Archive | May 2024

Kobiety, Hamas i luksusowe wierzenia

Źródło: zrzut z ekranu wideo: UCLA protest: groups address overnight violence at pro-Palestinian encampment (youtube.com)


Kobiety, Hamas i luksusowe wierzenia

Andrzej Koraszewski


Rewolucja jest kobietą, najpierw pisze pełne współczucia listy do skazanych za masowe morderstwa, a potem proponuje im małżeństwo. Heather Mac Donald, redaktor naczelna amerykańskiego magazynu „City Journal”, zastanawia się nad pytaniem, dlaczego wśród protestujących na uniwersytetach dominują kobiety? Autorka nie dysponuje dokładnymi danymi statystycznymi, ale osobista obserwacja, materiały zdjęciowe i filmy nie pozostawiają wiele miejsca na wątpliwości, amerykańskie studentki kochają Hamas i sprawiedliwość.

Przyczyn jest wiele. Po pierwsze, struktura demograficzna studiujących na uniwersytetach radykalnie się zmieniła i obecnie kobiety mają przewagę. Po drugie, ta przewaga jest zdecydowanie większa na kierunkach humanistycznych. Po trzecie kobiety niemal całkowicie zdominowały różne organizacje studenckie, gdzie króluje religia intersekcjonalności.

„Osoby zajmujące się naukami ścisłymi i ekonomią rzadziej spędzają dni lub całe tygodnie  na imprezach (korekta: pod hasłem „przeciwstawiajcie się ludobójstwu”) […] W naukach humanistycznych i miękkich naukach społecznych, dziedzinach, w których można nawet zyskać dodatkowe punkty za swój intersekcjonalny aktywizm, przeważają kobiety. Ale co najważniejsze, ideologia ofiary, która opanowała dziś większość środowiska akademickiego, z jej wyraźną wrogością wobec obiektywizmu i rozumu jako konstruktów białych mężczyzn, ma charakter kobiecy.”

Autorka zaczyna od opisu wykrzykiwanych kobiecymi głosami haseł wzywających do ludobójstwa, przechodząc potem do dyskursu wokół „kryzysu zdrowia psychicznego” opowieści o traumach i trudnościach skupienia się z powodu różnych mikroagresji. („Nie tak dawno temu administratorzy zaczęli wprowadzać psy terapeutyczne do bibliotek i jadalni na kampusie, aby pomóc studentom radzić sobie z problemami psychicznymi”.)

Te protesty to ewidentny jarmarczny teatr, a teatr wymaga zawieszenia niewiary. Jak pisze Heather Mac Donald, „narcystyczny melodramat rozgrywający się na dziedzińcach uniwersytetów wymaga aktywnego zaangażowania w nieprawdę”.

Niedawno na rynku księgarskim ukazała się książka absolwenta Yale i doktora psychologii z Cambridge, który miał również praktykę w Stanford University, a więc z doświadczeniem z trzech amerykańskich uniwersytetów z ligi bluszczowej. Dotarł do Yale po ośmiu latach służby w armii, do której zaciągnął się jako siedemnastolatek, uciekając od alkoholu, narkotyków i perspektywy więzienia. Po koszmarnym dzieciństwie i wielokrotnym przekazywaniu od jednej rodziny zastępczej do drugiej, po dorastaniu bez nadzoru dorosłych, w świecie biedy i niepewności, armia dawała rygor dyscypliny, który skończył się epizodem alkoholizmu. Kiedy po zakończeniu kuracji odwykowej zdecydował się na studia, armia opłaciła jego czesne i Rob Henderson znalazł się w świecie, który znał tylko z ekranu telewizora. Był nie tylko starszy od kolegów z roku, był dziwadłem wśród młodych ludzi z bardzo zamożnych domów, przekonanych o swojej moralnej wyższości i przeznaczeniu, że będą przywódcami świata, których symbolem statusu była zabawa w awangardę proletariatu.

Henderson nazywa te poglądy „luksusowymi wierzeniami”: używają słów, których zwykły człowiek nie rozumie, walczą z tradycyjną rodziną, chociaż większość z nich wyrosła w pełnych rodzinach, promują wolny seks, ale w końcu zakładają rodziny, a świat rozbitych rodzin to klasy niższe. Zmierzają do karier w korporacjach i instytucjach państwowych, ale symbolem statusu jest walka z kapitalizmem, udają współczucie dla biednych, ale robią co w ich mocy, żeby biedni pozostali biednymi.

