Archive | October 2016

Holocaust Denial, Explained

Holocaust Denial, Explained

United States Holocaust Memorial Museum United States Holocaust Memorial Museum



This 3-minute video explains the concept of Holocaust denial, its evolution and enduring relevance.

Transcript:

Holocaust denial is a form of antisemitism. The only reason to deny the Holocaust is to inculcate and foster antisemitism.

The Holocaust has the dubious distinction of being the best-documented genocide in the world. So for anybody to disbelieve, they’ve got to come to it with some sort of preconceived notion.

Holocaust denial takes different forms, and I divide it into hardcore Holocaust denial and softcore Holocaust denial.

Hardcore Holocaust denial is the argument made by deniers that there was no planned, centralized program of annihilation of the Jews by the Nazis. That this whole idea of eliminating the Jews from the European continent and beyond never happened.

If you would ask them, “Why would the Jews make up this myth?” it’s that they did it for financial gain and to get the sympathy of the world in order to get a state. That in and of itself makes Holocaust denial a form of antisemitism, because the rationale they give, to get money and to get a state, are of course at the center of the stereotypes associated with antisemitism.

But softcore denial does not deny the Holocaust. There were people who would say, “Well, of course the Holocaust happened, but was it really six million? Of course the Holocaust happened, but were there really gas chambers?”

I think any thoughtful person today knows that that’s a ridiculous kind of thing.

First of all, for deniers to be right, who has to be wrong? Well, certainly all the survivors. You have the bystanders, but most of all you have the perpetrators. What they said was, “I didn’t do it. I was only following orders.” So they had these different excuses, but they never said it didn’t happen.

The audience often are antisemites who are looking to have their feelings confirmed. Or people who might not be overt antisemites but somehow are discomforted with the idea of Jew-as-victim.

This is an attack on society at large. In almost every society, where they’ve gone after Jews first, they’ve gone after other people after that. Prejudice has to be fought, and amongst those prejudices, antisemitism has to be fought.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Cyrk Karskiego na kółkach – Rozmowa z prof. Michaelem Szporerem, wykładowcą dziennikarstwa i politologii University of Maryland

Regionalny portal informacyjny Dziennik WschodniCyrk Karskiego na kółkach – Rozmowa z prof. Michaelem Szporerem, wykładowcą dziennikarstwa i politologii University of Maryland

Rozmawiał: Patryk Małecki


Prof. Michael Szporer: Ławeczki Karskiego to cyrk uwłaczający jego godności. Foto: ArchiwumProf. Michael Szporer: Ławeczki Karskiego to cyrk uwłaczający jego godności. Foto: Archiwum

• Panie profesorze, Jan Karski był pańskim mentorem, znaliście się świetnie. Co pana zdaniem bohater mógłby powiedzieć na temat szału upamiętniana go ławeczkami.

– Jak go znałem, określiłby to jako cyrk.

• Sądzi pan, że byłby temu przeciwny?

– Bez cienia wątpliwości. Przecież on jeszcze za życia, jako żart opowiadał, jak to w Polsce zgłosili się z pomysłami stawiania mu pomnika, a on pomysłodawców wykpił i odesłał do diabła. Pamiętam, jak nasz wspólny dobry znajomy, minister Mariusz Handzlik, w żartach próbował dokuczać Profesorowi pytając: „Mistrzu, a może pomniczek?”. Karski się wkurzał, a my mieliśmy chwile radości…

• Jak właściwie postawiono pierwszą ławeczkę w Waszyngtonie?

– Szczerze mówiąc nie wiem. Wszystko to jakoś cichaczem załatwiono. Podobno przypisuje to sobie były szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz, ale słyszałem też, że płacił za to pewien bardzo kontrowersyjny polonus z Chicago. Dla nas, którzy znaliśmy Jana Karskiego, była to jakaś hucpa. Wyglądało bardziej, że ci, co odsłaniają ławeczkę, odsłaniają… swój własny pomnik. Dla Georgetown University była to „propozycja nie do odrzucenia”, bo jak mogliby nie pozwolić na takie uhonorowanie swego znakomitego profesora…

• Trochę się tych ławeczek naustawiało…

artykuł polecił:
Leon Rozenbaum

– Niestety, tak. Szczerze nad tym ubolewam. Po pierwsze, to są kicze i taśmowa, jarmarczna forma oddawania pamięci. Właściwie demonstracja bezradności i braku konceptu na mądrą pamięć Karskiego. Tak naprawdę, guzik o nim wiedząc najłatwiej postawić jego ławeczkę i mieć z głowy. Media pokażą i sprawa odfajkowana.

