Archive | July 2016

Israel is opening an innovation center to showcase Israeli technology and inspire young entrepreneurs

Israel is opening an innovation center to showcase Israeli technology and inspire young entrepreneurs

Fitz Tepper



It’s no secret that Israel is a hotbed of technological innovation. Just over the past few years the country has given birth to popular consumer startups like Waze, Viber and Fiverr. Plus, Israel also is the birthplace of many hard science inventions like USB Flash Drives and coronary stents.

But Israel is at a crossroads of sorts. While the country wants to proudly show off these technology “wins”, they are also mindful of the fact that there’s no point in remembering the past if they can’t continue to drive innovation going forward.

The solution? Using tales of the past to inspire the next generation of inventors and entrepreneurs.

One way Israel is accomplishing this is through former President of Israel Shimon Peres’ new Israeli Innovation Center at the Peres Peace House in Jaffa.

Announced today, the center will highlight inventions and companies already created in Israel as well as future Israeli technologies yet to be developed.

But the point of the center isn’t to just brag about Israel. In fact, President Peres noted that the main point is to ensure that Israel never stops innovating:

The primary focus will be on the path to the future. We will prove that innovation has no limits and no barriers. Innovation enables dialogue between nations and between people. It will enable all young people – Jews, Muslims and Christians –to engage in science and technology equally. Here we will emphasize that we can promote peace from childhood, and we will spark the imagination of every boy and girl and enrich their dreams.” – Former President Shimon Peres

So how will it achieve this? Firstly, part of the center will dedicated to “showcasing leading Israeli companies”, and Israeli inventions that span across different industries.

But more importantly, the rest of the center will serve as a community space. It will be a place for entrepreneurs to meet, work, learn and even participate in hackathons. Peres emphasized that it will be a place to gain hands-on learning experience not found in a traditional school or university.

The former president sees technology as the best way to better society and create peace in the world, and wants to make sure the next generation of makers and entrepreneurs are both inspired and trained to be able to do so.

And judging by the guests of honor at the dedication it’s safe to say that this will be the flagship technology center for the entire country – the event was attended by the country’s three most important people – former President Peres, current Israeli President Reuven Rivlin, and current Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu.

In fact, all three tried virtual reality headsets on at the ceremony. President Peres told us that trying VR was “something totally new,” and could help create the dreams that create a new reality”.

20160721_122829 (1) (1)


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Żydzi są naszym nieszczęściem” – wydanie XXI wieku

“Żydzi są naszym nieszczęściem” – wydanie XXI wieku

Petra Marquardt-Bigman
tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Hasło “Die Juden sind unser Unglück“ – tj. “Żydzi są naszym nieszczęściem“ było popularne w propagandzie nazistowskiej. Pojawiało się na widocznych miejscach w tygodniku “Der Stürmer” i było regularnie drukowane na dole strony tytułowej tej publikacji. Całkiem oczywiście to hasło mogło także służyć jako zwięzłe podsumowanie światopoglądu antysemickiego: cokolwiek jest niesprawiedliwe lub złe w twoim życiu i twoim świecie, musi w jakiś sposób być winą Żydów.

Karta Hamasudoskonale odzwierciedla ten pogląd w Artykule 22, pokazującym równocześnie, jak hasło nazistowskie zostało zaadaptowane do polityki współczesnej w uaktualnionej wersji: „Państwo żydowskie/syjonizm są naszym nieszczęściem”. Choć poszczególne partie tej Karty wyraźnie odbijają echem popularne stereotypy antyżydowskie o spiskujących Żydach z mnóstwem pieniędzy i potwornie złymi zamiarami, są także nieco wymijające, jeśli chodzi o „wrogów”, ale części, które zaznaczyłam (przez pogrubienie i podkreślenie) są wystarczająco wyraźne:

