Archive | November 2015

Wojny religijne XXI wieku

Wojny religijne XXI wieku

Andrzej Koraszewski


Wielki Mag Narodów Zjednoczonych (przeciwko Wiesz Komu) poleciał do Jerozolimy i ostrzegł, żeby nie zmieniano status quo, bo zmieni to obecną falę bandyckiego terroru w religijną wojnę. Nie jest religijną wojną zabijanie Żydów z okrzykiem Allahu Akbar, nie jest religijną wojną oznajmianie, że wojna będzie się toczyć do ostatniego Żyda, bo tak napisano w Koranie, religijną wojnę może wywołać domaganie się tolerancji dla ludzi różnych wiar i równego dostępu do ich świętych miejsc.

Ciekawa postać z tego Wielkiego Maga. Czy mógłby mówić coś innego? Ostatecznie zarządza firmą, w której jest ponad 50 krajów muzułmańskich i tylko jedno żydowskie państwo. Kraje muzułmańskie są bardzo religijne, więc istnieje realna groźba religijnej wojny. Można powiedzieć, że religijne wojny toczą się od lat, ale to znowu wywołałoby ostry protest obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który twierdzi, że żaden dobry Bóg by do tego nie dopuścił, więc chociaż zabijają się setkami tysięcy ochoczo i z Allahem na ustach, z pewnością nie mogą być motywowani przez religię, bo (ta) religia wzywa do miłości.

W Iraku i Syrii, pod panowaniem Państwa Islamskiego (którego kalif i towarzysze, jak możemy sądzić z oświadczeń polityków demokratycznych państw, zaledwie udają ludzi pobożnych) meczety burzy się jak leci, zarówno te zabytkowe i te nowsze. Jeśli meczet służył ludziom pobożnym nie po naszemu, dynamit i buldożery idą w ruch. Nazwy Islamska Republika Iranu, Armia Boga, Bractwo Muzułmańskie same w sobie o żadnej wojnie religijnej nie mówią, a ani Wielki Mag wojny religijnej nie definiuje, ani dziennikarze o definicję nie pytają, bo nie za takie pytania im płacą.

Sprawa może być interesująca. Czy na przykład władca Iranu, deklarujący zniszczenie Izraela w imię Allaha, prowadzi wojnę religijną, czy tylko dba o interesy swojego kraju? Czy zakładanie i zbrojenie przez Iran szyickich milicji w krajach zdominowanych przez sunnitów, to wojna religijna, czy rozgrywki sportowe? Czy zapowiadanie wojny z Ameryką (bo ta jest „wielkim szatanem) to wojna religijna, czy taka niewinna retoryka? Państwo Islamskie jest dla odmiany sunnickie, ale sunnicka Arabia Saudyjska prowadzi z nim wojnę, czy możemy to nazwać wojną religijną? Wielki Mag jest, podobnie jak amerykański prezydent, fanem Autonomii Palestyńskiej, gdzie ostoją (paramilitarną) jest organizacja nosząca nazwę Fatah. Ta nazwa, to jedno z 99 imion boga, to Bóg Zwycięski. Prawda, szef Autonomii, której Fatah jest zbrojnym ramieniem, studiował w Moskwie, ale do rozlewu krwi namawia, odwołując się do pojęć religijnych, wierząc, że z wolą Allaha przemoc przyniesie zwycięstwo.

Kiedy niedawno premier Izraela przypomniał, że Wielki Mufti Jerozolimy namawiał do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej jeszcze zanim decyzje niemieckich nazistów w tej sprawie zapadły, uznano to za podżeganie i zagrożenie wojną religijną. Wcześniej, w 1929 roku, tenże Wielki Mufti wywołał pogrom w Hebronie (w imię Allaha), potem zbiegł do Iraku, gdzie w imię Allaha był jednym z inicjatorów masakry Żydów w Bagdadzie, podczas wojny służył Hitlerowi, a po wojnie, w Egipcie był jednym z inicjatorów napaści krajów arabskich na Izrael, motywacja była jednoznacznie religijna, ale dopiero teraz mamy zagrożenie wojną religijną.

