Archive | 2026/03/02

Irański gambit w Zatoce


Irański gambit w Zatoce

Hussein Aboubakr Mansour


Być może to właściwy dzień, by przypomnieć, że mimo podobieństw w owłosieniu twarzy Iran nie jest Hamasem. Jego rakiety nie są domowej roboty pociskami wystrzeliwanymi bez systemów naprowadzania z gruzów zawalonego budynku UNRWA. Gdy irańskie rakiety uderzają w lotnisko lub hotel Fairmont w Dubaju, trafiają w Dubaj dlatego, że ktoś w Teheranie zdecydował, iż tak ma być — to świadomy wybór strategiczny, a nie przypadek wynikający z bezładnego ostrzału.

Istnieje tu wyraźna strategia. Pytanie brzmi, czy jest ona rozsądna.

Desperacki gambit Teheranu staje się coraz bardziej czytelny. Model gospodarczy państw Zatoki — przede wszystkim model Emiratów — opiera się na obietnicy oazy stabilności w sąsiedztwie chaosu: że kapitał przepływa swobodnie, że turyści, biznesmeni, rosyjscy oligarchowie i kobiety z Europy Wschodniej przybywają bezpiecznie, że linia horyzontu zawsze olśniewa. PKB państw Zatoki jest w istocie wskaźnikiem zaufania. Uderz w lotniska, hotele, dzielnice handlowe Dubaju, Dohy czy Manamy, a uderzysz w fundament całego projektu dywersyfikacji postnaftowej. Iran wyraźnie zakłada, że nadzwyczaj niska tolerancja państw Zatoki na zmienność gospodarczą przełoży się na polityczną presję na Waszyngton, by zakończył operację, zanim osiągnie ona swoje cele.

Istnieją powody, by sądzić, że ten zakład może się powieść, a Teheran nie działa tu irracjonalnie. Główna strategiczna korekta w polityce zagranicznej państw Zatoki w ciągu ostatnich pięciu lat — zwrot ku balansowaniu między Rosją i Chinami oraz to, co Rijad i Abu Zabi nazywały „dywersyfikacją portfela” — była napędzana właśnie tym doświadczeniem. Wspierane przez Iran ataki na Rijad (2019) i na instalacje naftowe Abu Zabi (2022), którym Stany Zjednoczone nie zdołały ani zapobiec, ani na nie znacząco odpowiedzieć, nauczyły przywódców Zatoki lekcji, której nie zapomnieli: amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa są warunkowe, sporadyczne i zawodne. Teheran wyciągnął z tej sytuacji lekcję po drugiej stronie — że uderzanie w infrastrukturę gospodarczą Zatoki przynosi rezultaty polityczne nieproporcjonalne do poniesionych nakładów militarnych. Sam Trump jest tu wielkością znaną; preferuje krótkie zaangażowania, spektakularne deklaracje i szybkie wyjścia z jeszcze bardziej bombastycznymi oświadczeniami na Truth Social. (Nie mogę się doczekać, by opowiedzieć moim dorosłym dzieciom o dniu, w którym Trump pogratulował „obu stronom” zakończenia „udanej wojny”). Irańskie kalkulacje zakładają, że długotrwała kampania zakłóceń gospodarczych w całej Zatoce złamie amerykańską wolę polityczną, zanim złamie Islamską Republikę.

Tym razem jednak Teheran może się poważnie przeliczyć.

Różnica polega na skali. Poprzednie irańskie ataki były możliwe do wyparcia się, ograniczone i punktowe — tu atak dronem na instalację Aramco, tam atak pełnomocników na Abu Zabi — wystarczające, by wysłać sygnał bez wymuszania strategicznego zwrotu ku akceptacji kosztów. To, co wydarzyło się w ten weekend, jest jakościowo inne. Iran wystrzelił jednocześnie pociski balistyczne na terytorium Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kataru, Kuwejtu, Bahrajnu i Jordanii, zabijając cywilów w Abu Zabi, uderzając w hotele w Dubaju, trafiając w lotniska i atakując infrastrukturę gospodarczą oraz cywilną wszystkich stolic GCC poza Maskatem. Rozróżnienie między wyważonym sygnałem a aktem wojny przeciwko całemu systemowi Zatoki naraz nie jest kwestią interpretacji.