“Przez długi czas wrogowie umiejętnie i precyzyjnie planowali osiągnięcie tego, co udało im się zdobyć. Wzięli pod uwagę przyczyny wpływające na przebieg wydarzeń. Dążyli do nagromadzenia wielkiego i znaczącego bogactwa materialnego, które poświęcili na realizację swojego marzenia. Dzięki pieniądzom przejęli kontrolę nad mediami świata, agencjami informacyjnymi, wydawnictwami, stacjami radio- i telewizyjnymi i innymi. Dzięki pieniądzom, wywoływali rewolucje w różnych częściach świata w celu osiągnięcia swoich interesów i zebrania owoców. Oni stali za Rewolucją Francuską, rewolucją komunistyczną i za większością rewolucji, o których słyszeliśmy i słyszymy, tutaj i tam. Za te pieniądze stworzyli tajne związki, takie jak Wolnomularzy, Rotary Club, Lions i inne w różnych częściach świata w celu sabotowania społeczeństw i osiągnięcia interesów syjonistycznych. Dzięki swoim pieniądzom byli w stanie kontrolować kraje imperialistyczne i podżegać je do kolonizowania wielu krajów w celu umożliwienia sobie eksploatowania ich zasobów i szerzenia tam korupcji.

To samo można powiedzieć o wojnach regionalnych i światowych. Oni stali za I wojną światową, kiedy udało im się zniszczyć Kalifat Islamski, zdobywając zyski finansowe i kontrolę nad zasobami. Zdobyli Deklarację Balfoura, stworzyli Ligę Narodów, przez która rządzili światem. Oni stali za II wojną światową, dzięki której zdobyli olbrzymie zyski finansowe na handlu bronią i utorowali drogę do utworzenia własnego państwa. Oni spowodowali zastąpienie Ligi Narodów Organizacją Narodów Zjednoczonych i Radą Bezpieczeństwa, by umożliwić sobie w ten sposób rządzenie światem. Nie ma wojny toczącej się gdziekolwiek, by nie maczali w niej swoich palców”.

Okładka “Stürmera” z maja 1934 r., na której jest opowieść o morderczym planie żydowskim wycelowanym we wszystkich nie-Żydów, byłaby dobrą ilustrację tej części Karty Hamasu.Okładka “Stürmera” z maja 1934 r., na której jest opowieść o morderczym planie żydowskim wycelowanym we wszystkich nie-Żydów, byłaby dobrą ilustrację tej części Karty Hamasu.

Choć powinno być oczywiste, że slogan nazistowski został unowocześniony na „Państwo żydowskie/syjonizm są naszym nieszczęściem”, toczą się jednak niekończące się debaty o tym, jak zdefiniować współczesny antysemityzm, a pytanie jaka, jeśli jakakolwiek, działalność antyizraelska powinna być uważana za antysemicką, pozostaje szczególnie kontrowersyjne. Jak jednak argumentowałam w innym miejscu, istnieją niezliczone przykłady, które ilustrują, że antysemityzm nie jest tylko skażeniem BDS, ale jego cechą immanentną: jeśli twoją misją jest zmobilizowanie opinii publicznej przeciwko jedynemu na świecie państwu żydowskiemu w celu doprowadzenia do jego likwidacji, w sposób nieunikniony tworzysz nowe wersje sloganu nazistów „Żydzi są naszym nieszczęściem”.

Istotnie, jeśli miałoby się jednym zdaniem opisać produkcję takich zawodowych aktywistów antyizraelskich jak Ali Abunimah lub Max Blumenthal i portali internetowych, z którymi są związani, najbardziej pasowałoby: „Państwo żydowskie/syjoniści są naszym nieszczęściem”. A ich publiczność z pewnością to rozumie, co zgrabnie ilustruje jeden drobny, niedawny przykład: po próbie zamachu w Turcji, użytkownik Twittera, Hadi Syed zobaczył artykuł w „Ha’aretz”, który podkreślał, że jeden z podejrzanych przywódców zamachu był kilka lat temu attache wojskowym w Izraelu w latach 1998 – 2000. Syed więc natychmiast tweetował ten artykuł i dołączył tagi Maxa Blumenthala i Alego Abunimaha, ponieważ najwyraźniej wie doskonale, że jeśli cokolwiek złego dzieje się gdziekolwiek na świecie, ich zawsze interesuje możliwość powiązania tego z Izraelem.

