Archive | July 2016

Oświadczenie w sprawie wypowiedzi MEN i Prezesa IPN na temat Jedwabnego i Kielc 22.07.2016 11:08:11

Oświadczenie w sprawie wypowiedzi MEN i Prezesa IPN na temat Jedwabnego i Kielc

22.07.2016 11:08:11

Członkowie Centrum Badań nad Zagładą Żydów


Oświadczenie członków Centrum Badań nad Zagładą Żydów w związku z trudnymi do przyjęcia, fałszującymi historię wypowiedziami minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej i nowo wybranego prezesa IPN dr. Jarosława Szarka


Historia Zagłady stanowi jeden z najważniejszych, a zarazem wzbudzających największe emocje tematów poruszanych w publicznych debatach toczonych w Polsce. Jest to zarazem jedno z tych zagadnień, które trzeba omawiać w spokoju, w poczuciu wyjątkowej odpowiedzialności za każde słowo. Z tego też powodu z najwyższym niepokojem śledzimy mnożące się wypowiedzi polskich polityków oraz ludzi mających bezpośredni wpływ na kształtowanie polskiej pamięci historycznej. W ubiegłym tygodniu p. Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, a zatem osoba mająca wielki wpływ na świadomość polskiej młodzieży, stwierdziła publicznie, że nie jest jej znana tożsamość sprawców pogromu w Kielcach i mordu w Jedwabnem. Były to szokujące słowa, a równie szokujący był brak jakiejkolwiek reakcji ze strony rządu. Co gorsza, pełna ignorancji lub też złej woli wypowiedź minister Zalewskiej nie jest odosobniona. Dr Jarosław Szarek, kilka dni temu kandydat na stanowisko prezesa, a dziś już prezes IPN, pytany o sprawców mordu w Jedwabnem, bez wahania wskazał na Niemców, czym całkowicie zanegował ustalenia IPN, w którym pracuje od początku jego istnienia. Wypowiedzi te kompromitują minister Zalewską i dr. Szarka, lecz, co bardziej istotne, stanowią fragment szeroko pojętej polityki historycznej, której ofiarą jest przede wszystkim prawda historyczna. Wiele wskazuje na to, że dzisiejsze wypowiedzi nie pozostają bez związku ze słowami ówczesnego kandydata na Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który podczas kampanii wyborczej w sposób instrumentalny posłużył się jedwabieńską tragedią. Wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec nadużywania tragicznych wydarzeń z czasów Zagłady w celu osiągnięcia doraźnych korzyści politycznych. Takie działania spowodują wymierne koszty społeczne oraz doprowadzą do kompromitacji Polski na arenie międzynarodowej.

Członkowie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

/Barbara Engelking/
/Jan Grabowski/
/Agnieszka Haska/
/Marta Janczewska/
/Jacek Leociak/
/Dariusz Libionka/
/Małgorzata Melchior/
/Jakub Petelewicz/
/Alina Skibińska/
/Andrzej Żbikowski/


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Isaac Bashevis Singer. Opowiem wam tę historię

Isaac Bashevis Singer. Opowiem wam tę historię

   Emilia Padoł,


Kiedy piszą o nim za Oceanem, zawsze powtarzają to jedno słowo: storyteller. Zanurzony w pamięci o przedwojennej Polsce – z obecną w niej kulturą jidysz – w krajobrazach, które po wojnie uległy nieodwracalnemu rozpadowi, Isaac Bashevis Singer jak nikt potrafił je ożywiać. Jak? Opowiadając historie. 24 lipca mija 25 lat od śmierci noblisty.

