Archive | 2017/03/12

Proces Georgesa Bensoussana albo śmiertelna choroba Europy

Proces Georgesa Bensoussana albo śmiertelna choroba Europy

Ludwik Lewin


Georges BensoussanGeorges Bensoussan

8 marca paryski sąd uniewinnił francuskiego historyka Georges’a Bensoussana z zarzutu nawoływania do dyskryminacji i nienawiści rasowej muzułmanów. Redakcja paryskiego tygodnika to uniewinnienie nazwała „przejaśnieniem na horyzoncie wolności słowa”. Jest to przejaśnienie bardzo względne. Wyrok w pierwszym procesie o ujawnianie istnienia szeroko rozpowszechnionego antysemityzmu we Francji jest mniej istotny niż to, że można za to ujawnianie trafić pod sąd na skutek doniesienia organizacji, które pod płaszczykiem antyrasizmu starają się zakazać wszelkiej krytyki muzułmanów.

25 stycznia aż do późnej nocy trwała rozprawa w paryskim sądzie. 12 godzin obrad poświęcone było rozważaniu winy francuskiego historyka, Georgesa
Bensoussana. Ścigany jest on z oskarżenia publicznego z powodu podejrzenia o przestępstwo zadenuncjowane przez CCIF – Kolektyw przeciw Islamofobii we Francji. Do CCIF dołączyły się inne organizacje i stowarzyszenia „obrony praw człowieka”.

Prokurator zażądała grzywny. Wyrok zapaść ma 7 marca.

Georges Bensoussan, dyrektor Revue d’histoire de la Shoah (przegląd historii Szoah), od trzydziestu lat pracuje nad wszelkimi formami antysemityzmu, starając się zbadać wielorakie labirynty tej wściekłej pasji – przedstawiał oskarżonego Jacques Tarnero, naukowiec i autor filmów dokumentalnych. Po czym dodał: „ten intelektualista nie zdawał sobie sprawy, że we Francji, w roku 2017 obowiązuje zakaz myślenia”.

Georges Bensoussan znany jest szerokiej publiczności głównie z wydanej w 2002 roku książki Stracone Terytoria Republiki, w której nauczyciele szkół z „trudnych przedmieść” opowiadają, jak młodzież muzułmańska przeciwstawia się nauczaniu historii (bo kolonializm, bo szoah) zmusza dziewczęta do noszenia spodni i uniemożliwia wspólne z chłopcami zajęcia WF. W zeszłym roku wyszła, znów opracowana pod jego kierownictwem, Francja Ujarzmiona, z której wynika, że sytuacja przez 15 lat zdecydowanie się pogorszyła. A to dlatego, że jak pisał recenzent paryskiego dziennika „le Figaro”: „Dyktatura naszych politycznie prawidłowych elit spowodowała, że każdy, kto ośmielił się mówić prawdę i uprzedzać o niebezpieczeństwie, był systematycznie oczerniany i miał zamknięty dostęp do mediów. Kiedy wygwizdywano Marsyliankę nasi radni i deputowani zatykali sobie uszy, kiedy deptano i palono francuską flagę, patrzyli w drugą stronę i nie odzywali się, gdy młodzi muzułmanie, z okrzykiem «niech żyje Bin Laden», przyklaskiwali masakrom 9/11”.

10 października 2015, historyk, biorący udział w audycji publicznego radia „France Culture”, prowadzonej przez członka Akademii Francuskiej, znanego filozofa Alaina Finkielkrauta, powiedział: „W łonie narodu francuskiego obecny jest dziś inny lud, który powoduje upadek pewnej liczby wartości demokratycznych, wartości, na których wyrośliśmy. Dopóki nie pozbędziemy się tego atawistycznego antysemityzmu, nie będzie integracji”.

Było to nawiązaniem do wypowiedzi francuskiego socjologa, pochodzenia algierskiego Smaïna Laachera, który występując w filmie telewizyjnym, sformułował to nieco inaczej: „Ten antysemityzm odnajdujemy już w domu. Istnieje w przestrzeni domowej i w sposób niemal naturalny pozostaje w języku. Gdy rodzice chcą zbesztać dzieci, to starczy by nawymyślali im od Żydów. Ale o tym wiedzą wszystkie rodziny. Jest wielką hipokryzją niezauważanie, że ten antysemityzm najpierw wywodzi się z domu”.

