Archive | 2016/05/14

18. edycja Festiwalu Kultury Żydowskiej SIMCHA we Wrocławiu [program]

18. edycja Festiwalu Kultury Żydowskiej SIMCHA we Wrocławiu [program]

redakcja


Simcha w tym roku pokazuje jeszcze silniejsze więzy z Wrocławiem niż dotychczas. Motywem przewodnim 18 edycji są bowiem wrocławscy i dolnośląscy Żydzi, ich ogromna spuścizna kulturalna oraz wkład w tworzenie miasta. W programie warsztaty, wykłady, spotkania, koncerty zagranicznych i polskich muzyków oraz projekcje filmowe. Simcha to jeden z trzech największych festiwali kultury żydowskiej w Polsce. W tym roku osiąga pełnoletniość, a zatem radujemy się jeszcze bardziej!

Co robi osiemnastolatek, który wkracza w dorosłość? Patrzy z entuzjazmem w przyszłość, ale i zaczyna interesować się tym, jak smakowała przeszłość, skąd pochodzi, kim byli jego przodkowie. Wrocław był ośrodkiem reformatorskiego, postępowego ruchu żydowskiego, tu znajduje się najstarsza żydowska rzeźba nagrobna i tu powstała Dzielnica Tolerancji.

Izraelski kantor Yoseph Schwarz wystąpi w synagodze Pod Białym Bocianem

Żydowski Wrocław ożywiony

Motyw tegorocznej Simchy może służyć jako potwierdzenie idei wielokulturowego Wrocławia, w którym w zgodzie żyli przedstawiciele różnych grup. Tutejsza społeczność żydowska ma wielkowiekową tradycję i wkład w życie kulturalne miasta. – Po osiemnastu latach zapragnęliśmy sięgnąć do korzeni wrocławskiej i dolnośląskiej żydowskości i zaprosić w niezwykłą podróż wszystkich, którzy odwiedzą nasz Festiwal. Będziemy mówić o czasach dawnych i zupełnie nam bliskich, o ludziach, którzy wieki temu odeszli i tych, których spotkamy na Festiwalu. Będziemy mówić zarówno o kantorze Dawidzie, jak i o Abrahamie Geigerze, o Jakubie Rotbaumie i Jerzym Kichlerze, o Mirze Żelechower – Aleksiun i Bente Kahan. Będziemy słuchać pieśni, które skomponował w XIX wieku ówczesny kantor Moritz Deutsch dla swojego chóru z synagogi pod Białym Bocianem. – opowiada Stanisław Rybarczyk, dyrektor artystyczny Simchy.

W programie festiwalu znajduje się mnóstwo koncertów, wykładów, warsztatów, zajęć dla dzieci, spotkań z kulturą. Na placu przed Synagogą będzie także zorganizowany jarmark żydowski z wystawcami żywności koszernej, ekologicznej oraz przedmiotami rękodzielniczymi.

Członkowie Legend of Kazimierz

Muzyczny pluralizm – kobiece jidysz ze Szwecji, głosy Synagogi i sefardyjskie Bałkany

Festiwal rozpocznie się w sobotę klezmerską hawdalą, podczas której wystąpi energetyczny i rockowy Klezmafour. W poniedziałek wyruszymy w podróż po basenie Morza Śródziemnego z instrumentalnym krakowskim zespołem Legend of Kazimierz.

Zza granicy przyjadą do nas różnorodni goście. Podczas uroczystego koncertu galowego, wspólnie z Chórem Synagogi pod Białym Bocianem pod dyrekcją Stanisława Rybarczyka wystąpi izraelski kantor Yoseph Schwarz, który w niezwykły sposób nawiązuje kontakt z publicznością zapraszając ją do świata żydowskiej muzyki liturgicznej.

Z północy zawita do nas szwedzka wokalistka Louisa Lyne z zespołem DI YIDDISHE KAPELYE – to kobieca, subtelna odsłona śpiewu w języku jidysz. Artystka była zaangażowana w projekt “Kobiety w poezji jidysz”. Wykonuje utwory tradycyjne, jak i autorskie. Jej wkład w popularyzację muzyki żydowskiej w Skandynawii jest nie do przecenienia.

