Archive | April 2017

23,544 fallen Israeli soldiers

23,544 fallen Israeli soldiers

Arutz Sheva Staf


Defense Ministry publishes casualty statistics for all operations in defense of Israel and the pre-state Jewish community since 1860.

Mt. HerzlFlash 90

On the eve of Israel’s 57th Memorial Day, the Defense Ministry published the official figures of the number of fallen soldiers in Israel.

Twenty-three thousand, five hundred and forty four Jewish and Israeli soldiers, policemen, and guards have fallen in defense of the State of Israel and the pre-state Jewish community from 1860, when the Jewish community of Jerusalem expanded beyond the walls of the Old City and began to provide its own security, until today.

Sixty casualties have been added to the number of fallen soldiers since last Memorial Day (May 6, 2016), Additionally, 37 IDF veterans died over the past year as a result of injuries they received in combat.

The number of bereaved families in Israel in 2017 includes 9,157 bereaved parents, 4,881 widows of IDF soldiers and security forces, 1,843 orphans under to the age of 30, and thousands of bereaved and orphaned children over the age of 30.

A one-minute siren will be heard all over the country on Sunday, 4 Iyar, April 30th, at 8:00 p.m., marking the opening of Israel’s Memorial Day for fallen soldiers. Immediately after the siren, the memorial rallies will begin. On Monday, a two-minute siren will be sounded, followed by state memorial ceremonies and memorial ceremonies throughout the country.

The Family, Commemoration and Heritage Division of the Defense Ministry, which is responsible for the Memorial Day events, was held this year for the arrival of more than a million and a half people to the military cemeteries throughout the country. The division’s activities span 52 military cemeteries and hundreds of military burial plots, from Kiryat Shmona to Eilat, and thousands of graves in the various communities.

The scope of activities includes renovation, maintenance, cleaning and gardening of cemeteries, polishing and replacing damaged or old tombstones, expanding access to cemeteries and handicap for the handicapped and elderly population, while paying attention to each family member.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mikołaj Grynberg: dużo bólu i z wielu stron [WYWIAD]

Mikołaj Grynberg: dużo bólu i z wielu stron [WYWIAD]

Emilia Padoł


W przypadku Holokaustu stron traumy jest wiele. Są ocaleni Żydzi, którzy przeżyli, ale stracili wszystkich i wszystko. Są świadkowie tej tragedii, czyli rdzenni mieszkańcy tych terytoriów, Polacy, na których oczach to wszystko się stało. Trauma świadka, o której się dzisiaj nie mówi, jest nie do zaniedbania. I mamy też trzecią grupę – to oprawcy, a tak naprawdę ich potomkowie – mówi Mikołaj Grynberg w rozmowie z Emilią Padoł.

Mikołaj Grynberg, fot. Tomek Sikora

Emilia Padoł/Onet Kultura: Czy wśród tych 31 opowieści o byciu Żydem w Polsce jest także ta Pana?

Mikołaj Grynberg*: Tak. Gdy te historie zaczęły do mnie przychodzić, to własne też zaczęły się rozbudzać w mojej głowie. Są z tego samego katalogu.

Być jednocześnie Żydem i Polakiem większości bohaterów “Rejwachu” wydaje się niemożliwe. Dlaczego?

Nie myślę, że tak jest. To częściej ze strony Polaków nie-Żydów jest z tym kłopot – nie zawsze jesteśmy uznawani za Polaków, a przecież nimi jesteśmy. Myślę, że większość moich bohaterów identyfikuje się jako Polacy.

Tylko często zaprzeczają, oczywiście temu pierwszemu – jeżeli jestem Polakiem, to nie jestem Żydem. Jeden z bohaterów jedzie na pielgrzymkę do Izraela jako pielgrzym – czyli Polak, nie jako Żyd.

Człowiek z tego opowiadania gra ze sobą w szachy, jako Polak i jako Żyd. Więc jest i Polakiem, i Żydem. Mniej bezpiecznie czuje się w Polsce jako Żyd, więc to ukrywa, ale nie przed sobą, tylko przed Polakami. Przed Polakami nie chce być Żydem, bo się boi. Poza tym obiecał swojej mamie, że nikt się nie dowie. A jego mama ukrywała, że jest Żydówką, ponieważ wiązało się z tym tyle złych rzeczy, że postanowiła ochronić kolejne pokolenia. Nie ona jedna.