Druga sprawa, to „polityka” dookoła ławeczki. Odnoszę silne wrażenie, że ktoś musiał się zdrowo natężyć nad następującą konstrukcją… Skoro Polsce, co jakiś czas, zarzuca się brak nadmiernej sympatii do Żydów, czy nawet antysemityzm, to my pojedziemy z tymi ławeczkami Karskiego, gdzie się da, żeby kontrować te „krzywdzące zarzuty”. Wy nam tu o antysemityzmie, to my – bach wam Karskiego na ławeczce! Spróbujecie się sprzeciwić?

• To ciekawe, co pan mówi…

– Nawałnicę ławeczkową odbieram też jako rodzaj intelektualnego szantażu. Także dezorientującego przekazu w przestrzeni publicznej. Bo na dobrą sprawę – nikt nie wie, czy w Waszyngtonie ławeczkę postawił Karskimu Uniwersytet Georgetown, w Nowym Jorku – miasto, a w Tel Awiwie sami Żydzi (co byłoby kuriozum, bo oni nie stawiają pomników z ludzkimi postaciami!),a w Krakowie Żydzi przed swoją synagogą. Niech kto zgadnie, kto przeniósł ją pod muzeum żydowskie w Warszawie. Samo się nasuwa, że to musieli Żydzi postawić.

Prawda jest taka, że ławeczki dostarcza ta sama odlewnia za sprawą podobnego grona aktywistów. W potocznym odbiorze, nikomu raczej do głowy nie przyjdzie, że za granicę do ustawiania ławeczki przywozi się z Polski. Dominuje przekonanie, że wystawili je sami gospodarze miejsca, a nie jacyś obcy komiwojażerowie robiący swoją „polityczkę”. Są to kombinacje tak dalekie Karskiemu, że pewnie przewraca się w grobie.

• Panie profesorze, ma pan także swoją teorię związaną z twórczością ławeczkową odwołującą się do czasów socrealizmu…

– Generalnie im postać mniej sobą reprezentuje, a są zainteresowani, aby ją masowo wywyższać i “wdrukowywać” w świadomość poprzez desygnat wizualny, a nie pojęciowy, rozpoczyna się masową produkcję pomnikową. Dobrym tego przykładem może być postać Lenina. W Związku Sowieckim obrano kurs na obstawienie kraju różnymi postumentami tego wodza, w tym formami siedzącymi, ławeczkowymi. Miało to zwalniać ludzi z poznawania, kim był Lenin, ale zapamiętania jak wyglądał. Poziom upamiętniania Jana Karskiego – moim zdaniem – nawiązuje do tej tradycji…

• Teraz słyszy się, że ławeczka ma jechać nawet do… Portugalii.

– Tam nurt polityki ławeczkowej pogłębiono nawet… Już nie sam Karski zakłada nogę na nogę i spoziera na widza jakąś koszmarną fizjonomią do siebie niepodobną. Obok zasiadają Jerzy Lerski i… Jan Nowak-Jeziorański.
Waszyngtoński prawnik Daniel Kortlan, który znał Lerskiego blisko, w ogóle go nie rozpoznał. Długoletni znajomy Nowaka śmieje się widząc podobiznę. A ja, znając Nowaka wiele lat i w pewnych tematach współpracując, mogę powiedzieć, że jedynym podobieństwem tej figury i jego samego jest tylko… łysina.

• To w kwestii podobieństw odlewów do oryginałów. A widzi pan jakiś związek pomiędzy nimi?

