Archive | 2015/11/20

Długie życie marzyciela. 90. urodziny Zygmunta Baumana

Długie życie marzyciela. 90. urodziny Zygmunta Baumana

Maciej Gdula


Zydmunt Bauman

Równość, sprawiedliwość, postęp i wolność są dla niego ideałami, o realizację których wciąż należy się upominać.

Zygmunt Bauman kończy 90 lat. Bez większego wahania można powiedzieć, że dziś jest najbardziej znanym na świecie polskim humanistą. Jeśli jednak chcemy tylko go wystawiać w wyścigu po wielkość i sławę, wyrządzamy mu krzywdę. Nie można docenić wartości Baumana bez zauważenia wyjątkowego charakteru jego dorobku.

W życiowej drodze Baumana sporo jest elementów, które łączą go z losem całego pokolenia inteligencji. Na początku to trudne dzieciństwo w przedwojennej – bardzo już antysemickiej w latach 30. – Polsce, a później tragiczne doświadczenie wojny. Potem przychodzi silne zaangażowanie w budowę nowego systemu, nadzieje związane z październikowym przełomem i rozczarowanie rządami Gomułki. Dalej: przejście na pozycje rewizjonistyczne i konflikt z władzą, antysemickie czystki w 1968, których pada ofiarą, i wyjazd z kraju. Od 1968 żyje na emigracji. Bauman, doświadczając tych przełomowych momentów, zawsze mówił własnym głosem i poświadczał, że przeznaczeniem człowieka nie jest bycie przedmiotem historii.

Gdy spojrzy się na pisarstwo Baumana sprzed fatalnego dla Polski roku 1968, uderza rozmach i energia, z jaką przyswajał polskiej kulturze dorobek zachodnich nauk społecznych. Oczywiście działo się to jeszcze w atmosferze silnej konfrontacji między kapitalizmem i socjalizmem, w której autor Wizji ludzkiego świata stał wyraźnie po stronie tego drugiego. Nie ulegał jednak ogłupiającej część marksistów presji, aby nie cytować i nie rozważać treści burżuazyjnych nauk społecznych. Dzięki temu rzesze socjologów mogły poznać rzetelną rekonstrukcję zachodnich myślicieli i samodzielnie wyrobić sobie zdanie na ich temat.

W podejściu do socjalizmu Bauman wierny był przede wszystkim obietnicom składanym przez system, a nie jego realnie istniejącym instytucjom.

Równość, sprawiedliwość, postęp i wolność były dla niego ideałami, o realizację których wciąż należy się upominać. Robił to zarówno w książkach, gdy wskazywał na konieczność znoszenia alienacji także w społeczeństwie socjalistycznym, jak i w życiu, gdy przeciwstawiał się zakusom władz na swobody obywatelskie i autonomię uniwersytetu. W 1965 skutecznie bronił studentów w postępowaniu dyscyplinarnym mającym na celu usunięcie ich z uczelni w ramach represji po ukazaniu się Listu otwartego do partii Kuronia i Modzelewskiego. W 1968 był już wymieniany przez Gomułkę w pierwszym szeregu profesorów-wichrzycieli, których działalność godzi w ład publiczny. Za swoją postawę zapłacił wyrzuceniem z uniwersytetu i przymusowym opuszczeniem kraju.

Dalsza droga intelektualna Baumana to z rozliczenie z dotychczasowymi nadziejami na budowę lepszego świata i praca nad tym, żeby zachować krytycyzm i nie stracić z oczu utopii. Różnił się w tym od wielu lewicowych intelektualistów – wymieńmy tu choćby Leszka Kołakowskiego – którzy wraz z porzuceniem marksizmu skoncentrowali się na przestrzeganiu przed próbami zmiany świata.

Gdy Bauman spoglądał w przeszłość, krytycznie oceniał dążenia do zbudowanie racjonalnego społeczeństwa. Konstruowanie świata przejrzystego, uporządkowanego i zaplanowanego okazało się prowadzić do efektów dalekich od oczekiwań. Aparaty biurokratyczne państw narodowych, inspirowane szczytnymi ideami oświecenia, nie były w stanie zlikwidować ambiwalencji, a nawet produkowały jej coraz więcej.