Półmetek Simchy to z kolei spotkanie z serbskim zespołem Shira U’tfila, z którym przemierzymy zakamarki muzycznych tradycji imperium Habsburgów, by odnaleźć zaginione bałkańskie dźwięki Żydów sefardyjskich.

Simcha ma także dla nas propozycję musicalową przygotowaną przez Kujawsko-Pomorski Impresaryjny Teatr Muzyczny. Spektakl “Siostry Parry”, pierwszy we Wrocławiu musical żydowski to jazzująco – swingująca opowieść o marzeniach, z piosenkami w języku polskim, angielskim i jidysz, świetną gra aktorską i refleksyjnym przesłaniem.

Członkowie serbskiego zespołu Shira U’tfila

Czytaj dalej tu: 18. edycja Festiwalu Kultury Żydowskiej SIMCHA…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Kim jest Żyd, do którego tęskni Rafał Betlejewski?

Kim jest Żyd, do którego tęskni Rafał Betlejewski? Czy może to raczej Żyd, za którym tęskni? – polemika

red. Ewa Lenna Rosowska


słuchaj radia

 


marc-chagall-8
M.Chagall

Pytanie, co to za postać Żyda, którą wykreował artysta, i za którą to postacią uparcie tęskni, pozostaje otwarte. A zatem kim jest? Nie, to nie współczesny mieszkaniec dowolnego kraju Świata (minus Polska), i z całą pewnością – nie mieszkaniec Izraela (o swoim stosunku do państwa Izrael i jego mieszkańców Rafał Betlejewski informował wiele razy m.in. na antenie Radia TOK FM i RDC).

A więc, ten wytęskniony, milczący Wielki Nieobecny , to raczej bohater powieści Singera, obrazów Chagalla, musicalu „Skrzypek na dachu” (bo już raczej nie powieści Szolema Alejchema). Czarny chałat, blada twarz, cieniutkie precelki pejsów- bujający się gdzieś między niebem i ziemią Abram albo Mosze. (Nawet nie wiem, jakie imię mógłby nosić taki uniwersalny, cichy, nieprzeszkadzający Żyd. Które z żydowskich imion przetrwało w polskich głowach?)

Co jest złego w akcji plastycznej, w działaniu w przestrzeni, w performansie „Tęsknie za tobą Żydzie”??
Czemu wywołuje furię po stronie katolików, narodowców, Żydów i antysemitów? I czemu budzi też moją głęboką niechęć?

Gdyby oceniać to zupełnie obiektywnie – mówilibyśmy o akcji, happeningu, wydarzeniu wynikającym z wrażliwości artysty. Wiele znam osób, które reagują emocjonalnie na sytuacje społeczne, historyczne i wykorzystując artystyczne środki wyrazu opowiadają o swoich odczuciach i uczuciach.

W przypadku akcji „Tęsknię za tobą Żydzie” jest – podobnie jak w przypadku np. „Piramidy zwierząt” Kozyry czy „Pasji” Nieznalskiej – drastyczna granica między tymi, którzy akceptują czy popierają a tymi, którzy kategorycznie odrzucają koncepcję i wykonanie projektu. A może nawet główną ideę performance’u.

Więc – obiektywnie – spełnione są wszelkie podstawowe potrzeby twórcy. Jego praca została zauważona, wzbudziła kontrowersje, dyskusje, zaczęła żyć własnym życiem. Doszło do akcji na świeżym powietrzu ( malowanie, domalowywanie, zamalowywanie, kolejne malowanie napisu ), naparzanki słownej w Internecie, kilku wypowiedzi pisemnych i słownych autora projektu w Medium Publicznym.

Pytanie: czy istotą akcji miało być obracanie się wkoło autora i napisu? Jaki głębszy sens miał towarzyszyć tej pracy?

Jeśli uwierzyć w pytanie malowane na murze, w jego czyste intencje, powróćmy do kwestii – kim jest osoba, za którą tęskni Rafał Betlejewski?

