Archive | July 2016

Daniel Schatz w redakcji szweckiej Svenska Dagbladet

Svenska DagbladetDaniel Schatz ny vikarie på SvD:s ledarredaktion

Tove Lifvendahl
Tłumaczenie: Lusia Holcman Vogel


Daniel Schatz

Från och med idag och fyra veckor framåt kommer Daniel Schatz att förstärka SvD:s ledarredaktion som vikarie.
Varmt välkommen!

– Tack! Det känns fantastiskt roligt att få vara en del av en så pass vass och dynamisk redaktion.
Berätta för läsarna – vem är du och vad har du gjort tidigare?

– Jag är doktorand i statsvetenskap och nyligen hemflyttad till Stockholm från New York där jag var Visiting Scholar vid Columbia University och forskade om internationell politik.

– Tidigare har jag varit knuten till tankesmedjor vid Harvard, Georgetown och Stanford University i USA och arbetat i Europaparlamentet och vid Förenta Nationerna. Dessutom har jag som fristående skribent skrivit en del i svenska, amerikanska och…..

WYWIAD z Danielem Schatzem

Od dzisiaj, przez cztery tygodnie, Daniel Schatz wzbogaci komitet redakcyjny trzeciej co do wielkości gazety codziennej w Szwecji – Svenska Dagbladet. Ponizej wywiad z nim przeprowadzony.
– Witamy!
– Dzięki! To wspaniałe uczucie być częścią tak dynamicznej i konfrontacyjnej redakcji .

– Powiedz czytelnikom kim jesteś i co zrobiłeś uprzednio.

– Jestem doktorantem nauk politycznych, obecnie świeżo powróciwszy do Sztokholmu z Nowego Jorku, gdzie byłem gościnnym naukowcem na Uniwersytecie Columbia, na ktorym prowadziłem badania z zakresu polityki międzynarodowej. Uprzednio byłem związany z grupami think tank na Harvardzie, Georgetown i Uniwersytecie Stanford w USA. Pracowałem rowniez w Parlamencie Europejskim i w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ponadto jako freelancer publikowałem moje artykuły w szwedzkich, amerykańskich i międzynarodowych mediach, miedzy innymi op-ed na łamach Svenska Dagbladet.

– Jaki jest Twój stosunek do polityki?

– Już w młodym wieku zaangażowałem się w kwestie społeczne. Zawsze interesowały mnie aktualne problemy polityczne. W okresie wczesnej młodości byłem członkiem Związku Młodych Liberałów (Liberal Youth). Pisałem dużo na tematy polityczne w celu pogłębienia świadomości politycznej w społeczeństwie i prowadziłem naukowe badania politologiczne. Praca jako dziennikarz redakcji jest dla mnie naturalną konsekwencją.

– Dlaczego chcesz pisać w Svenska Dagbladet?

– Strona redakcyjna Svenska Dagbladet jest analityczna, ale również nie boi się kontrowersji. W szwedzkim krajobrazie medialnym jest to wyjątkowe.
– Mam nadzieję być przekonującym głosem w debacie publicznej na temat sprawi związanych z obroną wolności, demokracji i praw człowieka, zarówno w Szwecji, jak i na świecie.

– Wchodzisz do redakcji w okresie, kiedy zazwyczaj panuje letnia susza, a tymczasem mamy niezwykle burzliwe czasy. Czy masz jakiś komentarz na ten temat?

– Żyjemy w czasach, gdy z jednej strony wartości liberalne zwyciężyły, a równocześnie „otwarte” społeczeństwo jest zagrożone. W tym paradoksalnym okresie ważnym jest zachowanie wskaźnika ideologicznego.

– Czego czytelnicy Svenska Dagbladet mogą oczekiwać od ciebie?

