Archive | 2017/03/09

Wojciech Jaruzelski szedł w pierwszym szeregu antysemickich czystek 1968 roku

Wojciech Jaruzelski szedł w pierwszym szeregu antysemickich czystek 1968 roku

Piotr Gajdziński


Wojciech Jaruzelski nigdy nie zapominał o urodzinach pierwszego sekret...Wojciech Jaruzelski nigdy nie zapominał o urodzinach pierwszego sekret…

W antyżydowskiej krucjacie 1968 roku Ludowe Wojsko Polskie maszeruje w pierwszym szeregu, a na czele kroczą jego dowódcy. Jest tam, w samej szpicy, i Wojciech Jaruzelski.

Warszawa, 11 kwietnia 1968 roku. Generał dywizji Wojciech Jaruzelski wchodzi do gabinetu ministra obrony narodowej przy ulicy Klonowej w Warszawie. Bywał tu wielokrotnie, gdy kierował Głównym Zarządem Politycznym Ludowego Wojska Polskiego i później, gdy był szefem Sztabu Generalnego. Teraz to jego gabinet. Właśnie został konstytucyjnym ministrem i stanął na czele Ministerstwa Obrony Narodowej.

Człowiek znany i akceptowany

Jaruzelski jest wyróżniającym się oficerem LWP, ale jego awans jest zaskakujący. Przede wszystkim ma zaledwie 45 lat, w ekipie premiera Józefa Cyrankiewicza – on sam ma w 1968 roku 57 lat – uchodzi więc za młodzika. Inni najważniejsi ludzie na szczytach władzy są jeszcze starsi – Władysław Gomułka ma 63 lata, jego „kapciowy” Zenon Kliszko 60, Bolesław Jaszczuk, główny strateg gospodarczy, liczy sobie 55 wiosen, tyle samo odgrywający coraz większą rolę minister spraw wewnętrznych, a wkrótce sekretarz KC nadzorujący wojsko i MSW, Mieczysław Moczar.
Ale nie chodzi tylko o wiek. Do tej pory lokatorem gabinetu przy Klonowej był Marian Spychalski, jeden z najbliższych współpracowników Władysława Gomułki, z zawodu architekt, pięć lat wcześniej mocno na wyrost mianowany marszałkiem Polski. Spychalski podczas wojny dobrze zasłużył się dla komunistycznej partyzantki, ale zajmował się przede wszystkim „robotą polityczną”.

Mimo to Spychalski nie należał do ulubieńców Moskwy. Zwłaszcza sowieckiej armii, której dowódcy wątpili, nie bezpodstawnie, w wojskowe doświadczenie, wiedzę i umiejętności Spychalskiego. Jego dymisję z funkcji ministra obrony narodowej musieli przyjąć z ulgą. I z nie mniejszą ulgą powitać na tym stanowisku Wojciecha Jaruzelskiego. Nie mam zresztą najmniejszych wątpliwości, że do tego awansu – podobnie jak do wszystkich późniejszych – mocno się przysłużyli.

Władysław Gomułka nie lubił wprawdzie, gdy Moskwa wtrącała się w decyzje personalne, ale wojsko bardzo ściśle podporządkowane sowieckiemu dowództwu miało swoje prawa. „Był to człowiek już dobrze u nas znany i akceptowany” – napisał o nominacji Jaruzelskiego Piotr Kostikow, szef Sektora Polskiego w KC KPZR.

Początkowo Gomułka nie bardzo chciał się na Jaruzelskiego zgodzić. Był dla niego zbyt „prosowiecki”. Do przełamania oporu I sekretarza KC PZPR przyczynili się jednak trzej wypróbowani przyjaciele Moskwy – członek Biura Politycznego Edward Gierek, minister spraw wewnętrznych Mieczysław Moczar oraz wiceminister obrony narodowej generał Grzegorz Korczyński, na ślubie którego trzy lata wcześniej Jaruzelski był świadkiem.
Trudno dzisiaj przesądzić, czyja opinia miała decydujące znaczenie. Z pewnością poparcie Korczyńskiego, którego Gomułka znał od bardzo dawna i któremu ufał, miało swoją wagę. Ale zgodne poparcie dwóch ówczesnych pretendentów do gomułkowskiej schedy też musiało zrobić na „Wiesławie” wrażenie.

