Archive | 2015/06/10

Ataki ISIS na Zachód

Daniel J Pipes
Ataki ISIS na Zachód

Daniel Pipes


Atak z 3 maja na konkurs na karykatury Mahometa w Garland w Teksasie sprowokował dyskusję na temat związków atakujących z Państwem Islamskim, znanym jako ISIS, ISIL czy Dasz. Czy byli to agenci ISIS? Czy byli oni częścią nowej siatki terrorystów na Zachodzie?

Ewidentnie dżihadyści z Garland mieli związki z ISIS. Ich przywódca, Elton Simpson, używał Twittera by kontaktować się i wzywać do przemocy razem z Muhammedem Abdullahi Hassanem (znanym także jako Mujahid Miski), 25-cio letnim rekruterem ISIS, który wychował się w Minneapolis. Hassan 23 kwietnia tweetował “Bracia odpowiedzialni za ataki na Charlie Hebdo wykonali swoją robotę. Teraz nadszedł czas na braci z USA”, dołączając do tego artykuł z breitbart.com o konkursie karykatur Mahometa. Wydaje się, że właśnie to zwróciło uwagę Simpsona na wydarzenia w Garland. Simpson retweetował to wezwanie do działania i odpowiedział: “Kiedy się wreszcie nauczą. Planują wybrać najlepszy rysunek [Mahometa] w Teksasie”. Hassan dalej zachęcał Simpsona: “Jeden człowiek może rzucić naród na kolana”.


Po atakach w Garland ISIS się do niego przyznało, nazywając atakujących, Simpsona i Nadira Hamida “dwoma żołnierzami kalifatu”, których śmierć zdobędzie dla nich “najwyższe miejsce w raju”. Radio Bajan wykorzystało atak, by ostrzec Amerykanów, że “to co nadchodzi będzie jeszcze gorsze”, bowiem “żołnierze Państwa Islamskiego” będą robić “okropne rzeczy”.

Jednak na ile wiemy ani Simpson ani Soofi nie brali pieniędzy od ISIS, nie otrzymywali broni ani szkoleń, nie dyskutowali z organizacją o swoich planach ani też nie szukali jej zezwolenia. Żaden z nich nie odwiedził także Syrii ani Iraku.

Jest to zgodne z ich systemem: ISIS nie planuje i nie dowodzi atakami, lecz korzysta ze swojej pozycji, aby nakłonić Muzułmanów do zwrócenia się przeciw ich nie-muzułmańskim sąsiadom, jak miało to już miejsce w Oklahoma City. Oferuje duchowe przywództwo, wybór celów i inspirację; nie zajmuje się logistyką, dowodzeniem ani kontrolą. Kiedy przyznaje się do ataków, twierdzi, że było inspiracją a nie organizatorem.

Może więc zapewne kompletnie zignorować twierdzenia ISIS, że wyszkoliła 71 żołnierzy w 15 stanach USA, którzy są “gotowi na jedno nasze słowo zaatakować dowolnie wybrany przez nas cel”, a co dopiero twierdzenia, że 23 z nich zgłosiło się do “misji takich jak” atak w Garland. Jednak amerykańskie siły policyjne śledzą tysiące osób takich jak Simpson i Soofi, którzy komunikują się z ISIS i mogą w każdej chwili zwrócić się ku przemocy. Jak się okazało, trwające latami śledzenie Simpsona okazało się bezużyteczne. Koncept “samotnego wilka” okazał się być bez znaczenia w czasach globalnego dżihadu, kiedy każdy pobożny muzułmanin może potencjalnie być “żołnierzem kalifatu”.

Miejsce ataku w Garland w Teksasie.

W przeciwieństwie do Al-Kaidy (której model zachowania znamy znacznie lepiej), która komunikuje się często ze swoimi agentami i kontroluje ich ruchy, ISIS nie planuje rozbudowanych spisków by uderzyć w niewiernych z Zachodu. Zamiast tego pragnie kontroli nad terytorium na Bliskim Wschodzie (w Libii, Jemenie, Syrii i Iraku). Wzywa muzułmanów z Zachodu, by przenieśli się do Syrii; ataki na Zachodzie są tylko skutkiem ubocznym, głównie chodzi o szmuglowanie członków przez Morze Śródziemne do Europy.

Mimo tego model ISIS jest znacznie bardziej niebezpieczny. Jej ataki mogą być amatorskie i mniej zabójcze niż te Al-Kaidy, lecz może do nich dochodzić częściej. Jej atakom łatwiej zapobiec, lecz trudniej je przewidzieć. Podejście ISIS jest bardziej skuteczne jeśli liczyć nie ciała a skutki polityczne – jak na przykład na polu walki z ośmieszaniem Mahometa.

Innymi słowy, inspiracja jest groźniejsza niż organizacja. ISIS potrzebuje tylko opublikować nazwę celu w swoim magazynie lub na Twitterze a cała armia jest gotowa do uderzenia; nie musi zajmować się budową bezpiecznych linii komunikacji, szkolić kadr, przemycać pieniędzy przez granice, wybierać i śledzić celów, wydawać rozkazów.

