Chciwy Polak patrzy na getto
Rafał Kalukin – Dziennikarz działu Kraj

“Mur oddzielający getto od reszty Warszawy” fot. Bundesarchiv, Bild 101I-134-0791-29A / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA
Niemcy wzięli żydowskie banki, Polakom zostawili liche stragany. I tak w cieniu Zagłady zaczęła się polska droga ku nowoczesności.
Lemingu z Miasteczka Wilanów, słoiku harujący w korporacji, człowieku młody, wykształcony i z wielkiego miasta (choć niekoniecznie w którymś tam pokoleniu). W księgarniach jest książka, którą powinieneś się zainteresować.
Jej tytuł to „Klucze i kasa”. Oto dwa najważniejsze atrybuty wygodnego życia każdego mieszczucha. Niezależnie od epoki. Klucze do mieszkania stanowią wyznacznik również twojej pozycji społecznej, nawet jeśli okupujesz to ciężarem comiesięcznej raty kredytu we frankach. Tak samo jak kasa, która potwierdza twoje miejsce w klasie średniej.
Jednak „Klucze i kasa” są tylko pośrednio książką o twoich kluczach i twojej kasie. Jej podtytuł brzmi: „O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939–1950”.
1
Trzeba przyznać, że nie jest to lekka lektura. „Klucze i kasa” (pod redakcją Jana Grabowskiego i Dariusza Libionki) kompilują kilkanaście artykułów różnych historyków, które dotykają na różne sposoby tematu wielkiej grabieży mienia żydowskiego w czasie wojny i w pierwszych latach po niej. Brakuje tej pozycji spójnego wywodu i syntetyzujących całość wniosków. Ale i tak to praca na polskim gruncie pionierska.
Zacznijmy jednak od innej książki. Od wydanej kilka miesięcy temu „Prześnionej rewolucji” Andrzeja Ledera, socjologiczno-publicystycznej analizy rewolucji społecznej, jaka dokonała się w Polsce po 1939 r. Jej klarowne tezy teraz znajdują potwierdzenie w opublikowanym materiale historycznym
Konstruuje tam autor taką oto opowieść: „Mój dziadek był chłopem, przed wojną pracował na cudzym, skończył cztery klasy. Znał pewnego Żyda, który miał dom i mały sklep na skraju pobliskiego miasteczka. W czterdziestym roku zaczął temu Żydowi w sklepie pomagać, potem już tylko dziadek tam sprzedawał, a potem Żyda i jego rodzinę Niemcy gdzieś wywieźli. Brat tego Żyda ukrywał się w lesie i czasem brał od dziadka jedzenie, ale dziadek powiedział o tym przy wódce granatowemu policjantowi i ten tego drugiego Żyda zastrzelił. Potem dziadek w tym sklepie handlował, poznał babcię, która mu pomagała w handlu, i urodził się mój ojciec. Potem przyszli Ruscy i dziadek był już tylko kierownikiem sklepu. Ale ojca posłał na studia”.
Jak łatwo się domyślić, narrator tej opowieści jest fikcyjny. Leder słusznie zauważa, że „tego powiedzieć się nie da”. W imię zdrowia psychicznego zbiorowości ciągłość pokoleniowej pamięci musiała zostać przerwana. Lecz ta wymyślona opowieść jest przechowywana w utajonym genotypie tysięcy polskich rodzin.
Jak zauważa Leder, przed 1939 rokiem nowoczesność dopiero pukała do polskich drzwi. Byliśmy społeczeństwem opartym na porządkach feudalnych. Nieliczne wielkomiejskie wyspy postszlacheckiej inteligencji otoczone były chłopskimi masami, które swą polskość wywodziły z przynależności etnicznej i wiary katolickiej, a nie świadomego obywatelstwa. Pod rozbiorami nie mogła się dokonać rewolucja burżuazyjna, która w krajach zachodnich wywróciła do góry nogami całą strukturę społeczną. Nie było mieszczaństwa, które gdzie indziej stanowiło główną siłę napędową gospodarki kapitalistycznej.
Tę lukę wypełniła blisko czteromilionowa mniejszość żydowska. Fantazmat „z polską szlachtą polski lud” był jej obcy, bo nie była ani ze szlachty, ani z ludu. Zbudowała się obok. Lecz nie odwzorowała również zachodniej burżuazji, była wewnętrznie zbyt zróżnicowana. Nędzy zaznawała znacznie częściej niż bogactwa. Jak pisał (cytowany przez Ledera) Ksawery Pruszyński: „Arystokracja tego narodu zasiada w wielkich bankach, klasa średnia zasiada w sklepach, proletariat ma stragan”.
Jednak tak bogaty żydowski bankier, jak i straganowy biedak – każdy na swą skalę – zajmował społeczną pozycję z rozwojowym potencjałem. Gdy nadeszła wojna, te potencjały niemal z dnia na dzień zmieniły właściciela.
2
Po deportacji krakowskich Żydów do Bełżca do getta na Podgórzu…
Czytaj dalej tu: Chciwy Polak patrzy na getto

Artykul poleca Ewelina Blyskowska
Na ten sam temat publikowane wczesniej na blogu
KLUCZE I KASA.
Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com