Archive | January 2016

Bez zoom’u. (Zoom out)

Bez zoom’u.(Zoom out)

Ryan Bellerose


Często mówię młodym ludziom, że kiedy oglądają konflikt, muszą myśleć tak, jak podczas pracy z mikroskopem – powiększać i pomniejszać, żeby uzyskać lepszy obraz. Wiele konfliktów wygląda na niewielkie, ale kiedy oddalasz obraz, stają się większe. A niektóre wyglądają na olbrzymie, ale kiedy zbliżasz obraz, maleją.

Staje się to oczywiste, kiedy patrzysz na Bliski Wschód. Kiedy powiększasz obraz choćby troszeczkę, widzisz mniej niż 1% terytorium, 6 milionów Żydów i ponad półtora miliarda muzułmanów. Nagle staje się dość oczywiste, kto tu naprawdę jest słabszą stroną. Gdyby tylko pomniejszych obraz, można by uwierzyć, że Żydzi są problemem, że zachowują się paskudnie wobec tych Arabów, którzy nazywają siebie Palestyńczykami. Gdyby to byli tylko Palestyńczycy kontra Izrael, potraktowałbym to poważniej, ale świat muzułmański jasno wykazał, że tak nie jest. Pamiętacie Saddama Husajna, jak ostrzeliwał skudami Izrael, próbując wciągnąć świat muzułmański do walki z Izraelem? A co z Iranem, który powiedział, że pomoże finansować każdą wojnę, jaką naród muzułmański poprowadzi przeciwko Izraelowi? Jak powiedziałem: powiększ obraz, a zobaczysz prawdę. Sprawa jest znacznie większa niż ludzie sądzą.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak ci “biedni, budzący litość Palestyńczycy” mogli zbudować cokolwiek przez te 67 lat? Narracja mówi, że nie mają niczego, niemniej każdy, kto odwiedza Sychem czyli „Nablus” z łatwością zobaczy wielkie, okazałe domy obok „obozów”, które przerodziły się w miasta. Jak ich rząd stać na wysyłanie przedstawicieli do ONZ? Lub dostarczanie podstawowych usług? Obozy koncentracyjne nie miały kawiarni internetowych i basenów pływackich.

Podpowiem jak to jest możliwe – pomoc międzynarodowa i, co ważniejsze, POMOC IZRAELSKA. Ludzie nie wiedzą o tonach żywności i hektolitrach wody, jakie Izrael wysyła do tych, którzy codziennie podżegają do nienawiści i próbują ich zabić. Łatwo znaleźć te informacje, ale nikt nie zawraca sobie głowy ich szukaniem, bo nie pasują do narracji o Izraelu jako jakimś straszliwym państwie pariasie.

Jacy ludzie podtrzymują tę narrację? Gdybyż to było finansowane tylko przez muzułmańskie pieniądze za ropę naftową, ale głównie, niestety, działają tu zachodni idioci, którzy nie rozumieją sytuacji i bardzo chcą demonizować Żydów. Spójrz na jakiegokolwiek ruch protestu „Black Lives Matter” lub innej mniejszości, a znajdziesz standardowych dupków antyizraelskich, wygłaszających twierdzenia, że ich walka jest „taka sama jak walka Palestyńczyków”. Pisałem już o palestyńskim zamiłowaniu do turystyki po tragediach innych ludzi i o ich koncepcji, że światem kierują olimpiady ucisku. Są oni jednak tylko częściowo winni; ludzie, którzy ponoszą lwią część winy, to ci, którzy im to umożliwiają funduszami i wsparciem zasadzającym się na bigoterii braku oczekiwań. Pozwalają oni na to wszystko i zachęcają do tego.

Najłatwiej powiedzieć: to nie jest wina Arabów – to wina „okupacji” lub „osiedli”. W żadnym razie nie może być prawdą, że Arabowie po prostu odmówili uznania Izraela, bo stracili pozycję dominacji i wyższości i znaleźli się w pozycji nie-dominacji, w związku z czym nigdy się do tej nowej pozycji nie przystosowali. Stawiają żądania, zanim raczą zasiąść do negocjacji, jak gdyby nadal byli w dominującej pozycji. Udają, że są na miejscu kierowcy, kiedy nawet nie siedzą w samochodzie.

Nie jest ich winą, że wielokrotnie odmówili własnego państwa i wybrali zamiast tego wojnę i terroryzm, bo jest jasne, że marginalizacja i ucisk ZAWSZE prowadzą do terroryzmu – oczywiście poza sytuacjami, kiedy taka marginalizacja jest rzeczywista. Nie widzisz rdzennych Amerykanów w Ameryce Północnej, jak wysadzają w powietrze autobusy szkolne i zabijają ludzi, a więc ta teoria jest po prostu o kant d.. potłuc.

Obecnie w Izraelu trwa fala terrorystycznych ataków. Wczoraj słyszałem syreny. Za każdym razem, kiedy je słyszę, zakładam, że to kolejny atak nożowniczy lub samochodowy. Od kiedy tu wylądowałem, było ponad 20 ataków terrorystycznych, jeden PIĘĆ MINUT DROGI ODE MNIE. Niech to do was dotrze. Wszędzie indziej na świecie byłyby tego poważne konsekwencje, szczególnie, kiedy jakiś rząd nadal podżega do nienawiści. W tej jednak sprawie nic się nie dzieje. Świat tak przyzwyczaił się do jojczenia Palestyńczyków, że po prostu ich usprawiedliwia. Także takie rzeczy jak dźganie nożem staruszek lub wjeżdżanie samochodem w wózek, w którym jest niemowlak. Podnoszenie fałszywych alarmów zadziałało na ich korzyść. Dzięki krzykom o ucisku i rzekomym ludobójstwie świat ignoruje, kiedy zachowują się jak barbarzyńcy.

