterminowali Żydów jako tyfusowe zagrożenie dla rasy aryjskiej, po dzisiejszych pieniących się izraelofobów, którzy poświęcają się zniszczeniu „obrzydliwej” ojczyzny tego „obrzydliwego” narodu — wszyscy wierzyli, że służą wielkiej, wzniosłej sprawie. Płonące, nieokiełznane i całkowicie wypaczone poczucie moralnej słuszności leży u zgniłego rdzenia każdej antysemickiej krucjaty.

Choć ta cyfrowa rozmowa była odrażająca, reakcja Partii Zielonych była jeszcze gorsza. Gdzie był Zack Polanski w godzinach po ujawnieniu tej historii przez „Telegraph”? Tańczył na scenie na Trafalgar Square podczas tej orgii burżuazyjnego samozadowolenia, czyli marszu „przeciwko skrajnej prawicy” organizowanym przez Together Alliance. Przyszli satyrycy naszej sceny politycznej będą mieli nadmiar materiału. Z trudem uwierzą, że lider lewicowej partii wirował na scenie z ludźmi w stylu BDSM, by zademonstrować swoją nienawiść do „faszystów”, a jednocześnie nie miał nic do powiedzenia o quasi-faszystowskich wypowiedziach we własnych szeregach.

W rzeczywistości było jeszcze gorzej. W weekend Polanski skierował swoją irytację nie przeciwko aktywistom Zielonych szerzącym nienawiść wobec Żydów na WhatsAppie, lecz przeciwko żydowskiej dziennikarce, która ośmieliła się przeprowadzić wywiady z członkami jego rodziny na temat możliwego przyjęcia przez Zielonych polityki „syjonizm to rasizm”. Sam Polanski jest Żydem, a ceniona dziennikarka Nicole Lampert ustaliła, że część jego krewnych uważa, iż prowadzi on Zielonych w bardzo mrocznym kierunku. Stwierdzili oni, że byłoby to katastrofalne dla brytyjskich Żydów, gdyby Zieloni uznali, że „syjonizm to rasizm” — politykę, której ostatecznie nie zdążono omówić na konferencji partyjnej w ten weekend. Polanski oskarżył Lampert o „pasożytnicze zachowanie” — uff — a ona szybko stała się celem lawiny nienawiści ze strony wszystkich tych „dobrych ludzi”.

Podsumujmy. Zieloni aktywiści nazywali Żydów „obrzydliwością tej planety”. Partia Zielonych rozważa przyjęcie polityki uznającej żydowski patriotyzm za rasizm. Polanski nazwał żydowską dziennikarkę „pasożytem”. A wcześniej zastępca lidera Zielonych, Mothin Ali, usprawiedliwiał antysemickie barbarzyństwo z 7 października 2023 roku — podobnie jak inni Zieloni. Czy możemy już powiedzieć, że Partia Zielonych ma bardzo poważny problem z najstarszym z uprzedzeń?

Izraelofobiczna lewica lubi mówić: „Ale Polanski jest Żydem! Jak możecie twierdzić, że Zieloni mają problem z Żydami?”. W tym miejscu przytoczę słowa Nicole Lampert, która od lat broni Żydów w brytyjskim dziennikarstwie. Polanski wykorzystuje swoje żydowskie pochodzenie — napisała w „Telegraphie” — aby „koszeryzować szerzącą się wśród Zielonych nienawiść do Żydów”. To druzgocące stwierdzenie, z którym coraz trudniej się nie zgodzić: że historyczną rolą Polanskiego jest dostarczanie klasie średniej wyznawców nowego „socjalizmu głupców” swoistej karty wyjściowej z więzienia. Wskazują na jego żydowskość jako dowód własnej moralnej słuszności, nawet gdy dopuszczają się autentycznie nienawistnych zachowań wobec tego „obrzydliwego” narodu.

„Nie jesteśmy antysemitami, jesteśmy antysyjonistami” — powiedzą. Irytacja Greens for Palestine z powodu konieczności mówienia „syjoniści” zamiast „Żydzi” powinna raz na zawsze obalić to twierdzenie. Ale co właściwie ludzie mają na myśli, gdy mówią, że są antysyjonistami, a nie antysemitami? Ja słyszę tylko: „Nie nienawidzę Żydów — chcę jedynie pozbawić ich prawa, które przysługuje wszystkim innym narodom, i doprowadzić do zniszczenia ich ojczyzny, aby znów zostali rozproszeni po świecie”. 

Mam dość lawirowania wokół tego tematu: jeśli marzysz o zniszczeniu państwa żydowskiego, skandujesz hasła wzywające do śmierci żydowskich żołnierzy i demonizujesz żydowski patriotyzm jako wyjątkowo barbarzyński, to masz problem z Żydami. Może minie 10 lat, może 30, może więcej, ale jestem przekonany, że pewnego dnia będziemy patrzeć na ludzi mówiących „jestem antysyjonistą” tak, jak dziś patrzymy na tych, którzy mówili „zgromadźcie Żydów”.


Link do oryginału: https://www.spiked-online.com/2026/03/30/no-one-can-deny-it-now-anti-zionism-is-an-ideology-of-hatred/

Spiked, 30 marca 2026

Brendan O’Neill jest głównym publicystą politycznym „Spiked” i prowadzącym podcast „The Brendan O’Neill Show”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com