Archive | 2026/04/07

Wojna Żydowska | Tomasz Lis 1na1 Anne Goldschmid



Wojna Żydowska | Tomasz Lis 1na1 Anne Goldschmid

Tomasz Lis



Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Żonkil bez gwiazdy

Adam Lipszyc i Marysia Świetlik (Zdjęcia z X)


Żonkil bez gwiazdy

Anna Grabowska (Anne Goldschmid)


Mało co mnie oburza, jednak powstają takie teksty, które odsłaniają coś znacznie gorszego niż zwykła głupota czy ideologiczna jednostronność. Oto ich moralny mechanizm. Petycja złożona do prezydenta Warszawy o niewywieszanie flag Izraela podczas obchodów rocznicy powstania w getcie warszawskim nie jest tylko polityczny gestem, to kolejna manifestacja antypatii wobec Izraela. Próba symbolicznego rozdzielenia martwych Żydów od żywych, pamięci o Zagładzie od żydowskiej suwerenności i powstania w getcie od państwa żydowskiego. Czyli: wolno czcić Żydów zamordowanych, wzruszać się popiołem, chodzić z żonkilami i mówić o bohaterstwie getta – byle tylko nie pojawiła się flaga Izraela, byle tylko nie przypominać, że po tym wszystkim naród żydowski nie pozostał już tylko narodem trupów, cmentarzy i muzealnych gablot, lecz narodem żywym, mającym własne państwo, własną armię i własną historię dalszą niż rok 1945. I właśnie to wielu ludziom nie przechodzi przez gardło. Najchętniej zatrzymaliby Żydów w roli ofiary – milczącej, martwej i niezdolnej do sprzeciwu. Żyd żywy, polityczny, suwerenny i z własną flagą, to już dla nich problem.

Poniżej pełna treść wpisu i petycji, bo takie rzeczy warto czytać w całości. Nie w streszczeniu, ani w cudzysłowie wyrwanym z kontekstu, tylko w pełnym brzmieniu, żeby nikt później nie mógł udawać, że to tylko nieporozumienie, albo “apel o neutralność”.


“ Proszę bardzo! Złożyliśmy dziś z Adamem Lipszycem petycję do Prezydenta Warszawy o to, by nie wywieszał flag izraelskich z okazji rocznicy powstania w getcie warszawskim.

Poniżej zamieszczam treść, która tłumaczy, dlaczego takie działanie uważamy za konieczne. Jeśli otrzymamy odpowiedź, damy znać – a może uda się i wszyscy zobaczymy jej efekt już 19 kwietnia.

(Uprzedzając ewentualne pytania od razu zapowiadam, że postaramy się wyjaśnić nasze stanowisko szerzej, jeśli jakaś redakcja udostępni nam łamy, natomiast dyskusje na FB akurat w tym temacie wydają mi się bezproduktywne, nie będę się w nie wdawać, więc nie zachęcam do ich wszczynania )


Petycja

Działając w interesie publicznym, wnosimy o podjęcie decyzji o niewywieszaniu flagi państwa Izrael podczas obchodów rocznicy powstania w getcie warszawskim w 2026 roku przez władze m.st. Warszawy.

Uzasadnienie

Szanowny Panie Prezydencie,

zwracamy się do Pana z petycją o powstrzymanie się od wywieszania flagi państwa Izrael podczas obchodów rocznicy powstania w getcie warszawskim.

Powstanie w getcie warszawskim jest wydarzeniem o szczególnym znaczeniu. Pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla polskiej diaspory żydowskiej, której częścią jesteśmy, dla społeczności żydowskiej na całym świecie, a także dla państwa Izrael. Jest ono jednak również integralną częścią dziedzictwa mieszkanek i mieszkańców Warszawy. Ta pamięć nie ma jednego dysponenta. Właśnie dlatego władze Warszawy powinny pełnić rolę jej neutralnego strażnika, tak aby nie uległa ona zawłaszczeniu czy instrumentalizacji.

