Archive | December 2015

Prawdziwy koszt muzułmańskiego “wzbogacenia” Europy

Gatestone InstitutePrawdziwy koszt muzułmańskiego “wzbogacenia” Europy

autor: George Igler
tłumaczenie: Paulina Wojciechowska


  • W 2000 roku, Organizacja Narodów Zjednoczonych optowała za “zastąpieniem” rdzennej ludności Europy migrantami muzułmańskimi.
  • Wydaje się, że ten pogląd opiera się o założenie ekonomiczne: sprowadzenie en masse świata muzułmańskiego do Europy jest wzajemnie korzystne. Od dziesiątek lat, masowa imigracja muzułmanów do Europy była określana mianem “wzbogacania”. Wykrzykiwanie “Islamofobia!” nie neguje tego, że jest rzeczą praktycznie niemożliwą wyobrażenie sobie któregokolwiek z państw faktycznie wzbogaconego dzięki temu procesowi.
  • Nawet w kraju z ugruntowaną populacją islamską, jakim jest Wielka Brytania, bezrobocie wśród muzułmanów pozostaje na poziomie 50% dla mężczyzn i 75% dla kobiet.
  • Osoby powołujące się na ekonomiczne uzasadnienie wprowadzenia demograficznej transformacji Europy nie rozumieją złożoności Islamu: ignorują odrodzenie fundamentalistyczne, trwające od ponad stu lat. Jedną z cech rosnącego przyjęcia dosłowności Islamu jest przekonanie – poparte pismami świętymi – że muzułmanie mają prawo wykorzystywać produktywność niewiernych samemu nie wykonując żadnej pracy.
  • Koncepcja, że z czasem religijne dogmaty Islamu ulegną w jakiś sposób osłabieniu i odrzuceniu tylko z powodu, że jego wyznawcy zamieszkają w Europie, stanowi przykład myślenia życzeniowego, zwłaszcza w społecznościach, gdzie muzułmańscy migranci już przeważają liczebnie nad rdzennymi Europejczykami.
  • Przymknięcie oczu na poligamię w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii i Niemczech spowodowało, że niektórzy muzułmańscy mężczyźni mają ponad 20 dzieci urodzonych przez kilka żon; dzieci, które prawie zawsze są na utrzymaniu państwa. Sugeruje to, że rodziny o poglądach fundamentalistycznych rozmnażają się znaczniej szybciej niż ich współwyznawcy o poglądach bardziej umiarkowanych.

Słowo “uchodźca” jest terminem prawnym, zdefiniowanym przez kilka traktatów międzynarodowych. Dokumenty te doprowadziły do powołania Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) i podtrzymują znaczenie agentury ONZ odpowiedzialnej za uchodźców do dnia dzisiejszego.

Jednakże, treść tych traktatów nie odpowiada temu, jak UNHCR kompleksowo próbuje oszukać ludność Europy odnośnie dominującego statusu napływu demograficznego na kontynent w tym roku.

Żaden z tych dokumentów – ani Konwencja ds. Uchodźców z 1951 r., ani Protokół z roku 1967 Odnośnie Statusu Uchodźców, ani nawet własne Postanowienia Dublińskie samej Unii Europejskiej – nie przyznaje prawa do statusu uchodźców osobom podróżującym przez kilka bezpiecznych krajów i nielegalnie przekraczającym wiele granic, aby “wybrać sobie” najlepsze państwo opiekuńcze.

Nawet legalny uchodźca z Syrii, mieszkający obecnie, na przykład, w Turcji czy Libanie, traci swój status uchodźcy płacąc przemytnikom ludzi, aby dostać się do Europy. Zgodnie z prawem międzynarodowym, taki uchodźca staje się wówczas “osobą ubiegającą się o azyl – azylantem”. Dopiero po zbadaniu jego wniosku i wydaniu orzeczenia o jego słuszności przez odpowiednie struktury rządowe w danym kraju, może on odzyskać status “uchodźcy”.

Do tej pory, media światowe posłusznie śledziły fałszywy obraz sytuacji nakreślony przez UNHCR. Osoby zaniepokojone nierejestrowanym i nieograniczonym napływem muzułmanów do Europy – osoby, których obawy zostały mrocznie potwierdzone przez piątkowe (14 listopada 2015r.) okrucieństwa popełnione przez dżihadystów w Paryżu – są przede wszystkim oskarżane o brak litości dla domniemanych uchodźców.

Jednakże, prasa nie jest osamotniona w zdefiniowaniu przyjęcia muzułmanów nielegalnie przybywających do Europy jako obowiązku moralnego. Aby uprawomocnić tegoroczny ludzki potop, wysuwane są również systematycznie argumenty ekonomiczne, uwzględniające starzejące się populacje narodów europejskich.

