Archive | February 2025

Egypt and UNRWA Were for Trump’s Gaza Plan Before They Were Against It

Egypt and UNRWA Were for Trump’s Gaza Plan Before They Were Against It

Hussain Abdul-Hussain


President Donald Trump announced his call to relocate Gazans to Egypt on February 5, 2025, but his plan is actually 72 years old.

In 1953, Egypt and the United Nations Relief and Works Agency (UNRWA) signed onto a plan to resettle 120,000 Arab refugees from Gaza.

In 1955, the two sides presented their findings: At the cost of $200 million ($2.4 billion in 2025 dollars), the Egyptian town of Qantara, east of Suez and 130 miles southwest of Gaza, would become the refugees’ new home. Egypt would divert water from the Nile to allow agriculture and a self-sustaining economy.

But in retribution to the refusal of the United States and United Kingdom to fund the Aswan Dam’s construction, Egypt’s President Gamal Abdel Nasser pulled the plug on the Gaza-Sinai plan.

Since then, the plan has been largely forgotten, except in the annals of revisionist Palestinian history, which anachronistically projects the “right of return” back into history. In the revisionist approach, the Gazans thwarted the Sinai resettlement conspiracy with their “1955 March Intifada.”

In 1953, Egypt and the United Nations Relief and Works Agency (UNRWA) signed onto a plan to resettle 120,000 Arab refugees from Gaza.

The root of that uprising—what contemporaries called the 1955 Outburst—laid with “communists, Muslim Brotherhood members, and independents” who held their meetings “at the UNRWA Teachers’ Syndicate headquarters.” Their demands included “the cancelation of the Sinai relocation project; [and] the training and arming of Palestinians in the camps.”

Egypt, then the sovereign over the Gaza Strip, promised to “end the Sinai relocation project,” but quickly broke its promise. The Nasser regime instead undertook mass arrests and threw its communist and Muslim Brotherhood leaders into prison, where they remained until July 1957. Cairo also dismantled the UNRWA Teachers’ Syndicate in Gaza.

Nasser then continued with the Gaza-to-Sinai relocation project, signing the joint plan with UNRWA in July 1955. Nasser eventually pulled out of the relocation plan for two reasons:

First, he was frustrated with the Eisenhower administration for withdrawing its funding of the Aswan Dam. Second, he feared communists on the left and Islamists on the right might use the issue to outflank him. As a result of such domestic machinations, 120,000 Arabs remained stuck in a resourceless strip instead of relocating to an economically viable spot, less than 150 miles to the south.

Intra-Arab rivalry and populism has long cost the Palestinians dearly. Instead of resettling those who left Israel after 1948 in places with growth potential, different Arab factions promised them a “return” that left them in destitution for more than seven decades. It is this destitution that Trump wants to end.

Palestinians “deserve a far better life,” he said in 2020. “They deserve the chance to achieve their extraordinary potential. Palestinians have been trapped in a cycle of terrorism, poverty, and violence, exploited by those seeking to use them as pawns to advance terrorism and extremism.” He promised to “find a constructive path.”

If the world pools some $10 billion, it can spend $2 billion to build a city in the Sinai with a modern infrastructure.

In 2025, the U.S. president recognizes he must take the wind out of the sails of those who want Gazans to be perpetual victims whose victimhood they can use against Israel. While many on the left and right in the United States reacted with fury to Trump’s proposal, they do not realize how a similar plan was once the best option to end the dispute.

Had the Egypt-UNRWA plan succeeded in 1955, Arabs would have been resettled in an area with a beachfront that was 365 square miles, two and a half times the size of the Gaza Strip, with water resources and a viable economy that relied on both agriculture and services, given the proximity of Qantara to the Suez Canal and Port Said.

It is not too late to revive the plan. If the world pools some $10 billion, it can spend $2 billion to build a city in the Sinai with a modern infrastructure that includes solar-powered desalination plants and an airport under Egyptian sovereignty. It can still make use of Port Said, while international donors can use the $8 billion to lease the tiny strip from Egypt for 99 years.

