Jak Bractwo Muzułmańskie przejęło Republikę Południowej Afryki


Jak Bractwo Muzułmańskie przejęło Republikę Południowej Afryki

Ayaan Hirsi Ali


Budowanie islamistycznego bastionu za pośrednictwem rządzącego ANC


Wspomnij o Bractwie Muzułmańskim, a większość ludzi pomyśli o Kairze albo być może o Gazie. Niewielu spogląda poza Bliski Wschód. Ten odruch jest zrozumiały. Jest też błędny. Bractwo nigdy nie było projektem regionalnym, lecz globalnym. Dzięki długofalowej cierpliwości i taktycznej dyscyplinie rozszerzyło swoje wpływy aż po Republikę Południowej Afryki.

Historia zaczyna się w 1954 roku, kiedy Egipt zdelegalizował Bractwo i zmusił jego przywódców do emigracji. Najbardziej wpływowy spośród nich, Yusuf al-Qaradawi, uciekł do Kataru. Rodzina panująca dała mu coś więcej niż azyl: dała mu platformę. Z Dohy Qaradawi zbudował sieć ideologiczną, a w 2004 roku nadał jej instytucjonalną formę, powołując Międzynarodową Unię Uczonych Muzułmańskich. Organizacja reprezentuje dziś dziesiątki tysięcy radykalnych duchownych i dziesiątki organizacji islamskich na całym świecie. Karadawi stał również na czele Union of Good, organizacji parasolowej, na którą Waszyngton nałożył później sankcje za finansowanie operacji terrorystycznych Hamasu.

Projekt ten potrzebował sojuszników poza Bliskim Wschodem, a Republika Południowej Afryki stała się jednym z jego najbardziej niezawodnych państw-gospodarzy. Ebrahim Gabriels, wojujący islamista i były przewodniczący krajowej Muslim Judicial Council, nawiązał bliskie kontakty z kręgiem Karadawiego. Ebrahim Rasool, były ambasador RPA w Waszyngtonie, połączył Bractwo z Afrykańskim Kongresem Narodowym i pielęgnował bliskie relacje między nimi. Każdy ruch potrzebuje także publicznej twarzy, która wzbudza zaufanie. W Republice Południowej Afryki rolę tę pełnił Imtiaz Sooliman. Założyciel Gift of the Givers przyjął nawet osobiste wyróżnienie od Karadawiego. Jako szef największej na kontynencie organizacji niosącej pomoc w przypadku katastrof Sooliman zdobył ogromną społeczną sympatię. Reputacja ta umożliwiła mu finansowanie działań i propagowanie poglądów znacznie bardziej skrajnych, niż sugerowałby jego starannie pielęgnowany wizerunek humanitarysty.

Potem nastąpiła dyplomatyczna zdrada. Jako minister stosunków międzynarodowych i współpracy Naledi Pandor prowadziła rozmowy z przywódcami Hamasu i wspierała za granicą sieci lobbystyczne Bractwa. Wróciła do Pretorii niewzruszona i oznajmiła swoim rodakom, że opowiadanie się po stronie krwiożerczych ekstremistów jest po prostu normalną praktyką w stosunkach międzypaństwowych.

Nic z tego nie wydarzyło się przypadkiem.

Lata świadomego i celowego organizowania doprowadziły Republikę Południowej Afryki do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, gdzie oskarżyła Izrael o ludobójstwo. Sieć Karadawiego dostarczyła ideologii. Katar, przyjaciel zarówno Hamasu, jak i Bractwa, dostarczył pieniędzy. Republika Południowej Afryki przekształciła tę agendę w kampanię prawną.

Oskarżenie Izraela o ludobójstwo jest cyniczną operacją retoryczną. Ludobójstwo ma wyjątkowy ciężar moralny w pamięci Zachodu. Przywołuje zagładę europejskich Żydów w Auschwitz, zorganizowany przez państwo mord na rodzinach Tutsi w Rwandzie oraz masowe egzekucje w Srebrenicy. W każdym z tych przypadków dążono do systematycznego wymazania danej ludności z istnienia.

Zgodnie z prawem międzynarodowym ludobójstwo wymaga szczególnego zamiaru zniszczenia, w całości lub w części, grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej. Izrael odpowiedział na niesprowokowany transgraniczny atak organizacji terrorystycznej, która zamordowała 1200 osób, gwałciła żony i córki oraz wzięła setki zakładników. Hamas rozmieszcza zasoby wojskowe w mieszkaniach cywilnych, podziemnych tunelach, szpitalach i szkołach oraz wykorzystuje cywilów, w tym dzieci, jako żywe tarcze. Taktyka ta zmienia przestrzenie cywilne w pola bitew, wystawia ludność na skutki walk miejskich i niszczy życie niewinnych ludzi. Wynikające z tego ofiary śmiertelne wśród ludności cywilnej są przerażające. Pokazują one niszczycielską cenę walki z wrogiem wykorzystującym cywilów jako żywe tarcze, a nie kampanię mającą na celu zniszczenie całego narodu. Izrael podjął bezprecedensowe działania w celu ograniczenia strat wśród ludności cywilnej: wykonał miliony telefonów ostrzegających przed ewakuacją, zrzucał ulotki ostrzegawcze i ustanowił korytarze humanitarne. Państwo dążące do całkowitej zagłady nie ostrzega cywilów, by opuścili obszary będące celem ataków, ani nie ułatwia ewakuacji medycznej.