Przywołując wyniki Światowego Raportu Monitorującego, opracowanego przez Bank Światowy, pt. “Cele Rozwojowe w Erze Zmian Demograficznych”, a opublikowanego w ubiegłym miesiącu, jego przewodniczący Jim Yong Kim, oznajmił z przekonaniem, że:

Poprzez prowadzenie właściwej polityki, ta era zmian demograficznych może stanowić koło zamachowe dla rozwoju ekonomicznego…Wszyscy odniosą korzyści, jeżeli kraje ze starzejącymi się populacjami będą w stanie stworzyć uchodźcom i migrantom możliwości uczestniczenia w ich gospodarce.

Mimo innej struktury administracyjnej niż ONZ, Bank Światowy pozostaje mimo wszystko częścią jego systemu.

Zwrot “Cele Rozwojowe” w tytule raportu opracowanego przez Bank Światowy stanowi jasny sygnał. Odnosi się on do Milenijnych Celów Rozwojowych, opracowanego pod przewodnictwem byłego Sekretarza Generalnego ONZ, Kofiego Annana, kompleksowego planu przekształcenia ONZ z organizacji zajmującej się przede wszystkim ograniczeniem międzynarodowych działań wojennych w koło zamachowe światowej “sprawiedliwości społecznej”.

Podczas gdy organizacje medialne, organizacje pozarządowe, kierujący się zasadami moralności aktywiści i celebryci podążają w kierunku wyznaczonym przez UNHCR, wiele głównych instytucji finansowych również imituje deklarację Banku Światowego: napływ migrantów do Europy powinien być powitany z otwartymi ramionami.

Na przykład, jeden ze światowych gigantów bankowych, HSBC, przewidział poważne zyski fiskalne dla krajów Unii Europejskiej, po upływie “okresu przejściowego”. W nocie badawczej, wystosowanej przez HSBC 8 października, a opracowanej przez grupę prognostyków pod przewodnictwem Fabiego Balboniego, podsumowano to następująco:

Z perspektywy ekonomicznej, Europa potrzebuje więcej osób pracujących. Dobrze wiadomo, że większość krajów europejskich ma szybko starzejące się populacje. Rezultatem tego jest bardziej powolny wzrost gospodarczy, a co za tym idzie, niższe wpływy podatkowe przy równoczesnym rosnącym wydatkowaniu przez rządy tych państw na emerytury i służbę zdrowia. W szczególności, strefa euro wkrótce stanie przed tym wyzwaniem demograficznym będąc w pętli kredytowej. Najłatwiejszym sposobem na to, aby wspierać więcej emerytów jest zwiększenie ilości podatników.

Grupa badawcza banku HSBC do spraw makroekonomii europejskiej poszła o krok dalej, docierając do konkretnych liczb:

Przy 220 milionach osób w wieku produkcyjnym, szacujemy, że dodatkowy milion imigrantów rocznie mógłby zwiększyć potencjalny wzrost w strefie euro o 0,2% rocznie, a skumulowany potencjalny PKB do roku 2025 mógłby być wyższy o 300 miliardów euro. Mimo, że wprowadzenie imigrantów na rynek pracy zajmie pewien okres czasu, jednakże nawet krótkoterminowe wyższe wydatki publiczne niezbędne do poradzenia sobie z kryzysem mogłyby wzmocnić ten wzrost.

Problematycznym jest fakt, że przewidywania te są sprzeczne ze wszystkimi dostępnymi przesłankami.

Nawet w kraju z ugruntowaną populacją islamską, jakim jest Wielka Brytania, bezrobocie wśród muzułmanów pozostaje na poziomie 50% dla mężczyzn i 75% dla kobiet.

Ponadto, muzułmanie w Wielkiej Brytanii reprezentują środowisko o najwyższym odsetku urodzin. Łącząc to z poziomem bezrobocia, ci wyimaginowani zbawcy konającego europejskiego modelu pomocy społecznej są, jako grupa, odbiorcami dochodów państwa, a nie przyczyniają się do ich wzrostu.

Kolejne pokolenia muzułmanów w krajach europejskich, jak zauważył w 2009 roku Christopher Caldwell, nie normalizują się z odsetkiem urodzin wśród populacji przyjmujących, jak miało to miejsce w przypadku poprzednich grup imigrantów. Trend ten mógłby zapewne być skuteczny przy zwiększeniu liczby ludności w Europie, ale stanowi również sygnał alarmowy.

Jak ostatnio oznajmiła Baronowa Caroline Cox, przymknięcie oczu na poligamię w Wielkiej Brytanii – a także Francji, Belgii i Niemczech – spowodowało, że niektórzy muzułmańscy mężczyźni mają ponad 20 dzieci urodzonych przez kilka żon; dzieci, które są na utrzymaniu państwa. Jest to w istocie mroczna wiadomość dla integracji: rodziny o poglądach fundamentalistycznych rozmnażają się znaczniej szybciej niż ich współwyznawcy o poglądach bardziej umiarkowanych.