– To będzie pasjonujące przedstawiać swoje poglądy na stronie redakcyjnej jednej z czołowych gazet i docierać do szerokiego grona czytelników. Mam ambicje pisać analizując dogłębnie zagadnienia. Mam nadzieje, ze moje teksty nie tylko będą zmuszały do refleksji, ale będą również wyzwaniem. Czekam niecierpliwie na codzienny kontakt z czytelnikami.

– Czy są jakieś zagadnienia, którymi jesteś szczególnie zainteresowany?

– Mam szerokie zainteresowania w przedmiocie polityki ogólnej, a przede wszystkim interesują mnie zagadnienia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

– W jednym z wcześniejszych artykułów wspominasz, ze odwiedziłeś turystycznie Koreę Północna. Czy możesz nam opowiedzieć więcej?

– Korea Północna jest jednym z najbardziej zamkniętych krajów świata. Tydzień długiego objazdu kraju wydawał się surrealistyczny z wielu powodów: propaganda daje o sobie znać wszędzie. Jednocześnie podroż ta była przypomnieniem, ze nigdy nie możemy brać wolności, która się cieszymy, za pewnik. Posiadając ją, mamy obowiązek krzewienia i obrony podstawowych praw obywatelskich, stania na straży nigdy niekończącego się procesu demokratyzacji.

– Wreszcie – obowiązkowe i często najbardziej poczytne pytanie – jakaś ciekawostka o tobie samym:

– Jako nastolatek, i wielki fan Roxette brałem udział w teleturnieju Kvitt eller dubelt – z ograniczonym powodzeniem.


  • pozostałe artykuły Daniela S. w Svenska Dagbladet:  Daniela Schatz w SvD
  • Daniel Schatz jest synem Fridy Schatz

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Papież Franciszek do rabina Michaela Schudricha: „Módl się za mnie!”

Papież Franciszek do rabina Michaela Schudricha: „Módl się za mnie!”

Katarzyna Andersz, Michał Bojanowski


Spotkanie modlitewne z papieżem Franciszkiem w byłym niemieckim obozie zagłady Birkenau 29.07.2016 /fot. CHIDUSZSpotkanie modlitewne z papieżem Franciszkiem w byłym niemieckim obozie zagłady Birkenau 29.07.2016 /fot. CHIDUSZ

Franciszek jest trzecim papieżem w historii, który odwiedził dawny niemiecki obóz zagłady Auschwitz-Birkenau. Wizyta znacznie jednak różniła się od poprzednich, gdyż przebiegała w zupełnej ciszy i nie towarzyszyły jej przemówienia.

Tuż po godzinie 9 rano Franciszek przeszedł samotnie przez historyczną bramę obozu z napisem „Arbeit macht frei” i modlił się w miejscu, gdzie zazwyczaj grała orkiestra obozowa, wyznaczająca rytm pracy fabryki śmierci.

Następnie spotkał się z byłymi więźniami obozu. Po modlitwie przy Ścianie Straceń udał się do bloku 11., zwanego Blokiem Śmierci, by modlić się w celi, w której oddał życie Maksymilian Kolbe. Dokładnie 75 lat temu, 29 lipca 1941 roku polski franciszkanin podczas obozowego apelu dobrowolnie zgłosił się na śmierć głodową, tym samym ratując od niej współwięźnia Franciszka Gajowniczka.

W księdze pamiątkowej obozu Auschwitz papież Franciszek napisał: „Panie, miej litość nad Twoim ludem! Panie, przebacz tyle okrucieństwa!”

concentration-camp-auschwitz-birkenau-pope-francis-visit-wizyta-papieza-franciszka-w-obozie-koncentracyjnym-oświęcim

Następnie Franciszek udał się do obozu Birkenau, gdzie, również w milczeniu, modlił się przy pomniku ofiar Zagłady. Dołączył do niego Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich odmawiając kadisz oraz Psalm 130, powtórzony po polsku przez księdza Stanisława Ruszałę, proboszcza z Markowej na Podkarpaciu, gdzie Józef i Wiktoria Ulma wraz z siedmiorgiem dzieci zginęli w 1944 roku, gdyż doniesiono, że ukrywali w swoim domu Żydów.