Czy ma rację akcentując tak silnie rolę tradycyjnej rodziny? Z jego perspektywy trudno o wątpliwości, dostarczenie możliwości edukacyjnych nie zdaje się na nic, jeśli dziecko nie ma motywacji. Wyrastał w świecie, w którym ambicje były w szkole wyśmiewane, odrzucał zachęty ze strony nauczycieli, bo dorośli nie zasługiwali na zaufanie.

Kiedy nagle znalazł się wśród ludzi z klasy społecznej, która zbudowała ten nowy wspaniały świat, próbował zrozumieć, jak działają umysły tych, którzy domagają się zmniejszenia wydatków na policję, odmawiając zobaczenia, do czego ich żądania doprowadziły. Pokazuje statystyki wzrostu przestępstw, ucieczkę ludzi z policji i trudności z rekrutacją do sił policyjnych. Bełkotliwa „postępowość” zarówno studentów, jak i wielu profesorów jest nie tylko demonstracją społecznego statusu, staje się wyznaniem wiary blokującej rozsądek.

Nic dziwnego, że jego książka przyjęta została z, delikatnie mówiąc, mieszanymi uczuciami. Ten obraz przyszłych elit, legitymujących się dyplomami uczelni z najwyższą renomą, budzi poważny niepokój wyższych sfer. Te luksusowe wierzenia klasy uprzywilejowanej, która bawi się w dyskurs o „białym przywileju”, która odrzuca fundamenty kultury, bo tak nakazuje ich moda, która tłumi dyskusje w imię źle pojętej wolności słowa i odrzuca konstytucyjny ład w imię udawanego współczucia, to nie tylko zabawy niedojrzałych ludzi, którym przedłużono dzieciństwo w nieskończoność, ale ideologia klasy społecznej, która znajduje pełne poparcie władz i mediów.

Henderson zdaje sobie sprawę z tego, że zjawisko pogoni za statusem nie jest nowe, przywołuje Klasę próżniaczą Thorsteina Veblena oraz innych autorów pokazujących, jak bardzo pogoń za statusem kłóci się z rozumem i uczciwością. 

Autor nie zwraca uwagi na szczególną rolę kobiet w promowaniu tych „luksusowych wierzeń”, dostrzegają to inni, a szczególnie staroświeckie feministki, patrzące z rozpaczą i odrazą na tabuny rozwrzeszczanych młodych kobiet deklarujących solidarność z najbardziej wstecznym, ludobójczym patriarchatem.        

Czy jest to hybrystofilia, dobrze znane w psychologii zjawisko seksualnego zainteresowania osobami, które popełniły gwałtowne przestępstwo? Seryjni mordercy otrzymują od kobiet dziesiątki listów pełnych współczucia i zainteresowania, włącznie z ofertami matrymonialnymi.

Rewolucyjny romantyzm porywał kobiety również we wcześniejszych epokach, ale wtedy powszechny patriarchalizm uniemożliwiał im odegranie dominującej roli.

Dziś połączenie poczucia własnej wyższości, z martyrologią, traumą przesytu i równością płci, (którą im wywalczyły te staroświeckie feministki), przynosi ciekawy efekt w postaci dominacji damskich głosów skandujących ludobójcze hasła w imię osobliwie pojmowanej sprawiedliwości. Pytane, czy wiedzą coś o ideologii Hamasu, Hezbollahu, Islamskiej Republiki Iranu, oskarżają  o bezwarunkowe poparcie Izraela. Pytane, czy coś wiedzą o wychowaniu przez Hamasjugend, przerywają rozmowę. Tak więc nie udaje się tych pań zapytać, czy chciałyby, żeby ich dziecko miało takie ćwiczenia na letnich koloniach.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Prasa o konkursie Eurowizji: niegodny spektakl

Eden Golan podczas występu na Eurowizji


Prasa o konkursie Eurowizji: niegodny spektakl

Wojciech Szymański


Gazeta „Allgemeine Zeitung” z Moguncji komentuje: „Konkurs Eurowizji, jakiego doświadczyliśmy w tych chaotycznych dniach w Malmö, nie był spokojnym i radosnym festiwalem muzycznym, jakim chciałby być. Światowa polityka przyćmiła to wydarzenie. Trudno było wyczuć hasło ‘Zjednoczni przez muzykę’. Zamiast tego niektórzy uczestnicy i prezenterzy punktów brali udział w podżeganiu i nienawiści. (…) Niegodny spektakl, który powinien być zdecydowanie potępiony. (…) Eurowizja chce utrzymać dystans do polityki? Nie udało się. I już się nie uda”.