Przywódcy i powstanki getta warszawskiego wywodzili się z różnych środowisk politycznych – przede wszystkim z ruchów komunistycznych i socjalistycznych, w tym Bundu, PPR, Poalej-Syjon Lewica, czy młodzieżowych organizacji Dror i Haszomer Hacair. Mimo że część tych organizacji i ludności cywilnej, w tym naszych rodzin, która w getcie żyła, walczyła, ginęła i była mordowana, podzielała marzenie o własnym państwie, motywacją dla walki podjętej w 1943 r. nie było dążenie do budowy państwa narodowego. Walka ta stanowiła akt oporu wobec faszyzmu, wobec nacjonalistycznej przemocy oraz wobec systemowej dehumanizacji. Była walką o godność ludzi, przeciw którym zwróciła się machina całego państwa. Była także sprzeciwem wobec osamotnienia i obojętności świata na Zagładę Żydów.

To właśnie ten uniwersalny wymiar powstania – sprzeciw wobec ludobójstwa, wobec przemocy państwowej, wobec obojętności wspólnoty międzynarodowej – stanowi jego najważniejsze przesłanie. „Nigdy więcej wojny, nigdy więcej obojętności” – to wezwanie pozostaje dziś równie aktualne jak wówczas.

Symbole państwowe niosą ze sobą zmienne i wieloznaczne znaczenia. Flaga Izraela, podobnie jak każdy symbol polityczny, jest nieuchronnie odczytywana w kontekście aktualnych działań rządu tego państwa. W obliczu trwającej przemocy i cierpienia ludności cywilnej w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu dla wielu osób symbol ten nabrał niestety złowrogich znaczeń. Stał się symbolem nacjonalistycznej instrumentalizacji pamięci o Zagładzie i znakiem, pod którym dokonuje się ludobójstwo narodu palestyńskiego. Możemy nad tą zmianą znaczenia ubolewać, ale nie możemy jej zignorować.

Mając to na uwadze, apelujemy, aby władze Warszawy upamiętniały powstanie w getcie warszawskim w sposób, który podkreśla jego antyfaszystowski charakter oraz wielość tradycji, z których wyrastało – bez przypisywania tej pamięci jednemu państwu czy jednej współczesnej narracji politycznej. Nie ma naszej zgody na to, by nasze dziedzictwo oddane zostało w ręce ludobójców, którzy bezprawnie instrumentalizują pamięć o Zagładzie i bohaterstwie uczestniczek i uczestników powstania w getcie warszawskim.

Adam Lipszyc i Maria Świetlik

01/04/2026, Warszawa”

Koniec cytaty.


Teraz już nie ma żadnych złudzeń, to nie jest apel o powagę obchodów ani troska o “neutralność”, czy zwykły spór o symbole. To jest petycja, która bierze pamięć o powstaniu w getcie warszawskim i próbuje ją wyprać z żydowskiej ciągłości, a następnie oddać z powrotem opinii publicznej jako moralnie oczyszczony, uniwersalny produkt do użytku wspólnego. Najpierw autorzy ogłaszają, że pamięć “nie ma jednego dysponenta”, co ma brzmieć szlachetnie, lecz w praktyce służy tylko odebraniu szczególnej legitymacji właśnie państwu żydowskiemu. Później rozwadniają to wydarzenie w opowieści o antyfaszyzmie, przemocy państwowej, systemowej dehumanizacji i obojętności świata, jakby trzeba było koniecznie wyrwać powstanie w getcie z konkretu żydowskiej historii i przerobić je na abstrakcyjną lekcję etyczną dla wszystkich. A na końcu robią to, co od początku chcieli zrobić: mówią, że flaga Izraela jest dziś znakiem “ludobójstwa”, a więc należy ją symbolicznie wyrzucić z obchodów rocznicy żydowskiego powstania. Cała reszta jest tylko ozdobnikiem. Sedno jest jedno – Izrael ma zostać wyłączony z tej pamięci, odcięty od niej, moralnie wykreślony.

