Archive | March 2017

New horizons for religious moms in high-tech

Israel21cNew horizons for religious moms in high-tech

Abigail Klein Leichman


On International Women’s Day, ISRAEL21c takes a look at ultra-Orthodox women taking their place in the startup nation.

The reception area at Jerusalem Hub, a co-working space for religious women run by Temech. Photo by Abigail Klein Leichman

Sari Roth, an ultra-Orthodox (Haredi) mother of seven from Bnei Brak, was invited to represent Haredi women in high-tech at an International Women’s Day gathering this week hosted by Israeli First Lady Nechama Rivlin.

oth cofounded Bontact with Tzvi Cohen in 2015 as a smart multi-channel platform for customer-to-business communication, and today boasts an international clientele.

She is married to a full-time Talmudic scholar and has no formal business training.

Sari Roth, left, was invited to a represent Haredi women in high-tech at an International Women’s Day gathering this week hosted by Israeli First Lady Nechama Rivlin. Photo: courtesy

My husband learns and this is why I’m doing what I’m doing. It’s not for the sake of being a career woman,” Roth tells ISRAEL21c in self-taught English. “I learned programming in seminary for one year and got married in the middle and didn’t continue. When we got married, I saw he had the talent to be a great learner and I said I’d do my best to support the family.”

In many Israeli Haredi families, the wife is the breadwinner as her husband devotes his days to religious study. Over the past decade, all-female programming shops have sprung up to provide an alternative to traditional childcare and teaching professions.

These “near shore” shops offer outsourcing services at near off-shore rates. The women earn software engineering certificates in post-high-school religious seminaries and accept lower wages in return for a work environment that suits their lifestyle and large families. But they have few opportunities for skills development and advancement.

Women like Sari Roth, Tikva Schmidt and Shaindy Babad are trailblazing a new direction.

The TIDE turns

“The first revolution was pushing women into software development and the second revolution is making it into a satisfying profession,” Schmidt tells ISRAEL21c at TIDE’s Jerusalem office, where photos aren’t permitted out of respect for the employees’ strict code of modesty.

Schmidt, now 43, founded TIDE (Technology. Innovation. Delivery. Excellence.) five years ago to offer Haredi women “the opportunity to work at a high professional level in a stable, supporting environment while constantly learning and being empowered.”

She believes this environment also leads to better results for clients, which include startups and established businesses in Israel and the United States.

Born to American immigrants, Schmidt earned a computer science degree from Hebrew University and worked for 20 years as a developer, software system architect and R&D manager. She credits her husband with encouraging and facilitating her career as they raised their 10 children.

“In my previous job in Ramat Gan, for seven years I was the only woman in R&D, the only religious person in the company and the only one with more than three kids,” Schmidt relates.

“I realized I could do something for religious women that no one else could do. I had an inner drive to create high-quality jobs in high-tech so that women – not only Haredi — could combine top-level development with being mothers, and enjoy both. Regular high-tech is not structured correctly for mothers; it’s geared to coming in late, having long lunches and working overtime.”

Co-working hub

Schmidt has resisted offers of investment and acquisition so as to….

read more: New horizons for religious moms in high-tech


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Radosna żałoba. Polacy po śmierci Stalina

Radosna żałoba. Polacy po śmierci Stalina

Marcin Zaremba


Józef Stalin w trumnieJózef Stalin w trumnie / źródło: PAP

 5 marca 1953 roku najważniejszym tematem rozmów Polaków były choroba i śmierć Stalina. Mówiono o tym jednak głównie szeptem albo po alkoholu.

Niedawno w drzwiach kamienicy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego przy Nowym Świecie w Warszawie odkryto schowany we framudze „list do przyszłości”. Jego autor, Józef Krzykowski, był stolarzem, wychował się na kresach, w Mańkiewiczach, gdzie ojciec prowadził warsztat i nauczył go fachu. Gdy we wrześniu 1939 roku wkroczyli Sowieci, uciekł do Generalnego Gubernatorstwa. Rodzina została wywieziona na Syberię, a później z armią Andersa trafiła na Zachód. On został. Po wojnie odbudowywał stolicę. List napisał ołówkiem na opakowaniu po papierosach Poznańskich: „Drzwi robiono za panowania Stalina Wielkiego zbrodniarza w r. 1952 J. Krzykowski”.