Nawet gdyby napływ demograficzny obejmujący w chwili obecnej Europę stanowili tylko i wyłącznie prawdziwi azylanci syryjscy, wśród których istnieje nieco niższy odsetek urodzin niż wśród muzułmanów z południowej Azji czy Afryki, sytuacja ekonomiczna i tak by się pogarszała.

W niedawnym badaniu przeprowadzonym w Danii wykazano, że ze wszystkich grup migrantów, które osiedliły się w tym kraju, Syryjczycy mieli najniższy poziom zatrudnienia ze wszystkich (22,8%). W innym badaniu longitudinalnym, również przeprowadzonym w Danii, wykazano, że wśród tych migrantów muzułmańskich, którzy przybyli do tego kraju, twierdząc, że są uchodźcami, tylko jeden na czterech faktycznie znajdywał pracę po dziesięciu latach pobytu.

Pomimo, że cztery miliony osób opuściły Syrię z powodu panujących tam starć i pomimo łatwego dostępu do fałszywych syryjskich dokumentów tożsamości, szacuje się, że ze wszystkich migrantów, którzy przybyli do Europy w tym roku, Syryjczycy stanowią tylko 20% obecnej – i wciąż wzrastającej – całości.

Reakcją na wysoką liczbę nie-Syryjczyków, którzy wykorzystali nielegalne środki, aby dostać się do europejskich krajów opiekuńczych i żyć tam na koszt miejscowych podatników, był sprzeciw jednego z członków Parlamentu Europejskiego przeciwko ustalonym kwotom relokacji. Jak dotąd, plan kwot relokacyjnych jest jedynym zaproponowanym rozwiązaniem kwestii olbrzymiej liczby migrantów już przebywających w Europie. Jednakże jest to środek, który de facto “zleca” politykę imigracyjną kontynentu przemytnikom ludzi.

Wskutek ataków dżihadystów w Paryżu 14 listopada, schemat kwot relokacyjnych Unii Europejskiej, który zmusza państwa członkowskie do przyjęcia nielegalnych migrantów już przypisanych im przez instytucje unijne, legł w gruzach. Jak przewidziano w Gatestone Institute, nowo wybrany rząd Polski, powołując się na względy bezpieczeństwa, jednogłośnie odmówił uczestnictwa w relokacji.

Wydaje się, że inne kraje pójdą w ślady Polski, zwłaszcza po ogłoszeniu w tym tygodniu przez Grecję, że jeden z zamachowców-samobójców w Paryżu, przedostał się 3 października jako “uchodźca” z Turcji na grecką wyspę Leros.

Uparte poruszanie kwestii polityki obowiązkowych kwot relokacyjnych na każdym szczycie UE w tym roku spowodowało, że zaczęła się nad nim poważnie zastanawiać Prezydent Litwy. Na spotkaniu Rady Europejskiej 23 września, Dalia Grybauskaitė powiedziała dziennikarzom o swojej dezorientacji. Powiedziała, że od lutego przywódcy europejscy dyskutują nad środkami “strategicznymi”, dzięki którym można by rozwiązać problem migracji, uciąć rosnące liczby osób przekraczających granice Unii i spróbować zabezpieczyć jej granice.

Niestety, Prezydent stwierdziła, że wciąż rosnące kwoty relokacyjne, mające na celu “rozmieszczenie” migrantów muzułmańskich w krajach członkowskich, zawsze – z jakiegoś powodu – stanowiły najważniejszy priorytet Eurodeputowanych. W konsekwencji, 22 września, Komisja Europejska została prawnie upoważniona do rozlokowania rosnącej liczby migrantów z krajów islamskich na całym kontynencie. Członkowie krajów europejskich, którzy sprzeciwili się temu projektowi, zostali przegłosowani.

Koszty finansowe – oparte o błędne prognozy makroekonomiczne, odcięte od rzeczywistości geopolitycznej – niestety zaczęły narastać głównie w państwie, na którym leży praktycznie cały ciężar stabilności wspólnej waluty europejskiej, a mianowicie w Niemczech.

Początkowo, rząd Kanclerz Angeli Merkel twierdził, że tegoroczna fala migrantów będzie kosztować Niemcy zaledwie dodatkowe 5 miliardów euro. Wkrótce potem, japoński bank Mizuho przedstawił prognozę 25 miliardów euro w przeciągu kolejnych dwóch lat. Jednakże nawet te wyliczenia nie wzięły pod uwagę prawie pewnego podwojenia liczby migrantów w 2016 roku. Najnowsza prognoza – opublikowana przez Związek Miast Niemieckich 29 października – 16 miliardów za każdy następny rok, powoduje rozłam w utrudzonych władzach Niemiec.

Biorąc pod uwagę zmniejszającą się liczbę osób w wieku produkcyjnym w Niemczech, potentaci przemysłowi tacy, jak Mercedes-Benz, dołączyli swoje głosy do chóru witającego napływ ludności do Europy. Jednak, gdy 80% migrantów jest niewyszkolonych, a 20% jest analfabetami, mogą oni znaleźć zatrudnienie w przemyśle dopiero, gdy zdobędą odpowiednie wykształcenie. Standardy w niemieckich szkołach już się pogarszają. Władze przyznają, że pragmatyczną odpowiedzią na tak dużą skalę presji migracyjnej będzie obniżenie poziomu w szkołach.