Z całą pewnością można powiedzieć, kim nie jest domniemany bohater wydarzenia. Otóż, nie jest to torturowany i spalony na stosie mieszkaniec Poznania z roku 1399. Z całą pewnością też nie poniżany, wypędzany z miasta, oznaczony łatą bądź spiczastą czapką mieszaniec I Rzeczypospolitej. Nie ten, kogo ciągnięto za brodę, topiono, okradano i wyśmiewano przez następne stulecia. I nie jeden z zamordowanych przez wojsko Hallera w 1918. Nie pięcioletni Abramek Szenker zastrzelony prze oenerowców czy innych wszechpolaków na warszawskim chodniku 1 Maja 1937 roku. Nie małżeństwo Minkowskich z Przytyka – zmarli z roztrzaskanymi czaszkami, bo ratowali swe dzieci przed niespodziewaną wizytą katolickich sąsiadów. Nie są to setki i tysiące poturbowanych, pobitych, ośmieszonych, poniżonych, spauperyzowanych mieszkańców II RP. Nie są to stłoczeni w gettach, przerażeni mieszkańcy Wielunia, Łasku, Bełchatowa i Konina. Nie jest to żadne z 15 tysięcy dzieci poniżej 14 roku życia z łódzkiego getta, zagazowanych w ciężarówkach w Chełmnie nad Nerem. Nie są to ukrywający się w jamach, stogach słomy i piwnicach uciekinierzy z transportów, obozów i gett. Nie są zesłani na Sybir, i nie są powracający z ZSRR, witani kamieniami i wyzwiskami ostatni polscy Żydzi. Nie są ci wyrzucani z pociągów, ani zabici w Kielcach. Nie wypędzeni z Polski w 1968 i 69.

Więc kto??

A gdyby gdzieś na Wołyniu na murze wymalowano napis: „Tęsknię za tobą Polaku”? O czym byśmy myśleli? O tkliwym wspomnieniu obsypanej białym kwieciem jabłoneczki przed drewnianym domkiem? Czy o prababce z rozprutym brzuchem?

Akcja doprowadziła do eskalacji wyzwisk, do przywołania gazu, Adolfa Hitlera, Shoah. Jest nieudana. Jest zła.

Kiedyś Sandauer napisał, że filosemityzm to w istocie inna twarz antysemityzmu. Tak, w tym protekcjonalnym „Żydzie”, w tym braku refleksji, w tej pewności siebie jest coś niedobrego.

A najgorsze jest chyba to, że reakcje, które towarzyszyły akcji nie powiedziały niczego nowego. Nie ma żadnej tęsknoty. Nie ma żadnej refleksji. Jest kastet i pałka.

Może akcja: „Zapytaj się babci, skąd ma maszynę do szycia” ? Albo „Poszukaj, kto podpisał się na twoim krześle” byłyby ciekawsze?

Tego samego dnia, kiedy Rafał Betlejewski pisał na murze: ”Tęsknię za tobą Żydzie” w publicznej ( państwowej? narodowej?) telewizji Rafał Ziemkiewicz zwierzał się panu Pospieszalskiemu, że: ”przedwojenny ONR nie lubił Żydów, ale nie lubili ich wszyscy. Nawet Giedroyć chciał ich wyrzucić z Polski!” Tym złotym myślom przysłuchiwała się rosła i oznakowana opaskami młodzież oenerowska. Wstyd to nie jest dobre słowo. Obrzydlistwo, kłamstwo, głupota – to ciągle zbyt słabo.

Nie ma słowa parlamentarnego, którego mogłabym użyć w stosunku do osób, które w tak podły sposób kłamią, przeinaczając historię. Dziwię się tylko oenerowcom, że nie wstali i nie zaczęli w studio (w końcu program był ponoć „na żywo”) protestować, że nie po to ich partia została rozwiązana po raptem trzech miesiącach istnienia w 1934, a wielu jej członków działając nadal, już nielegalnie, narażało swoje zdrowie i życie ganiając się z Policją, siedząc w Berezie i aresztach, żeby teraz jakiś wygodny „publicysta” mówił, że: „ONR nie lubił Żydów”!!! Nie lubić to można kaszanki albo pietruszki w zupie! Prawdziwi narodowcy Żydów nienawidzili żywiołowo, mordowali, bili, podpalali, wysadzali w powietrze, tłukli, łamali kości, wybijali oczy. A jeśli nie tylko ”publicysta” nie ma o tym pojęcia, ale też chłopcy i dziewczęta z zielonymi opaskami to gówno wiedzą, co znaczy nacjonalizm a la polonaise.

