Archive | March 2017

Nowi przywódcy Hamasu w Gazie i co to oznacza dla edukacji ku coraz gorszej przyszłości

Nowi przywódcy Hamasu w Gazie i co to oznacza dla edukacji ku coraz gorszej przyszłości

Frimet i Armold Roth
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


youtube: Malgorzata Koraszewska
[Jeden z tekstow na ekranie: “Dźganie nożami i przejeżdżanie Żydów daje Palestyńczykom godność”]
Czego UNRWA dokonała w Jerozolimie: z filmu dokumentalnego Center for Near East Policy Research [Kliknij YouTube [polskie podpisy: https://www.youtube.com/watch?v=u1q5lMB9rYo ], żeby zobaczyć film]

UNRWA to agencja ONZ założona specjalnie by rozwiązać problem palestyńskich uchodźców. Od dziesiątków lat, od trzech pokoleń, utrwala ten problem i pomaga siać nienawiść. Szkoły prowadzone przez ONZ mają programy uczące nienawiści i blokujące możliwość pokoju. Składamy się na tę propagandę nienawiści wszyscy.

 

Jednym z najszpetniejszych aspektów konfliktu między Arabami i Izraelem jest bliski i intymny związek, jaki istnieje między najdziwaczniejszą z agend ONZ – UNRWA – a islamistyczną grupą terrorystyczną, Hamasem. Dzisiaj pojawiły się nowe, niepokojące dowody dla tych, którzy są skłonni patrzeć, w odróżnieniu od tych, którzy systematycznie odwracają wzrok, woląc nie wiedzieć.

Narody Zjednoczone mają ogromne zasługi w opiece nad uchodźcami na świecie. Urząd Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców ONZ (UNHCR) znajduje się w Genewie i otrzymał dwie Nagrody Nobla (1954 and 1981). Jego początki nie były obiecujące. Powołany przez Rezolucję 319 (IV) Zgromadzenia Ogólnego ONZ w grudniu 1949 r. z mandatem działania na trzy lata. To zostało następnie rozszerzone przez dodatkowe rezolucje Zgromadzenia Ogólnego pozwalające na jego działanie do dzisiaj. Jego misją jest dostarczanie na bazie nie-politycznej i humanitarnej ochrony międzynarodowej uchodźcom i szukanie dla nich permanentnego rozwiązania… [źródło]

Trzeba być wyjątkowo podłym człowiekiem, by sprzeciwiać się takim celom. Pomoc dawana na bazie humanitarnej, niepolitycznej – co może być słuszniejszego? Dostarczanie im ochrony, a szczególnie ich dzieciom – najbardziej bezbronnym z bezbronnych – jest często rzeczą, której tym narażonym, wywłaszczonym ludziom najbardziej brakuje. A szukanie rozwiązania? No cóż – oczywiste.

Co doprowadza nas do Arabów palestyńskich, którzy spośród wszystkich ludzi na świecie zaklasyfikowanych jako uchodźcy, zostali wyjęci spod opieki UNHCR.

Czy jest to krzycząca niesprawiedliwość? Nie. A to dlatego, że tylko oni – spośród wszystkich nieszczęśliwych ludzi na świecie – mają całkowicie własny urząd “uchodźczy”. I jak pisaliśmy wcześniej na tym blogu [“14-Aug-16: Who actually cares that foreign aid is diverted from needy Gazans to terror? Not who most people think”], jest to bardzo szczególny urząd! Tylko kilka kluczowych punktów:

  • Dziwne rozróżnienie: UNHCR zajmuje się wszystkimi uchodźcami świata z wyjątkiem tych, którymi zajmuje się UNRWA. UNHCR ma bez porównania większe obciążenie zadaniami, ale personel (około 9,7 tysiąca pracowników), który stanowi tylko jedną trzecią wielkości personelu UNRWA.
  • Zdumiewająca różnica zasobów: “UNHCR ma jednego członka personelu na każde 5,5 tysiąca uchodźców i innych osób wymagających troski. UNRWA ma jednego członka personelu na każdych 182 ludzi zarejestrowanych w UNRWA.” [Źródło, marzec 2015]
    Ogrom listy płac UNRWA: UNRWA najnowszy stan osobowy wynosi “ponad 30 tysięcy… większość z nich to uchodźcy palestyńscy i niewielka liczba personelu międzynarodowego w biurach dwóch kwater głównych (Gaza i Amman), pięciu biurach terenowych (Gaza, Liban, Syria, Jordania i
  • Zachodni Brzeg) i czterech biurach przedstawicieli/łączników (Nowy Jork, Genewa, Bruksela i Kair)” [“Working at UNRWA” – dostęp dziś rano]. Jest otwartą tajemnicą, że wielu, prawdopodobnie większość, ludzi na liście płac UNRWA zasadniczo nie robi niczego. Jest to rodzaj zasiłku, który wspiera inercję i brak produktywności – za pieniądze Zachodu. Do ostatniego dziesięciolecia niemal żadne pieniądze arabskie nie docierały do UNRWA.
  • Rozmyślna nieprzejrzystość: Niemal wszystkie inne agendy ONZ odpowiadają przed zarządem wykonawczym, któremu składają sprawozdania, co pozwala na pewien stopień nadzoru. UNRWA zdaje sprawozdania bezpośrednio całemu, liczącemu 193 członków Zgromadzeniu Ogólnemu, gdzie odpowiedzialność jest szeroko rozłożona i łatwo jej uniknąć. Według dokumentu napisanego w 2010 r. przez głównego prawnika tej agendy, Lance’a Bartholomeusza, UNRWA posiada dodatkową elastyczność działania, ponieważ nie ma wyraźnie zdefiniowanej misji: “jej mandat nie jest zapisany w jednym miejscu i musi się wnioskować o nim z wszystkich innych dotyczących sprawy rezolucji i pytań”.
  • Wieczny bezruch: W ten sposób, niczym nieobciążona UNRWA, może zapewnić własne przetrwanie przez przekształcenie się w patrona palestyńskich żalów, nadając status uchodźczy pokoleniu za pokoleniem… [“The U.N. Handmaiden of Hamas”, Claudia Rosett in the Wall Street Journal, August 07, 2014]

Poza wszystkimi tymi anomaliami i marnotrawstwem, korupcją i niewydolnością w tym prawdziwie groteskowym obrazie, istnieje kwestia wspólnotyinteresów (a) UNRWA i (b) terrorystów islamskich z Hamasu. O tym także pisaliśmy w wielu postach. Na przykład “30-Jul-14: Is Europe’s uncritical funding connected with Hamas’ ongoing terrorism?” i wspomniany tam oficjalny rzecznik UNRWA, Chris Gunness, który

często powtarza komunikaty Hamasu w mediach głównego nurtu, a oficjele europejscy wzmacniają jego słowa w swoich stolicach. Jego konto Twittera i udzielane wywiady pełne są potępień działań Izraela wobec Gazy, ale jego potępienia ostrzału rakietowego, jaki prowadzi Hamas wobec izraelskich cywilów są wyciszone, jeśli w ogóle je wypowiada.

Gunness dostaje się pod ogień dobrze zasłużonej krytyki w ważnym artykule z 2014 r. badacza Davida Bedeina w Jerusalem Post, gdzie ten autor analizuje, co szkoły UNRWA naprawdę przekazują arabskim dzieciom w Gazie, które miały nieszczęście wpaść w ich szpony:

30 tysięcy pracowników UNRWA nie udaje neutralności. Pracownicy UNRWA są zorganizowani w związki zawodowe, niemające żadnej sympatii do organizacji orędujących za pokojem. W Gazie związek pracowników UNRWA i związek nauczycieli UNRWA w kolejnych wyborach od 1999 r. wybierały Hamas, by kierował ich związkami, z 93% głosującymi na Hamas w wyborach 2012 r. Mantrą, którą często powtarza [rzecznik UNRWA, Chris] Gunness, ostatnio w Fox News, jest, że “nie ma dowodów, że terroryści Hamasu są na liście płac ONZ”. Jednak Parlament Europejski sfinansował badanie, które udokumentowało przejęcie związków zawodowych UNRWA przez Hamas w marcu 2009 r…. [“One for the Gunness Book of Records: The myth of an UNRWA policy of peace that does not exist”, Jerusalem Post, December 25, 2014]

A teraz nowe rewelacje dzięki biuletynowi wydanemu w miniony czwartek przez Meir Amit Intelligence and Terrorism Center w Tel Awiwie.

Chodzi o przeprowadzone niedawno wybory do politbiura Hamasu, najważniejszej instytucji politycznej Hamasu w Strefie Gazy. Pisaliśmy [“13-Feb-17: Another Shalit Deal milestone: Four terms of life imprisonment but this murdering jihadist now heads Hamas in Gaza”] o tym, kim jest dżihadysta, który pojawił się jako nowy szef w tym procesie.

Amit Report pisze, że Sinwar był jednym z piętnastu ludzi wybranych do kierowania Hamasem i że ich szeregi są zdominowane przez członków o ekstremistycznych poglądach.