– Nie. Może tylko taki, że Lerski i Nowak byli kurierami. No ale z tego faktu nie wynika, że mieli porównywalne do Karskiego osiągnięcia i zasługi. I nie mówię tylko o zasługach dla narodu żydowskiego, ale także Polski i świata generalnie. Karski był diametralnie inny niż Nowak. Nie potrzebował i nie cierpiał promotorów. Był dalekowzroczny. Człowiek z wizją! Ci co znali Nowaka, często ironizowali mówiąc: “Tak czy owak… zawsze Nowak…” odnosząc się do jego potrzeby brylowania zawsze i wszędzie. Cech, od których Karski był wolny.

Zupełnie pozbawione kontekstu jest umieszczenie Jerzego Lerskiego, nawiasem mówiąc lwowskiego przyjaciela i kolegi ze studiów Jana Karskiego. Potem, dzięki jego wstawiennictwu, także kuriera. Jednak jego zlecenia wojenne były inne niż Karskiego. On sam nigdy nie miał ambicji rywalizowania w tym względzie ze swoim przyjacielem. Po wojnie pozostawał w zaciszu uniwersyteckim.

• Nic więcej nie dziwi pana w psychologicznej kompozycji tej ławeczki?

– Oczywiście kontekst personalny. Jan Nowak-Jeziorański zwalczał Jana Karskiego, był nawet inicjatorem i współautorem paszkwilu przeciw niemu w polskiej gazecie „Rzeczpospolita” w 1995 roku. Profesor Karski bardzo to przeżywał, czego byłem świadkiem. W żadne polemiki z Nowakiem jednak się nie wdał. Po prostu więcej nie podał mu ręki.

Co ciekawe – większość, czworo innych postaci emigracji niepodległościowej namówionych przez Nowaka do podpisania paszkwilu w „Rzeczpospolitej”, przeprosiła Karskiego. Lecz nie Nowak.

To, że pojawił się na uroczystościach żałobnych Jana Karskiego, spóźniony i ostentacyjnie wkraczający do katedry waszyngtońskiej nawą główną, uznałem, jak większość przyjaciół Zmarłego, za jakąś tryumfalistyczną demonstrację i gruby nietakt.

Kiedy czytam więc wynurzenie autora ławeczki, że ci, co ich tam pousadzał „przyjaźnili się”, uważam to za przeczenie prawdzie i historii. Karski nigdy nie usiadłby obok Nowaka na żadnej ławeczce, tak jak sobie odlewnik wymyślił.

• Ma pan jakiś scenariusz dalszych odsłon spektaklu ławeczkowego?

– Oglądając portugalską ławeczkę na… kółkach i jak tym postaciom na niej nogi wiszą w powietrzu, dość naturalnie nasuwa się określenie… cyrk na kółkach.

To nie jest jednak moja ulubiona sztuka. Już na pewno nie w przypadku człowieka, którego podziwiałem i którego pamięć jest mi droga. Dlatego publicznie będę mówił, co sądzę o tej sztuce cyrkowej dookoła Jana Karskiego.

Prof. Michael Szporer uważa, że socrealistyczna tradycja ławeczkowa jest wiecznie żywa. Lenin i Karski spoglądają w dal przed siebie Foto: Archiwum i WikipediaProf. Michael Szporer uważa, że socrealistyczna tradycja ławeczkowa jest wiecznie żywa. Lenin i Karski spoglądają w dal przed siebie Foto: Archiwum i Wikipedia

Janowi Karskiemu hołd potrafią godnie oddać nawet dzieci amerykańskie. Dlaczego w Polsce upamiętnianie bohatera musi iść w kierunku kompromitacji i cyrku? Foto: Brad MatthewsJanowi Karskiemu hołd potrafią godnie oddać nawet dzieci amerykańskie. Dlaczego w Polsce upamiętnianie bohatera musi iść w kierunku kompromitacji i cyrku? Foto: Brad Matthews

Prof. Michael Szporer: Jan Nowak zwalczający Jana Karskiego został już posadzony na ławeczce w Warszawie. Teraz jacyś ludzie chcą go na siłę posadzić na niej razem z Karskim, który mu ręki nie podawał. W... Portugalii Foto: WikipediaProf. Michael Szporer: – Jan Nowak zwalczający Jana Karskiego został już posadzony na ławeczce w Warszawie. Teraz jacyś ludzie chcą go na siłę posadzić na niej razem z Karskim, który mu ręki nie podawał. W… Portugalii Foto: Wikipedia


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Facebook censors Ukrainian Jews over criticism of Holocaust collaborators

JNS.org
Facebook censors Ukrainian Jews over criticism of Holocaust collaborators

Sam Sokol/JNS.org


JERUSALEM – A prominent Jewish figure in Kiev found his Facebook account suspended after a post detailing Ukrainian collaboration in the Holocaust was flagged as violating the social networking site’s terms of service.

