Archive | 2016/10/31

Rewizjoniści, dzieci Października ’56


Rewizjoniści, dzieci Października ’56

JAN OLASZEK


Leszek Kołakowski w 1971 r.Leszek Kołakowski w 1971 r.

Wydarzenia sprzed sześćdziesięciu lat określane mianem Października ’56 przyniosły Polsce zmiany. Jedną z nich było pojawienie się rewizjonizmu.

Październik ’56 miał wiele nurtów. W czasie ówczesnych demonstracji, protestów i wieców pojawiały się niepodległościowe i antysowieckie hasła, co jako pierwszy opisał przed ponad dwudziestoma laty Paweł Machcewicz w klasycznej już książce „Polski rok 1956″. Z drugiej strony silnie reprezentowany był nurt – w części środowisk inteligenckich chyba silniejszy niż niepodległościowy – tworzony przez ludzi związanych z PZPR, którzy dążyli do reformy państwa, częściowej demokratyzacji, ale nadal pozostawali zdecydowanymi zwolennikami partii. To z części z nich narodzili się tzw. rewizjoniści.

Na temat tej formacji w ostatnich dwóch dekadach PRL i już w III Rzeczypospolitej toczyły się gorące polemiki, niekiedy wybuchały ostre konflikty. To właśnie stosunek do tradycji rewizjonistycznej stanowił jedną z osi sporów wewnątrz opozycji demokratycznej lat 70.

Spierali się też o to historycy. Niektórzy jak Andrzej Friszke wpisali rewizjonistów w historię opozycji; inni jak Tomasz Strzembosz do tej tradycji podchodzili z lekceważeniem, określając ich jako „opozycję Jasia wobec Józia”, traktując ich opozycyjność jedynie jako element wewnątrz partyjnego konfliktu.

W skrajnych interpretacjach jedni traktują rewizjonistów właściwie jako ludzi demokratycznej opozycji (co ułatwia fakt, że wielu z nich rzeczywiście się później nimi stało), a drudzy mówią, że w zasadzie niczym oni nie różnili się od rządzących Polską komunistów. Jak było naprawdę?

Zawiedzeni „Wiesławem”

Nie sposób zrozumieć zjawiska rewizjonizmu bez uwzględnienia postaci Władysława Gomułki, który straszył rewizjonistami w swoich przemówieniach. Formacja, którą zwykło się nazywać tym mianem (mało kto sam siebie tak określał, raczej nazywali go tak inni) funkcjonowała w Polsce w czasach jego rządów. Nie tylko dlatego postać Gomułki ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia historii rewizjonistów. Byli to ludzie, którzy w Październiku gorąco go popierali, ale później doszli do wniosku, że zawiódł ich nadzieje – czego symbolicznym początkiem było zamknięcie legendarnego pisma „Po prostu”. Wielu pisarzy, naukowców, dziennikarzy pozostawało jednak w partii komunistycznej, chcąc reformować ją od środka i krytykować jej politykę z pozycji marksistowskich.

Co to znaczyło – marksistowska krytyka systemu, który na marksizmie się opierał? Odpowiedź na to pytanie nie może być jednoznaczna. Rewizjonistyczna krytyka systemu nie była jednorodna: Jacek Kuroń i Karol Modzelewski w swoim słynnym liście otwartym do partii z 1965 roku domagali się prawdziwej rewolucji, która doprowadzi do rzeczywistych rządów ludzi pracy, a nie dyktatury partyjnej biurokracji. Inni rewizjoniści chcieli częściowej demokratyzacji systemu, ale utrzymującej się w ścisłych ramach PRL, a więc na przykład z utrzymaniem władzy przez PZPR. Nie sposób nazwać ich więc demokratami. Wielu z nich stało się nimi później, ale w odniesieniu do ich poglądów z lat 60. to słowo jest nieadekwatne.

