Zniszczone budynki po izraelskim ataku na południowe przedmieścia Bejrutu, , Liban, 7 marca 2026 r. (Fot. REUTERS/Stringer)
Izrael wysadza mosty w Libanie i szykuje wielką operację lądową. “To dopiero początek”
Marta Urzędowska
Libańczycy boją się, że niszczenie mostów na rzece Litani jest początkiem wielkiej wojny lądowej i długotrwałej okupacji.
Wojsko izraelskie tłumaczy, że, wysadzając mosty, chce utrudnić Hezbollahowi przemieszczanie ludzi i broni na tereny przy granicy z Izraelem. Jednocześnie jednak odcina cywilom drogę ucieczki i dopływ pomocy humanitarnej.
– To nic innego jak preludium do inwazji lądowej, polityka zbiorowego karania cywilów, element podejrzanego spisku, by rozszerzyć obecność Izraelczyków w Libanie – mówił w niedzielę libański prezydent Michel Aoun. – Branie na cel mostów na rzece Litani, ważnej arterii dla ruchu cywilów, stanowi próbę przecięcia połączenia między terenami na południu a resztą libańskiego terytorium i przeszkadza w dostarczaniu pomocy humanitarnej – dodał.
Aoun wezwał społeczność międzynarodową, głównie Radę Bezpieczeństwa ONZ, by podjęła “natychmiastowe środki odstraszające Izrael od tych ataków”.
Izrael: Nasilamy operacje lądowe i naloty. Na dłużej
Izrael nie zamierza jednak zaprzestać swoich działań. Dowódca izraelskiej armii gen. Eyl Zamir podkreślił, że Izrael zamierza nasilić operacje lądowe i naloty, przy czym będą to działania długotrwałe. – Nasze działania w Libanie dopiero się zaczynają – stwierdził Zamir. – Hezbollah jest najważniejszym sprzymierzeńcem irańskiego terrorystycznego reżimu i zrobił ogromny błąd, przyłączając się do kampanii przeciwko Izraelowi. Ta decyzja słono kosztuje samą grupę, ale też cały Liban – dodał.
Kilka godzin po tym oświadczeniu izraelskie siły zbombardowały most w pobliżu Kasmije, położony na jednej z głównych dróg łączących południe z centrum kraju, niedaleko miasta Tyr na wybrzeżu. To już piąty most na rzece Litani wysadzony od początku obecnej konfrontacji rozpoczętej 2 marca.
Wojna w Libanie – element wielkiej regionalnej eskalacji
W kolejnym oświadczeniu, wydanym już po wysadzeniu mostu, izraelska armia poinformowała, że „organizacja terrorystyczna Hezbollah wykorzystywała go do przewożenia tysięcy sztuk broni, rakiet i wyrzutni, a także do przeprowadzania ataków terrorystycznych wymierzonych w izraelskich żołnierzy i cywilów”. Jednocześnie wojskowi zapewniają, że wysadzili most, by „zapobiec krzywdzeniu cywilów izraelskich i libańskich”.
Hezbollah rzeczywiście wykorzystuje mosty do transportu swoich bojowników. Izraelczycy szacują, że blisko tysiąc terrorystów z elitarnej jednostki Hezbollahu, Siły Radwana, przekroczyło rzekę, zmierzając do południowego Libanu, by walczyć z izraelskimi żołnierzami na miejscu.
Jednak mostów używają też libańscy cywile do przemieszczania się po kraju, w tym uciekający dziś z południa na północ uchodźcy.
Izraelczycy niszczą cele na południu Libanu w ramach wojny, jaka toczy się w regionie od trzech tygodni. Zaczęła się 28 lutego, kiedy Izrael i USA zaatakowały Iran. Od tego czasu regularnie bombardują irańskie cele, na co Iran odpowiada, śląc pociski na Izrael i kraje Zatoki Perskiej. Jednocześnie cała konfrontacja mocno odbija się na Libanie. Miejscowi terroryści z Hezbollahu już dwa dni po pierwszych atakach na Iran zaczęli ostrzeliwać północ Izraela w ramach solidarności ze swoimi sponsorami z Teheranu.
W odpowiedzi Izrael prowadzi w Libanie potężne działania wojenne – bombarduje cele Hezbollahu w Bejrucie, na południu i wschodzie Libanu, a od kilku dni prowadzi też na miejscu ofensywę lądową. Od początku obecnej eskalacji zginęło już ponad tysiąc Libańczyków, wśród nich ponad sto dzieci i kilkudziesięciu pracowników służby zdrowia.