Klozetowe wierszyki

Z pewnością wiedział, na co się naraża, gdyby odkryto podpisane przez niego słowa. Ludzie bali się rozmawiać na temat władzy, ale nie wszyscy milczeli.

Władza jednak mogła się domyślić, co o niej myśli lud pracujący miast i wsi, ponieważ wyrażał on swoje opinie w dowcipach, plotkach i zjadliwych wierszykach. Bezpiecznym miejscemich „kolportowania” były… toalety publiczne. Niekiedy twórczość antypaństwowa nawiązywała do miejsca jej powstania. W klozecie dworcowym w Czechowicach-Dziedzicach można było przeczytać rymowanki w rodzaju: „Sraj Polaku sraj / Na Stalina kraj / My Polacy w dupie mamy / Ruski raj”.

Pamiętnikarz, któremu zawdzięczamy te frazy, zwrócił uwagę, że litania „umiłowanych przywódców” była dłuższa i widać było, że nie jest to twórczość jednej osoby, ale wielu pasażerów PKP, którzy dopisywali kolejne zwrotki.

Antysystemowe rymowanki zamalowywano. Powstawały jednak nowe utwory, wojna ludu ze „swoją władzą” trwała więc w najlepsze.

Pamiętajmy jednak, że za szkalujące napisy i dowcipy trafiało się przed Komisję Specjalną – rodzaj sądu, prokuratury, obrony w jednym – która tylko w latach 1951-1954 za takie i podobne przewinienia skazała ponad 4300 osób, w tym wiele na obóz pracy.

Maria L., „inteligencja pracująca”, zamieszkała w Toruniu, w grudniu 1951 r. w obecności Leonarda Ś. opowiedziała dowcip: „Pewna przodownica pracy została wysłana do Moskwy. Tam przez dwa dni była na Kremlu w obecności Stalina. Wówczas prosiła Stalina, by nago przyszedł do niej w nocy. Stalin na prośbę się nie zgodził, gdy jednak bardzo usilnie go prosiła, zgodził się i przyszedł w nocy. Gdy zjawił się w pokoju nago, poczęła się od niego odsuwać. Stalin zdziwił się, dlaczego teraz go nie chce, wówczas odpowiedziała mu, że chciała tylko zobaczyć, jaka dupa rządzi Polską”.

Maria L. skazana została orzeczeniem Komisji Specjalnej z 8 kwietnia 1953 roku na 18 miesięcy obozu pracy. Na mocy amnestii orzeczoną karę zmniejszono o połowę.

Pijaństwo zamiast żałoby

Informacja o śmierci Stalina u części Polaków wywołała radość. Obserwatorzy zdarzeń oceniali, że u większości. Ktoś pisał w prywatnym liście przechwyconym przez UB: „Tu w Sandomierzu większość ludzi czuje tak samo tą stratę jak i ja. Nawet jedną babę ponoć zamknęli z tego powodu, że wyraziła swój „żal” na głos. Powód tego strapienia nadszedł tak nagle i taki szybki miała przebieg ta choroba, że aż przyjemnie było słuchać biuletynów lekarskich”.

„Wiesz, u nas w budzie wczoraj była żałobna akademia, na której trudno było zauważyć chociażby jedną gębę smutną – odnotowywał swoje wrażenia chłopiec uczęszczający do szkoły w Olsztynie. – Każdy drwiąco uśmiechnięty i wesołą minę miał, bo jego śmierci opłakiwać dla nas nie ma za co”.