Wiem, gdzie jestem

W jego prozie świat żydowski i polski istnieją obok siebie, ale właściwie nie łączą się, pozostają odrębne. Tak wyglądała Polska, którą zapamiętał. Polska, w której, jak podkreślał, on i jego przodkowie – Żydzi – zawsze czuli się obcymi. Wyjechał z niej w 1935 roku, by już nigdy nie wrócić. “Polska to jest dla mnie cmentarz żydowskiego narodu. Nie zniósłbym tej podróży w dolinę ludzkiej tragedii. To wszystko, co było moim życiem, jest dziś martwe i pogrzebane. Piszę o tym, co było, i wiem, gdzie jestem”, podkreślał. Ale wspomnienia Polski, szczególnie Warszawy, przechowywał bardzo skrzętnie. Budziły w nim emocje, wzruszenia. Polska – to właśnie było miejsce, z którego pochodził.

Konsekwentnie pisał przede wszystkim w jidysz, zanikającym języku europejskich Żydów, który znał najlepiej, który był mu najbliższy, który pozostawał jedną z najważniejszych części jego tożsamości. To on był narzędziem, za pomocą którego przywoływał piękno straconego świata. Ukształtowały go chasydyzm, kabała, przekonanie o mistycznej naturze wszechrzeczy, wiara w to, co najkrócej nazwać można byłoby zjawiskami nadprzyrodzonymi. Przylgnęło do niego określenie “pornograf”. “W jego twórczości jeden krok dzielił synagogę od seksu”, pisała jego biografistka Agata Tuszyńska, dodając jednak jakże celnie: “Był pierwszym żydowskim pisarzem, który opisywał człowieka od stóp do głów, nie omijając środka”.

Dzieci chasydzkiego rabina

Isaac Bashevis Singer urodził się w 1904 roku we wsi Leoncin nieopodal Nowego Dworu Mazowieckiego. Być może 14 lipca, jak podawał przez lata, a może 21 listopada, jak utrzymywał pod koniec życia – dzisiaj trudno rozstrzygnąć. Był trzecim z czwórki dzieci chasydzkiego rabina Pinkasa Mendela Singera i jego żony Batszewy Zylberman, córki rabina z Biłgoraja. Matka miała silny charakter i skłonności do sceptycyzmu, ojciec był inny, kierował się emocjami. Religia była jego całym światem.

Trzynaście lat przed narodzinami Isaaca na świat przyszła jego siostra – Hindełe Ester. Podobnie jak przed laty jej matka Batszewa, i ta nowo narodzona dziewczynka sprawiła wielki zawód pojawieniem się na świecie w żeńskim ciele. Niepogodzona z taką porażką Batszewa oddała córkę mamce. Rzadko ją odwiedzała, nie chciała jej dotykać. Hindełe spędziła najwcześniejsze dzieciństwo w ciasnej chacie, w łóżeczku mieszczącym się pod stołem. Choroba oczu i neurotyzm – tyle zostało jej z tego okresu. Kobieta miała być przede wszystkim żoną i matką. Nie wiązano z nią żadnych innych planów, żadnych aspiracji. Trudno wierzyć, że i w Singerze nie przetrwały odpryski tego myślenia. Jego bohaterowie pożądają kobiet, ale nie traktują ich do końca serio. Zawsze są na wyciągniecie ręki.

Trzy lata po małej Hindełe na świat przyszedł upragniony syn rabina i jego żony – Israel Joszua, a dwa lata po Isaacu – Mosze Singer. Jedyny, który nie zawiedzie rodzicielskich nadziei, jedyny, który zostanie chasydem. Co ciekawe, zarówno racjonalista i buntownik Joszua, jak i odrzucana przez rodzinę Hindełe Ester, także staną się pisarzami. Wyrastali w domu, w którym nie było zabawek, ale za to wszędzie były książki. Ojciec całymi dniami je studiował, stale pisał komentarze do Tory i Talmudu.