Syed dobrze założył: chociaż sam ma zaledwie 166 obserwujących, jego tweet został przekazany dalej 95 razy i dostał 39 „lubię”, niewątpliwie wzmocniony przez retweet od Maxa Blumenthala, jak też Alego Abunumaha, który dodał uwagę „Interesujące”.

Choć Blumenthal i Abunimah mogą nie uznać za warte zachodu promowanie tej konkretnej teorii spiskowej właśnie teraz, kiedy przyjazny Hamasowi rząd w Turcji bezlitośnie wymiata swoich oponentów, wcześniej często promowali najbardziej nawet absurdalne teorie spiskowe, żeby demonizować Izrael jako przyczynę wszystkich nieszczęść na świecie. Jednym z godnych uwagi przykładów jest propagowanie całkowicie bezpodstawnych twierdzeń, że siły policyjne USA są brutalne i znęcające się, ponieważ są inspirowane i szkolone przez Izrael. Ten temat jest specjalnością ich szanownej koleżanki, Ranii Khalek, która napisała wiele artykułów dla Electronic Intifada Abunimaha i dla wielu innych portali, sugerujących, że gdyby nie jedyne żydowskie państwo świata, USA i reszta świata byłyby znacznie lepszym miejscem. Leżące u podstaw przesłanie jest zawsze to samo: „Państwo żydowskie jest naszym nieszczęściem”. A to trwałe dziedzictwo “Stürmera” w żadnym razie nie ogranicza się do skrajnej prawicy.

(Rycharda znajdziesz tam, gdzie konspiracyjne teorie prawicy spotykają się z konspiracyjnymi teworiami lewicy.)(Rycharda znajdziesz tam, gdzie konspiracyjne teorie prawicy spotykają się z konspiracyjnymi teworiami lewicy.)


Petra Marquardt-Bigman

Mieszka w Izraelu, wychowała się w Niemczech, pochodzi z rodziny niemieckich uchodźców z terenów dzisiejszej Polski, studiowała w USA, gdzie obroniła pracę doktorską o amerykańskim wywiadzie w nazistowskich Niemczech, prowadzi blog “The Warped Mirror”.


 

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mieszkańcy Konina oburzeni wyburzeniem byłego domu talmudycznego

Mieszkańcy Konina oburzeni wyburzeniem byłego domu talmudycznego

Piotr Bojarski


W ciągu kilku dni ze starej części Konina zniknął dom talmudyczny, stojący obok synagogi. “Draństwo historyczne” – oburzają się mieszkańcy w internecie. Ale Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków tłumaczy, że obiekt nie był zabytkowy i zostanie odtworzony.

Wyburzenie budynku szkoły talmudycznej w Koninie

“Draństwo historyczne” – oburzają się mieszkańcy w internecie. W starej części Konina wyburzono dom talmudyczny obok synagogi. Ale Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków tłumaczy, że obiekt nie był zabytkowy i zostanie odtworzony.

Do redakcji zadzwoniła w niedzielę nasza czytelniczka. – W Koninie wyburzana jest synagoga! To prywatna własność, a właściciel chce ją zniszczyć! – zaalarmowała. – Ludzie próbowali zablokować ciężki sprzęt, na miejscu palą świeczki. Mieszkańcy Konina są oburzeni – opisywała.

Sprawdziliśmy. Chodzi nie o dawną bożnicę, tylko o stojący obok niej budynek jesziwy, czyli szkoły talmudycznej. Znajduje się on w starej, zabytkowej części Konina, objętej ścisłą ochroną konserwatorską. Od niedawna należy do prywatnego właściciela.

W piątek po południu na teren wjechała koparka i przystąpiła do wyburzania budynku. “Prawdopodobnie na miejscu wyburzonego domu talmudycznego powstanie nowy budynek, niemniej jednak przechodzący tamtędy koninianie, mieszkańcy starego Konina, nie mogli się nadziwić – jak to możliwe, że z krajobrazu zniknie ten charakterystyczny budynek. Koparka jednak ostro przystąpiła do prac. Już wieczorem z powierzchni ziemi zniknęła połowa budynku, po kolei odpadały kolejne części, powiększając stertę gruzu” – relacjonowałportal lm.pl.