Rabin Schudrich, żegnając Franciszka, podziękował mu za cichą modlitwę. Papież odpowiedział: „Módl się za mnie!”

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu takie słowa z ust głowy Kościoła nie byłyby możliwe. Bardzo prosta, a przez to bardzo wyjątkowa prośba Franciszka najwięcej mówi o naturalności dialogu z judaizmem, w jaki papież zaangażowany jest od wielu lat.

prenumerata
Następnie Franciszek spotkał się z polskimi Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata, którzy ratowali Żydów podczas wojny. Zaraz po tym odleciał do Krakowa. Wizyta została zorganizowana tak, jak życzył sobie tego w czerwcu: „Chciałbym pojechać do Auschwitz, do tego miejsca grozy, bez przemówień, bez wielu osób, tylko z tymi nielicznymi, niezbędnymi”, czyli z tymi, którzy przeżyli piekło obozu, i tymi, którzy uchronili od niego innych.

Przy pomniku w Birkenau zgromadziło się około tysiąca osób, wśród nich rodzina Maksymiliana Kolbego, przedstawiciele organizacji żydowskich oraz różnych Kościołów chrześcijańskich. Czekano na słowa i gesty papieża.

Tymczasem Franciszek konsekwentnie nie przemówił. Był bardzo skupiony i wycofany. Zarówno, gdy witała go premier Szydło, jak i wtedy, gdy pielgrzymi machali do niego podczas przejazdu pod pomnik w Birkenau. Szybko zresztą zrozumieli, że kolorowe flagi i brawa nie są wskazane.

Dziś w byłym niemieckim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau stało się coś niezwykłego. Głowa Kościoła katolickiego skupiła uwagę świata na wspólnej, cichej modlitwie wyznawców różnych religii za ofiary Zagłady. O nic więcej dziś w Oświęcimiu nie chodziło. ∎


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Najmniej znana warszawska synagoga przenosi się do centrum handlowego

Najmniej znana warszawska synagoga przenosi się do centrum handlowego

Krzysztof Bielawski


Najmniej znana warszawska synagoga przenosi się do centrum handlowego

To ostatnie dni synagogi przy ul. Chińskiej Róży. Modlili się w niej gruzińscy Żydzi.

W Warszawie mieszka grupa Żydów pochodzących z Gruzji. To głównie przedsiębiorcy, którzy prowadzą interesy w naszym kraju. Tworzą dość hermetyczną społeczność.

Od dziewięciu lat gruzińscy Żydzi mieli synagogę w domu wynajmowanym przez rabina Nechemię Segala na zamkniętym osiedlu przy ul. Chińskiej Róży, w warszawskiej dzielnicy Ochota. Wiedzieli o niej nieliczni.


Wnętrze synagogi (fot. Krzysztof Bielawski)

To niewielkie pomieszczenie w piwnicy budynku. Jest w nim Aron ha-Kodesz, bima, pulpit, krzesła i stoły. Na ścianach zamontowano elektroniczne tablice z błogosławieństwami.

– Jest jedna ważna różnica – zwraca uwagę rabin Moshe Bloom, który w czasie nieobecności rabina Nechemii Segala prowadził tu modlitwy – To brak części dla kobiet. Jeśli przychodziły, siedziały w przyległym pokoju, gdzie zwykle odbywały się kidusze.

W synagodze odbywały się regularne modlitwy szabatowe, obchodzono też święta, takie jak Jom Kipur czy Purim. Na Sukot na tarasie domu budowano przestronny szałas.

Rabin Moshe Bloom przy Aron ha-Kodesz (fot. Krzysztof Bielawski)

Z reguły nie było problemu z zebraniem minjanu, choć – jak zaznacza jeden z członków kongregacji – ze względu na kryzys gospodarczy w ostatnich latach wielu Gruzinów opuściło Polskę.