Analityk BBC popełnia błąd, gdy mówi, że jeśli ISIS może “udowodnić, że zaplanowało i dowodziło [atakiem w Garland] – zamiast tylko twierdzić, że brało w nim udział – to będzie to znacząca zmiana”. Otóż nie; ISIS jest potężniejsza nie dzięki planowaniu i dowodzeniu, lecz dzięki rozmowom i pismom.

Podobnie jak irański reżim stanowi największe zagrożenie dla Bliskiego Wschodu, tak ISIS prezentuje następną, bardziej rozbudowaną i groźniejszą formę islamistycznej przemocy na Zachodzie. Czy uda się rozpoznać tych śmiertelnych wrogów na czas?


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


I co Wy na to?

Wojciech Albiński, “Oświęcimki”

Jakub Nikodem


“Oświęcimki” to trzydzieści dziewięć impresyjnych miniatur poetycko-prozatorskich. Gorzkich, ironicznych, o dużej zawartości absurdu i groteski na centymetr kwadratowy zdania. Napisanych prostym językiem, lecz zmuszających do niełatwej refleksji. Ryzykownych. Co jednak najważniejsze – zaskakująco dobrych.

Muszę się przyznać, że po zapoznaniu się z tytułem i pobieżnym przeczytaniu pierwszego fragmentu, który porównuje Ikeę do obozu koncentracyjnego, miałem wątpliwości, czy nie trzymam w ręku literackiego niewypału. Szybko jednak przekonałem się, że tkwiłem w błędzie. Kiedy Albiński pisze, że “Oświęcim dzisiaj, co już zostało powiedziane tysiąc razy w uczonych książkach, jest metaforą wszystkiego”, rzeczywiście można nabrać uzasadnionych podejrzeń, że hipermarket czy praca w korporacji są niczym Obóz. Na szczęście nie o to autorowi chodzi. Inna jest jego metoda. Choć Albiński ryzykownie balansuje na granicy kiczu, w większości przypadków udaje mu się pozostać bezpretensjonalnym, unikając – nieraz za cenę kilkukrotnej lektury – jałowej metaforyki.

Niemal każdy z tych krótkich utworów oparty jest na skojarzeniu, w którym współczesna codzienność splata się z echami Zagłady, wojny, minionych cierpień i prześladowań. Kolejka w Ikei niczym rampa w obozie śmierci, szpara między ścianami domu to kryjówka dla Żydów, niezliczona ilość ubrań po Openerze jako stosy odzieży zabranej więźniom, wahania waluty na giełdzie – niepozbawione nadziei oczekiwanie w komorze gazowej, zwolnienie z pracy – selekcja, pomysł na własną firmę – plan ucieczki. Dym z komina, wiersz Leopolda Staffa, pociąg, odliczanie w zabawie w chowanego (“zawsze od końca”), zgaśnięcie światła w restauracji, spływ kajakiem, przechadzka po Ursynowie. To skojarzenie nieraz bardzo odległe i zaskakujące. Demonstrują one – za pomocą dystansu, groteski, hiperbolizacji i zaskoczenia – jak bardzo Wojna i Zagłada tkwią w naszej zbiorowej podświadomości, w naszych słownikach, gestach i pamięci ciała. W miejscu, które na zawsze pozostanie kontekstem dla ludobójstwa.

Tak czytane “Oświęcimki” są grą z pamięcią, pamięcią “źle pamiętaną”, bo banalizowaną lub spychaną do podświadomości. Nie jest to więc książka o historii czy też o porównywaniu jej z teraźniejszością. Owe ślady przeszłości są “wirtualne”, tkwią w naszych głowach jako ciągle wypierane i uparcie powracające skojarzenia, które świadczą o nieprzepracowaniu fundamentalnego tematu. Jeśli jakaś diagnoza wyziera między wierszami, to właśnie taka: jesteśmy wyalienowani, pokawałkowani jak ilustrujące książkę kolaże Anny Niesterowicz. Uleczenie naszej ułomnej kondycji ludzkiej (polskiej?) mogłoby się więc dokonać przez zmniejszenie dystansu do tamtych wydarzeń – dzięki wczuciu się, empatii. Oczywiście prawdziwa empatia – poczuć to, co tamci kiedyś czuli – znajduje się poza zasięgiem możliwości naszego doświadczenia i wyobraźni. Dla celów terapeutycznych wystarczy jednak świadome próbowanie, choć wszelkie starania skazane są na porażkę. Dlatego każde porównanie lub skojarzenie musi brzmieć jak gorzki żart (stąd ironia) albo lament (patos), czasem zresztą od siebie nierozróżnialne.