“Draństwo historyczne”

W synagodze i dawnym domu talmudycznym mieściła się przez kilkadziesiąt lat biblioteka publiczna. Potem ćwiczyły tam zespoły taneczne, aż w końcu oba budynki kupił od gminy żydowskiej prywatny właściciel. Biblioteka wyprowadziła się z synagogi, a dom talmudyczny stał pusty. Kiedy więc w piątek koparka zaczęła go niszczyć, zaskoczeni okoliczni mieszkańcy zawiadomili policję. Mimo to koparka pracowała aż do zmroku, a prace kontynuowano w sobotę. Dziś z domu talmudycznego pozostał gruz.

Dom talmudyczny znajdował się w gminnej ewidencji zabytków. W rejestrze wojewódzkim figurowała jednak tylko synagoga. Wyburzenie jesziwy poprzedziły konsultacje z sierpnia ub. roku. Jak relacjonuje konin24.info: “W dyskusji publicznej zorganizowanej w dniu 27 sierpnia 2015 r. udział wzięli: pracownik Urzędu Miejskiego oraz główny projektant planu. Na dyskusję nie zgłosił się żaden zainteresowany. W wyznaczonym terminie do Urzędu Miasta Konina wpłynęła 1 uwaga”.

– Draństwo historyczne. Hitler palił książki i synagogi. Co to za miasto, gdzie niszczy się przeszłość historyczną w czym, w sposób pośredni uczestniczą magistraccy urzędnicy. Włodarz, jakby odleciał od rzeczywistości, a urzędnicy dalecy od kompetencji” – komentują oburzeni konińscy internauci.

– Mogę powiedzieć tylko tyle, że sprawę wyjaśniamy. Prowadzi ją nasza delegatura w Koninie – powiedziała nam Justyna Pawłowicz, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jak dodała, dom talmudyczny nie był wpisany indywidualnie do rejestru zabytków, natomiast umieszczono go tam w tzw. wpisie obszarowym, obejmującym układ urbanistyczny starej części Konina.

W odtworzonym budynku otworzą hotel?

W poniedziałek na miejsce wydarzeń pojechał dr Janusz Tomala, kierownik konińskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Przyznaje, że właściciel – mieszkaniec Konina (jego danych nie chce podać) – miał pozwolenie na wyburzenie. Tomala wstrzymał jednak prace rozbiórkowe, bo właściciel nie zgłosił terminu ich rozpoczęcia. Tomala uspokaja, że nie można mówić o wyburzeniu zabytku, ponieważ obiekt nie był wpisany do rejestru, a jedynie do gminnej ewidencji. W latach 60. – gdy został przebudowany na bibliotekę – stracił bowiem historyczne walory. Zmieniono wtedy całkowicie jego wnętrze. Odtworzono wówczas tylko elewacje zewnętrzną, a mury zewnętrzne odbudowano z cegły-kratówki.

Dlaczego właściciel dostał zgodę na wyburzenie? – Mamy ekspertyzę budowlaną, że budynek nie nadawał się do remontu, bo pękały w nim ściany – tłumaczy Tomala. – Zgodziłem się na rozbiórkę murów z lat 60., budynek będzie jednak odtworzony co do kubatury i detali. Inwestor nie może w tym nic zmienić – zapewnia.

W nowym budynku o cechach starego prywatny właściciel chce otworzyć hotel. – Do końca roku zostanie opracowany projekt nowego budynku, musimy go najpierw zaakceptować – podkreśla Tomala. A co z samą synagogą, wpisaną do rejestru zabytków? – Jest w dobrym stanie. Być może w przyszłości stanie się elementem kompleksu hotelowego wraz z odbudowanym domem talmudycznym. Ale to jest w sferze planów – zaznacza kierownik delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Koninie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israeli gymnasts celebrate medal haul in run-up to Rio

Israel21cIsraeli gymnasts celebrate medal haul in run-up to Rio

Viva Sarah Press


Rhythmic gymnasts show top form at International Federation of Gymnastics (FIG) World Cup Final in Baku in ribbons, all-around and ball events.