To zaś najpewniej całkowicie zmienia logikę polityczną w porównaniu z poprzednimi epizodami. Gdy zagrożenie było sporadyczne i możliwe do wyparcia się, balansowanie miało sens — utrzymywać kanały z Teheranem, dywersyfikować partnerstwa, unikać wciągnięcia w amerykańską konfrontację, która mogłaby zakończyć się bez rozstrzygnięcia. Kiedy irańskie rakiety spadają na twoje hotele, lotniska i dzielnice mieszkaniowe w biały dzień, balansowanie przestaje być realną strategią, a staje się niebezpieczną kapitulacją, niosącą większe ryzyko dla przyszłości i stabilności.

Państwa Zatoki nie wybrały tej wojny, lecz decyzja Iranu o uderzeniu w ich terytorium nie była — jak twierdzi Teheran — jedynie odwetem za amerykańskie aktywa na ich ziemi. Była to świadoma strategia wykorzystania gospodarczej kruchości Zatoki przeciwko Waszyngtonowi — tak, by koszt operacji spadł na państwa najbardziej skłonne domagać się jej natychmiastowego zakończenia. Amerykańskie bazy stanowiły jedynie pretekst, lecz prawdziwymi celami są hotele, lotniska i dzielnice handlowe, ponieważ to właśnie takich obrazów przywódcy Zatoki nie mogą pozwolić, by pokazywały się w międzynarodowej telewizji. Teheran właśnie pokazał, w najbardziej dosadny sposób, że neutralność nie daje ochrony przed reżimem, który traktuje swoich sąsiadów jako cele niezależnie od ich stanowiska dyplomatycznego.

Moja ocena jest taka, że stolice Zatoki są teraz znacznie bardziej skłonne naciskać na Waszyngton, by „dokończył robotę” — mocniej, szybciej i bardziej zdecydowanie — niż by domagać się przedwczesnego zawieszenia broni. Wiele wczesnych sygnałów to potwierdza. ZEA i inne państwa Zatoki ogłosiły kary dla każdego, kto filmuje ataki i uszkodzone budynki — nie jest to postawa rządu szykującego się do proszenia o pokój, lecz takiego, który zarządza środowiskiem informacyjnym w perspektywie przedłużającej się walki. Oświadczenia Emiratów i Arabii Saudyjskiej zostały wyważone tak, by wysłać Teheranowi jasny sygnał: że ataki na terytorium Zatoki raczej legitymizują operację, niż ją podważają, co oznacza gotowość do ponoszenia kosztów. MbS nie zadzwonił do MbZ, by omawiać deeskalację, lecz dlatego, że zdesperowany Iran, który właśnie uderzył w arabskie stolice w zasięgu rakiet, stanowi większe zagrożenie niż Iran pokonany i wymaga koordynacji wykraczającej poza ich własne spory.

Logika stanowiska Zatoki została w praktyce odwrócona względem tego, czego oczekiwał Iran: ryzykiem nie jest już to, że operacja eskaluje zbyt daleko, lecz że zakończy się zbyt wcześnie, pozostawiając przy władzy reżim, który zademonstrował zarówno wolę, jak i zdolność do uderzania w gospodarcze serce Zatoki i który będzie szukał odwetu.

Jednak tolerancja państw Zatoki — jakkolwiek dziś stanowcza — nie jest nieskończona. Ich przywódcy sięgają do ograniczonego rezerwuaru kapitału politycznego i gospodarczego, by absorbować koszty irańskiego odwetu — a ten rezerwuar ma dno, które zbliża się szybciej, jeśli Iran eskaluje z hoteli i lotnisk na infrastrukturę krytyczną — zakłady odsalania, sieci energetyczne, systemy, od których fizycznie zależy życie w Zatoce. Każdy dzień, w którym irańskie rakiety nadal uderzają w terytorium Zatoki bez widocznego osłabienia zdolności Teheranu do ich wystrzeliwania, przybliża moment, w którym kalkulacja ponownie się odwróci.

Waszyngton i Jerozolima działają w istocie pod presją zegara wyznaczanego nie tylko przez ich własne harmonogramy wojskowe, lecz także przez malejącą tolerancję Zatoki na to przedłużające się uderzenie. Operacja musi zatem w sposób widoczny sparaliżować zdolność Iranu do projekcji siły w Zatoce, zanim wola polityczna, która obecnie ją podtrzymuje, wyczerpie się.