Al-Hindi stoi przez kwaterą główną UNRWA w Gazie 5 października 2011 r., kiedy kierował strajkiem nauczycieli przeciwko tej agendzie ONZ [Zdjęcie] Al-Hindi stoi przez kwaterą główną UNRWA w Gazie 5 października 2011 r., kiedy kierował strajkiem nauczycieli przeciwko tej agendzie ONZ [Zdjęcie]

czytaj dalej tu: Nowi przywódcy Hamasu w Gazie…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel Does Not Cause Anti-Semitism

Gatestone InstituteIsrael Does Not Cause Anti-Semitism

Alan M. Dershowitz


BildresultatAlan M. Dershowitz

In a recent letter to the New York Times, the current Earl of Balfour, Roderick Balfour, argued that it is Israel’s fault that there is “growing anti-Semitism around the world.” Balfour, who is a descendant of Arthur Balfour, the British Foreign Secretary who wrote the Balfour Declaration a hundred years ago, wrote the following: “the increasing inability of Israel to address [the condition of Palestinians], coupled with the expansion into Arab territory of the Jewish settlements, are major factors in growing anti-Semitism around the world.” He argued further that Prime Minister Benjamin Netanyahu “owes it to the millions of Jews around the world” who suffer anti-Semitism, to resolve the Israel-Palestine conflict.

This well-intentioned but benighted view is particularly ironic in light of the fact that the Balfour Declaration had, as one of its purposes, to end anti-Semitism around the world by creating a homeland for the Jewish people. But now the scion of Lord Balfour is arguing that it is Israel that is causing anti-Semitism.

Roderick Balfour’s views are simply wrong both as a matter of fact and as a matter of morality. Anyone who hates Jews “around the world” because they disagree with the policy of Israel would be ready to hate Jews on the basis of any pretext. Modern day anti-Semites, unlike their forbears, need to find excuses for their hatred, and anti-Zionism has become the excuse de jure.

To prove the point, let us consider other countries: has there been growing anti-Chinese feelings around the world as the result of China’s occupation of Tibet? Is there growing hatred of Americans of Turkish background because of Turkey’s unwillingness to end the conflict in Cypress? Do Europeans of Russian background suffer bigotry because of Russia’s invasion of Crimea? The answer to all these questions is a resounding no. If Jews are the only group that suffers because of controversial policies by Israel, then the onus lies on the anti-Semites rather than on the nation state of the Jewish people.

Moreover, Benjamin Netanyahu’s responsibility is to the safety and security of Israelis. Even if it were true that anti-Semitism is increasing as the result of Israeli policies, no Israeli policy should ever be decided based on the reaction of bigots around the world. Anti-Semitism, the oldest of bigotries, will persist as long as it is seen to be justified by apologists like Roderick Balfour. Thought Balfour does not explicitly justify anti-Semitism, the entire thrust of his letter is that Jew hatred is at least understandable in light of Israel’s policies.

Balfour doesn’t say a word about the unwillingness of the Palestinian leadership to accept Israel’s repeated offers of statehood to the Palestinians. From 1938 through 2008, the Palestinians have been offered and repeatedly rejected agreements that would have given them statehood. Even today, the Palestinian leadership refuses to accept Netanyahu’s offer to sit down and negotiate a final status agreement without any pre-conditions. Nor does Balfour mention Hamas, Hezbollah, and other terrorists groups that constantly threaten Israel, along with Iran’s publicly declared determination to destroy the state that Lord Balfour helped to create. It’s all Israel’s fault, according to Balfour, and the resulting increase in anti-Semitism is Israel’s fault as well.

Roderick Balfour ends his letter by essentially joining the boycott movement against Israel. He has declared his unwillingness to participate in the Centenary Celebration of the Balfour Declaration, until and unless Israel takes unilateral action to end the conflict. So be it. I am confident that the author of the Balfour Declaration would have willing participated in this celebration, recognizing that no country in history has ever contributed more to the world – in terms of medical, technological, environmental and other innovations — in so short a period of time (69 years) than has Israel. Nor has any country, faced with comparable threats, ever been more generous in its offers of peace, more committed to the Rule of Law, or more protective of civilians who are used as human shields by those who attack its civilians.

