
Wiadomości z wielkiego świata
Andrzej Koraszewski
Czytam tytuł obszernego doniesienia: „Akcjonariusze pozywają The New York Times za stronnicze relacjonowanie”. To ciekawy precedens. Oczywiście chodzi o stronnicze relacjonowanie wydarzeń dotyczących Izraela.
Rok temu w Wielkiej Brytanii parlamentarna komisja krytykowała BBC za stronniczość w doniesieniach na temat Izraela. Kilka lat wcześniej przeprowadzono w BBC wewnętrzne dochodzenie, a kierownictwo korporacji odmówiło ujawnienia końcowego raportu. Również ta największa gazeta świata była wcześniej wielokrotnie krytykowana, a akcjonariusze pozbywali się jej akcji. Tym razem jednak sprawa trafia do sądu.
Obszernie donosi o tym The Free Press, medium założone przez byłą dziennikarkę NYT, Bari Weiss, która po długich bojach z redakcją o powrót do elementarnej rzetelności obróciła się na pięcie i założyła na Substacku własną stronę, zwracając się do publiczności z pytaniem: „Czy Amerykanie chcą rzetelnego dziennikarstwa?”. Natychmiast pół miliona ludzi zareagowało odpowiedzią: TAK. Dziś to medium skupia dziesiątki niezależnych dziennikarzy (nie tylko z USA) i ma miliony odbiorców.
Informacja to towar jak każdy inny. But musi być wygodny, ale chętnie kupuje się buty, które są wygodne i modne, a modę można kształtować. W handlu informacją wszyscy zapewniają o swojej rzetelności, ale sensacja i powszechne uprzedzenia sprzedają się lepiej niż nudna drobiazgowość.
Redaktorzy naczelni słuchają uważnie, co mówi dział sprzedaży. Są również wpływy różnych darczyńców zainteresowanych kształtowaniem takiej, a nie innej opinii.
Czy ten proces sądowy może cokolwiek zmienić? Wątpię. Mam wrażenie, że niezależnie od werdyktu sądu linia polityczna redakcji New York Timesa pozostanie bez zmian, bowiem zmiana wymagałaby trzęsienia ziemi, a przede wszystkim wymiany sporej części personelu. Dochodzenia w BBC niczego nie zmieniły, tendencyjność doniesień na temat Bliskiego Wschodu raczej się nasiliła, niż zmalała.
Właśnie znowu na Wyspach burza w szklance wody, bo – jak za „Telegraphem” pisze Jake Wallis Simons
– „BBC określiła 53 zabitych terrorystów mianem «dziennikarzy». Niektórzy zostali sfotografowani w mundurach wojskowych. Inni pozowali z bronią. Część z nich organizacje dżihadystyczne wychwalały po śmierci jako «męczenników». Według doniesień co najmniej jeden uczestniczył w masakrze z 7 października.
A jednak dla BBC byli oni «dziennikarzami»”.
Nawiasem mówiąc, na zupełnie innym planie – w ONZ poziom obsesyjnej i nieuczciwej krytyki Izraela był tak wielki, że w 2006 roku postanowiono zlikwidować Komisję Praw Człowieka i zastąpić ją Radą Praw Człowieka. Efekt był odwrotny od zamierzonego. Było to zupełnie zrozumiałe, ponieważ wcześniejsze wpływy Związku Radzieckiego były teraz umacniane przez kraje muzułmańskie, Chiny i kraje Trzeciego Świata, takie jak RPA, Kuba, Wenezuela i dziesiątki podobnych. Zmiana tabliczki nie mogła wymusić powrotu do realizacji pierwotnych celów Organizacji Narodów Zjednoczonych. Kiedy Iran przewodzi komisji do spraw praw kobiet, nie oczekujmy, że ONZ poprawi sytuację kobiet, czy to w krajach muzułmańskich, czy gdziekolwiek indziej.
Powróćmy jednak do procesu części akcjonariuszy przeciwko redakcji New York Timesa.
Jak czytamy w artykule, pozew opiera się głównie na relacjach dziennikarki NYT, która wielokrotnie składała skargi do kierownictwa na konkretne przypadki przekazywania nieścisłych lub ewidentnie błędnych informacji.