Zakład Teheranu polegał na tym, że nietolerancja Zatoki wobec zmienności przeważy nad postrzeganiem zagrożenia — był to rozsądny zakład w świetle precedensów wcześniejszych prowokacji, które przyniosły nieproporcjonalne ustępstwa polityczne. Lecz wcześniejsze precedensy dotyczyły ukłuć szpilką, nie salw. Iran pokazał właśnie przywódcom Zatoki, w ciągu jednego poranka, co Islamska Republika robi, gdy zostaje przyparta do muru — a odpowiedzią na tę demonstrację najpewniej nie będzie ugoda.


Link do oryginału

The Abrahamic Metacritique
Iran’s Gulf Gambit
It is perhaps a good day to remember that, despite the facial hair affinities, Iran is not Hamas. Its missiles are not home-made projectiles lobbed without guidance systems from the rubble of a collapsed UNRWA building. When an Iranian drone strikes the airport or the Fairmont in Dubai, it strikes them because someone in Tehran decided it should — a del…
Read more

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Los Chameneiego pokazuje, że rosyjska polisa na życie jest bezwartościowa


Los Chameneiego pokazuje, że rosyjska polisa na życie jest bezwartościowa

Bartosz T. Wieliński


19.07.2022, Teheran, spotkanie Alego Chameneiego z Władimirem Putinem (SalamPix/ABACA / PAP)

Donald Trump, atakując Iran i zabijając ajatollaha Alego Chameneiego, kolejny raz obnażył globalną słabość Rosji.

Już zapomnieliśmy o wydarzeniach z 17 stycznia 2025 roku. Na Kreml przybył wówczas prezydent Iranu Masud Pezeszkian, by podpisać traktat o rosyjsko-irańskim partnerstwie strategicznym. Dokument cementował wieloletnią i szeroką – w tym wojskową i wywiadowczą – współpracę między krajami. I choć nie przewidywał wzajemnej pomocy na wypadek ataku, było jasne, że Iran jako kraj sojuszniczy znajduje się pod rosyjską ochroną. Tak Rosja rewanżowała się za technologiczną pomoc w wojnie z Ukrainą. Dzięki tanim i skutecznym irańskim dronom Szahed Rosjanie mogli rozpocząć zakrojoną na szeroką skalę terrorystyczną kampanię przeciwko ukraińskim miastom. A przecież Iran dostarczał Rosjanom także pociski balistyczne i amunicję dla artylerii.

Już pół roku później okazało się, że rosyjska ochrona jest niewiele warta. Izraelskie lotnictwo zniszczyło opartą na rosyjskim sprzęcie irańską obronę przeciwlotniczą i bezkarnie bombardowało obiekty wojskowe. A Amerykanie uderzyli w znajdujący się głęboko pod ziemią zakład wzbogacania uranu w Fordo. Rosja ograniczyła się do niemrawych protestów. Podobnie reaguje, gdy izraelskie i amerykańskie samoloty wróciły nad Iran, a bomby zabiły rządzącego krajem ajatollaha Alego Chameneiego.

Syria, Wenezuela, Iran. Rosja traci sojusznika za sojusznikiem

To analogiczna sytuacja do reakcji na rajd amerykańskich komandosów w Caracas, skąd 3 stycznia porwali prezydenta Nicolasa Maduro. On również słono płacił za rosyjską polisę na życie, ale i tak gwarancje Rosji okazały się bezwartościowe. Na kremlowskiej polisie przejechał się też syryjski despota Baszar al-Asad. I tak miał szczęście. Stracił kraj i władzę, ale nie życie. Wegetuje w daczy pod Moskwą.

Rosja przez lata tworzyła na świecie sieć zaprzyjaźnionych satrapii, za pomocą których mogła destabilizować otoczenie i zaznaczać swoje ambicje do współrządzenia światem na równi z USA i Chinami. W piątym roku wojny w Ukrainie ta sieć przestaje funkcjonować. Być może wkrótce przekona się o tym reżim na Kubie, hołubiony przez Moskwę od ponad 60 lat. Wyspiarski kraj jest państwem wielokrotnie upadłym, całkowicie pogrążonym w nędzy. Prezydent USA Donald Trump już zapowiada jego przyjazne przejęcie. Gdyby do niego doszło, Kreml – który jesienią 1962 r. broniąc kubańskiego komunizmu, był gotów rozpętać wojnę atomową – nie będzie w stanie nic zrobić.