Zrzut ekranu 2016-03-13 o 21.32.53[6]

To dla was napisałam „Tajemnicę pana Cukra”. Za jedyne trzydzieści parę złotych, a na przecenie pewnie za dwie dychy – dowiecie się, jak czternastolatkowi wypłynęły jelita z brzucha, bo opętany nienawiścią wszechpolak, endek czy inny zmanipulowany nacjonalista podłożył bombę pod Synagogą w Sosnowcu. Nie słyszeliście nigdy o Przytyku? O Mińsku Mazowieckim? Częstochowie? O Lidze Zielonej Wstążki, o „corocznym wstydzie” na wyższych uczelniach?

Kiedy dowiecie się, jak żałosne jest skakanie do cudzej melodii, wypełnianie rozkazów otumanionych „kierowników” i przywódców”, zedrzecie swoje zielone opaski razem z rękawami, a zielone sztandary, w najlepszym wypadku, przeznaczycie do przetarcia podłogi.

I w publicznych (państwowych? narodowych?) studiach telewizyjnych i radiowych przestaną straszyć zdeprecjonowane ideały z formaliny.

Takie to dwie strony medalu objawiły się pewnego kwietniowego dnia w Polsce, anno domini 2016.
A czereśnie kwitną, jak co roku.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Inside the Hospital Where Israeli Doctors Treat Syrian Patients

Inside the Hospital Where Israeli Doctors Treat Syrian Patients

Sara Elizabeth Williams


Inside the Hospital Where Israeli Doctors Treat Syrian Patients

The attack last month by a group of Israel’s Druze minority on wounded Syrians traveling in an Israel Defense Forces (IDF) ambulance to a hospital in the Golan Heights has drawn attention to Israel’s practice of offering medical care to Syrian militants. But it’s not just rebels who are being treated.

In nearly two and a half years, around 2,000 Syrians have been admitted to Israeli hospitals. While the vast majority are male — up to 90 percent at Ziv, the hospital closest to the border — there are women, too, and 17 percent of all patients are children.

There are the very old, and the very new: At least 10 Syrian babies have been born at Ziv alone since Syrians began arriving in February 2013.

Word has spread that Syrians can access medical help over the border from people they’ve long believed are the enemy. Medics say more patients, and less urgent cases, are filling the beds of publicly-funded Israeli hospitals. As these patients flow in, questions are being raised about the ethics of filling a hospital’s limited beds with Syrians — and how comfortable Israelis are helping their old enemy so close to home.

Ziv Medical Center in the mountain city of Safed, just west of the Golan Heights, is the first port of call for most patients who come through the border fence near the devastated Syrian city of Quneitra. With 331 beds and seven operating theatres, Ziv is modern, well-equipped, and only 40 minutes from the border in a fast-moving IDF ambulance.

Ziv has been treating Syrians since the night of February 16, 2013, when a convoy of IDF ambulances unloaded seven wounded Syrians in the emergency room. Trauma nurse David Fuchs said he and his colleagues were shocked but quickly adjusted.

“Syria, it’s the head of the devil! Suddenly to get people from over the border and to be saving lives, you need to change a disk in your head,” Fuchs told VICE News. “We had to say, listen, what happened, happened. From this moment we need to put this aside and act with a Christian attitude. I think we did it very nicely.”

Fuchs and his trauma room team were unprepared for the severity and complexity of the injuries. “In Syria there’s no CT scan, no X-ray, just ‘Allahu akbar,'” Fuchs says. “They do some heroic things, the doctors in Syria. I think that if I had a hat…” he said, reaching up to doff an invisible cap.

Ziv’s Syrian patients come with an added challenge for Fuchs and his team: trying to figure out what happened. Two unconscious patients have come in with blood-stained notes pinned to their blankets, but most have entailed pure guesswork.

A bloodstained note pinned to an unconscious patient. (Photo via Ziv Medical Center)

Read more: Inside the Hospital Where Israeli Doctors Treat Syrian Patients


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com