Czy to się może zmienić, że to bycie Żydem i Polakiem nie będzie takim potwornym piętnem?

Bardzo bym chciał, ale mija tyle lat, żeby nie powiedzieć wieków, są momenty lepsze i gorsze, jednak tak, żeby było bezpiecznie przez długi czas, to jeszcze nie było. Takie jest doświadczenie moich bohaterów i dlatego tak się zachowują.

Czytając Pana książkę, trudno mi było przestać zastanawiać się nad tym – i wiem, że to zasadne i niemądre pytanie zarazem – skąd to piętno się bierze?

A jak Pani myśli? Spotkała się pani kiedyś z tym, że ktoś źle mówi o Żydach albo mówi, że Żydzi nie powinni tu mieszkać, że mają swój kraj?

Jasne, słyszałam to, czytam takie rzeczy szczególnie w internecie, widuję je wypisane na murach, śmietnikach, na klatkach schodowych i w windach. Tylko skąd to się bierze?

Nie chcę generalizować, nie jestem ani socjologiem, ani filozofem. Mogę pani opowiedzieć o tym, kiedy polski Żyd spotyka się z antysemityzmem.

Jeśli ktoś się urodził w żydowskiej rodzinie w Polsce, chodzi do polskiej szkoły, to pierwszy raz problem pojawia się, kiedy wszystkie dzieci idą do komunii. Wszystkie oprócz niego. W wersji light zaczyna się niezręczność, pytania, dyskusje, a w wersji poważniejszej zaczyna się bicie. Takie jest moje doświadczenie – i wielu osób z mojego i starszego pokolenia. Pokolenie najmłodsze to też spotyka. Nagle pojawiają się pytania: dlaczego ty jesteś inny, dlaczego tego nie robisz, dlaczego zabiliście pana Jezusa?

Oczywiście, żeby było jasne, nie mówię, że wszyscy, wszędzie, zawsze tak się zachowują. Jest bardzo wielu, którzy się temu przeciwstawiają. Polaków, katolików. Ale od kiedy temat się pojawi, taki mały człowiek ma już nastawiony radar. Dostał go na życie, będzie czekał, kiedy problem wróci. Zaczyna rozumieć, że słowo “Żyd” jest w języku nacechowane negatywnie. Kulturowo, nie semantycznie.

A co możemy z tym zrobić? Może my tak naprawdę nie potrafimy o tym rozmawiać, najczęściej tylko diagnozujemy problem, potwierdzamy oczywistość.

Pani mnie ciągnie w rozmowę o reperowaniu świata, a ja się tym nie zajmuję.

A Pan przez tę książkę, przez swoje wcześniejsze książki jednak tego świata nie reperuje? W końcu mówienie o czymś dla wielu oznacza chęć dokonania zmiany. Nie wierzę też – Pan chyba też w to nie wierzy – że ludzie czytają Pana książki zupełnie bezrefleksyjnie.

Książkami się świata nie reperuje. Nimi można raczej świat psuć. Jest parę książek, które bardzo zepsuły świat. Traktuję pisanie jako uchylanie okna do świata, który znam. I bardzo bym sobie życzył, żeby inni, którzy żyją w światach, do których ja nie mam dostępu, też uchylali dla mnie to okno. Myślę, że w taki sposób zmienia się świat: zaczynamy rozumieć innych. I nie mam na myśli tylko kwestii narodowych.

W “Rejwachu” jest wiele historii osób z drugiego pokolenia po Holokauście. Są trudne, bo opowiadają o tym, jakim ciężarem jest życie w milczeniu. I chyba płynie z nich wniosek, że jednak ważne jest, żeby przeszłość była wypowiedziana.

Nie można nikogo zmusić, żeby mówił. Jeżeli ktoś nie chce gadać, to nie będzie. Pokolenie naszych rodziców i dziadków nie chce mówić, bo nie jest w stanie. Oczywiście ta cisza jest dla kolejnych pokoleń toksyczna – i co z tego? Oni więcej nie mogą dla nas zrobić, niosą ciężar, który nie pozwala im zachowywać się inaczej. I zmuszanie, zachęcanie do mówienia tych, którzy tego nie chcą, nie jest naprawianiem świata. To przynoszenie bólu.