Why lease? Because as Israeli thinker Micah Goodman argues in Catch-67, it is easier to arrive at a settlement between Israel and the Palestinians as long as it is not called “final.” Cairo, meanwhile, could use the money to replenish its depleted foreign currency reserves.

Let Gazans relocate to a new city and let future generations worry about a “final settlement.” When Palestinians have the benefit of hindsight, they may not find uncompromising nationalism and self-victimization to be their best option.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Haniebna reklama wykupiona przez Żydów w „New York Times”

Zdjęcie redakcji NYT


Haniebna reklama wykupiona przez Żydów w „New York Times”

Phyllis Chesler
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Wszystko dzieje się tak, jak wiedziałam, że będzie się działo – ale wszyscy ci piękni, szczęśliwi ludzie nie chcieli tego widzieć. Nadal nie chcą. Jak ktoś powiedział o Holokauście: zaczęło się powoli, a potem wydarzyło się wszystko naraz.

Najpierw wydarzyły się drobne rzeczy – cóż, nie były takie małe, ale były na tyle małe, że większość ludzi ich nie zauważyła. Nie wszystkie formularze medyczne wymagały, abyś identyfikował się jako mężczyzna, kobieta, osoba biseksualna, niebinarna, gej, queer lub osoba transpłciowa – dopóki nie zrobiły tego wszystkie, jak gdyby jednocześnie. Nie każda publiczna, szpitalna lub szkolna toaleta została przemianowana na dowolną i dostępną dla wszystkich – dopóki nie zostały nimi wszystkie.

Nie każdy żydowski lub pro-izraelski student był prześladowany, demonizowany, zmuszany do ucieczki przed kampusowymi tłumami – aż do momentu, gdy spotkało to zbyt wielu.

Psychoterapeuci i psychoanalitycy pochodzenia żydowskiego lub pro-izraelscy nie byli umieszczani na czarnej liście, jeśli podejrzewano ich o pro-izraelskie poglądy, dotyczyło to tylko niektórych — aż stało się jasne, że takie czarne listy faktycznie krążą i coraz więcej świetnych analityków znajdowało na nich swoje nazwiska.

Nie każdy pro-izraelski lub trzymający się nauki (a zatem antytransseksualny) naukowiec stracił upragnione terminy wykładów, awanse, stałe posady, kontrakty wydawnicze, zaproszenia do publikacji w prestiżowych czasopismach – aż do momentu, w którym stało się to ze wszystkimi.

A co z feministkami? Nadal istniejące feministyczne księgarnie i programy studiów feministycznych powoli, a potem na całej linii, przestawały przyjmować prace feministek, jeśli dana feministka nie była całym sercem na pokładzie feminizmu interseksjonalnego; tj. nie była pro-transpłciowa i antyizraelska – i jeśli jej główne obszary studiów nie dotyczyły rasizmu, zachodniego kolonializmu, zachodniego imperializmu i wszystkiego, co queer, wszystkiego, co palestyńskie.

Jeśli chodzi o mnie – dawno temu, chyba jeszcze w 2004 roku, wyrzucono mnie z feministycznej grupy listserv, a także zmuszono do opuszczenia innej profesjonalnej grupy psychologicznej z powodu kwestii Izraela i Palestyny. Zostać czy odejść z niebezpiecznych miejsc, to zawsze było żydowskim dylematem – cóż, jak mówią, to może zaczynać się od Żydów, ale nigdy nie kończy się na nas. Dysydenci, apostaci, niewierni – wszyscy, wszyscy musieli uciekać z miejsc, w których się urodzili, wychowali lub spędzili całe życie.

Ci, którzy krytykowali islam/islamizm, terroryzm i dżihad, nie tylko zostali wykluczeni i zniesławieni, przerywano ich wykłady, grożące tłumy ruszyły przeciwko nim, coraz częściej potrzebowali ochrony policyjnej lub przerywano im w wpół słowa, by szybko wyprowadzić ich z sali dla ich własnego bezpieczeństwa. Zaczęło się to powoli – zarówno doświadczyłam tego, jak i widziałam, jak to się przytrafiało innym – najpierw były to pojedyncze przypadki, ale wkrótce stało się to normą.