Często kwestię nieumiejętności Europy w integracji muzułmanów przypisywano oskarżeniom o wrodzony rdzenny rasizm. Jednakże ten zarzut wydaje się nie mieć podstaw na kontynencie, którego urzędy od dziesięcioleci podkreślały wagę wielokulturowości.

Doświadczenia Niemiec stanowią doskonały przykład. Rodzice z klasy średniej, z przybyłej o wiele wcześniej i głównie tureckiej populacji muzułmańskiej, zdecydowanie wolą wysyłać swoje dzieci do malejącej liczby szkół, gdzie nadal większość uczniów stanowią rdzenni Niemcy. Ci muzułmańscy rodzice najwyraźniej obawiają się, że gdziekolwiek dominują uczniowie tureckiego pochodzenia, którzy z ogromną trudnością zdobywają podstawowe wykształcenie – w dowolnym języku – w domu, możliwości osiągnięć naukowych ich dzieci gwałtownie się pogarszają.

Niemniej jednak, europejskie agencje rządowe odpowiedziały na tegoroczną inwazję muzułmańską głównie poprzez czarterowanie promów i wynajmowanie busów, aby przyspieszyć proces. Osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo granic Unii Europejskiej opisują takie wtargnięcie na jej terytorium jako “migracyjny napływ w kierunku wewnętrznym”, który powinien być “sterowany” dla najlepszych interesów kontynentu.

Pewien wgląd w tę radykalną zmianę polityki granic, stosowaną obecnie przez instytucje unijne, można uzyskać przeczytawszy szczegółową propozycję ONZ, opublikowaną w 2000 roku. Sugerowała ona “zastąpienie” populacji Europy przez muzułmańskich migrantów z Trzeciego Świata.

Od tamtej pory wszyscy, którzy spekulują na temat nieuniknionych konsekwencji społecznych i kulturowych oraz kwestii bezpieczeństwa podczas demograficznej transformacji Europy, jak to przedstawia ONZ – takie osoby, jak urodzona w Egipcie pisarka Gisèle Littman, francuski pisarz

Renaud Camus i norweski eseista Peder Jensen – były głównie określane jako ciepiący na urojenia i bigoteryjni fantaści.

Pomijając tego rodzaju kontrowersje, a także to, że polityka masowego przymusowego przesiedlenia zdaje się być zatrważająco blisko złamania Artykułu 2, klauzuli (c) , Konwencji ONZ z 1948 r. przeciwko ludobójstwu, pojawia się nierozstrzygnięte założenie ekonomiczne leżące u podstaw powyższej opinii, a mianowicie, że sprowadzenie do Europy świata muzułmańskiego en masse jest wzajemnie korzystne.

Według tego rozumowania, gdy kraj staje się państwem opiekuńczym, jego wydatki społeczne mogą być utrzymane na stałym poziomie tylko przez stałe zwiększanie populacji – założenie ekonomiczne o daleko idących konsekwencjach, których Europa doświadczyła w znacznym stopniu w tym roku.

Poważniejszym problemem jest to, że ONZ i Unia Europejska, te bliźniacze ponadnarodowe biurokracje o ekstremalnie ograniczonej demokratycznej legalności, mają o wiele więcej wspólnego ze sobą – w promowanych przez siebie wizjach i “rozwiązaniach” – niż z życzeniami populacji, które muszą żyć ze skutkami ich działań.

Skutki roku 2015 wskazują na to, z jakim nasileniem zdolność krytycznego myślenia u przywódców Unii Europejskiej została porażona przez wielokulturowość. To bez wątpienia niechciana i oschła prawda, biorąc pod uwagę, jak często oskarżają najbardziej zagorzałych krytyków Islamu i ich własnych – takich, jak przywódca holenderskiej partii PVV, Geert Wilders – o dwuwymiarowe, bez niuansów, zrozumienie Islamu.

Osoby wykorzystujące uzasadnienie ekonomiczne dla wprowadzenia transformacji demograficznej Europy nie rozumieją złożoności Islamu: ignorują odrodzenie fundamentalistyczne, trwające od ponad stu lat. Jedną z cech tego rosnącego przyjęcia dosłowności Islamu jest przekonanie – poparte świętymi pismami – że muzułmanie mają prawo wykorzystywać produktywność niewiernych samemu nie wykonując żadnej pracy. Taki pogląd przedstawia zachowanie “należy mi się” bardzo wielu migrantów w nieoczekiwanym, ale niezbędnym kontekście.