To jest właśnie współczesny antysemityzm w wersji eleganckiej. Nie krzyczy na ulicy, mówi miękkim głosem o pamięci i uniwersalnym przesłaniu, po czym kończy zdaniem o “ludobójcach”, którym nie wolno oddać “naszego dziedzictwa”. I tu właśnie wychodzi cała ohyda tej operacji, bo przecież nie chodzi o to, że ktoś proponuje, by na uroczystościach nie dominowały współczesne konflikty. Gdyby o to chodziło, język byłby inny. Nie byłoby oskarżenia o “ludobójstwo narodu palestyńskiego”, ani nazywania Izraela “ludobójcami”, nie byłoby całego tego moralnego rozpasania, które przerabia flagę państwa żydowskiego w znak absolutnego zła. Czy to jest język troski o pamięć? Nie, to język oskarżenia, delegitymizacji i symbolicznego wykluczenia.

Proszę zwrócić uwagę na to, że autorzy tej petycji sami przedstawiają się jako część polskiej diaspory żydowskiej. Nie przemawia tu więc ktoś stojący całkowicie z zewnątrz, kto po prostu nie rozumie, czym dla narodu żydowskiego jest ciągłość między Zagładą a późniejszą suwerennością. Nie, tu przemawiają osoby, które dobrze wiedzą, czym była żydowska bezpaństwowość, osamotnienie europejskich Żydów i jaką historyczną odpowiedzią na tę katastrofę stało się państwo Izrael. I właśnie z tej pozycji domagają się wyrzucenia izraelskiej flagi z rocznicy powstania w getcie. To już nie jest zwykła pomyłka, lecz świadomy wybór. Przecięcie nici, która łączy zamordowanych Żydów Europy z żywym narodem żydowskim. Świadome powiedzenie: waszą śmierć wolno wspominać, ale waszego państwa już nie wolno uznać za część tej historii.

Oburzający jest w tej sprawie podpis Adama Lipszyca, bo działa tu jak moralny glejt, o którym szeroko pisał Jan Hartman. Ma osłaniać tekst przed najbardziej oczywistym zarzutem, czyli sugerować, że skoro podpisał to Żyd, to przecież nie może chodzić o antysemityzm. Otóż właśnie może i często właśnie tak dziś wygląda. Żydowskie nazwisko bywa używane jako pieczęć, która ma zalegalizować gest symbolicznie wymierzony w żydowską suwerenność. Najłatwiej akceptowanym Żydem okazuje się dziś ten, który potępia Izrael, odcina się od syjonizmu, delegitymizuje własne państwo i najlepiej jeszcze sam tłumaczy większości, że ta niechęć wobec Izraela nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Taki Żyd jest natychmiast mile widziany, cytowany, oklaskiwany, używany jako alibi. Ale Żyd, który powie, że Izrael ma prawo istnieć, że syjonizm nie jest chorobą, tylko nazwą prawa narodu do samostanowienia, że flaga Izraela nie jest obelgą wobec powstania w getcie, lecz częścią długiej i logicznej historii żydowskiego losu – oj, nie, taki Żyd staje się niewygodny. Wtedy nagle kończy się tolerancja, zaczyna się chłód, podejrzliwość, moralny szantaż, czyli mówiąc po ludzku: ma się zamknąć albo ukorzyć.

Jest w tej petycji jeszcze jeden szczegół szczególnie niesmaczny. Autorzy wrzucają swój gest do obiegu publicznego, a zarazem z góry zapowiadają, że nie będą prowadzić “bezproduktywnych” dyskusji na Facebooku, natomiast chętnie wyjaśnią swoje stanowisko szerzej, jeśli jakaś redakcja udostępni im łamy. To zdanie mówi o całej sprawie więcej, niż być może chcieli, bo nagle okazuje się, że pamięć o powstaniu w getcie może zostać użyta nie tylko jako narzędzie nacisku politycznego, ale i jako trampolina do dalszej obecności medialnej. Najpierw rzuca się skandaliczny postulat, potem odmawia rozmowy (tam, gdzie został publicznie wrzucony), a później sygnalizuje gotowość do rozwijania go już na bardziej prestiżowej scenie. Nie trzeba do tego dorabiać teorii o pieniądzach, żeby zobaczyć coś bardzo ohydnego: próbę przekucia symbolicznej przemocy wobec pamięci w kapitał medialny. To jest zwyczajnie kompromitujące.