Słynni laureaci Nagrody Nobla podpisywali petycje i reklamy demonizujące tylko i wyłącznie Izrael. Na początku nie było ich tak wielu i nie pojawiały się wszystkie naraz. Teraz – pojawia się ich wiele.

Na przykład: właśnie w tak strasznych i niebezpiecznych dla Izraela czasach; gdy Izrael jest torturowany i torturowany ponownie przez sadystyczne zmiany decyzji Hamasu w sprawie oddania kolejnych zakładników; gdy przywódcy Izraela musieli podjąć decyzję, czy uratować trzech obiecanych zakładników, ale kosztem zagrożenia życia całego narodu – co robią piękni, szczęśliwi, wciąż bezpieczni Żydzi w imię swojej wersji tego, czego wymaga żydowska etyka?

Oczywiście. Przyjmują postawę która ich w żaden sposób na nic nie naraża (a którą uważają za „odważną”) i umieszczają swoje nazwiska w mediach. Wczoraj w „New York Times” pojawiła się całostronicowa reklama. Oto, co w niej napisano:

„Trump wezwał do usunięcia wszystkich Palestyńczyków z Gazy. Naród żydowski mówi NIE czystkom etnicznym”. (Ciekawe, kto zapłacił za tę reklamę? I ile kosztowała? Pięćdziesiąt tysięcy dolarów? Więcej? Mniej?)

Czy ci sygnatariusze nie czytali niedawnego, doskonałego i autorytatywnego artykułu historyka Andrew Robertsa na temat historii przesiedleń ludów po wojnie? Czy są zupełnie nieobeznani z faktami? Wybaczcie moje retoryczne pytanie.

Coś mogłabym powiedzieć o niektórych z tych sygnatariuszy, przynajmniej o tych rabinach, których znam. A co z rabinką, która sypia ze swoimi parafianami? Albo rabinką, która kiedyś zaprosiła przedstawiciela OWP do swojej kongregacji w Jom Kipur? Albo rabinką, która kiedyś twierdziła, że nie należy modlić się bez uprzednio wykonanych ćwiczeń jogi i głębokiego oddychania? Albo rabinkami związanymi ze znanymi rabinami-ekstremistami antyizraelskimi? Niestety, haval, to wszystko kobiety, wszystkie feministki; niektóre, no cóż, naprawdę wiele z nich to lesbijskie feministki.

Być może takie rewelacje tego, co dzieje się za kulisami, są nieistotne, wręcz niegrzeczne. Cóż, nie wymieniam ich nazwisk.

Niektórzy sygnatariusze to znani pisarze, aktorzy, reżyserzy filmowi, artyści i raperzy. Ich nazwiska poprzedzają nazwiska rabinów, z których większość — ale nie wszyscy — jest dość nieznana. Lista Fame Game obejmuje: Judith Butler, Nan Goldin, Tony’ego Kushnera, V (dawniej Eve Ensler), Sandi Dubowski, Naomi Klein, Petera Beinarta, wszystkich już znanych ze swoich antysyjonistycznych i żydożerczych stanowisk „sprawiedliwości społecznej”.

Niektórzy ze sławnych ludzi to nowicjusze w niekończącej się walce w samo południe i pomimo „żydowskich” nazwisk niektórych z nich – nie miałam pojęcia, że są Żydami: Joaquin Phoenix, Debra Winger, Boots Riley, Tavi Gevison/Gevinson, Wally Shawn i jego żona Deborah Eisenberg, Jonathan Glazer („Zone of Interest”), Ilana Glazer, Morgan Spector, Molly Crabapple, Joey (dawniej Jill) Soloway, Rain Phoenix, Larry (Seinfeld) Charles.

Czy takie reklamy lub petycje mają znaczenie? Może nie, może tak. Co najmniej widać, że ci sygnatariusze faktycznie wspierając ciągłe krwawe oszczerstwa rzucane przez „New York Timesa” na Izrael. I płacą tej renomowanej gazecie za prawo do tego.