Zapytałem Józefa Tejchmę, wtedy członka Biura Politycznego KC PZPR, o ówczesne związki Jaruzelskiego z Mieczysławem Moczarem, jedną z najciemniejszych postaci Peerelu, podczas wojny współpracownika sowieckiego wywiadu wojskowego, mawiającego, że „Związek Radziecki nie jest tylko naszym sojusznikiem, to jest powiedzenie dla narodu. Dla nas, dla partyjniaków, Związek Radziecki jest naszą ojczyzną, a granic naszych nie jestem w stanie określić, dziś są za Berlinem, a jutro za Gibraltarem”.

Tejchma te kontakty lekceważył. „Też spotykałem się z Moczarem, grywaliśmy nawet w brydża. Nic z tego nie wynikało – stwierdził. – Moczar, który prawdopodobnie nie przeczytał nawet swojej książki [„Barwy walki”, jeden z peerelowskich przebojów wydawniczych, zostały prawdopodobnie napisane przez Wojciecha Żukrowskiego – P.G.], nie mógł być partnerem dla znacznie lepiej wykształconego, ulepionego z zupełnie innej gliny Jaruzelskiego. Być może ten traktował tę znajomość czysto taktycznie. Potwierdziły to późniejsze wydarzenia, gdy w 1983 roku Jaruzelski pozbył się Moczara”.

Ale to żaden dowód, bo Jaruzelski będzie się bezwzględnie pozbywał przyjaciół, gdy tylko staną się bezużyteczni lub niebezpieczni.

Pozostał niesmak

Bliskie kontakty Jaruzelskiego z „partyzantami” – w 1969 roku świeżo upieczony szef MON był świadkiem na ślubie Moczara – są zastanawiające. „Niełatwo było zapewne temu mało komunikatywnemu, zamkniętemu w sobie człowiekowi, niezbyt jeszcze pewnie czującemu się na obcym mu politycznym gruncie, pełnemu kompleksów, udręczonemu nieustanną samokontrolą i w dodatku nie pijącemu alkoholu, dostosowywać się do obcych mu duchowo i kulturowo osobników, udawać jednego z nich z tego tylko powodu, że od nich zależało więcej niż od innych – napisał generał Tadeusz Pióro. – Ale wtedy, w owym gronie, w atmosferze intymności, niewątpliwie omawiano kwestie personalne wojska, padały nazwiska, nadawano bieg sprawom”.

Mimo jego abstynencji, mimo niezwykłej „sztywności”, wreszcie mimo diametralnie innego pochodzenia, Moczar i Korczyński długo windowali Jaruzelskiego. Generał zawdzięczał im najpierw awans na szefa Głównego Zarządu Politycznego i powrót z prowincjonalnego Szczecina do Warszawy, a później objęcie MON-u.

W 1967 roku, zaraz po pogromie dokonanym przez izraelskie wojska na koalicji egipsko-syryjskiej, w armii wybucha antyizraelska hucpa. Pogromie, który skompromitował sowiecką strategię oraz sprzęt, wspomagający Arabów sowiecki wywiad i bardzo licznych desygnowanych na Bliski Wschód doradców sowieckiej armii. Reakcją Moskwy było zwołane w trybie pilnym spotkanie przywódców państw Układu Warszawskiego i zerwanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem.

Kilka dni później Władysław Gomułka powiedział, że „nie możemy pozostać obojętni wobec ludzi, którzy opowiadają się za agresorem, za burzycielami pokoju i za imperializmem. Niech ci, którzy odczuwają, że te słowa są skierowane pod ich adresem, niezależnie od ich narodowości, wyciągną z nich właściwe wnioski”.

