Archive | 2015/11/14

Wojny religijne XXI wieku

Wojny religijne XXI wieku

Andrzej Koraszewski


Wielki Mag Narodów Zjednoczonych (przeciwko Wiesz Komu) poleciał do Jerozolimy i ostrzegł, żeby nie zmieniano status quo, bo zmieni to obecną falę bandyckiego terroru w religijną wojnę. Nie jest religijną wojną zabijanie Żydów z okrzykiem Allahu Akbar, nie jest religijną wojną oznajmianie, że wojna będzie się toczyć do ostatniego Żyda, bo tak napisano w Koranie, religijną wojnę może wywołać domaganie się tolerancji dla ludzi różnych wiar i równego dostępu do ich świętych miejsc.

Ciekawa postać z tego Wielkiego Maga. Czy mógłby mówić coś innego? Ostatecznie zarządza firmą, w której jest ponad 50 krajów muzułmańskich i tylko jedno żydowskie państwo. Kraje muzułmańskie są bardzo religijne, więc istnieje realna groźba religijnej wojny. Można powiedzieć, że religijne wojny toczą się od lat, ale to znowu wywołałoby ostry protest obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który twierdzi, że żaden dobry Bóg by do tego nie dopuścił, więc chociaż zabijają się setkami tysięcy ochoczo i z Allahem na ustach, z pewnością nie mogą być motywowani przez religię, bo (ta) religia wzywa do miłości.

W Iraku i Syrii, pod panowaniem Państwa Islamskiego (którego kalif i towarzysze, jak możemy sądzić z oświadczeń polityków demokratycznych państw, zaledwie udają ludzi pobożnych) meczety burzy się jak leci, zarówno te zabytkowe i te nowsze. Jeśli meczet służył ludziom pobożnym nie po naszemu, dynamit i buldożery idą w ruch. Nazwy Islamska Republika Iranu, Armia Boga, Bractwo Muzułmańskie same w sobie o żadnej wojnie religijnej nie mówią, a ani Wielki Mag wojny religijnej nie definiuje, ani dziennikarze o definicję nie pytają, bo nie za takie pytania im płacą.

Sprawa może być interesująca. Czy na przykład władca Iranu, deklarujący zniszczenie Izraela w imię Allaha, prowadzi wojnę religijną, czy tylko dba o interesy swojego kraju? Czy zakładanie i zbrojenie przez Iran szyickich milicji w krajach zdominowanych przez sunnitów, to wojna religijna, czy rozgrywki sportowe? Czy zapowiadanie wojny z Ameryką (bo ta jest „wielkim szatanem) to wojna religijna, czy taka niewinna retoryka? Państwo Islamskie jest dla odmiany sunnickie, ale sunnicka Arabia Saudyjska prowadzi z nim wojnę, czy możemy to nazwać wojną religijną? Wielki Mag jest, podobnie jak amerykański prezydent, fanem Autonomii Palestyńskiej, gdzie ostoją (paramilitarną) jest organizacja nosząca nazwę Fatah. Ta nazwa, to jedno z 99 imion boga, to Bóg Zwycięski. Prawda, szef Autonomii, której Fatah jest zbrojnym ramieniem, studiował w Moskwie, ale do rozlewu krwi namawia, odwołując się do pojęć religijnych, wierząc, że z wolą Allaha przemoc przyniesie zwycięstwo.

Kiedy niedawno premier Izraela przypomniał, że Wielki Mufti Jerozolimy namawiał do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej jeszcze zanim decyzje niemieckich nazistów w tej sprawie zapadły, uznano to za podżeganie i zagrożenie wojną religijną. Wcześniej, w 1929 roku, tenże Wielki Mufti wywołał pogrom w Hebronie (w imię Allaha), potem zbiegł do Iraku, gdzie w imię Allaha był jednym z inicjatorów masakry Żydów w Bagdadzie, podczas wojny służył Hitlerowi, a po wojnie, w Egipcie był jednym z inicjatorów napaści krajów arabskich na Izrael, motywacja była jednoznacznie religijna, ale dopiero teraz mamy zagrożenie wojną religijną.

