Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Wzruszająca uroczystość na KUL-u [ZDJĘCIA]
Alina Pospischil
Zdjęcie numer 1 w galerii – Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Wzruszająca uroczystość na KUL-u [ZDJĘCIA]
Dziesięć polskich rodzin uhonorowano dziś na KUL-u medalami Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Wszyscy podczas wojny z narażeniem życia nieśli pomoc Żydom
Na świecie już 26 513 osób otrzymało tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, w tym aż 6706 Polaków. Liczba ta właśnie powiększyła się o nowe nazwiska.
– Z rodzin Weinbergów, Winogradów, Boruchowiczów i Popowskich na świecie żyje blisko 140 osób. Żadnej z nich by dziś nie było, gdyby nie odwaga Edwarda Turka oraz rodziny Sokołów. Trudno by sobie wyobrazić, że oni i ich potomkowie nie doświadczyliby radości życia, gdyby nie postawa dobrych ludzi – tak podczas uroczystości mówił Josh Korn, syn ocalonej Dwojry Popowskiej.
Dwojra była jedną z 24 uciekinierów z getta w Żelechowie na Mazowszu, którzy podczas wojny schronili się w piwnicy rodziny Sokołów we wsi Wilczyska. W ucieczce pomógł im brat Julianny Sokół, Edward Turek.
20 listopada na KUL-u rodziny bohaterów odebrały z rąk Hadass Nisan, attaché kulturalnej ambasady Izraela w Polsce, medale i dyplomy Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Wielu ich członków na tę uroczystość przybyło z bardzo daleka.
– Josh przyleciał z Kanady, ja z Izraela – mówiła Rebeka, krewna uratowanego Adana Weinberga. – Moi dziadkowie byli jedynymi osobami, które po wojnie wróciły do Żelechowa. Dziś spotykamy się wszyscy, by uczcić pamięć szczególnie Edwarda Turka, który zorganizował pomoc dla bardzo wielu ludzi, chociaż często było to bardzo skomplikowane.
O tym, jak trudne było to przedsięwzięcie. przekonali się Samuel Chanesman i jego syn Josef Chanesman. Mężczyźni ukrywali się u kilku różnych rodzin, przenosząc się w razie konieczności z jednego schowka do drugiego. W sumie przeżyli wojnę dzięki sześciu rodzinom z Kurowa i okolic. To najliczniejsza grupa osób, która w poniedziałek otrzymała medale Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
Obecne na uroczystości były m.in. trzy córki Feliksy i Stanisława Gajdów. Ich rodzice ratowali Żydów mimo braku potrzebnego zaplecza – rodzina należała do jednej z biedniejszych w okolicy. – Nasz ojciec był tak dobry, że oddawał im swoją kolację – wspominają Sabina Kustra, Barbara Mróz i Danuta Rokita.
Wczoraj medale otrzymało pośmiertnie 10 rodzin: Feliksa i Stanisław Gajdowie, Jan Kulik wraz z matką Marianną Kulik, Elżbieta Ważna, Julianna i Władysław Sokołowie oraz ich synowie Zdzisław i Jan, Edward Turek, Antoni Kordowski, Jan Molenda, Jan Pajórek, Stanisław Szeleźniak, Bronisława i Władysław Wójcik.
Bohaterów uhonorował Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu “Yad Vashem” w Jerozolimie, który od 1963 roku pod przewodnictwem sądu najwyższego Izraela wyróżnia osoby, które bezinteresownie i często z olbrzymim narażeniem życia niosły pomoc Żydom.
Uroczystości od lat towarzyszy sentencja z Talmudu, która i tym razem była wielokrotnie cytowana: „Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat”. Przytoczył ją m.in. ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński, rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Wydarzenie odbyło się w gmachu uczelni po raz pierwszy.
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com