Korci, by napisać, że to ostentacyjne demonstrowanie przez USA, że Rosja jako globalne mocarstwo jest naga, to mimo wszystko pozytywy uzysk z trwającej właśnie izraelsko-amerykańskiej operacji w Iranie. Sprawa niestety nie jest tak oczywista. Polityka nie znosi próżni, a miejsce Rosji w świecie przejmą Chiny.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Iranian Missile Strike on Beit Shemesh in Israel Kills 9


ranian Missile Strike on Beit Shemesh in Israel Kills 9

Debbie Weiss


Emergency personnel work at the site of an Iranian strike, after Iran launched missile barrages following attacks by the US and Israel on Saturday, in Beit Shemesh, Israel, March 1, 2026. Photo: REUTERS/Ammar Awad

An Iranian missile strike hit the Israeli city of Beit Shemesh on Sunday, killing nine people and wounding dozens, in what authorities described as a direct impact on a public bomb shelter.

A ballistic missile leveled the bomb shelter, leaving a large crater in its wake. Most, if not all, of those killed had been taking cover inside the shelter when it hit, Jerusalem Police Deputy Commissioner Avshalom Peled said at the impact scene.

Those in critical condition were airlifted to Shaare Zedek Medical Center, a spokesperson for the Israel Defense Forces (IDF) said.

At least 20 people were still missing late on Sunday afternoon local time.

.

Several buildings surrounding the shelter in Beit Shemesh, which is west of Jerusalem, were also damaged in the attack, with two collapsing entirely. A synagogue was also destroyed.

Emergency crews from Magen David Adom, ZAKA, and United Hatzalah joined fire and rescue units at the site, combing damaged buildings and debris for possible survivors. Many people were trapped under rubble or inside apartments, first responders said.
.

Chaim Wingarten, deputy director of operations at rescue organization ZAKA, described the scenes as “very difficult.”

“When I arrived, it was a huge chaos, with wounded people everywhere,” he said.

The strike was part of a larger volley that triggered air-raid sirens across the country. A man in his fifties was wounded by shrapnel elsewhere in central Israel.

IDF foreign media spokesman Lt. Col. Nadav Shoshani charged Iran with deliberately firing at civilians. “We know this is their strategy,” he said, adding that Israel would do “everything in our power to remove these capabilities from this bloodthirsty terrorist regime.”

The Beit Shemesh hit marked the highest single-incident death toll inside Israel since the confrontation with Iran began a day earlier. The previous peak came during the 12-day war in June 2025, when a missile slammed into an apartment block in Bat Yam and killed nine people.

The Beit Shemesh strike came a day after US and Israeli forces struck a compound in Tehran killing senior Iranian officials, including Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei, whose death was later announced on Iranian state television.

In an interview with Fox News on Sunday, Trump said 48 Iranian leaders were killed in the strikes. “Nobody can believe the success we’re having; 48 leaders are gone in one shot. And it’s moving along rapidly,” he said.

Separately, the American president told CNBC that the US operation was “ahead of schedule.”

Thousands of Iranians braved the strikes and took to the streets to celebrate Khamenei’s death on Saturday evening. Many people stood on balconies and at windows chanting “freedom, freedom,” The New York Times reported. People in the Iranian city of Shiraz were “abandoning their cars for an impromptu dance party, whistling, cheering, clapping, and screaming with joy. In many videos, celebrants joined together in a cheer that is typically reserved for weddings, symbolizing pure joy,” the report said.

.

.

.

Iran retaliated by firing repeated waves of missiles and drones, with launches aimed not only at Israel but also at US bases in the Middle East, including Qatar, Kuwait, the United Arab Emirates, and Bahrain. Iran on Sunday morning also launched two missiles at Cyprus, where thousands of British military personnel are stationed, which fell short.

Later in the afternoon, the US acknowledged its first losses with US Central Command, saying three American service members were killed and five were seriously wounded during the operations in Iran.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com