Akcjonariusze oskarżają spółkę wydającą największą na świecie gazetę o to, że nie wywiązała się ze swojego zobowiązania: przekazywania czytelnikom prawdy oraz szybkiego korygowania własnych błędów. W pozwie zwracają się również do sądu z prośbą o nakazanie zarządowi gazety ujawnienia wewnętrznych dokumentów, których spółka od czterech miesięcy odmawia pokazania własnym akcjonariuszom. Większość tych dokumentów dotyczy wojny Izraela z Hamasem.
Redakcja The Free Press przeprowadziła wywiad z dziennikarką, która dostarczyła akcjonariuszom materiały stanowiące główną podstawę pozwu. Jak powiedziała:
„Opinia publiczna zasługuje na pełniejszy obraz tego, jak NYT produkuje wiadomości, gdy dotyczą one Żydów lub Izraela”.
Ona sama prosi o zachowanie anonimowości w obawie o bezpieczeństwo swojej rodziny.
Dziennikarka na przestrzeni ostatnich siedmiu lat kilkanaście razy zgłaszała kierownictwu przypadki antyizraelskiej stronniczości i jawnego antysemityzmu.
„Sygnalistka wskazała w pozwie, że bezpośrednio po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku pracownicy działu wideo przez wiele tygodni szukali dowodów na to, że Hamas nie korzystał z tuneli pod szpitalem Al-Szifa – nawet po tym, jak w listopadzie 2023 roku izraelskie wojsko opublikowało własne nagrania tuneli. Według pozwu podczas porannego zebrania działu 20 listopada 2023 roku przełożona sygnalistki określiła je jako «rzekome tunele».
Podczas jednego z kilku spotkań z kierownictwem Timesa sygnalistka rozmawiała z przedstawicielką działu kadr, Chante Williams, o szerzej występującej w dziale wideo kulturze antyizraelskiej stronniczości. Według pozwu Williams odpowiedziała jej:
«Jeśli nie podobają ci się nasze wartości, może powinnaś znaleźć miejsce, którego wartości są zgodne z twoimi»”.
The New York Times od 7 października często spotyka się z zarzutami o stronniczość swoich materiałów. Tylko w ubiegłym tygodniu gazeta określiła Sharifa Labada, który zginął w ataku drona, jako „pracownika służby ratowniczej Obrony Cywilnej”, nie wspominając, że Siły Obronne Izraela zidentyfikowały Labada jako jednego z członków elitarnej jednostki Hamasu Nukhba, którzy wtargnęli do Izraela 7 października. Artykułu nie zaktualizowano.
Times został również zmuszony do opublikowania noty redakcyjnej przy artykule dotyczącym NAZA, filmu dokumentalnego o Gazie, po tym, jak w pierwotnej wersji napisano, że Izraelczycy „wciąż w dużej mierze postrzegają samych siebie jako ofiary 7 października”. Gazeta nazwała to zdanie „błędem redakcyjnym”, który „nieumyślnie sugerował”, że śmierć 1200 osób oraz uprowadzenie 250 zakładników były kwestią opinii, a nie faktem.
„Akcjonariusze argumentują, że skoro w dokumentach składanych przez sam The New York Times do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wiarygodność jest określana jako jeden z kluczowych aktywów przedsiębiorstwa, a inwestorzy są ostrzegani, że «postrzeganie naszego dziennikarstwa jako niewiarygodnego lub stronniczego» stanowi realne ryzyko dla firmy, akcjonariusze mają prawo wiedzieć, czy zarząd rzeczywiście pilnuje, aby redakcja przestrzegała własnych standardów”.
Jak czytamy w tym artykule, w badaniu Edieala Pinkera z Yale z 2026 roku, profesora Yale University School of Management, przeanalizowano ponad 1500 artykułów Timesa dotyczących wojny. Pinker stwierdził, że relacje gazety „przypisują niemal wyłączną sprawczość i odpowiedzialność Izraelowi, jednocześnie pomniejszając rolę Hamasu w podtrzymywaniu konfliktu”, co – jak argumentuje pozew – „może w sposób wiarygodny wpływać na opinie czytelnika w kierunku sprzecznym z rzeczywistością”.
Media takie jak The New York Times i BBC w dużym stopniu nadają ton mniej renomowanym redakcjom, więc ich tendencyjność ma szczególną wagę.
Nie położy jej kresu jeden proces sądowy. Jest to jednak sprawa, która przynajmniej w części środowisk dziennikarskich powinna skłonić do debaty na temat etyki zawodowej w głównym nurcie medialnym. Oczywiście dotyczy to również prowincjonalnych papug, takich jak nasza „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Polityka” i inne.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com