W armii odebrano te słowa jak sygnał wzywającej do boju trąbki. Już w czerwcu 1967 roku zaczęto usuwać z wojska oficerów pochodzenia żydowskiego i proces ten, w swojej najbardziej intensywnej formie, trwał do połowy 1969 roku. Do odwieszenia munduru na kołku zostało zmuszonych trzystu wyższych oficerów, wśród nich tak lubianych w Moskwie absolwentów sowieckiej „Woroszyłowki”. Do tej pory to oni mieli być jednym z istotnych instrumentów unifikacji i podporządkowania Związkowi Sowieckiemu polskiej armii, teraz uznano ich za niebezpiecznych. Obowiązywał nowy kurs.
Wojciech Jaruzelski, minister obrony narodowej, trzymał się tego kursu długo. Zaskakująco długo. Konsekwencje wobec oficerów Ludowego Wojska Polskiego pochodzenia żydowskiego wyciągał nieomal do końca swoich rządów. W lutym i wrześniu 1970 roku opublikowano rozkazy personalne o degradacji oficerów żydowskiego pochodzenia. Tylko pierwszy rozkaz obejmował 891 oficerów. Kolejne degradacje miały miejsce w marcu 1971 roku, kwietniu 1972 roku, w sierpniu 1974 roku, potem w marcu 1980 roku i ostatni – półtora miesiąca po wprowadzeniu stanu wojennego, 27 stycznia 1982 roku. W zastępstwie Jaruzelskiego podpisał go Szef Sztabu WP generał Florian Siwicki.

W sumie Jaruzelski pozbawił stopnia wojskowego 1356 oficerów i chorążych żydowskiego pochodzenia, w tym 54 pułkowników, 79 podpułkowników i 132 majorów. Po latach ocenił to negatywnie. „Krzywda wyrządzona nawet jednemu człowiekowi jest faktem moralnie niegodziwym. A co dopiero, gdy nosi to cechy kategoryzacji zbiorowej i dotyczy środowiska wielu ludzi, w tym zasługujących swą drogą życiowo-wojskową na zaufanie i szacunek”.
Już wcześniej, pod koniec lat osiemdziesiątych, w rozmowie z Mieczysławem Rakowskim przyznał, że „jakiś niesmak we mnie pozostał z tych czasów, bo być może należało energiczniej przeciwdziałać”. Bardzo delikatne stwierdzenie w ustach człowieka, który stał na czele ściśle zhierarchizowanej machiny rugującej oficerów i chorążych żydowskiego pochodzenia.

Rotszildowie niewiele czynili

Jeśli uznać, że w okresie rządów Gomułki był jeszcze zbyt słaby, aby powiedzieć stop, to w styczniu 1971 roku, gdy władzę w Polsce objął Edward Gierek, na pewno był już wystarczająco mocny. Choć trzeba przyznać, że działania Jaruzelskiego nie były zbyt „krwiożercze” – większość zdegradowanych oficerów nie traciła ani służbowych mieszkań, ani uprawnień emerytalnych.
Czy w końcu lat sześćdziesiątych Jaruzelski był antysemitą, czy „tylko” oportunistycznie płynął na fali wzniesionej przez swoich ówczesnych politycznych sojuszników – Moczara, Szlachcica, Kufla?

W podlanych mocno sentymentalnym sosem rozmowach z córką Moniką opowiadał, że po raz pierwszy zetknął się z Żydami we wczesnej młodości w Wysokiem Mazowieckim. Rodzina Jaruzelskich puściła w arendę jednemu z miejscowych Żydów owocowy sad. „Rodzice na pewno nie byli antysemitami, ale nie można było powiedzieć, że stosunki z Żydami były partnerskie. Wręcz przeciwne, paternalistyczne, ale bez niechęci. Uważaliśmy, że są częścią szeroko pojętego środowiska. Potrzebni w różnych sferach życia, a szczególnie tej handlowej… Później już, kiedy znalazłem się na Syberii, dwiema z najbliższych mi osób, tych wysiedleńców, byli doktor Blumenfeld i mecenas Kornel. Bo tak się złożyło, że tam nie było żadnej rodziny ziemiańskiej, a właśnie inteligencja żydowska z Polski”.

