Nowe średniowiecze – Wyborcza

Nowe średniowiecze

Agata Bielik-Robson


Wręczenie nagrody Człowiek Wolności tygodnika ‘W Sieci’. Laureatem jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. (FOT. ADAM CHELSTOWSKI/FORUM)

2017 to klasyczny “rok niespokojnego słońca”: przez świat przetoczyła się fala populistycznych wstrząsów, co wielu komentatorom globalnej sceny politycznej dało asumpt do obwieszczenia początku końca demokracji liberalnej

Agata Bielik-Robson – profesorka katedry Studiów Żydowskich na Uniwersytecie w Nottingham, a także Instytutu Filozofii i Socjologii PAN

Obserwujemy, jak kosmos liberalnego porządku powoli zamienia się w chaos, podając w wątpliwość największe osiągnięcia polityczne ery nowoczesnej – syntezę społeczeństwa obywatelskiego z państwem prawa – cofa nas do epoki przednowoczesnej. Ten niebezpieczny regres to tendencja, którą już w latach 70. pewien politolog brytyjski, Hedley Bull, zdiagnozował jako „nowe Średniowiecze”.

W książce „Społeczeństwo anarchiczne” postawił tezę, że już wkrótce globalizacja ekonomiczna doprowadzi do nieuchronnej erozji państwowej suwerenności, dając miejsce innym formom mniej lub bardziej nieuporządkowanej prawnie władzy, co w dużej mierze przypominać będzie powrót do czasów feudalnych, kiedy to o władzę walczyli między sobą lokalni panowie oraz kler. Wszystko, niestety, się sprawdza – z tą tylko oczywistą różnicą, że zamiast lokalnych feudalnych lordów mamy dziś wielkie korporacje, wobec których demokratycznie wybrana władza polityczna coraz częściej okazuje się zupełnie bezsilna. Co zaś do kleru – nie tylko w Polsce, ale wszędzie tam, gdzie rozkwita religijny fundamentalizm, pojawia się bardzo mocna pokusa teokracji, czyli ponownego sięgnięcia po władzę, którą odebrały Kościołom świeckie reżimy nowożytności. Korporacyjny kapitalizm z jednej strony i religijny fundamentalizm z drugiej naciskają na świeckie państwo prawa, które, zaciśnięte w tym upiornym imadle, kurczy się coraz bardziej.

Bull nie wymyślił tego pojęcia. „Nowe Średniowiecze” to oryginalny pomysł Mikołaja Bierdiajewa, który w 1924 r. zatytułował tak swoją książkę. Tyle że Bierdiajewowi, niegdyś marksiście, który pod wpływem okrucieństw rewolucji październikowej nawrócił się na chrześcijaństwo, nie chodziło o to samo, co Bullowi, w każdym razie z pozoru nie o to samo. Podczas gdy dla Bulla „nowe Średniowiecze” brzmi jak krytyczne ostrzeżenie, dla Bierdiajewa to pozytywny kierunek ewolucji historii, która – na zasadzie wyższej syntezy – podejmie raz jeszcze wątek religijny, porzuci świeckość i zaprowadzi nowe „czasy sakralne”, w których zapanuje Kościół powszechnego zbawienia. Odrzuciwszy Marksa, ale pozostając wierny metodzie dialektycznej, Bierdiajew diagnozuje prawa historii zgodnie z triadą: religia naiwna – świecka kultura humanistyczna – powrót religijności. Po załamaniu się wiary w świeckie eschatony i realizację ziemskich rajów, Zachód raz jeszcze odkryje sacrum, ukorzy się przed tajemnicą i porzuci pychę utopijnych projektów społecznych.

Klimat, którego zwiastunem był Bierdiajew, a który potem znalazł wzorcowy wyraz w proroctwie André Malraux – „Wiek dwudziesty będzie albo religijny, albo nie będzie go wcale” – dziś w końcu dojrzewa. Faktycznie mamy do czynienia z powrotem religii, choć niekoniecznie w formie wieszczonej przez rosyjskiego myśliciela. Nie jest to bowiem religijność powszechnego miłosierdzia, ale raczej surowy fundamentalizm religijnego prawa, który w niepewnym świecie globalnego turbokapitalizmu odgrywa rolę stabilizatora. Podczas gdy świeckie życie, dotąd określane w modelu mieszczańskim przez pracę, dom, rodzinę i społeczność, wali się na naszych oczach, fundamentalistyczna religia oferuje proste pewniki, które przywracają kręgosłup rozchwianej egzystencji. Podczas gdy sfera świecka staje się coraz bardziej „prekarialna” – czyli krucha, niepewna, osamotniona, wydana na nieustanne ryzyko i zagrożenia – religia oferuje solidność, spokój niewzruszonego sumienia i wspólnotową przynależność.