Z Lublina ktoś donosił o podobnych nastrojach: „Wczoraj wieczór Spółdzielnia Pożarska przeżyła bolesną chwilę, gdyż dowiedzieliśmy się, że nasz wódz J. Stalin jest bardzo ciężko chory, wszyscy jesteśmy pełni humoru”.

Studentka medycyny: „Stalin jest ciężko chory, to o mało bym nie skoczyła do góry, ale niestety byłam na oddziale, więc nie mogłam. Tak się cieszę, że już nie wiem, co robić”.

Pracownica naukowa z Warszawy: „Dzisiejsza wiadomość dodała otuchy i wiarę w lepsze życie. Jestem radosna i dodało mi sił do przetrwania…”.
Inny warszawiak wyraził radość w sposób mniej kurtuazyjny: „Jak już zapewne słyszałeś, to wielkie słoneczko nasze kopyta wyciągnęło nareszcie i jego dzieci sierotkami zostały”.

Śmierć Stalina potraktowana została jako dobra okazja do wypicia. W Gdańsku ustawiały się kolejki po alkohol. W wielu miejscowościach wykupiono go zupełnie. Wiele „wrogich wypowiedzi” odnotowywano w restauracjach i kawiarniach. Jakaś urzędniczka z Ministerstwa Gospodarki Komunalnej powiedziała koleżankom po odwołaniu zabawy z okazji Dnia Kobiet: „My się w takim razie pójdziemy umartwiać gdzieś do kawiarni”.
Już po zakrapianym alkoholem spotkaniu komentowano: „Ciekawa jestem – pisała mieszkanka Olsztyna – czy dobrze się czujesz po tak przykrej wiadomości śmierci dziadka, bo my to½ litra zmarnowali na to konto”. W ten sposób śmierć „wielkiego językoznawcy” stawała się także okazją do rodzinnych i towarzyskich spotkań, podczas których dzielono się komentarzami i opiniami.

Na smutno

Żal i smutek po śmierci Stalina bywały autentyczne. Niekoniecznie wynikały z wszechobecnego terroru czy hipnozy politycznej. Mogły się brać ze świadomej legitymizacji sytemu czy nawet quasi-religijnej wiary, nierzadko wpadającej w fanatyzm. Stalin był przecież obiektem kultu, w którym uczestnictwo realizowało odwieczną potrzebę mitu. Wiara we wszechmoc przywódcy ZSRR, jego nieomylność, sprawiedliwość, nieśmiertelność w końcu, gwarantowała sens i porządek dopiero co zniszczonego wojną świata. To, że były to iluzje, to nieistotne. Stalin dla swoich wyznawców nie istniał w określonym porządku empirycznym, lecz – a może przede wszystkim – nabierał wymiaru transcendentnego. Tym samym śmierć Stalina dla „wierzących” przypominała kosmiczną katastrofę.

List z Łodzi: „Komunikat o chorobie Stalina J. Tak się tym przeraziłam, że nie mogę się uspokoić. Jestem zupełnie sama w domu. Andrzej ma studium wojskowe i nie ma się z kim tą wiadomością podzielić. Czuję, że powinnam teraz jeszcze wydajniej pracować, zmęczenie i znużenie zupełnie mnie opuściło”.

„Nie można się jakoś z tym pogodzić – pisała aktywistka ZMP z Warszawy – tak nie pasują do siebie te dwa słowa »Stalin« i »śmierć«. I ma się uczucie, jakby umarł ktoś najdroższy”.

Gwarant pokoju

Gdyby móc zapytać wówczas ludzi, dlaczego odczuwają żal po śmierci Stalina, pojawiłyby się zasadniczo trzy typy odpowiedzi. Pierwsza z nich, najbardziej rozpowszechniona, wskazywałaby na jego charyzmę. Dla polskich „wyznawców” był nieprzeciętną osobowością, największym autorytetem, religijnym prorokiem nowej wiary, jedynym przywódcą międzynarodowego ruchu robotniczego, wreszcie pogromcą Hitlera. „Był to człowiek – mówił robotnik kolejowy – który miał autorytet na świecie… Działacze innych krajów to pyskacze… Śmierć Stalina poruszyła cały świat”.

