
Moralność pani Michnik
Andrzej Koraszewski
Upadek komunizmu w Polsce poprzedziło uwłaszczenie nomenklatury PZPR, „reformiści” przewidujący kres gospodarki centralnie sterowanej, pospiesznie wytyczali ścieżki do „gospodarki rynkowej”, czyli do przejęcia tego, co wcześniej upaństwowiono. Równocześnie „Solidarność” nie była ani jednolitym ruchem społecznym, ani tym bardziej stowarzyszeniem ludzi bezwzględnie uczciwych. Zmiana systemu społecznego była okazją do budowania nowych fortun, do przebudowy struktury własności i, jak mieliśmy nadzieję, wyłonienia się nowej klasy średniej, opartej na uczciwym rzemiośle, pracowitości i pomysłowości. Niewidzialna ręka rynku, była wszelako związana z kulturą i tradycją nadmiernie umiarkowanej uczciwości oraz zarówno katolickiego jak i żarliwie komunistycznego kołtuństwa. Państwo jako stróż nocny i dzienny ochoczo dzieliło się z przyjaciółmi informacjami, gdzie i co można tanio lub zgoła nieodpłatnie pozyskać.
Nie ulega wątpliwości, iż mimo wszystko jesteśmy świadkami skoku cywilizacyjnego, jakiego Polska nie doświadczyła nigdy wcześniej w swojej historii.
Postęp jest ogromy, mimo że kapitalizm mamy mało cywilizowany, demokrację od zdechłym Azorkiem, moralność zgodną z tradycją.
Tu jednak nie o systemie gospodarczym rzecz traktuje, a o bynajmniej nie marginalnym zjawisku wyłonienia się postbolszewickiej klasy pseudośredniej, dominującej sferę opiniotwórczą.
Jeśli zdefiniujemy klasę średnią jako warstwę niezależnych od państwa posiadaczy środków produkcji, których egzystencja nie jest zależna od umizgów pod adresem władz, klasa pseudośrednia, to klasa dworska, utrzymująca się z lizusostwa wobec możnych, oraz jej niezależne dzieci – żyjąca w dostatku lub wręcz przepychu awangarda próżności, kołtuństwa i kabaretowego „współczucia”.
Prawdziwa moralność mieszczańska ma u nas złą markę. Rzetelny rzemieślnik, uczciwy kupiec, dobry sąsiad, to nie nasza bajka. Szewc oferujący dwa lewe buty nie zarobi na sól do chleba, dwie lewe opinie to niemal prawość, a w każdym razie dowód moralnej wyższości, towar najwyższej klasy.
Nina Michnik, aktorka z kabaretu „Kaktus”, kostium z kefią, wytworny makijaż, transparencik z napisem „Prawda”. Wśród guru figuruje Konstanty, osobnik medialny, producent opinii (wyłącznie lewych). Zdziwiłem się piątego marca brakiem wspomnień o kolejnej rocznicy śmierci Stalina. Kiedy Konstanty się urodził ja kończyłem już siódmą klasę, w szkole w Poznaniu przy ulicy Palacza. Jak nikt nie widział strzelaliśmy z gumek założonych na palce do portretu innego Konstantego (wisiał w każdej klasie), brew miał uniesioną, jak twierdzili wtajemniczeni – zawsze się dziwił, że jest marszałkiem Polski. Mniejsza o Konstantych, wszak było ich wielu.
Pani Michnik jest arabistką, nie szukaj u niej wiedzy o arabskiej kulturze, religii, edukacji, o gospodarce, o losie arabskich rolników pod butem arabskich braci, ani o dysydentach, którzy marzą, że kiedyś świat arabski przestanie wiecznie rozmawiać o Żydach i dopuści normalność. Nie, dla tej arabistki, Bassem Eid nie jest żadnym wzorem (nie jestem pewien czy słyszała jego nazwisko), jej arabski guru to Edward Said.
