Archive | October 2016

Prezydent Abbas – „ten Żyd”

Prezydent Abbas – „ten Żyd”

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas, ściska dłoń izraelskiego premiera, Benjamina Netanjahu, na pogrzebie Szimona Peresa, byłego prezydenta Izraela, 30 września. Abbasa spotkała burza krytyki za uczestniczenie w pogrzebie, co członkowie jego partii nazwali „zdradą”. (Zrzut z ekranu)
Prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas, ściska dłoń izraelskiego premiera, Benjamina Netanjahu, na pogrzebie Szimona Peresa, byłego prezydenta Izraela, 30 września. Abbasa spotkała burza krytyki za uczestniczenie w pogrzebie, co członkowie jego partii nazwali „zdradą”. (Zrzut z ekranu)

Prezydenta Autonomii Palestyńskiej (AP), Mahmouda Abbasa spotkał grad krytyki za udział w pogrzebie byłego prezydenta Izraela, Szimona Peresa w Jerozolimie. Wściekłość skierowana na Abbasa nie była zaskoczeniem dla tych, którzy wiedzą o nieustannej kampanii podżegania antyizraelskiego, jaka od wielu lat toczy się w społeczeństwie palestyńskim.

Jeśli udział w pogrzebie przywódcy izraelskiego, szczególnie takiego, który poświęcił ostatnie dwadzieścia lat swojego życia pokojowi między Izraelem a Palestyńczykami, wywołuje takie potępienie, łatwo wyobrazić sobie rezultat inicjatywy pokojowej przywódcy palestyńskiego wobec Izraela.

Prezydent Abbas kosztuje teraz własnego lekarstwa. To właśnie dzieje się, kiedy rozpętujesz ogromną falę nienawiści wobec Izraela i jego przywódców w mediach, meczetach i retoryce publicznej. To właśnie dzieje się, kiedy mówisz ludziom, że przywódcy izraelscy są „zbrodniarzami wojennymi”, których powinno się postawić przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. To właśnie dzieje się, kiedy wbijasz swoim ludziom do głowy, że Żydzi bezczeszczą święte miejsca Jerozolimy swoimi „brudnymi stopami”. To właśnie dzieje się, kiedy oskarżasz Izrael o prowadzenie „czystki etnicznej”, dokonywanie „pozaprawnych egzekucji” i „otrucie” Jasera Arafata.

W świetle tego prania mózgów, jak mają zareagować twoi ludzie, kiedy w jakikolwiek sposób wchodzisz w kontakty z przywódcą izraelskim?

Trudno uwierzyć, że Abbasa i jego kumpli zaskoczyła ta fala potępień. Być może jednak nie przewidzieli poziomu wylewanego jadu.

W Abbasa walą się teraz gromy ze wszystkich stron. Potępienia płyną nie tylko od jego przeciwników politycznych z Hamasu, Islamskiego Dżihadu i Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny (LFWP), ale także od grup i postaci należących do jego własnej rządzącej frakcji Fatahu.

Palestyńczycy mówią, że 81-letni Abbas, który został wybrany na czteroletnią kadencję, a sprawuje ten urząd już jedenasty rok, stoi przed najpoważniejszym wyzwaniem dla swojego przywództwa. Nie ma też żadnych oznak, że oskarżenia wobec niego słabną. Wręcz przeciwnie, każdy dzień przynosi kolejną powódź potępień, co skłoniło dygnitarzy Autonomii Palestyńskiej w Ramallah do wydania surowego ostrzeżenia wobec tych, którzy wykorzystują sytuację do „podżegania” przeciwko Abbasowi. Groźby jednak nie odstraszyły krytyków od dalszych ataków na niego ani od wzywania go, by ustąpił ze stanowiska.

Jednym z tych, którzy już zapłacili za krytykowanie obecności Abbasa na pogrzebie Peresa, jest podpułkownik Osama Mansour, który zajmuje wysokie stanowiska w Wojskowym Aparacie Łączności. Na Facebooku ten oficer ostro potępił czyn Abbasa:

“Jeśli sam zdecydowałeś o uczestnictwie w pogrzebie zabójcy naszych synów, to pobłądziłeś. A jeśli podjąłeś tę decyzję na podstawie tego, co powiedzieli ci twoi doradcy, to wprowadzili cię w błąd”.

Kilka godzin po ukazaniu się tego wpisu na Facebooku Mansour został zawieszony w swoich obowiązkach. Siły bezpieczeństwa weszły do jego domu i przeprowadziły rewizję, podczas której zniszczono meble, jak powiedziała jego rodzina. Sąd AP nakazał przetrzymanie Mansoura w areszcie przez piętnaście dni.