Eduard Dolinsky, director of the Ukrainian Jewish Committee, an advocacy group, told JNS.org he found himself locked out of his account Oct. 20 after posting an old video of a Soviet trial of two members of the Ukrainian Insurgent Army (UPA), who participated in the murder of Jewish civilians during World War II.

Monument to the murdered in Babi Yar, Kiev. Credit: Wikimedia Commons.

Dolinsky is an outspoken critic of the Ukrainian government’s alleged support for revisionist history. This wasn’t the first time he was censored by Facebook after expressing his views online. Over the past several weeks, two other posts critical of Ukraine’s past politics have also been removed by the social media site.

“I believe that this is an orchestrated attack of Holocaust deniers here in Ukraine, the post was absolutely correct,” Dolinsky said. He was careful to avoid foul language or any other objectionable content, which would have resulted in a prompt takedown, he added.

Dolinsky had previously expressed disapproval of a sign placed at the Babi Yar ravine in Kiev on the 75th anniversary of the two-day massacre of 33,000 Jews by the Nazis. The sign memorialized members of the Organization of Ukrainian Nationalists (OUN), who were later killed at the site. The OUN, and its offshoot UPA, were both implicated in the murder of Jews and Poles during the war. While the groups were initially supportive of the Germans, later they turned against their erstwhile allies over the issue of Ukrainian independence.

Similar signs at the Kiev municipality also aroused the Jewish leader’s ire. Dolinsky commented on his Facebook account about both of the sign postings, which were subsequently removed as violations of Facebook’s terms of service.

Last year, the Ukrainian parliament passed a bill making the denigration of the OUN and UPA illegal, although it failed to establish a specific penalty for violators. Academics and human rights activists around the world condemned the law for censoring historical debate and establishing an official state narrative of the Holocaust.

Eduard Dolinsky. Credit: European Jewish Parliament.
Eduard Dolinsky. Credit: European Jewish Parliament.Like Dolinsky, Ukrainian Israeli journalists Shimon Briman and Alex Kogan have also complained about Facebook censorship.

Briman and Kogan had shared a post discussing the responsibility of World War I era Ukrainian leader Simon Petliura for a series of pogroms against the country’s Jews. The post, which contained a Russian epithet for Jews, was removed from both journalists’ timelines.

“I felt there is anti-Jewish censorship on Facebook,” Briman said. While he didn’t believe the government had any involvement, he does believe its passage of the bill honoring OUN and UPA had emboldened online trolls targeting his posts.

“We are talking about a well-organized community of Ukrainians, who well understand what they are doing,” Kogan added.

Unequivocally, experts say freedom of speech is restricted in Ukraine.

Professor John Paul Himka, a Canadian researcher who focuses on the Holocaust in Ukraine, said while he was unaware of any arrests related to such issues, he pointed to the recent government ban on the Polish film Wołyń, which detailed the WWII mass murder of Poles by Ukrainian nationalists during the war, as proof of stifling free expression.

The Simon Wiesenthal Center questioned the propriety of Facebook removing Dolinsky’s post.

“It’s a very sad day and a very serious matter if any criticism of the efforts of the Ukrainian government to distort the history of World War II and the Holocaust are taken down by Facebook,” said Dr. Efraim Zuroff, director of the Wiesenthal Center’s Jerusalem office. “Such a ridiculous policy basically gives the Ukrainian government a green light to continue to glorify individuals who participated in the mass murder of Jews during the Holocaust.”

Asked about the Facebook incidents, Volodymyr Viatrovych, director of Ukraine’s state-sponsored Institute for National Memory, told JNS.org he did not believe that “Ukrainian politics of decommunization has some influence on politics of Facebook. There are no cases of censorship or limitations of freedom of speech in the laws of decommunization.”