Druga odpowiedź brzmiałaby następująco: „Kochamy Stalina, ponieważ jest gwarantem pokoju i bezpieczeństwa”. Oficjalnie bardzo często kojarzono zmarłego wodza z walką o pokój. Podobne opinie znajdziemy w prywatnej korespondencji. Charakterystyczny fragment listu, którego autorka dystansuje się od komunistycznej propagandy, choć sama posługuje się jej kalkami: „Czemu nie umarł Truman, Adenauer czy inna cholera imperialistyczna, tylko taki kochany człowiek. Nie uznaję indywidualnych aktów terroru, ale własnoręcznie zamordowałabym wszystkich tych drani, co chcą wywołać wojnę… Jeśli o mnie chodzi – chcę skończyć szkołę, być inżynierem zootechnikiem, pracować, wyjść za mąż i mieć pięcioro dzieci, jak widzisz, wojna mi jest absolutnie niepotrzebna”.

Trzecią z odpowiedzi można by wyrazić w ten sposób: „Opłakujemy Stalina, ponieważ jemu zawdzięczamy skok modernizacyjny i związany z nim awans społeczny”. Tego typu argumentacja stanowiła jeden z głównych wątków ówczesnej propagandy.

O ile jednak dwa pierwsze wytłumaczenia możemy uznać za element świadomości fałszywej, efekt działań propagandy, o tyle uzasadnienie modernizacyjne pokrywało się w jakiejś mierze z doświadczeniami setek tysięcy, a może nawet milionów Polaków.

Polskie drogi

Zwłaszcza dla młodych mieszkańców wsi migracja do miasta, rozpoczęcie tam nauki bądź pracy w fabryce, robienie kariery w wojsku czy aparacie państwowym stanowiło rzeczywisty awans społeczny, w mniejszym lub większym stopniu jakoś kojarzony z imieniem Stalina. Prawdopodobnie z tej grupy społecznej wywodzili się dwaj autorzy listów. Jeden z nich, służący w wojsku, pisał: „6 marca jest dla mnie i dla całego oddziału naszej jednostki… największym smutkiem i żałobą… pociecha to nie jest dla nikogo prócz tych co siedzą w USA i zamierzają podjudzać narody do wojny z krajami demokracji ludowej. Żeby znów wróciły czasy, żebyśmy pańszczyznę odrabiali i u bogaczy za półdarmo harowali. Wiem dobrze, jakich dobroci zażywałeś w czasie przedwojennym i wojennym, gdy rządzili ci z brzuchami”.

Z Gdańska: „Cieszę się, że zobaczyłeś Warszawę, Prezydenta, Rokossowskiego i innych, a co najważniejsze, że byłaś na I krajowym zjeździe spółdzielców. Tak, przed wojną byliśmy w Milówce, latali za krowami, a dziś towarzysz Stalin dał nam inne życie, lepsze i radośniejsze. Dlatego musimy być mu wdzięczni”.

Wśród afirmujących system komunistyczny wiadomości najpierw o chorobie, później o śmierci Stalina nie brakowało reakcji histerycznych. Wyjątkowo emocjonalnie reagowały kobiety, zwłaszcza młode. „6 III siedzieliśmy po południu w Zarządzie ZMP – pisała młodzieżowa aktywistka – jak często teraz siedzimy. Nikt się nie odzywał i każdy przeżywał inaczej słowa komunikatu o chorobie Stalina, weszli niespodziewanie 3 harcerze, pętaki, może z 4-tej, 5-ej klasy, w chustach zziębnięci, poważni. Zapytani, o co chodzi – że zrobili zbiórkę, zebrali całe 100 zł i proszą, żebyśmy to tow. Stalinowi, bo przecież chory i na pewno trzeba mu pieniędzy, co by odpowiedzieć malcom, wybiegłam tylko z pokoju, bo nie mogłam”.