Zawieszenie, a następnie aresztowanie tego oficera wywołało nową falę wściekłości przeciwko Abbasowi i jego siłom bezpieczeństwa. Palestyńczycy protestowali na mediach społecznościowych przeciwko rozprawieniu się z oficerem, wychwalając go jako bohatera i potępiając Abbasa jako „psa” i „kolaboranta Izraela”. Niektórzy pisali, że oficer godny jest mianowania na stanowisko ministerialne w gabinecie AP za swoje odważne uwagi.

Aresztowanie wysokiego rangą oficera nie odstraszyło jednak wielu ludzi uprzednio lojalnych wobec Abbasa od potępień za uczestniczenie w pogrzebie Peresa.

“Ruch Młodzieży” Fatahu, znany po arabsku jako Al-Szabiba, wydał oświadczenie, wzywające Abbasa do „przeproszenia” Palestyńczyków za popełnienie „poważnego błędu”. Uczestnictwo Abbasa w pogrzebie było „upokarzające i poniżające” dla Palestyńczyków i było rodzajem „zdrady”, według tego oświadczenia. Grupa ta podkreśliła, że zachowanie Abbasa było sprzeczne z regułami Fatahu, które stanowią o „pełnym wyzwoleniu Palestyny i eliminacji okupacji izraelskiej ekonomicznie, politycznie, militarnie i kulturowo”. Zwracając się do Abbasa grupa oznajmiła:

“Panie prezydencie państwa Palestyny, Mahmoudzie Abbasie. Popełnił pan przestępstwo wobec naszego ludu przez zrównanie kata z ofiarą. Nie pozwolimy, by zdrada stała się poglądem”.

Wielu ważnych działaczy Fatahu zdystansowało się od decyzji Abbasa o uczestnictwie w pogrzebie Peresa, twierdząc że nie byli wcześniej konsultowani w tej sprawie.

Jeden z nich, Tawfik Tirawi, który poprzednio dowodził Ogólną Służbą Wywiadu Autonomii Palestyńskiej na Zachodnim Brzegu, oznajmił, że osobiście sprzeciwia się gestowi Abbasa. Wyjaśnił, że Abbas nie prosił kierownictwa Fatahu o opinię, zanim pojechał na pogrzeb:

“Gdyby skonsultowano się ze mną osobiście jako członkiem komitetu centralnego Fatahu, powiedziałbym jasno, że z zasady jestem przeciwny uczestnictwu, bo jest to pogrzeb syjonisty, którzy tarzał się od stop do głów w krwi naszych ludzi i innych Arabów”.

Tirawi określił następnie Peresa jako “organizatora izraelskiego projektu nuklearnego, który ma na celu zniweczenie każdego planu odzyskania naszej ziemi”.

Powszechne protesty przeciwko decyzji Abbasa uczestniczenia w pogrzebie Peresa przyjęły formę przemocy 3 października, kiedy policja AP użyła siły, by rozpędzić pokojową demonstrację w Ramallah. Demonstracja, zorganizowana przez LFWP, była jeszcze jednym sygnałem o silnych, negatywnych uczuciach, żywionych przez wielu Palestyńczyków przeciwko Izraelowi i przeciwko Abbasowi.

Prawnik palestyński, Muhanad Karadżeh, który pracuje dla organizacji praw człowieka w Ramallah, poinformował, że organizatorzy poprosili go, by był obecny i dokumentował to wydarzenie. Powiedział, że podczas demonstracji został ciężko pobity przez oficerów sił bezpieczeństwa AP. „Uderzono mnie wielokrotnie w twarz i inne części ciała. Znam osobiście niektóry z tych oficerów. Zdarli ze mnie garnitur, chociaż powiedziałem im, że jestem prawnikiem. Poniżali mnie i przeklinali mnie i mój zawód”.

W rozpaczliwiej próbie powstrzymania rozszerzających się protestów współpracownicy Abbasa zorganizowali na poczekaniu marsze poparcia dla prezydenta Autonomii Palestyńskiej. Kierownictwo AP wzywa aktywistów-zbirów Fatahu do wychodzenia na ulice, gdy tylko zaczyna być gorąco. Niosąc zdjęcia Abbasa i żółte flagi Fatahu dziesiątki członków Fatahu maszerowało ulicami Ramallah w pokazie siły i jako ostrzeżenie dla tych, którzy potępialiby Abbasa. „Stoimy z naszym historycznym kierownictwem i z Prezydentem Abbasem – zadeklarował wysoki rangą aktywista Fatahu, Osama Kawassmeh – Fatah jest nieprzekraczalna granicą i broni przed spiskiem”.