“Wagony jechały, kominy dymiły, ale jaka wspólnota, jak więź. Po jednej stronie wszyscy połączeni jedną więzią, […] a po drugiej stronie bardzo skromnie, mimo rytmu tego zdania, jestem ja. Chciałbym zrozumieć, wczuć się i stać się ich częścią. Rozstąpcie się i wpuśćcie! […] Ale nie mogę, nie było mnie tam i w tej niemożności domknięcia swojej wiedzy godzę się patrzeć na każde okrucieństwo. Chodzę i słucham, podglądacz przy niekończącym się gwałcie. Dlaczego nie ja? Dlaczego nie ja? Nie zasłużyłem?” [“Rodzaj wyższości”]

I jeszcze na koniec:

“Najkrócej mówiąc, zazdroszczę im, że są razem. Wyobrażam sobie, jak później siedzą na walizkach, dzielą się czymś, powiedzmy – pańską skórką. Ja bym chętnie z nimi razem gdzieś poszedł. Nawet jako pies, nawet i do gazu.” [“Nawet do gazu”]

  • Autor: Jakub Nikodem, maj 2015
  • Wojciech Albiński
  • “Oświęcimki”
  • Wydawnictwo Nisza Warszawa 2014
  • Ilustracje: Anna Niesterowicz
  • wymiary: 135mm x 210 mm
  • liczba stron: 94
  • okładka: miękka
  • ISBN: 978-83-62995-35-2

www.nisza-wydawnictwo.pl


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do:
webmaster@reunion68.com

 


Nobel winners to flock to Israel, ignoring campus boycott push

Nobel winners to flock to Israel, ignoring campus boycott push

By: David Shamah


The BDS movement has scored some victories recently – but Israeli academia racks up one with august August gathering

Former President Shimon Peres (center-left) at a panel with three Israeli Nobel Prize winners and Dr. Yossi Vardi (center-right), at the Technion in Haifa, on Wednesday, January 8, 2014. (Photo credit: Flash90)

Former President Shimon Peres (center-left) at a panel with three Israeli Nobel Prize winners and Dr. Yossi Vardi (center-right), at the Technion in Haifa, on Wednesday, January 8, 2014. (Photo credit: Flash90)

 

While the BDS movement is using its brawn – in the form of boycott power – to urge companies to stop doing business with Israel in protest of its policies vis-vis the Palestinians, the Jewish state is responding with its brain – or rather, it has attracted the brain power of nearly two dozen Nobel laureates, who will arrive in Israel in August for five days of discussions, panels, and research.

And despite the growing strength of the Boycott, Divestment, Sanctions movement on college campuses, the Nobel winners, all of whom have prestigious positions at universities around the world – as well as hundreds of students, professors, and other guests – have accepted invitations to two events surrounding the Nobel laureates, Foreign Ministry officials said.

The World Science Conference Israel (WSCI) was originally set for August of last year, but with Israel otherwise engaged in Operation Protective Edge, sponsors – including Hebrew University, the Science Ministry and the Foreign Ministry – postponed the event. Now set for August 15-20, the event will see more than 20 Nobel laureates discuss their contributions to science and give Israeli students the opportunity to meet some of the top minds in physics, chemistry, medicine, and economics.

Among those attending: Professor Zhores Alferov, winner of the 2000 Nobel Prize in physics for his work on the development of semiconductor structures for high-speed optoelectronics; American Professor Elizabeth H. Blackburn, winner of a 2009 Nobel Prize in Medicine for the discovery of how chromosomes are protected by telomeres (DNA constructs found at the end of chromosomes): UK/US scientist Sir Harold Kroto, winner of the 1996 Nobel Prize in Chemistry for discovering a molecule called buckminsterfullerene; Israel’s own Professor Robert J. Aumann, who won the 1995 Nobel in Economics for his work on conflict and cooperation through game-theory analysis; Taiwan’s Professor Yuan T. Lee, winner of a Nobel in Chemistry in 1986 for his work on chemical elementary processes.

The WSCI is modeled after the Asian Science Camp, which brought leading scientists together with young people every summer for the past decade. The organizers said they were “inspired by the success of the Asian Science Camp in Israel in 2012 to extend this experience and its impact around the globe.”

During the conference the participants will have a chance to attend lectures and interact with the Nobel Laureates and other leading scientists from around the world. Participants will also experience a unique opportunity to meet and get to know some 300 students from around the globe who will be attending – among them, said organizers, more than likely some future Nobel winners. All the action will take place at the Edmond J. Safra campus of Hebrew University in Jerusalem.

While in Israel, the Nobel laureates will also take in another conference, this one to be held in Tel Aviv. The Nobel Conference for Science & Technology will feature discussions with the prizewinners, as well as business and government officials, students, and others on the future of science and technology, their impact on society in the coming years, and other relevant topics. Among the sessions: The Revolution of Personalized Medicine, Innovation at Start-Ups, Brain-Tech Research, The Frontiers of Fundamental Physics.

Such a gathering would be notable at any time – but it’s especially relevant, and encouraging, at a time when the BDS movement has scored some victories on college campuses as well as in the corporate world, said Guy Kibetz of the Foreign Ministry, who is helping coordinate and organize the event. “Israel has not and will not surrender to boycotts. Just the opposite; the Foreign Ministry is investing a great deal of effort and creativity in Israel and worldwide in order to deal with the boycott phenomenon.”

The Nobel-centered events, said Kibetz, were an appropriate response to the boycott movement. “We are proud of the overwhelmingly positive response we have gotten from the Nobel laureates, students, and other guests from around the world. We hope to hold these events annually, and turn Israel into a ‘brand name’ for excellence in scientific research.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com