Archive | May 2016

Opowieść o Faye Schulman

Opowieść o Faye Schulman

Krzysztof Bielawski


Fajna Łaziebnik urodziła się 28 listopada 1919 r. w Leninie, małym sztetlu położonym na wschodnich kresach II Rzeczyspolitej, na granicy polsko-radzieckiej. Wbrew licznym przypuszczeniom, nazwa tej miejscowości wywodzi się od Leny, a nie od Włodzimierza Iljicza. Fajna była jednym z siedmiorga dzieci w ortodoksyjnej żydowskiej rodzinie Jakowa Łaziebnika i Rejzel Łaziebnik, z domu Migdałowicz.

Łaziebnikowie prowadzili sklep fabryczny w Leninie. Pochodzący z rodu Kohenów Jakow Łaziebnik działał aktywnie w miejscowej gminie żydowskiej, zasiadając w sądzie rabinicznym i pełniąc funkcję gabaja. Cieszącemu się ogólnym szacunkiem Jakowowi powierzono także stanowisko przewodniczącego gminnej żydowskiej kasy pożyczkowej.


Fajna w domu rozmawiała w jidysz, z sąsiadami na ulicy także po białorusku, w szkole po polsku, a w szkole religijnej uczyła się hebrajskiego. Już w dzieciństwie pomagała swojemu bratu Mosze, prowadzącemu zakład fotograficzny. Aparat okazał się wdzięcznym narzędziem w rękach młodej, wrażliwej dziewczyny.


Źródło: Jewish Partisan Educational Foundation

Najstarsza z rodzeństwa Sonia zaręczyła się z pochodzącym z Łodzi rabinem Icchakiem Koziołkiem, uczniem międzyrzeckiej jesziwy. Po ślubie wyjechała razem z mężem do Lubartowa i tam mieszkała do czasów drugiej wojny światowej.

Po wybuchu drugiej wojny światowej, Lenin znalazł się w radzieckiej strefie okupacyjnej. Nowy ustrój zapewniał pracę, jednak narzucał wiele ograniczeń w zakresie praktyk religijnych. Ci, którzy chcieli przestrzegać nakazów religijnych, narażeni byli na szykany. Władze przejmowały zakłady i majątki, a ich prawowitych właścicieli aresztowali i zsyłali na Syberię.

24 lipca 1941 r. Lenin został zajęty przez wojska niemieckie. Dla Żydów nastał czas represji. Nie ominęły one także rodziny Łaziebników. Pewnej nocy do ich domu wtargnęli niemieccy żołnierze. Wyciągnęli z łóżek Fajnę i jej siostrę Esterę, kazali im rozebrać się i stanąć pod ścianą. Wysłuchując krzyków żołnierzy, wystraszone kobiety czekały na strzał. Na szczęście żołnierze opuścili dom, spiesząc za oddalającą się kolumną marszową. Żydzi w Leninie byli bici i poniżani, zmuszani do ciężkich, katorżniczych prac na rzecz okupanta. W miasteczku dochodziło do doraźnych egzekucji.

Fajna w dalszym ciągu pomagała w rodzinnym zakładzie fotograficznym. Robiła zdjęcia żołnierzom niemieckim do dowodów tożsamości, wywoływała też fotografie, robione przez Niemców podczas ich „Drang nach Osten”.

10 maja 1942 r, w Leninie utworzono getto. Jego teren był ogrodzony drutem kolczastym. Pozbawionym środków do życia Żydom w oczy zaczęło zaglądać widmo głodu. Brak było ciepłej odzieży, leków. Wielu umierało w wyniku chorób. Dwóch braci Fajny wywieziono do obozu pracy.

