Członek islamskiej fundacji Waqf sprząta teren przed Kopułą na Skale w kompleksie Al-Aksa w Jerozolimie, 13 września 2026 r. (Fot. REUTERS/Sinan Abu Mayzer)
Izrael: Partie arabskie wykluczone z wyborów. Sprawą zajmie się Sąd Najwyższy
Marta Urzędowska
Centralna komisja wyborcza w Izraelu zakazała najważniejszym partiom arabskim udziału w październikowych wyborach parlamentarnych. Jeśli faktycznie zostaną wykluczone, może to poważnie wpłynąć na wynik wyborów.
Izraelska centralna komisja wyborcza, która wykluczyła wiodące partie arabskie z zaplanowanych na 27 października wyborów parlamentarnych, składa się głównie z prawicowych parlamentarzystów (w Izraelu skład komisji odzwierciedla rozkład sił w parlamencie).
O wykluczenie partii arabskich wnioskował Likud i skrajna prawica
Chodzi m.in. o Zjednoczoną Listę Arabską, znaną powszechnie jako Ra’am, kierowaną przez Mansura Abbasa, oraz Wspólną Listę, czyli koalicję trzech partii arabskich – Hadasz, Balad i Taal. Komisja zagłosowała też dodatkowo za wykluczeniem dwóch indywidualnych posłów – Ofera Cassifa z partii Hadasz i lidera partii Balad – Samiego Abu Szehadeha.
Decyzja zapadła na wniosek partii Likud premiera Benjamina Netanjahu, skrajnie prawicowej Żydowskiej Siły ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gwira, a także organizacji „Wybierając życie”, skupiającej rodziny ofiar terroryzmu.
Wnioskodawcy powołują się na art. 7A izraelskiej konstytucji, który pozwala wykluczyć listę lub kandydata za negowanie istnienia Izraela jako żydowskiego i demokratycznego państwa, podżeganie do rasizmu lub popieranie walki zbrojnej przeciwko Izraelowi. Zarzucają Ra’am i Wspólnej Liście negowanie żydowsko-demokratycznego charakteru Izraela oraz – w przypadku Ra’am – powiązania z osobami lub organizacjami związanymi z terroryzmem. Wykluczone partie odrzucają te zarzuty.
Prokuratura: Brak powodów do wykluczenia, z wyjątkiem jednego posła
Także prokurator generalna Gali Baharaw-Miara uznała, że w przypadku Ra’am, Wspólnej Listy i Ofera Cassifa nie ma dowodów, wskazujących, że spełniają kryteria dyskwalifikacji. Jedynie w przypadku Abu Szehadeha wskazała, że artykuł, jaki opublikował w portalu Al-Arabi al-Dżadid dzień po ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 r., można odczytać jako poparcie dla walki zbrojnej z Izraelem.
Polityk nazwał atak, w którym zginęło 1,2 tys. osób, a 250 porwano do Gazy, „ważnym wydarzeniem historycznym, z wojskowego, politycznego i strategicznego punktu widzenia”. Dodał, że „jeśli mała i oblężona Gaza zdołała to zrobić, i to na takim poziomie, inni mogą zrobić to skuteczniej”.
Sprawa wykluczenia nie jest przesądzona – w przyszłym tygodniu Sąd Najwyższy zdecyduje, czy utrzymać zakaz, czy zablokować kontrowersyjną decyzję. Arabowie stanowią 20 proc. populacji Izraela. Sondaż z ostatniej środy (23.09) dla Kanału 12 wskazywał, że Ra’am ma szansę na pięć mandatów, a Wspólna Lista – na siedem.
Partia Ra’am nazywa decyzję o wykluczeniu z wyborów ruchem „politycznym i nie do przyjęcia”. Wspólna Lista stwierdza z kolei, że Ben-Gwir i Netanjahu chcą zniechęcić obywateli arabskich do głosowania, „bo boją się, że partie arabskie obalą rządy ludobójstwa i rasizmu”.
„Netanjahu wie, że jedynym sposobem, by mógł utrzymać się u władzy, jest zdyskwalifikowanie głosu całej arabskiej społeczności”
– napisano w oświadczeniu.
Decyzję krytykuje też część lewicowej i centrowej opozycji, w tym Jair Golan, lider lewicowej partii Demokraci, który zaapelował, by arabscy wyborcy mimo wszystko poszli głosować, by zmniejszyć szanse Netanjahu na kolejną kadencję.
Bez Arabów opozycja nie odsunie Netanjahu?
Jeśli partie arabskie faktycznie zostaną wykluczone, może to poważnie wpłynąć na wynik wyborów. Bez ich obecności w parlamencie i poparcia opozycja nie zdobędzie wystarczającej liczby mandatów, by odsunąć Netanjahu od władzy.
Zanim zapadła decyzja o wykluczeniu, na początku września partia próbowała zwiększyć swoje szanse na dobry wynik – jej lider, Abbas, dał drugie miejsce na liście kandydatów swojej partii Joawowi Segalowitzowi, znanemu syjoniście, weteranowi izraelskiej armii, który blisko trzydzieści lat pracował w policji i był wiceministrem ds. bezpieczeństwa narodowego.
Wcześniej do arabskich partii należeli tylko Żydzi ze skrajnie lewicowych środowisk, podczas gdy Segalowitz należy do otwarcie syjonistycznej partii Jesz Atid.
Wybory w Izraelu. Sondaże korzystne dla Eisenkota
Sondaże przedwyborcze wskazują, że Netanjahu, który jest premierem już po raz szósty, może stracić władzę. Największe poparcie ma Gadi Eisenkot z partii Jaszar, były szef sztabu izraelskiej armii, syn imigrantów z Maroka, który obiecuje, że przywróci bezpieczeństwo, jedność i instytucje demokratyczne. Eisenkot dla Izraelczyków jest wiarygodny również dlatego, że jego syn i dwaj siostrzeńcy zginęli, walcząc w Strefie Gazy w czasie wojny Izraela z Hamasem.
Poza Likudem, którego liderem jest Netanjahu, rządząca dziś koalicja składa się z partii osadników, Religijnego Syjonizmu ministra finansów Bezalela Smotricza, i skrajnie prawicowej Żydowskiej Siły Itamara Ben-Gwira.
Najważniejsze tematy w kampanii wyborczej to przyszłość Netanjahu na stanowisku premiera, kwestie bezpieczeństwa – w kontekście wojen w Strefie Gazy, Libanie i Iranie, uregulowanie kwestii zwolnienia ortodoksyjnych Żydów ze służby wojskowej i powołanie komisji śledczej, która wyjaśni, jak rząd i służby dopuściły do ataku Hamasu.
Redagowała Ludmiła Anannikova
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com