Zapewne Wielki Mag Narodów Zjednoczonych o tym nie wie, a żaden z jego doradców nic mu na ten temat nie mówił, palestyński terroryzm cechuje muzułmański religijny monopol. Spośród ponad 200 zamachowców-samobójców wszyscy byli muzułmanami, obecne zamachy nożownicze i samochodowe przeprowadzane są wyłącznie przez muzułmanów. Palestyńscy chrześcijanie są w tej fali przemocy nieobecni. Czy może to być jakiś sygnał, że mamy do czynienia z trwającą od dziesięcioleci wojną religijną starannie podsycaną przez władze Autonomii, meczety, media i system edukacyjny (głównie pod nadzorem agendy ONZ – UNRWA)? No tak, ale my obawiamy się islamofobii, a nie islamskiego, religijnego antysemityzmu, więc definicja wojny religijnej powinna być tak skonstruowana, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania.

Zostawmy na chwilę tych wszystkich Żydów i to wzajemne mordowanie się muzułmanów. Zajmijmy się jednak chrześcijanami. Nie, nie tymi, którzy są ofiarami wojny religijnej w Iraku, Syrii, w Iranie, w Pakistanie, których liczba w muzułmańskim świecie topnieje z roku na rok, a o których Wielki Mag Narodów Zjednoczonych nie mówi nigdy. Zajmijmy się agresywnymi chrześcijanami, którzy w marcu 2015 roku w Republice Środkowoafrykańskiej zamknęli ponad 400 meczetów po miesiącach wściekłych walk między chrześcijanami i muzułmanami. Czy jest możliwe, że to jest wojna religijna? Wielki Mag Narodów Zjednoczony nie wypowiadał się w tej sprawie. On ma inną misję, ma uspokoić broniących swojego życia Izraelitów. Nic dziwnego, że mówi o konieczności zachowania status quo. Mógłby ktoś zapytać: o jaki status quo do ciężkiej Anielki chodzi?

Podobno wszystko teraz kręci się wokół statusu Wzgórza Świątynnego, który to status podobno Żydzi próbują zmienić. Czy ktoś może wie, jaki jest obecny status i zna historię tego obecnego statusu? Czytam doniesienia i nie wygląda mi na to, żeby dziennikarze próbowali się dowiedzieć o czym piszą. Pan Kerry sprawia wrażenie człowieka, który wszystkie informacje na ten temat ma od swojego irańskiego zięcia, nie można wykluczyć, że uzupełnia je informacjami od „anioła pokoju” Abbasa.

Spróbujmy trochę wyjaśnić. Jak daleko się cofać? Nie ma rady, trzeba zacząć od Adama i Ewy. Zdaniem obecnego Wielkiego Muftiego Jerozolimy (od 2006 roku jest to Muhammad Ahmad Hussein), meczet Al-Aksa wybudowany został przez samego Adama lub przez anioły za życia pierwszej pary ludzi, a żadnej żydowskiej świątyni nigdy tam nie było. Wielki Mag Narodów Zjednoczonych przez grzeczność nie będzie przeczył, żeby przypadkiem nie opowiadać się po żadnej ze stron.

Ponieważ nie mam takich oporów jak pan Ban Ki-Moon, przypomnę (po raz kolejny), że Legion Arabski (Palestyńczyków jeszcze wtedy nie było) w 1948 roku, po zajęciu Jerozolimy wschodniej zburzył kilkadziesiąt synagog (co oczywiście nie miało nic wspólnego z religią, były to zwyczajne prace porządkowe). Tradycja porządkowania była stara, w 1541 Sulejman Wspaniały zamurował Złotą Bramę prowadzącą do starego miasta, gdyż wedle wierzeń żydowskich bramą tą miał przyjechać Mesjasz, więc na wszelki wypadek postanowiono ją zamurować, żeby nie było żadnych niespodzianek.

