Dyplomacja strachu, ambasada USA i jak Trump powinien odpowiedzieć na groźby palestyńskie
Elder of Ziyon
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Ponad dziesięć lat temu napisałem artykuł pod tytułem The Diplomacy of Fear [Dyplomacja strachu]:
Przez dziesięciolecia świat arabski szczególnie, a świat muzułmański ogólnie, używał gróźb jako głównego nacisku, by nagiąć Zachód do swojej woli. Groźby zazwyczaj nie są bezpośrednie; większość przyjmuje postać “jeśli nie zrobicie tego, co chcemy, ulica arabska wybuchnie” lub “terroryści będą mieli wymówkę”. Innymi słowy, jeśli arabskie zbirokracje nie dostaną tego, czego chcą od Zachodu, to będą bezsilne i nie potrafią powstrzymać irracjonalnych sił w swoich granicach przed zaszkodzeniem interesom Zachodu.
Dałem wiele przykładów, jeden już z 1877 r.:
Od rozpoczęcia wojny między Rosją a Turcją świat kilkakrotnie zaskakiwało oświadczenie, że “Flaga proroka” zostanie lada moment rozwinięta na ulicach Stambułu. Takie wydarzenie, jeśli zdarzyłoby się (niech Bóg broni) ogłosiłoby krucjatę, w której wszyscy prawdziwi muzułmanie mieliby obowiązek aktywnie uczestniczyć i walczyć przeciwko chrześcijaństwu we wszystkich częściach świata. Mogą być w Indiach, Arabii, Egipcie lub gdziekolwiek indziej ich rozrzucona rasa znalazła dom; podniesienie zielonego sztandaru jest wezwaniem, którego nikomu nie wolno nie posłuchać bez, jak to stanowi Koran, poświęcenia wszystkich nadziei na raj.
Ten przerażający apel do wszystkich najgorszych pasji rasy wschodniej wisi jak groźba nad światem mahometańskim; a jeśli słowo zostanie raz wypowiedziane i przerażająca flaga rozwinięta, nie wiadomo do jakich krwawych ekscesów może to doprowadzić entuzjastyczny naród.
A także brytyjską odmowę uratowania życia 20 tysiącom Żydów w 1939 r.:
Dokumenty pokazują, że to posuniecie zdenerwuje opinię arabską, Wielka Brytania postanowiła zatem porzucić uchodźców żydowskich swojemu losowi.
“Rząd Jego Królewskiej Mości zapytał przedstawicieli Jego Królewskiej Mości w Kairze, Bagdadzie i w Dżudda, czy na tyle, na ile są w stanie osądzić, uczucia w Egipcie, Iraku i Arabii Saudyjskiej przeciwko przyjęciu, powiedzmy, 5 tysięcy dzieci żydowskich do adopcji… będą tak silne, że doprowadzą do odmowy wysłania przedstawicieli na rozmowy w Londynie. Wszystkie trzy odpowiedzi było stanowczo przeciwne propozycji, która nie jest kontynuowana” – stwierdza raport Foreign Office.
I dzieje się to także dzisiaj – w sprawie ambasady USA w Jerozolimie.
Autonomia Palestyńska (AP) mówi Zachodowi, że cały świat arabski wybuchnie przemocą, chociaż ambasada po zachodniej stronie Zielonej Linii nie zmienia niczego. I choć samych Palestyńczyków niezbyt to obchodzi.
Gazeta “Jerusalem Post” zapytała Arabów w stolicy, co sądzą o tym posunięciu:
Sonda wśród Palestyńczyków przed Brama Damasceńską na Starym Mieście pokazała w środę całkowitą obojętność.
Ponad dwudziestu przechodniów arabskich, którzy wchodzili i wychodzili przez kiedyś wybuchowe wejście do Jerozolimy, albo mówili, że nie byli świadomi takiej propozycji, albo po prostu nie obchodziło ich to.
Zapytany o reakcję na możliwe przeniesienie [ambasady USA], Hasan, Palestyńczyk w wieku około 60 lat, który poprosił o niepublikowanie jego nazwiska, odpowiedział: “Nie ma to dla mnie znaczenia. Dlaczego ma mnie obchodzić, gdzie mieści się ambasada USA? To ani trochę nie zmienia mojego życia”.