Petycja Marii Świetlik i Adama Lipszyca jest więc czymś znacznie gorszym niż politycznym błędem, jest dokumentem epoki, w której martwych Żydów czci się coraz chętniej, bo niczego już nie zażądają, nie przypomną i nie zaprotestują, a żywym Żydom stawia się warunek – możecie być akceptowani tylko wtedy, gdy odetniecie się od własnej suwerenności, państwa flagi i od prawa do obrony. To jest właśnie ten mechanizm. Martwy Żyd owszem, żywy Żyd tylko pod warunkiem, że będzie Żydem unieważnionym, bez Izraela i bez syjonizmu. Czyt. Żydem użytecznym dla cudzej opowieści. Reszta ma zostać zepchnięta poza nawias, napiętnowana albo symbolicznie usunięta z pola widzenia.

Tego nie wolno zostawić bez odpowiedzi. Bo jeśli dziś ktoś bez wstydu żąda, by z rocznicy powstania w getcie warszawskim usunąć flagę Izraela a robi to jeszcze w imię rzekomej ochrony pamięci, to znaczy, że społeczeństwo polskie zaszło bardzo daleko w procesie moralnego rozkładu. Za daleko. To jest walka o to, czy Żydzi mają pozostać w polskiej wyobraźni wyłącznie martwi.


Źródło: https://www.facebook.com/MarysiaSwietlik
Komentarze na FB:


Marysia Świetlik autorka

Zwrócono mi uwagę, że kolejność w jakiej podajemy nazwy organizacji może sugerować, że Bund był ważniejszy niż np. Dror – nie, nie było takiej intencji, kolejność jest przypadkowa i nie jest to również pełna lista organizacji zaangażowanych w organizację kwietniowego powstania. Bund, jak wiadomo, najpierw odmówił wstąpienia do Bloku Antyfaszystowskiego, kluczowej organizacji konspiracyjnej, która wspierała opór i powstania w wielu gettach. Blok powstał z inicjatywy członków PPR, wspólnie z działaczami lewicowo-syjonistycznych młodzieżówek, czyli m.in. Droru. ŻOB, który już oprócz Bloku obejmował właśnie m.in. Bund, powstał później, po wielkiej akcji deportacyjnej z lipca 42, a samo powstanie wybuchło już po zamordowaniu części przywódców Bloku, stąd ich nazwiska nie są tak dobrze znane, ale przypomnę choćby Józefa Lewartowskiego, którego ulicy miałam okazję bronić przez “zdekomunizowaniem” z częścią tu obecnych.

Ewa Dryjańska

To przerażająca petycja. Czyni z narodu zakładnika jego postrzegania przez innych. Tym samym aktywistom, którym flaga Izraela kojarzy się ze śmiercią palestyńskich cywilów z powodu działań Izraela, flaga Palestyny nie kojarzy się już z bestialski mordami I gwałtami 7.10 i nie mają problemu, żeby sami ją nosić na demonstracjach. Uczestnicy i ofiary powstania w Getcie przewracają się w grobie