Jednak dwa tygodnie temu rabin Nechemia Segal wrócił do Izraela. W związku z zakończeniem najmu domu, trzeba będzie zlikwidować synagogę.

Jak ustaliliśmy, nowa synagoga gruzińskich Żydów znajdzie się w jednym z centrów handlowych w Warszawie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rare Color Footage Depicting Jewish Life in the Shtetl Before the Holocaust

Rare Color Footage Depicting Jewish Life in the Shtetl Before the Holocaust

In 1921, 550 Jews lived in the town of Wielopole Skrzyńskie, constituting about half of the local population. At that time, some 20 small Jewish factories were in operation there.

David Teitelbaum (1891-1972), an amateur photographer who was born in Wielopole, emigrated to the United States in the early 1900s and became a successful businessman. He would return to his hometown almost every year to visit his family, and in 1938, he filmed his trip. In June or July 1939 he traveled to Wielopole again, but only stayed for a short time, fearing that war was imminent. It is possible that some sequences of the film were filmed on that last visit. The film features members of the Teitelbaum, Rappaport and Sartoria families, their neighbors and acquaintances.

 

Individuals in the film have been identified by relatives, particularly Channa Rachel (Helen) Glucksman, David’s niece, who lives in the US today.

The German occupation of Wielopole in September 1939 brought with it a period of decrees, persecution, forced labor conscription, robbery and murder. In the spring of 1942, the Jews were forbidden to live in certain areas of the town, and were forced to crowd into a few narrow streets. This wasn’t a sealed ghetto, but the residents were subject to severe movement restrictions. On 26 June, 1942 the Jews of Wielopole Skrzyńskie were evicted and sent to the ghetto in Ropzcyce. Some 50 sick and elderly Jews were murdered before the forced departure. Some of the people who appear in the film were amongst those murdered that day.

The individuals who appear in the film include:
Oizer Teitelbaum, one of the leaders of the community, murdered in June 1942, and his wife Leah née Blattberg, who may have died of illness before the mass killing and deportation, but was possibly murdered in June 1942. Both their names are inscribed on the memorial that was established in memory of the murdered Jews in Wielopole.

Oizer and Leah had nine children:

•Raizel
•Chiel (born 1882, emigrated to the US)
•Sheindel (born 1889)
•David (born 1891)
•Chaya Klara (born 1895, emigrated to the US)
•Shaya Sam (born 1896/7, emigrated to the US)
•Gusi (born 1904)
•Yankel (emigrated to the US)
•Eliezer

David, who made the film and Chiel, who emigrated to the US and came back to visit, both appear in the film. Also in the film are their sister Rachel Sartoria née Teitelbaum, who perished, and her husband Moshe (fate unknown), Sheindel Rappaport (née Teitelbaum) (1889-?), and her husband Moshe Aaron (1887-?) who both presumably perished, but it is no known where or how.

Sheindel and Moshe Aaron’s children have also been identified in the film:
Simcha (1914-?), fate unknown; Chiel (1915/16-?) and Shlomo (1917-?), fate unknown; Channa Rachel (Helen) Glucksman nee Rappaport (born 1919) on his visit in 1938, David arranged for Channa’s departure to the US. She left Wielopole in September or October 1938; Chaim (1921-?), fate unknown and Etla (1929-?), disappeared without a trace. Raizel and Moshe’s children:
Shaya (fate unknown), Chiel, Sara and her husband (name unknown).

Other people appearing in the film include:
Juda Redel, Oizer and Leah’s neighbor and landlord, who was murdered in June 1942, and his wife Eidel, who was Moshe Aaron Rappaport’s stepsister. Nathan Lipschitz (1918-2011), survivor, who was the son of the town Rabbi, Yehuda Zindel Lipschitz , and grandson of the Hassidic Rabbi Yitzhak Lipschitz.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com