Dziennik „Frankfurter Rundschau” ocenia: „Triumf niebinarnego Nemo może być postrzegany jako dowód głębokiej, fundamentalnej tolerancji szerokiej europejskiej większości wobec queerowych stylów życia. Wyrzucenie z konkursu Holendra Joosta Kleina, za niewłaściwe zachowanie wobec kamerzystki, pokazuje też, że próg tolerancji dla toksycznej męskości spadł. I dobrze. Ale w centrum tych dni chaosu w Malmö była jeszcze jedna kwestia. To niewiarygodne, że żydowska piosenkarka, taka jak Eden Golan, musi słuchać gwizdów na arenie Eurowizji tylko dlatego, że jest z Izraela. To nie do pomyślenia, że tłum, w tym aktywistka klimatyczna Greta Thunberg, gloryfikują terrorystów i pokazują swoją historyczną niewiedzę. To niepojęte, że koledzy z Eurowizji unikali Eden Golan za kulisami, mobbowali ją i traktowali jak trędowatą tylko po to, by zadowolić własną bańkę mediów społecznościowych. Każda osoba, która wygwizdała lub teatralnie wyśmiała Eden Golan podczas konkursu Eurowizji powinna się wstydzić”.

Propalestyńskie protesty w Szwecji podczas EurowizjiZdjęcie: IDA MARIE ODGAARD/TT/AFP

„Lausitzer Rundschau” czytamy: „Polityczna cnota byłej Grand Prix już dawno jest passe. Nie wiele zostało z niegdysiejszego konkursu ulubionej piosenki. Od lat 90. coraz więcej uczestników przemycało w utworach polityczne wiadomości. Także opanowanie konkursu przez ruch queer można uznać za polityzację. W naturze międzynarodowych konkursów leży to, że są one wykorzystywane do przekazów politycznych ze względu na ogólnoświatową uwagę, jaką przyciągają, od igrzysk olimpijskich po mistrzostwa świata w piłce nożnej. W obecnym przypadku Eurowizji do krytyki działań Izraela w wojnie w Strefie Gazy. Ale widzowie również wykorzystują swoje głosy do składania oświadczeń politycznych. Nawet jeśli ostatecznie nie wygrali: w tym roku żaden inny kraj nie otrzymywał najwyższego wyniku od telewidzów częściej niż Izrael”.

W dzienniku „Schwaebische Zeitung” czytamy: „Piosenkarka Eden Golan została wygwizdana przez publiczność i zbojkotowana przez innych uczestników konkursu. Na zewnątrz, na ulicach Malmö, demonstranci świętowali Hamas. Niektórzy krzyczeli, że Żydzi powinni „wrócić do Polski”. Na scenie, która lubi przedstawiać się jako różnorodna i kosmopolityczna, jest to niepokojące zachowanie. Przypomina to antyizraelskie protesty na uniwersytetach w Niemczech i innych krajach. Tam również chodzi o bojkot, a nie o dialog. Gniew i gwizdy w Malmö były skierowane do młodej, zaledwie 20-letniej kobiety. Organizatorzy konkursu piosenki nie zapewnili Eden Golan bezpiecznego środowiska. Że nastrój poza Malmö jest inny, pokazały głosy publiczności. Izrael zajął drugie miejsce w globalnym głosowaniu widzów, a wśród niemieckich widzów był nawet na czele. To pokazuje: każdy, kto wzywa do bojkotu i maluje czarno-białe uproszczenia, nie mówi w imieniu większości”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Screams Before Silence

Screams Before Silence

Screams Before Silence



.
A must-watch documentary. #ScreamsBeforeSilence sheds light on the unspeakable sexual violence committed on October 7. As heartbreaking as these stories in the documentary are, we cannot afford to look away.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Uchodźcy z Rafah: dlaczego Egipt ich nie wpuszcza

Zdjęcia uchodźców z Rafah uciekających, jak mogą – samochodem, pieszo, wozami zaprzężonymi w osły – były wczoraj wszędzie, a sezonowy deszcz dodał przejmującego akcentu do ich trudnej sytuacji. Rodzice mieli ponure wyrazy twarzy, natomiast dzieci wydawały się dość pogodne i uśmiechały się. Opuszczali Rafah. To była przygoda.