Neither Facebook nor other representatives of the Ukrainian government responded to requests by JNS.org for comment.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Amazing Colour Photos of Warsaw after World War II, in August 1947

Shooting FilmAmazing Colour Photos of Warsaw after World War II, in August 1947

During World War II 84% of Warsaw was destroyed. Dramatic snaps in colour show the centre of the city, including Śródmieście, Old Town and meaningful empty space after the Jewish Ghetto. The photos were taken by New York photographer Henry N. Cobb during his stay in Warsaw, Poland in the summer 1947.

“In the summer of 1947 I was a member of a small group of American design professionals, led by the architect Hermann H. Field, who traveled to England, Czechoslovakia, and Poland to study the progress of postwar reconstruction. In Poland we visited Warsaw, Krakow, Katowice, Wroclaw, and Szczecin. Although I cannot recall the precise length of our stay in the capital city, I do remember clearly that we extended our visit for several days beyond its planned duration in order to meet at greater length with planners in the Office for the Reconstruction of the Capital (BOS), whose work we found deeply inspiring. The architects Helena and Szymon Syrkus were our hosts in Warsaw, and we spent a memorable Sunday with them at their small farmhouse outside the city on the bank of the Vistula. Photographs taken on that occasion are included at the end of this album.” – Henry N. Cobb, September 2011.

Astonishingly post-war Warsaw streets are becoming closer. Girl’s brown dress and a pomegranate car passing by bring life to these views. Below is a collection of amazing colour photos of Warsaw in August 1947 were taken by Henry with a 35 mm camera utilizing Kodachrome film.

se more: Amazing Colour Photos of Warsaw after World War II, in August 1947


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Nie ma zadań niewykonalnych”. Gdy wróg mówi po rosyjsku

INTERIA.PL“Nie ma zadań niewykonalnych”. Gdy wróg mówi po rosyjsku

Michale Bar-Zohar Nisshim Mishal


Izrael od samego początku swego istnienia musiał zmagać się z wieloma przeciwnikami, którzy przez pewien czas byli wspierani przez ZSRR. Na początku jedynie sprzętowo, a później pojawili się także radzieccy żołnierze. W kwietniu 1970 roku doszło do starcia pomiędzy izraelskim lotnictwem a radzieckimi pilotami. Piszą o tym Michael Bar-Zohar i Nissim Mishal w książce “Nie ma zadań niewykonalnych”. Poniżej fragment tego dzieła.

Egipski MiG-21PFM /Wikimedia Commons /INTERIA.PL/materiały prasoweEgipski MiG-21PFM /Wikimedia Commons /INTERIA.PL/materiały prasowe

18 kwietnia 1970 roku, w szczytowym okresie wojny na wyczerpanie, dwaj izraelscy piloci phantomów, Ejtan Ben Elijahu oraz Rami Harpaz, wracali z rozpoznania fotografi cznego nad Egiptem. Wojna na wyczerpanie wybuchła krótko po zakończeniu wojny sześciodniowej i początkowo walki toczyły się głównie w rejonie wokół Kanału Sueskiego, ale ich obszar stopniowo się rozszerzał i izraelskie lotnictwo przeprowadzało zuchwałe wypady w głąb terytorium egipskiego.

Tego ranka, kiedy Ben Elijahu i Harpaz lecieli w stronę Izraela, na dużej wysokości pojawiło się kilka egipskich myśliwców MiG-21. W tym spotkaniu nie było nic szczególnego, ale tym razem urządzenia nasłuchowe należącej do wywiadu wojskowego Jednostki 515 (później Jednostki 8200) zarejestrowały dziwne głosy mówiące w nieznanym języku.
Język ten jednak rozumiał, jak się okazało, młody człowiek imieniem Dawid, który służył w bazie Umm Hasziba na Synaju. Bezzwłocznie zadzwonił do swojego dowódcy, majora Tuwii Feinmana, i zameldował podekscytowany:

– Nagraliśmy rozmowy sowieckich pilotów myśliwskich. Feinman odpowiedział barwnym przekleństwem. Wiedział, że w Egipcie pracują rosyjscy technicy, instruktorzy i doradcy – ale nie piloci – i wysunął przypuszczenie, że Dawid oraz jego koledzy nagrali rozmowę między nimi.
– Nie, Tuwia – odparł Dawid. – To coś innego.