Na mediach społecznościowych ataki na Abbasa były dość bezwzględne. Działacze palestyńscy przesyłali karykatury ośmieszające Abbasa. Jedna z nich przedstawiała Abbasa jako rabina w izraelskim mundurze z żydowską jarmułka, jak płacze przy grobie Peresa. Inna karykatura przedstawiała Araba kładącego wieniec na bucie obok zdjęcia Peresa.

Na Twitterze aktywiści publikowali hashtagi: “Oferowanie kondolencji z okazji śmierci Peresa jest zdradą” i “Normalizacja jest zdradą”.

Także Hamas nie zachował milczenia w sprawie „zdrady” Abbasa. Mahmoud Zahar, jeden z przywódców ruchu islamistycznego w Strefie Gazy, powiedział, że według nauczania islamskiego Abbasa trzeba zaklasyfikować jako Żyda. Zahar powiedział: „Mamy nadzieję, że dołączy do Peresa w piekle. Abbas jest produktem izraelskim. Człowiek, który twierdzi, że reprezentuje wszystkich Palestyńczyków, stanął przeciwko wszystkim Palestyńczykom i Arabom”.

Duża grupa palestyńskich i arabskich akademików, dziennikarzy i działaczy politycznych podpisała petycję wzywającą Abbasa, by przeprosił za udział w pogrzebie Peresa, określając ten krok jako „błąd historyczny i polityczny”. Petycję podpisało co najmniej 150 Palestyńczyków i Arabów, podkreślając, że decyzja Abbasa stanowiła „szok” dla Palestyńczyków.

Tymczasem protesty rozlały się do palestyńskich obozów uchodźców na Zachodnim Brzegu, w Strefie Gazy i w sąsiadujących krajach arabskich. W obozie Balata w pobliżu miasta Nablus na Zachodnim Brzegu tysiące Palestyńczyków skandowało hasła wzywające do usunięcia Abbasa od władzy. Protesty odbyły się podczas pogrzebu Palestyńczyka zastrzelonego tydzień wcześniej przez policję Autonomii Palestyńskiej.

Bezprecedensowe oburzenie na uczestnictwo Abbasa w pogrzebie przywódcy izraelskiego jest dalszym dowodem stopnia, do jakiego Palestyńczycy zostali zradykalizowani. Frustracja wobec Abbasa i jego polityki nie jest niczym nowym. Coraz więcej Palestyńczyków wyrażało w ostatnich latach wściekłość wobec jego „łagodnej” polityki wobec Izraela. Kością w gardle stoi im szczególnie współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa między siłami bezpieczeństwa AP i Izraela. Postrzegają tę współpracę jako „zdradziecką”. Wielu Palestyńczyków jest także zagniewanych na Abbasa za jego odmowę dzielenia się władzą i utorowania drogi dla nowych przywódców.

Wina za radykalizację Palestyńczyków spoczywa bezpośrednio na barkach Abbasa i reszty AP. Jeśli propagujesz bojkot Izraela, spodziewaj się ataku, kiedy naruszasz ten bojkot przez kontakt z jakimkolwiek Izraelczykiem, żywym lub martwym. Protesty mają tendencję uspokajania się, ale nawet jeśli obecne potępienie z czasem wyciszy się, dało przyszłemu kierownictwu palestyńskiemu wyraźną informację: „Żadnego pokoju z Izraelem, ani dziś, ani w przyszłości”.


Khaled Abu Toameh – urodzony w 1963 r. w Tulkarem na Zachodnim Brzegu, palestyński dziennikarz, któremu wielokrotnie grożono śmiercią. Publikował między innymi w “The Jerusalem Post”, “Wall Street Journal”, “Sunday Times”, “U.S. News”, “World Report”, “World Tribune”, “Daily Express” i palestyńskim dzienniku “Al-Fajr”. Od 1989 roku jest współpracownikiem i konsultantem NBC News.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The Jewish fencer who fought for Hitler

Header_share_logo.v2The Jewish fencer who fought for Hitler

Alex Q. Arbuckle


1928 IMAGE: LIBRARY OF CONGRESS/CORBIS/VCG VIA GETTY IMAGES

In 1924, Helene Mayer won the German national championship in women’s foil fencing at the age of 13. She went on to successfully defend her title six years in a row.
Her extraordinary talent dazzled the country, earning her fame and adulation. Statues of her were sold in souvenir shops throughout Germany.
Many considered her to be the greatest female fencer in history.