Wiele lat później, w latach sześćdziesiątych, Jaruzelscy byli sąsiadami – w kamienicy przy placu Zbawiciela – Adama Wiernika i jego żony, rosyjskiej aktorki Simy. W 1956 roku Wiernik został dyrektorem artystycznym Centralnego Zespołu Pieśni i Tańca Wojska Polskiego, był dyrygentem i kierownikiem festiwali w Opolu oraz Sopocie. Ale po Marcu musiał wyemigrować do Szwecji. Nie uratowało go nawet to, że podczas spędzonej w Związku Sowieckim wojny grał w zespole Edi Rosnera, który wsławił się występem przed samym Józefem Stalinem.

Nie uratował go też Jaruzelski, który w latach sześćdziesiątych często wpadał do Wiernika na zsiadłe mleko i u którego czasem spotykał się ze swoim kuzynem, aktorem Zbigniewem Cybulskim. „Okazując chłodną obojętność wobec bliskich mu nawet ludzi, Jaruzelski niewątpliwie orientował się, że ma do czynienia z kłamstwem i bezprawiem. Słuchał jednak bardziej Kufla niż swojego sumienia – podsumował generał Tadeusz Pióro. – Widocznie ważniejszy był cel, do którego zdążał po drodze pełnej wybojów i skrętów, nie troszcząc się o powalonych na jej pobocze”.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ówczesną linię polityczną – tak zresztą postępował na każdym etapie swojej kariery – realizował z dużym zaangażowaniem. W maju 1968 roku, podczas odbywających się w Szczecinie uroczystości, upamiętniających kolejną rocznicę zakończenia II wojny światowej ogłasza, że armia jest „dowodem socjalistycznego demokratyzmu. W funkcjach swych i stosunkach wewnętrznych stanowi ona zaprzeczenie starych i współczesnych armii burżuazyjnych”. A zaraz potem dodaje, że „w antysocjalistycznej i antypolskiej propagandzie szczególną rolę spełnia Izrael oraz organizacje nacjonalistów żydowskich wysuwających fałszerskie oskarżenia o antysemityzm i dyskryminację narodowościową”.

Przypomina również, że podczas II wojny światowej polski żołnierz walczył za waszą i naszą wolność, a „w tym czasie Rotszildowie [tak zapisano to nazwisko w relacji opublikowanej przez „Żołnierza Wolności” niewiele czynili, by przyspieszyć kres męki okupowanych narodów. Rotszildowie do dziś nie znają i nie mogą zrozumieć sytuacji człowieka, który życiem ryzykował ukrywanie i ratowanie innych ludzi ściganych z tytułu ich narodowościowego pochodzenia. Nie Rotszildom więc, nie syjonistom, nie ludziom, którzy wyrzekli się Ojczyzny, nie imperialistycznej reakcji osądzać sumienie Polaków”.

Kopia wystąpień Gomułki

Nie ma wątpliwości, że w antyżydowskiej krucjacie Ludowe Wojsko Polskie maszeruje w pierwszym szeregu, a na czele kroczą jego dowódcy. Jest tam, w samej szpicy i Jaruzelski. Ale warto też dodać, że w tym okresie armię „czyści się” nie tylko z oficerów pochodzenia żydowskiego, ale również z tych, którzy w 1956 roku zbyt gorliwie poparli odwilż, ze zbyt wielkim zaangażowaniem machali chusteczkami odsyłanym za Bug sowieckim doradcom. To ostatni akt procesu spłukiwania „brudnej październikowej piany”.

Armia pod dowództwem Jaruzelskiego postępuje dokładnie tak, jak nowy minister obrony narodowej zapowiedział następnego dnia po objęciu stanowiska. Na odbywającym się 12 kwietnia 1968 roku posiedzeniu Rady Wojskowej MON – jeszcze z udziałem Mariana Spychalskiego – „poprosił przewodniczącego Rady Państwa o przekazanie kierownictwu PZPR i osobiście Towarzyszowi Władysławowi Gomułce zapewnienia, że Siły Zbrojne stale i niezmiennie, z pełnym oddaniem służyć będą partii, klasie robotniczej, masom pracującym, całemu narodowi”.