Moralność pani Michnik cechuje kołtuństwo, lewicowe kołtuństwo, bezgraniczna pogarda dla Palestyńczyków, jeśli ich niedoli nie można przypisać Żydom. Próbka jej kołtuńskiego współczucia wskazuje na racjonalną gospodarkę zasobami emocji:
Arwa jest moją przyjaciółką. Mieszka na południu Stefy Gazy. Przed wojną pracowała jako niezależna prawniczka, skończyła studia wyższe i zarabiała również na nauce języka arabskiego i dialektu palestyńskiego przez internet. Ostatnie tygodnie przed wybuchem wojny rozmawiałyśmy kilka razy w tygodniu, Arwa pomagała mi rozwijać moje umiejętności językowe, rozmawiałyśmy o wszystkim i bardzo nas to do siebie zbliżyło.
Mieszkańcy Stefy Gazy głodują, w sklepach jest bardzo mało żywności, przez co stała się bardzo droga. Nie ma gazu, ani prądu, więc mieszkańcy korzystają z prowizorycznych, blaszanych kuchenek, do użycia których potrzebują drewna, które również stało się bardzo drogie.
Teraz (styczeń 2025) ceny żywności i wszystkich produktów życia codziennego są tak wysokie, że naprawdę ciężko jest w to uwierzyć. Mąka stanowi towar luksusowy, podobnie jak środki do prania. Państwa wpłaty będą w całości przeznaczone na właśnie te produkty umożliwiające przeżycie, jedzenie i higienę osobistą. Środki te będą stanowiły źródło utrzymania całej rodziny, w tym jej siostry, która została wdową w wyniku izraelskiego bombardowania w trakcie trwającej teraz wojny i została sama z dziećmi.
Nie pytaj jaka wojna, kto ją zaczął, z jakiego powodu i dlaczego w sklepach Gazy tak mało żywności. Moralność pani Michnik wymaga omijania niewygodnych pytań. Dzięki tej sztuce opanowanej do perfekcji, jest zapraszana jako ekspertka do różnych TOK-FM.
Pani Michnik naucza o moralności:

Pomaga również prostym inteligentom zrozumieć świat:
Nina Michnik. Przedstawicielka organizatorek akcji solidarnościowej “Solidarna Maleką”. Pierwsze Śniadanie w TOK-u Młoda Polska Poranek.

Jak się dowiadujemy: „Obecnie Nina Michnik jest zaangażowana w działania Polsko–Palestyńskiej Inicjatywy na Rzecz Sprawiedliwości Społecznej „Kaktus”, wspierającej osoby ocalałe z ludobójstwa w Gazie zarówno w ewakuacjach, jak i układaniu sobie życia w nowych krajach, a przede wszystkim – w walce o poszanowanie ich praw i dochodzenie sprawiedliwości. W ramach Inicjatywy „Kaktus” Nina Michnik prowadzi badania dotyczące współwiny korporacji w ludobójstwie, w szczególności analizując międzynarodowy handel bronią i jego rolę w podtrzymywaniu systemów opresji i przemocy. Jest również konsultantką redakcyjną polskiego wydania książki „Laboratorium Palestyna” Antony’ego Loewensteina.”
Jedna z setek jej podobnych odrażających postaci. Gatunek Homo sovieticus maszerujący śladami towarzyszy z Jewsekcji, Gontarzy, kreatur w rodzaju Petera Beinarta i wielu podobnych.
To lewicowe drobnomieszczańskie kołtuństwo, teoretycznie powinno dziwić. Ostatecznie, tu, nad Wisłą, przynajmniej w niektórych rodzinach, pozostała pamięć komunistycznej moralności, która budowała w umysłach ideę światowego proletariatu i uczyła pracowników propagandy jak zostać awangardą proletariatu i na tym zarobić.
Moralność pani Michnik nie dziwi, obawiam się jednak, że nawet najlepiej napisana sztuka o tej postaci nie skusiłaby dziś żadnego dyrektora teatru. Ciekawe dlaczego?
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com