Można by sądzić, że te ataki zostaną ostro potępione przez ludzi popierających prawa człowieka – nie prowadzą one przecież do żadnych korzyści dla Arabów palestyńskich ani Arabów izraelskich, a jedynym rezultatem jest śmierć atakującego a często także jego ofiary. Doprowadzi to pewnie do trudniejszych czasów, wzmocnienia służb bezpieczeństwa, zaprzestania zatrudniania Palestyńczyków. Ogólnie rzecz biorąc, uczyni to życie znacznie trudniejszym dla Arabów, szczególnie dla kobiet i dzieci, jak również utrudni życie Żydom.

Arabski sposób myślenia jest prosty – uczyńmy życie Żydów tak trudnym, że odejdą. Arabowie myślą, że są twardzi i mają więcej cierpliwości niż Żydzi, w dużej mierze dlatego, że olbrzymia większość Arabów nie zna historii, ani własnej, ani Żydów.

Widzicie, Żydzi są tu ludem rdzennym, mają związki z tym krajem, które są głębsze niż związki imigrantów z Arabii Saudyjskiej lub Egiptu. We krwi mają zrozumienie tych związków. Nie wrócili do domu po dwóch tysiącach lat wygnania, by nagle odejść, bo jakiś dupek wjechał samochodem w przystanek autobusowy. Chcecie mówić o cierpliwości? Spróbujcie żyć na wygnaniu przez dwa tysiące lat, codziennie ucząc dzieci o swoim narodzie i ojczyźnie, o tym, jak została stracona i jak będzie odzyskana. Arabowie jako naród mają stosunkowo krótką historię – większość z niej spędzili w pozycji dominacji, jako naród, który tworzył kalifaty i dominującą religię, szerzoną przez podboje i kolonizację. Nie mają pojęcia, jakiej odporności i cierpliwości potrzeba, by walczyć z asymilacją w niewoli. Myślą, że są twardzi, ale ich życie jest dziecinnie łatwe w porównaniu z niewolnictwem i uciskiem, jakich zaznali Żydzi.

Wystarczy spojrzeć na Syrię, żeby zobaczyć prawdziwe ludobójstwo. Jazydzi i Kurdowie walczą z ISIS i powstrzymują go, mimo że ISIS przewyższa ich liczebnie i siłą ognia. A potem spójrzcie na południe i zobaczcie, ilu z tych arabskich „uchodźców”, uciekających do Europy i Ameryki Północnej, to młodzi mężczyźni w wieku poborowym i jak szybko opuszczają ziemie, z którymi podobno są związani. Rdzenne ludy tego nie robią. Rdzenni ludzie WALCZĄ, A PRZEZ WALKĘ NIE ROZUMIEM DŹGANIA NOŻAMI NIEMOWLĄT. Walczymy, aż po prostu nie możemy walczyć dłużej. Widzicie, ludy rdzenne rozumieją ucisk, pojawia się, kiedy ludzie próbują okraść cię z tożsamości. Kradną twój język, twoją kulturę i twoją historię. Arabowie w „Palestynie” nigdy nie znali rzeczywistego ucisku. Poważnie, czekanie w kolejce i konieczność słuchania Żyda nie jest uciskiem, jest bezpieczeństwem i, bądźmy uczciwi, ich twierdzenia o „ludobójstwie” są kiepskim dowcipem dla ludów, które istotnie doświadczyły ludobójstwa. PODCZAS LUDOBÓJSTWA TWOJA POPULACJA NIE ROŚNIE. Oni nigdy nie znali rzeczywistej wojny – Izraelczycy, którzy od dziesięcioleci żyją pod nieustanną groźbą wojny mają więcej powodów do niepokoju niż Arabowie. Arabowie nie muszą niepokoić się o żydowskich terrorystów, zakradających się do ich wsi i zabijających rodziny – może, gdyby musieli, przestaliby próbować zabijać Żydów.

Nie zalecam terroryzmu, mówię, że ten konflikt jest asymetryczny pod wieloma względami, nie tylko pod jednym. Ludzie sądzą, że Żydzi są silniejszą stroną, ale czy kiedykolwiek użyli tej siły? Gdyby to zrobili, Autonomia Palestyńska padłaby w ciągu kilku godzin, a Gaza byłaby placem parkingowym za dzień lub dwa. Liczy się to, że Arabowie próbują zabijać Żydów na ulicach Izraela.

Jeśli będą nadal zabijać lub próbowali zabijać Żydów, mam smutne przeczucie, że na terytoriach „palestyńskich” będzie coś znacznie bardziej zbliżonego do rzeczywistej wojny. Właściwie mam niemal nadzieję, że to się zdarzy, bo to doprowadzi do zakończenia tego konfliktu.

Jeśli będzie tam rzeczywista wojna, nie wątpię, że Palestyńczycy staną się rzeczywistymi uchodźcami zamiast jedynymi na świecie wiecznymi uchodźcami. Nie wierzę, że będą walczyć, sądzę, że odejdą, bo choć wiele mówią o tym, że są tam rdzenni, nie jest to zakotwiczone w prawdzie. Roszczą sobie prawo do czegoś, co nie jest ich, i jak każde fałszywe roszczenie, po prostu nie wytrzymuje dokładniejszego sprawdzenia.


