Archive | August 2023

Mexican Soccer Club Apologizes for Referencing Nazi Joseph Goebbels in Twitter Post About Goal Ruling

Mexican Soccer Club Apologizes for Referencing Nazi Joseph Goebbels in Twitter Post About Goal Ruling

Shiryn Ghermezian


Inside Estadio Jalisco, the home stadium of Atlas FC located in Guadalajara, Mexico. Photo: Joel Espinosa via Wikimedia Commons

Atlas FC, a Mexican professional soccer team, said on Monday that it is “deeply sorry” for mentioning Nazi Propaganda Minister Joseph Goebbels in a Twitter post about an offside ruling during the team’s game over the weekend.

“We reiterate our solidarity, friendship and affection for the Jewish community and all those who have been victims of barbarity as we reaffirm our commitment to work together as a society and stop defamation, distortion of information and lies as a petty way of seeking notoriety by harming others,” the team further said in a released statement.

Atlas won 1-0 against the Major League Soccer (MLS) team New York City FC (NYCFC) in the Leagues Cup on Sunday night. The New York-based team thought it scored a late equalizer against Atlas but the video assistant referee overturned the match official’s decision and ruled it out for offside.

The ruling led to a dispute on social media and on Monday morning, Atlas posted a message on its Spanish language Twitter account defending the decision to rule out the goal.

“It is unfortunate how ‘influencers’, media people, ‘analysts’ manipulate by generating ideas of ‘supposed help’, but remembering what Goebbels, the Nazi Minister of Information (Hitler’s right-hand man) said, which they apply to perfection: ‘lie, lie, lie because something will stick, the bigger the lie, the more people will believe it,’” read the tweet, as reported by The Athletic. The Twitter post reportedly included a screenshot proving that NYCFC’s Justin Haak was offside.

There is no evidence that Goebbels said the “bigger the lie” quote but it is often attributed to him, according to the Jewish Virtual Library.

Atlas has since been deleted the Twitter post and issued a statement later on Monday apologizing for the remark, saying it is “deeply sorry for any confusion that the use of a sensitive and unnecessary reference in a tweet this morning may have caused.”

“WE REJECT and are against any value that said regime represented in one of the darkest times of humanity. It is precisely what should be avoided in all aspects,” the statement read. “We will open the relevant investigations to understand the origin of the tweet and we will act accordingly internally. We call for fair play also off the pitch, where we all add to the spectacle, co-existence and the development of our football.”

Atlas will next play Toronto on Sunday in the Leagues Cup, which has teams from MLS and Liga MX, Mexico’s top professional soccer division, competing in a month-long tournament.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


81 lat temu Janusz Korczak oraz jego podopieczni zostali wywiezieni do niemieckiego obozu śmierci w Treblince

Janusz Korczak. Fot. PAP/Reprodukcja


81 lat temu Janusz Korczak oraz jego podopieczni zostali wywiezieni do niemieckiego obozu śmierci w Treblince

Agata Szwedowicz


81 lat temu, 5 lub 6 sierpnia 1942 r., Janusz Korczak, jego współpracownica Stefania Wilczyńska oraz 192 wychowanków z Domu Sierot przy ul. Siennej w Warszawie zostali doprowadzeni na Umschlagplatz. Stamtąd wywieziono ich do niemieckiego obozu zagłady w Treblince.

Janusz Korczak, a właściwie Henryk Goldszmit, urodził się 22 lipca 1878 lub 1879 roku w Warszawie. Dokładnej daty nie znamy, bo ojciec Korczaka – ceniony warszawski adwokat – nie zadbał o szybkie sporządzenie synowi metryki. Nie angażował się także zbytnio w życie rodzinne. Po latach Korczak będzie wspominał chłód, smutek i samotność, których doświadczał w domu rodzinnym.

Siedmioletni Henryk trafił do prywatnej szkoły przygotowującej do gimnazjum, w której panowała żelazna dyscyplina i rózga. We wspomnieniach Korczaka szkoła ta stanie się symbolem strachu i przemocy, samotności i bezradności ucznia wobec dominacji nauczyciela. Smutne dzieciństwo uwrażliwiło Korczaka na los dzieci.

Studiował Wydziale Lekarskim Cesarskiego Uniwersytetu w Warszawie. W tym okresie rozpoczął pracę publicysty w pismach “Czytelnia dla wszystkich”, “Kolce” i “Głos”. W 1904 roku ukazała się pierwsza książka Korczaka – “Dzieci ulicy”, dwa lata później kolejna – “Dziecko salonu”. Pseudonim Janusz Korczak zaczerpnął z powieści Kraszewskiego “Historia o Januszu Korczaku i o pięknej miecznikównie”.

Leon Gluzman, wychowanek Domu Sierot na Krochmalnej, wspominał po latach: Ten Dom nie był podobny do strasznych przytułków, które zwykle przedstawia się w powieściach lub pokazuje w filmach. To był Dom w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Opiekowano się nami tak, jak pod rodzinnym dachem.

