Adam Lipszyc i Marysia Świetlik (Zdjęcia z X)
Żonkil bez gwiazdy
Anna Grabowska (Anne Goldschmid)
Mało co mnie oburza, jednak powstają takie teksty, które odsłaniają coś znacznie gorszego niż zwykła głupota czy ideologiczna jednostronność. Oto ich moralny mechanizm. Petycja złożona do prezydenta Warszawy o niewywieszanie flag Izraela podczas obchodów rocznicy powstania w getcie warszawskim nie jest tylko polityczny gestem, to kolejna manifestacja antypatii wobec Izraela. Próba symbolicznego rozdzielenia martwych Żydów od żywych, pamięci o Zagładzie od żydowskiej suwerenności i powstania w getcie od państwa żydowskiego. Czyli: wolno czcić Żydów zamordowanych, wzruszać się popiołem, chodzić z żonkilami i mówić o bohaterstwie getta – byle tylko nie pojawiła się flaga Izraela, byle tylko nie przypominać, że po tym wszystkim naród żydowski nie pozostał już tylko narodem trupów, cmentarzy i muzealnych gablot, lecz narodem żywym, mającym własne państwo, własną armię i własną historię dalszą niż rok 1945. I właśnie to wielu ludziom nie przechodzi przez gardło. Najchętniej zatrzymaliby Żydów w roli ofiary – milczącej, martwej i niezdolnej do sprzeciwu. Żyd żywy, polityczny, suwerenny i z własną flagą, to już dla nich problem.
Poniżej pełna treść wpisu i petycji, bo takie rzeczy warto czytać w całości. Nie w streszczeniu, ani w cudzysłowie wyrwanym z kontekstu, tylko w pełnym brzmieniu, żeby nikt później nie mógł udawać, że to tylko nieporozumienie, albo “apel o neutralność”.
“ Proszę bardzo! Złożyliśmy dziś z Adamem Lipszycem petycję do Prezydenta Warszawy o to, by nie wywieszał flag izraelskich z okazji rocznicy powstania w getcie warszawskim.
Poniżej zamieszczam treść, która tłumaczy, dlaczego takie działanie uważamy za konieczne. Jeśli otrzymamy odpowiedź, damy znać – a może uda się i wszyscy zobaczymy jej efekt już 19 kwietnia.
(Uprzedzając ewentualne pytania od razu zapowiadam, że postaramy się wyjaśnić nasze stanowisko szerzej, jeśli jakaś redakcja udostępni nam łamy, natomiast dyskusje na FB akurat w tym temacie wydają mi się bezproduktywne, nie będę się w nie wdawać, więc nie zachęcam do ich wszczynania )
Petycja
Działając w interesie publicznym, wnosimy o podjęcie decyzji o niewywieszaniu flagi państwa Izrael podczas obchodów rocznicy powstania w getcie warszawskim w 2026 roku przez władze m.st. Warszawy.
Uzasadnienie
Szanowny Panie Prezydencie,
zwracamy się do Pana z petycją o powstrzymanie się od wywieszania flagi państwa Izrael podczas obchodów rocznicy powstania w getcie warszawskim.
Powstanie w getcie warszawskim jest wydarzeniem o szczególnym znaczeniu. Pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla polskiej diaspory żydowskiej, której częścią jesteśmy, dla społeczności żydowskiej na całym świecie, a także dla państwa Izrael. Jest ono jednak również integralną częścią dziedzictwa mieszkanek i mieszkańców Warszawy. Ta pamięć nie ma jednego dysponenta. Właśnie dlatego władze Warszawy powinny pełnić rolę jej neutralnego strażnika, tak aby nie uległa ona zawłaszczeniu czy instrumentalizacji.
Przywódcy i powstanki getta warszawskiego wywodzili się z różnych środowisk politycznych – przede wszystkim z ruchów komunistycznych i socjalistycznych, w tym Bundu, PPR, Poalej-Syjon Lewica, czy młodzieżowych organizacji Dror i Haszomer Hacair. Mimo że część tych organizacji i ludności cywilnej, w tym naszych rodzin, która w getcie żyła, walczyła, ginęła i była mordowana, podzielała marzenie o własnym państwie, motywacją dla walki podjętej w 1943 r. nie było dążenie do budowy państwa narodowego. Walka ta stanowiła akt oporu wobec faszyzmu, wobec nacjonalistycznej przemocy oraz wobec systemowej dehumanizacji. Była walką o godność ludzi, przeciw którym zwróciła się machina całego państwa. Była także sprzeciwem wobec osamotnienia i obojętności świata na Zagładę Żydów.