Bozena Keff

Ewa Dryjańska Tak, flaga alestyńska kojarzy się z ofiarami wojny. Dziwne ale nie kojarzy się zofiarami wojny wywołanej przez własną reprezentację polityczną czyli Hamas. Nie kojarzy się z 1200 ofiarami z kibuców i z festiwalu muzyki. W zasadzie Izrael powienien się poddac i oddać w ręce Palestyńczyków, którzy wymordują większość mieszkańców, 2 miliony Arabów oszczędzą, ale ich potem naietnują. Izrael powienien prowadzić wojnę bez ofiar i bez zniszczeń. I wtedy też byłoby to niedobrze, bo jednak wojna to przymus. Kur… , nie wiem co powinien zrobić Izrael, żeby było dobrze. Przenieść się w chmurę. W niebo, tam się nie leży ciasno. Czy Hamas miał w czasie tej wojny jakiekolwiek pokojowe prozpozycje? Nie wydaje mi się. Nie znam się na prowadzeniu wojny, jak wszyscy dookoła, nie wiem czy zniszczenia mogą być mniejsze. Wiem,że za ofiary cywilne odpowiada Hamas, ale zanim jeszcze wbuchła wojna było wiadome, że można wszytskich cywili złozyć w ofierze Allahowi, tak ujął to jeden z naczelnych immamów Palestyny. Nie jestem za tym, żeby ludzie z Palestyny ginęli. Jestem za dwoma państwami. Ale jak można było zmusić Palestynę, żeby przyjęła np. propozycje Ehuda Baraka, bardzo hojną? Nie chcą ziemi, chcą żeby nie było Izraela, żeby było jak przed 1948. Izrael walczy w kontekście tej deklaracji, więc zawsze walczy o istnienie. Więc kiedy jesteście za pokrzywdzonymi Palestyńczykami, którzy ciagną swoje powstanie warszawie już 78 lat, mówcie że Izraela ma nie być. To będzie uczciwe.

Ewa Dryjańska

Bozena Keff Dokładnie. Dobrze Pani opisała tę hipokryzję.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Nikt nie może już temu zaprzeczyć: antysyjonizm jest ideologią nienawiści


Nikt nie może już temu zaprzeczyć: antysyjonizm jest ideologią nienawiści

Brendan O’Neill


Skandale antyżydowskie w Partii Zielonych rzuciły ostre światło na nowy “socjalizmn głupców”.


Najbardziej uderzającą rzeczą w ujawnionych wiadomościach WhatsApp z grupy Greens for Palestine była paląca irytacja aktywistów z powodu konieczności mówienia „syjoniści” zamiast „Żydzi”. „Mam tego dość” — napisał jeden z nich. Potwory, które zniszczyły Gazę, „to byli Żydzi” — stwierdził. „Byli żydowskimi suprematystami” — najniższą, najbardziej podłą kategorią ludzi, która lubi „mordować, bombardować i głodzić dzieci”. „Zostaliśmy zastraszeni do używania słowa ‘syjoniści’ z obawy przed oskarżeniem o antysemityzm” — twierdzili ci cyfrowi degeneraci.

Jest jeszcze gorzej. Nie tylko ci działacze Partii Zielonych byli zdeterminowani, by — ich zdaniem — zgodnie z prawdą nazywać obiekt swojej wściekłej nienawiści, czyli Żydów; chcieli także głosić światu, jak demonicznym narodem są Żydzi. Ci suprematyści, ci zabójcy niewinnych, są „obrzydliwością tej planety” — napisał jeden z nich.

atmosfera lat 30. powraca dziś zdecydowanie zbyt często. Ale szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio w głównej partii politycznej w Wielkiej Brytanii ujawniono nienawiść na poziomie nazistowskiej żółci. Greens for Palestine to frakcja w Partii Zielonych Anglii i Walii, kierowanej przez Zacka Polanskiego. Partia ta jest na fali wznoszącej, budując zaplecze wyborcze na tej osobliwej, nieświętej koalicji burżuazyjnych „genderfluidów” i konserwatywnych muzułmanów skoncentrowanych na Gazie. A teraz wiemy, że w jej szeregach są aktywiści, którzy postrzegają Żydów jako szczególnie nikczemny naród i plagę planety.

Kłamią jak najęci. Zieloni aktywiści flirtowali z pomysłem, szerzącym się w cyfrowych rynsztokach izraelofobii, że spalenie czterech ambulansów Hatzola w londyńskim Golders Green w zeszłym tygodniu mogło być „fałszywą flagą”. To znaczy: Żydzi zrobili to sami sobie dla moralnej korzyści. Kandydat Zielonych w nadchodzących wyborach lokalnych w Anglii stwierdził, że nie ma wątpliwości, iż był to „atak od wewnątrz”.