Likwidacja getta rozpoczęła się 14 sierpnia 1942 r. Niemcy zaczęli wyganiać ludzi z domów i gromadzić ich na rynku. Fajnę wyciągnęli z tłumu. Wiedzieli, że jej umiejętności jako fotografa mogą okazać się jeszcze przydatne. Razem z kilkunastoma innymi osobami zaprowadzili ją do synagogi. Stamtąd z przerażeniem obserwowała tłum oczekujący na egzekucję. Widziała w nim swoich rodziców i rodzeństwo. W końcu zebranych Żydów Niemcy wywieźli ciężarówkami za miasto i rozstrzelali. W synagodze słychać były odgłosy palby. Fajna została sama. Po masakrze Niemcy nakazali Fajnie wywołanie zdjęć z egzekucji. Z narażeniem życia część kopii ukryła.

Niespełna miesiąc po wymordowaniu Żydów, 12 września 1942 roku w Leninie ponownie rozległy się strzały. Tym razem byli to białoruscy partyzanci z oddziału Mołotowa, którzy zaatakowali żołnierzy niemieckich stacjonujących w mieście. Fajna wiedziała, że jako świadek zbrodni jest dla nich niewygodna i jej dni w Leninie są policzone. Uciekła razem z partyzantami. Byli to na ogół byli żołnierze Armii Czerwonej, którym udało się zbiec z obozów jenieckich.

Czytaj dalej tu: Opowieść o Faye Schulman


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Na Rynku Galicyjskim w Sanoku już niedługo stanie synagoga z Połańca

Na Rynku Galicyjskim w Sanoku już niedługo stanie synagoga z Połańca

Źródło: PAP, dzieje.pl


W Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku od półtora roku trwają prace nad odtworzeniem dwukondygnacyjnej synagogi z Połańca, pod koniec tygodnia rozpocznie się montaż czterospadowego dachu. Obiekt rekonstruowany jest na podstawie dokumentacji przekazanej przez Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk oraz Zakład Architektury Polskiej Politechniki Warszawskiej.

Dyrektor skansenu Jerzy Ginalski ma nadzieję, że jeszcze w tym roku rozpoczną się prace wewnątrz budowli. Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie pracuje nad odtworzeniem witraży, które mają być gotowe za kilka miesięcy. Przy rekonstrukcji synagogi wszystkie prace budowlane wykonywane są ręcznie, tradycyjnymi metodami z wykorzystaniem siekier, strugów i pił.

Synagoga ma 22 m długości i 11 m szerokości. Istniała już w pierwszej połowie XVIII wieku. Była kilkakrotnie remontowana, a zniszczeniu uległa w czasie II wojny światowej. Wnętrze synagogi, ściany i czworoboczne sklepienie pokrywała wielobarwna polichromia przedstawiająca znaki zodiaku, rozety, symboliczne zwierzęta, skrzydlate smoki, wici roślinne, kwiaty, rozwinięte tory oraz napisy. Na babińcu pokazywane będą bogate zbiory judaików, wiele z nich dotychczas było eksponowanych jedynie okazjonalnie.

Synagoga powstaje przy Rynku Galicyjskim, w pobliżu kościoła katolickiego i cerkwi greckokatolickiej. Replika Rynku z przełomu XIX/XX w. pokazuje jego funkcje społeczne, gospodarcze i kulturowe. Wokół wybrukowanego kocimi łbami placu stoi 29 drewnianych budynków. Odtworzone budynki pochodzą z 14 miejscowości Podkarpacia. Są tam m.in. karczma, poczta, urząd gminy, apteka, sklep, dwie chałupy żydowskie oraz zakłady: stolarski, fryzjerski, krawiecki, szewski, zegarmistrzowski i fotograficzny.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Fragmenty powieści „Netania” Drora Bursteina

Fragmenty powieści „Netania” Drora Bursteina

Ula Rybicka


Netania na pocztówce z początku lat 30. XX wiekuNetania na pocztówce z początku lat 30. XX wieku

Po znakomitym przyjęciu opowiadania „Wieczne Pióro”, napisanego specjalnie dla „Chiduszu”, będącego jednocześnie pierwszą polską publikacją prozy izraelskiego pisarza Drora Bursteina, prezentujemy fragmenty jego bestsellerowej powieści „Netania”, która została opublikowana w Izraelu w 2010 roku i przyniosła pisarzowi duży rozgłos.