Od Sherlocka do Spinozy

W 1907 roku Isaac wraz z rodziną przenosi się do Radzymina, by rok później znaleźć się już w Warszawie. Echa dzieciństwa spędzonego przy ulicy Krochmalnej – w zagłębiu wykluczonych społecznie i ekonomicznie – nie raz powrócą w jego twórczości (szczególnie w tomie opowiadań “Izba rabinacka mojego ojca”). Mały Isaac jest blady, piegowaty, ma rude włosy – i rude pejsy. Nieustannie czuje obecność różnej maści zjaw, ale swoje najwcześniejsze lata będzie uważać za szczęśliwe. “Nie ma lepszego wykształcenia niż biedne dzieciństwo” – to jego słowa.

Pierwszą świecką książką, którą przeczytał, były “Przygody Sherlocka Holmesa”. Miał może 10-11 lat. W wywiadach przyznawał, że w opowieściach od zawsze uwielbiał napięcie. Według niego to ono przesądzało o atrakcyjności każdej historii. Był przekonany, że opowiadanie musi mieć swój początek, rozwinięcie, zakończenie. Że opowiadać należy z pasją. Nie wystarczy dobry temat (choć on jest podstawą), trzeba go jeszcze czuć.

W czasie I wojny światowej rodzina Singerów jest zmuszona się rozdzielić. W 1917 roku Isaac wyjeżdża z matką i młodszym bratem do Biłgoraja. Czyta góry książek: od Tołstoja, Dostojewskiego, Czechowa przez Flauberta, Goethego, Maupassanta, aż po Spinozę, którego “Etyka” była jedną z jego najważniejszych lektur. Przez jego ręce przechodzi “Kapitał” Marksa i mnóstwo książek religijnych, których przecież nie brakowało w domu dziadka, szanowanego biłgorajskiego rabina.

Singer w Warszawie, Szatan w Goraju

W 1921 roku zapisuje się w Warszawie do szkoły rabinackiej, ale z nauki rezygnuje już po roku. Rok później podejmuje pracę korektora w najważniejszym żydowskim piśmie literackim międzywojennej Polski – “Literarisze Bleter” (którą pomógł mu zdobyć brat – redaktor pisma). Przez kolejne dwa lata pisze recenzje i tłumaczy na jidysz zagranicznych pisarzy, m.in. Manna i Remarque’a. Wreszcie w 1925 sam debiutuje na łamach gazety opowiadaniem “Na starość”. Przez kolejne lata będzie publikować opowiadania w żydowskiej prasie, a rytm życia wyznaczać mu będą dwie fascynacje, o których tak napisze w swoich wspomnieniach: “Zacząłem myśleć o pisaniu, kiedy miałem dwanaście lat, a o dziewczętach, kiedy skończyłem czternaście. To są dwie największe pasje mojego życia”. Nie opiera się romansom, ale wchodzi też w jeden poważny, kilkuletni związek z komunistką Rachelą Poncz, z którego w 1929 roku rodzi się jego jedyny syn, Israel.

Swoją relację ojciec i syn będą usiłowali odbudować po wielu latach – nie bez wysiłku. Bardzo się różnili. Jeszcze trzy lata po śmierci ojca syn opisze go w swojej książce (“Mój ojciec Bashevis Singer”) m.in. jako człowieka trudnego, skoncentrowanego na sobie, skąpego, nieustannie oglądającego się za kobietami, zapatrzonego w swój sukces.

W 1933 roku publikowana jest w odcinkach (w czasopiśmie “Globus”), a w 1935 roku ukazuje się już w całości, pierwsza powieść Singera – “Szatan w Goraju”. Fabuła opowieści toczy się w XVII w. wśród ludności małego miasteczka na Lubelszczyźnie, żyjącej pamięcią o niedawnej rzezi Chmielnickiego. W życiu społeczności pojawia się kabalista Sabbataj Cwi i ogłasza, że jest mesjaszem. “Szatana w Goraju” nazywano historyczną baśnią. Mieszają się w niej mistycyzm, erotyzm, religijny fanatyzm – uwypuklając demoniczność ludzkiej natury. Według niektórych to właśnie ta, jedyna wydana w Polsce przed jego wyjazdem, powieść była tą najlepszą.