Zdawali sobie sprawę z tego także ci ludzie o nastawieniu antykomunistycznym i demokratycznym, którzy w latach 1956-1968 popierali rewizjonistów. To nie znaczyło, że zgadzali się z ich poglądami. Wybitny działacz emigracyjnej PPS Adam Ciołkosz pisał o tym już w 1957 r.: „Mamy pełny szacunek dla rewizjonistów, dla trudu intelektualnego, jaki w najcięższych warunkach wykonali, ale podać im rękę możemy tylko w jeden sposób: dopomagając im do dalszej ewolucji ideologicznej w kierunku socjalizmu demokratycznego i pracując w wolnym świecie nad wytworzeniem warunków, w których możliwe będzie w Polsce zbudowanie demokracji i demokratycznego socjalizmu”. Jerzy Giedroyc uważał, że należy wspierać zbuntowanych marksistów, chociaż ich poglądy były w dużej mierze obce. Dlaczego?

Lepszy katar niż gruźlica

Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Krytyka partii właśnie z pozycji marksistowskich bywała dla komunistów bardziej groźna niż krytyka prezentowana z ludzi wychodzących z pozycji antykomunistycznych. Tych ostatnich łatwo było zdyskredytować. Rewizjonizm groził rozbiciem partii od wewnątrz, co wywoływało strach komunistycznych władz, dla których „frakcyjność” była najcięższym zarzutem.

Gomułka szybko zdał sobie sprawę, że rewizjonizm może być zagrożeniem. W pierwszych latach po dojściu do władzy balansował między dogmatykami, którzy chcieli powrotu do rzeczywistości stalinowskiej, a rewizjonistami, którzy parli do dalszych zmian, ale zdecydowanie większe zagrożenie widział w tych drugich. Zaatakował ich już w 1957 roku na IX Plenum KC PZPR, kiedy dogmatyzm porównał do kataru a rewizjonizm do gruźlicy.

Ataki na rewizjonistów ułatwiał fakt, że nigdy nie było dokładnie określone, co to znaczy rewizjonizm. Politolożka Magdalena Mikołajczyk – autorka książki „Rewizjoniści” wydanej przed kilkoma laty – pisała: „Rewizjonizmem było poszukiwanie zrozumienia świata i innej niż dopuszczalna narracji (casus Leszka Kołakowskiego), był nim atak na praktyki polityczne kojarzone z totalitaryzmem (casus Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia) oraz zbyt defensywna obrona partyjnej ortodoksji (tu mieściłaby się postawa Adama Schaffa”.

Granice tego pojęcia były rozmyte, co ułatwiało „znalezienie paragrafu” na kogoś źle widzianego przez władze, który pozwolili przypiąć taką łatkę. „Na tym polega właśnie wartość tej przezwy dla tych, którzy określają tak swoich towarzyszy. Rewizjonistą może być każdy, gdyż nie wiadomo, jaki jest właściwie kanon, którego rewizję się przeprowadza” – pisał w 1966 r. Michał Głowiński, najwybitniejszy komentator propagandowego języka polskich komunistów.

Łatka rewizjonisty nie kojarzyła się ona wielu osobom nieznającym się na meandrach wewnątrzpartyjnych sporów dobrze z jeszcze jednego powodu: bo mogli oni myśleć, że chodzi o coś związanego z „rewizjonizmem niemieckim”, a Niemcami w powojennej Polsce straszyć było łatwo.

Skoro tak wiele energii władza komunistyczna poświęcała na zwalczanie rewizjonizmu nie można zgodzić się z tezą, że de facto obu stron tego sporu niemal nic nie różniło.

Utrata złudzeń i nadziei

Gomułka w 1957 r. wymienił nazwiska trzech rewizjonistów: filozofa Leszka Kołakowskiego, poetę Wiktora Woroszylskiego i dziennikarza Romana Zimanda. I sekretarz KC PZPR wymienił ich obok siebie – ich postawa do 1957 roku była podobna. Wszyscy byli mocno zaangażowanymi komunistami w okresie stalinowskim, później zaangażowanymi w przemiany Października.

Wiarę, że system można zmieniać od środka, czyli będąc w PZPR, stracił Zimand. Ten dziennikarz „Po prostu” po zamknięciu pisma został wyrzucony z PZPR i w najbliższych latach dość gwałtownie zmienił poglądy: bardzo krytycznie oceniając swoją komunistyczną przeszłość. Ten proces był znacznie bardziej ewolucyjny u Kołakowskiego, którego wyrzucono z partii po słynnym referacie w dziesiątą rocznicę Października i Woroszylski, który wystąpił z partii w akcie protestu przeciwko tej decyzji.