Anjem Choudary (w środku), znany muzułmanin brytyjski, nawoływał swoich współwyznawców do porzucenia pracy i zażądania zasiłku dla bezrobotnych, aby mieli czas na planowanie świętej wojny. “My [muzułmanie] bierzemy Dżizję, która i tak nam się należy. To normalne, aby brać pieniądze od kafirów [nie-muzułmanów]. Oni nam dają pieniądze. Wy pracujecie, dajcie nam pieniądze, Allahu Akbar. My bierzemy pieniądze.”

Od dziesiątek lat, masowa imigracja muzułmanów do Europy była określana mianem “wzbogacania”. Wykrzykiwanie “Islamofobia!” nie neguje tego, że jest rzeczą praktycznie niemożliwą wyobrażenie sobie któregokolwiek z państw faktycznie wzbogaconego dzięki temu procesowi.

Koncepcja, że z czasem religijne dogmaty Islamu ulegną w jakiś sposób osłabieniu i odrzuceniu tylko z powodu, że jego wyznawcy zamieszkają w Europie, stanowi przykład myślenia życzeniowego, zwłaszcza w społecznościach, gdzie muzułmańscy migranci już przeważają liczebnie nad rdzennymi Europejczykami.

Wreszcie, czy nie jest to ponurą ironią, że wzrost populacji Europy – z jej odpowiedzialnością za emancypację kobiet – ma teraz całkowicie zależeć od importu kultury, w której kobiety mają o wiele mniejszą kontrolę nad swoją płodnością i innymi rzeczami?

Jest też ironią to, że pomimo potrzeby zwiększenia liczby kobiet rodzących dzieci w Europie, największy odsetek migrantów, dla “celów odnowienia populacji”, stanowią młodzi, często otwarcie agresywni mężczyźni.

Uwzględniając taką rozbieżność płciową, z kim ci muzułmańscy mężczyźni mają się rozmnażać?

Europejskie kobiety, jak udowodnił to szereg ostatnich nieprzyjemnych incydentów, zasadniczo zignorowanych przez media mainstreamowe, mają powody być poważnie zaniepokojone rzeczywistością obecnego kryzysu i wizją własnej przyszłości, którą wybrali dla nich polityczni władcy kontynentu.


George Igler, analityk polityczny mieszkający w Londynie, jest Dyrektorem Discourse Institute.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Australia walczy z terroryzmem – odbierając obywatelstwo

Australia walczy z terroryzmem – odbierając obywatelstwo

Agnieszka Mazurczyk Agnieszka Mazurczyk


Dzisiaj w szeregach Daesz w Iraku i Syrii walczy wciąż blisko dziewięćdziesięciu
Australijczyków, a trzydziestu ma to doświadczenie już za sobą.

Dzisiaj w szeregach Daesz w Iraku i Syrii walczy wciąż blisko dziewięćdziesięciu Australijczyków, a trzydziestu ma to doświadczenie już za sobą.Parlament Australii przyjął ustawę pozwalającą na odbieranie bez wyroku sądowego obywatelstwa australijskiego osobom, które mają co najmniej dwa paszporty i są podejrzane o terroryzm.

Ustawa ma uniemożliwić powrót do kraju Australijczykom, którzy wyjechali za granicę i walczą np. w szeregach tzw. Państwa Islamskiego, wspierają je finansowo lub szkolą się z ich bojownikami. A takich ludzi, jak podaje australijski wywiad, może być nawet ponad setka, ponieważ dzisiaj w szeregach Daesz w Iraku i Syrii walczy wciąż blisko dziewięćdziesięciu Australijczyków, a trzydziestu ma to doświadczenie już za sobą. Byli na Bliskim Wschodzie, walczyli, a teraz przebywają na terytorium Australii, część z nich ma na karku wyroki za działalność terrorystyczną. Te osoby również mogą stracić obywatelstwo Australii, jeśli są obywatelami jeszcze jakiegoś innego kraju.

Według prokuratora generalnego ustawa ma wzmocnić australijską walkę z terroryzmem. Uniemożliwi swobodny wyjazd i powrót do kraju osobom zamieszanym w terroryzm. Osoby, podejrzane o to, że chcą wyjechać, żeby przyłączyć się do ekstremistów na Bliskim Wschodzie, już od kilku miesięcy są zatrzymywane i cofane z granicy. Od lipca udaremniono podróż 199 chętnym do zaciągnięcia się w szeregi Daesz.

Projekt tej ustawy powstał już na początku tego roku, a jej autorem był były już premier Tony Abbott, znany z dość kontrowersyjnych i nie zawsze konstytucyjnych rozwiązań. Bo to Abott wprowadził w Australii politykę odstraszania imigrantów, zniechęcania ich do przyjazdu, a tych, którzy jednak podejmą próbę, odsyłania do domu lub wysyłania do obozów przejściowych, zlokalizowanych poza Australią. To Abbott podczas pierwszej dużej fali uchodźców, która zalała wiosną kraje Unii Europejskiej, przekonywał unijnych polityków, że powinni skorzystać z rozwiązania wdrażanego w Australii.