Nakazano nam modlić się za wszystkich naszych ludzi w Dniu Pokuty. Och, nie chcę modlić się za tych sygnatariuszy w Jom Kipur. Nie chcę brać żadnej odpowiedzialności za ich haniebny pokaz.


Phyllis Chesler – Emerytowana profesor psychologii City University of New York, współzałożycielka Association for Women in Psychology oraz National Women’s Health Network.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Netanyahu orders ‘massive’ counter-terror op after bus bombings

Netanyahu orders ‘massive’ counter-terror op after bus bombings

JNS Staff


The IDF said areas within Judea and Samaria have been closed off.

Firefighters at the scene of a bus bombing in Bat Yam, south of Tel Aviv, Feb. 20, 2025. Photo by Avshalom Sassoni/Flash90

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu on Thursday night ordered the military to conduct a “massive” counter-terrorism operation in Judea and Samaria, after three buses exploded near Tel Aviv and bombs were found on two others in what is being investigated as a coordinated attack.

Netanyahu also instructed the Israel Security Agency (Shin Bet) and Israel Police to step up “preventive activities” against possible additional attacks across the country.

The Shin Bet on Friday arrested three people, including at least one Palestinian and one Jewish Israeli, suspected of driving a terrorist to the Tel Aviv area.

The Palestinian suspect was in Israel illegally.

The Shin Bet did not comment on the reports, citing the ongoing investigation.

Following a situational assessment on Thursday, the IDF said its operations in Judea and Samaria were ongoing, and that areas within the territories have been closed off. IDF Chief of Staff Lt. Gen. Herzi Halevi instructed forces to assist the Israel Police as necessary.

The military also announced the deployment of three additional battalions to reinforce security in Judea and Samaria, adding that it was “prepared to expand the offensive operations.”

Bus explosion Bat YamAn investigator examines a bombed bus in Bat Yam, south of Tel Aviv, Feb. 20, 2025. Credit: Flash90.

All of the explosions on Thursday occurred in parked, empty buses across the central city of Bat Yam, located just south of Tel Aviv. There were no injuries in the attack.

At least one of the bombs bore a note, in Arabic and Hebrew, that stated, “Revenge from the Tulkarem refugee camp,” a reference to the terrorist hotbed in Samaria where security forces have been conducting operations, Channel 12 News reported.

Five explosive devices, all with timers set to go off simultaneously, were found in what was intended to be a “strategic terrorist attack,” Channel 12 cited security sources as saying.

The Shin Bet was called to the scenes, and all bus drivers in the Tel Aviv metropolitan were instructed to search their vehicles for bombs.

Miri Regev, the Israeli transport minister, instructed the National Public Transport Authority to “stop and inspect all buses, trains and light rail cars and act in accordance with the instructions of the Shin Bet and the police.”

Defense Minister Israel Katz directed the IDF to increase “the intensity of activities to thwart terrorism in the Tulkarm refugee camp and in the refugee camps in Judea and Samaria in general,” following what he called “attempted serious terrorist attacks.

“We will pursue the terrorists to the bitter end and destroy the terrorist infrastructure in the camps that serve as a frontline for the Iranian axis of evil,” Katz said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Szklany sufit języka


Szklany sufit języka

Austeria


Anna Frajlich – poetka emigracyjna, slawistka. Urodziła się 10 marca 1942 roku w osadzie Katta Tałdyk koło Osz w Kirgistanie (wówczas ZSRR). Przyszła na świat jako dziecko pary Żydów lwowskich, którzy wyjechali w głąb Związku Radzieckiego (wrócili do Polski w roku 1946). Młodość spędziła w Szczecinie, tam też zdała maturę (1960). Debiut prasowy w roku 1958 w „Głosie Szczecińskim” i w „Naszym Głosie” (polskojęzyczny dodatek do żydowskiego dziennika „Fołks-Sztyme”). W latach 1960-65 studiowała polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim (praca magisterska o Stanisławie Brzozowskim). Po studiach była sekretarką niewidomego pisarza Jacka Szczygła, a następnie, do roku 1969, pracowała pod jego kierunkiem w redakcji pisma „Niewidomy Spółdzielca”.