Feinman natychmiast wysłał do Umm Hasziby helikopter po taśmy z nagraniami rozmów. Ponieważ mówił biegle po rosyjsku, przesłuchał je, po czym pospieszył do szefa wywiadu wojskowego, generała Aharona Jariwa. O 20.00 Jariw odbył nie planowaną rozmowę z premier Goldą Meir, która jeszcze tej nocy przekazała nagrania prezydentowi Stanów Zjednoczonych, Richardowi Nixonowi.

Nagrania były niezbitym dowodem: Sowieci nie tylko dostarczali broń Egiptowi, ale także wysyłali tam w tajemnicy oddziały wojskowe i eskadry myśliwców. Samoloty miały znaki egipskich sił powietrznych, ale latali nimi piloci radzieccy!

Oznaczało to niebezpieczny obrót spraw. Izrael nie chciał się wplątać w konflikt z supermocarstwem. Związek Radziecki był głównym dostawcą broni do Egiptu i Syrii (a później Iraku), począwszy od połowylat pięćdziesiątych XX wieku, i ponownie po pokonaniu armii egipskiej przez Siły Obronne Izraela w 1967 roku. Moskwa na prośbę prezydenta Egiptu wysłała specjalistów wojskowych, doradców, kontrolerów ruchu powietrznego i pilotów. Utrzymywano to w tajemnicy do czasu odkrycia ich obecności przez Izrael. (…)

Izraelski Dassault Mirage III /Wikimedia Commons /INTERIA.PL/materiały prasoweIzraelski Dassault Mirage III /Wikimedia Commons /INTERIA.PL/materiały prasowe

Reakcja

Podniosło to utajony konflikt między Izraelem a Związkiem Radzieckim na niebezpieczny poziom. Izrael starał się go jeszcze bardziej nie eskalować. Minister obrony Mosze Dajan polecił dowódcy sił powietrznych, Mordechajowi Hodowi, wstrzymanie ataków w głąb Egiptu. Amerykanie również doradzali ostrożność – w końcu, mówili, Izrael nie chce konfrontacji z supermocarstwem. Ale pewność siebie Sowietów tylko rosła: zainstalowali swoje baterie rakietowe na brzegach Kanału Sueskiego, a ich samoloty prześladowały izraelskie odrzutowce, które prowadziły rozpoznanie fotograficzne lub naloty, próbując wciągnąć je w walkę. Raz trafili nawet rakietą powietrze-powietrze w ogon skyhawka; pilot zdołał wylądować w bazie lotniczej Refidim na Synaju.

Meir i Dajan wciąż się wahali. Ale 25 lipca, kiedy izraelskie skyhawki zaatakowały egipskie pozycje przy Kanale Sueskim, na niebie pojawiły się sowieckie migi i przegoniły je nad Synaj. “Supermocarstwo supermocarstwem, ale trzeba coś zrobić”, mruknęła pod nosem Meir i rozkazała, żeby Izrael zrewanżował się Rosjanom, jak na to zasługują.

Hod postanowił opracować operację skierowaną przeciwko Rosjanom: powietrzną zasadzkę z rodzaju tych, które jego piloci zastawiali już w tym regionie wiele razy. Do zaplanowania czegoś specjalnego wybrano Dawida Porata, który przygotowywał te zasadzki w przeszłości. Ale jak można urządzić zasadzkę na przejrzystym niebie? Hod zebrał zespół najlepszych pilotów izraelskich sił powietrznych i, 30 lipca 1970 roku, rozkazał im zastawić pułapkę obmyśloną przez Porata.

Izraelski A-4 Skyhawk /Wikimedia Commons /INTERIA.PL/materiały prasoweIzraelski A-4 Skyhawk /Wikimedia Commons /INTERIA.PL/materiały prasowe

Pułapka

Obszar, który wybrano na teren bitwy, znajdował się w jednej trzeciej drogi między …..

Czytaj więcej: “Nie ma zadań niewykonalnych”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com