Rhythmic gymnast Neta Rivkin will carry Israel flag in the Rio opening ceremony. Photo: courtesy
Israel’s rhythmic gymnastics team won the gold medal in the ribbons event at the International Federation of Gymnastics (FIG) World Cup Final in Baku, Azerbaijan on Sunday, narrowly topping the Russian team by just 0.15 points.

The win, coming just two weeks before the Olympic Games in Rio de Janeiro, is a fantastic send-off for the athletes, who are expected to reach the podium at the world’s biggest sporting stage.

The Israeli team also won silver at the Baku event in the group all-around category of the competition.

Neta Rivkin, the rhythmic gymnast who will hold Israel’s blue-and-white flag aloft at the opening ceremony of the 2016 Olympic Games, won a bronze medal in the individual ball event.

“The main aim during the … World Cup is to properly perform the whole program and be confident of readiness for the Olympic Games,” Rivkin told Trend news agency. “I will focus on performing the elements and will do my best to get ready in the best way.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tam, gdzie Żydzi byli sami

Tam, gdzie Żydzi byli sami

Jacek Leociak


W sporze o pomnik Polaków ratujących Żydów nie chodzi o ideę ich upamiętnienia, lecz o miejsce, gdzie to uczynić. Rzeźbiarz Dani Karavan nie ma prawa lekceważyć głosów Polaków i Żydów domagających się uszanowania przestrzeni w środku getta.

„TP” 30/2016: …będzie basen i reflektory wokół wzniesienia z lipą tuż za Muzeum POLIN… Dani Karavan: No właśnie. Wybraliśmy wzniesienie na głównej osi muzeum… Fot. Beata Zawrzel / REPORTER

W 2013 r. Zygmunt Rolat, jeden z najhojniejszych darczyńców Muzeum POLIN, powołał do życia Fundację Pamięć i Przyszłość, której celem jest upamiętnienie Polaków ratujących Żydów. Upamiętnienie ma znaleźć swój materialny wyraz w bezpośrednim otoczeniu gmachu POLIN: jakiekolwiek inne lokalizacje nie wchodzą w grę. Właśnie tam zobaczy go najwięcej ludzi, a o to właśnie chodzi. Wyłoniony w międzynarodowym konkursie projekt austriackich artystów Eduarda Freudmanna i Gabu Heindl prezes Rolat odrzucił, twierdząc, że pozwalają na to założenia konkursu, po czym zwrócił się z ofertą do Daniego Karavana, izraelskiego rzeźbiarza urodzonego w Tel Awiwie.

Decyzja o lokalizacji pomnika wywołała liczne protesty. Nie przeciwko wzniesieniu pomnika upamiętniającego heroiczne czyny Polaków ratujących Żydów, bo to nie podlega dyskusji, lecz przeciw jego lokalizacji. W kwietniu 2013 r. list protestacyjny wystosowały różne organizacje żydowskie w Polsce, w tym Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie i Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny. Oświadczenie w tej sprawie wydało Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy IFiS PAN.