Singer boi się rosnącej siły narodowego socjalizmu. Jeszcze w 1935 roku decyduje się na zawsze opuścić Polskę. Wyrusza za Ocean, w ślad za swoim bratem Joszuą – tym, o którym często pisano jako lepszym, bardziej obiecującym pisarzu niż Isaac. Joszua umrze na atak serca w 1944 roku. Po przyjeździe do Nowego Jorku Singer pracuje w “Forwerts”, zresztą swoje opowiadania będzie publikował w tym piśmie aż do śmierci.

Nie mógł robić nic innego

W 1940 roku bierze ślub z Almą Haimann-Wassermann, pochodzącą z Monachium Żydówką. Poznał ją trzy lata wcześniej. Ona porzuciła dla niego męża i dwójkę dzieci, on – przekonanie, że małżeństwo jest dla mężczyzny niebezpieczeństwem, które zabija jego ducha. Alma będzie pierwszą i jedyną żoną Singera, spędzą razem ponad 50 lat. To ona, nie stawiając żadnych warunków, stworzy mu dom i spokojne życie – będzie mógł pracować, chodzić na spacery do parku, karmić gołębie, znikać na długie godziny. Singer bywał trudny, chimeryczny, nieprzewidywalny. Niekoniecznie lubił ludzi, raczej wolał spędzać czas samotnie. Z pewnością niełatwo było żyć u jego boku. Ale Alma zachowała pozytywne wspomnienia: “Dla mnie to było dobre życie, niczego mi nie brakowało. A on najbardziej lubił siedzieć w swoim pokoju i pisać. Pisanie było jego światem. Nie mógł robić nic innego. Jestem pewna, że gdyby się powtórnie urodził, robiłby dokładnie to samo”, wspominała.

W 1970 roku Singer otrzymuje National Book Award (za tom wspomnień “A Day of Pleasure: Stories of a Boy Growing up in Warsaw”), cztery lata później – kolejną (tym razem wyróżniono tom opowiadań “Korona z piór”). W latach 70. Isaac i Alma kupują dom na Florydzie, do którego przenoszą się każdej zimy. Ta dekada to w życiu Singera pasmo sukcesów: otrzymuje doctorat honoris causa Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, a jego dzieła (np. “Sztukmistrz z Lublina”) trafiają na deski teatrów i filmowe ekrany. 1978 rok przynosi mu największe ze wszystkich wyróżnień – Literacką Nagrodę Nobla. Komitet Noblowski uzasadnia ją następujaco: “za pełną uczucia sztukę prozatorską, która wyrastając z polsko-żydowskich tradycji kulturowych, porusza jednocześnie odwieczne problemy”. Dziennikarze nie dają mu żyć, w mieszkaniu telefon się nie urywa, na ulicy nie jest już anonimowym przechodniem. Ale świat o nim słyszy.

Historia musi być historią

Przypisywano mu wiele romansów, namiętności niemal tak wielkich, jakie przeżywali bohaterowie jego opowieści. Nic dziwnego, kiedy je snuł, często odsłaniał w nich siebie, przywoływał znane sobie realia, fakty z życia, nawet własną fizjonomię. Do dziś badacze literatury głowią się, jak wiele w jego opowieściach jest wątków autobiograficznych. Ale równocześnie Singer stale budował fikcje. Czy więc świadomie podsycał własną donżuańską legendę?

Gdy zbliżał się do sześćdziesiątki, ostatecznie postanowił przejść na wegetarianizm. Wrażliwość na krzywdę zwierząt, niezgoda na bezwzględność natury – to tkwiło w nim od zawsze. Kiedy pytano go, czy nie je mięsa dla zdrowia, odpowiadał, że owszem – dla zdrowia kur.