Przełomowym czasem w jej biografii, podobnie jak w życiu sporego odłamu polskiej inteligencji, była narastająca od wojny izraelsko-arabskiej w roku 1967 fala odgórnie inspirowanego i sterowanego antysemityzmu, określana potocznie mianem „Marzec 1968”. W wyniku tej antysemickiej kampanii pod koniec roku 1969 Frajlich wyemigrowała z mężem, inż. Władysławem Zającem i malutkim synem najpierw przez Wiedeń do Rzymu, a następnie do Nowego Jorku. Pracowała jako lektorka języka polskiego na uniwersytecie stanowym Stony Brook, a także w laboratorium epidemiologicznym nowojorskiego Centrum Krwiodawstwa [Kimbell Research Institute] (1971–1975). Od roku 1972 publikowała wiersze w londyńskich „Wiadomościach”. W latach 1977–1981 współpracowała z rozgłośnią polską Radia Wolna Europa. Od roku 1982 wykłada literaturę polską na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. W roku 1991 obroniła pracę doktorską na slawistyce New York University. W latach 1995–2003 była egzaminatorką i konsultantką tłumaczy sądowych.

Wydała 9 tomów poezji. Są w nich wiersze liryczne, często erotyczne, ponadto utwory podejmujące w różnych aspektach temat emigracji, traumatyczne poczucie odrzucenia, przezwyciężane dzięki kontaktowi z językiem ojczystym, który jest tworzywem tej poezji i przywraca poczucie więzi z utraconą ojczyzną. Wiele wierszy Frajlich w ciekawy, krytyczny sposób porusza aktualne problemy krajowe, widziane z perspektywy emigracyjnej. Dużą rolę odgrywają w tej poezji obrazy i inne dzieła sztuki, będące dla autorki źródłem inspiracji i pretekstem do formułowania pytań filozoficznych.

Laureatka nagrody Fundacji Kościelskich (1981) , nagrody Fundacji Władysława i Nelly Turzańskich (2003) oraz Nagrody Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie (2015).  „Jej literackie korzenie tkwią głęboko w kulturze polskiej, żydowskiej i amerykańskiej, ale to w języku polskim odnajduje przystań i przynależność” – napisano w komunikacie jury ostatniej z wymienionych nagród. Odznaczona krzyżem kawalerskim Orderu Zasługi RP (2002). Honorowy ambasador Szczecina (2007).


Kategorie: Eseje, Rozmowy, Biografie, Zapowiedzi wydawnicze
Sławomir Jacek Żurek – filolog i historyk literatury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Ukończył polonistykę na KUL-u w 1991 roku. Następnie uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1997 roku. Habilitację zdobył w 2006 roku, a tytuł profesora nauk humanistycznych w 2010 roku. Obecnie pełni funkcję kierownika Katedry Dydaktyki Literatury i Języka Polskiego oraz Pracowni Literatury Polsko-Żydowskiej na KUL. Jest również dyrektorem Międzynarodowego Ośrodka Badań nad Historią i Dziedzictwem Kulturowym Żydów Europy Środkowej i Wschodniej. Jest autorem wielu książek poświęconych relacjom polsko-żydowskim.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Filozof w trzech słowach (42) Zygmunt Bauman: Izrael

Zygmunt Bauman, fot. Grzegorz Lepiarz


Filozof w trzech słowach (42)
Zygmunt Bauman: Izrael

Piotr Nowak


Minęło bez mała 80 lat od zakończenia wojny światowej. Przez ten czas ocalałych od Zagłady Żydów chroniła “tarcza nazizmu”. Skoro Hitler ostatecznie pohańbił antysemityzm – mówiono – nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie na nich nastawał ani ich atakował bez narażenia się na mało wybredny epitet pogrobowca niemieckich nazistów. Ten stan rzeczy zmienił się za sprawą polityki lewicy, która postanowiła odkorkować butelkę ze złym duchem antysemityzmu, uwolnić go i puścić w świat. Niech niszczy.