Uchodźcy z Rafah: dlaczego Egipt ich nie wpuszcza

Judean Rose
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zdjęcia uchodźców z Rafah uciekających, jak mogą – samochodem, pieszo, wozami zaprzężonymi w osły – były wczoraj wszędzie, a sezonowy deszcz dodał przejmującego akcentu do ich trudnej sytuacji. Rodzice mieli ponure wyrazy twarzy, natomiast dzieci wydawały się dość pogodne i uśmiechały się. Opuszczali Rafah. To była przygoda.

Długo oczekiwana operacja IDF w Rafah już się rozpoczęła, jeśli liczyć ewakuację około 100 tysięcy cywilów w Rafah do nowej strefy humanitarnej stworzonej specjalnie dla nich. Dla uchodźców nie będzie to oczywiście piknik, ale zapewnione są „szpitale polowe, namioty oraz zwiększone zapasy żywności, wody, lekarstw i innych artykułów” – napisano w gazecie „Jerusalem Post.

Część uchodźców próbowała przedostać się do Egiptu, ale bezskutecznie. Zostali odpędzeni przez egipskie wojsko, które zwiększyło swoją obecność i poziom gotowości wzdłuż 12-kilometrowej granicy między Gazą a Egiptem.

Dobrze przeczytaliście: Egipt graniczy z Gazą. Jeśli spojrzysz na mapę, zobaczysz, że to prawda.

(Czerwona linia: płot graniczny między Rafah a Izraelem. Brązowa linia: linia graniczna między Rafah a Egiptem.)(Czerwona linia: płot graniczny między Rafah a Izraelem. Brązowa linia: linia graniczna między Rafah a Egiptem.)

.

Egipt nie zapewni jednak schronienia ludności cywilnej, która desperacko pragnie opuścić Gazę. Nie, chyba że zapłacą łapówkę w wysokości od 5 000 do 12 000 dolarów od osoby.

Większość uchodźców nie ma takich pieniędzy.

Poruszający artykuł w „Ynet”: „Nienawidzimy Hamasu tak, jak nienawidzimy Izraela”: Palestyńczycy, którym udało się uciec z Gazy, opowiada historie różnych Gazańczyków zmuszonych do przesiedlenia – w niektórych przypadkach więcej niż raz – w wyniku wojny rozpoczętej przez Hamas 7 października:

Procedura opuszczania Gazy trwała kilka dni. W pierwszym etapie dr Muchaimer Abu Saada, który mieszkał w pobliżu ekskluzywnej dzielnicy Al Rimal, został zmuszony do przeniesienia się wraz z żoną Rosanne i dziećmi do Chan Jounis, gdzie znalazł schronienie w mieszkaniu krewnego. Dwa tygodnie później siły IDF nakazały mieszkańcom okolicy przenieść się do Rafah, gdzie mężczyzna, który do niedawna był szefem wydziału nauk politycznych na Uniwersytecie Al-Azhar, znalazł się z rodziną w namiocie w okropnych warunkach.

Dopiero wtedy otrzymali wiadomość i rodzina zgłosiła się na przejściu granicznym. Czekali w kolejce. Ktoś zadbał o to, aby zapłacić 8 000 dolarów na osobę. Dopiero wtedy uzyskali pozwolenie na wjazd do Egiptu. „To był koszmar – mówi w wywiadzie ze swojego nowego domu w Kairze. – Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy uda nam się stamtąd wydostać”.

Mimo tego wszystkiego dr Abu Saada uważany jest za jednego ze szczęśliwców. Od początku wojny bardzo niewielu Gazańczykom udało się opuścić zbombardowaną i płonącą Strefę. Niektórzy jedynie przejechali przez Egipt w drodze do Europy lub krajów arabskich, które zgodziły się ich przyjąć. Inni osiedlili się w Egipcie. Wyjazd kosztował bardzo dużo – kwoty, o których większość mieszkańców Gazy może jedynie marzyć. . .