Gdy z kolei pytano, czy wierzy w Boga, mówił: “Jeśli On wierzy we mnie, to ja wierzę w Niego”. Wierzył do końca – w opatrzność, demony, przeznaczenie. Kierowało nim przekonanie, że świat, w którym żyjemy, nie jest tym jedynym. To przeświadczenie także było treścią jego pisarstwa, zależało mu, żeby pokazać swój punkt widzenia czytelnikom. Oczywiście zawsze robił to przez snucie opowieści. “Myślę, że w tej epoce opowiadanie historii stało się niemal zapomnianą sztuką. Ale robię co w mojej mocy, żeby i mnie nie dosięgła ta amnezja. Dla mnie historia jest historią wtedy, gdy czytelnik słucha uważnie i chce wiedzieć, co się wydarzy. Jeśli czytelnik wie wszystko od początku, to nawet jeśli historia została dobrze opisana, nie jest historią”, mówił z przekonaniem.

Isaac Bashevis Singer zmarł 24 lipca 1991 roku w Miami na Florydzie.

Spośród jego bogatego dorobku warto wymienić powieści: “Szatan w Goraju”, “Rodzina Muszkatów”, “Sztukmistrz z Lublina”, “Niewolnik”, “Dwór”, “Golem”, “Wrogowie”, “Szosza” czy “Pokutnik”, a także tomy opowiadań: “Gimpel Głupek”, “Spinoza z ulicy Rynkowej”, “Seans i inne opowiadania”, “Moc Światła”, “Śmierć Matuzalema”. Ponadto tomy wspomnień, m.in.: “Urząd mojego ojca” i “Miłość i wygnanie”.

Pisząc tekst korzystałam m.in. z książki Agaty Tuszyńskiej,Singer. Pejzaże pamięci” (Kraków 2010), której fragmenty także cytowałam. Przytoczyłam też fragment wywiadu “Isaac Bashevis Singer, The Art of Fiction No. 42″ (“The Paris Review”).


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Ontario Premier Kathleen Wynne Condemns Antisemitic Arabic Newspaper

Ontario Premier Kathleen Wynne Condemns Antisemitic Arabic Newspaper

Marty York


WynnePic.jpegBy Aidan Fishman
Campus Advocacy Coordinator
B’nai Brith Canada

Ontario Premier Kathleen Wynne has condemned an antisemitic article appearing in a Southwestern Ontario publication.

In an email sent to B’nai Brith Canada, Wynne did not mince words.

“I want to condemn, in the strongest possible terms, the statements in the al-Saraha article that deny the Holocaust and express anti-Semitic and homophobic views,” Wynne said in the email. “Statements like these, filled with hatred, prejudice and lies, have no place in our society. That is why we have established the Anti-Racism Directorate, with a mandate to fight racism in all its forms. . .

“The Ontario Liberal Caucus was completely unaware of al-Saraha’s intent to publish this article when it purchased advertising space to convey Ramadan greetings to the community. I assure you that our caucus will no longer purchase advertising space in this publication.”

Earlier this week, B’nai Brith Canada exposed the article that was headlined, “The Question Which Everyone Ignores: Why Did Hitler Kill the Jews?” which appeared in the June-July edition of the Arabic al-Saraha newspaper based in London, Ont. The article, which accused Jews of introducing homosexuality and “every type of sexual deviance” into Germany and causing the country’s economic collapse, was widely panned by Canadian media.

In a separate statement, Deputy Premier and London North Centre MPP Deb Matthews, whose advertisement had also appeared in al-Saraha, said: “I want to condemn, in the strongest possible terms, the statements in the Al-Saraha article. Statements like these, filled with hate, prejudice and lies, have no place in Canadian society.”

B’nai Brith Canada also has reached out to all MPPs whose faces appeared in advertisements in the June-July edition of al-Saraha.