Fadi Kiswane, 18 lat, który siedział z kilkoma przyjaciółmi na kamiennych schodach przed historyczną bramą, powiedział, że nie wie, gdzie obecnie jest ambasada.
“Ambasada USA jest w Tel Awiwie?” zapytał z autentycznym niedowierzaniem. “I chcą przenieść się do Jerozolimy? No to co?”
Ubrana w szkarłatny hidżab Marrah Sofian, która uczy się na sekretarkę w pobliskiej szkole zawodowej, także powiedziała, że nie wiedziała, gdzie mieści się ambasada ani że trwa dyskusja o przeniesieniu jej do Jerozolimy: „To dla mnie nowa wiadomość. Nie rozumiem jednak, dlaczego ma to znaczenie. Nie sądzę, by większość mieszkańców wschodniej Jerozolimy wiedziała lub dbała o to”.
Krzepki taksówkarz palestyński w wieku około 40 lat, który odmówił podania nazwiska, zbył pytanie jako “głupie”. Powiedział zirytowany: „Nie marnujcie mojego czasu na tak nieważne rzeczy. Mam lepsze rzeczy do przemyślenia”.
To jest problem dla AP. Kiedy więc mówią Zachodowi, że Arabowie oszaleją, w istocie podżegają Arabów, by to właśnie zrobili:
W piątek sprawa była głównym tematem kazań religijnych ma całym Zachodnim Brzegu, z kierownictwem Autonomii Palestyńskiej instruującym meczety będące pod jego kontrolą, by skupiły się na tej sprawie, poinformowało radio Izraela.
Oficjalna telewizja palestyńska nadaje także fragmenty wielu kazań, w których duchowni wzywają wiernych, by obudzili się w obliczu tego niebezpieczeństwa. Jeden z nich ostrzegł, że relokacja ambasady będzie atakiem na wiarę muzułmańską i będzie sprzeczna z historią. Inny powiedział, że jest to zamach na święte miejsca islamu i na meczet Al-Aksa w Jerozolimie.
AP poinstruowała także przywódców Jordanii, by wzmocnili swoje groźby i minister informacji Jordanii z przyjemnością ich usłuchał:
Rzecznik rządu Jordanii ostrzegł w czwartek przed „katastrofalnymi” konsekwencjami, jeśli prezydent-elekt Donald Trump dotrzyma obietnicy złożonej podczas kampanii, by przenieść ambasadę USA w Izraelu do będącej przedmiotem sporu Jerozolimy.
Taki krok może wpłynąć na stosunki między USA i regionalnymi sojusznikami, włącznie z Jordanią, powiedział Associated Press minister informacji Jordanii, Mohammed Momani, po raz pierwszy publicznie poruszając tę kwestię.
Przeniesienie ambasady byłoby “nieprzekraczalną linią graniczną” dla Jordanii i “rozjuszyłoby ulice islamskie i arabskie” oraz służyło jako “dar dla ekstremistów”, powiedział dodając, że Jordania użyje wszystkich możliwych środków politycznych i dyplomatycznych, by próbować zapobiec takiej decyzji.
Czy cokolwiek z tego opiera się na faktach? Oczywiście, że nie. Ulica arabska nie wybuchłaby z tego powodu – chyba, że będzie podżegana przez tych samych ludzi, którzy “ostrzegają” Zachód przed “spontanicznym” gniewem tejże ulicy.
Ale John Kerry radośnie papuguje groźby Saeba Erekata o wybuchu “chaosu, bezprawia i ekstremizmu”:
Przeniesienie ambasady USA w Izraelu do Jerozolimy spowodowałoby “eksplozję” w regionie i miało szkodliwy skutek na stosunki Izraela z Jordanią i Egiptem, powiedział w weekend ustępujący sekretarz stanu USA, John Kerry.
W wywiadzie dla CBS News w piątek Kerry powiedział, że przeniesienie ambasady obiecane przez prezydenta-elekta Donalda Trumpa, spowodowałoby “eksplozję, absolutną eksplozję w regionie, nie tylko na Zachodnim Brzegu, a może także w samym Izraelu, ale w całym regionie”.
