AN JAGIELSKI. CZŁOWIEK, KTÓRY WIE WSZYSTKO O SYNAGOGACH I ŻYDOWSKICH CMENTARZACH
Krzysztof Bielawski
Pewnego dnia przypadkiem zajrzał do zrujnowanej synagogi. Poczuł się nieswojo i wyszedł. Jednak ta krótka wizyta nie dawała mu spokoju. Tak zrodziła się jego pasja badania żydowskich zabytków.
Była to synagoga w Tarnobrzegu, ale kiedy to się stało, dziś dokładnie nie wiadomo. Jan Jagielski marszczy czoło i próbuje sobie przypomnieć.
– Do tej synagogi musiałem wejść zapewne w latach sześćdziesiątych – mówi Jan Jagielski. Zaczął jeździć po kraju. Pracował jako geolog, zatem okazji do podróży nie brakowało. Odnajdował zrujnowane synagogi i zarośnięte cmentarze żydowskie. Zbierał informacje, fotografował, robił notatki. Nie było jeszcze Internetu. Brakowało też książek o historii Żydów, a przewodniki turystyczne pomijały synagogi i inne judaika. Często jedyną metodą poszukiwań był przyjazd do miasta i rozpytywanie mieszkańców.
Jan Jagielski (fot. Krzysztof Bielawski)
Podobną – choć znacznie krótszą – drogę przeszedł Chuck Fishman, amerykański fotograf, który w 1975 r. przyjechał do Polski.
– Nauczyłem się pytań typu: „Gdzie jest bożnica, gdzie cmentarz żydowski?”. Odpowiedzią było: „Nie ma” – wspomina Chuck Fishman – Spytasz 20 osób i dostaniesz 19 odpowiedzi „Nie ma”, ale może trafisz na jedną, która coś wskaże. Może uda Ci się zobaczyć jakiś budynek, ślad po mezuzie. I tak kawałek po kawałku…
Na pytania ludzie nie zawsze reagowali przychylnie. Bali się, że ktoś zabierze im synagogę zamienioną na magazyn czy mieszkanie, na odrzwiach którego nieraz widniał ślad po zerwanej mezuzie. Po Marcu ’68 nasilił się antysemityzm.
– W małych miejscowościach, kiedy pytałem o cmentarz żydowski, to wszyscy na mnie dziwnie patrzyli. Najpierw pytali: „Pan jest…?” – zawieszali głos. „Z Warszawy” – odpowiadałem. „Ale pan jest…”. „Nie, nie jestem Żydem” – opowiadał po latach Jan Jagielski w wywiadzie dla „Midrasza”.
Żydowski Uniwersytet Latający i Społeczny Komitet Opieki
Pod koniec lat 70. powstał Żydowski Uniwersytet Latający – nielegalna grupa samokształceniowa poświęcona sprawom żydowskim. Jagielski miał już wtedy dużą wiedzę, w ŻUL-u prowadził wykłady o żydowskich zabytkach. Spotykał się z Moniką Krajewską, zafascynowaną sztuką sepulkralną polskich Żydów.
Coraz więcej osób zdawało sobie sprawę z katastrofalnego stanu synagog i cmentarzy żydowskich. W 1981 r. – na fali solidarnościowej „odwilży” – kilku działaczy powołało do życia Społeczny Komitet Opieki nad Cmentarzami i Zabytkami Kultury Żydowskiej. Jan Jagielski był jednym z jego założycieli.
Jan Jagielski i Stanisław Krajewski odczytują macewy na cmentarzu w Kazimierzu Dolnym (fot. Monika Krajewska)
– Stworzyliśmy grupę, która miała się zająć cmentarzem żydowskim w Warszawie przy ul. Okopowej. Ale od razu było jasne, że nie możemy zajmować się jedynie tym cmentarzem, bo przecież ratowania wymagały setki innych obiektów – opowiada Jan Jagielski – Były to już lata Solidarności, ukazywał się „Tygodnik Solidarność”. Zamieściliśmy w nim apel o przysyłanie informacji o cmentarzach, synagogach itp. Powstała grupa współpracowników, m.in. Maciej Łagiewski z Wrocławia czy Adam Penkalla z Radomia.
Pomimo trudnej sytuacji w kraju, komitet działał prężnie. Dzięki zebranym funduszom odnawiał nagrobki, porządkował cmentarze, udzielał porad, organizował odczyty. Wydał broszurę w języku polskim i angielskim, w której apelował o opiekę nad synagogami i cmentarzami.
Jan Jagielski z działaczami TSKŻ pod tablicą upamiętniającą Icchoka Malmeda (fot. G. Różański/zbiory TSKŻ)
czytaj dalej tu: JAN JAGIELSKI….WIE WSZYSTKO O SYNAGOGACH I ŻYDOWSKICH CMENTARZACH
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com