Dwa lata później armia udowodniła, że służy wyłącznie partii.

Podsumowanie wydarzeń marcowych w wojsku nastąpiło pół roku po tym, gdy Jaruzelski zasiadł w fotelu zajmowanym wcześniej przez marszałka Spychalskiego. „Na czoło działalności zmierzającej do socjalistycznej, patriotycznej postawy wysuwają się problemy walki z rewizjonizmem oraz wrogą dywersyjną ideologią wszelkiej maści rzeczników antykomunizmu, sił reakcyjnych, syjonistycznych” – ogłoszono. W listopadzie 1968 roku, na V Zjeździe PZPR, świeżo upieczony minister obrony narodowej zawyrokował, że „w Ludowym Wojsku Polskim ukształtował się klimat dużej pryncypialnej wrażliwości i odporności na działalność rewizjonistyczną, jak również ofensywny stosunek do wszelkich reakcyjnych, w tym nacjonalistycznych i kosmopolityczno-syjonistycznych, sił”.


Notabene Jaruzelski od początku działalności na najwyższych piętrach władzy wykazuje niebywałą wręcz umiejętność mimikry. Jego przemówienie na partyjnym konwentyklu w listopadzie 1968 roku jest wierną kopią schematu publicznych wystąpień Gomułki. „Wzmocnienie potencjału ognia w okresie międzyzjazdowym obrazuje między innymi prawie trzykrotny wzrost posiadanej ilości różnego rodzaju środków rakietowych, naziemnych, lotniczych i morskich. O nowych możliwościach manewru świadczy z kolei prawie pięciokrotny wzrost ilości transporterów opancerzonych, półtorakrotny wzrost ilości czołgów”… Dalej jest o „racjonalizatorach w mundurach”, wskaźnikach gotowości bojowej, „rozbójniczych praktykach imperializmu”, odwetowcach z NRF. Z niewielką przesadą, można powiedzieć, że Jaruzelski „mówi Gomułką”.


Wojciech Jaruzelski wkroczył w kwietniu 1968 roku do najważniejszego gabinetu w Ministerstwie Obrony Narodowej z dwoma pilnymi zadaniami. Pierwszym było uspokojenie sytuacji w wojsku, bo antyżydowska kampania zaczęła się wymykać z ram nakreślonych przez jej pomysłodawców. Z tym zadaniem Jaruzelski uporał się sprawnie. Drugim było przygotowanie wojska do coraz bardziej koniecznej interwencji w Czechosłowacji.


Praska Wiosna stawała się zbyt niebezpieczna dla całego sowieckiego imperium i tak ukochanego na Kremlu porządku jałtańskiego. W jego komnatach obowiązywała święta zasada rosyjskiego imperializmu, ukuta jeszcze przez cara Mikołaja I, który mawiał, że „tam, gdzie zaczęła powiewać flaga Rosji, nie wolno jej opuszczać”. A w Czechosłowacji powiewała ona coraz słabiej. Z dnia na dzień flaczała. To było niebezpieczne dla nowej ekipy rządzącej w Moskwie.


Leonid Breżniew ledwie cztery lata wcześniej zwalił z kremlowskiego tronu Nikitę Chruszczowa. Gdyby teraz stracił Czechosłowację, sowiecka biurokracja natychmiast pozbyłaby się „nieudacznika”. Breżniew musiał sobie z tego zdawać sprawę.


Jaruzelski zabrał się do realizacji tej misji z dużą energią i fachowością, popychany przez Władysława Gomułkę, który był wśród przywódców państw satelickich największym zwolennikiem rozprawy z „praską zarazą”. Z fachowością, której brakowało jego poprzednikowi. Marian Spychalski, jak napisał w książce Tadeusz Pióro, „pozostawał w swoim neurotycznym świecie, panikarski, znerwicowany, wybuchający z byle powodu, wrzeszcząc w czasie narad na słuchających go potulnie generałów, co było nie tyle przejawem jego energii, ile nadrabianiem niepewności siebie”.


