Harry Potter i zegar na Placu Palestyny

Antysemiuckie ulotkiu naklejane przez aktywistów w domach towarowych Wielkiej Brytanii.


.

Harry Potter i zegar na Placu Palestyny

Andrzej Koraszewski


Było już „wszystkie oczy na Rafah”, by nie widzieć Sudanu, Nigerii, Iranu, Ukrainy. Są wszystkie oczy na Gazę, by nie widzieć Syrii, Jemenu, Bangladeszu, Afganistanu. Wszystkie oczy na Izrael, by nie mówić, z kim walczy. Papież Leon XIV modli się za Gazę, wzywa do zakończenia barbarzyńskiej wojny przeciw niewinnym. António Manuel de Oliveira Guterres żąda pokoju dziś, żeby nazizm nie został przypadkiem pokonany. W Teheranie, na Placu Palestyny, nadal wielki zegar odlicza dni istnienia Izraela. Nie udało się tego zegara zniszczyć, ale nawet gdyby to się udało, ideologia szyickiej Islamskiej Republiki Iranu i sunnickiego Bractwa Muzułmańskiego pozostałaby żywa.

Wszystkie najemne milicje Iranu posługują się nazistowskim salutem. Bractwo Muzułmańskie nigdy nie wyparło się swoich związków z niemieckim nazizmem. W siedmiotomowej serii o Harrym Potterze postać przywódcy kultu śmierci nazywana jest You-Know-Who – „sam-wiesz-kim” bądź „tym, którego imienia nie wolno wymawiać”. Inaczej to You-Know-Who mówili jego zwolennicy, a inaczej jego lękliwi przeciwnicy. W obu przypadkach obowiązywało to samo unikanie nazwy.

Określenie Iranu, Kataru, Turcji krajami nazistowskimi wywołuje gwałtowny protest, określenie Izraela krajem nazistowskim czy faszystowskim nie wywołuje na salonach gniewnych reakcji – zazwyczaj przeciwnie, jest sygnałem o przynależności do wspólnoty.

Dzisiejsza słabość kultu śmierci niepokoi, budzi potrzebę nasilenia oskarżeń, zapewnień, że ta obrona kultu śmierci to walka o pokój, o życie dzieci, o życie niewinnych ludzi. Życie dziecka w krajach szalejącego nazizmu nie jest interesujące. Niechęć do nazwania kultu śmierci po imieniu pozwala na selekcję. Teoretycznie jest to inna selekcja niż te na rampach w Auschwitz. Ta selekcja jest jak gra komputerowa. Dostarcza przyjemności, nie skłania do refleksji, nie może powodować wyrzutów sumienia. Dostarcza moralnych nagród.

Konstytucja Islamskiej Republiki Iranu nie pozostawia wątpliwości. Nie pozostawia ich również ani pierwszy, ani późniejszy, nieco zmodyfikowany statut Bractwa Muzułmańskiego. Walka z Żydami jest tylko celem numer jeden, ale celem ostatecznym jest walka z demokracją, walka z wszelką wolnością.

Sama możliwość całkowitego unicestwienia jakiejkolwiek nazistowskiej grupy budzi demony. Ujawnia, kto i w jaki sposób ludzie mówią You-Know-Who.

Kolejny papież domaga się natychmiastowego pokoju, uspokaja sumienia, poświadcza, że António Manuel de Oliveira Guterres mówi prawdę i tylko prawdę, że reprezentuje dobro i troskę o życie dzieci i kobiet.

Zegar na Placu Palestyny w Teheranie nadal odlicza dni. Dobrzy ludzie są zagniewani – Izrael chce doprowadzić do całkowitego zniszczenia nazizmu przynajmniej w Gazie.

Gdybym napisał to w Wielkiej Brytanii, mógłbym trafić przed sąd. Mieszkam w kraju ciągle jeszcze bardziej demokratycznym niż Wielka Brytania, Francja czy Australia.

Znajomość treści konstytucji Islamskiej Republiki Iranu, historii Bractwa Muzułmańskiego i jego dzisiejszych deklaracji nie jest u nas jeszcze karalna. Tylko towarzyski ostracyzm informuje, że idziemy śladami wielkiego świata. Czytam doniesienia krajowych gazet – mogę być pewien, że nikt nie planuje zmiany kursu. Serca moich rodaków są po właściwej stronie. Nasi sympatycy You-Know-Who, o ile mi wiadomo, nie grasują jeszcze w marketach i nie naklejają naklejek na izraelskie towary. Rosną jednak w siłę z walną pomocą mediów i swoich akademickich nauczycieli.

Autorka serii książek o Harrym Potterze jest znienawidzona przez młode pololenie w Wielkiej Brytanii, w krajach kontynentalnej Europy, w Australii i w Ameryce. Wiele wskazuje na to, że ta nienawiść nie jest związana wyłącznie z faktem, że kiedy patrzy na uliczny tłum widzi kobiety i mężczyzn, a nie 620 płci. Obawiam się, że powód jest znacznie głębszy i poważniejszy.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com