Znamienne, że uczestnicy tej rozmowy na WhatsAppie ostrzegali się nawzajem, by uważać na słowa. Nasi wrogowie będą próbowali „sprowokować nas do emocjonalnych wypowiedzi”, aby móc „powiedzieć, że jesteśmy bandą nieprzyjemnych, mściwych antysemitów” — napisał jeden z nich. „Nie dajcie się sprowokować!”. Czy możemy mówić wprost? Jeśli musisz przypominać sobie, by nie wygłosić „emocjonalnej” tyrady, która mogłaby zostać odebrana jako antysemicka, to najprawdopodobniej jesteś antysemitą. Jestem wystarczająco stary, by pamiętać czasy, gdy bycie antyrasistą oznaczało zwalczanie rasizmu, a nie tłumienie własnego rasizmu, by nikt nie odkrył, jakim jesteś śmieciem.

Oczywiście, ci aktywiści widzą to inaczej. „Nasza sprawa jest słuszna — jesteśmy tymi dobrymi” — napisał jeden z nich. Wiecie co? Każdy nienawidzący Żydów w historii tak myślał. Od średniowiecznych tłumów polujących na Żydów za rzekome „zabijanie chrześcijańskich dzieci”, przez faszystów, którzy eksterminowali Żydów jako tyfusowe zagrożenie dla rasy aryjskiej, po dzisiejszych pieniących się izraelofobów, którzy poświęcają się zniszczeniu „obrzydliwej” ojczyzny tego „obrzydliwego” narodu — wszyscy wierzyli, że służą wielkiej, wzniosłej sprawie. Płonące, nieokiełznane i całkowicie wypaczone poczucie moralnej słuszności leży u zgniłego rdzenia każdej antysemickiej krucjaty.

Choć ta cyfrowa rozmowa była odrażająca, reakcja Partii Zielonych była jeszcze gorsza. Gdzie był Zack Polanski w godzinach po ujawnieniu tej historii przez „Telegraph”? Tańczył na scenie na Trafalgar Square podczas tej orgii burżuazyjnego samozadowolenia, czyli marszu „przeciwko skrajnej prawicy” organizowanym przez Together Alliance. Przyszli satyrycy naszej sceny politycznej będą mieli nadmiar materiału. Z trudem uwierzą, że lider lewicowej partii wirował na scenie z ludźmi w stylu BDSM, by zademonstrować swoją nienawiść do „faszystów”, a jednocześnie nie miał nic do powiedzenia o quasi-faszystowskich wypowiedziach we własnych szeregach.

W rzeczywistości było jeszcze gorzej. W weekend Polanski skierował swoją irytację nie przeciwko aktywistom Zielonych szerzącym nienawiść wobec Żydów na WhatsAppie, lecz przeciwko żydowskiej dziennikarce, która ośmieliła się przeprowadzić wywiady z członkami jego rodziny na temat możliwego przyjęcia przez Zielonych polityki „syjonizm to rasizm”. Sam Polanski jest Żydem, a ceniona dziennikarka Nicole Lampert ustaliła, że część jego krewnych uważa, iż prowadzi on Zielonych w bardzo mrocznym kierunku. Stwierdzili oni, że byłoby to katastrofalne dla brytyjskich Żydów, gdyby Zieloni uznali, że „syjonizm to rasizm” — politykę, której ostatecznie nie zdążono omówić na konferencji partyjnej w ten weekend. Polanski oskarżył Lampert o „pasożytnicze zachowanie” — uff — a ona szybko stała się celem lawiny nienawiści ze strony wszystkich tych „dobrych ludzi”.