Jaruzelski był jego przeciwieństwem – rządził wojskiem spokojnie, bez wrzasków. Pewnie i konsekwentnie. Nawet prezentował się lepiej. Wysoki, wyprostowany jak struna, mówiący dość donośnym i zdecydowanym głosem, wyraźnie odróżniał się od niskiego, szepczącego niezbyt składne zdania marszałka Spychalskiego. Machina ruszyła i pracowała coraz sprawniej. Zdążyła.


W dniu 20 sierpnia 1968 roku, cóż za dziwna koincydencja, minister obrony narodowej wizytował akurat jednostki Śląskiego Okręgu Wojskowego „szkolące się w warunkach polowych”. Wtedy też „działacze partyjni i państwowi Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej zwrócili się do Polski, Związku Radzieckiego i innych państw socjalistycznych z prośbą o udzielenie bratniemu narodowi czechosłowackiemu natychmiastowej pomocy włącznie z pomocą sił zbrojnych”.


Nad krwawym Dunajem


Oczywiście polskie władze – wzorem sowieckich – reagują natychmiast. Rozpoczyna się operacja „Dunaj”, największa od zakończenia II wojny światowej operacja polskich sił zbrojnych poza granicami kraju. Weźmie w niej udział 24 tysiące oficerów i żołnierzy LWP, 647 czołgów, 566 transporterów bojowych, 191 dział artyleryjskich i moździerzy, 84 działa przeciwpancerne, blisko setka dział przeciwlotniczych, ponad 4,5 tysiąca samochodów i 36 śmigłowców.


Polskie wojska działające w ramach specjalnie do inwazji stworzonej 2. Armii Polskiej, dowodzonej przez generała Floriana Siwickiego, podlegają Grupie Armii Północ. Łącznie do zdławienia wolnościowych nadziei Czechów i Słowaków imperium wysyła pół miliona żołnierzy wyposażonych między innymi w 6,5 tysiąca czołgów.

rekomendował:
Leon Rozenbaum

Operacja „Dunaj” kończy się 12 listopada 1968 roku, choć pierwsze jednostki LWP zaczynają wracać do Polski już pod koniec września. Podczas interwencji w Czechosłowacji ginie dziesięciu polskich żołnierzy, Polacy zabijają dwóch obywateli CSRS, a kilku ranią. Ale o tym w gazetach cisza. (…)
Minister obrony narodowej, generał dywizji Wojciech Jaruzelski, debiutant na politycznej scenie, zdobywa cenne punkty i doświadczenie. Teraz może się już wygodniej rozsiąść w ministerialnym fotelu.

Fragment biografii Wojciecha Jaruzelskiego pod tytułem „Czerwony Ślepowron“, która – pod patronatem „Rzeczpospolitej” – ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Śródtytuły pochodzą od redakcji.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


SPME BDS Monitor: Neo-Nazi and Islamic Antisemitism on the Rise

SPME BDS Monitor: Neo-Nazi and Islamic Antisemitism on the Rise

Alexander Joffe


Members of Temple University's chapter of Students for Justice in Palestine chapter. Photo: Temple SJP/Facebook.Members of Temple University’s chapter of Students for Justice in Palestine chapter. Photo: Temple SJP/Facebook.

February was marked by antisemitic incidents both on and off campus, originating from both the far-Right and the far-Left. Neo-Nazi and Islamist antisemitism was evident, and BDS hijacking of other movements continued — but new British antisemitism guidelines had an immediate impact, prompting universities to shut down “Israeli Apartheid Week” events.

On the whole, February was an active month for the BDS movement, especially via the disruption of pro-peace and Israeli speakers on university campuses.