„Proszę spojrzeć”, mój dziadek powiedział w jidysz do kwiaciarki, „jeden pąk rozkwita i już pani wie, że nadeszła wiosna”. Kwiaciarka podała mu bukiet i odpowiedziała, „Drogi Panie Burstein. Jeden liść opada i już pan wie, że jest jesień”. Złożyliśmy bukiet na grobie mojego wujka.

Serce zamknięte w klatce piersiowej jest tylko jednym z naszych serc, powiedział wskazując na słońce, więc i ja wskazałem na słońce (…). Księżyc to też serce. A wszystkie kratery są jego komorami. Nie istnieje nic, co nie jest naszym sercem, ale nie wszystkie są tak oczywiste, jak słońce i księżyc, niektóre z nich są odległe i utajone, są serca, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Jest takie miejsce, którego nigdy nie widziałeś i którego nigdy nie odwiedzisz, i twoje serce się tam znajduje. A ty jesteś czyimś sercem, sercem wielu. Nagle zrozumiałem istotę pisarstwa.

Każdego dnia chodził na plażę, żeby obejrzeć zachód słońca. Był uzależniony od zachodów słońca, był ich kolekcjonerem. Kolekcjonował momenty, w których słońce się zniżało, nagle rosło i stawało się czerwone, by przez króciutką chwilę dotknąć powierzchni morza i zostać pochłonięte przez wodę. Potem następował nagły koniec widowiska, kiedy kropla czerwonego ognia, czyli czubek słońca, wzbraniała się kolejną sekundę przed zniknięciem z horyzontu. Można było usłyszeć dźwięk podobny do pęknięcia bańki bądź papierosa gaszonego w czarnej kawie. Zwykł oznajmiać: „Mam zachód słońca” i wybiegał, a raz na kilka lat udawało mu się zabrać mnie ze sobą. Wtedy jeszcze niczego nie rozumiałem. I zdarzało się, że stałem tam tak po prostu, nie patrząc, czekając tylko, aż to się skończy. Kiedyś nawet odwróciłem się bezczelnie tyłem do morza. Jak głupim, jak złym człowiekiem można być. Pamiętam, że stał oświetlony i promienny od tego czerwonego światła. Pewnego razu, pod koniec życia, z zębami schowanymi w szufladzie, powiedział: „Jesteś po brzegi wypełniony światłem zachodzącego słońca”. Naprawdę byłem. Słońce zajrzało przez szpitalne okna wychodzące na morze. Lecz na niego, leżącego w łóżku, padało sztuczne światło.

Rzeczy, o których teraz piszę, latem 2009 roku, są niczym innym niż kontynuacją mojego zeszytu do astronomii z 1984 roku. W wieku czternastu lat piszesz parę linijek, a kiedy jesteś już prawie czterdziestolatkiem kończysz to, co zacząłeś ćwierć wieku wcześniej. Stary zeszyt towarzyszy ci na każdym kroku, aż któregoś dnia go otwierasz i zapisujesz puste strony. Na końcu każdego zeszytu zostaje kilka pustych stron i przychodzi czas, kiedy powinieneś je zapisać. Jeśli ty ich nie zapiszesz, zrobi to ktoś inny, może nawet zrobi to lepiej od ciebie. Każda książka rozpoczyna się na pustej stronie pod koniec poprzedniej książki, czasami tej, którą ty napisałeś, a czasami innej osoby. To jest wielka tajemnica literatury.