Zapewne Wielki Mag Narodów Zjednoczonych o tym nie wie, a żaden z jego doradców nic mu na ten temat nie mówił, palestyński terroryzm cechuje muzułmański religijny monopol. Spośród ponad 200 zamachowców-samobójców wszyscy byli muzułmanami, obecne zamachy nożownicze i samochodowe przeprowadzane są wyłącznie przez muzułmanów. Palestyńscy chrześcijanie są w tej fali przemocy nieobecni. Czy może to być jakiś sygnał, że mamy do czynienia z trwającą od dziesięcioleci wojną religijną starannie podsycaną przez władze Autonomii, meczety, media i system edukacyjny (głównie pod nadzorem agendy ONZ – UNRWA)? No tak, ale my obawiamy się islamofobii, a nie islamskiego, religijnego antysemityzmu, więc definicja wojny religijnej powinna być tak skonstruowana, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania.

Zostawmy na chwilę tych wszystkich Żydów i to wzajemne mordowanie się muzułmanów. Zajmijmy się jednak chrześcijanami. Nie, nie tymi, którzy są ofiarami wojny religijnej w Iraku, Syrii, w Iranie, w Pakistanie, których liczba w muzułmańskim świecie topnieje z roku na rok, a o których Wielki Mag Narodów Zjednoczonych nie mówi nigdy. Zajmijmy się agresywnymi chrześcijanami, którzy w marcu 2015 roku w Republice Środkowoafrykańskiej zamknęli ponad 400 meczetów po miesiącach wściekłych walk między chrześcijanami i muzułmanami. Czy jest możliwe, że to jest wojna religijna? Wielki Mag Narodów Zjednoczony nie wypowiadał się w tej sprawie. On ma inną misję, ma uspokoić broniących swojego życia Izraelitów. Nic dziwnego, że mówi o konieczności zachowania status quo. Mógłby ktoś zapytać: o jaki status quo do ciężkiej Anielki chodzi?

Podobno wszystko teraz kręci się wokół statusu Wzgórza Świątynnego, który to status podobno Żydzi próbują zmienić. Czy ktoś może wie, jaki jest obecny status i zna historię tego obecnego statusu? Czytam doniesienia i nie wygląda mi na to, żeby dziennikarze próbowali się dowiedzieć o czym piszą. Pan Kerry sprawia wrażenie człowieka, który wszystkie informacje na ten temat ma od swojego irańskiego zięcia, nie można wykluczyć, że uzupełnia je informacjami od „anioła pokoju” Abbasa.

Spróbujmy trochę wyjaśnić. Jak daleko się cofać? Nie ma rady, trzeba zacząć od Adama i Ewy. Zdaniem obecnego Wielkiego Muftiego Jerozolimy (od 2006 roku jest to Muhammad Ahmad Hussein), meczet Al-Aksa wybudowany został przez samego Adama lub przez anioły za życia pierwszej pary ludzi, a żadnej żydowskiej świątyni nigdy tam nie było. Wielki Mag Narodów Zjednoczonych przez grzeczność nie będzie przeczył, żeby przypadkiem nie opowiadać się po żadnej ze stron.

Ponieważ nie mam takich oporów jak pan Ban Ki-Moon, przypomnę (po raz kolejny), że Legion Arabski (Palestyńczyków jeszcze wtedy nie było) w 1948 roku, po zajęciu Jerozolimy wschodniej zburzył kilkadziesiąt synagog (co oczywiście nie miało nic wspólnego z religią, były to zwyczajne prace porządkowe). Tradycja porządkowania była stara, w 1541 Sulejman Wspaniały zamurował Złotą Bramę prowadzącą do starego miasta, gdyż wedle wierzeń żydowskich bramą tą miał przyjechać Mesjasz, więc na wszelki wypadek postanowiono ją zamurować, żeby nie było żadnych niespodzianek.

O statusie Wzgórza Świątynnego nie rozmawiano, bo nie było powodu. Obowiązywał całkowity zakaz wstępu dla Żydów. Sprawa stała się problemem w 1967 roku, kiedy armia izraelska zajęła okupowaną wcześniej przez Jordanię Jerozolimę wschodnią. Żydzi postanowili wówczas, że należy to tak zorganizować, żeby muzułmanie mieli swobodny dostęp do meczetu zbudowanego na miejscu, gdzie stała znana nam z Biblii świątynia Salomona.