Korczaka – publicystę, pisarza i społecznika – ukształtowało środowisko działającego na początku XX wieku Uniwersytetu Latającego, na którym wykładali jego mistrzowie: Ludwik Krzywicki, Jan Władysław Dawid, Wacław Nałkowski. Po uzyskaniu dyplomu w 1905 roku Korczak podjął pracę jako pediatra w szpitalu im. Bersohnów i Baumanów. Zajmował się tam pacjentami z najbiedniejszej, proletariackiej części miasta. W tym okresie życia podjął decyzje, że nie założy rodziny, nie będzie miał własnych dzieci i poświęci się pracy społecznej.

7 października 1912 roku Janusz Korczak został dyrektorem Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej 92 w Warszawie – placówki opiekuńczej dla dzieci żydowskich, powstałej staraniem Towarzystwa “Pomoc dla Sierot”. Tam Korczak, razem ze Stefanią Wilczyńską, stworzyli oryginalny, autorski program wychowawczy, który realizowany był również w sierocińcu dla dzieci polskich Nasz Dom mieszczącym się na Bielanach. W wydanym w 1918 roku eseju “Jak kochać dziecko” Korczak nakreślił najważniejsze elementy swojego programu pedagogicznego opartego na szacunku wobec dziecka.

Leon Gluzman, wychowanek Domu Sierot na Krochmalnej, wspominał po latach: “Ten Dom nie był podobny do strasznych przytułków, które zwykle przedstawia się w powieściach lub pokazuje w filmach. To był Dom w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Opiekowano się nami tak, jak pod rodzinnym dachem. (…) Zapamiętałem doktora Goldszmita w białym kitlu lekarza. Był średniego wzrostu, chociaż wówczas wydawał mi się wysoki, łysy, o rudawej bródce i przenikliwych niebieskich oczach. Zawsze w okularach, zawsze z papierosem w ustach. Żył jak odludek. Pamiętam jego poddasze wypełnione książkami, które odziedziczył po swoim ojcu i żelazne łóżko” – wspominał Gluzman.

Dzieci na równi z dorosłymi brały udział w zarządzaniu Domem Sierot. Miały własny sejm, sąd i gazetę. Zadania dzielono pomiędzy wszystkich wychowanków, którzy na zasadzie dyżurów dbali o czystość, pracowali w kuchni i przy posiłkach, pomagali młodszym w odrabianiu lekcji. Ten system sprawdził się doskonale – w 1920 roku na 100 dzieci przebywających w Domu Sierot pracowała jedna gospodyni, jedna wychowawczyni, stróż i kucharka. Dzieci były niemal samowystarczalne.

Korczak był nie tylko wychowawcą, ale też utalentowanym twórcą literatury dla dzieci, autorem takich książek jak “Król Maciuś Pierwszy” (1923), “Bankructwo małego Dżeka” (1925), “Kajtuś Czarodziej” (1935). W 1926 roku ukazał się pierwszy numer “Małego Przeglądu”, redagowanego przez Korczaka (a potem jego asystenta Igora Newerly’ego) – pisma tworzonego przez dzieci i do dzieci adresowanego.

Domy sierot założone przez Korczaka, nowatorskie metody wychowawcze i prawdziwy szacunek, jaki żywił wobec dzieci, często powodowały, że jego stosunki z podopiecznymi bywały idealizowane. Tymczasem Joanna Olczak-Ronikier, autorka najobszerniejszej z dotychczas wydanych biografii Korczaka (“Korczak. Próba biografii”), podkreśla, że wcale nierzadko wychowankowie mieli do Korczaka wielki żal i poczucie, że zostali wykorzystani w dziwacznym eksperymencie. Po ukończeniu 14 roku życia większość dzieci z korczakowskich domów dziecka musiała się usamodzielnić. Wychowane w stworzonym przez niego idealnym, sprawiedliwym świecie, okazywały się często kompletnie nieprzygotowane do życia w społeczeństwie. Sam Korczak nigdy zresztą nie ukrywał, że jego działalność nie ma wyłącznie charakteru charytatywnego a jest pracą naukową, próbą wychowania “nowego człowieka”.

Przez lata nieznany był fakt, że Korczak należał do masonerii. Olczak-Ronikier uważa, że do wolnomularstwa wstąpił najpóźniej w 1925 roku, inicjowany był w Loży “Gwiazda Morza” Międzynarodowej Federacji “Le Droit Humain” powołanej do tego, aby “pogodzić wszystkich ludzi, których dzielą bariery religii i poszukiwać prawdy przy zachowaniu szacunku dla drugiego człowieka”.

Olczak-Ronikier podkreśla, że życie Starego Doktora trzeba postrzegać na tle losów polskiej inteligencji lewicowej żydowskiego pochodzenia. “Utopijna wiara, że można być zarazem Żydem i Polakiem, towarzyszyła mu przez całe życie. Dobrze wiedział, jak trudna jest taka podwójna tożsamość, ale nigdy jej nie negował” – pisze Olczak-Ronikier. Korczak wielokrotnie obserwował antysemityzm i doświadczał go. Podczas I wojny światowej był świadkiem pogromów w Myszyńcu, Żyrardowie, Pomorzanach. W latach trzydziestych endecka prasa oskarżała go o szerzenie bolszewickiej propagandy i filosemityzmu, jego pedagogiczne audycje zostały zdjęte z anteny po interwencjach słuchaczy, którym nie podobało się żydowskie pochodzenie autora. W połowie lat trzydziestych Korczak odwiedził Palestynę i poważnie myślał o opuszczeniu Polski.

