Yair Lapid (z lewej) i nowy premier Izraela Naftali Bennett chwilę po przegłosowaniu w Knessecie upadku rządu Netanjahu (Fot. Ariel Schalit / AP Photo)
Koniec ery Netanjahu. Po 12 latach Izrael ma nowego premiera
Robert Stefanicki
Jednym głosem przewagi ośmiopartyjna koalicja “anty-Netanjahu” uzyskała w niedzielę wotum zaufania w Knesecie. Na czele rządu stanie prawicowy nacjonalista Naftali Bennett.
.
Bennett jest liderem partii Jamina (W Prawo), która w ostatnich wyborach zdobyła zaledwie siedem ze 120 mandatów. Jednak bez niego nie udałoby się sklecić większości.
Zgodnie z umową koalicyjną Bennett będzie sprawował urząd do września 2023 r., wtedy zastąpi go Jair Lapid, lider centrowej partii Jesh Atid (Jest Przyszłość) będący motorem powstania nowej koalicji i jej przywódcą.
Osiem partii o sprzecznych programach
Ale jest wątpliwe, czy rząd do tego czasu dotrwa. Dysponuje on większością zaledwie jednego mandatu, podczas gdy osiem partii go tworzących ma wzajemnie sprzeczne programy i ideologie. Tarcia mogą wystąpić przede wszystkim w kwestii palestyńskiej – Jamina i inna prawicowa partia Nowa Nadzieja to zwolennicy osadnictwa żydowskiego na okupowanym Zachodnim Brzegu, czemu sprzeciwiają się koalicjanci lewicowi oraz Raam, pierwsza w historii arabska partia w izraelskim rządzie.
Różnice są też na niwie obyczajowej – postępowe partie chcą promować prawa osób LGBT, jak adopcja dzieci przez pary homoseksualne, a islamistyczna Raam jest temu przeciwna.
Umowa koalicyjna sfinalizowana w piątek sugeruje, że nowy rząd zamierza skupiać się głównie na mniej kontrowersyjnych kwestiach gospodarczych i społecznych, takich jak uchwalenie budżetu państwa czy budowa szpitali. Pola minowe – jak konflikt izraelsko-palestyński – będzie się starał omijać.
– Nikt nie będzie musiał rezygnować ze swojej ideologii – powiedział Bennett – ale wszyscy będą musieli odłożyć realizację niektórych swoich marzeń… Skupimy się na tym, co można osiągnąć, zamiast dyskutować o tym, czego nie można.
Być może najważniejszym zadaniem stojącym przez nowym rządem będzie uchwalenie przepisu, który zapobiegłby powrotowi na stanowisko premiera Beniamina Netanjahu. Pojawił się pomysł narzucenia limitu czasowego w sprawowaniu tego urzędu do ośmiu lat. Alternatywnie można by przyjąć, że premierem nie może być polityk formalnie oskarżony w sprawie karnej.
Aktualnie przed sądem toczy się proces Beniamina Netanjahu, któremu postawiono zarzuty korupcji, oszustwa i nadużycia zaufania publicznego. Utrata stanowiska premiera niweczy jego nadzieje na immunitet. Może też zachęcić rywali wewnątrz jego partii Likud, by rzucili mu skuteczniejsze niż dotąd wyzwanie.
Netanjahu mówi o spisku
Netanjahu – najdłużej urzędujący przywódca Izraela – na razie pozostaje szefem tej największej partii w parlamencie i będzie liderem opozycji. W przemówieniu przed parlamentem wyjaśnił, że nie ma planów rezygnacji z przywództwa. Obiecał, że postara się bardzo szybko obalić nowy rząd, który nazwał „niebezpieczną koalicją oszustów i kapitulantów”.
Wcześniej przekonywał, że jest ofiarą spisku „głębokiego państwa” – utajnionych struktur chcących wpłynąć na przyszłość kraju. – Wykorzeniają dobro i zastępują je złem – mówił w telewizji Kanał 20. – Boję się o los narodu.
Przez chwilę Netanjahu wydawał się podążać drogą Donalda Trumpa, próbując wywołać rewoltę swoich zwolenników. – Jesteśmy świadkami największego oszustwa wyborczego w historii kraju – stwierdził na spotkaniu Likudu, gdy pojawiła się wiadomość, że opozycja stworzy koalicję.
Jego zwolennicy organizowali gniewne wiece przed domami członków nowego rządu. Niektórzy parlamentarzyści twierdzą, że im i ich rodzinom grożono śmiercią. Hejt w internecie stał się tak powszechny, że kilkorgu członkom nowego rządu przydzielono ochroniarzy, a nawet przeprowadzono ich do innych domów.
Szef służb ostrzega przed radykalizacją i przemocą
Z kolei ultraortodoksyjni partnerzy koalicyjni Netanjahu rzucili się na „zdrajcę” Bennetta, obwołując go zagrożeniem dla religii; jeden nawet wezwał go do zdjęcia jarmułki noszonej przez pobożnych Żydów.
Niektórzy Izraelczycy porównują to do napięć, które w styczniu doprowadziły do szturmu na amerykański Kapitol, innym przypomina się podżeganie prowadzące do zabójstwa izraelskiego premiera Icchaka Rabina w 1995 r.
W rzadkim publicznym oświadczeniu Nadaw Argaman, szef agencji bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet, ostrzegł przed „wzrostem radykalizacji i brutalnym, jątrzącym dyskursem” w mediach społecznościowych, co jego zdaniem może prowadzić do przemocy.
W czwartek Likud wydał oświadczenie na Twitterze w języku angielskim, w którym stwierdzono, że komentarze Netanjahu o oszustwach nie miały sugerować, że chodziło o wadliwy proces liczenia głosów, do którego ma on „pełne zaufanie”.
„Pokojowy transfer władzy nie podlega dyskusji”, zapewniła partia ustępującego premiera.
W rozmowie z agencją AP Gail Talszir, politolożka z Uniwersytetu Hebrajskiego, powiedziała, że spodziewa się niestabilności w najbliższych miesiącach. – Będziemy mieć bardzo asertywnego i agresywnego szefa opozycji, czyli Netanjahu, który będzie chciał sprawić, że ta koalicja będzie krótkotrwała i że jak najszybciej odbędą się kolejne wybory – powiedziała Talszir. – W Izraelu nie pamiętamy już, jak wygląda normalna polityka – dodała.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com