Zaledwie w kilka dni po zakończeniu wojny sześciodniowej, jeszcze w czerwcu 1967 roku, władze izraelskie zorganizowały spotkanie z najwyższymi muzułmańskimi duchownymi Jerozolimy w celu wypracowania zasad dostępu do świętych miejsc na Wzgórzu Świątynnym.

Władze izraelskie zaproponowały, żeby Żydzi mieli swobodny dostęp do Wzgórza Świątynnego pod warunkiem poszanowania religii muzułmańskiej i powstrzymania się od odprawiania modłów na tym terenie. (Miejscem modłów dla Żydów miała być Ściana Zachodnia). Była to oferta generała Dayana, która miała na celu wprowadzenie religijnego pokoju w miejscu ważnym tak dla żydów, jak i dla muzułmanów.

Propozycja została gniewnie odrzucona przez duchownych muzułmańskich i ostro skrytykowana przez niektórych rabinów żydowskich.

W odpowiedzi rabinom ówczesny sędzia izraelskiego Sądu Najwyższego, Ahron Barak, napisał:

Podstawową zasadą jest, że każdy żyd ma prawo wejścia na teren Wzgórza Świątynnego, aby modlić się tam i połączyć z Bogiem. Jest to część swobody religijnej i prawa do modlitwy, które jest częścią wolności słowa. Jednakże, podobnie jak z innymi prawami człowieka, nie jest to zasada absolutna, jest to względne prawo. W przypadku, gdy zachodzi duże prawdopodobieństwo, że prawo do wolności religijnej i swobody wyrazu zagrozi interesowi publicznemu, jest możliwe ograniczenie praw jednostki w imię publicznego interesu.

Czytaj dalej tu: Wojny religijne XXI wieku


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Bez pomnika Sprawiedliwych na skwerze Sprawiedliwych

Bez pomnika Sprawiedliwych na skwerze Sprawiedliwych

M. Służewski


Inicjatywa budowy w Poznaniu pomnika Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata spotkała się z protestami rady osiedla „Wilda”.

W ubiegłym roku Rada Miasta uznała, że skwer znajdujący się u zbiegu ulic Królowej Jadwigi, Górnej oraz Dolnej Wildy – nieopodal nieczynnego stadionu miejskiej, na którym podczas okupacji niemieckiej znajdował się obóz pracy dla Żydów – otrzyma nazwę Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Obóz pracy został upamiętniony betonowym obeliskiem przypominającym płonącą pochodnię z wykutą na szczycie menorą.

– Zmiana nazwy skweru miała być jednak początkiem większego projektu – mówi pomysłodawca Henryk Józefowski – Chciałem, by powstał tam jeszcze jeden, estetyczny obelisk oddający hołd wszystkim, a w szczególności Polakom ratującym podczas II wojny światowej Żydów.

Pomimo gotowości przeznaczenia w budżecie na 2014 r. pieniędzy, pomnik nie powstał, a środki zostały spożytkowane na inne cele.

Nie wszystkim jednak podoba się projekt. Obecna przewodnicząca Rady Osiedla Wilda, a wcześniej radna osiedlowa Dorota Bonk-Hammermeister od początku była przeciwna pomysłowi.

– Sama głosowałam przeciwko, uważałam i nadal uważam, że poprzednia nazwa dla tego miejsca […] była zdecydowanie lepsza – powiedziała Dorota Bonk-Hammermeister – Nagle z jednej tablicy zrobił się nieestetyczny obelisk, który miał kosztować koszmarne pieniądze. […] Na szczęście te środki znów wróciły do nas. W tej chwili ponownie oczekuje się tego samego, ale nie damy ani złotówki na obelisk […] Inicjator pomysłu też jest radnym osiedlowym na Piątkowie i tam sobie może postawić obelisk.

– To przepiękna inicjatywa, dlatego kompletnie nie rozumiem postawy radnych osiedlowych – mówi przewodnicząca poznańskiej gminy wyznaniowej żydowskiej Alicja Kobus – Zwłaszcza w tym miejscu obelisk jest potrzebny, ponieważ koresponduje z pomnikiem upamiętniającym obóz pracy. Pokazywałby, że to Polacy bardzo często ratowali Żydów. To przykre, że Rada tego nie rozumie.