So let the Celebration of the Balfour Declaration go forward without the participation of Roderick Balfour. Let Israel continue to offer a peaceful resolution to its conflict with the Palestinians. And let the Palestinians finally come to the bargaining table, and recognize Israel as the Nation State of the Jewish people in the way that the Balfour Declaration intended.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Bojkot Izraela nie jest ruchem obrony praw człowieka

Bojkot Izraela nie jest ruchem obrony praw człowieka

Malgorzata Koraszewska    Malgorzata Koraszewska



Rabin Sacks wyjaśnia dlaczego ruch obrony praw człowieka musi być uniwersalny, dlaczego bojkot Izraela nie służy przyznaniu praw Palestyńczykom, dlaczego pod płaszczykiem humanitaryzmu sieje nienawiść i wspiera terror.
(Więcej filmów o podobnej tematyce znajdziesz na stronie http://www.listyznaszegosadu.pl/)

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


WYWIAD Z JOANNĄ MICHLIC

WYWIAD Z JOANNĄ MICHLIC

Bartek Borys


Książka „Obcy jako zagrożenie” autorstwa Joanny Michlic została w tym roku nominowana do Nagrody Historycznej im. K. Moczarskiego.

Wide zrzut ekranu 2016 12 13 o 14.39.52

Książka „Obcy jako zagrożenie” autorstwa Joanny Michlic została w tym roku nominowana do Nagrody Historycznej im. K. Moczarskiego. Związana z tym wydarzeniem obecność w Żydowskim Instytucie Historycznym pracującej na co dzień w Wielkiej Brytanii historyk była okazją do rozmowy na temat problemu antysemityzmu w Polsce oraz samym badaniom naukowym, które zaowocowały publikacją książki.

Czy Pani zdaniem antysemityzm jest w Polsce „zjawiskiem kulturowym w najszerszym tego słowa znaczeniu”, jak twierdzi prof. Andrzej Paczkowski?

Myślę, że tak. O tym też jest moja książka „Obcy jako zagrożenie”. Pokazuję w niej w jaki sposób i jak bardzo antysemickie tropy i wyobrażenia wpłynęły na polską kulturę i polską politykę historyczną. W swojej pracy odwołuję się do badań Shulamit Volkow, która ten problem porusza w kontekście Niemiec.

Omawiając zasięg i destrukcyjność antysemityzmu warto pamiętać, że tworzył się on w tym samym czasie co polska tożsamość narodowa, jeszcze przed odzyskaniem niepodległości w 1918 r. Już wtedy postać Żyda traktowano jako kogoś, kim Polacy nie powinni być, Żydzi mieli być ich negatywnym zwierciadłem. Mamy różne aspekty antysemityzmu, zarówno w polityce i w życiu codziennym, jak też w kulturze niskiej i wysokiej. Jednym z tropów pokazujących, na ile Żyd jako konstrukcja negatywna funkcjonuje w kulturze codziennej są żarty, np. „niech się pani nie rozpycha tak, jak w żydowskiej kawiarni”, który można usłyszeć w tramwaju czy w autobusie. Z kolei osoby przechowujące żydowskie dzieci mówiły im nieraz: „nie kołysz biodrami jak Żydówka”, „nie chodź jak Żyd”, „nie gestykuluj jak Żyd”. To jest ta sfera, w której widać jak bardzo te stereotypy są utrwalone.

Podobnie jest w kulturze politycznej. Jeśli dany polityk nam się nie podoba, możemy o nim mówić, że jest Żydem bez względu na to, czy ta osoba rzeczywiście nim jest. A najczęściej nie jest. Jest to kwestia delegitymizacji danej osoby, która jest postrzegana jako Żyd, co jest związane z myśleniem, że Żyd nie jest jednym z nas, jest wrogiem. Takie podejście było silne już przed 1918 r., ale najsilniej rozwinęło się w okresie międzywojennym i jak wiemy miało destrukcyjny wpływ na wielu ludzi w czasie wojny, w czasie PRL-u czy po 1989 roku.

Stereotypy na temat Żydów nadal funkcjonują, ale po 1989 roku pojawiła się ich krytyczna analiza. Moja książka jest próbą rekonstrukcji tych stereotypów, pokazania ich destrukcyjnego wpływu na polską kulturę narodową, na tożsamość i na wywodzący się z matrycy etnicznej nacjonalizm. Mówimy często, że jest to nacjonalizm endeków, natomiast obserwując kulturę polityczną widzimy, że te wzorce endeckie przejmowane były jeszcze w czasie II RP przez inne ugrupowania, zarówno przez partie chłopskie, jak i Stronnictwo Pracy czy też sanację. To pokazuje, jak głębokie są te wzorce i że odejście od nich wymagać będzie dużo pracy, zwłaszcza na polu edukacji, gdyż ważne jest uczenie młodych ludzi na temat różnic między nacjonalizmem obywatelskim i nacjonalizmem etnicznym, który widzi wśród innych religii i kultur wrogów. Żyd jest oczywiście tym centralnym wrogiem w kulturze polskiej. Myślę, że sprawa rekonstrukcji została już podjęta, ale czeka nas długi okres pracy u podstaw po to, by pokazać elitom i nie-elitom, które nadal używają antyżydowskich stereotypów, że poruszają się wśród tych stereotypów czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

We wnioskach zawartych w książce pisze Pani, że układ sił w kwestii stosunku do Żydów przesuwa się na korzyść modelu traktującego ich jako współobywateli. Czy takie stwierdzenie dotyczące Polski roku 2016 nie jest zbyt optymistyczne?