Przyjmuje się, że Korczak, Stefania Wilczyńska i ich wychowankowie zginęli w Treblince 6 sierpnia 1942 roku. Ale i to nie jest pewne, bo niektórzy badacze uważają, że nie przeżył transportu w strasznych warunkach do obozu zagłady.

Olczak-Ronikier zauważa, że historia śmierci Korczaka przysłoniła historię jego życia, mit heroicznego pochodu na Umschlagplatz z dziećmi z sierocińca zastąpił prawdziwą opowieść o człowieku pełnym zahamowań, bardzo skrytym, obawiającym się bliskości, niespokojnym, bezkompromisowym, często gwałtownym i niemiłym dla otoczenia. Olczak-Ronikier w swojej książce nie doszukuje się na siłę sensacji w życiu bohatera, podkreśla jednak wielokrotnie, że obawiał się bliskości z kobietami. Nie rozstrzyga, czy było to konsekwencją niefortunnych pierwszych doświadczeń miłosnych, czy lęku przed chorobami wenerycznymi. Ojciec Korczaka zmarł na syfilis w szpitalu dla psychicznie chorych, a syn całe życie obawiał się, że może podzielić jego los.

Podczas okupacji Korczak razem z wychowankami Domu Sierot trafił do warszawskiego getta. Igor Newerly próbował dostarczyć mu fałszywe dokumenty z aryjskiej części miasta, ale Stary Doktor nie chciał opuścić swych podopiecznych. Ostatni zapisek w “Pamiętniku”, który pisał w getcie, pochodzi z 5 sierpnia 1942 r. Korczak zastanawiał się w nim, czy jego łysina w oknie jest dobrym celem dla stojącego nieopodal niemieckiego wartownika. Dzień później akcja likwidacyjna warszawskiego getta objęła sierocińce.

Ostatnia droga Korczaka i jego wychowanków na Umschlagplatz była wielokrotnie opisywana. W niektórych relacjach dzieci z Domu Sierot maszerowały czwórkami, odświętnie ubrane, z flagą Króla Maciusia Pierwszego, każde z nich o miało ze sobą ulubioną zabawkę lub książkę, a chłopiec na czele pochodu grał na skrzypcach. Naoczny świadek – Marek Rudnicki – zapamiętał tę scenę inaczej. Korczak, bardzo już chory i wyczerpany, ledwie powłóczył nogami, dzieci, sparaliżowane przerażeniem, szły w całkowitej ciszy.

Przyjmuje się, że Korczak, Stefania Wilczyńska i ich wychowankowie zginęli w Treblince 6 sierpnia 1942 roku. Ale i to nie jest pewne, bo niektórzy badacze uważają, że nie przeżył transportu w strasznych warunkach do obozu zagłady.

Niezależnie od sporów co do przebiegu ostatnich chwil “Starego Doktora” Korczak i jego podopieczni stali się jednym z symboli dokonanej przez Niemców zagłady ludności żydowskiej w okupowanej Polsce. W 1990 roku swoją premierę miał film biograficzny “Korczak” w reżyserii Andrzeja Wajdy. 1 czerwca 2006 roku w warszawskim Parku Świętokrzyskim odsłonięto pomnik Janusza Korczaka. Osobny głaz z inskrypcją “Janusz Korczak i dzieci” znajduje się na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Treblinka II.(PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Redefining Israel’s Reasonableness Test

Redefining Israel’s Reasonableness Test

WARREN ZEV HARVEY


Israeli Supreme Court Justice Menachem Elon sought to ground the court’s controversial doctrine in empirical data and hard logic, with the help of the Talmud.

.
Menachem Elon, early 1980s / ISRAELI GOVERNMENT PRESS OFFICE

On July 24, 2023, Israel’s Knesset amended the 1984 Basic Law concerning the judiciary to prohibit judges from using “the reasonableness test” (illat ha-sevirut) in reviewing governmental decisions. The passing of the amendment set off stormy demonstrations throughout Israel. The amendment states that no court of law “may consider the reasonableness of a decision by the Government, the Prime Minister, or any other Minister.” The amendment is part of the controversial “judicial reform” that is being pursued by Israel’s governing coalition.

In order to mollify the opposition, members of the government have recently claimed that the reasonableness test is “no big deal,” “a minor thing,” and “not very important.” Such claims are, to say the least, imprecise. After all, the concept of reasonableness has for generations occupied the best jurists and philosophers of law—in the United States since the Fourth Amendment to the Constitution was adopted in 1789 and in England since Vaughn v. Menlove in 1837. The Italian jurist Silvia Zorzetto, in her article “Reasonableness” (2015), argues that the concept of reasonableness (rationalibilitas) is firmly anchored already in ancient Roman law. Israeli law inherited the reasonableness test from British Mandatory law, but developed it in new, creative, and fruitful directions. It is probably true that Israeli jurists, more than any others, have developed the reasonableness test as a primary tool in judicial review.