For example, a talk at Columbia University by Israeli Ambassador to the UN Danny Danon, was repeatedly disrupted by BDS protesters from Students for Justice in Palestine (SJP) and Jewish Voice for Peace. Even before the event, threats of disruption had prompted the administration to reduce the size of the audience, presumably to lessen the chance of violence.

A similar disruption forced the cancellation of a speech at Trinity College Dublin by the Israeli ambassador to Ireland. The university administration later condemned the incident.

At the University of Georgia, SJP members also disrupted a talk by former Israeli soldiers. In addition, BDS supporters attacked and vandalized pro-Israel displays at the University of Washington and at the SOAS in London.

At SOAS, the incident came during a pro-peace “Bridges not Boycotts” display. Pro-BDS students claimed to be “traumatized” by the presence of “Zionists” on campus, and were upset when a Palestinian student actually spoke to one of the pro-Israel students. The SOAS incident illustrates the extent to which “anti-normalization” has saturated the BDS movement, branding any dialogue with pro-peace advocates as evil and deviant.

The antisemitism inherent in SJPs’ BDS message has long been clear, but new evidence has shown the depth to which individual members hold antisemitic views. Research from the anonymous “Canary Mission” group and a British journalist have exposed antisemitism on the part of SJP and Muslim Student Association members at the University of Texas at Arlington (UTA) and the British Palestine Solidarity Campaign (PSC).

At the Texas school, investigators found social media posts denying the Holocaust, praising Hitler and calling for people to “stuff Jews in the oven.” One recent UTA graduate who urged a friend to “kill some Jews” was fired from her job as a preschool teacher after her comment came to light. ‘Canary Mission’ has documented numerous other examples of antisemitism from BDS supporters.

BDS activists also hijacked anti-Trump protests at Northwestern University and the University of California, Irvine. At California State University at Fullerton, a professor allegedly punched a conservative student during an SJP protest against the Trump administration.

Other antisemitic incidents were also reported in February. At the Rhode Island School of Design, swastikas were found in a dorm bathroom. At the University of Michigan, mass emails with neo-Nazi content were sent from a hacked account to Jewish and back students, while at the University of Minnesota, an individual was charged with distributing neo-Nazi flyers.

A more convoluted incident unfolded at McGill University, where a member of the student government and a BDS leader tweeted that he wanted to “punch a Zionist.” When confronted, the student government initially rejected a call to remove him, but reversed itself after the university administration intervened. The student government then alleged that the administration was improperly interfering. The student eventually resigned his position.

At UC Riverside, the student government voted on a resolution calling for the university to ban Sabra brand hummus from its facilities. In response, a university spokesman stated that there were no plans to do so. Sabra is partially owned by the Israeli based Strauss Group, and has become associated with Israel and specifically the Israel Defense Forces.

Elsewhere, the student government at London City University overturned a BDS resolution, while another one was blocked at Ulster University. At the University of Exeter, however, a BDS supporter who compared Israel to Nazis was elected to the student government. Another investigation, at University College London, confirmed that BDS advocates had “intentionally disrupted” a talk by a former Israeli soldier, and recommended disciplinary action.

These incidents show the continuing growth of harassment and violence by BDS advocates and Neo-Nazis against Jewish, Israeli and pro-peace forces on campus.

More positively, new British antisemitism guidelines that include rejection of overt anti-Israel bias have begun to have direct impacts. Three universities — the University of Central Lancashire, the University of Exeter and University College London — have canceled ‘Israel apartheid week’ events as a result of the guidelines. At Lancashire, administrators cited the new guidelines directly, while at the London school, an event was canceled after the administration found BDS supporters had not “gone through proper process.” In cancelling their event, Exeter officials cited “safety and security issues” and also denied an appeal from the school’s Palestine Society. The cancellations came as British Education minister Jo Johnson repeated warnings to universities that “intimidation and violence” against Jewish students would not be tolerated.

The antisemitism guidelines have also had a political impact, as Communities Secretary Sajid Javid directed local councils not to boycott companies and countries, specifically Israel. This is a dramatic move against local councils that have been at the forefront of the BDS movement throughout Britain. If the guidelines withstand the inevitable legal challenges, the academic landscape in Britain will be fundamentally reshaped against BDS.