Oto nowośredniowieczny mariaż Kościoła i tronu: co panujący nam neoliberalny ustrój rozchwieje, to teokracja na powrót ustabilizuje. Z pozoru wydawałoby się to dziwne, ale typ kapitalisty-fundamentalisty staje się dziś coraz bardziej dominujący, a modelu tego dostarczyła jako pierwsza Ameryka. Przeciętny zwolennik Tea Party (czyli Partii Herbacianej, która nazwę zawdzięcza pierwszemu ugrupowaniu bostońskich buntowników walczących z „brytyjskim tyranem”), który dziś głosuje na Donalda Trumpa, opowiada się jednocześnie za absolutną wolnością gospodarczą i za absolutnym zakazem aborcji, nie widząc między jednym a drugim żadnej sprzeczności. Bo też w świetle nowośredniowiecznym takiej sprzeczności nie ma. Przeciwnie, sfera wolności ekonomicznej, w której „federalni” nie mają się prawa wtrącać w odwieczne prawo jednostki do nieograniczonego bogacenia się, oraz sfera prywatnego zniewolenia, gdzie Kościoły dyktują biopolityczne nakazy obejmujące całość życia na wzór islamskiego szariatu, doskonale się dopełniają.

Dopełniają się mniej więcej tak jak najbardziej prymitywny podział pracy w stanie natury, gdzie mężczyzna myśliwy poluje wystawiony całe dnie na wrogość dziczy, po czym powraca w domowe pielesze, gdzie kobieta opiekunka oraz piecza Kościoła zapewniają mu „spokój wojownika”. Nowe Średniowiecze to nie tylko demontaż świeckiego państwa prawa, to także powrót do stanu natury, który, jak dowiódł już tego jeden z ojców założycieli nowoczesności Thomas Hobbes, puka od spodu, ilekroć struktury państwowości zaczynają się chwiać. Dziki kapitalizm, w którym „człowiek człowiekowi wilkiem”, i domowa religia, gdzie matka dzieciom roztacza „atmosferę łagodności” (cytat za Janem Pawłem II, jak wiadomo, wielkim miłośnikiem kobiet) – oto nowy prosty schemat, który dziś postanowiło przyjąć „ludzkie zwierzę”.

Polska nie stanowi tu żadnego wyjątku. Powtórzenie nowośredniowiecznych, zdziczałych obyczajów u polityków i zwolenników polskiej prawicy jest zdumiewająco dokładne. Choć nie u wszystkich. Imitacja ta nie dotyczy twardego rdzenia Prawa i Sprawiedliwości, które pozostaje zakorzenione w lokalnie polskich sporach inteligenckich wczesnych lat 90. i rzadko wychyla się w stronę współczesności (fakt, że Jarosław Kaczyński naprawdę bardzo długo nie miał konta bankowego i do dziś nie ma pojęcia, jak działa gospodarka, jest dojmującym przejawem tego anachronizmu).

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Ale już takie postaci jak Jarosław Gowin, Marek Jurek czy Mateusz Morawiecki to klasyczne neoliberalno-fundamentalistyczne hybrydy, będące obywatelami nowośredniowiecznego porządku światowego. Przyzwolenie na całkowitą kapitalistyczną deregulację z jednej strony, z drugiej zaś dążenie do całkowitej regulacji sfery życia wyrażające się w ich katolickiej biopolityce – to bardzo charakterystyczna kombinacja, na razie jeszcze trochę w Polsce egzotyczna, ale która już za chwilę okaże się bardzo popularna.

Weźmy choćby naszego obecnego premiera o typowo „banksterskiej” proweniencji, który dorobił się milionów na najbardziej zderegulowanych spekulacjach bankowych. Otóż ten młody „nowy dzikus” z dumą opowiada, że narzucił swemu życiu ascetyczny porządek polegający na tym, że za każdym razem, kiedy w Warszawie wybucha powstanie (a jak wiadomo, wybucha co roku 1 sierpnia), odstawia alkohol i utrzymuje się w abstynencji aż do jego corocznego końca. Tym samym składa on hołd chrześcijańskiemu nakazowi ascezy i wyraża swą pełną oddania przynależność do wspólnoty prawdziwych polskich patriotów. Co za poświęcenie!

„Nowe Średniowiecze” to ponura diagnoza, tym bardziej ponura, że coraz częściej znajduje potwierdzenie. Nie będę udawać, że wiem, jak się z tego nowego stanu natury wydobyć. Czekają nas trudne i mroczne czasy w świecie, w którym powoli dogorywa oświecenie. I chyba jedyne, co można zrobić, to ocalić choć trochę światła przed całkowitym zagaśnięciem: przenieść je w sobie, ukryć we wnętrzu, zasłonić korcem. Choć, jak powiada wieszcz Norwid, „nie jest światło, by pod korcem stało” – to chyba teraz nie mamy innego wyjścia.

Agata Bielik-Robson Fot. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com