Ryan Bellerose
Kanadyjski działacz na rzecz praw Indian, studiował również historię Bliskiego Wschodu i rozpoczął ruch przeciwstawiania się kłamliwemu porównywaniu sytuacji amerykańskich Indian i Palestyńczyków.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


How Russia Created a Jewish Tolerance Center Even Vladimir Putin Can Tolerate

How Russia Created a Jewish Tolerance Center Even Vladimir Putin Can Tolerate

Olga Gershenson



Today, post-Communist Europe is experiencing a museum boom. Countries are trying to consolidate a collective identity in museums that tell their nation’s story in a way that was not possible under communism. Jewish museums and Holocaust memorials offer not only histories of Jewish communities in a given town or country, but also a perspective on the place of those communities within a larger national history and a country’s self-understanding. For decades, the subject of Jewish history and memory was largely off-limits in the Eastern bloc. However, since the fall of communism there has been a revival of public Jewish culture and institutions in the region. New museums, memorials and education centers have emerged all across Central and Eastern Europe as well as in the former Soviet Union.

One of the most ambitious is the Jewish Museum and Tolerance Center in Moscow, which opened in 2012. A multimillion dollar endeavor, the museum is supported by Jewish donors as well as by non-Jewish benefactors, foundations and local authorities. Its core exhibitions, which rely on the expertise of both local and international scholars and designers, offer an affecting multimedia narrative of Russian Jewish history. In the short time since it was established, Moscow’s Jewish Museum and Tolerance Center has become part of the international museum scene and a tourist attraction, with 85,000 visitors in 2014.

Major museums are usually expensive undertakings, involving legislation, fundraising and planning, and as such they reflect a society’s agenda. The elements of a museum — architecture, curatorial choices and exhibit design — all convey its political narrative. History museums are cultural documents offering a glimpse of the past, which they are ostensibly trying to preserve, as well as of the present. Naturally, a Jewish museum in Russia has to grapple with local historical and cultural heritage and to stake a claim in the national past: Which stories are told in its displays? What is highlighted and what is omitted? How is the Jewish story integrated with the broader national narrative?

While in early Soviet times, synagogues (as well as churches) were turned into stables and barns, in Moscow a garage was turned into a Jewish museum. Granted, this was no ordinary garage. The Soviet avant-garde architect Konstantin Melnikov designed the historic Bakhmetevsky Bus Garage in 1926.

The museum project was initiated by the Federation of Jewish Communities of Russia — the umbrella organization for Chabad-Lubavitch in Russia — supported by the Kremlin and financed by a handful of Russian Jewish oligarchs at a cost of $50 million. The journey to museum from garage began in 2001, when Moscow City Hall donated the dilapidated building to the Hasidic Jewish Community Center. The idea was that the building would house a cultural center, including an exhibition on Jewish culture and an art gallery. While this site is neither central nor easily accessible to tourists, it is part of an entire campus of Jewish religious and cultural organizations that sprouted in the post-Soviet era in the traditionally Jewish neighborhood (to the extent that Moscow has Jewish neighborhoods) of Maryina Roshcha. The museum building shares its territory with a Jewish day school, a yeshiva, a medical center and several Jewish charity organizations.

Several years of faltering attempts to renovate the garage building ended in 2007, when Roman Abramovich, a federation board member, restored it. In 2008 it opened its doors to the public as the Garage Center for Contemporary Culture, managed by Dasha Zhukova, Abramovich’s girlfriend at the time. While the art center was there only temporarily, the name stuck. The institution is still known in Moscow as “the Garage.”

The federation had a vision for the future museum, which the Russian chief rabbi, Berel Lazar of Chabad-Lubavitch, discussed in an official conversation with Vladimir Putin in June 2007. Lazar, known for his close relationship with Putin, emphasized the necessity of creating a museum that would not only educate new generations of Russians in the spirit of tolerance, but also celebrate Russia as a model of the co-existence of different religions in a multinational and multi-confessional society.

Putin was so moved by this idea that he donated one month of his salary toward the creation of the museum. Shortly after this, the FSB (the Federal Security Service, formerly the KGB) pledged its support by providing documents from its archives. Close ties between the Chabad-Lubavitch leadership and Putin’s regime, as well as Putin’s widely publicized support, created the perception that the museum-in-the-making would be an officially sanctioned institution, even though it would be created with private funds. Indeed, the final exhibits tell a story that is consistent with the regime’s customary positive portrayal of Russia to the West. To that end, the museum positions Jews as a model minority.

To implement this vision, the federation wanted the museum to be designed on the principles of “edutainment,” where visitors could learn the history of Russian Jewry in a fun way. The federation retained Ralph Appelbaum Associates, an international design firm with experience working on major Holocaust and Jewish museums. RAA was charged with creating a world-class museum using cutting-edge digital technology and interactivity. The exhibition was to address the widest possible audiences to appeal not only to Russian Jews, a very small minority today, but also to non-Jewish Russians, tourists and, most important, young audiences.

Aside from a modest collection of Judaica and art, the new museum had no curators, collections or research, only a budget, a building and a deadline.