To właśnie ten uniwersalny wymiar powstania – sprzeciw wobec ludobójstwa, wobec przemocy państwowej, wobec obojętności wspólnoty międzynarodowej – stanowi jego najważniejsze przesłanie. „Nigdy więcej wojny, nigdy więcej obojętności” – to wezwanie pozostaje dziś równie aktualne jak wówczas.
Symbole państwowe niosą ze sobą zmienne i wieloznaczne znaczenia. Flaga Izraela, podobnie jak każdy symbol polityczny, jest nieuchronnie odczytywana w kontekście aktualnych działań rządu tego państwa. W obliczu trwającej przemocy i cierpienia ludności cywilnej w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu dla wielu osób symbol ten nabrał niestety złowrogich znaczeń. Stał się symbolem nacjonalistycznej instrumentalizacji pamięci o Zagładzie i znakiem, pod którym dokonuje się ludobójstwo narodu palestyńskiego. Możemy nad tą zmianą znaczenia ubolewać, ale nie możemy jej zignorować.
Mając to na uwadze, apelujemy, aby władze Warszawy upamiętniały powstanie w getcie warszawskim w sposób, który podkreśla jego antyfaszystowski charakter oraz wielość tradycji, z których wyrastało – bez przypisywania tej pamięci jednemu państwu czy jednej współczesnej narracji politycznej. Nie ma naszej zgody na to, by nasze dziedzictwo oddane zostało w ręce ludobójców, którzy bezprawnie instrumentalizują pamięć o Zagładzie i bohaterstwie uczestniczek i uczestników powstania w getcie warszawskim.
Adam Lipszyc i Maria Świetlik
01/04/2026, Warszawa”
Koniec cytaty.
Teraz już nie ma żadnych złudzeń, to nie jest apel o powagę obchodów ani troska o “neutralność”, czy zwykły spór o symbole. To jest petycja, która bierze pamięć o powstaniu w getcie warszawskim i próbuje ją wyprać z żydowskiej ciągłości, a następnie oddać z powrotem opinii publicznej jako moralnie oczyszczony, uniwersalny produkt do użytku wspólnego. Najpierw autorzy ogłaszają, że pamięć “nie ma jednego dysponenta”, co ma brzmieć szlachetnie, lecz w praktyce służy tylko odebraniu szczególnej legitymacji właśnie państwu żydowskiemu. Później rozwadniają to wydarzenie w opowieści o antyfaszyzmie, przemocy państwowej, systemowej dehumanizacji i obojętności świata, jakby trzeba było koniecznie wyrwać powstanie w getcie z konkretu żydowskiej historii i przerobić je na abstrakcyjną lekcję etyczną dla wszystkich. A na końcu robią to, co od początku chcieli zrobić: mówią, że flaga Izraela jest dziś znakiem “ludobójstwa”, a więc należy ją symbolicznie wyrzucić z obchodów rocznicy żydowskiego powstania. Cała reszta jest tylko ozdobnikiem. Sedno jest jedno – Izrael ma zostać wyłączony z tej pamięci, odcięty od niej, moralnie wykreślony.
To jest właśnie współczesny antysemityzm w wersji eleganckiej. Nie krzyczy na ulicy, mówi miękkim głosem o pamięci i uniwersalnym przesłaniu, po czym kończy zdaniem o “ludobójcach”, którym nie wolno oddać “naszego dziedzictwa”. I tu właśnie wychodzi cała ohyda tej operacji, bo przecież nie chodzi o to, że ktoś proponuje, by na uroczystościach nie dominowały współczesne konflikty. Gdyby o to chodziło, język byłby inny. Nie byłoby oskarżenia o “ludobójstwo narodu palestyńskiego”, ani nazywania Izraela “ludobójcami”, nie byłoby całego tego moralnego rozpasania, które przerabia flagę państwa żydowskiego w znak absolutnego zła. Czy to jest język troski o pamięć? Nie, to język oskarżenia, delegitymizacji i symbolicznego wykluczenia.