Mimo to ta trująca nieprawda wciąż się utrzymuje. Przywódcy Republiki Południowej Afryki wykorzystują narrację o ludobójstwie do uzasadniania swojego dyplomatycznego sojuszu z międzynarodową siecią terrorystyczną.

Sojusz Pretorii z doktryną islamistyczną jest haniebny, ale stanowi kontynuację mroczniejszej historii. Historyk Milton Shain opisuje ją w książce Fascists, Fabricators and Fantasists: Antisemitism in South Africa from 1948 to the Present. Jego badania pokazują, jak antyżydowska wrogość przeniosła się z platform politycznych nacjonalistów z epoki apartheidu do ideologii rządzącej współczesnym państwem. Antysemityzm w Republice Południowej Afryki ma głębokie korzenie. Jest systemowy i nie można go oddzielić od historii rosnących wpływów Bractwa Muzułmańskiego.

W latach 1930–1948 ugrupowania takie jak Ossewabrandwag i Grey Shirts importowały ideologię nazistowską do Kapsztadu i Johannesburga. Partia Narodowa D.F. Malana ograniczała w latach 30. żydowską imigrację. Kiedy w 1948 roku partia przejęła władzę, przeniosła swoją podejrzliwość wobec żydowskich obywateli do struktur państwa.

Europejski faszyzm i islamizm z początku XX wieku opierały się na identycznych założeniach ideologicznych. Kiedy Hassan al-Banna założył w 1928 roku w Kairze Bractwo Muzułmańskie, zorganizował je wokół całkowitej militaryzacji, absolutnego ideologicznego konformizmu oraz opartej na teoriach spiskowych demonizacji Żydów. Pod koniec lat 30. Bractwo tłumaczyło i rozpowszechniało na Bliskim Wschodzie nazistowską propagandę, w tym Mein Kampf oraz Protokoły mędrców Syjonu. Oba ruchy odrzucały liberalną demokrację, podporządkowywały jednostkę kolektywowi i państwu oraz przedstawiały naród żydowski jako kosmiczne zło, które należy wyeliminować. Nazizm zdefiniował grozę poprzedniego stulecia; radykalny islam definiuje kryzys XXI wieku. W swoim niepowstrzymanym marszu przenosi hitlerowską nienawiść do czasów współczesnych.

Język polityczny zmienił się od lat 30., ale leżąca u jego podstaw wrogość pozostała. Obecnie w Republice Południowej Afryki mieszka nawet 70 tysięcy Żydów, z których wielu żyje w ciągłym strachu. W dzielnicy Sea Point w Kapsztadzie oraz Glenhazel w Johannesburgu społeczności żydowskie regularnie spotykają się z zastraszaniem i groźbami pozbawienia życia. Radykalne ugrupowania islamistyczne i organizacje fasadowe Bractwa Muzułmańskiego napędzają tę kampanię terroru, działając bezkarnie na terytorium Republiki Południowej Afryki. Ekstremiści atakują żydowskich obywateli z użyciem broni palnej i noży wyłącznie z powodu ich tożsamości. Tłumy popierające Hamas wymachują bronią, powiewają flagami dżihadystów i atakują mieszkańców w biały dzień, podczas gdy lokalne władze stoją z boku i się temu przyglądają.

Rezultat jest niepokojący, ale trudno uznać go za zaskakujący. Bractwo Muzułmańskie dostrzegło głęboko zakorzenioną w Republice Południowej Afryki wrogość wobec Żydów i wykorzystało ją, łącząc swój wojujący antysyjonizm z antysemityzmem partii rządzącej. Słowa Hassana al-Banny – „Izrael będzie istniał i będzie istniał nadal, dopóki islam go nie unicestwi, tak jak unicestwił innych przed nim” – do dziś nie straciły ani odrobiny swego jadu. Pozostają brutalnym nakazem całkowitego unicestwienia. Zmieniło się jedynie to, jak daleko dotarło to przesłanie. Pod patronatem Pretorii żądanie zniszczenia Izraela przeszło od ekstremistycznej retoryki do oficjalnej polityki. Ta zmiana zapewniła islamistom legitymizację, o którą zabiegali przez dziesięciolecia.


Link do oryginału:

Restoring the West by Ayaan Hirsi Ali
How the Muslim Brotherhood Captured South Africa
Mention the Muslim Brotherhood, and most people picture Cairo, or perhaps Gaza. Few look beyond the Middle East. That instinct is understandable. It is also wrong. The Brotherhood was never a regional project but a global one. Through long-term patience and tactical discipline, it has extended its reach as far as…

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com