Również inni rewizjoniści w różnych momentach byli wyrzucani z partii bądź tracili wszelkie nadzieje na jej reformę i „rzucali legitymację”. Rok 1968 przyniósł kres rewizjonizmu. Po tym jak władze PRL z popieranym przez rewizjonistów Gomułką sięgnęły po antysemickie hasła, a Praska Wiosna została zdławiona, raczej mało kto miał nadzieję, że ta droga wewnętrznej krytyki partii może coś przynieść. Wielu z nich przeszło do opozycji.

Ich historia pokazuje, że tak czarna, jak i biała legenda rewizjonistów są nieco ahistoryczne. Pierwsza na takie osoby jak Kołakowski czy Woroszylski patrzy z perspektywy ich zaangażowania w stalinizmie; druga – przez pryzmat ich później roli w demokratycznej opozycji. Tymczasem w czasie rewizjonizmu nie byli już komunistami posłusznymi władzy, ale jeszcze z pewnością dalecy byli od zwolenników demokracji. Niezależnie od oceny tego nurtu, nie sposób odmówić znaczenia formacji, którą tworzyły takie osoby jak choćby napiętnowana przez „Wiesława” trójka, a nazwiska ludzi, którzy przeszli drogę od zwolenników (niekiedy nawet janczarów systemu) do jego przeciwników można by wymieniać bardzo długo.

27 PAŹDZIERNIKA 2016


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


German guesthouse turns away Israelis: ‘Our apartments are not for them’

The Jerusalem Post - Israel NewsGerman guesthouse turns away Israelis: ‘Our apartments are not for them’

JPOST.COM STAFF


Group of Israeli travelers told to cancel reservation at lodging in Baden-Württemberg.

Black Forest GermanyPastoral view of the Black Forest in Germany [File] Photo By: WIKIMEDIA COMMONS/ADRIAN THOMALE

A group of Israeli tourists looking for board while planning a trip to Germany next summer were shocked after a guesthouse in the southwestern region of Baden-Württemberg last week urged them to cancel their reservation due to their nationality.
While planning a vacation for next August, the four Israeli families reserved lodging at the Mattenhof guesthouse in the Black Forest town of Zell am Harmersbach, explained one of the party’s members, Igor Tsehansky.

owever, shortly after confirming the reservation, the administrators of the guesthouse contacted the Israelis with a slew of messages and notified them that they should cancel the booking.

Tsehansky said that he and his friends received the German-language notice less than week after making the arrangements.

“We don’t Want have Guests from Israel, because our apartments are Not for them [sic]. Please cancel the Booking,” read a Google translated message that Tsehansky posted to Facebook.

In light of the matter, the disgruntled Israeli traveler contacted the Booking.com platform that had facilitated the reservation to complain and request alternative accommodations.

“It took us weeks to find the hotel and we even ordered it a year in advance,” he told Jpost.com on Sunday.

Despite various attempts by the online accommodation booking website to make other accommodations or financial compensation for the Israeli group, the future tourists remained disconcerted by the ordeal.

“Nothing has been resolved,” he said, adding that he plans to file a complaint against the booking company.

According to Tsehansky, Booking.com said it had lowered the guesthouse’s review score in light of the incident, although Jpost.com could not confirm the action.

While Tsehansky noted that he had successfully booked a separate hotel for another leg of the Germany trip, the issue with the Black Forest lodging represented a “specific incident.”

As of Sunday evening, Booking.com had not responded to a request for comment by Jpost.com.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


We can destroy Israel in ‘less than 12 minutes’: The Pakistani Joint Chiefs of Staff

AWD NewsWe can destroy Israel in ‘less than 12 minutes’: The Pakistani Joint Chiefs of Staff

The Pakistani Joint Chiefs of Staff has claimed that the Republic Islamic of Pakistan is capable of destroying the ‘Jewish nation’ in less than 12 minutes, the latest of a long series of threats against what it deems as the “Zionist regime.”