To create the museum content from scratch, RAA put together a content committee consisting of five international scholars in the field of Russian Jewish history and in Jewish religion and culture. Many other scholars were brought in for consultation and for filmed interviews, which were later featured in the exhibits.

The museum was created in record time — less than four years from start to finish; by contrast, the core exhibition of the Polin Museum of the History of Polish Jews was more than 10 years in the making. To satisfy the client’s vision of a museum as a popular educational attraction, RAA decided to use a multimedia narrative approach. The starting point would be not only original, valuable objects or works of art, but also reconstructed artifacts, film, sound, immersive installations and interactive presentations of various kinds.

The exhibition, located on a floor of enormous size, about 92,000 square feet, presents more than 2,000 years of history, including a detailed multimedia timeline of 230 years of the history of Jews in Russia. There are about 5,000 photographs, 200 artifacts, 34 films, 32 digital interactives, six listening stations, eight custom maps and a 4-D theater with an animated film. The texts are in Russian and English, with occasional Hebrew and Yiddish. The multimedia exhibits are supplemented with some original objects collected in the area of the former Pale of Settlement. To say the least, this is an unprecedented undertaking. Although there are other smaller and more traditional Jewish museums in Russia, this is the first one on such a scale. It is also the first interactive and multimedia museum anywhere in the country.

Committed to the Cause: Vladimir Putin reportedly donated a month's salary towards the creation of the museum.
Committed to the Cause: Vladimir Putin reportedly donated a month’s salary towards the creation of the museum.

Read more: How Russia Created a…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Polish city used Jewish tombstones in construction

Polish city used Jewish tombstones in construction

Itamar Eichner


Israeli looking for relatives’ graves finds that tombstones were removed and turned into wall surrounding Christian cemetery; city agrees to restore tombstones and rectify the injustice.

A Polish city used tombstones from its Jewish cemetery to build a short wall around the Christian cemetery, an Israeli blogger was recently shocked to find. Food blogger Meir Bolka was searching Ostrowiec for the graves of relatives who perished before the Holocaust.

Bolka went to the mayor and succeeded in convincing the city to dismantle the wall and repair the tombstones.

Ostrowiec was a well-known center of Jewish life in prewar Poland, with more than 15,000 Jewish residents – more than 70 percent of the population.

The Second World War was a turning point for the city’s Jewish residents. Like the vast majority of Poland’s Jews, they were herded into ghettoes, robbed of their belongings, and exterminated in Birkenau and Treblinka. Nearly the entire population perished.

In the early 1960s, when Poland was ruled by a pro-Soviet communist regime, the country needed raw materials for construction. Because there was no Jewish population in the city, residents began dismantling tombstones from the Jewish cemetery and using them to build houses, sidewalks and more.

“I went to the municipality to figure out what happened and yesterday met with the mayor, city council members and other senior officials,” said Molka, “with the goal of finding a solution and return the tombstones to their rightful place or else find some other solution that doesn’t involve this desecration.”

He added that “the mayor expressed appreciation of Jewish heritage and of the fact that we haven’t forgotten the past after more than 60 years, and here comes someone from Israel to make this correction.”

An Israeli searching for the graves of his relatives in Poland discovered that the tombstones had been added to a wall in Ostrowiec (Photo: Courtesy of Meir Bolka)

An Israeli searching for the graves of his relatives in Poland discovered that the tombstones had been added to a wall in Ostrowiec (Photo: Courtesy of Meir Bolka)

 

The wall made out of old gravestones in Ostrowiec
(Photo: Courtesy of Meir Bolka)

The wall made out of old gravestones in Ostrowiec (Photo: Courtesy of Meir Bolka)Because the city’s socioeconomic situation is not particularly high, community leaders are worried about the cost of the project and have requested cooperation on the part of Jewish groups. All city officials agreed with Bolka that the situation reflected a historic injustice that must be rectified


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Na Dzień Judaizmu w Kościele katolickim

Na Dzień Judaizmu w Kościele katolickim: Nie antyżydowski Nowy Testament

Michał Bojanowski


Z okazji 50. rocznicy wydania deklaracji „Nostra Aetate” ksiądz profesor Michał Czajkowski wyjaśnia trudne fragmenty Nowego Testamentu.

Wysłuchałem w internecie kazania na niedawno przypadające święto Chrystusa Króla, w którym pewien zakonnik mówi o rozmowie Jezusa z Piłatem: „To jest rozmowa dwóch mężczyzn w cztery oczy. Sytuacja wygląda tak, że znajdują się na małym dziedzińcu, pretorium, które jest wyłączną, prywatną własnością Piłata. Za drzwiami jest tłum, tłum arcykapłanów i Żydów, który krzyczy: ‘Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Zniszcz go!’. Ale te drzwi są zamknięte”.

Chciałoby się dopowiedzieć: ‘Dzięki Bogu, że zamknęli drzwi przed tymi wstrętnymi Żydami!’.

Ks. Michał Czajkowski: Taki język to nie jest język chrześcijański. Nieustannie jesteśmy upominani przez dokumenty Kościoła, aby mówić w sposób wolny od wszelkich stereotypów, a tym bardziej nawet – pozorów nienawiści. Musimy być uważni na wrażliwość żydowską a przede wszystkim – na prawdę historyczną.

Nie mówiłby ksiądz na kazaniu o tłumie Żydów krzyczących: „Zniszcz Jezusa!”?