Jak dowodził Bauman, mnożenie coraz bardziej drobiazgowych podziałów prowadziło do narastania liczby przypadków granicznych i wieloznacznych. Na swoje niepowodzenia budowniczowie ładu reagowali z niecierpliwością i agresją, siłą starając się dopasować świat do swoich wyobrażeń. Do najbardziej skrajnych wyrazów działań ładotwórczych zalicza Bauman Holokaust ,dowodząc, że nie był on powrotem do barbarzyństwa, ale konsekwencją nowoczesnego opętania dążeniem do stworzenia czystego społeczeństwa.

Nowoczesny projekt ugiął się jednak przed własnym ciężarem. Nastąpiło przejście od nowoczesności do ponowoczesności. Wielkie projekty zmiany społecznej ustąpiły społeczeństwu zorganizowanemu wokół konsumpcji, uwodzenia i wyboru. Różnorodność i zmieszanie nie są już postrzegane jako problem; to raczej szansa na nowe produkty i dające się skomercjalizować style życia. Niepewność ogłoszona została powszechną kondycją ludzkości, a poradzenie sobie z nią oddelegowano na jednostki. W tym świecie rolą intelektualistów nie jest już wymyślanie racjonalnych instytucji społecznych. Dziś tłumaczą ludziom – tym, którzy chcą ich jeszcze słuchać – co zrobić mogą ze swoim życiem w warunkach przymusowej wolności.

W pismach Baumana nie ma oczywiście tęsknoty za „starymi dobrymi czasami”, ale daleki jest on od apoteozy ponowoczesności. Inaczej niż na przykład Anthony Giddens, zawsze widzi mroczną stronę nowego porządku. Już w latach 70. zwraca uwagę, że system prezentujący się jako zrealizowana utopia wyklucza spore grupy społeczne, których członkowie nie są uznawani w pełni za ludzi. Później Bauman nazwie ich „ludźmi na przemiał” i uparcie przypominać będzie o ich istnieniu i niecnych praktykach mających na celu trzymanie ich z dala od spojrzeń zadowolonych konsumentów.

Wbrew rozpowszechnionemu wizerunkowi postmodernisty-relatywisty Bauman daleki jest od przyjęcia, że wszelkie nasze etyczne zobowiązania wynikają wyłącznie z konwencjonalnych i historycznie zmiennych kontekstów społecznych. Gdy pisze o miłości i śmierci, powołuje się na Levinasa i przypomina, że człowieka kształtuje nie tylko praca, władza lub wolny wybór, ale także zdarzenie i kontakt z Innym. Część tego, kim jesteśmy – kto wie, czy nie najważniejszą – określają sytuacje, w których nie jesteśmy ani wolni, ani podporządkowani. To wymiar zależności doświadczanej jako współistnienie i odpowiedzialność za inne osoby. Ten etyczny wymiar twórczości Baumana świadczy o towarzyszącym mu utopijnym marzeniu, które napędza krytykę współczesności i utrzymuje się na przekór sceptycyzmowi intelektu.

W jednej ze swoich książek Bauman pisze, że niedawno wypełnił w Internecie test na przewidywane dalsze trwanie życia. Po obliczeniach na ekranie pojawił się napis: „Wedle wyliczeń jesteś już martwy. Życzymy miłego dnia”. Zygmunt Bauman zawsze jednak żył i tworzył przeciwko inercyjnej rzeczywistości. Dziś można mu życzyć tylko kolejnych zwycięstw nad rachunkiem prawdopodobieństwa.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Przedstawiać argumenty przeciwko BDS – i zwyciężyć

Przedstawiać argumenty przeciwko BDS – i zwyciężyć

Alan M. Derschowitz tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Alan Dershowitz w Oxford Union.
(Źródło zdjęcia: Ambasada Izraela w Londynie)

Alan Dershowitz w Oxford Union. (Źródło zdjęcia: Ambasada Izraela w Londynie)Kiedy Oxford Union zaprosił mnie na debatę o tym “Czy ruch BDS [Bojkot, Dyswestycje, Sankcje] jest niesłuszny”, której wynik rozstrzygają głosy studentów, spodziewałem się, że przegram w oczach około 250 studentów i wykładowców, którzy są członkami tego najstarszego na świecie towarzystwa dyskusyjnego. „Izrael zawsze przegrywa w Oksfordzie” – ostrzegali mnie koledzy, którzy debatowali tam nad innymi związanymi z Izraelem kwestiami. Postanowiłem jednak uczestniczyć w nadziei, że przekonam kilka osób i zmienią zdanie.