W audycji Finkielkrauta, Georges Bensoussan użył podobnej metafory – i o to jest oskarżany – mówiąc, że w rodzinach arabsko-muzułmańskich antysemityzm wysysa się z mlekiem matki. Do tego żydowski historyk nie ma prawa.

Gdy zaś chodzi o Smaïna Laachera to najpierw udawano, że nie usłyszano co powiedział, a następnie naciskano by to odwołał. Po sądach się go jednak nie ciąga.

Podczas rozprawy Georges Bensoussan zacytował jakże bliskie swojemu, sformułowanie z artykułu Saïda Ghallaba, który dawno temu pisał w miesięczniku J-P Sartre’a Les Temps modernes: „najgorszą obrazą, jaką potraktować może jeden Marokańczyk drugiego Marokańczyka, jest nazwanie go Żydem. To na takim nienawistnym mleku wyrośliśmy”.

Jacques Tarnero pisał w miesięczniku „le Causeur”: „Bada się antysemityzm nazistowski, stalinowski, komunistyczny, ale antysemityzm wywodzący się ze świata arabsko-muzułmańskiego pozostaje u nas wielkim tabu. Pod hasłem «bez fałszywych zestawień», «uwaga na islamofobię», wydaje się zakazy jakiegokolwiek krytycznego spojrzenia na to, co jest wspólnym, rujnującym kulturę przekonaniem ogromnej części młodzieży w „trudnych dzielnicach”, „pochodzącej z różnorodności” (jak mówi się we Francji o obywatelach nieeuropejskiego pochodzenia). Trzeba używać eufemizmów, aby broń Boże, nie nazwać po imieniu tych okupowanych terytoriów, opuszczonych przez rodziny żydowskie po to by uchronić ich dzieci przed wyzwiskami i groźbami antysemickimi. Do czego to prowadzi zobaczono dopiero kiedy Mohamed Merah zabił żydowskie dzieci, dlatego że były Żydami. Przez chwilę wierzono, że potężna manifestacja po morderstwach w redakcji Charlie Hebdo i koszernym supermarkecie zmieniła ten stan rzeczy. Tylko przez chwilę”.

Bensoussana postawiono pod sąd za to, że bez ogródek powiedział, że we Francji przesunęła się nienawiść do Żydów, że ta nienawiść przestała być monopolem skrajnej prawicy i jej neonazistowskich epigonów, że najbardziej żywotna jest obecnie w mentalności arabsko-muzułmańskiej. Gorzej, dał on do zrozumienia, że ta nienawiść jest głęboko wpisana w kulturę ludności arabsko-muzułmańskiej we Francji. Są tacy, dla których taki stan rzeczy nie może być prawdą i nie ma się prawa go nazywać.

Surrealistycznego wymiaru nabrała rozprawa, gdy socjolog Nacira Guénif interpretując wypowiedź Smaina Laachera utrzymywała, że arabska obelga „ty Żydzie”, nie ma z Żydami i antysemityzmem nic wspólnego, że jest to „wyrażenie skostniałe, które przeszło do języka codziennego”. Czyli niby coś, jak po polsku leżenie na wznak, które nikomu już się ze znakiem krzyża nie kojarzy.

Wezwany na świadka Alain Finkielkraut z oburzeniem mówił o „stowarzyszeniach antyrasistowskich, które nie walczą już z rasizmem, gdyż ich celem jest zakazanie myślenia. Chodzi o to by uchronić rzeczywistość przed badaniem i muzułmanów przed krytyką. Dziwi mnie, że tu jestem, bo nie należy pytać czy Georges Bensoussan zawinił, pytać należy o to, czy mówi prawdę”.

Opowiadając przez radio o procesie, Alain Finkielkraut uznał, że jest to „wydarzenie o przerażającym znaczeniu”, gdyż „trybunał dał się zastraszyć, co stanowi jednocześnie katastrofę intelektualną i moralną. Jeśli odmawia się dostrzegania rzeczywistości, jeśli oskarża się tych, którzy starają się o niej myśleć, to nie pozostawia się najmniejszej szansy na ucieczkę przed rozłamem (społecznym) i rozpanoszeniem się nienawiści”.

Na rozprawie, gdy filozof cytował świadectwa „obelg antysemickich i antyfrancuskich”, adwokat Kolektywu przeciw Islamofobii zagroził mu, mówiąc, że „notuje jego słowa”. Gdy mowa była o dzieciach żydowskich zabitych w Tuluzie, pan mecenas odpowiedział: „a może Żydzi nie zabijają Arabów? Co się dzieje w Palestynie?”