Podsumujmy. Zieloni aktywiści nazywali Żydów „obrzydliwością tej planety”. Partia Zielonych rozważa przyjęcie polityki uznającej żydowski patriotyzm za rasizm. Polanski nazwał żydowską dziennikarkę „pasożytem”. A wcześniej zastępca lidera Zielonych, Mothin Ali, usprawiedliwiał antysemickie barbarzyństwo z 7 października 2023 roku — podobnie jak inni Zieloni. Czy możemy już powiedzieć, że Partia Zielonych ma bardzo poważny problem z najstarszym z uprzedzeń?

Izraelofobiczna lewica lubi mówić: „Ale Polanski jest Żydem! Jak możecie twierdzić, że Zieloni mają problem z Żydami?”. W tym miejscu przytoczę słowa Nicole Lampert, która od lat broni Żydów w brytyjskim dziennikarstwie. Polanski wykorzystuje swoje żydowskie pochodzenie — napisała w „Telegraphie” — aby „koszeryzować szerzącą się wśród Zielonych nienawiść do Żydów”. To druzgocące stwierdzenie, z którym coraz trudniej się nie zgodzić: że historyczną rolą Polanskiego jest dostarczanie klasie średniej wyznawców nowego „socjalizmu głupców” swoistej karty wyjściowej z więzienia. Wskazują na jego żydowskość jako dowód własnej moralnej słuszności, nawet gdy dopuszczają się autentycznie nienawistnych zachowań wobec tego „obrzydliwego” narodu.

„Nie jesteśmy antysemitami, jesteśmy antysyjonistami” — powiedzą. Irytacja Greens for Palestine z powodu konieczności mówienia „syjoniści” zamiast „Żydzi” powinna raz na zawsze obalić to twierdzenie. Ale co właściwie ludzie mają na myśli, gdy mówią, że są antysyjonistami, a nie antysemitami? Ja słyszę tylko: „Nie nienawidzę Żydów — chcę jedynie pozbawić ich prawa, które przysługuje wszystkim innym narodom, i doprowadzić do zniszczenia ich ojczyzny, aby znów zostali rozproszeni po świecie”. 

Mam dość lawirowania wokół tego tematu: jeśli marzysz o zniszczeniu państwa żydowskiego, skandujesz hasła wzywające do śmierci żydowskich żołnierzy i demonizujesz żydowski patriotyzm jako wyjątkowo barbarzyński, to masz problem z Żydami. Może minie 10 lat, może 30, może więcej, ale jestem przekonany, że pewnego dnia będziemy patrzeć na ludzi mówiących „jestem antysyjonistą” tak, jak dziś patrzymy na tych, którzy mówili „zgromadźcie Żydów”.


Link do oryginału: https://www.spiked-online.com/2026/03/30/no-one-can-deny-it-now-anti-zionism-is-an-ideology-of-hatred/

Spiked, 30 marca 2026

Brendan O’Neill jest głównym publicystą politycznym „Spiked” i prowadzącym podcast „The Brendan O’Neill Show”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Strzelanina w pobliżu konsulatu Izraela w Stambule. Są zabici

Strzały w pobliżu konsulatu Izraela w Istambule, 7 kwietnia 2026 r. Nie żyją trzy osoby, dwie zostały ranne (Murad Sezer/Reuters)


Strzelanina w pobliżu konsulatu Izraela w Stambule. Są zabici

Emilia Bromber


Wstrzelaninie zginęły trzy osoby, a dwóch policjantów zostało rannych. Nie wiadomo, czy celem ataku był konsulat – zaznacza “Jerusalem Post”.

W okolicy konsulatu Izraela stale utrzymywana jest wzmożona obecność policji. Członek stambulskiej społeczności żydowskiej przekazał “Jerusalem Post”, że konsulat jest nieczynny od dwóch lat. Prawdopodobne jest, że nie było tam izraelskich dyplomatów.

.

Agencja Reutera podaje, że w strzelaninie zginęły trzy osoby i rannych zostało dwóch policjantów. Według tureckiego oddziału telewizji CNN zabici to napastnicy, którzy zostali zastrzeleni przez tureckie siły. Nie wiadomo, czy celem ataku był konsulat – zaznacza “Jerusalem Post”. 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com