Autor: M. Służewski
Źródło: Dąbrowski B., Nie chcą obelisku na Wildzie [online] http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9069985,nie-chca-obelisku-na-wildzie,id,t.html [dostęp: 9.11.2015]


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The Centuries-Old History of Venice’s Jewish Ghetto

The Centuries-Old History of Venice’s Jewish Ghetto

by: Simon Worrall
photographs by: Ziyah Gafić


A look back on the 500-year history and intellectual life of one of the world’s oldest Jewish quarters

SQJ_1510_Venice_GHETTO_01.jpg
Five hundred years ago, officials welcomed foreign Jews to Venice, but confined them to a seven-acre section of the Cannaregio district, a quarter soon known as the Ghetto after the Venetian word for copper foundry, the site’s previous tenant. (Ziyah Gafić)

In March 2016 the Jewish Ghetto in Venice will celebrate its 500th anniversary with exhibitions, lectures, and the first ever production of Shakespeare’s Merchant of Venice in the Ghetto’s main square. Shaul Bassi, a Venetian Jewish scholar and writer, is one of the driving forces behind VeniceGhetto500, a joint project between the Jewish community and the city of Venice. Speaking from the island of Crete, he explains how the world’s first “skyscrapers” were built in the Ghetto; how a young Jewish poetess presided over one of the first literary salons; and why he dreams of a multicultural future that would restore the Ghetto to the heart of Venetian life again.

Venice’s Jewish Ghetto was one of the first in the world. Tell us about its history and how the geography of the city shaped its architecture.

The first Jewish ghetto was in Frankfurt, Germany. But the Venetian Ghetto was so unique in its urban shape that it became the model for all subsequent Jewish quarters. The word “ghetto” actually originated in Venice, from the copper foundry that existed here before the arrival of the Jews, which was known as the ghèto.

The Jews had been working in the city for centuries, but it was the first time that they were allowed to have their own quarter. By that time’s standards it was a strong concession and was negotiated by the Jews themselves. After a heated debate, on March 29, the Senate proclaimed this area as the site of the Ghetto. The decision had nothing to do with modern notions of tolerance. Up until then, individual [Jewish] merchants were allowed to operate in the city, but they could not have their permanent residence there. But by ghettoizing them, Venice simultaneously included and excluded the Jews. In order to distinguish them from the Christians, they had to wear certain insignia, typically a yellow hat or a yellow badge, the exception being Jewish doctors, who were in high demand and were allowed to wear black hats. At night the gates to the Ghetto were closed, so it would become a kind of prison. But the Jews felt stable enough that, 12 years into the existence of the place, they started establishing their synagogues and congregations. The area was so small, though, that when the community started growing, the only space was upward. You could call it the world’s first vertical city.

Read more: The Centuries-Old …Ghetto


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Amnesty International broni nożowników atakujących Żydów

Amnesty International broni nożowników atakujących Żydów

Mark Anspach Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Wiele zorientowanych na jeden cel grup popada w rutynę. Nie można tego powiedzieć o Amnesty International. Organizacja niegdyś znana wyłącznie z obrony więźniów sumienia przerodziła się, przyjmując bardziej eklektyczny program, który obejmuje również obronę sutenerów i nożowników atakujących Żydów.

W sierpniu Amnesty wzbudziła sensację przez wezwanie do zalegalizowania prostytucji i sutenerstwa. Ta nowa Amnesty wie, że wszelki ucisk jest powiązany. Nikt nie powinien być prześladowany za wygłaszanie odrębnego zdania, praktykowanie religii, którą wybiera, lub sprzedawanie usług seksualnych kobiet na ulicy.

Żeby zacytować piosenkę z nagrodzonego Oskarem filmu Pod prąd: “Trudne jest życie alfonsa”. Ale życie jest przecież jeszcze trudniejsze dla palestyńskiego nożownika atakującego Żydów, który próbuje działać mimo nękania go przez izraelskie gliny. Czy prawa człowieka mogą być gdziekolwiek bezpieczne, skoro nawet nożownicy atakujący Żydów są uciskani?