For more information contact:

Marty York
Chief Media Officer
B’nai Brith Canada
416-633-6224 x163
Marty.York@bnaibrith.ca


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Muranów, miejsce naznaczone traumą

Naszemiasto.plMuranów, miejsce naznaczone traumą

Przemysław Ziemichód


– Na Nalewkach mieszały się ze sobą hebrajski, rosyjski, jidysz, polski, niemiecki. Z rozlicznych zachowanych relacji o tym miejscu wyłania się obraz swoistej białej plamy na mapie miasta, enklawy, do której Polacy nie wchodzili – opowiada o przedwojennym Muranowie Beata Chomątowska, autorka książki “Stacja Muranów”.

Przed wojną Muranów był białą plamą na mapie Warszawy. Malownicza dzielnica, zamieszkana głównie przez Żydów, skrywała w sobie masę kontrastów. Bogaci kupcy i przedsiębiorcy mieszkali tu obok ściśniętej w drewnianych chałupach biedoty. Tego świata już nie ma. Dawny Muranów zniknął z mapy stolicy wraz jego mieszkańcami, zrównany z ziemią przez hitlerowskie Niemcy. Zanim do tego doszło, naziści otoczyli Muranów grubym murem getta, przypieczętowując symboliczny podział miasta na jego “żydowską i nie-żydowską” część. Po wojnie, na gruzach Dzielnicy Północnej (jak wcześniej nazywano ten obszar) powstało socrealistyczne osiedle, zbudowane według wizji ambitnego modernistycznego architekta, Bohdana Lacherta.

ZOBACZ TEŻ: Muranów na gruzach getta. Zapomniane miejsce w centrum Warszawy [zdjęcia]

“Warszawski Muranów to unikat w skali światowej. Jedyne osiedle mieszkaniowe wzniesione na gruzach i z gruzów dawnego getta. Architektoniczna utopia, której twórcy czerpali z modernistycznych wzorców i socrealistycznych ideałów” – czytamy w opisie książki “Stacja Muranów” Beaty Chomątowskiej. Z autorką rozmawialiśmy o historii i duchach tej części stolicy.

Dzielnica bloków, miasto-ogród, miejsce pamięci… Gdyby to od Pani zależało, jaki kształt przybierze Muranów po II wojnie światowej, to który z projektów by Pani wybrała?

Wydaje mi się, że Muranów Bohdana Lacherta* bardzo się sprawdza. Koncepcja osiedla – pomnika była kontrowersyjna, ale bardzo odważna i ciekawa pod względem artystycznym. Najbardziej chciałabym zobaczyć go w pierwotnej wersji, jako dzielnicę dla trzydziestu tysięcy osób, z wieżowcami, centralnym placem, agorą, wokół której koncentruje się życie miejskie. Żałuję, że Lachertowi nie udało się dokończyć dzieła.

Czytaj wiecej tu: Muranów, miejsce naznaczone traumą


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Palestinian demographic manipulation

Israel HayomPalestinian demographic manipulation

Yoram Ettinger


The July 11, 2016 Palestinian Authority report claiming that Jews are a minority west of the Jordan River is a classic case of “lies, damned lies and statistics.” The Palestinian Central Bureau of Statistics often manipulates statistics to misrepresent reality and mislead observers in a way that is deliberate and systematic, despite a powerful Jewish demographic tailwind and a rapid Westernization of Muslim demography west of the Jordan River, and throughout the Muslim world outside the sub-Saharan region.

Deliberate Palestinian misuse of statistics has resulted in unwarranted demographic pessimism and fatalism both in Israel and among Israel’s supporters. The key aim of this demographic manipulation has been to convince Israeli policymakers to hand over Judea and Samaria under the false assumption that it would be the only way to ensure an Israeli majority in Israel.

Despite the Palestinian statistics, and the display of gross negligence by the international establishment in accepting the data at face value without proper auditing, there is currently a solid, long-term, 66% Jewish majority in the combined area of Judea, Samaria and pre-1967 Israel, benefitting from an unprecedented robust tailwind of Jewish fertility and immigration. Moreover, there is a gap of 1.15 million people between the number of Arabs the Palestinians claim are living in the West Bank (2.9 million) and the well-documented number of 1.75 million.