Jacques Ternero porównał tę rozprawę do konferencji ONZ w Durbanie, która w 2001 roku „zwołana została pod hasłem walki z rasizmem, a na której w imię antyrasizmu, skandowano «śmierć Żydom». „Ta agonia świadomości, przybrana w cnotliwe szaty trybunału i prawdy oznacza przerażającą klęskę intelektualną, moralną i polityczną” – jako niejedyny powtórzył za Alainem Finkielkrautem.

Wybitny pisarz algierski Boualem Sansal przysłał do sądu list w obronie Bensoussana. Pisał w nim, że „W wypowiedzi, którą się mu zarzuca nie ma śladu islamofobii. (…) Ja sam wydobywałem na światło dzienne tę kulturę nienawiści, nienawiści do Żyda, chrześcijanina, homoseksualisty. (…) Mówiąc, że antysemityzm wynika z kultury, nawiązuje się tylko do tego, co napisane jest w Koranie i czego uczą w meczetach”. Czy ścigać go będzie sąd paryski? – zastanawia się Jacques Tarnero.

Podobny proces wytoczony został przez arabsko-muzułmańskie stowarzyszenie „Tubylcy Republiki” pisarzowi Pascalowi Brucknerowi, który w początku 2015 roku powiedział, że «należy wytoczyć proces wspólnikom morderców Charlie Hebdo» i oskarżył dwa podobne stowarzyszenia o «ideologiczne usprawiedliwianie śmierci dziennikarzy». Pisarz nie został skazany, sąd po całodziennej debacie, odrzucił pozew. Było to na kilka tygodni przed procesem Bensoussana. W sposób bardziej wyrafinowany oskarżono go nie o «islamofobię», która nie jest wykroczeniem, ale o «wzywanie do nienawiści rasowej», która we francuskim prawie jest przestępstwem.

Szczególnie przerażające jest, że do oskarżenia dołączyły się stowarzyszenia obrony praw człowieka, a wśród nich LICRA.

Powstała ona w 1926 roku, podczas procesu zabójcy Symona Petlury, Samuela Schwarzbarda, jako Liga przeciw Pogromom. Po uniewinnieniu Schwarzbarda zmieniła nazwę na Ligue Internationale contre l’Antisémitisme (Międzynarodowa Liga przeciw Antysemityzmowi).

Po II wojnie światowej liga naprawdę broni Żydów, starając się pokazać, że zarówno praski proces Slanskyego, jak i moskiewskie oskarżenia przeciw „mordercom w białych kitlach”, czyli żydowskim lekarzom, miały podłoże przede wszystkim antysemickie. We Francji LICA starała się zwalczać negacjonizm (kłamstwo oświęcimskie), pojawiający się w publikacjach od początku lat 50’ XX wieku.

LICA od początku występowała przeciw rasizmowi, piętnując południowoafrykański apartheid i segregację rasową w USA. W r.1979 zmienia się w LICRA (międzynarodową ligę przeciw antysemityzmowi i rasizmowi), co odpowiadało jej działalności. Działalności, która od lat 90’ zaczęła dryfować.

Francuski polityk i wydawca, zastępca mera Neuilly, Philippe Kersenty i adwokat Pierre Lurçat, autorzy opublikowanego w tygodniku „le Causeur” artykułu piszą: Próbując, w imię wynaturzonego spojrzenia na rasizm, uniemożliwić Georgesowi Bensoussanowi kontynowanie pracy historyka, LICRA potwierdza, że miał rację twierdząc – te powtarzające się procesy stanowią test dla naszej możliwości oporu.

A po okrzyku zadziwienia: „Jak to możliwe, że stowarzyszenie, powstałe po to by pomagać Żydom, współdziała w «sądowym dżihadzie» przeciw żydowskiemu intelektualiście, historykowi zagłady?” – autorzy artykułu dodają – „LICRA sprzedała duszę, poświęcając swe fundamentalne zasady dla krótkoterminowych względów politycznych”.