To wreszcie za Abbota odsyłane łodzie nie zawsze docierały do celu, a imigranci zsyłani do obozów np. na Nauru czy w Papui-Nowej Gwinei byli tam przetrzymywani latami, w dodatku w bardzo złych warunkach. Niedawno wyszła też na jaw historia indonezyjskiego kapitana przewożącego imigrantów, któremu australijskie władze zapłaciły równowartość 30 tys. euro do podziału ze wspólnikami, żeby tylko zawrócił łódź i popłynął do Indonezji.

Wszystkie te działania jeszcze niedawno spotykały się z ostrą krytyką zarówno organizacji międzynarodowych, jak i światowych przywódców. Jednak im więcej uchodźców płynęło do Europy, a tzw. Państwo Islamskie rosło, i świat żył kolejnymi ich zamachami (jak ten ostatni w Paryżu), tym przyzwolenie na niekonstytucyjne metody Abbotta zdaje się większe. Dzisiaj też Abbott razem ze swoimi poglądami i metodami nie jest już wyjątkiem. Jest jednym z wielu.

Za ustawą głosowali w Australii zarówno rządzący liberałowie, jak i laburzyści, z głównej partii opozycyjnej. Nie przemówił do nich fakt, że działania Abbotta doprowadziły nie tylko do mniejszej liczby wniosków o azyl, ale też do zwiększonej islamofobii wśród Australijczyków. Przez ostatni rok wzrosła liczba wyzwisk, nękania i agresji wobec mieszkających tam muzułmanów.

Posłowie głusi też byli na argument Zielonych, którzy podnosili, że bezpieczeństwo jest ponadgraniczne, a Australia jest częścią globalnego świata. I nikt nie zapewni bezpieczeństwa Australijczykom, eksportując terrorystów poza granice i sprawiając, że inne kraje staną się mniej bezpieczne.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tancerka z Birkenau. Bunt polskich Żydówek idących na śmierć…

Tancerka z Birkenau. Bunt polskich Żydówek idących na śmierć…

Franciszka mann1
SS-Oberscharführer Josef Schillinger, strażnik w Auschwitz-Birkenau znany z duszenia więźniów, został zastrzelony przez więźniarkę w rozbieralni 23 października 1943 roku. Kobieta była jedną z grupy 1750 polskich Żydów z Warszawskiego Getta, którzy byli posiadaczami południowoamerykańskich paszportów albo dokumentów podróżnych. Ci ludzie zostali oszukani przez nazistów w czasie Powstania w Getcie, że trafią do Ameryki Południowej, a wylądowali w Birkenau.

Sir Martin Gilbert napisał:

Podczas rozbierania się przed komorą gazową “Schillinger osobiście rozkazał jednej z kobiet [na zdjęciu] całkowicie się rozebrać. Ta kobieta, wg części relacji, była tancerką z Warszawy o nazwisku Horowitz (inne relacje mówią, że nazywała się Franciszka Mann). Kobieta cisnęła butem Schillingerowi w twarz, zabrała mu rewolwer i postrzeliła go w brzuch. Postrzelenie Schillingera dało sygnał innym kobietom do ataku na SS-manów przy wejściu do komory gazowej. Jeden z SS-manów skończył z oderwanym nosem, a inny został oskalpowany. Schillinger zmarł w drodze do obozowego szpitala. Pozostali SS-mani uciekli. Krótko potem komendant obozu Rudolf Höß wkroczył do komory w towarzystwie SS-manów z karabinami maszynowymi i granatami. Wyciągneli kobiety jedną po drugiej i je zastrzelili na zewnątrz. Bunt Żydówek w Birkenau został zapamiętany przez dwóch więźniów pracujących w obozie [jednym z nich był Stanisław Jankowski]”.

Na podstawie fragmentu książki Martina Gilberta, The Holocaust: A History of the Jews During the Second.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Swastyka na tablicy upamiętniającej getto. “Jak to zobaczyłam, to się rozpłakałam”

Swastyka na tablicy
upamiętniającej getto. “Jak to zobaczyłam, to się rozpłakałam”

W Polsce, zgodnie z art. 256 Kodeksu Karnego, używanie i rozpowszechnianie symboli nazistowskich jest zabronione
Fot. WawaLove.pl
Fot. WawaLove.pl

Na tablicy upamiętniającej granice getta warszawskiego, stojącej na tyłach Hali Mirowskiej, ktoś namalował czarnym sprayem symbol nazistów – swastykę.

Tablicę postawiono w 2008 roku. Możemy na niej przeczytać m.in.: “Pamięci tych, którzy cierpieli, walczyli i zginęli”. Takich miejsc pamięci jest w warszawie kilka, postawiono je w punktach granicznych żydowskiej dzielnicy.