So how does the PCBS manipulate its population statistics?

It began in June, 1997, with the first Palestinian census in Judea, Samaria and Gaza. In that survey, 648,000 people were artificially added. The census was conducted by the Palestinian Authority, which, at the time, was concerned that the arrival in Israel of 1 million Soviet Jews would dispel the myth of the Arab demographic time bomb, eliminating the motivation generated by the Jewish fear of becoming a minority west of the Jordan River.

The 1997 Palestinian population census in Judea, Samaria and Gaza was inflated by including 325,000 overseas residents, as documented by the PCBS website; counting the 210,000 Jerusalem Arabs twice, as they were also included in the Israeli census; and documented inconsistencies (of 113,000 people) between the PCBS on the one hand and the Palestinian Health and Education ministries and Central Election Commission on the other.

As further proof, in 1996, the Palestinian Central Election Commission population data (2.146 million) and Health and Education ministries’ data (2.270 million) were dramatically lower than the 1997 census (2.783 million), but almost identical to those of Israel’s Central Bureau of Statistics (2.111 million), which validated its numbers against the number of newly issued ID cards and immunization records.

Demonstrating the creativity of Palestinian statistics, PCBS head Hassan Abu Libdeh, admitted at a February 26, 1998 press conference in el-Bireh that — in violation of international standards — “we counted 325,000 people [13% of the total population!] living outside the Palestinian lands for more than one year.”

The inclusion of overseas residents in official counts has been also practiced by other Palestinian agencies. For instance, according to an October 14, 2004 press release issued by the Central Election Commission, 200,000 overseas residents were included in the (last) Palestinian election in 2005. According to a 1993 study by the World Bank, 350,000 overseas residents were included in the Palestinian statistics as well.

Explaining the inconsistencies between the PCBS and other Palestinian departments, Louie Shabanah, a former head of the PCBS, stated during a June 8, 2005 debate in Haifa that “the Palestinian Health Ministry accounts for fewer births because — unlike the PCBS — it excludes overseas births.”

The aforementioned statistical bloats expand annually, hence the widening 1.15 million gap in the West Bank in 2016. The gap consists of:

  • 400,000 overseas residents, as reaffirmed by Palestinian Deputy Interior Minister Hassan Ilwi: “Since 1995, we have registered about 100,000 children born abroad,” he has stated.
  • 300,000 Jerusalem Arabs with Israeli ID cards are counted twice — as residents of both Israel and the West Bank.
  • 240,000 net emigration of West Bank Arabs has been documented by Israel’s Border Police since the 1997 Palestinian census.
  • Over 100,000 Palestinian (mostly West Bank) Arabs have married Israeli Arabs since 1997, receiving Israeli ID cards, but are still (doubly) counted as West Bank residents. In November 2003, the Knesset passed a statute terminating automatic eligibility for an Israeli ID card upon marrying an Israeli citizen.
  • An inherent under-documentation of deaths (represented by the inclusion of Arabs born in 1847 in the June 2007 census) comprising about 110,000 people, and over-documentation of births (represented by a World Bank study documenting a 32% gap between its own documentation and PCBS birth statistics).

In 2016, Israel’s Jewish fertility rate (3.15 births per woman) is higher than the fertility rate of all Arab countries other than Sudan, Yemen and Iraq, reflected in a unique 73% increase in the number of births from 1995 (80,400) to 2015 (139,000), irrespective of the moderate decline in the fertility of the ultra-Orthodox women, but due to the unprecedentedly robust secular fertility. The norm of one to two children among secular Israelis 20 years ago has now shifted into a norm of three to four children.

Recent demographic trends expose the unreliability of Palestinian statistics. This bodes well for Israel’s posture in the negotiation process with the Palestinian Authority, but mostly for Israel’s economy and national security, which will benefit from an exceptionally high natural growth (quantitatively and qualitatively), compared to all other advanced economies, which may have to rely on foreign workers in order to sustain economic growth.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com