Nie powiedziałbym tak. Po pierwsze, nie o tłum chodziło, tłum by się tam nie pomieścił. Trzeba też pamiętać, że w tekstach Ewangelii świadomie, ze względu na zagrożenia ze strony okupanta rzymskiego, pomniejszano rolę właściwych sprawców śmierci Jezusa. Zdjęto winę z prokuratora Poncjusza Piłata i prawie w całości przerzucono ją na Żydów. Na pewno można dopatrywać się roli pewnych przywódców żydowskich, ale mówienie o tłumie mija się z prawdą.

Jan Paweł II uważał, że trzeba wczuć się w sytuację Żyda, który słucha mojego kazania, i pomyśleć, jak ja bym się czuł, gdyby ktoś tak o mojej wierze i mojej religii opowiadał. Ta wrażliwość jest ważna nie kosztem prawdy, ona opiera się na prawdzie tych tekstów.

Czyli to nie Żydzi zabili Jezusa?

W Ewangelii Jana Jezus mówi do Piłata: „Kto mnie tobie wydał, ma większy grzech”. Czy chodzi o Judasza, który w antyżydowskiej tradycji przez wieki reprezentował wszystkich Żydów, czy może o arcykapłana Kajfasza? Pozostałe ewangelie jeszcze wyraźniej przypisują winę żydowskiej inicjatywie. Mateusz mówi o obmyciu rąk i cytuje Piłata: „Nie jestem winien tej krwi! Róbcie, jak uważacie” (Mt 27,24). U Łukasza ani Piłat, ani Herod nie znajdują winy Jezusa – ustępują tylko w wyniku ponawianego żądania ukrzyżowania (Łk 23,10-24). We współczesnej biblistyce powszechnie mówi się – choć Benedykt XVI nie zgodził się z tym – że ewangeliści próbują zdjąć winę z Rzymian i obarczyć odpowiedzialnością przywódców Izraela. Kiedy Ewangelie redagowano, nie było już ani państwa żydowskiego, ani arcykapłanów, ale trwało Imperium Rzymskie, bezwzględne wobec wszystkich siewców niepokoju (rzekomo dobrotliwy wobec Jezusa Piłat słynął ze szczególnego okrucieństwa i podejrzliwości). W tym Imperium chrześcijanie byli prześladowani. Pokazywanie, że ich Mistrz został oskarżony o bunt przeciwko Rzymowi i skazany przez wysokiego rangą urzędnika, mogło być dla nich niebezpieczne, a także jeszcze bardziej utrudniać im funkcjonowanie. Dbali więc o legalność i lojalność. Podkreśla to św. Paweł w Liście do Rzymian, mówiąc o posłuszeństwie wobec władzy (Rz 13, 1-2).

Kto zatem był winny śmierci Jezusa?

Częściowa wina niektórych przywódców była bezsporna. W oczach niektórych Jezus zagrażał bezpieczeństwu narodu i integralności wiary, a Rzymianie czekali tylko na pretekst, żeby odebrać Żydom resztkę niepodległości. Piłat byłby szczęśliwy, mogąc ograniczyć lub znieść przywileje świątyni. Jezus był więc w oczach przywódców swego narodu politycznym zagrożeniem. U Jana czytamy: „Jeśli Go tak pozostawimy […], wkroczą Rzymianie i zlikwidują zarówno naszą Świątynię, jak i naród” (J 11,48). Pisze o tym papież Benedykt XVI: „W dniach bliskich święta Paschy, kiedy miasto zalewały tłumy pielgrzymów i nadzieje mesjańskie mogły z łatwością przybrać wymiar politycznego dynamitu, władze świątynne musiały zdać sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności”. Ewangelia Jana powstaje po zburzeniu przez Rzymian Jerozolimy, zrozumiałe więc dla jej ostatecznego autora jest to, że przywódcy żydowscy mieli poważne polityczne powody, aby współpracować z Piłatem dla pozbycia się Jezusa, żeby nie doszło do takiej katastrofy narodowej. Ale nie można mówić o winie narodu.

To jednak naród wziął na siebie odpowiedzialność. Czytamy u Mateusza: „Krew jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27, 25).

Wiele atramentu chrześcijańskiego i wiele krwi żydowskiej kosztował ten okrzyk. Ani cały naród nie zgromadził się przed Piłatem, ani prawdopodobnie Piłat nie obmył w żydowskim biblijnym geście swoich rąk. Benedykt XVI stwierdza stanowczo za biblistyką: „Mateusz nie podaje tu z pewnością faktu historycznego […]. Wychodząc poza fakty historyczne – chciał sformułować teologiczną etiologię, z pomocą której wyjaśnia sobie straszny los Izraela w wojnie żydowsko-rzymskiej”. Zresztą krzyżowanie to rzymski sposób egzekucji. Imperium zabiło w ten sposób ćwierć miliona Żydów, wśród nich także Jezusa. Tytuł na krzyżu brzmiał: „Jezus Nazarejczyk, król Żydów”. Jasno wskazuje on na polityczny motyw wyroku: zamach na władzę cesarską. Żydowski teolog Pinchas Lapide stwierdził, że fałszywe jest nie tylko uogólniające oskarżenie o spowodowaniu śmierci Jezusa przez Żydów, ale także twierdzenie, że żaden Żyd nie miał z tym nic wspólnego.

Jeżeli podstawą religii chrześcijańskiej jest zmartwychwstanie Jezusa, to po cóż takie skoncentrowanie wyznawców na tych, którzy go ukrzyżowali?