Na oponenta zaproponowałem Omara Barghoutiego, urodzonego w Katarze, wykształconego w Izraelu, współzałożyciela i rzecznika ruchu Bojkot, Dywestycje, Sankcje (BDS). Odmówił debatowania ze mną. Oxford Union wybrał następnie Nourę Erekat, palestyńsko-amerykańską prawniczkę, działaczkę praw człowieka, która jest znaną zwolenniczką BDS.

Kiedy ona również wycofała się w ostatniej minucie, zacząłem być podejrzliwy: czyżby ruch BDS bojkotował mnie? W końcu orędownicy BDS wezwali do bojkotu akademickiego osób, które uważają za zbyt głośne w swoim poparciu Izraela (co jest dodatkiem do pełnego bojkotu izraelskich instytucji akademickich).

Oxford Union zwrócił się wtedy do Petera Tatchella, wybitnego i popularnego brytyjskiego działacza praw człowieka, który brał udział w 30 debatach w Oxford Union i wygrał większość z nich. Wiedziałem, że czeka mnie trudne zadanie, szczególnie kiedy publiczność oklaskiwała jego riposty głośniej niż moje, i kiedy pytania wydawały się zdecydowanie wrogie wobec Izraela, choć uprzejme.

Głównym argumentem pana Tatchella było twierdzenie, że BDS jest nieużywającą przemocy formą protestu przeciwko okupacji Izraela oraz polityce osiedli; protestu, który stanowi powtórzenie ruchu bojkotu przeciwko apartheidowi w Afryce i prowadzony jest zgodnie z zasadami Mahatmy Gandhiego i Martina Lutra Kinga. Elokwentnie argumentował, że taktyki bojkotu są zazwyczaj nie stosującą przemocy alternatywą do wojny. Siłę tego argumentu osłabiła nieco niedawna fala ataków nożowych Palestyńczyków na Izraelczyków, którą przywódcy ruchu BDS, tacy jak Barghouti, usprawiedliwiali jako opór przeciwko trwającej „dziesięciolecia okupacji”.

Ze swojej strony argumentowałem, że BDS nie jest alternatywą do wojny, ale alternatywą do negocjacji pokojowych przez kierownictwo palestyńskie. Jest tak, ponieważ ruch BDS stanowczo sprzeciwia się rozwiązaniu w postaci dwóch państw. Zdecydowanie potwierdził to Omar Barghouti, kiedy powiedział: “stanowczo, jak najbardziej stanowczo, sprzeciwiamy się państwu żydowskiemu w jakiejkolwiek części Palestyny”. Tak więc ruch BDS utrudnia kierownictwu palestyńskiemu zaakceptowanie jakiegoś bolesnego kompromisu, na jaki muszą zgodzić się obie strony, jeśli ma nastąpić rozwiązanie przez negocjacje.

Wraz z innymi wysiłkami delegitymizowania i izolowania Izraela BDS wysyła fałszywe przesłanie do ulicy palestyńskiej: a mianowicie, że międzynarodowy nacisk ekonomiczny i polityczny może zmusić Izrael do kapitulacji wobec wszystkich żądań palestyńskich, bez żadnego kompromisu w kwestiach terytorialnych. To z kolei powoduje, że kierownictwo palestyńskie nie ma żadnej motywacji do zaakceptowania oferty premiera Netanjahu natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji bez warunków wstępnych.

Takie dyskusje są szczególnie ważne teraz, by zatrzymać przerażający cykl przemocy, który nasilił się w ostatnich tygodniach. Obie strony muszą wrócić do stołu negocjacyjnego i obie muszą być skłonne do ustępstw. Dla Izraelczyków oznacza to cofnięcie osiedli i przyznanie większej autonomii Zachodniemu Brzegowi; dla Autonomii Palestyńskiej oznacza to odrzucenie przemocy wobec cywilów izraelskich, wyparcie się Hamasu i innych organizacji terrorystycznych i zaakceptowanie potrzeby kompromisu terytorialnego z wymianą ziemi.