The thrust of the extensive legal scholarship on the subject is that the reasonableness test is problematic and difficult to define. At the same time, it is eminently useful, and as the American jurists Sam Kamin and Justin Marceau concluded in their article “Double Reasonableness” (2014), “it is unlikely that any area of law lacks a reasonableness test at the center of a core doctrine.” Or as another American jurist, Brandon Garrett, argued in his article “Constitutional Reasonableness” (2017), the concept of reasonableness is the “glue that holds together vastly disparate constitutional provisions and standards.”

One fascinating Israeli contribution to the conceptualization of the reasonableness test is that of the late Supreme Court Justice Menachem Elon, the celebrated expert on Talmudic law. In 1989 he used the reasonableness test to overturn—or rather to correct— a previous decision by Supreme Court Justice Aharon Barak. In his ruling, Justice Elon resourcefully reinterpreted the reasonableness test in terms of Talmudic law and Rabbinic midrash.

Aharon Barak / ISRAELI GOVERNMENT PRESS OFFICE

The case before Justice Elon was that of Gamaliel Shahino v. the National Labor Court and Others (High Court of Justice 516/86). It concerned a 1977 government policy on financial benefits for the disabled. According to this policy, a disabled person who lacked a driver’s license was entitled to receive a loan for the purchase of a car only on the condition that the driver of the car would be a relative who lives in the same building. This policy had been upheld by Justice Aharon Barak, who concluded, in the case of Yair Horn v. the Minister of Finance (High Court of Justice 630/84): “The question before us is if the condition chosen by the Government [i.e., that the driver must be a relative who lives in the same building] … is so unreasonable that no governmental authority could choose it. We have no difficulty in answering this question, that the option chosen by the governmental authority is not so unreasonable as to warrant our intervention.”

In his ruling, Justice Elon agreed with Justice Barak that the condition according to which the disabled person’s driver must be a relative is not unreasonable, but, unlike Justice Barak, he dismissed as unreasonable the second condition according to which the relative must live in the same building. He ruled:

The requirement that the relative live in the same building is invalid because it discriminates against the entire community of disabled people who live in one-story houses, and it thus constitutes a decree [gezerah] with which it is impossible to comply—like “the bed of Sodom” which did not fit either the tall guest or the short one [BT Sanhedrin 109b]. [This requirement discriminates against] the majority of the entire disabled population …

Now, the requirement that the relative live geographically close to the disabled person is reasonable, both because he needs to help him and be at his service, and also to reduce as much as possible the fear that the vehicle will not be used only by the disabled person. But securing these goals can be achieved in other ways which are reasonable and correct …

The approach taken in the agreement, namely the requirement that the relative live in the same building, is not only less beneficial and less logical than the alternative approach of determining a particular distance [i.e., the driver must live within a specified distance from the disabled person], but it is completely unreasonable (bilti sevirah laḥalutin), for it discriminates against a considerable and large public, who it is clear in advance cannot meet the requirement of living in the same building.

Justice Elon was generally known as a critic of Justice Barak’s “activist” doctrine of judicial review. But here, in this case, he invoked the reasonableness test more freely and more confidently than Justice Barak, and he unequivocally and unhesitatingly dismissed the government’s policy as “completely unreasonable.”

There is in Justice Elon’s decision a clear distinction between reasonable and unreasonable: It is reasonable to require that the driver be a relative and live nearby. It is unreasonable to require that he live in the very same building. The difference is between a requirement with which most of the disabled can comply and one with which most of them cannot comply.

Justice Elon in effect interpreted the modern legal concept of reasonableness in terms of the old Talmudic principle: “One may not enact a decree on the public unless the majority of the public is able to comply with it” (BT Avoda Zarah 36a; cf. JT ibid., 2:9 45d). He writes about this principle in his classic book Jewish Law (in Hebrew, 1973, pp. 443-442; English translation, 1994, pp. 539-540): “This essential principle was a guiding rule and a directive in all the legislative activity of the scholars of Jewish Law.” According to Justice Elon, the requirement that the disabled person live in his building is unreasonable because “the vast majority of the disabled public” are unable to comply with it.

Justice Elon in effect interpreted the modern legal concept of reasonableness in terms of the old Talmudic principle: ‘One may not enact a decree on the public unless the majority of the public is able to comply with it.’

This decision of Justice Elon’s concerning the rights of the disabled is a good example of his well-known practice of interpreting contemporary Israeli law in terms of Talmudic law, thus giving the contemporary law new depth and fecundity. Such decisions reveal Justice Elon’s erudition and ingenuity, but more important, they demonstrate how recourse to Talmudic law can strengthen and enhance Israeli law.

The most common argument voiced today in Israel by critics of the reasonableness test is that it is allegedly “subjective.” However, the interpretation advanced by Justice Elon gives the reasonableness test a firm objective and empirical basis. For example, it is possible for legislators or judges to avail themselves of sociological researches, public surveys, opinion polls, etc., in order to assess whether or not the majority of the public is able to comply with a proposed decree. Maimonides sets down strict instructions to Rabbinic judges, who sometimes function also as legislators, and admonishes them to seek empirical data before enacting decrees: “A court that intends to enact a decree, set down an amendment, or ordain a custom is required to evaluate the situation in order to ascertain ahead of time if the majority of the public is able to comply with them” (Laws of Rebels 2:5).