Zarzynanie Żydów może nie jest najstarszą profesją świata, ale ma bardzo długą historię. 3 października, jako ukłon w kierunku tej tradycji, młody Arab napadł na rodzinę żydowską, która wracała od Ściany Zachodniej. Zadźgał męża na śmierć, poważnie zranił jego żonę i ich dwuletniego syna. Kiedy żona wołała o pomoc, arabscy gapie śmiali się i pluli na nią. Żyd, który przyszedł z pomocą, też został zadźgany na śmierć.

Ale nazbyt szybko chwytające za broń siły bezpieczeństwa z zimną krwią zastrzeliły napastnika w zabójczym wzorze, który potem powtarzał się raz za razem. Zaledwie kilka godzin później 19-letni mężczyzna z dzielnicy Issawijja we wschodniej Jerozolimie napadł z nożem na młodszego od siebie żydowskiego nastolatka. Kiedy próbował uciec, policja zastrzeliła go, chociaż nie mieli żadnego powodu do przypuszczenia, że planuje dokonanie krzywdy komukolwiek innemu nożem, którym wymachiwał.

W kolejnych dniach i tygodniach nastąpił niekończący się ciąg incydentów, w których bez zmrużenia oka strzelano do nożowników atakujących Żydów. Pogwałcenia praw człowieka na tym się jednak nie kończyły. Izraelskie siły bezpieczeństwa ustawiły także blokady drogowe, żeby szukać noży i broni palnej. Badacz Amnesty udał się do dzielnicy Issawijja i na własne oczy widział wynikający z tego korek. „To, co widziałem w Issawijja – napisał Jacob Burns – było karą zbiorową dla tysięcy ludzi”.

“Rozmawiałem z kierowcami, żeby dowiedzieć się, dokąd jadą i jak długo czekają” – napisał. Jak łatwo zgadnąć, wszyscy mieli znacznie ważniejsze rzeczy do zrobienia niż uśmierzanie żydowskich niepokojów o bezpieczeństwo. Jedna kobieta jechała do lekarza, inna do dentysty. Architekt próbował dojechać do pracy. „Wszyscy tkwili tam niemal godzinę”. Pan Burns z trudem opanowywał oburzenie. Gdzie jeszcze, poza Izraelem, ludziom zdarza się utknąć w ruchu ulicznym?

Jest “dyskryminujące i nielegalne” sprawdzanie, czy Arabowie mają noże i broń palną, zanim wjadą do dzielnic żydowskich, uznał przedstawiciel Amnesty. Równie dobrze można zmuszać Lakers, by wychodzili na boisko bez piłki. I gdzie tu uczciwa gra?

Weźmy dwóch Arabów, którzy wsiedli do autobusu nr 78 w Jerozolimie 13 października. Gdyby nie mieli noża i broni palnej ze sobą, nie mogliby dokonać kombinowanego ataku nożami i bronią palną, w którym zabili dwóch pasażerów i ranili 15.

Dwa tygodnie później trzeci pasażer, Richard Lakin, zmarł z powodu odniesionych ran. „New York Times” opisał pana Lakina jako „działacza praw człowieka”, który „uczył izraelskie i palestyńskie dzieci angielskiego” i „nigdy nie opuścił wiecu pokojowego”. Ten 76-letni mężczyzna został postrzelony w głowę i raniony nożem w twarz i klatkę piersiową. Jeden z dwóch napastników został zabity przez strażnika.

27 października, w dniu, w którym umarł pan Lakin, Amnesty International oświadczyła, że to szaleństwo musi się skończyć. „Wyłania się jasny wzór zabójczej siły używanej bezprawnie przez siły izraelskie w następstwie fali niedawnych ataków nożowniczych.” – oświadczył dygnitarz Amnesty, Philip Luther. Organizacja powiedziała, że „dogłębnie udokumentowała” garść incydentów, w których Arabowie zostali „umyślnie zabici przez siły izraelskie, kiedy nie stanowili żadnego bezpośredniego zagrożenia życia”.

Jednym z cytowanych przypadków była sprawa Fadiego Allouna, mężczyzny z Issawijja, który dźgnął nożem żydowskiego nastolatka w incydencie wspomnianym powyżej. Według Amnesty, żydowski chłopiec był tylko „lekko ranny”. Według podanych wówczas wiadomości, młody Mosze Malka odniósł “średnio poważne rany” i został zabrany do szpitala “w stabilnym stanie z ranami klatki piersiowej i pleców”. Trudno jednak oczekiwać, że badacze Amnesty będą marnować czas na sprawdzenie powagi ran Żyda.