. . . Od listopada, kiedy przejście graniczne w Rafah zostało otwarte dla całodobowego ruchu, 600 Palestyńczyków posiadających podwójne obywatelstwo zdołało opuścić Strefę Gazy. Potem przyszli uprzywilejowani, jak Abu Saada, którym inni ludzie zapłacili za ich wyjazd. W tej chwili tylko bogaci mogą wyjechać. Początkowo płacili 8 tysięcy dolarów za osobę. Następnie cena spadła do 5 tysięcy dolarów, a obecnie wzrosła do 10 tysięcy dolarów (za dziecko płacą 2500 dolarów). Zezwolenie przychodzi w nocy i jest ostemplowane tylko na następny dzień. Jeśli przegapisz tę okazję, będziesz musiał rozpocząć cały proces od nowa – z dodatkami rzędu tysięcy dolarów na osobę. Tą drogą udało się dotychczas wydostać jedynie kilkudziesięciu osobom. . .

. . . Podobnie jak Abu Saada, M. wraz z pięcioma członkami rodziny udało się dotrzeć do Kairu. „Mieliśmy szczęście  – mówi – płaciliśmy tylko 5 tysięcy dolarów za osobę dorosłą i 2 tysiące dolarów za dziecko. Cena jest teraz dwukrotnie wyższa”. Nie chce ujawniać swojego pełnego nazwiska, a już na pewno nie izraelskiej gazecie. „Tak, jestem w bezpiecznym miejscu w Egipcie, ale mam krewnych pierwszego i drugiego stopnia w Gazie i muszę o nich myśleć”.

Cywile z Rafah powinni być bezpieczni w strefie humanitarnej stworzonej dla nich przez Izrael, chyba że Hamas znajdzie sposób, aby wykorzystać ich jako ludzkie tarcze. Ale domy, które opuścili, mogą równie dobrze obrócić się w pył. Za tym stoi Hamas – za całą śmiercią i zniszczeniem. Gwałciciele zagnieździli się wszędzie w Gazie: w podziemnych tunelach, ale także na powierzchni – w budynkach mieszkalnych, szkołach i szpitalach.

Rafah-Evacuation-Route-Map-IDF-Gaza-Israel-e1714991751721

Hamas wykorzystuje ludzkie tarcze, narażając cywilów. Z punktu widzenia terrorystów jest to bardzo skuteczna taktyka. Hamas chowa się za cywilami, a IDF wstrzymuje ogień. W ten okrutny sposób cywile zapewniają doskonałą ochronę prawdziwemu nemezis Izraela: tchórzliwym gwałcicielom z Hamasu.

Kiedy jednak cywile Gazy rzeczywiście wpadną w krzyżowy ogień, a następnie giną, dla Hamasu będzie to korzystne. Nie ma nic lepszego niż zdjęcia martwych mieszkańców Gazy, demonizują one Izrael i wspierają cele Hamasu. Zdjęcia są kadrowane w taki sposób, by odpowiedzialność za śmierć i zniszczenie Gazy zdjąć z prawdziwego winowajcy, Hamasu, jednocześnie zrzucając winę na Izrael.

Oczywiście AP i Reuters chłepczą to łapczywie. To jest to, czego ich widzowie pragną najbardziej: Izrael jako morderca bez litości, Gazańczycy jako biedne, niewinne baranki. Taka jest narracja medialna i tego się trzymają. I to właśnie ta narracja w dalszym ciągu wzmacnia i ośmiela Hamas, który przetrzymuje nie tylko Izraelczyków jako zakładników, ale także ludność Gazy.

Można by pomyśleć, gdyby ktoś był skłonny w ogóle myśleć, że wśród 22 narodów arabskich byłby jeden lub dwa, które zlitowałyby się nad ludnością Gazy, wchłonęły i przesiedliły przynajmniej część z nich i same to sfinansowały. Łączy ich wspólny język oraz ta sama kultura i religia, co uciekających uchodźców. Jednak żaden z tych 22 krajów arabskich ich nie wpuści. Jest wiele miejsc, które mogłyby wyciągnąć pomocną dłoń do uchodźców z Gazy, ale tego nie zrobiły.