1927 IMAGE: ULLSTEIN BILD VIA GETTY IMAGES

Read more: The Jewish fencer who fought for Hitler


Recomended by: Wlodek Zlotnicki


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Żydowska ubecja? Przypominamy sylwetki pięciu stalinowskich oprawców

Ciekawostki_historyczne_logotyp_glownyŻydowska ubecja? Przypominamy sylwetki pięciu stalinowskich oprawców, którzy bez wątpienia byli Polakami

Paweł Stachnik


Plakat antykomunistyczny (źródło: domena publiczna).

 Plakat antykomunistyczny (źródło: domena publiczna).

„Żydokomuna”, „żydowscy mordercy w polskich mundurach”, „żydowscy kaci Polaków”. Jeśli wierzyć internetowi, właśnie tak należy pisać o sędziach i śledczych czasów stalinowskich. W powszechnej świadomości „katami z UB” byli wyłącznie Żydzi. A jak było naprawdę?

Jak podaje prof. Ryszard Terlecki w swojej pracy Tarcza i miecz komunizmu. Historia aparatu bezpieczeństwa w Polsce 1944-1990, w 1945 roku 95 proc. funkcjonariuszy bezpieki było narodowości polskiej, niecałe 2 proc. ukraińskiej lub białoruskiej, 2,5 proc. żydowskiej i 0,1 rosyjskiej.

Nieco inaczej wyglądało to w kadrze kierowniczej, ale tam również dominowali Polacy. Na 450 osób, które w latach 1944-1954 wchodziły w skład Resortu, a potem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego 49% stanowili Polacy, 37% Żydzi, a 14% obywatele radzieccy.

Także Iwona Kienzler, autorka wydanej właśnie książki Krwawa Luna i inni, pisze: „Nie […] wszyscy oprawcy stalinowskiej bezpieki i mordercy sądowi mieli żydowskie korzenie, nie brakowało wśród nich także Polaków, często wywodzących się z przedwojennej inteligencji, z wykształceniem prawniczym i praktyką jeszcze z czasów Drugiej Rzeczypospolitej”. Przypominamy więc pięciu polskich oprawców czasów stalinowskich.

Roman Kryże jest jedną z osób z odpowiedzialnych za zamordowanie Witolda Pileckiego (źródło: domena publiczna).

1. „Sądzi Kryże, będą krzyże”

Roman Kryże urodził się w 1907 r. we Lwowie. W 1930 r. ukończył prawo na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Karierę w wymiarze sprawiedliwości rozpoczął w Sądzie Grodzkim w Grudziądzu, gdzie pracował jako aplikant, asesor, a potem początkujący sędzia. Brał udział w wojnie obronnej w 1939 r. i 18 września trafił do niemieckiej niewoli, w której spędził prawie sześć lat.

Po zakończeniu wojny wrócił do zawodu i podjął pracę sędziego w Grudziądzu. Latem 1945 r. sam zgłosił do wojskowego wymiaru sprawiedliwości. Trafił od razu do Wydziału I Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie. Szybko się tam odnalazł i zaczął orzekać w sprawach politycznych.
Podczas pracy w NSW wydał wyroki skazujące w ponad 100 sprawach politycznych, dotyczących członków organizacji niepodległościowych. Było wśród nich osiem wyroków śmierci na żołnierzy AK. Kryże niebawem stał się znany ze swej łatwości wydawania wysokich wyroków, w tym także kar śmierci.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Iwony Kienzler pt. "Krwawa Luna i inni" (Bellona 2016).

Jego niesława była tak wielka, że wśród członków konspiracji zaczęło krążyć powiedzenie „Sądzi Kryże, będą krzyże”. Z kolei znany adwokat i obrońca w sprawach politycznych, mecenas Władysław Siła-Nowicki, wymyślił termin „ukryżować”. Jeszcze inne powiedzenie głosiło, że sędzia Kryże posiada swój prywatny cmentarz na Służewcu w Warszawie przy parafii św. Katarzyny…

Pochowany na Łączce

Kryże miał swój udział m.in. w wydaniu wyroku śmierci na Stefana Ignaszaka, cichociemnego, oficera wywiadu Komendy Głównej AK, utrzymaniu w mocy trzech wyroków śmierci na rtm. Witolda Pileckiego oraz skazaniu na karę śmierci mjr. Tadeusza Pleśniaka, żołnierza AK, członka organizacji „Nie” i „WiN”.
Roman Kryże był sędzią Najwyższego Sądu Wojskowego przez 10 lat – od sierpnia 1945 r. do sierpnia 1955 r. Potem został przeniesiony do rezerwy i przeszedł do pracy w cywilnym Sądzie Najwyższym. Zasłynął znów, gdy w 1965 r. wydał wyrok śmierci na jednego z oskarżonych w tzw. aferze mięsnej.