Chrześcijaństwo skupia się na zbawczym znaczeniu męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Nie koncentruje się na sprawcach tej śmierci. Niestety, szukanie winnego, potrzeba wroga: osobistego, społecznego, politycznego, a także religijnego (przez wieki to był Żyd, dzisiaj – muzułmanin), to psychiczny przymus wielu ludzi. Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza: „Kościół nie waha się przypisać chrześcijanom największej odpowiedzialności za mękę Jezusa, którą zbyt często obciążali jedynie Żydów”. I dodaje, że „bolesna śmierć Chrystusa nie była owocem przypadku w zbiegu nieszczęśliwych okoliczności. Należy ona do tajemnicy zamysłu Bożego”.

Czy zatem nie jest tak, że Judasz był najwierniejszym uczniem Jezusa, skoro, zdradzając go, doprowadził do pełni realizacji Boskiego planu?

Wśród piszących na temat Judasza – a jest to obfita literatura naukowa i popularna, czasem wręcz sensacyjna – istnieje wiele opinii na jego temat, zwłaszcza na temat motywów jego czynu. Problem tym trudniejszy, że Ewangelie to nie zapis biograficzny ani kronikarski. Rzeczywiście, „Pan Bóg pisze prosto na liniach krzywych” i zdrada, dokonana na pewno nie z woli Bożej, wpisała się w Boży zamysł zbawczy. Ale to nie znaczy, że Bóg manipuluje ludźmi, że posłużył się instrumentalnie człowiekiem i jego tragedią. Chrześcijanin winien raczej współczuć niewiernemu apostołowi, aniżeli potępiać go, a tym bardziej skazywać na męki wieczne. Zajrzyjmy do „Słownika Wiedzy Biblijnej” (Warszawa 1997): „Relacje o Judaszu są zróżnicowane, niespójne i obciążone teologicznymi osądami autorów, wiarą w wypełnienie Pisma i ideą, że Bóg sprowadza śmierć na bezbożnych”. Tę ideę znamy z tekstów starotestamentalnych. Słownik dodaje, że „trudno wypowiedzieć się na temat historyczności Judasza i jego czynów. (…) Być może w miarę rozwijania się tradycji imię Judasza stawało się coraz bardziej haniebne, a szczegóły jego śmierci coraz bardziej odpychające”.

Wróćmy do Ewangelii św. Jana, która zawsze jawiła mi się w dużej mierze jako antyżydowski traktat. Spośród 71 użyć słowa „Żyd” w większości pada ono w negatywnym sensie. W ósmym rozdziale ten konflikt przybiera na sile i Jezus mówi, że Żydzi mają diabła za ojca (J 8,44).

Pamiętajmy o kontekście powstawania tej Ewangelii, która jest spisywana albo pod koniec pierwszego albo na początku drugiego wieku. Wspólnota chrześcijańska powoli wyłania się ze wspólnoty żydowskiej wśród najróżniejszych konfliktów i prześladowań wyznawców Jezusa. Podobnie jak w Ewangelii św. Mateusza, tak tutaj sięga się do pewnych wydarzeń historycznych, by interpretować aktualne zajścia w rodzącym się Kościele. Kiedy Mateusz tak mocno piętnuje faryzeuszy i uczonych w piśmie, to ma na myśli członków swojego Kościoła, którzy już na początku jego istnienia dopuszczają się niewierności Ewangelii. Podobnie jest u Jana. Jeśli spojrzymy na kontekst tego bolesnego oskarżenia: „Waszym ojcem jest diabeł” (J 8,44), to okazuje się, że nie chodzi o Żydów, którzy w Jezusa nie uwierzyli: „Mówił Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli” (J 8,31). Tutaj też jest mowa o konflikcie wewnątrzchrześcijańskim; chodzi o tych Żydów, którzy uwierzyli Jezusowi, ale nie akceptowali w całości nauczania chrześcijańskiego, np. mieli kłopot z dogmatem chrystologicznym (w wersach 31–32), czy z porzuceniem przykazań, które nie obowiązywały wyznawców Jezusa (o czym mówią wersy 33-36). Podkreślę raz jeszcze: Jezus mówi to do Żydów, którzy mu uwierzyli, a więc, w perspektywie ewangelisty, do członków gminy chrześcijańskiej, nie do tych zaś, którzy mu nie uwierzyli, a więc w perspektywie ewangelisty – do znajdujących się na zewnątrz gminy chrześcijańskiej, często wręcz wrogich jej. Język jest ostry, bo w stylu proroków Izraela (aby wstrząsnąć, doprowadzić do nawrócenia).

Skąd ta usilna chęć utrzymywania tej opozycji – źli Żydzi i dobrzy chrześcijanie (nie-Żydzi)?