Prenumerata

Dror Burstein, urodzony w 1970 roku, porzucił karierę prawniczą na rzecz studiów nad literaturą hebrajską. Stopień naukowy doktora uzyskał na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, obecnie jest wykładowcą na Uniwersytecie Tel Awiwu. Autor pięciu powieści oraz zbioru opowiadań. Z powodzeniem zajmuje się także poezją, należąc do kolektywu Haiku in Hebrew. Jego twórczość była wielokrotnie nagradzana oraz tłumaczona i wydawana w wielu europejskich krajach. W ubiegłym roku Dror Burstein napisał specjalnie dla „Chiduszu” (nr 9/2015) opowiadanie „Wieczne pióro”. ∎

Opracowała oraz przełożyła Ula Rybicka

Copyright © by Dror Burstein

Published by arrangement with The Institute for The Translation of Hebrew Literature


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The “Shocking Document” that Shaped the Middle East Turns 100


The “Shocking Document” that Shaped the Middle East Turns 100

[N.B.: WT titled the article “‘A shocking document’ turns 100:
The secret agreement that shaped the Middle East set the stage for lethal instability.”]

The Sykes-Picot accord that has shaped and distorted the modern Middle East was signed one hundred years ago, on May 16, 1916. In the deal, Mark Sykes for the British and François Georges-Picot for the French, with the Russians participating too, allocated much of the region, pending the minor detail of their defeating the Central Powers in World War I.

Sykes-Picot (official name: the Asia Minor Agreement) bears recalling because its profound two mistakes are in danger of being repeated: one concerned form and the other substance.


Mark Sykes (l) and François Georges-Picot (r).

Form: Negotiated in secret by three European imperial powers, it became the great symbol of European perfidy. Not surprisingly, the Allied Powers secretly carving up the central Middle East without consulting its inhabitants prompted an outraged response (George Antonius, writing in 1938: “a shocking document … the product of greed at its worst … a startling piece of double-dealing”). Sykes-Picot set the stage for the proliferation of a deeply consequential conspiracy-mentality that ever since has afflicted the region.

Sykes-Picot created a miasma of fear about foreign intervention that explains the still widespread preference for discerning supposed hidden causes over overt ones. What in 1916 appeared to be a clever division of territory among allies turned out to set the stage for a century of mistrust, fear, extremism, violence, and instability. Sykes-Picot contributed substantially to making the Middle East the sick region it is today.

Substance: In simple terms, France got Syria and Lebanon, Britain got Palestine and Iraq. But it was operationally not so simple, as borders, administrations, and competing claims needed to be worked out. For example, French forces destroyed the putative kingdom of Syria. Winston Churchill one fine afternoon conjured up the country now known as Jordan. Under pressure from Lebanese Catholics, the French government increased the size of Lebanon at the expense of Syria.

But the largest issue, of course, was the issue of control over the Holy Land, or Palestine, a problem complicated by London’s having promised roughly this area to both the Arabs (in the McMahon-Hussein correspondence of January 1916) and the Zionists (in the Balfour declaration of November 1917). It appeared that London had not just sold the same territory twice but also double-crossed Arabs and Jews by arranging (in Sykes-Picot) itself to retain control over it.

The map that accompanied the Sykes-Picot agreement.

From the vantage point of a century later, Sykes-Picot has an almost purely malign influence without redeeming qualities. It laid the basis for the future rogue states of Syria and Iraq, the Lebanese civil war, as well as exacerbating the Arab-Israeli conflict.

On its centenary, Sykes-Picot’s central achievement, the creation of the Syrian and Iraqi states, appears to be in tatters. In a surprising parallel, each has rapidly devolved from the all-powerful totalitarianisms of Hafez al-Assad and Saddam Hussein into three micro-states. Both have an Iranian-backed, Shi’ite-oriented central government; a Turkish- and Saudi-backed Sunni opposition; and a U.S.- and Russian-backed Kurdish force.

The Islamic State (or ISIS, ISIL, Daesh) proclaimed “the end of Sykes-Picot” when it eliminated border posts along the Syria-Iraq border; nevertheless, many observers, including myself, see the fracturing of these two rogue states into six mini-states on balance as a good thing because the small states are more homogeneous and less powerful than the prior regimes.

Sykes-Picot has a lesson for the present day, a simple and important one: foreign powers must not attempt unilaterally to decide the fate of distant regions, and especially not in a clandestine manner. This may sound like outdated or obvious advice but, at a time of failed states and anarchy, the powers again find it tempting to take matters in their own hands, as they did in Libya in 2011, where their intervention failed dismally. Similar efforts could lie ahead in Syria, Iraq, and Yemen. Beyond those conflicts, Michael Bernstam of the Hoover Institution has argued for a broader redrawing of the region’s “antiquated, artificial map.”