O statusie Wzgórza Świątynnego nie rozmawiano, bo nie było powodu. Obowiązywał całkowity zakaz wstępu dla Żydów. Sprawa stała się problemem w 1967 roku, kiedy armia izraelska zajęła okupowaną wcześniej przez Jordanię Jerozolimę wschodnią. Żydzi postanowili wówczas, że należy to tak zorganizować, żeby muzułmanie mieli swobodny dostęp do meczetu zbudowanego na miejscu, gdzie stała znana nam z Biblii świątynia Salomona.

Zaledwie w kilka dni po zakończeniu wojny sześciodniowej, jeszcze w czerwcu 1967 roku, władze izraelskie zorganizowały spotkanie z najwyższymi muzułmańskimi duchownymi Jerozolimy w celu wypracowania zasad dostępu do świętych miejsc na Wzgórzu Świątynnym.

Władze izraelskie zaproponowały, żeby Żydzi mieli swobodny dostęp do Wzgórza Świątynnego pod warunkiem poszanowania religii muzułmańskiej i powstrzymania się od odprawiania modłów na tym terenie. (Miejscem modłów dla Żydów miała być Ściana Zachodnia). Była to oferta generała Dayana, która miała na celu wprowadzenie religijnego pokoju w miejscu ważnym tak dla żydów, jak i dla muzułmanów.

Propozycja została gniewnie odrzucona przez duchownych muzułmańskich i ostro skrytykowana przez niektórych rabinów żydowskich.

W odpowiedzi rabinom ówczesny sędzia izraelskiego Sądu Najwyższego, Ahron Barak, napisał:

Podstawową zasadą jest, że każdy żyd ma prawo wejścia na teren Wzgórza Świątynnego, aby modlić się tam i połączyć z Bogiem. Jest to część swobody religijnej i prawa do modlitwy, które jest częścią wolności słowa. Jednakże, podobnie jak z innymi prawami człowieka, nie jest to zasada absolutna, jest to względne prawo. W przypadku, gdy zachodzi duże prawdopodobieństwo, że prawo do wolności religijnej i swobody wyrazu zagrozi interesowi publicznemu, jest możliwe ograniczenie praw jednostki w imię publicznego interesu.

Czytaj dalej tu: Wojny religijne XXI wieku


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Bez pomnika Sprawiedliwych na skwerze Sprawiedliwych

Bez pomnika Sprawiedliwych na skwerze Sprawiedliwych

M. Służewski


Inicjatywa budowy w Poznaniu pomnika Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata spotkała się z protestami rady osiedla „Wilda”.

W ubiegłym roku Rada Miasta uznała, że skwer znajdujący się u zbiegu ulic Królowej Jadwigi, Górnej oraz Dolnej Wildy – nieopodal nieczynnego stadionu miejskiej, na którym podczas okupacji niemieckiej znajdował się obóz pracy dla Żydów – otrzyma nazwę Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Obóz pracy został upamiętniony betonowym obeliskiem przypominającym płonącą pochodnię z wykutą na szczycie menorą.

– Zmiana nazwy skweru miała być jednak początkiem większego projektu – mówi pomysłodawca Henryk Józefowski – Chciałem, by powstał tam jeszcze jeden, estetyczny obelisk oddający hołd wszystkim, a w szczególności Polakom ratującym podczas II wojny światowej Żydów.

Pomimo gotowości przeznaczenia w budżecie na 2014 r. pieniędzy, pomnik nie powstał, a środki zostały spożytkowane na inne cele.

Nie wszystkim jednak podoba się projekt. Obecna przewodnicząca Rady Osiedla Wilda, a wcześniej radna osiedlowa Dorota Bonk-Hammermeister od początku była przeciwna pomysłowi.