BDS sprzeciwia się jakimkolwiek negocjacjom, które nie opierają się na założeniu, że Izrael jest państwem apartheidu. W rzeczywistości wielu przywódców tego ruchu odmawia uznania prawa Izraela do istnienia jako państwa narodowego narodu żydowskiego. Tym samym wzmacniają radykałów po obu stronach, którzy zupełnie nie pragną pokojowego rozwiązania konfliktu.

Wielu działaczy liberalnych, takich jak pan Tatchell – którego działalność na rzecz praw LGBT bardzo podziwiam – uczyniło sprawę BDS swoją sprawą w nadziei na naciskanie Izraela, by zakończył okupację i przyznał większe samostanowienie Palestyńczykom na Zachodnim Brzegu. Wydają się wierzyć, że ruch opowiadający się za taktyką bez przemocy z konieczności jest najlepszym sposobem osiągnięcia trwałego pokoju. Ale BDS radykalnie sprzeciwia się jakiemukolwiek wynegocjowanemu rozwiązaniu i coraz bardziej zaczyna gromadzić bigotów wszelkiej maści, którzy dobrze czują się z językiem używanym przez przywódców tego ruchu, takich jak pan Barghouti.

Pan Tatchell i wielu ludzi ze środowisk akademickich, którzy popierają BDS, uważa także, że Izrael łamie prawa człowieka zarówno jako okupant na Zachodnim Brzegu, jak też podczas zbrojnych konfliktów w Gazie. Podczas debaty postawiłem publiczności i mojemu oponentowi następujące wyzwanie: proszę wskazać jeden kraj w historii świata, stojący przed zagrożeniami porównywalnymi do tych, przed jakimi stoi Izrael, który w większym stopniu przestrzegał praw człowieka, reguł prawa i bardziej starał się zminimalizować liczbę ofiar cywilnych.

Poprosiłem publiczność, by jej członkowie krzyknęli nazwę takiego kraju. Kompletna cisza. W końcu ktoś krzyknął „Islandia” i wszyscy roześmieli się. Kiedy najlepszy jest traktowany jako najgorszy w sposób, w jaki BDS wytyka palcami Izrael, oskarżycielski palec trzeba zwrócić na oskarżyciela, nie zaś na oskarżonego. W ostatecznym rachunku argument przeciwko BDS wygrał nie z powodu umiejętności dyskutantów, ale dlatego, że byłem w stanie zdemaskować moralną słabość samego ruchu BDS.



twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


US House votes to restrict Iraqi and Syrian refugees entry

US House votes to restrict Iraqi and Syrian refugees entry

The US House of Representatives has passed a bill that tightens restrictions on the resettlement of Syrian and Iraqi refugees, amid security concerns.

Dozens of Democrats joined Republicans as the House passed the measure 289-137, in a rebuke to the White House.

President Barack Obama has said he will veto the legislation.

The bill follows the attacks in Paris that left 129 people dead, claiming to the be the work of Islamic State.

Seven of the perpetrators died in the attacks, and one of them is thought to have been a Syrian who entered Europe via Greece with migrants.

It still needs to pass the Senate before hitting Mr Obama’s desk.

Syrian refugees in the US explained in graphics

The bill would require the head of the FBI, the Department of Homeland Security, and the Director of National Intelligence to sign off on each refugee as being “not a threat to the security of the United States,” following an FBI background check.

Calling the Paris attacks “a game changer”, Rep Brad Ashford, a Democrat from Nebraska, said: “I cannot sit back and ignore the concerns of my constituents and the American public.”

House Majority Leader Kevin McCarthy said he supported the bill because “it is against the values of our nation and the values of a free society to give terrorists the opening they are looking for”.

Rep Michael McCaul, who co-wrote the bill, said: “The status quo is not acceptable”.

Rep Michael McCaul

Read more: US House votes to restrict Iraqi and Syrian refugees entry


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com