Izraelczycy chcą stosować w Libanie taktykę ze Strefy Gazy
Dziś ofensywa lądowa ma zostać znacznie poszerzona, stąd wysadzanie mostów i bombardowanie budynków, które może wykorzystywać Hezbollah. Izraelska armia gromadzi też na granicy siły znacznie większe od tych wysłanych do Libanu w czasie poprzedniej konfrontacji. Co nie znaczy, że izraelskich żołnierzy nie było wcześniej w Libanie – pozostali na miejscu od poprzednich dużych starć na linii Izrael-Hezbollah z przełomu lat 2024 i 2025, faktycznie okupując kilka przygranicznych miejscowości.
Jednocześnie Izraelczycy regularnie wydają nakazy ewakuacji dla mieszkańców południowego Libanu, których setki tysięcy uciekły już na północ. Armia od razu informuje, że Libańczycy nie będą mogli wrócić do domu, aż sytuacja na północy Izraela się uspokoi.
– Jeśli te mosty zostaną zniszczone, a tereny na południe od Litani odizolowane od reszty kraju, cierpienie cywilów będzie ogromne. To będzie katastrofa. Osoby mieszkające na południu stracą dostęp do pomocy, żywności, leków
– wylicza w rozmowie z Reutersem Ramzi Kaiss, ekspert od Libanu w Human Rights Watch.
Przy poprzednich konfrontacjach nakazy ewakuacji nie były tak szeroko zakrojone. Obecne przypominają te ze Strefy Gazy, wykorzystywane regularnie w czasie wojny Izraela z Hamasem. Minister obrony Izraela Israel Katz potwierdza w oświadczeniach, że izraelska armia będzie dziś stosować w Libanie te same metody, co w Gazie, gdzie w ciągu dwóch lat Izraelczycy doprowadzili do wyludnienia ogromnych połaci enklawy i utworzyli w niej kontrolowane przez armię strefy bezpieczeństwa, poważnie ograniczając Palestyńczykom przemieszczanie się.
Będzie długotrwała okupacja Libanu? Poprzednia skończyła się utworzeniem Hezbollahu
Niszczenie mostów, które faktycznie oznacza odcięcie południa od reszty Libanu, w połączeniu ze zwiększoną obecnością izraelskich żołnierzy w kraju i kolejnymi wojskami czekającymi na granicy na rozkaz do ataku, budzi obawy, że Izrael szykuje się do wielkiej lądowej ofensywy, utworzenia kontrolowanej przez izraelską armię strefy buforowej na południu i długotrwałej okupacji Libanu.
Nie byłaby to pierwsza tego typu akcja: próbując zapobiegać atakom palestyńskich grup prowadzonym z południa Libanu, Izraelczycy okupowali tamte rejony od lat 80. do 2000 r., co skończyło się utworzeniem w Libanie Hezbollahu. Celem grupy od początku było wypędzenie okupanta z kraju i zniszczenie państwa Izrael, a przy okazji – szerzenie ideologii irańskiego sponsora.
Izrael pozostaje nieustannie w stanie wojny z Hezbollahem, jednak w ciągu ostatnich lat konflikt rozgorzał ponownie. Odkąd w Strefie Gazy wybuchła wojna, libańscy terroryści, solidaryzując się z Hamasem, ostrzeliwali Izrael, co doprowadziło do wielkiej eskalacji w kolejnym roku. A choć Izraelowi w ciągu kilku miesięcy bombardowań udało się zabić szefa grupy Hassana Nasrallaha, innych ważnych liderów i tysiące bojowników, a także poważnie osłabić potencjał wojenny terrorystów, dziś, od początku nowej eskalacji na linii USA-Izrael-Iran, Hezbollah pokazuje, że nadal pozostaje potężny. A libański rząd, dysponujący słabą armią, nie jest w stanie zmusić potężnej Partii Boga do złożenia broni.
Jeszcze w ostatnią niedzielę (22 marca) premier Libanu Nawaf Salam w rozmowie z saudyjskim kanałem telewizyjnym Al-Hadas zapewniał, że nie przestanie próbować doprowadzić do rozbrojenia Hezbollahu. – Każda rakieta odpalana przez Hezbollah oznacza kolejnych 10 tys. uchodźców – przyznał, podkreślając jednocześnie, że izraelska decyzja o wysadzeniu mostów oznacza „katastrofę” dla libańskich cywilów.
Redagowała Ludmiła Anannikova
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com