Pytani o opinię przechodnie, głównie ludzie starsi idący na zakupy do Hali Mirowskiej reagowali bardzo emocjonalnie. Jedna z mieszkanek dzielnicy, widząc ten akt wandalizmu, zwyczajnie się rozpłakała. – Hitlerowski symbol namalowany w miejscu, gdzie jeszcze nie tak dawno naziści mordowali setki tysięcy osób? To przechodzi ludzkie pojęcie, to po prostu przerażające – powiedział WawaLove.pl starszy pan. – Niemożliwe, żeby zrobił to Polak – dodał z oburzeniem.

Tylko w Warszawie 100 tys. osób

Getto zbudowano w 1940 roku. Zlikwidowano je tuż po powstaniu, w maju w 1943. Po wywiezieniu pozostałych przy życiu mieszkańców do Treblinki oraz obozów w dystrykcie lubelskim, zabudowa centralnej i północnej części „dzielnicy żydowskiej” została na rozkaz Niemców zburzona.

Łączna liczba ofiar getta warszawskiego szacowana jest na ok. 400 tys. osób, z czego ok. 100 tys. zginęła lub zmarła w Warszawie. Są to ofiary głodu i chorób, ofiary egzekucji, w tym dwóch akcji likwidacyjnych oraz polegli i zamordowani podczas powstania w getcie.

Tablica do wymiany

– Niestety, farba uszkodziła tablicę, wykonaną z pleksiglasu – mówi WawaLove.pl Magdalena Łań z ratusza. – Zniszczenia są zbyt duże, liter nie da się uratować. Tablica zostanie więc zdemontowana, następnie, po konsultacji z projektantem, odtworzona – dodaje urzędniczka.

W Polsce, zgodnie z art. 256 Kodeksu Karnego, używanie symboli nazistowskich jest zabronione. Według polskich przepisów propagowanie totalitarnego ustroju państwa oraz nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych czy też wyznaniowych podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


AKTUALNOŚCI Z IZRAELA – 6 grudnia 2015 r

AKTUALNOŚCI  Z  IZRAELA


6 grudnia 2015 r. premier Benjamin Netanjahu na porannym posiedzeniu rządu odpowiedział na wczorajsze słowa Johna Kerry. Netanjahu powtórzył, że “Izrael nie będzie państwem dwunarodowym”. Następnie dodał, że “aby osiągnąć pokój, druga strona musi zdecydować, to też chce pokoju, a tego nie widzimy. Niestety, to co nadal widzimy, to przede wszystkim podżeganie w Autonomii Palestyńskiej. Widzimy głównego palestyńskiego negocjatora odwiedzającego rodzinę terrorysty, który próbował zamordować Żydów. Nie tylko on go nie potępia, ale składa rodzinie terrorysty kondolencje.”

6 grudnia 2015 r. premier Benjamin Netanjahu spotkał się z prezydentem Niemiec Joachimem Gauckiem podczas jego wizyty w Izraelu z okazji 50. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych między Izraelem i Niemcami. Podczas spotkania Netanjahu podkreślił wyjątkową relację między oboma krajami, które jest obarczone ciężarem tragicznej przeszłości. Prezydent Gauck zauważyć głębokie zaangażowanie narodu niemieckiego w bezpieczeństwo państwa Izrael. Netanjahu podziękował za “współpracę i wsparcie, którą otrzymaliśmy z Niemiec.” Uniwersytet Hebrajski przyznał Joachimowi Gauck honorowy doktorat.

6 grudnia 2015 r. palestyński terrorysta wieczorem wjechał samochodem w grupę przechodniów przy osiedlu Romema w Jerozolimie. Zranił 2 osoby, a następnie wyszedł u z samochodu i ugodził nożem policjanta. Inni policjanci zastrzelili napastnika.