Ofiary śmiertelne

Kulminacja emocjonalnego napięcia nastąpiła 9 marca, w dniu pogrzebu towarzysza Stalina. Płacz był w tamtych dniach normą zachowań ludzkich – zwracał uwagę Robert Kupiecki, autor pracy o kulcie Stalina w Polsce. Podczas masówek często dochodziło do zbiorowych histerii, mdlały kobiety, płakały dzieci, nauczyciele, żołnierze, milicjanci. Rozbudzone emocje doprowadziły do śmierci co najmniej jednej osoby. Miała nią być uczennica z Gdańska – córka przodownika pracy, która tak się przejęła śmiercią Stalina, że przy dekorowaniu jego portretu dostała ataku serca i zmarła w szpitalu.

Zgon „nadziei ludów” rozbudził społeczne nadzieje. Szczególne oczekiwania związane z tym wydarzeniem mieli – rzecz jasna – więźniowie. Jeśli brać pod uwagę także ich rodziny, to oznacza, że była to ponadmilionowa rzesza ludzi licząca przede wszystkim na amnestię.

Jeszcze większą grupą wiążącą ze śmiercią Stalina ogromne nadzieje, byli chłopi, którzy liczyli na zakończenie kolektywizacji.

Ludzie często zdawali sobie sprawę, że śmierć Stalina może się okazać przełomowym wydarzeniem w historii. „Czy nie stoimy w przededniu dużych zmian i czy to aby nie »Zmierzch Bogów«?” – pytał ktoś w prywatnym liście. I tak powoli kończyła się pewna epoka.

polecił:
Leon Rozenbau

Czas odwilży

Śmierć Stalina w marcu 1953 roku, choć dała ludziom nadzieję na zmiany, nie przerwała narastającego nacisku. Jeszcze w tym samym roku za odmowę wydrukowania nekrologu Generalissimusa z hukiem zamknięto krakowski „Tygodnik Powszechny”, a we wrześniu prymasa Polski, Stefana Wyszyńskiego, zesłano w miejsce odosobnienia. Skostniały system zaczął lekko tajać w 1954 roku. Prawdziwe zmiany w Polsce, zwane od tytułu książki Ilii Erenburga odwilżą, wywołał ciąg zdarzeń: ucieczka i audycje Józefa Światły w RWE, „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka, powstanie tygodnika „Po Prostu”. Wczesną wiosną 1956 roku odbył się XX Zjazd Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Całym obozem sowieckim wstrząsnął odtajniony wówczas referat Chruszczowa. Przedstawiał wypaczenia i zbrodnie Stalina. W październiku 1956 roku w Polsce do władzy doszedł Władysław Gomułka. Uwolnił wieś od zmory kolektywizacji, więźniów reżimu z więzień, a artystów z kajdan socrealizmu. Zaczęło się nowe…

Wykorzystałem: materiały archiwalne z Archiwum Akt Nowych w Warszawie; archiwum IPN; „Szeptane procesy. Z działalności Komisji Specjalnej 1945-1954”, wybór i oprac. Maciej Chłopek, Baobab, Warszawa 2006; Andrzej Cisek „Beztroskie lata 1946-1956”, Bernardinum, Pelplin 2002.


Marcin Zaremba jest historykiem i publicystą. Pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN oraz na Uniwersytecie Warszawskim. Jest autorem książki „Wielka trwoga”.
Tekst został opublikowany po raz pierwszy w „Newsweeku Historia” 3/13 w marcu 2013 r.
Więcej tekstów historycznych przeczytasz w najnowszym wydaniu „Newsweeka Historia” dostępnym w kioskach i na platformie Newsweek PLUS.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


PLO Tehran Envoy: We Will Liberate Palestine With Stabbing, Ramming and Rocket Attacks

PLO Tehran Envoy: We Will Liberate Palestine ‘From the River to the Sea’ With Stabbing, Ramming and Rocket Attacks

Barney Breen-Portnoy


An armed Palestinian fighter. Photo: Wikimedia CommonsAn armed Palestinian fighter. Photo: Wikimedia Commons

All tactics to combat Israel are justifiable, the Palestine Liberation Organization’s Tehran envoy declared this week.