Nie jest to opozycja w pełni nowotestamentalna, lecz raczej późniejsza, nasza (nostra culpa). Trzeba też pamiętać o nowym (popaschalnym) odczytywaniu słów i historii Jezusa podczas ustnego zwiastowania Ewangelii Jezusowej przez apostołów i w czasie późniejszej redakcji naszych czterech Ewangelii. Tekst Janowy powstaje w momencie, kiedy stopniowo następuje rozbrat pomiędzy Kościołem a Synagogą, widać w nim usilną próbę oddzielenia się od Żydów, zdefiniowana swej nowej chrześcijańskiej tożsamości, a także ze strony żydowskiej – odcinanie się od Żydów mniej „prawomyślnych”, czyli uczniów Jezusa; widać zwieranie żydowskich szeregów dla ratowania integralności religijnej i narodowej po katastrofie roku 70. Ewangelie nie są więc kronikami czy biografiami Jezusa. To przepowiadanie młodego Kościoła o Jezusie, oczywiście poprzez sięganie do autentycznych Jego słów i faktów z Jego życia. Ale trudno sobie wyobrazić, aby te słowa, jak w przypadku omawianego ósmego rozdziału Ewangelii Jana, wyszły w takiej formie z Jego ust – nie było wtedy dyktafonów. I choć jako chrześcijanie wierzymy, że te słowa (podobnie jak te starotestamentalne) są od Boga, to nie uznajemy, że wszystkie w takiej formie zostały wypowiedziane przez historycznego Jezusa z Nazaretu. Ten zapis więcej nam mówi o problemach wczesnej wspólnoty chrześcijańskiej niż o stosunku Jezusa do judaizmu lub Żydów w ogóle. Byli w niej Żydzi, których można by porównać do Żydów Mesjańskich: od judaizmu częściowo odeszli, natomiast nie w pełni jeszcze przyjęli całą Ewangelię.

Należy więc nabrać dystansu do Ewangelii?

Nie do jej tekstu i orędzia, a do jej nienaukowej, fundamentalistycznej interpretacji. Często błędnej, nie uwzględniającej kontekstu, gatunków literackich i tego wszystkiego, co składa się na współczesną, dobrze rozwiniętą biblistykę. Jeżeli Jezus był Żydem i wszyscy dokoła byli Żydami, to nie mógł zwracać się do nich lub mówić o nich „Żydzi”, bo przecież to nie miałoby żadnego uzasadnienia. Trzeba pamiętać, że Ewangelie zostały napisane z perspektywy powielkanocnej, z perspektywy rodzącego się konfliktu chrześcijańsko-żydowskiego, tym trudniejszego, że po dwóch stronach barykady byli przecież Żydzi. I to – właśnie jako reakcja obronna – znalazło wyraz w powstających w tym czasie tekstach, które – jak przekonuje Papieska Komisja Biblijna odnośnie pierwszej Ewangelii – redagowane były „w kontekście dwóch grup, żyjących w ścisłym kontakcie jedna z drugą: grupy judeochrześcijan przekonanych, że należą do autentycznego judaizmu, i grupy Żydów, którzy nie uwierzyli w Chrystusa Jezusa i uważani byli przez chrześcijan za niewiernych swemu żydowskiemu powołaniu z powodu posłuszeństwa ślepym lub obłudnym przywódcom”. Dlatego cały ten konflikt, który widzimy chociażby w Ewangelii Mateusza, jest wewnętrzną sprawą między dwiema grupami należącymi do judaizmu. Żeby odczytywać te teksty jako stricte antyżydowskie – co często się przecież zdarzało i nadal zdarza – trzeba zignorować współczesną biblistykę i, co ważniejsze, trzeba być zamkniętym na najgłębszą „prawdę Ewangelii”, na jej orędzie powszechnej miłości.

W Pierwszym Liście do Tesaloniczan św. Paweł pisze: „Oni i Pana, Jezusa, zabili, i proroków, i nas prześladowali, i Bogu się nie podobają, i wszystkim ludziom są przeciwni. (…) Lecz przyjdzie na nich ostateczny gniew” (1 Tes 2,15-16). Ciężko jest zgodzić się z twierdzeniem, że odnosi się to do jakiejś wąskiej grupy Żydów, skoro znajdują się w tych zdaniach słowa o historii proroków, o zabijaniu Jezusa, prześladowaniu chrześcijan. Jak odczytać to inaczej niż jako potępienie całego Izraela?


Niektórzy poważni bibliści utrzymują, że słowa te to późniejsza interpolacja w tekście Pawłowym, i na potwierdzenie tej hipotezy przytaczają różne argumenty gramatyczne, literackie i teologiczne. Dla mnie ważne jest, że te gorszące stwierdzenia sprzeczne są z innymi słowami apostoła (zwłaszcza z Listu do Rzymian 9-11) i z całą jego postawą, przecież Żyda, dumnego ze swego statusu faryzeusza. Jednak bez względu na jej autorstwo, wypowiedź może nas słusznie zawstydzać czy wręcz oburzać. Trzeba jednak pamiętać o jej radykalnym stylu prorockim, znanym nam z Pierwszego Testamentu (nie tylko z ksiąg proroków, zob. np. 2 Krn 36,16) i z ewangelii. Także oskarżenie o mordowanie proroków (1 Tes 2,15) pochodzi z judaizmu, który niedolę i niewolę ludu żydowskiego tłumaczył karą Bożą m. in. za krzywdy wyrządzane własnym prorokom i za zamykanie uszu na ich orędzie. Polemika autora tekstu, podobnie jak o wiele ostrzejsza polemika esseńska, należy do nurtu płynącego przez sam judaizm, zwłaszcza tego uciekającego się do kontrastu i konfliktu, czyli apokaliptycznego. Mamy do czynienia nie z antyjudaizmem, ale z hermeneutyką historii zbawienia. Pamiętać trzeba także o kontekście historycznym tej wypowiedzi. Autor przeciwstawia tutaj nie tyle Żyda nie-Żydowi, ile członka ludu Bożego wrogowi tegoż ludu. Chodzi więc tutaj nie o racje etniczne, ale o racje religijne i etyczne. I oczywiście – nie o Żydów jako takich, o wszystkich Żydów, lecz tylko o tych, którzy przeciwstawiają się misji chrześcijańskiej („przeszkadzają nam w przemawianiu do pogan” – 1 Tes 2,16). Zapewne ma na uwadze jakieś konkretne akcje antychrześcijańskie (może też jakieś osobiste przykre doświadczenie wrogości ze strony rodaków), które jako Żyd szczególnie boleśnie (i – jak widzimy w tekście – emocjonalnie) przeżywał. Ten fragment Listu jest nie tyle oskarżeniem, ile skargą eschatologiczną („przyjdzie na nich ostateczny gniew” – 1 Tes 2,16), wyrazem bólu, że ukochani bracia nie przyjmują Dobrej Nowiny. ∎