Tak zwana kwatera "Na Łączce" na Powązkach (autor: Zlisiecki, licencja: CC BY-SA 3.0).Tak zwana kwatera “Na Łączce” na Powązkach (autor: Zlisiecki, licencja: CC BY-SA 3.0).

Na emeryturę przeszedł w 1977 r., zmarł w 1983. Był wtedy już podpułkownikiem. Został pochowany na warszawskich Powązkach, na tzw. Łączce, gdzie spoczął wraz z niektórymi Akowcami posłanymi przez siebie na szafot…

2. Przedwojenny komunista

Czytaj dalej tu: Żydowska ubecja …


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Italy to push European countries to oppose UNESCO votes on Jerusalem

The Jerusalem Post - Israel News
Italy to push European countries to oppose UNESCO votes on Jerusalem

HERB KEINON, TOVAH LAZAROFF


Netanyahu at Tel Gezer: They will not erase our history

NetanyahuPRIME MINISTER Benjamin Netanyahu and his wife, Sara, visit the Tel Gezer archeological site on Friday. Photo By: KOBI GIDEON/GPO

Saying the Jewish people has no connection to Jerusalem is like saying the “sun creates darkness,” Italy’s Prime Minister Matteo Renzi told Prime Minister Benjamin Netanyahu over the weekend.

Netanyahu spoke to Renzi to thank him for a letter he wrote saying that Italy’s abstention in the recent UNESCO vote on a resolution expunging any Jewish connection to the Temple Mount was a mistake that would not be repeated.

According to a statement put out by the Prime Minister’s Office, Renzi said that Italy will try to influence other European countries to vote against these types of anti-Israel resolutions in the future.

Italy was one of six EU countries that abstained on the resolution, while another five – Britain, Germany, the Netherlands, Estonia and Lithuania – voted against.

Netanyahu told Renzi there are “limits even to the theater of the absurd,” and that countries that respect themselves and the truth should not support it.

“This is not a question of politics, but of historical facts,” he said.

The Prime Minister’s Office said that Netanyahu appreciated the leadership Italy was demonstrating, as part of the positive process of changing the pattern of automatic votes against Israel in international forums. The change in the voting patterns in UN institutions will take a number of years and will include disappointments, the statement said, but these changes have begun.

Renzi told an Italian Radio station last week that resolutions like the UNESCO ones are “incomprehensible, unacceptable and wrong.”

Ultimately, however, if Israel plans to defeat similar resolutions in the future, it will need more countries like Italy to not only abstain, but rather vote against. Mexico, for instance, made headlines last week when it withdrew its support from the Jerusalem text, but made clear it would abstain in the future, rather than vote against.

While such abstentions help Israel secure a moral victory, they ultimately do not help it defeat these resolutions. A similar type of anti-Israel resolution – this one to reaffirm the placement of Jerusalem’s Old City on a list of World Heritage Sites in danger – will come before UNESCO’s 21-member World Heritage Committee when it meets from Monday to Wednesday this week.

The vote is routine, but the text – much like the one that was approved Tuesday by UNESCO’s 58-member Executive Board – refers to the Temple Mount only by its Arabic name, al-Haram al-Sharif. The committee is made up of the following states: Angola, Azerbaijan, Burkina Faso, Croatia, Cuba, Finland, Indonesia, Jamaica, Kazakhstan, Kuwait, Lebanon, Peru, the Philippines, Poland, Portugal, Republic of Korea, Tunisia, Turkey, Tanzania, Vietnam and Zimbabwe.

Since 2015, the Palestinian Authority has pushed to change the language UNESCO uses to speaks of Jerusalem and the holy sites, so that they are referred to almost exclusively by their Arabic names. As part of that drive, the PA, or members of the UN’s Arab group, submits Jerusalem resolutions to UNESCO at every possible opportunity.

The UNESCO vote was on Netanyahu’s mind when he celebrated his 67th birthday on Friday by visiting the Tel Gezer archeological site with his wife and two sons.

After receiving an explanation of the findings at the site, Netanyahu said, “For UNESCO’s information, we are standing at Solomon’s Gate in the city of Gezer, and it is written in the Bible that King Solomon built the walls of Jerusalem and Gezer, and other cities in Israel. But certainly that was Zionist propaganda.

“We are here today, thousands of years later, and we will remain here,” he said. “They will not erase our history. We were here, and will remain here.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com