In a interview published by Lebanon’s Al-Akhbar newspaper on Wednesday — excerpts of which were translated by the Middle East Media Research Institute — Salah al-Zawawi said, “Everyone should fight in their own way, from carrying out stabbing and vehicular attacks to launching rockets. That is how we will liberate Palestine from the river to the sea.”

“Everyone should contribute from where they are, using the means at their disposal and in accordance with their various situations,” he continued. “All means of combat are legitimate in order to realize Allah’s promise for liberation: From [the traditional dance] Dabke to armed struggle.”

Furthermore, al-Zawawi stated, the Oslo Accords — the interim agreements signed by Israel and the PLO in the 1990s that were meant to lead to a comprehensive peace deal — are “bankrupt.”

“US President Donald Trump is the Zionist face of this enterprise,” he went on to say. “Additionally, the futility of dialogue with the enemy is now becoming clear.”

Last week, as reported by The Algemeiner, Iranian Defense Minister Hossein Dehghan said the Palestinian issue unifies the Islamic world and “liberating Quds (Jerusalem) and destroying the Zionist tumor is the main duty of Muslims.”

A day earlier, Iranian President Hassan Rouhan — touted by many in the West as a “moderate” — hailed the “tireless resistance” of the Palestinians against Israel, saying that “intifada” was the “sole choice by a noble nation to stay and not give up.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Houthi Leader: We Have Developed Drones, Missiles that Reach Beyond Riyadh!!

Houthi Leader: We Have Developed Drones, Missiles that Reach Beyond Riyadh!!

MEMRI TV   MEMRI TV



In a speech broadcast live on Al-Alam TV on February 10, Abd Al-Malik Al-Houthi, leader of the “Ansar Allah” movement, said that they had begun to produce drones and had developed the Burkan 2 missile, “with a range that reaches Riyadh, reaches beyond Riyadh, and even beyond that.”

New MEMRI Channel: https://www.youtube.com/channel/UC2J7…

We are currently receiving multiple strikes, and would be thankful if you join us on our new channel.

Please contact us for any queries.
Disclaimer: We do not share the views expressed but are simple render them accessible to larger audeince.
The Middle East Media Research Institute is a not-for-profit press monitoring and analysis organization with headquarters in Washington, DC

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tego dnia narodziła się izraelska demokracja

Tego dnia narodziła się izraelska demokracja

Aron White


Pierwszy rząd Izraela

14 lutego były 68. urodziny Knesetu. 14 lutego 1949 r. zebrał się pierwszy Kneset izraelski pod przewodnictwem wybranego premiera, Davida Ben Guriona, zaznaczając moment kluczowy w najbardziej niezwykłym i niedocenianym aspekcie historii Izraele – historii demokracji izraelskiej.

Większość ludzi przyjmuje za rzecz oczywistą, że Izrael jest demokracją, ale w rzeczywistości co najmniej trzy cechy powodują, że demokracja izraelska jest znaczącym osiągnięciem, wartym świętowania:

1. Niedemokratyczna kultura, z której wyrosła

Wyjątkową cechą demokracji izraelskiej jest to, że wydaje się, jakby wyrosła z niczego. Izrael nie odziedziczył systemu demokratycznego – na początku XX wieku, kiedy marzenie syjonistów zaczynało nabierać kształtów, kraj, który miał stać się państwem Izrael, był pod rządami Osmanów, którzy rządzili przez autokratyczną monarchię. Pierwsi przywódcy syjonistyczni, tacy jak Ben Gurion i Weizman, sami wyrośli w Imperium Rosyjskim; reżimie carskim, nie zaś demokratycznym. I przez pierwsze trzy lata istnienia Izraela jego populacja podwoiła się (co samo w sobie jest wyjątkowym wyczynem) z powodu imigracji – a większość imigrantów pochodziła z Europy Wschodniej i krajów arabskich Bliskiego Wschodu, a więc znowu bez żadnego doświadczenia życia pod demokratycznymi rządami. Miejsce, założyciele i obywatele Izraela nie mieli żadnego doświadczenia demokracji – skąd więc wzięła się demokracja izraelska?