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Już po raz szósty Łódź będzie obchodzić DNI PAMIĘCI.

Już po raz szósty Łódź będzie obchodzić DNI PAMIĘCI.


Już po raz szósty Łódź będzie obchodzić DNI PAMIĘCI.
W dniach 26-29 stycznia 2016 uczczony zostanie ustanowiony przez ONZ Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Po raz kolejny dzięki współpracy Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi i Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi, przez cztery dni w ramach VI DNI PAMIĘCI wysłuchać będzie można wielu interesujących wykładów, obejrzeć dwie sztuki teatralne, filmy dokumentalne, a także zapoznać się z ciekawymi wystawami i posłuchać szlagierów.

27 stycznia na całym świecie odbywają się liczne uroczystości poświęcone pamięci ofiar Holokaustu. Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce przypominało historię Holokaustu, i pielęgnowało pamięć ofiar Zagłady, poczynając od czasów PRL-u, gdy tematyka żydowska nie była ani modna, ani popularna. Wspólnie z Teatrem im. Stefana Jaracza oraz Urzędem Marszałkowskim, postanowiliśmy dopisać Łódź do listy miast obchodzących Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu – przypomina Artur Hofman, przewodniczący zarządu głównego TSKŻ.

W Łodzi już szósty rok z rzędu, podczas DNI PAMIĘCI, w przestrzeniach Teatru im. Stefana Jaracza, Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, Muzeum Tradycji Niepodległościowych i Muzeum Miasta Łodzi zbliżyć się będzie można do świata kultury i historii polskich Żydów. Mając na uwadze duże zainteresowanie poprzednimi edycjami wydarzenia, na tegoroczne DNI PAMIĘCI organizatorzy wraz ze znamienitymi partnerami przygotowali liczne atrakcje: wykłady, spektakle teatralne, wystawy, pokazy filmów dokumentalnych.

Organizatorzy serdecznie zapraszają do Teatru im. Stefana Jaracza we wtorek o 15.30 na uroczyste otwarcie VI DNI PAMIĘCI w Łodzi. O 17.00 będzie można obejrzeć film w reż. Zofii Kunert pt. „Opowieści o Żegocie”, obraz w którym po raz ostatni po świecie czarnej karty w historii XX wieku oprowadza widzów zmarły w zeszłym roku prof. Władysław Bartoszewski. Tym samym organizatorzy VI DNI PAMIĘCI składają hołd pamięci prof. Bartoszewskiego, który w ubiegłym roku uświetnił jubileuszowe obchody DNI PAMIĘCI w Łodzi spotkaniem w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Teatralny szlak podczas VI Dni Pamięci przetrze ponowne wystawianie, głośnego już spektaklu muzycznego w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego „Umrzeć z tęsknoty. Najpiękniejsze piosenki żydowskie”.

Następnego dnia o godzinie 13.00 nastąpi uroczyste złożenie kwiatów na Stacji Radegast – oddziale Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Tego samego dnia w Muzeum Tradycji Niepodległościowych przy ulicy Gdańskiej 13 oficjalnie zaprezentowany zostanie projekt „Makieta Litzmannstadt Getto”. Wieczorem organizatorzy zapraszają do Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi na uroczyste otwarcie wystawy Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu w Polsce „Moi żydowscy, moi polscy rodzice”, a następnie na wykład Pawła Szypulskiego „Pocztówki z Auschwitz”.

W czwartek o 12.00 najmłodsi widzowie będą mogli zanurzyć się w magicznym świecie I.B. Singera dzięki spektaklowi „Magiczny Medalion” grupy Zaplecze. Sięgając po klasykę literatury jidysz Teatr im. Stefana Jaracza i Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce otwierają drzwi teatru również dla najmłodszych. Dla starszych odbiorców w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana przygotowano wieczór z Wierą Gran, czyli film dokumentalny w reżyserii Marii Zmarz-Koczanowicz i rozmowę z Agatą Tuszyńską – autorką głośnej książki „Oskarżona: Wiera Gran”.

W piątek 29 stycznia po wystawie Muzeum Miasta Łodzi „Dziedzictwo dwóch kultur” Muzeum Miasta Łodzi oprowadzać będzie przewodnik, a na zakończenie VI DNI PAMIĘCI również w MMŁ Pałacu Poznańskich przeniesiemy się w świat wiecznie żywych melodii Władysława Szpilmana, które przypomni Lala Czaplicka i orkiestra Adria.
Organizacja Łódzkich DNI PAMIĘCI dofinansowana jest dzięki dotacji MInistra Spraw Wewnętrznych i Administracji.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com