Oczywiście jeden kraj o zimnym sercu wyróżnia się spośród pozostałych brakiem troski o trudną sytuację swoich braci w Gazie, a tym krajem jest Egipt. Egipt graniczy z Gazą. Egipt musi jedynie otworzyć swoje bramy i serce swoim arabskim braciom i siostrom – tym, którzy umrą, jeśli tego nie zrobi.

Ale tego nie zrobi.

Jest wiele powodów, dla których Egipt nie przyjmie swoich krewnych – nie przyjmie swoich. Ale nie będziemy się tym tutaj zajmować. Zamiast tego będziemy mówić o wstydzie. O hańbie, jaką jest fakt, że Egipt nie chce przyjąć własnego narodu.

W obliczu tej prawdy ci, którzy połknęli antyizraelską narrację, mają w pogotowiu gotową odpowiedź: „Co Egipt ma z tym wspólnego – z tą wojnę Hamasu z Izraelem?”

W rzeczywistości całkiem sporo. Począwszy od faktu, że wielu, jeśli nie większość Gazańczyków, ma egipskie pochodzenie.

„Masri” to w slangu określenie „Egipcjanina” i według „Palestyńskich plemion, klanów i znaczących rodzin” jest to popularne nazwisko w Gazie:

Znaczące rodziny

Trzecie ugrupowanie klanowe w Palestynie w elitarnej rodzinie miejskiej, formacja społeczna typowa na wszystkich ziemiach arabskich Imperium Osmańskiego. Wiele z najbardziej znanych i prominentnych rodzin palestyńskich pochodzi z tej klasy społecznej zwanej a’yan: Husajni, Naszaszibi, Dadżani, Abd al-Hadi, Tukan, Nabulsi, Choury, Tamimi, Chatib, Dża’bari, Masri, Kan’an, Szak’a, Barghouthi, Szawwa, Rajjes i inni. Są to rodziny wielopokoleniowe, które do lat 80. dominowały w polityce palestyńskiej i nadal odgrywają stosunkowo znaczącą rolę.

Dominacja w Gazie nazwiska „Masri” (także „al-Masri ” i inne jego odmiany) zdradza egipskie pochodzenie dużej liczby Gazańczyków. To ci sami ludzie z tego samego gatunku; to Egipcjanie. Ale Egipt łączy ze Strefą Gazy coś więcej niż więzy krwi. Egipt graniczy z Gazą, o czym głupcy nie wiedzą , kiedy mówią o Gazie jako „więzieniu na świeżym powietrzu”.

Są DWIE drogi do i z Gazy, dwie wspólne granice. Jedna z Izraelem i jedna z Egiptem, skąd pochodzą mieszkańcy Gazy. Egipcjanie są ich rodziną, ich krewnymi.

Ale ta dzisiejsza młodzież. Ci ignoranccy głupcy protestujący na kampusach uniwersyteckich, tak pijani mową o ludobójstwie, że nawet nie spojrzeli na mapę. Jak możemy oczekiwać, że trochę poszperają, krytycznie zastanowią się nad ideą, o którą walczą – i przyjrzą się wskazówkom zawartym w nazwiskach osób, które ich zdaniem są ofiarami izraelskiego ludobójstwa? To ich własna rodzina ich nie wpuszcza!

Inteligentni ludzie wiedzą lepiej niż ci idioci z kampusu, ponieważ zawracają sobie głowę patrzeniem na mapę i sprawdzaniem faktów. Widzą, jaka to haniebna sytuacja, jak Egipt, tak bliski od Rafah, powinien się wstydzić. Tak myślą inteligentni ludzie, kiedy widzą w mediach zdjęcia smutnych i ponurych uchodźców, którzy po raz kolejny wyruszają w wędrówkę.

O tym wszyscy powinniśmy myśleć i głośno pytać: dlaczego Egipt nie udzieli schronienia swoim braciom? Dlaczego nie uratuje własnych ludzi? Dlaczego Egipt uwięził ludność Gazy w więzieniu na świeżym powietrzu nawet teraz, gdy liczy się to najbardziej, gdy domy i życie mieszkańców Gazy w Rafah stoją pod znakiem zapytania?