Later Israeli justices did not follow Justice Elon’s precedent in interpreting the reasonableness test in terms of the Talmudic principle “One may not enact a decree on the public unless the majority of the public is able to comply with it.” However, it seems to me that the principle could have been cited profitably in several past decisions of the Israeli High Court of Justice that were based on the reasonableness test. Consider, for example, the decision in 1989 to invalidate the prohibitory injunction of the minister of the interior and to allow the construction of a sports stadium in Jerusalem, later called Teddy Stadium, for the benefit of all Jerusalemites (High Court of Justice 581/87); or the decision in 2005 to invalidate certain sections of the Gaza Disengagement Law in order to increase the financial rights of all the evacuees from the Jewish settlements (High Court of Justice 1161/05) (2005); or the decision in 2007 to invalidate the policy of the minister of defense and to require the government to reinforce school buildings fully against rocket fire in the communities adjacent to the Gaza Strip and in the city of Sderot (High Court of Justice 8397/06); or the decision in 2014 to invalidate the decision of the Kfar Vradim Local Council and to obligate it to build a ritual bath (mikvah) for citizens who wish to use it (Administrative Appeal 662/11). These cases concern services or benefits provided by a governmental authority. In all of them the authority’s original decision created an objective hardship for a large sector of the public, and the court, using the reasonableness test, offered relief.

However, not all examples of the High Court of Justice’s use of the reasonableness test can be interpreted in terms of the Talmudic principle concerning a decree with which the public is unable to comply. Indeed, the most controversial cases do not lend themselves to such an interpretation.

An instructive case that is often cited by both proponents and critics of the current judicial reform is The Parents Circle Families Forum and Others v. the Minister of Defense (2964/18; cf. 3030/23). In 2018, the minister of defense denied entrance to Israel to 110 Palestinians who wished to participate in the annual Joint Israeli-Palestinian Memorial Ceremony in Tel Aviv on Israel’s Memorial Day, and he explained that “this is not a memorial ceremony, but a demonstration of bad taste and insensitivity.” His decision was overturned by the justices (High Court of Justice 2964/18; cf. 3030/23), who ruled that it is “unreasonable” to prevent individuals from attending a public ceremony provided there are no security concerns. This ruling underscored the value of the reasonableness test, which enabled the court to permit the convening of an important public event that advances peace and goodwill. However, critics of the reasonableness test attacked the court’s ruling, and argued that it is a blatant example of unelected justices using a purely subjective test in order to cancel the legitimate ideological policies of a duly elected minister and to usurp executive powers. “Why,” they asked, “is the Court’s notion of reasonableness preferable to that of the Minister of Defense?”

The reasonableness test is a very valuable legal standard, but it is undeniably problematic. Judges who employ it should be sensitive to the arguments of its critics, and should be careful to avoid as much as possible the pitfall of subjectivity. Justice Elon gave the reasonableness test a firm objective and empirical basis that is relevant in many cases but unfortunately not in all.

Let us now return to Justice Elon’s decision regarding the rights of the disabled. He made reference in his decision not only to Jewish law but also to Rabbinic midrash. He compared a requirement with which the majority of the public is unable to comply to the “bed of Sodom,” which fit neither tall nor short guests. The wicked people of Sodom, like the legendary Greek criminal Procrustes, would saw down the legs of the tall and forcibly stretch out those of the short to make them fit the bed. The use of the powerful image of the “bed of Sodom” reveals the intensity of Justice Elon’s aversion to unreasonable laws.

Over the years, the judges of the State of Israel have contributed to the evolution of the reasonableness test with scores of well-argued legal decisions, and have used it boldly to protect the rights of citizens. Is it reasonable to discard it now?


Warren Zev Harvey is Professor Emeritus in the Department of Jewish Thought at the Hebrew University of Jerusalem where he has taught since 1977.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Daily News – August 7, 2023

Israel Daily News – August 7, 2023

ILTV Israel News


Three Jenin-based terrorists were neutralized on their way to execute a terror attack. And as the attacks continue, Tel Aviv terror attack victim and hero Chen Amir laid to rest. Netanyahu reveals shocking plans for the progression of the judicial reform. And much more.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


ONZ i Arabowie wybielają okrucieństwa Baszara Assada, obwiniają za nie – zgadnij kogo?

Liga Państw Arabskich nie ma problemu z przyjęciem syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada, którego reżim zabił setki tysięcy Arabów, w tym Palestyńczyków i Syryjczyków, od początku wojny domowej w Syrii w 2011 roku. Na zdjęciu: obóz dla uchodźców Jarmuk, niedaleko Damaszku, 22 maja 2018 r., kilka dni po odzyskaniu kontroli nad obozem przez syryjskie siły rządowe. (Zdjęcie: Louai Beshara/AFP via Getty Images)


ONZ i Arabowie wybielają okrucieństwa Baszara Assada, obwiniają za nie – zgadnij kogo?