Ale co z tymi, którzy chcieliby odkryć tę część swojej historii, zrozumieć przez to trochę więcej? I zrozumieć też siebie.

Na tym polega ta tragedia: jedni chcą wiedzieć, a drudzy nie mogą powiedzieć.

I jest jakiś sposób…?

Nie, kropka. Bo gdyby był, to wszystkim byłoby lżej. Ale nie ma, więc nie jest.

Czy mimo wszystko trzeba próbować pytać?

Ja pytam, inni nie pytają. Ale też nie pytam wszystkich. Zdarzało mi się pytać i żałować, że pytam.

To może jeżeli nie pytać, to w inny sposób się dowiadywać?

Pani się upiera i chce reperować ten świat. Bardzo dobrze to rozumiem. Od wojny minęły 72 lata. Siedzimy sobie razem i próbujemy pogadać, jak to zrobić, żeby tak na cito wymyślić receptę na to, żeby było lepiej. To ja pani powiem: ja to już sprawdziłem. W tej sprawie nie będzie lepiej i musimy się nauczyć z tym żyć. Jeśli będziemy cały czas próbowali robić tysiące różnych rzeczy, żeby coś się zmieniło, to nie przeżyjemy naszej żałoby z tym związanej. A to jest żałoba na wiele, wiele pokoleń. Po takich kataklizmach narody się podnoszą, ale trwa to dziesiątki lat. W przypadku Holokaustu stron tej traumy jest wiele. Są ocaleni Żydzi, którzy przeżyli, ale stracili wszystkich i wszystko. Są świadkowie tej tragedii, czyli rdzenni mieszkańcy tych terytoriów, Polacy, na których oczach to wszystko się stało. Trauma świadka, o której się dzisiaj nie mówi, jest nie do zaniedbania. I mamy też trzecią grupę – to oprawcy, a tak naprawdę ich potomkowie.

polecił: Leon Rozenbaum

I wszyscy jesteśmy razem. Ci, którzy to widzieli, którzy czuli bezradność, którzy nic nie zrobili. Ci, którzy próbowali robić, ale się nie udało. Ci, którzy widzieli tych, którzy próbowali i zapłacili straszną cenę. Ci, którzy widzieli, co się dzieje z tymi, którzy pomagali i jak reszta ludności na nich reagowała – próbowała ich zabić i okraść, bo jeszcze dzisiaj się uważa, że ktoś, kto ratował Żydów, na pewno miał z tego pieniądze. Dużo bólu i z wielu stron.

O tym trzeba rozmawiać, ale z nadzieją na to, że kanał komunikacyjny jest drożny. Przeszłości nie zreperujemy. Starzy nie zaczną nagle mówić, a nasze dzieciństwo nie zmieni się na sto razy lepsze i nie będziemy mieli superpogodnych rodziców.

Oczywiście, ale chyba o tym właśnie, o czym Pan mówi, powinniśmy rozmawiać na poziomie rodzinnym, państwowym, medialnym. Żeby młodzi ludzie, którzy mają coraz mniejszą świadomość i do których dociera już coraz mniej, mieli szanse się dowiedzieć.

To jest kwestia edukacji. W kraju, w którym żyjemy, wiele faktów dotyczących wojny jest usuwane. To znaczy, że będzie gorzej, niż jest. To znaczy, że ruch negacjonistyczny będzie rozkwitał. Chodziłem do szkoły w latach 70. i wtedy w szkołach nie mówiło się o Holokauście, tylko o tym, że w Auschwitz ginęli ludzie. Co jest prawdą. Mówiło się, ilu zginęło Polaków. Część z tych Żydów to byli Polacy, więc to też była prawda.

Ale ludzie wychowani na takiej edukacji, gdy słyszą, że w Auschwitz zginęło 6 mln Żydów, mówią: zaraz, ale o co chodzi, skąd ci Żydzi nagle wjeżdżają, zawłaszczają tragedię i żałobę? Więc teraz nasze państwo wycofuje się z tego, żeby nie było niezręcznej, niewygodnej intelektualnie sytuacji. Ale nasze dzieci tu żyją. Będą się z tym mierzyć, a i część z nich będzie wyjeżdżać.

Jestem za edukacją, żeby było jasne. I po to piszę te książki. Żeby się dzielić.

