Wysłannik Trumpa przyjedzie do Gazy. Sprawdzi dlaczego Palestyńczycy giną, czekając na pomoc

Palestyńczycy niosą pomoc humanitarną otrzymaną od wspieranej przez Stany Zjednoczone Fundacji Humanitarnej dla Gazy (GHF) w centralnej części Strefy Gazy, 1 sierpnia 2025 r. (Fot. REUTERS/Stringer)


Wysłannik Trumpa przyjedzie do Gazy. Sprawdzi dlaczego Palestyńczycy giną, czekając na pomoc

Marta Urzędowska


Specjalny wysłannik Donalda Trumpa, Steve Witkoff, odwiedzi dziś ośrodki dystrybucji żywności w Strefie Gazy prowadzone przez powołaną z inicjatywy Izraela szemraną organizację Gaza Humanitarian Foundation. Pod centrami fundacji zginęło już co najmniej tysiąc czekających na pomoc Palestyńczyków.

Steve Witkoff, główny negocjator administracji Donalda Trumpa w sprawie rozejmu między Izraelczykami i Hamasem, w czwartek przyleciał do Izraela.

Jak opisuje AP, spotkał się z premierem Benjaminem Netanjahu, by porozmawiać o możliwym zawieszeniu broni i sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy. Ta jest dramatyczna – ONZ i organizacje pomocowe alarmują w ostatnich dniach, że na miejscu trwa klęska głodu wywołana wojną i izraelską blokadą, która sprawia, że na miejsce dociera za mało pomocy.

W Strefie Gazy od blisko dwóch lat trwa wojna rozpoczęta przez Hamas atakiem na Izrael z jesieni 2023 r., podczas którego zginęło 1,2 tys. osób, a 250 porwano do Gazy. W odpowiedzi izraelska armia prowadzi na miejscu działania wojenne, w których zginęło ponad 60 tys. osób, a enklawa została zrównana z ziemią.

ONZ: Palestyńczycy są mordowani pod ośrodkami z pomocą

W piątek Witkoff, razem z ambasadorem USA w Izraelu Mike’m Huckabee, wjedzie do Gazy, gdzie odwiedzi ośrodki Gaza Humanitarian Foundation (GHF), w których Palestyńczycy dostają paczki z jedzeniem.

Organizacja budzi duże wątpliwości światowych ekspertów od pomocy humanitarnej, bo zastąpiła sprawdzony, zgodny z międzynarodowymi standardami, system pomocy świadczonej wcześniej przez ONZ. Przekonując, że to jedyny sposób by Hamas nie rozkradał pomocy, Izraelczycy zlikwidowali setki oenzetowskich ośrodków, gdzie wcześniej dystrybuowano pomoc i zbudowali cztery duże, prowadzone przez GHF.

Palestyńczycy, przesiedleni w wyniku izraelskiej ofensywy, chronią się w namiotach w mieście Gaza, 1 sierpnia 2025 r. Fot. REUTERS/Dawoud Abu Alkas

Przy czym Izraelczycy nie informują, jak dokładnie działa fundacja, kto ją finansuje i kto dostarcza dziś pomoc – wiadomo jedynie, że to prywatni, głównie amerykańscy donatorzy. A pomoc rozdawana jest w otoczeniu izraelskiej armii i amerykańskich ochroniarzy.

ONZ od początku dystansuje się do tej formy pomagania, przekonując, że jest sprzeczna z zasadą bezstronności, zmilitaryzowana i niebezpieczna. Ponieważ ośrodków jest mało, Palestyńczycy muszą pokonywać duże odległości, by do nich dotrzeć, na miejscu gromadzą się wielkie tłumy, a izraelska armia bywa, że otwiera do nich ogień. W ostatnich tygodniach w serii groźnych incydentów w pobliżu ośrodków zginęło już tysiąc osób.

Choć armia powtarza, że oddaje wyłącznie strzały ostrzegawcze, oenzetowskie Biuro Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka stwierdziło, że „większość tych zabójstw została popełniona przez izraelskie siły zbrojne”.

Witkoff skontroluje ośrodki dystrybucji GHF

Choć Amerykanie od początku przyklasnęli pomysłowi Izraela, by zastąpić pomoc świadczoną przez ONZ i powołać GHF, dziś najwyraźniej są zaniepokojeni, szczególnie, że – jak informował “New York Times” – większość docierającej na miejsce pomocy pochodzi od amerykańskich donatorów. Po doniesieniach z ostatnich dni, że pod ośrodkami fundacji zginęło kolejnych kilkadziesiąt osób, Trump ogłosił, że śle na miejsce swojego człowieka. Witkoff sprawdzi, co się dzieje w centrach dystrybucji.

Amerykańska administracja w ostatnich dniach nieco zmieniła stanowisko w kwestii pomagania w Gazie. Choć Trump nadal murem stoi za Izraelem, w ostrych komentarzach odniósł się do sytuacji humanitarnej na miejscu. Stwierdził wprost, że nie zgadza się ze słowami izraelskiego premiera, który przekonywał, że „w Gazie nie ma głodu”.

– Owszem, jest, widzę w telewizji dzieci, one wyglądają na głodne. Izrael ma wpuścić na miejsce pomoc – domagał się Amerykanin w ostatni poniedziałek.

Z kolei w czwartek stwierdził, że sytuacja w Gazie jest „czymś okropnym”. Jednak tego samego dnia, krótko po tym, jak Witkoff wylądował w Izraelu, amerykański prezydent napisał w mediach społecznościowych: „Najszybszym sposobem zakończenia kryzysu humanitarnego w Gazie jest poddanie się Hamasu i zwolnienie zakładników!”.

Witkoff rozmawiał też o rozejmie. Hamas zgodzi się na ostrzejsze warunki?

Reuters podaje, powołując się na ważnego izraelskiego urzędnika, że podczas spotkania w Izraelu rozmawiano nie tylko o sytuacji humanitarnej, ale też o rozejmie.

Amerykanin ustalił z Izraelczykami, że warunki ewentualnego zawieszenia broni muszą być inne, niż wcześniej planowano. Zamiast uwolnienia niektórych zakładników Hamas ma zwolnić wszystkich i zgodzić się na pełne rozbrojenie, a cała Strefa Gazy ma zostać zdemilitaryzowana.

Przy wcześniejszych negocjacjach Hamas zdecydowanie odrzucał opcję rozbrojenia i zapowiadał, że zakładników, których nadal przetrzymuje ok. 20, będzie zwalniał stopniowo. Nie jest jasne, czy organizacja zmieniła stanowisko.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com