No. Rather than seek to impose their will on a weak, anarchic region, the powers should hold back and remind locals of their own need to take responsibility. Rather than treat Middle Easterners as perpetual children, outsiders should recognize them as adults and help them succeed. Only in this way, over time, will the volatile, brutal, failed Middle East evolve into something better. Only in this way will it overcome the foul legacy of Sykes-Picot.

Iraq’s Saddam Hussein (l) and Syria’s Hafez al-Assad (r) in 1979.

The Islamic State (or ISIS, ISIL, Daesh) proclaimed “the end of Sykes-Picot” when it eliminated border posts along the Syria-Iraq border; nevertheless, many observers, including myself, see the fracturing of these two rogue states into six mini-states on balance as a good thing because the small states are more homogeneous and less powerful than the prior regimes.

Sykes-Picot has a lesson for the present day, a simple and important one: foreign powers must not attempt unilaterally to decide the fate of distant regions, and especially not in a clandestine manner. This may sound like outdated or obvious advice but, at a time of failed states and anarchy, the powers again find it tempting to take matters in their own hands, as they did in Libya in 2011, where their intervention failed dismally. Similar efforts could lie ahead in Syria, Iraq, and Yemen. Beyond those conflicts, Michael Bernstam of the Hoover Institution has argued for a broader redrawing of the region’s “antiquated, artificial map.”

No. Rather than seek to impose their will on a weak, anarchic region, the powers should hold back and remind locals of their own need to take responsibility. Rather than treat Middle Easterners as perpetual children, outsiders should recognize them as adults and help them succeed. Only in this way, over time, will the volatile, brutal, failed Middle East evolve into something better. Only in this way will it overcome the foul legacy of Sykes-Picot.

The Islamic State (or ISIS, ISIL, Daesh) proclaimed “the end of Sykes-Picot” when it eliminated border posts along the Syria-Iraq border; nevertheless, many observers, including myself, see the fracturing of these two rogue states into six mini-states on balance as a good thing because the small states are more homogeneous and less powerful than the prior regimes.

Sykes-Picot has a lesson for the present day, a simple and important one: foreign powers must not attempt unilaterally to decide the fate of distant regions, and especially not in a clandestine manner. This may sound like outdated or obvious advice but, at a time of failed states and anarchy, the powers again find it tempting to take matters in their own hands, as they did in Libya in 2011, where their intervention failed dismally. Similar efforts could lie ahead in Syria, Iraq, and Yemen. Beyond those conflicts, Michael Bernstam of the Hoover Institution has argued for a broader redrawing of the region’s “antiquated, artificial map.”

No. Rather than seek to impose their will on a weak, anarchic region, the powers should hold back and remind locals of their own need to take responsibility. Rather than treat Middle Easterners as perpetual children, outsiders should recognize them as adults and help them succeed. Only in this way, over time, will the volatile, brutal, failed Middle East evolve into something better. Only in this way will it overcome the foul legacy of Sykes-Picot.


Mr. Pipes (DanielPipes.org, @DanielPipes) is president of the Middle East Forum. © 2016 by Daniel Pipes. All rights reserved.

May 14, 2016 update
: For another aspect of Sykes-Picot’s malign legacy, see the Agence France-Presse article, “Resentment over 1916 deal still drives Turkey foreign policy.” One excerpt:


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


LIVE – Hovi Star – Made Of Stars (Israel) at the Grand Final 2016 Eurovision Song Contest

LIVE – Hovi Star – Made Of Stars (Israel) at the Grand Final 2016 Eurovision Song Contest

Eurovision Song Contest   Eurovision Song Contest


Add or Download the song to your own playlist: https://ESC2016.lnk.to/Eurovision2016QV

Download the karaoke version here: https://KaraokeEurovisionSongContestU…

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com