Na Żydów znów zaczęto łypać złym okiem, przyglądając się im coraz bardziej natarczywie. Mówił o tym podczas uroczystości 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz Ronald Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów. “Żaden kraj – cytuję jego słowa – nie przyjął Żydów, kiedy o to błagali. Dlatego Żydzi potrzebują Izraela. Zbudowali żywą demokrację w miejscu, w którym demokracja nie istnieje. Tworzyli cud za cudem. Żaden inny kraj na świecie nie musiał tego robić. Za to ONZ, dziennikarze i przywódcy rządów oskarżają ich i potępiają. Izrael jest stawiany pod pręgierzem tych samych kłamstw, które słyszeliśmy o narodzie żydowskim od wieków. Kiedy świat zobaczył komory gazowe i sterty ciał, nikt nie chciał być wiązany z nazistami. A teraz? Nastroje antyżydowskie znów się pojawiają na świecie. I znów pojawiają się te same hasła: Żydzi mają władzę, stoją nad światową gospodarką. Słychać te głosy wszędzie”.

Przez stulecia potępiano Żydów za ich kosmopolityzm, dążenie do rozmontowania państwa narodowego. Miała za to odpowiadać rozproszona po całym świecie rodzina Rothschildów, zaangażowana w tysiące sprzecznych i z pozoru wzajemnie znoszących się interesów, jak też, po drugiej stronie barykady, Karol Marks z jego ideą zastąpienia państwa aparatem administracji. Dziś jednak dezawuuje się politykę żydowską za coś odwrotnego. Widzi się w niej ewidentne “zacofanie”, brak myślenia postępowego. Polityka Izraela wyraża się w dążeniu do stworzenia tworu krzykliwie anachronicznego, jakim jest państwo narodowe. “Upojeni suwerenną potęgą – zauważa ironicznie Alain Finkielkraut – przesiąknięci państwowo-narodowym bytem w czasach wielkiej, pokutnej dekonstrukcji państwa-narodu, są Żydzi jedynym narodem, który żyje w warunkach wolności absolutnej. Co oznacza, że do złudzenia przypominają dawnych antysemitów i z niezmąconym spokojem zajmują ich miejsce”. Jeżeli Żydzi, czy ściślej – Izraelczycy są współczesnymi “antysemitami”, kto w takim razie jest dzisiaj “Żydem”? Otóż “Żydami” są Palestyńczycy, którzy, tak samo jak Izraelczycy, dążą do stworzenia własnej, jak najbardziej partykularnej, bo narodowej i religijnej, państwowości. Ale tego się im nie pamięta, a jeśli pamięta, to nie wyrzuca, tylko ignoruje. Właśnie o tych podwójnych standardach, tej hipokryzji światowych mocarstw mówił Lauder. W oczach świata ofiarami są wyłącznie Palestyńczycy. “Jednym słowem – kontynuuje swoją myśl Finkielkraut – tak bardzo troszczyliśmy się o Innego, że w rezultacie postać Innego wymazała postać wroga. Palestyńczycy nie są już wrogami Izraelczyków, lecz ich Innym. Wojna z wrogiem jest częścią człowieczeństwa. Wojna wypowiedziana Innemu jest zbrodnią przeciwko ludzkości”.

Tak właśnie na sprawę wojny palestyńsko-żydowskiej patrzy Zygmunt Bauman. W rozmowie z Arturem Domosławskim, do której doszło na łamach “Polityki” równo 10 lat temu, stwierdza on wyraźnie i autorytatywnie, że polityka faktów dokonanych stawia Izrael w rzędzie prawomocnych dziedziców tradycji hitlerowskiej. Dosłownie. “Czymże jest mur – pyta Bauman – wznoszony dziś wokół terenów okupowanych, jeśli nie próbą prześcignięcia zleceniodawców muru wokół warszawskiego getta? Zadawanie cierpienia upadla i niszczy moralnie tych, co cierpienie zadają – a cierpiących, wbrew wierzeniom, bynajmniej nie uszlachetnia”. Na pytanie Domosławskiego: “Czy znajduje pan jakieś argumenty, by bronić czy choćby rozumieć taką politykę?”, polski socjolog odpowiada: “Nie, nie wiem, gdzie je znaleźć. Ale też ich nie szukam. Wierzę, że szukanie jest bezcelowe, boć “nieludzkości” człowiek nie może uzasadnić, nie tracąc człowieczeństwa”.