There were also two major BDS developments in the political sphere. First, convicted Palestinian terrorist Rasmieh Odeh will be a featured speaker at the Jewish Voice for Peace national conference. Odeh, currently on trial for lying on her US visa application, is also on the organizing committee of the “International Women’s Strike,” a global left-wing protest group. The elevation of Odeh, long championed by Palestinian Americans and the BDS movement — as well as BDS supporter Linda Sarsour, a co-organizer of the Women’s March — to the status of left-wing icons, demonstrates the convergence of BDS and far left.

The other development was the appointment of Keith Ellison, former Nation of Islam member and BDS supporter, to become deputy chair of the Democratic National Committee (DNC). Former Labor Secretary and Assistant Attorney General Tom Perez, who had the support of former President Barack Obama, narrowly defeated Ellison.

Ellison’s candidacy had been endorsed by Elizabeth Warren, Charles Schemer and Bernie Sanders supporters, and also by Neo-Nazi leader David Duke.

In contrast, other global political leaders and parties have intensified their condemnations of BDS. During Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu’s first ever visit to Australia, Prime Minister Malcolm Turnbull stated, “My government will not support one-sided resolutions criticizing Israel of the kind recently adopted by the UN Security Council and we deplore the boycott campaigns designed to delegitimize the Jewish state.” During visits to Belgium and Britain, Netanyahu also requested that leaders stop funding BDS organizations.

In Germany, politicians from the ruling Christian Democratic Union party submitted a resolution condemning the BDS movement, saying, “Who today under the flag of the BDS movement calls to boycott Israeli goods and services speaks the same language in which people were called to not buy from Jews. That is nothing other than coarse antisemitism.” The resolution is expected to be the first in a series of proposals designed to stop German states from adopting BDS policies.

Elsewhere, a local Spanish municipality canceled its Israel boycott resolution after similar laws were overturned by Spanish courts.

Closer to home, a Montana law prohibiting the state from doing business with companies boycotting Israel advanced in the legislature. A similar bill passed in the Minnesota and Texas state legislatures. The State of Illinois, which had adopted anti-BDS legislation, also issued a warning to the European Union about boycotts aimed at Israeli communities across the Green Line.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Purim Adloyada parade celebrates 25th anniversary

Israel21cPurim Adloyada parade celebrates 25th anniversary

Viva Sarah Press


US President Trump, The Beatles, Pippi Longstocking, Olaf and Elsa, Wonder Woman and Mary Poppins are all taking part in the Holon extravaganza.

Holon Adloyada Purim Parade. Photo by Roni Schutzer/FLASH90 Holon Adloyada Purim Parade. Photo by Roni Schutzer/FLASH90

As floats of The Beatles, Pippi Longstocking, Olaf and Donald Trump-as-Gulliver wheel down the streets of Holon in this year’s annual Purim Adloyada parade, parade designer Zipi Ifat and creative and development designer Arik Lefler will be looking on like proud parents.

Ifat and Lefler are two of the more than 200 people who work on putting together the annual holiday parade.

This year marks the 25th anniversary of the national Adloyada Purim Parade in Holon, the country’s central event. The parade will take place on Sunday, March 12, 2017, under the theme “Heroes of our Childhood and Youth.”

Olaf, a character from “Frozen,” will feature in the 2017 Holon Adloyada parade. Photo taken in a Holon warehouse where he was being built. Photo by Viva Sarah Press

“I’m very happy to see that this parade is celebrating 25 years. When I started 25 years ago, Israel didn’t have such a thing. Today, it is a part of the culture of Israel,” Ifat, the national parade’s designer for 23 years, tells ISRAEL21c, at the Holon studio where the floats are being built weeks before the big event. “At the parade, I feel very happy. And as soon as it’s over, I begin to think about next year.”

Touch-ups on The Beatles, February 2017. Photo by Viva Sarah Press

read more: Purim Adloyada parade celebrates 25th anniversary


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com