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Liga Państw Arabskich (LAS), która reprezentuje 22 kraje członkowskie, przez kilka dziesięcioleci wydawała oświadczenia potępiające Izrael. Za każdym razem, gdy Izrael rozpoczyna operację antyterrorystyczną w odpowiedzi na palestyński terroryzm, w tym rakiety wystrzeliwane ze Strefy Gazy w kierunku Izraela oraz strzelaninę, ataki nożownicze i taranowanie samochodów, jest potępiany. Izraelski rząd jest również potępiany przez LAS za każdym razem, gdy zatwierdza budowę mieszkań dla rodzin żydowskich w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu [Judei i Samarii].

Jednak ta sama Liga Państw Arabskich nie ma problemu z przyjęciem arabskiego prezydenta, którego reżim od początku wojny domowej w Syrii w 2011 roku zabił setki tysięcy Arabów, w tym Palestyńczyków i Syryjczyków.

Od początku wojny domowej w Syrii zginęło 4214 Palestyńczyków; kolejne 3076 Palestyńczyków siedzi w więzieniach należących do reżimu syryjskiego, a kolejnych 333 zaginęło, według Action Group For Palestinians Of Syria, londyńskiej grupy czuwającej nad prawami człowieka, która monitoruje sytuację uchodźców palestyńskich w Syrii.

Około 400 tysięcy uchodźców palestyńskich z Syrii zostało wysiedlonych w wyniku wojny, ujawniła Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim (UNRWA).

“Większość z 438 tysięcy palestyńskich uchodźców pozostających w Syrii była co najmniej raz wysiedlana w Syrii – niektórzy byli wysiedlani wiele razy – a ponad 95 procent z nich nadal potrzebuje pomocy humanitarnej, by zaspokoić swoje podstawowe potrzeby… Do 280 tysięcy uchodźców palestyńskich z Syrii jest obecnie wysiedlonych w ramach Syrii, a kolejne 120 tysięcy uciekło do krajów sąsiednich, w tym do Libanu, Jordanii, Turcji, Egiptu i coraz częściej do Europy. W Libanie przebywa 31 tysięcy uchodźców palestyńskich. Wielu z nich zostało zepchniętych w niepewną i zmarginalizowaną egzystencję ze względu na ich niepewny status prawny i spotykają się z ograniczoną ochroną socjalną”.

W ubiegłym roku Rada Praw Człowieka ONZ oszacowała, że podczas wojny domowej w Syrii zginęło 306 887 cywilów. Syryjskie grupy opozycyjne szacują, że w Syrii zginęło łącznie 613 407 osób. Najbardziej brutalnym rokiem konfliktu był rok 2015, w którym zginęło około 110 tysięcy osób. Według Rady połowa ofiar wojny zginęła w latach 2013-2015.

Liga Państw Arabskich, zapamiętana z rezolucji “Trzy razy Nie” z 1967 r. (nie dla pokoju z Izraelem, nie dla uznania Izraela i nie dla negocjacji z Izraelem), skutecznie wybieliła okrucieństwa syryjskiego prezydenta Baszara Assada wobec własnego narodu i Palestyńczyków. W maju arabscy ministrowie spraw zagranicznych zgodzili się przywrócić członkostwo Syrii w LAS po jej zawieszeniu ponad 10 lat temu. Później zaprosili Assada do udziału w szczycie LAS w portowym mieście Dżedda w Arabii Saudyjskiej.

W przemówieniu przed arabskimi głowami państw Assad wyraził nadzieję, że szczyt będzie oznaczał “początek nowej fazy arabskich działań na rzecz solidarności między nami, pokoju w naszym regionie, rozwoju i dobrobytu zamiast wojny i zniszczenia”.

Oto arabski przywódca, odpowiedzialny za śmierć setek tysięcy Arabów i wysiedlenie kolejnych milionów, głoszący kazania o “pokoju, rozwoju i dobrobycie”.

Arabia Saudyjska odegrała znaczącą rolę w powitaniu reżimu Assada z powrotem w Lidze Państw Arabskich. Saudyjczycy pokazali, że wolą pokój z Assadem niż normalizację stosunków z Izraelem. Drastycznie ochładzając lata wysiłków dyplomatycznych, Saudyjczycy twierdzą, że dopóki nie zostanie ustanowione państwo palestyńskie, królestwo nie znormalizuje stosunków z Izraelem. Jeśli Saudyjczycy tak martwią się o los Palestyńczyków, dlaczego spieszą się do objęcia arabskiego dyktatora, którego reżim zabił tysiące Palestyńczyków?

Kilka dni po tym, jak Syria została powitana ponownie w LPA, ta sama organizacja wezwała społeczność międzynarodową do “interwencji w celu zakończenia naruszeń Izraela wobec palestyńskich dzieci i zapewnienia ochrony ich praw”.

Zanim Syrię oficjalnie powitano z powrotem w LAS, Assad otrzymał zaproszenie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie przyjęła go rodzina królewska Emiratów z pełnymi honorami i “grupą gwardii honorowej, by oddać cześć jego ekscelencji”.

To nie jest tak, że Assad wyraził jakąkolwiek skruchę lub przyznał się do odpowiedzialności – czy to obecnie, czy przez cały okres okrucieństw przeciwko własnemu narodowi. “Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby chronić ludzi. Nie można czuć się winnym, kiedy robisz wszystko, co w twojej mocy. Żal ci życia, które zostało utracone. Ale nie czujesz się winny, gdy nie zabijasz ludzi. Więc nie chodzi o winę” – stwierdził w wywiadzie dla Barbary Walters w 2011 roku.