Historia nie będzie łaskawa dla Egiptu za jego nikczemne zachowanie wobec mieszkańców Rafah. Wszystko zostanie odnotowane i zapisane, i będzie nowym czarnym piętnem na reputacji Egiptu, kraju, który niegdyś uciskał Żydów, a teraz uciska swoich.

To haniebna rzecz,  shonda.

Hańba ci, Egipcie.

Hańba.


Judean Rose (Varda Meyers Epstein) – znana izraelska blogerka.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


B’nai Brith Polin: Obrońmy współpracę naukową Polski i Izraela przed radykalizmem politycznym

B’nai Brith Polin: Obrońmy współpracę naukową Polski i Izraela przed radykalizmem politycznym

B’nai Brith Polin


Anty-nazistowska kontrmanifestacja wobec skrajnego prawicowca Piotra Rybaka, który z kolegami wykrzykiwał antysemickie hasła pod bramą muzeum Auschwitz-Birkenau. Oświęcim, 27 stycznia 2018 (Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl)

Zdużym niepokojem obserwujemy wyrazy gotowości do antysemickich zachowań na polskich uniwersytetach oraz skierowane do Rektorów listy nawołujące do bojkotu izraelskich uczelni


List otwarty Zarządu Stowarzyszenia B’nai Brith Polin do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w rocznicę utworzenia Państwa Izrael

14 maja 1948 roku proklamowano niepodległość Państwa Izrael. Moment ten był spełnieniem marzeń pokoleń Żydów, którzy w ten sposób zrealizowali swoje prawo do narodowego samostanowienia. Wśród ojców założycieli i znaczących polityków Państwa Izrael wielu to dawni studenci polskich uczelni – absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego był premier Menachem Begin (laureat pokojowej Nagrody Nobla). Na Uniwersytecie Warszawskim studiowali też twórca Państwa Izrael i jego późniejszy premier Dawid Ben Gurion oraz premier Icchak Szamir. Z kolei twórcą izraelskiego systemu wyborczego był inny wybitny izraelski polityk, Jochanan Bader, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dziś, po 76 latach od proklamowania niepodległości Izraela, polskie uczelnie podtrzymują bliskie więzi z uczelniami w Izraelu. Liczne wspólne projekty badawcze oraz wymiany kadry akademickiej i studentów przynoszą ogromne korzyści zarówno dla polskiego, jak i izraelskiego środowiska naukowego.

W ostatnich miesiącach na wielu uczelniach w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej odbywały się protesty związane z wojną w Gazie. W trakcie tych protestów pojawiały się postulaty bojkotu izraelskich instytucji akademickich, a nawet wyrazy poparcia dla ugrupowań terrorystycznych.

Jak wskazują badania Anti-Defamation League, ponad 70 proc. studentów pochodzenia żydowskiego na uczelniach amerykańskich w okresie po atakach 7 października 2023 roku doświadczyło antysemickich zachowań na swoich kampusach.

Z dużym niepokojem obserwujemy wyrazy gotowości do podobnych działań na polskich uniwersytetach oraz skierowane do Rektorów listy nawołujące do bojkotu izraelskich uczelni.

Wierzymy, że doskonałe stosunki polskiego i izraelskiego środowiska naukowego zostaną podtrzymane, niezależnie od aktualnej sytuacji politycznej w obu państwach. Mamy nadzieję, że polskie uczelnie będą nadal wolne od antysemickich incydentów, z którymi coraz częściej muszą się mierzyć studenci żydowscy w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. W Polsce dobrze pamiętamy, że to w ramach rzekomo “antysyjonistycznej” kampanii w 1968 roku wielu wybitnych polskich uczonych pochodzenia żydowskiego było usuniętych z pracy i zmuszonych do emigracji.

Liczymy na to, że Państwo, Rektorzy polskich uczelni, będziecie stać na straży wartości tolerancji, szacunku i otwartości w tych trudnych czasach, a uczelnie pozostaną miejscem krytycznego myślenia i merytorycznej dyskusji, a nie areną radykalizmu politycznego wymierzonego we współpracę naukową Polski i Izraela.

Zarząd Żydowskiego Stowarzyszenia B’nai B’rith w Rzeczpospolitej Polskiej


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com