O co chodzi protestującym? Najkrócej mówiąc – o poszanowanie Miejsca. Najpełniej wyraziła to w „Gazecie Wyborczej” Barbara Engelking: „Myślę, że cierpienie wymaga ciszy i przestrzeni. Potrzebuje miejsca, by można było je w ogóle zauważyć. Nie można go pomijać czy lekceważyć, a tym bardziej zasłaniać lub zagadywać. Wokół budynku Muzeum powinien być obszar ciszy dedykowany Żydom warszawskiego getta. (…) Postawienie pomnika Sprawiedliwych na miejscu przesiąkniętym żydowskim cierpieniem może być odczytane – zapewne wbrew intencjom pomysłodawców – jako przejaw próżności i strachu. Oraz pychy, która wymaga, by »nasze« było na wierzchu i racja była po »naszej« stronie”. Prezes Sądu Rabinackiego w Massachusetts, rabin Joseph Polak, oświadczył: „Upamiętnienie Sprawiedliwych w miejscu kaźni warszawskich Żydów może sugerować, że zagłada Żydów w Polsce była w jakiś sposób złagodzona przez działania niektórych dobrych ludzi. Takie działanie przesłania pełną grozę tego, co w rzeczywistości tu zaszło. (…) [stanowi] podważanie powagi prawdy historycznej, stanowi pogwałcenie halachicznego prawa »lekayem et divrei hamet« o poszanowaniu godności zmarłych”.

Kimże jest Dani Karavan, żeby pozwalać sobie – w rozmowie opublikowanej w „Tygodniku” przed tygodniem – na impertynencje w rodzaju: „chcę pomnik Sprawiedliwych zrealizować właśnie w tym miejscu, przy Muzeum POLIN. Nieważne, czy to się komuś podoba, czy nie”? Co usprawiedliwia arogancję izraelskiego rzeźbiarza, zwracającego się do środowisk żydowskich i polskich kwestionujących zasadność tej lokalizacji: „a dajcie mi święty spokój”? Kto Karavanowi dał prawo, aby nas tak traktować? „Ktoś inny znów powiedział: ta ziemia jest święta, tu było getto. A ja nie wierzę w świętość ziemi, a nawet jeśli – to tym bardziej jest to właściwe miejsce, by ten pomnik postawić! Sprawiedliwi byli święci, i kropka. Należy im się”.

Jeśli pan Karavan wypowiada się o miejscu, gdzie stoi gmach POLIN, to mam prawo do komentarza. Podejrzewam, że rzeźbiarz ma blade pojęcie o tym, co tu się działo podczas niemieckiej okupacji. Ja badam to od ponad 20 lat. W dzieciństwie rozbijałem sobie kolana na szkolnym boisku przy ul. Anielewicza (czyli Gęsiej), ponieważ wyłaziły z niego pokruszone cegły zgładzonego getta. Chodziłem po muranowskiej ziemi, przykrywającej gruzy i szczątki wymordowanych Żydów, które wciąż tam spoczywają!

artykuł poleciła: Eva Rozenbaum Yerushalmi

Karavan oskarża o agresywność tych, którzy zwracali się do niego na piśmie z prośbą o rozważenie decyzji i wzięcie pod uwagę ich argumentów. Byłem jednym ze współautorów tych listów – niezwykle spokojnych, godnych, koncyliacyjnych. Niestety to właśnie ich odbiorca bywa agresywny, czasami wręcz niegrzeczny. Chciałbym przypomnieć panu Karavanowi, że przyjeżdża do Warszawy „z dalekiego kraju”, i doradzić mu więcej szacunku wobec tego miejsca. Nawet gdyby był największym rzeźbiarzem świata, nic nie upoważnia go do takiego stylu wypowiedzi o sprawach najdroższych sercu bardzo wielu ludzi.

Karavan dotyka fundamentalnego doświadczenia XX wieku, wznosi pomnik na terenie byłego getta. Lekceważenie tego dziedzictwa, stawianie się ponad nim – dyskredytuje go w moich oczach.

Strasznie to wszystko przykre i smutne. Dokładnie tam, gdzie będzie stał pomnik, była „Himmelweg” warszawskiego getta. Ulicą Zamenhofa przeszło na Umschlagplatz i do Treblinki 300 tysięcy Żydów. Nie towarzyszył im w tym miejscu tłum Sprawiedliwych. Byli sami. Miałem nadzieję, że tę samotność – jedno z kluczowych doświadczeń ofiar Zagłady – uda się ocalić. ©

JACEK LEOCIAK jest kierownikiem Zespołu Badań nad Literaturą Zagłady w Instytucie Badań Literackich PAN i członkiem Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Współautor „Getta warszawskiego. Przewodnika po nieistniejącym mieście”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com