Miałoby także “głęboki wpływ na gotowość Jordanii i Egiptu do możliwości takiego wsparcia i stosunków z Izraelem, jakie mają dzisiaj” – ostrzegł.
Świat arabski jest przyzwyczajony do straszenia Zachodu “ulicą arabską”. Zbyt wielu ludzi Zachodu było gotowych rzucać Izrael wilkom na pożarcie zamiast zastanowić się, czy te groźby mają jakieś oparcie w rzeczywistości.
W tym wypadku widzimy bezpośrednie podżeganie ludzi, których inaczej sprawa w ogóle nie obchodziłaby. Ustąpienie przed tymi “groźbami” jest absolutnie najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, ponieważ zachęca despotów do dalszego używania takich gróźb raz za razem.
Istnieje jednak rozwiązanie dla tych nieustannych gróźb Abbasa i Erekata.
Donald Trump powinien wezwać Erekata do swojego gabinetu – Erekat już niezmiernie pragnie z nim porozmawiać. I powinien powiedzieć:
Wie pan równie dobrze jak ja, że USA mają wszelkie legalne i moralne prawo przeniesienia ambasady do Jerozolimy i że w najmniejszym stopniu nie wpływa to na szanse pokoju. Twierdzi pan jednak, że pańscy ludzie nie potrafią powstrzymać się przed przemocą, jeśli USA zrobią coś, do czego mamy pełne prawo. I sugeruje pan, że nie potraficie powstrzymać tej nieuniknionej przemocy.
Jeśli tak jest, to przyznajecie sami, że wasi ludzie nie są wystarczająco dojrzali, by dotrzymać planu pokojowego lub samodzielnie kierować państwem. Każda przemoc tego typu o lata opóźni waszą sprawę.
Jeśli w rzeczywistości, jak na to wskazują doniesienia, wasi przywódcy sami podżegają do przemocy jako środka nacisku na mnie, nie reaguję dobrze na takie groźby. Uważam pana i Mahmouda Abbasa za osobiście odpowiedzialnych za każdy zamach terrorystyczny, jaki zdarzy się, kiedy wasze media, wasze meczety i wasze podręczniki popierają nienawiść i terror. A w tym wypadku dowody, że wasi przywódcy próbują podżegać waszą ludność przeciwko rządowi USA, są całkiem przekonujące.
Jestem negocjatorem. Lubię zawierać porozumienia. Grożenie mi twierdzeniami, że wasza ludność jest irracjonalna, jest taktyką negocjacyjną. Rozumiem to. Proszę jednak pamiętać, że to działa na obie strony.
Macie wybór. Możecie kontynuować działanie tak, jak gdyby wasz lud nie był w stanie zachowywać się jak istoty ludzkie, albo możecie działać tak, jak gdyby wasz lud był istotami ludzkimi z odpowiedzialnością za swoje czyny. Jeśli będziecie nadal udawali i podpuszczali swoją ludność, by zachowywała się jak zwierzęta, to wasze miejsce jest w zoo, nie zaś we własnym państwie. Jeśli jednak potraficie pokazać poziom dojrzałości, który jest zgodny z byciem przywódcą ludu, który naprawdę pragnie niepodległości i przestaniecie używać przemocy, by osiągnąć to, czego chcecie, Stany Zjednoczone – i zakładam, że także Izrael – będą aż nazbyt szczęśliwe mogąc prowadzić z wami negocjacje tak jak to robią normalni dorośli.
Wybór należy do was. Proszę przekazać tę informację Mahmoudowi Abbasowi.
Żegnam.
The Diplomacy of Fear, the US Embassy and how Trump should respond to Palestinian threats
8 stycznia 2017
Groźby w sprawie ambasady w Jerozolimie – media zamieniają fałszywe informacje w rzeczywistość

czytaj dalej tu: Dyplomacja strachu, ambasada USA….
Elder of Ziyon
Amerykański bloger, którego blog jest świetnym źródłem zarówno bardzo rzetelnych informacji o Izraelu, jak i o manipulacjach mediów zmierzających do wypaczenia obrazu Izraela w świecie.
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com