“Jeśli ranisz nas, czy nie krwawimy? – pyta najsłynniejsza żydowska postać u Szekspira. Jak gdyby ktokolwiek miał przejmować się krwawiącym Żydem! O co ci chodzi, Mosze, jesteś w stabilnym stanie, twoje żywotne narządy nie są uszkodzone, to na co się skarżysz?

W oczach Amnesty prawdziwą ofiarą jest Fadi Alloun, bezlitośnie ścięty w kwiecie wieku. Szedł sobie spokojnie ulicą, zajmując się swoimi sprawami, kiedy pojawił się żydowski chłopiec. Co miał pan Alloun zrobić? Wbił nóż w plecy i piersi chłopca i uciekł. Policja złapała go kilkaset metrów dalej, w pobliżu torów tramwajowych. Wideo, które upubliczniono 11 października, naświetla działania pana Allouna w końcowych momentach przed jego tragiczną śmiercią.

Jak opisywała telewizja francuska France24: “Palestyńczyk wydaje się rzucać na grupę Izraelczyków z jakimś przedmiotem, zanim wycofuje się. Przechodzi przez tory tramwajowe, a potem znowu wymachuje tym przedmiotem – być może nożem – przed dwoma policjantami”. Podjeżdża inne auto policyjne i pan Alloun idzie w kierunku tego pojazdu. „Idzie w kierunku policjantów, mimo ich ostrzeżeń” i wtedy strzelają do niego.

Amnesty utrzymuje, że policja izraelska nie miała prawa zastrzelić mężczyzny idącego na nich z nożem, kiedy nadal był “kilka metrów od nich”. Powinni byli najpierw pozwolić panu Allounowi na podejście wystarczająco blisko, by mógł wbić nóż w policjanta lub pobliskiego cywila. Tak powinno się rozgrywać tę grę.

Regułą jest, że jeśli uderzysz nożem Żyda i uciekniesz wystarczająco szybko, policja musi dać ci szansę na kolejne wbicie noża. To jest reguła! Niestety, jak mówi Philip Luther z Amnesty, „Wydaje się, że siły izraelskie odrzuciły wszelkie reguły”. W sytuacji, w której napastnicy są tak szybko neutralizowani, wbijanie noży w Żydów może zamienić się w sport z nudnie małymi rezultatami.

Na swoim Facebooku pan Alloun wyraził zamiar szukania męczeństwa. Wszystkie dowody wskazują na to, że był terrorystą-samobójca. Czy to nie czyniło, że był niebezpieczny? Nie w oczach Amnesty. Pan Luther upomina Izrael, że „zabójcza siła powinna być używana tylko, kiedy jest to absolutnie konieczne dla ochrony życia” – nie zaś po prostu, żeby zatrzymać wymachującego nożem terrorystę, który szaleje na ulicach.

W ostatecznym rachunku Amnesty chce, by ludzie pamiętali to proste porzekadło: Życie nożowników atakujących Żydów liczy się.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Przysucha: Israeli & Polish 3rd Annual Gathering

Marla Raucher OsbornPrzysucha: Israeli & Polish 3rd Annual Gathering

Contributors: Marla Raucher Osborn (owner), Piotr Kondrat, Tomek Zychla and 2 others


3 generations and 70 years on, grandchildren and great-grandchildren, born and raised in separate counties meet with a common purpose: to learn about a shared history that once defined the town of Przysucha. For 3 consecutive years, such encounters have been unfolding in late fall with the arrival of a group of students from two schools in Israel, a project founded and initiated by David Chernobilsky of Tel Aviv, teacher and himself a Przysucha Jewish descendant. The Israeli students’ counterpart on the Polish side is the Przysucha high school, a school that has had experience already in matters of dialogue, discussions of reconciliation, and study of local Jewish history and heritage.