Bez warunków wstępnych dla Assada Liga Państw Arabskich odwraca się od ponad 500 tysięcy zabitych Syryjczyków, prawie 7 milionów syryjskich uchodźców i 13 milionów wysiedlonych Syryjczyków.

Nie było żadnych znaczących reperkusji dla Assada, do czasu, kiedy prezydent USA Donald Trump zezwolił na bombardowanie syryjskich obiektów broni chemicznej w 2018 roku i podpisał Caesar Syria Civilian Protection Act, ustanawiającą międzynarodowe sankcje przeciwko morderczemu reżimowi Syrii w 2019 roku.

ONZ przyjęła rezolucje “procedur specjalnych”, potępiające “jednostronne środki przymusu” we wrześniu 2014 r. (około trzy miesiące po farsie ponownego wyboru Assada i jego próbie rehabilitacji swojego wizerunku) oraz ponownie w październiku 2020 r. (niemal natychmiast po wprowadzeniu przez USA sankcji na mocy Caesar Act). Wydaje się dziwne, że organizacja zajmująca się prawami człowieka, taka jak ONZ, musiała podjąć “specjalne procedury”, aby odwołać “ustawę o ochronie ludności cywilnej”.

Wraz z tymi procedurami ONZ wyznaczyła Alenę Douhan na specjalnego sprawozdawcę ds. oceny sytuacji humanitarnej w Syrii.

Douhan w swoich raportach dla ONZ narzeka na negatywny wpływ sankcji na Syrię, ale wydaje się mniej konkretna w kwestiach humanitarnych i bardziej zainteresowana definiowaniem terminologii prawnej:

“Jednostronne środki przymusu zostały określone przez Radę Praw Człowieka w jej rezolucjach 27/21 i 45//5 . Obejmują one środki gospodarcze i polityczne nałożone przez jedno państwo lub grupę państw w celu zmuszenia innego państwa do podporządkowania sobie wykonywania jego suwerennych praw, w celu zapewnienia określonej zmiany w swojej polityce”.

To jest sama definicja sankcji. Według Douhan kraje nakładające sankcje, w tym Stany Zjednoczone, ingerowałyby w prawo Syrii do masowego mordowania własnego narodu. Istotnie, byłaby to próba zapewnienia bardzo konkretnej zmiany w jej polityce. Czy nie mordowanie bronią chemiczną całych wiosek ludności cywilnej nie byłoby lepszą polityką praw człowieka?

Jak można było się spodziewać, ONZ wykorzystała sprawną taktykę Douhan wobec kształtowania polityki, aby przypiąć łatkę “jednostronnych środków przymusu” (UCM) do Izraela. Douhan zażądała raportów od palestyńskich organizacji pozarządowych, takich jak “Palestyńskie Centrum Praw Człowieka”, które przyjęły nową terminologię prawniczą i szybko przedłożyły raporty, takie jak “Wpływ izraelskich jednostronnych środków przymusu na prawo Palestyńczyków do zdrowia w Strefie Gazy. “

Według kolejnego raportu Douhan z ONZ to nie Assad powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności i ukarany sankcjami. To nie Assad zniszczył infrastrukturę Syrii bombardowaniami, morderstwami i ogólną dewastacją, ale raczej:

“Osiedla izraelskie… na okupowanych syryjskich Golan… [ograniczyły] dostęp ludności syryjskiej do ziemi i wody, naruszając jej prawa do odpowiedniego mieszkania, żywności i zdrowia… Raport zawierał także zalecenia [ że]… społeczność międzynarodowa powinna wprowadzić środki karne, aby położyć kres tym zbrodniom. Wszelkie kontakty z osadnikami, osiedlami i urzędującym premierem [Netanjahu] powinny ustać”.

Troska ONZ o prawa ludności syryjskiej do ziemi i mieszkań jest godna pochwały, ale gdzie było jej oburzenie, kiedy Assad po cichu dał 30-dni siedmiu milionom uchodźców rozsianych po Bliskim Wschodzie i poza nim na przedstawienie dowodu własności ich domów i majątku, bo inaczej utracą je? “Prawo 10” Assada dotyczące tej grabieży, dzięki któremu, jak donosi “Salon Syria”, jego rząd “… likwiduje ich tytuły [własności] i przejmuje ich posiadłości… używając prawa do zajmowania domów zwolenników opozycji i dawania ich członkom własnej bazy wsparcia [w tym sprzedawanie ich inwestorom zagranicznym]”, nie spotkało się ze cieniem protestu ze strony ONZ.

Diametralnie sprzeczna z jej milczącą aprobatą dla zajmowania gruntów i domów przez Asada jest obsesja ONZ na punkcie uchodźców palestyńskich i ich “prawa powrotu”. Chociaż rezolucja ONZ nr 194 rzekomo odnosiłaby się do prawa wszystkich uchodźców do powrotu do ich kraju urodzenia, jeśli będą oni “żyli w pokoju ze swoimi sąsiadami”, wydaje się, że w praktyce nie podejmuje się wysiłków, by dotyczyło to także uchodźców syryjskich.

