Archive | 2015/11/17

Paryżanie na Placu Republiki – “Nie boimy się”

Paryżanie na Placu Republiki oddali hołd zmarłym, mimo policyjnych ostrzeżeń. “Nie boimy się”

lukl//rzw / Źródło: tvn24.pl


 

Paryżanie oddają hołd ofiarom Paryżanie zebrali się w sobotę wieczorem na Placu Republiki w centrum miasta, by oddać hołd ofiarom piątkowych zamachów w mieście. Przyszli mimo policyjnych ostrzeżeń przed gromadzeniem się w miejscach publicznych. Zapalili znicze i złożyli kwiaty. “Nie boimy się” – to hasło najczęściej pojawiało się na pozostawianych wraz z kwiatami prowizorycznych papierowych transparentach. Wśród ludzi zgromadzonych pod statuą Republiki czasem dochodziło do spontanicznych dyskusji o piątkowych wydarzeniach. Z rąk terrorystów z Państwa Islamskiego zginęło 129 osób, w tym 89 w sali koncertowej Bataclan nieopodal placu Republiki.- Trzeba deportować wszystkich, którzy mogą być niebezpieczni! Policja ma ich kartoteki. Terrorystów trzeba likwidować! – krzyczał młody mężczyzna. Drugi, starszy, przekonywał go: – To oznaczałoby, że robilibyśmy dokładnie to samo, co terroryści!Kobieta z tłumu dodawała: – Terrorystom chodzi tylko o to, żeby nas podzielić!.

Marsz milczeniaTo właśnie z placu Republiki w styczniu br. wyruszył wielki marsz milczenia po zamachach na redakcję pisma “Charlie Hebdo”. Po kolejnych w tym roku atakach ludzie przyszli w to samo miejsce. Jednak tym razem jest ich dużo mniej. Władze ostrzegały przed gromadzeniem się w miejscach publicznych ze względu na utrzymujące się zagrożenie terrorystyczne.- Policjanci namawiali nas przez megafony, byśmy się rozeszli. Ale zostaliśmy, bo trudno w takich chwilach siedzieć w domu – powiedział Francois Sitbon, jeden z uczestnik spontanicznego wiecu. – Politycy nie mają dość odwagi i często nie wiedzą, co robią – dodał.Jego towarzysz wzrusza ramionami. – A co władze mogą zrobić? Środki bezpieczeństwa nie są skuteczne. To drugi zamach w ciągu roku. Problem jest gdzie indziej i jest o wiele bardziej skomplikowany – mówił Michel Sitbon.Ludzie przychodzą też w pobliże sali koncertowej i zostawiają kwiaty i znicze pod policyjnymi barierkami. Leży tam też wieniec z biało-czerwoną wstęgą z napisem “Rzeczpospolita Polska”.Trzeba walczyćMieszkający kilka przecznic dalej Antoine przyszedł w to miejsce z dwojgiem małych dzieci. – Miałem taka potrzebę, żeby jakoś poradzić sobie z tą sytuacją. Jesteśmy w szoku – przyznał. – Do zamachu doszło w tej samej okolicy, co w styczniu. Mieszkamy tu i już w minionych miesiącach było bardzo trudno. W ogóle nie czujemy się bezpiecznie – dodał.- Musimy walczyć z Państwem Islamskim. To nie może nas powstrzymać, nie możemy dać się zastraszyć – powiedział Antoine. Nie wierzy on, że francuskie społeczeństwo da się podzielić. – Muzułmanie to dobrzy ludzie, a zamachowcy to szaleńcy – stwierdził.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dwa samobójcze zamachy w Bejrucie.

Dwa samobójcze zamachy w Bejrucie.

AFP


Dwa samobójcze zamachy w Bejrucie. Wzrosla liczba ofiar

Do 41 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych po dwóch samobójczych zamachach bombowych przeprowadzonych w czwartek w Bejrucie – poinformował szef MSW Libanu Nohad Masznuk. Liczba rannych sięga 200 osób. Do zamachu przyznały się grupy bojowe Państwa Islamskiego walczące w sąsiedniej Syrii. Premier Libanu Tammam Salam potępił ten jeden z najkrwawszych w historii Libanu zamachów “jako nieznajdujący żadnego usprawiedliwienia”. Zaapelował o jedność w obliczu “planów wzniecenia konfliktów w kraju”. Wezwał też czołowych polityków, aby wznieśli się ponad podziały.

Przedstawiciele Hezbollahu zapowiedzieli kontynuację walki przeciw “terrorystom” po czwartkowym ataku. – Wojna między nami będzie długa – powiedział agencji Reutera członek tej organizacji.Do zamachów doszło o godz. 18 miejscowego czasu, w godzinach wzmożonego ruchu, w pobliżu centrum handlowego w dzielnicy Burdż al-Baradżna na południowych obrzeżach Bejrutu. Jego sprawcami byli dwaj mężczyźni opasani ładunkami wybuchowymi. Do eksplozji doszło w odstępie kilku minut.Według ministra Nohada Masznuka zamachowców było trzech. Jeden z nich został jednak unieszkodliwiony, zanim doszło do detonacji. Poniósł on śmierć na miejscu.Pod kontrolą HezbollahuAgencje zwracają uwagę na fakt, że do ataków terrorystycznych doszło w południowej, zdominowanej przez ludność szyicką części Bejrutu. Obszar ten pozostaje pod kontrolą bojówek Hezbollahu, które walczą też po stronie sił reżimu prezydenta Baszara el-Asada w Syrii – przypomina AFP.- Był to cios wymierzony w Hezbollah i środki bezpieczeństwa, jakie zastosowano w tej dzielnicy – oceniła agencja Reutera. Po czwartkowych zamachach armia wzmocniła ochronę na przejściach kontrolnych wokół dzielnicy Burdż al-Baradżna.Był to pierwszy atak w tej dzielnicy od czerwca 2014 roku, gdy doszło do wybuchu samochodu pułapki. “Sunnickie grupy bojowe zapowiadały wówczas, że przeprowadzą kolejne ataki” – zaznacza agencja Reutera.Rozkręcanie spirali przemocy w Libanie należy wiązać z konfliktem w sąsiedniej Syrii. Oba kraje dzieli wspólna granica o długości 300 km – zaznacza agencja Reutera.Od lipca 2013 roku do lutego 2014 roku na obszarach kontrolowanych przez szyitów miało miejsce dziesięć podobnych zamachów. Ich autorami były sunnickie bojówki zwalczające Hezbollah – podaje.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com