Przysucha is a town that boasts a 350-year Jewish presence up until WW2; Jews accounted for 75% of the population. The Jewish cemetery survives: it is fenced and gated and contains three brick ohels. Though few headstones remain standing, the site has a growing collection of headstone fragments from recoveries in town; many of these headstone fragments are ornate and colorful. Their collecting point is behind the ohels. Przysucha also has Poland’s largest surviving baroque synagogue. It was built in the 18th century, not long after Jews arrived in the town, and until recently, it was the tallest structure in town save for the gothic-spired parish cathedral. As we learned today from the Polish students, Jewish families of Przysucha had to contribute to the cost of building the cathedral in exchange for the right to build the synagogue; they did, and the synagogue was completed in 1777.

Both Jewish cemetery and Przysucha synagogue are owned by the Foundation for the Preservation of Jewish Heritage in Poland (FODZ). After 6 long years of extensive structural stabilization and rehabilitation from foundation to roof, the synagogue is finally standing free of scaffolding and protective fencing as exterior renovation concludes. Applications to the Polish Ministry of Culture (a past supporter of the project) and other institutions inside and outside the EU are underway by FODZ to fund restoration of the magnificent cavernous interior with imposing bimah and colorful surviving frescoes. The hope is to someday soon open the synagogue again to the public, Jewish and non-Jewish.

The 3rd Annual Gathering in Przysucha this year included 55 Israeli students and an almost equal number of Polish students. In contrast, the first year’s gathering had a total of about 20; the second year’s, about twice that. Thanks to the continued involvement, commitment, and passion of a handful of teachers and school administrators – at both the Israeli and Polish ends – there is every reason to expect that next year’s get-together will be even bigger. And, the Polish students received an open invitation to come visit the Israeli schools, too.

Although English was the designated lingua franca, food, laughter, music, and dancing was the universal language for these teenagers. In keeping with Polish hospitality, an abundance of bread, fruit, vegetable, and dessert platters were spread out on two long banquet tables even before the two buses of Israeli students arrived from Lublin. After a brief

speech by David and his counterparts at the Polish school, mixing of the two groups began, at first a little hesitant but soon easy and jovial. This was then followed by a powerpoint slide and talk presentation by the Polish students about prewar Jewish Przysucha: families, trades, neighborhoods, markets, German occupation, ghettoization, deportation to Treblinka, and finally, the surviving sites of Jewish heritage (cemetery and synagogue).

The presentation was then followed by music and dancing in the school’s gymnasium which really served to mix the groups up and provide a more casual atmosphere for experiencing ‘the other’. Lots of laughter and lots of fun, both for participants and on-lookers, which included a number of other students and teachers who were not otherwise involved in the project.

From the school the crowd of about 80 walked then to the Jewish cemetery. For most of the Israeli students, this was the first time they – or any member of their family – had set foot in a Jewish cemetery in Poland since the war. A handful of Polish students spoke about the site and how they and their teacher have been working with Virtual Shtetl’s Memory In Stone program to read and translate the headstones and fragments. Several Israeli students proved very helpful in reading the Hebrew once the groups were inside the cemetery grounds exploring. The Polish students also provided photos of headstones and challenged the others (both Israeli and Polish) to find them. This time of year, there is a thick layer of fallen leaves so headstone fragments, otherwise quite visible to the naked eye, were quite hidden. Students were also given garbage bags to help pick up any bottles or rubbish they might find while exploring.

On David’s suggestion, the visit to the cemetery ended with students being given pencils, paper, and tacks to leave «memory messages » on the trees. What was written was left to the students to decide……

Together the group of about 80 then walked the few short blocks from the Przysucha Jewish cemetery to the synagogue, as mentioned, now fully visible from all sides, free of scaffolding and fencing. David delivered a brief but heartfelt history of the synagogue, its prominence in the town, importance to the Jewish community, and restoration process by FODZ, and then a young Israeli woman from the group sang a Yiddish song learned from her grandmother. All stood silent to hear her beautiful voice in a language not heard here for generations.

Many of the students exchanged email and Facebook information; surely some will continue to keep in touch. For many this was a day they will take back with them to Tel Aviv and Kfar Saba.

Like the messages they left on the trees, these students are now messengers of what they saw and heard, of what is happening here in Poland; and not just in Przysucha but in dozens of Polish schools.

se more pictures: Przysucha: Israeli Polish 3rd….


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com