Proszę zwrócić uwagę na to, że autorzy tej petycji sami przedstawiają się jako część polskiej diaspory żydowskiej. Nie przemawia tu więc ktoś stojący całkowicie z zewnątrz, kto po prostu nie rozumie, czym dla narodu żydowskiego jest ciągłość między Zagładą a późniejszą suwerennością. Nie, tu przemawiają osoby, które dobrze wiedzą, czym była żydowska bezpaństwowość, osamotnienie europejskich Żydów i jaką historyczną odpowiedzią na tę katastrofę stało się państwo Izrael. I właśnie z tej pozycji domagają się wyrzucenia izraelskiej flagi z rocznicy powstania w getcie. To już nie jest zwykła pomyłka, lecz świadomy wybór. Przecięcie nici, która łączy zamordowanych Żydów Europy z żywym narodem żydowskim. Świadome powiedzenie: waszą śmierć wolno wspominać, ale waszego państwa już nie wolno uznać za część tej historii.
Oburzający jest w tej sprawie podpis Adama Lipszyca, bo działa tu jak moralny glejt, o którym szeroko pisał Jan Hartman. Ma osłaniać tekst przed najbardziej oczywistym zarzutem, czyli sugerować, że skoro podpisał to Żyd, to przecież nie może chodzić o antysemityzm. Otóż właśnie może i często właśnie tak dziś wygląda. Żydowskie nazwisko bywa używane jako pieczęć, która ma zalegalizować gest symbolicznie wymierzony w żydowską suwerenność. Najłatwiej akceptowanym Żydem okazuje się dziś ten, który potępia Izrael, odcina się od syjonizmu, delegitymizuje własne państwo i najlepiej jeszcze sam tłumaczy większości, że ta niechęć wobec Izraela nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Taki Żyd jest natychmiast mile widziany, cytowany, oklaskiwany, używany jako alibi. Ale Żyd, który powie, że Izrael ma prawo istnieć, że syjonizm nie jest chorobą, tylko nazwą prawa narodu do samostanowienia, że flaga Izraela nie jest obelgą wobec powstania w getcie, lecz częścią długiej i logicznej historii żydowskiego losu – oj, nie, taki Żyd staje się niewygodny. Wtedy nagle kończy się tolerancja, zaczyna się chłód, podejrzliwość, moralny szantaż, czyli mówiąc po ludzku: ma się zamknąć albo ukorzyć.
Jest w tej petycji jeszcze jeden szczegół szczególnie niesmaczny. Autorzy wrzucają swój gest do obiegu publicznego, a zarazem z góry zapowiadają, że nie będą prowadzić “bezproduktywnych” dyskusji na Facebooku, natomiast chętnie wyjaśnią swoje stanowisko szerzej, jeśli jakaś redakcja udostępni im łamy. To zdanie mówi o całej sprawie więcej, niż być może chcieli, bo nagle okazuje się, że pamięć o powstaniu w getcie może zostać użyta nie tylko jako narzędzie nacisku politycznego, ale i jako trampolina do dalszej obecności medialnej. Najpierw rzuca się skandaliczny postulat, potem odmawia rozmowy (tam, gdzie został publicznie wrzucony), a później sygnalizuje gotowość do rozwijania go już na bardziej prestiżowej scenie. Nie trzeba do tego dorabiać teorii o pieniądzach, żeby zobaczyć coś bardzo ohydnego: próbę przekucia symbolicznej przemocy wobec pamięci w kapitał medialny. To jest zwyczajnie kompromitujące.
Petycja Marii Świetlik i Adama Lipszyca jest więc czymś znacznie gorszym niż politycznym błędem, jest dokumentem epoki, w której martwych Żydów czci się coraz chętniej, bo niczego już nie zażądają, nie przypomną i nie zaprotestują, a żywym Żydom stawia się warunek – możecie być akceptowani tylko wtedy, gdy odetniecie się od własnej suwerenności, państwa flagi i od prawa do obrony. To jest właśnie ten mechanizm. Martwy Żyd owszem, żywy Żyd tylko pod warunkiem, że będzie Żydem unieważnionym, bez Izraela i bez syjonizmu. Czyt. Żydem użytecznym dla cudzej opowieści. Reszta ma zostać zepchnięta poza nawias, napiętnowana albo symbolicznie usunięta z pola widzenia.
Tego nie wolno zostawić bez odpowiedzi. Bo jeśli dziś ktoś bez wstydu żąda, by z rocznicy powstania w getcie warszawskim usunąć flagę Izraela a robi to jeszcze w imię rzekomej ochrony pamięci, to znaczy, że społeczeństwo polskie zaszło bardzo daleko w procesie moralnego rozkładu. Za daleko. To jest walka o to, czy Żydzi mają pozostać w polskiej wyobraźni wyłącznie martwi.
Źródło: https://www.facebook.com/MarysiaSwietlik
Komentarze na FB:
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com