6 grudnia 2015 r. premier Benjamin Netanjahu zapalił pierwszą lampkę chanukową przy Zachodnim Murze w Jerozolimie. Powiedział: “2200 lat temu, garstka żydowskich bojowników powstała i pokonała ówczesne globalne imperium. To było przed powstaniem Rzymu. Greckie imperium Seleucydów za panowania Antiocha IV było wtedy bardzo silne i bardzo okrutne. Rzeczywiście, zagrożona była nasza jedność i nasza wielkość. Machabeusze walczyli przede wszystkim o przywrócenie tej [duchowej] niepodległości, ale nie byli zadowoleni z tylko. Części osób to nie wystarczało. I walczyli, aby przywrócić niezależność polityczną, bo rozumieli, że bez niezależności politycznej nie było szans na zapewnienie duchowej niezależności. Ten wysiłek, który bez wątpienia zapewnił przyszłość naszemu narodowi, służy również jako symbol i przykład dla całego narodu – siły ducha. Ona rozwiała ciemności – a my dzisiaj walczymy z wielką ciemnością. Dzisiejsza walka Izraela, tak jak wtedy, w tych dniach, to – po pierwsze – walka o nasze istnienie, niezależność i kulturę, ale także o całą ludzkość. Izrael jest świecą w ciemności. Wokół nas jest wielka ciemność, a tu, w Jerozolimie, w Państwie Izrael, wznosimy sztandar niepodległości i honoru człowieka, o prawo narodu żydowskiego do życia w swoim kraju, w jego mieście. Jest to, to samo miasto, które wyzwolili Machabeusze. Ta walka trwa w naszym pokoleniu. W każdym pokoleniu usiłowano nas zniszczyć, i w każdym pokoleniu Święty – niech będzie błogosławiony – ratował nas przed nimi, pod warunkiem, że posiadaliśmy sztandar i świecę, a także miecz Izraela. I tu to robimy. Przede wszystkim, aby się bronić, ale mówię: bronimy całą ludzkość, a także kulturę całej ludzkości, przed nieokiełznaną brutalnością, którą świat zaczyna rozumieć. Ta walka jest doceniany przez wielu narodów. Byłem na międzynarodowej konferencji i widziałem to uznanie, podziw przywódców świata dla Państwa Izrael za fakt, że walczymy z ciemnościami radykalnego islamu, że na co dzień walczymy z terroryzmem. Mają wielki podziw dla Państwa Izrael i dla naszych żołnierzy … Oto jesteśmy, stoimy w pobliżu miejsca Świętego Świętych, niedaleko stąd. Możemy pokonać każdą przeszkodę i każde wyzwanie i wierzę, że przywrócenie Izraela i chwały Izraela jest dzisiaj symbolem, zwłaszcza w tym czasie. Z upływem czasu, z pomocą Boga, coraz więcej ludzi na całym świecie rozumie to. Chcę powiedzieć błogosławieństwo nad pierwszą świecą Chanuki. Życzę całemu narodowi Izraela Szczęśliwej Chanuki.”

6 grudnia 2015 r. izraelscy żołnierze wkroczyli nad ranem do dwóch arabskich wydawnictw w Hebronie. Skonfiskowano sprzęt i komputery. Wydawnictwa były finansowane przez Hamas i angażowały się w akcję podżegania przeciwko Izraelowi. W sąsiedniej wiosce Idna znaleziono ukrytą broń.

6 grudnia 2015 r. palestyńscy terroryści ostrzelali w południe pojazd izraelskiego patrolu wojskowego przy barierze granicznej Strefy Gazy. Nikt nie został ranny.

6 grudnia 2015 r. izraelscy żołnierze przeprowadzili wieczorem rozległą operację w obozie dla uchodźców w Dżeninie. Aresztowano 3 poszukiwanych członków Hamasu.

7 grudnia 2015 r. izraelskie siły powietrzne zbombardowały w nocy infrastrukturę terrorystyczną Hamasu w północnej części Strefy Gazy. Był to odwet za wcześniejszy ostrzał izraelskich żołnierzy na granicy.

7 grudnia 2015 r. palestyński terrorysta po południem zranił nożem Izraelczyka przed Grobowcem Patriarchów w Hebronie. Żołnierze zastrzelili napastnika.

7 grudnia 2015 r. Palestyńczycy wszczęli wieczorem zamieszki w Hebronie. Obrzucono kamieniami izraelskich żołnierzy, którzy odpowiedzieli środkami do rozproszenia tłumu. W podobnych starciach w obozie dla uchodźców Deheishe w Betlejem, późnym wieczorem zginął 1 Palestyńczyk.

7 grudnia 2015 r. egipska armia poinformowała, że w listopadzie wykryła i zniszczyła 20 podziemnych tuneli przemytniczych na granicy ze Strefą Gazy.

8 grudnia 2015 r. agencja bezpieczeństwa opublikowała raport z którego wynika, że w walce o kontrolę nad półwyspem Synaj i Strefą Gazy coraz większą przewagę może zyskiwać Państwo Islamskie. Od 2013 r. egipska armia prowadzi ciężkie walki próbując odzyskać pełną kontrolę nad półwyspem Synaj. W zeszłym roku działająca na Synaju grupa terrorystyczna Ansar Bajt al-Maqdis ślubowała wierność Państwu Islamskiemu. Analitycy szacują, że grupa ta przejęła transport broni Hamasu, a następnie wykorzystała ją do własnych celów. Następnie doszło do zawarcia porozumienia – Hamas zgodził się dostarczać Państwu Islamskiemu zaawansowane bronie, w zamian za co transporty broni są przepuszczane do nie zniszczonych jeszcze tuneli podziemnych prowadzących do Strefy Gazy. Dzięki temu Państwo Islamskie otrzymało pociski przeciwpancerne Cornet, użyte przeciwko egipskiemu okrętowi patrolowemu. Również ta broń została użyta w lipcu w brutalnym ataku, w którym zginęło ponad 70 egipskich żołnierzy. Również dowódcy Hamasu udzielili wsparcia organizacyjnego na Synaju. W ten sposób Hamas przygotowuje się do kolejnej wojny przeciwko Izraelowi.


Materiały opracowywane na podstawie serwisów informacyjnych: PAP, AP, Haaretz, Jerusalem Post, Arutz Sheva.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com