– Sama głosowałam przeciwko, uważałam i nadal uważam, że poprzednia nazwa dla tego miejsca […] była zdecydowanie lepsza – powiedziała Dorota Bonk-Hammermeister – Nagle z jednej tablicy zrobił się nieestetyczny obelisk, który miał kosztować koszmarne pieniądze. […] Na szczęście te środki znów wróciły do nas. W tej chwili ponownie oczekuje się tego samego, ale nie damy ani złotówki na obelisk […] Inicjator pomysłu też jest radnym osiedlowym na Piątkowie i tam sobie może postawić obelisk.

– To przepiękna inicjatywa, dlatego kompletnie nie rozumiem postawy radnych osiedlowych – mówi przewodnicząca poznańskiej gminy wyznaniowej żydowskiej Alicja Kobus – Zwłaszcza w tym miejscu obelisk jest potrzebny, ponieważ koresponduje z pomnikiem upamiętniającym obóz pracy. Pokazywałby, że to Polacy bardzo często ratowali Żydów. To przykre, że Rada tego nie rozumie.


Autor: M. Służewski
Źródło: Dąbrowski B., Nie chcą obelisku na Wildzie [online] http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9069985,nie-chca-obelisku-na-wildzie,id,t.html [dostęp: 9.11.2015]


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The Centuries-Old History of Venice’s Jewish Ghetto

The Centuries-Old History of Venice’s Jewish Ghetto

by: Simon Worrall
photographs by: Ziyah Gafić


A look back on the 500-year history and intellectual life of one of the world’s oldest Jewish quarters

SQJ_1510_Venice_GHETTO_01.jpg
Five hundred years ago, officials welcomed foreign Jews to Venice, but confined them to a seven-acre section of the Cannaregio district, a quarter soon known as the Ghetto after the Venetian word for copper foundry, the site’s previous tenant. (Ziyah Gafić)

In March 2016 the Jewish Ghetto in Venice will celebrate its 500th anniversary with exhibitions, lectures, and the first ever production of Shakespeare’s Merchant of Venice in the Ghetto’s main square. Shaul Bassi, a Venetian Jewish scholar and writer, is one of the driving forces behind VeniceGhetto500, a joint project between the Jewish community and the city of Venice. Speaking from the island of Crete, he explains how the world’s first “skyscrapers” were built in the Ghetto; how a young Jewish poetess presided over one of the first literary salons; and why he dreams of a multicultural future that would restore the Ghetto to the heart of Venetian life again.

Venice’s Jewish Ghetto was one of the first in the world. Tell us about its history and how the geography of the city shaped its architecture.

The first Jewish ghetto was in Frankfurt, Germany. But the Venetian Ghetto was so unique in its urban shape that it became the model for all subsequent Jewish quarters. The word “ghetto” actually originated in Venice, from the copper foundry that existed here before the arrival of the Jews, which was known as the ghèto.

The Jews had been working in the city for centuries, but it was the first time that they were allowed to have their own quarter. By that time’s standards it was a strong concession and was negotiated by the Jews themselves. After a heated debate, on March 29, the Senate proclaimed this area as the site of the Ghetto. The decision had nothing to do with modern notions of tolerance. Up until then, individual [Jewish] merchants were allowed to operate in the city, but they could not have their permanent residence there. But by ghettoizing them, Venice simultaneously included and excluded the Jews. In order to distinguish them from the Christians, they had to wear certain insignia, typically a yellow hat or a yellow badge, the exception being Jewish doctors, who were in high demand and were allowed to wear black hats. At night the gates to the Ghetto were closed, so it would become a kind of prison. But the Jews felt stable enough that, 12 years into the existence of the place, they started establishing their synagogues and congregations. The area was so small, though, that when the community started growing, the only space was upward. You could call it the world’s first vertical city.

Read more: The Centuries-Old …Ghetto


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com