O innym oskarżycielu Bensoussana pisała internetowa publikacja „Atlantico”: „Skrajnie lewicowe stowarzyszenie MRAP jest jeszcze bardziej radykalne w przedsięwzięciu odżydzania. Jego inicjały oznaczały Mouvement Contre le Racisme, l’Antisémitisme et pour la Paix (ruch przeciw rasizmowi, antysemityzmowi i na rzecz pokoju). Inicjały pozostały, ale nazwa została zmieniona, znikła walka z antysemityzmem, a na jej miejsce pojawiła się „przyjaźń między narodami. Trzeba było coś znaleźć, żeby nie zrażać «trudnych dzielnic», w których wyraz «Żyd» używany jest tylko w przekleństwach”.

Alain Finkielkraut tłumaczy tę ewolucję tym, że stowarzyszenia praw człowieka, zamiast zajmować się prześladowaniami i uprzedzeniami, stają się policją myśli, a to dlatego, że „myśleć to uogólniać”. Jest to próba zabronienia badania rzeczywistości i zakazu krytykowania muzułmanów. Wiąże się to z tym, co nazywa strasznym paradoksem multikulturalizmu: „Najpierw odmawia się Zachodowi prawa do reprezentowania uniwersalizmu, przypominając, że istnieją inne kultury. Następnie stawia się pod pręgieżem wszystkich, którzy zauważają negatywne cechy tych kultur”.

Niezależnie od tego czy Georges Bensoussan zostanie skazany czy uniewinniony, jego proces jest symptomem śmiertelnej choroby Europy – pisałem po zakończeniu rozprawy i nie poddzielam optymizmu tych, którzy w wyroku widzą jakiekolwiek przejaśnienie.


Artykuł opublikowany pierwotnie w miesięczniku „Słowo Żydowskie” (luty 2017) wydawanym przez TSKŻ.

Ludwik Lewin

Dziennikarz i poeta, od 1967 roku mieszka w Paryżu, wieloletni korespondent Polskiej Sekcji BBC.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jordan releases soldier who killed 7 Israeli schoolgirls in 1997 massacre

Jordan releases soldier who killed 7 Israeli schoolgirls in 1997 massacre

AP AND TIMES OF ISRAEL STAFF


Ahmed Daqamseh, who served 20 years in prison, received at family home in northern town of Irbid with celebration and song

Ahmed Daqamseh on trial in Jordan in 1997. (YouTube screenshot)Ahmed Daqamseh on trial in Jordan in 1997. (YouTube screenshot)

Amman, Jordan — A Jordanian soldier who killed seven Israeli schoolgirls during a class trip to his country was released Sunday, after serving 20 years in prison, an official said.
Ahmed Daqamseh had killed the eighth graders in a 1997 shooting rampage at the scenic “Island of Peace” border post where he was stationed. Seven other girls were wounded at the time. The late-night release comes a day before the 20th anniversary of the massacre.
The release could raise tensions between Israel and Jordan. In 2011, Israel summoned Jordan’s ambassador to express anger after the kingdom’s justice minister at the time called for Daqamseh’s release.

Daqamseh was received early Sunday at his family home in the northern Jordanian town of Irbid with celebrations, including music and singing around his home. Media outlets in the kingdom carried photos of the celebrations.

Daqamseh is considered a hero by many in the country. Israeli media reported early Sunday that Jordanian authorities’ decision to release him in the middle of the night, at approximately 2 a.m. Sunday, was intended to prevent larger celebrations from being held for him in his hometown

Amer Sartawi, a spokesman for Jordan’s Public Security Directorate, said Daqamseh was freed early Sunday.

A military court deemed him mentally unstable at the time and sentenced him to life in prison, which in Jordan typically means 25 years. Jordanian lawmakers had lobbied for his early release.

After the shooting, Jordan’s King Hussein — the late father of the current king, Abdullah II — rushed to Israel and paid condolence visits to the girls’ families, a gesture that touched many Israelis at the time.

The shooting came three years after Israel and Jordan signed a peace treaty.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Archiwalny teledysk promujący film “Ziemia Obiecana” Andrzeja Wajdy

Archiwalny teledysk promujący film “Ziemia Obiecana” Andrzeja Wajdy

LodzESK2016   LodzESK2016



Ten archiwalny teledysk teledysk promujący film “Ziemia ObiecanaAndrzeja Wajdy zainspirował nas do stworzenia nowej, alternatywnej wersji. Będzie nam jeszcze dana Ziemia Obiecana.
Tekst: Jonasz Kofta
Muzyka: Zygmunt Konieczny

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com