I będzie Pan pisał kolejne?
Nie wiem, jeśli znajdą się wydawcy, to może…

czytaj dalej tu: Mikołaj Grynberg: dużo bólu…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


European Governments Funding Bloodthirsty Terror Group PFLP

European Governments Funding NGOs Linked to Bloodthirsty Terror Group PFLP, Israeli Watchdog Says

Ben Cohen


European Union funds have been donated to groups associated with the PFLP, says NGO Monitor. Photo: Amio Cajander via Wikimedia Commons.

European governments are funding Palestinian civic organizations with clear ties to the Popular Front for the Liberation of Palestine (PFLP) terrorist organization, a leading Israeli research organization said on Monday.

A new report from the Jerusalem-based NGO Monitor lists nearly a dozen organizations with PFLP affiliations that have nonetheless received funding from both the EU and European national governments. The PFLP has been designated as a terrorist organization by the US, the EU, Canada and Israel. All of the NGOs in the PFLP network are enthusiastic advocates of the Boycott, Divestment and Sanctions (BDS) movement targeting Israel.

The organizations include the Union of Health Work Committees (UHWC), whose co-founder, Dr. Rabah Muhanna, is a member of the political bureau of the PFLP and the leader of its Gaza branch. The UHWC received over 350,000 Euros from the European Commission between 2014 and 2016, in addition to undisclosed amounts from European regional governments and humanitarian foundations.

The European Union is also a major funder of the Palestinian Center for Human Rights (PCHR,) whose founder, Raji Sourani, was convicted in 1979 of membership in the PFLP. In 2012, Sourani was denied an entry visa into the United States. Despite these connections, the EU donated over 400,000 Euros to the PCHR in the two years prior to 2016, while the UN’s Office for the Coordination of Humanitarian Affairs (OCHA) provided the group with a further $577,000.

As well as European governments and the United Nations, the NGO Monitor report identifies a number of well-known funds, including the Open Society Foundations of liberal billionaire George Soros, that have provided support to PFLP-linked NGOs in the Palestinian territories.

“The clear affiliation between these NGOs and the PFLP requires immediate attention and concrete measures on the part of European funders, ensuring that funds do not go to groups affiliated with the PFLP or other terrorist entities,” NGO Monitor concluded in its recommendations. “All ongoing funding should be frozen until funders undertake independent reviews of the processes that allowed funding for these NGOs.”

The report also urged Israeli officials to “take up the issue of the PFLP-NGO network with their European colleagues.”

Formed in 1967 by the physician George Habash, the PFLP emerged as a left-wing nationalist rival to the dominant Fatah group within the PLO. As a 2005 Council on Foreign Relations briefing pointed out, the PFLP “is best known for pioneering the technique of international airplane hijackings in the late 1960s and 1970s—with consequences that rattled the Middle East.” Among its atrocities was the murder of over two dozen passengers at Lod Airport near Tel Aviv in 1972, and the 1976 hijacking of an Air France plane originating in Tel Aviv that was then steered to Entebbe airport in Uganda, following an invitation from the notorious dictator Idi Amin. Israeli commandos famously stormed Entebbe airport and rescued the hostages captured by the PFLP hijackers and their allies from Germany’s Red Army Faction.

More recently, the PFLP claimed responsibility for the November 2014 massacre at the Kehilat Bnai Torah synagogue in Jerusalem, during which four Jewish worshipers and a Druze policeman were murdered in an attack that involved axes, knives and a gun.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israeli Navy Demonstrates Its Firepower

Israeli Navy Demonstrates Its Firepower

Hizbullah has every reason to steer clear of the Israeli Naval Forces. The Israeli Navy, also known as the “White Corps” because of their white uniforms, are among the most resourceful and versatile soldiers in the IDF, many times taking on two or three separate responsibilities as needed. It has high level technological naval weaponry that far exceeds the M16’s and heavy machine guns being fired out to sea in the video. Using advanced technology, such as the Harpoon missile, which was redesigned for long distances and now can be fired from the highly advanced Dolphin submarine from the sea to distances as far as 1500 kilometers as far as Syria and beyond. It seems that this was the missile fired from sea to destroy an enormous amount of weaponry that Syria was planning on sending to the Hizbullah, solely to be used against Israel.
Israel has been extremely innovative in inventing and using hi-tech, sea weaponry to its maximum advantage and, to maintain security. It would do Hizbullah well to pay attention and reconsider further hostilities towards Israel.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com