“If Israel tries to invade our sacred sites in Palestine, we will raze the Zionist regime in less than 12 minutes,” said Zubair Mahmood Hayat , The Pakistani Joint Chiefs .

In 1947, Israel’s founder, David Ben Gurion sent a telegram to Muhammad Ali Jinnah in an attempt to establish diplomatic relations with Pakistan. The telegram was initially ignored and to date, Pakistan still refuses to recognise Israel as a state.

Ben Gurion was allegedly quoted in The Jewish Chronicle in 1967 on his view of Pakistan:

The world Zionist movement should not be neglectful of the dangers of Pakistan to it. And Pakistan now should be its first target, for this ideological state is a threat to our existence. And Pakistan, the whole of it, hates the Jews and loves the Arabs. This lover of the Arabs is more dangerous to us than the Arabs themselves. For that matter, it is most essential for the world Zionism that it should now take immediate steps against Pakistan.

Whereas the inhabitants of the Indian peninsula are Hindus whose hearts have been full of hatred towards Muslims, therefore, India is the most important base for us to work from against Pakistan. It is essential that we exploit this base and strike and crush Pakistanis, enemies of Jews and Zionism, by all disguised and secret plans.

This famous quote has never been verified and many Israeli academics dispute its authenticity. However, it is a well-known fact that Israel is not favoured by Pakistan. If you don’t believe me, just take a look at the recent blog published on The Express Tribune about Israel.

Over the years, I have heard many arguments regarding the Palestine-Israel conflict. From holding Hamas and Fatah accountable for internal bickering between the West Bank and Gaza Strip, to blaming all Arabs for being arrogant towards south-east Asians as a whole – therefore the Palestinians deserve the unrest and the injustice. And above all the arguments is the one that takes the lead; Jews have the biblical right to a land that was promised to them by God.

To explain these reasons to a Palestinian living off UN handouts in a refugee camp in Lebanon or Jordan would be an insult and borderline insensitive. Imagine having your culture and livelihood taken from you and being expelled from your land. Or, to be degraded daily by the Israel Defence Force in checkpoints strewn across the occupied West Bank and have your child shot by Israeli extremist settlers in Nablus.

Human rights violations are rife despite Israel portraying itself as the beacon of freedom in the eyes of the international community. Israel would have you believe that Palestinians are all terrorists and it’s only defending its citizens from suicide bombers and Islamic extremists.

The reality however is very different.

There is a wide misconception that the clash over the holy land is solely between Muslims and Jews. There are over 300,000 Palestinian Christians in the disputed territories, along with many more living abroad. They too are discriminated against equally as their Muslim counterparts. Israel uses sophisticated lobbying from institutions such as the American Israel Public Affairs Committee (AIPAC) to portray Palestine as the aggressor.

Then comes the question, ‘Would it be in Pakistan’s interest to recognise Israel, like countries who already have such as Egypt and Jordan?’

If not for economic stability, then maybe to increase its list of allies?

I would have to say no.

Not because of the Muslims versus Jews debate, or the ties many people have to the third most holiest site in Islam, Al-Aqsa Mosque, but based more on a human level.

If it was the other way around and Palestinians were occupying a land by killing innocent civilians and begrudging them their basic human rights in the 21st century, I would reiterate my decision regardless of religion or race.

We cannot let our names represent an apartheid regime and ethnic cleansing of Palestinian people. We should push for peace in one of the most complex conflicts of our time, and simultaneously hold Israel accountable for its actions – something which the UN repeatedly fails to do.

I must also emphasise that I’m not anti-semetic and I don’t agree that Jews are our enemies either. Zionism and Judaism are two very different concepts. To simplify things, all monotheistic beliefs are from the same maker which renders the fight over religion pointless; hate will only brew more hate.

This is a fight for human rights who everyone has the right to defend.

Pakistan itself has a tainted slate when it comes to human rights. But it wouldn’t get any closer to making amends by forming an alliance with Israel either. And as for improving Pakistan’s image externally, well maybe we should focus on procuring a change from within first and then worry about what image others have of us.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com