Przedkładanie przez ONZ uchodźców palestyńskich nad siedem milionów uchodźców syryjskich jest niezrozumiałe, śmierdzi hipokryzją i wydaje się kolejnym symptomem tego, jak skorumpowana ONZ zdradza swoje własne świętoszkowate postanowienia.

Dlaczego ONZ nie otworzy całkowicie nowej agencji wyłącznie dla syryjskich uchodźców, tak jak to zrobiła dla Palestyńczyków poprzez UNRWA?

Ten ruch wydaje się jednak mało prawdopodobny w świetle tegorocznego raportu ONZ na temat Światowego Dnia Uchodźcy. Cztery z sześciu akapitów pomstowały: “Nakba – wydarzenie, które zrujnowało życie Palestyńczyków… na pokolenia, począwszy od 1947 r…. Jako największa i najdłużej wysiedlana ludność od czasów II wojny światowej” – tym samym całkowicie negując syryjskich uchodźców i wielu innych.

Według Amnesty International:

“W 2019 r. ponad dwie trzecie wszystkich uchodźców pochodziło z zaledwie pięciu krajów: Syrii, Wenezueli, Afganistanu, Sudanu Południowego i Mjanmy. Syria jest głównym krajem pochodzenia uchodźców od 2014 r., a pod koniec 2019 r. 6,6 miliona syryjskich uchodźców…”

O Palestyńczykach nawet nie wspomniano.

Syryjczycy są jednym z wielu ludów zajmujących dalekie miejsce w stosunku do Palestyńczyków. Tytuł w Arab News z zeszłego miesiąca informuje: “Wojna w Sudanie wyrywa z korzeniami 2,5 miliona ludzi, mówi ONZ, a zwłoki leżą na ulicach Darfuru”. Następny artykuł głosi: “ONZ mówiła o możliwych ‘zbrodniach przeciwko ludzkości’ w Darfurze, gdzie konflikt ‘przybrał wymiar etniczny’ “.

Na przykład reżim sudański odpowiedzialny za trwającą masakrę zasiada wraz z większością państw niedemokratycznych w Radzie Praw Człowieka ONZ.

ONZ rozbrajająco stwierdza, że:

Liga Państw Arabskich (LPA) ma wspólną misję z Organizacją Narodów Zjednoczonych (ONZ): promowanie pokoju, bezpieczeństwa i stabilności poprzez zapobieganie konfliktom, rozwiązywanie sporów i działanie w duchu solidarności i jedności… budowanie zaangażowania poprzez ćwiczenia w zakresie budowania potencjału i wymiany personelu. Rada Bezpieczeństwa dąży również do wzmocnienia interakcji z LAS…”

Przy tak przyjacielskich stosunkach między tymi dwiema organizacjami, w tym wymianie personelu, nic dziwnego, że ONZ strategicznie umieściła despotyczne reżimy w swoich radach i – jak wykazano w kolejnych rezolucjach – zajęła tak agresywnie stronnicze stanowisko wobec Izraela.

Odzwierciedlając dziwaczną wersję ONZ wydarzeń i winy, zaledwie trzy miesiące przed przyjęciem morderczego Assada, zastępca sekretarza generalnego LAS potępił “milczenie i apatię społeczności międzynarodowej wobec… okupowanych terytoriów palestyńskich… [uznając] premiera Benjamina Netanjahu za w pełni odpowiedzialnego za… izraelskie oblężenie trwające ponad tydzień… społeczność międzynarodowa [musi]… wykorzystać wszystkie środki, aby natychmiast położyć kres rażącej agresji izraelskiego reżimu” – donosi irański Tasnim News.

Po 12 latach tego, co ówczesny sekretarz stanu USA John Kerry nazwał w 2013 roku “moralną nieprzyzwoitością” Assada, “masową rzezią cywilów, zabijaniem kobiet i dzieci oraz niewinnych przechodniów przy użyciu broni chemicznej”, ONZ potępia sankcje wobec reżimu Assada, a Liga Arabska przyjmuje Assada z wielkim honorem i bez słowa potępienia.

Oburzająca hipokryzja i podwójne standardy krajów arabskich i ONZ są zdumiewające – i nie do przyjęcia. Liga Państw Arabskich udaje, że troszczy się o innych Arabów, podczas gdy jej dobra przyjaciółka, ONZ, udaje, że troszczy się o prawa człowieka.

“Dlaczego ta Rada [ONZ] wybrała ciszę?” – zapytał Hillel Neuer z UN Watch.

“Ponieważ nie można było obwiniać Izraela. Bo tak naprawdę despotów, którzy kierują tą Radą, nie mogą mniej obchodzić Palestyńczycy ani jakiekolwiek prawa człowieka. Chcą demonizować izraelską demokrację, delegitymizować państwo żydowskie, zrobić kozła ofiarnego z żydowskiego narodu. Dążą też do czegoś innego: do zniekształcenia i wypaczenia samego języka i idei praw człowieka”.


Bassam Tawil jest muzułmańskim badaczem i publicystą mieszkającym na Bliskim Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com