Co za brednie! Dość tego! – krzyczy Konstanty Gebert, publicysta “Gazety Wyborczej” i “Polityki”. “W każdej normalnej sytuacji redakcja, której zaproponowano by taki pasztet, skierowałaby tekst do kosza, a autora wywiadu na odwyk. To prawda, trudno jest zrezygnować z wywiadu z jednym z najbardziej, i całkiem zasłużenie, popularnych myślicieli świata. Ale szacunek dla jego dorobku, o inteligencji czytelników nie wspominając, nakazywałby nie przyjmować jako oczywistości haniebnych bzdur Baumana”. Dla Geberta supozycje Baumana wpisują się w nachalną, zerojedynkową krytykę polityki państwa Izrael, w którym dostrzega on wyłącznie agresora i – co gorsza – strażnika swoich własnych, narodowych interesów. Gebertowi kojarzy się to całkiem słusznie z komunistyczną propagandą potępiającą wojnę sześciodniowa w 1968 roku. Również wtedy w prasie peerelowskiej, w peerelowskich księgarniach, zaczęły ukazywać się publikacje potępiające narodową politykę Izraela, w których zrównywano Moszego Dajana z Adolfem Hitlerem. Jeśli więc państwo Izrael dziedziczy wprost po Hitlerze – stwierdza Gebert – Bauman jawi się jako “Smierdiakow” polskich nacjonalistów komunistycznych, bastard “natolińczyków”, którzy w marcu 1968 roku podjęli decyzję o pozbyciu się z Polski jego oraz reszty ocalałych z Szoa polskich Żydów. Właściwa puenta w tekście Konstantego Geberta pojawia się na samym początku, toteż przytoczę ją, zgodnie z zasadami chronologii, na końcu swojego felietonu: “Profesor Zygmunt Bauman (…) ścigany marcową nienawiścią, wyjeżdżał w 1968 r. z Polski do Izraela. Wytrzymał tam dwa lata i – jak część marcowych imigrantów – uznał, że nie chce żyć w państwie nacjonalistycznym i militarystycznym; wrócił do Europy, do Wielkiej Brytanii, gdzie żyje do dziś”.

Zygmunt Bauman odwiedził Polskę po raz ostatni w 2013 roku. Zmarł w 2017 w Leeds. Wielka Brytania, w której znalazł swój dom, opuściła UE w 2020 roku.

Opublikowany: 12 lip 2021
Ostatnia aktualizacja: 27 wrz 2022

Autor: Piotr Nowak – Filo­zof, pro­fe­sor zwy­czajny, wykłada filo­zo­fię na Uni­wer­sy­te­cie w Bia­łym­stoku i Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim, autor wielu ksią­żek, z któ­rych naj­bar­dziej lubi „Umie­ram, więc jestem” (z przedmową pro­fe­sora Juliu­sza Domań­skiego). Swój sto­su­nek do zba­wie­nia naj­peł­niej wyra­ził w przy­go­to­wa­nym i prze­tłu­ma­czo­nym przez sie­bie wybo­rze pism Wasi­lija Roza­nowa „Przez śmierć”. Tłu­macz, redak­tor, wydawca. Wyróż­niony „Skrzy­dłami Dedala” (2019) za „Prze­moc i słowa. W kręgu filo­zo­fii poli­tycz­nej Han­nah Arendt”. Zastępca redak­tora naczel­nego w kwar­tal­niku filo­zo­ficz­nym Kro­nos. Meta­fi­zyka – Reli­gia – Kul­tura. W TVP Kul­tura pro­wa­dzi autor­skie pro­gramy „Kro­nos” i „Powi­doki”. Przez więk­szość życia ćwi­czył judo w AZS-ie na Karo­wej.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com