Jedną z najbardziej przekonujących odpowiedzi jest to, że korzenie demokracji izraelskiej leżą w historii społeczności żydowskich w Diasporze. W znacznej części żydowskiej Diaspory Żydzi mieli pewien stopień autonomii i wybierali ludzi do przewodzenia swoim społecznościom; ta idea wywodzi się z Talmudu, w którym napisano: „Nie mianujemy przywódców bez skonsultowania tego najpierw ze społecznością” (Traktat Berachot 55a). Biblia, choć popiera system monarchiczny, ogranicza użycie władzy przez monarchę, jak również dzieli władzę między kapłanów, króla i proroków. Długie doświadczanie cierpień przez Żydów w Diasporze z rąk tyrańskich władców mogło także prowadzić pierwszych syjonistów do uznania demokracji za najlepszy system rządów. Niezależnie od tego, czy jest to wyjaśnieniem, czy też są jakieś inne powody, demokracja izraelska w żadnym wypadku nie była z góry przesądzona, biorąc pod uwagę okoliczności założenia Izraela.

2. Wojna domowa?

Obecnie traktujemy także jako rzecz oczywistą, że Izraelowi udało się utrzymać konsensus w sprawie prawomocności Knesetu i że wszyscy zgodzili się dostosować do reguł demokracji – ale w tamtych okolicznościach – powtórzmy – nie była to rzecz przesądzona. W XX wieku wiele państw zdobyło niepodległość i w wielu z nich napięcia między różnymi grupami lub ideologiami doprowadziły do kwestionowania prawomocności reguł, czasami prowadząc do ruchów separatystycznych, powstań a także wojen domowych. W dniu założenia Izrael także miał wielkie podziały między swoimi przywódcami politycznymi. W walce o powstanie państwa Izrael główny udział miały dwie organizacje obronne: Hagana, organizacja obronna głównego nurtu, którą w 1948 r. dowodził David Ben Gurion, i Irgun, organizacja obronna dowodzona w 1948 r. przez Menachema Begina. Obie te grupy paramilitarne broniły wsi żydowskich przed atakami arabskimi, ale opierały się na innej ideologii, Hagana była w szeroko pojętym obozie lewicowego syjonizmu, a Irgun w obozie „rewizjonistycznego” syjonizmu. Mieli różne opinie jak zdobyć niepodległość i jak reagować na ataki arabskie na powstający Jiszuw i na wiele innych spraw. Po ogłoszeniu powstania państwa Izrael Ben Gurion oświadczył, że jego organizacja, Hagana, stanie się Izraelską Siłą Obronną (IDF) i że Irgun, grupa Menachema Begina, musi zostać rozwiązana jako niezależna grupa i przejść pod panowanie Ben Guriona. Kiedy Ben Gurion dowiedział się, że transport broni dla Irgunu przybywa w czerwcu 1948 r. z Menachemem Beginem na pokładzie, Ben Gurion rozkazał IDF przechwycenie tego statku (Altalena), by zapewnić, że Irgun nie będzie kontynuował jako niezależna siła zbrojna. IDF wykonała rozkaz i kiedy statek Irgunu dotarł do Tel Awiwu, ostrzelano go z moździerzy.

Zatrzymajmy film w tym miejscu – w kraju, który właśnie uzyskał niepodległość, istnieją dwie grupy zbrojne: IDF żąda, by Irgun uznał jej władzę i strzela z moździerzy do statku Irgunu, na pokładzie którego znajduje się jego przywódca. Każdy badacz historii XX wieku powie ci, że taka walka między dwiema grupami na samym początku państwowości zapowiada początek rewolty lub wojny domowej; to zdarzyło się w Angoli w 1975 r. i jest to podobna sytuacja do tej, jaka była w Erytrei w 1972 r., by pokazać parę przykładów. Niemniej, mimo faktu, że IDF ostrzelała statek, Begin nakazał swoim ludziom wstrzymanie ognia. Zaakceptował zwierzchność Ben Guriona i IDF i rozwiązał Irgun jako niezależną siłę zbrojną. Begin zaakceptował legalną władzę Ben Guriona i Knesetu i przez kolejne dwadzieścia dziewięć lat siedział w ławach opozycji, aż został wybrany na stanowisko premiera w 1977 r. Dowódca grupy paramilitarnej, który wstrzymał ogień i zaakceptował demokratycznie wybraną władzę, siedząc w opozycji przez niemal trzydzieści lat, nigdy nie zwracając się ku przemocy politycznej – jest to wyjątkowe zjawisko i to uratowało rodzącą się demokrację izraelską. Zaakceptowano jako prawomocne demokratyczne instytucje państwa Izrael i tę akceptację potwierdziła olbrzymia większość społeczeństwa izraelskiego – rzadkie osiągnięcie w kraju, który dopiero co uzyskał niepodległość.

Menachem Begin przeciwstawiał się Ben Gurionowi w Knesecie, nie zaś poprzez przemocMenachem Begin przeciwstawiał się Ben Gurionowi w Knesecie, nie zaś poprzez przemoc

3. Wachlarz wyzwań, przed jakimi stała ta demokracja

Tak więc demokratyczny początek Izraela był mało prawdopodobny i konsensus co do politycznej prawomocności parlamentu również nie był oczywisty. Fakt jednak, że Izrael zachował demokrację przez 68 lat jest także niezwykły z powodu wachlarza wyzwań, przed jakimi ten kraj stał i nadal stoi. Izrael jest w nieustannym stanie wojny; przetrwał trzy wojny, w których wrogowie zmierzali do jego unicestwienia (plus sześć innych wojen), dwie intifady, tysiące rakiet, niezliczone porwania samolotów, zamachy samobójcze i ataki nożownicze oraz nieustanne groźby wojny i zniszczenia ze strony swoich sąsiadów. Izrael ma dwudziestoprocentową mniejszość, której znaczna część jest wroga wobec istnienia Izraela jako państwa żydowskiego, a niektórzy chwycili za broń przeciwko Izraelowi. Żydowska populacja Izraela jest podzielona wzdłuż niezliczonych społecznych linii uskokowych – aszkenazyjczycy/sefardyjczycy, religijni/świeccy, lewica/prawica oraz według krajów pochodzenia. Rządy Izraela zawsze były koalicyjne i żadna partia nigdy nie zdobyła absolutnej większości. W Izraelu trwa ożywiona debata – Michael Oren wskazuje, że 5% populacji Izraela wyszło na ulice w społecznych protestach w 2011 r., co jest odpowiednikiem 15 milionów protestujących w Ameryce. Mimo jednak wszystkich tych wyzwań Izrael pozostał demokratyczny i zjednoczony, nigdy nie uciekając się do rządów autorytarnych.

Jest bardzo niewiele krajów na świecie, które pozostawały demokratyczne od 1948 do 2017 r. bez żadnych przerw. W 2016 r. Economist Intelligence Unit dał Izraelowi ocenę jego demokracji na 7,85, blisko oceny USA (7,98) i Francji (7,92). W 68. urodziny Knesetu bez obaw można powiedzieć, że demokracja izraelska, jest równie silna jak zawsze.


Aron White
Studiował politologie i stosunki międzynarodowe na University of London.Członek Committee for Accuracy in Middle East Reporting in America (CAMERA).


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com