J.M.: Z dzisiejszej perspektywy możemy myśleć, że moje przemyślenia były bardzo optymistyczne lub że nawet popełniłam pomyłkę. Ale jeśli spojrzymy na to kompleksowo, to zobaczymy, że wzrost antysemityzmu – przy wszystkich regionalnych różnicach – następuje na całym świecie. Radykalne ruchy muzułmańskie są w pewien sposób odpowiedzialne za ten problem i za towarzyszącą antysemityzmowi przemoc. Są przypadki, m.in. w Manchesterze czy w Paryżu, że młodzi ludzie w jarmułkach są atakowani. W Polsce przypadków przemocy wobec Żydów jest mniej, co wykorzystuje się w propagandowy sposób twierdząc, że Polska jest najbezpieczniejszym krajem dla Żydów w całej Europie. Nie jest to jednak realny obraz, bo przemocy jest co prawda mniej, ale stare stereotypy są jeszcze obecne.

W konkluzjach zawartych na końcu książki piszę, że proces burzenia stereotypów nie został zakończony. To wymaga czasu, a wpływ na to ma w dużej mierze rząd. Polityka odgrywa tu bardzo ważną rolę tym bardziej, że w niektórych ugrupowaniach stereotypy antysemickie pojawiają się do dziś. Pamiętać należy również o Kościele katolickim jako autorytecie moralnym w społeczeństwie. Trzeba zwrócić uwagę na ile Kościół przeszedł taką drogę spojrzenia krytycznego na używanie antysemityzmu w epoce posoborowej, a na ile te elementy w jego przekazie nadal funkcjonują. Pamiętam, że w podróży po Norwegii i Finlandii miałam okazję podróżować z bardzo miłym księdzem, który wspomniał o tym, że Gazeta Wyborcza to „żydokomuna” nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo operuje antysemickimi stereotypami.

Dekonstrukcja tych mitów jest zawsze dynamiczna i w pewnym momencie, mając do czynienia z rządami liberalnymi i systemem demokratycznym, możemy pomyśleć, że wszystko w społeczeństwie się zmieni. Jednak zmiany na wsi i w miastach, w szkole i w kościele wymagają bardzo dużo pracy. Ten proces już się jednak zaczął i jeśli chodzi o pozytywy to warto zwrócić uwagę na to, że w polskiej polityce antysemityzm po raz ostatni został użyty w czasie kampanii prezydenckiej w 1995 rok. Od tamtego czasu nikt głośno nie mówi, że nie popiera danego kandydata, bo jest on jego zdaniem Żydem. Nie znaczy to oczywiście, że taki dyskurs i takie myślenie nie funkcjonuje, gdyż może być wypowiedziane w inny, bardziej złagodzony sposób z wykorzystaniem pewnych kodów. Bardzo ważne jest jednak, żeby to pokazywać i żeby społeczeństwo miało tego świadomość.

Jeżeli mówimy o tym, że zarówno pan prezydent jak i pani premier twierdzą, że potępiają antysemityzm, to ich wypowiedzi trzeba traktować poważnie. Przy czym również poważnie powinni tą sprawę potraktować politycy, gdyż deklaracje to nie wszystko. Za tym musi stać program edukacyjny i stawianie na rozwój nauk, które pokazują jak bardzo destrukcyjny był antysemityzm i postrzeganie Żyda jako obcego w kulturze politycznej i codziennej, w ekonomii i w życiu społecznym i jak negatywny wpływ miał na społeczeństwo polskie, relacje polsko-żydowskie i samą społeczność żydowską w Polsce. Dzisiaj ta społeczność jest niewielka i nie zawsze jej głos jest symetryczny do głosu polskiej większości. Tym ważniejsze jest, by osoby reprezentujące większość mówiły o tym, że potrzebna jest pewnego rodzaju rewolucja społeczna i kulturowa. Wymaga ona jednak bardzo dużej pracy i krytycznego spojrzenia na naszą przeszłość.

To nie jest łatwe, bo co zrobić chociażby z Kornelem Makuszyńskim, którego bajki czyta się dzieciom, ale który operował też antysemickimi stereotypami. Podobnie jak Roman Dmowski, ojciec polskiego nacjonalizmu etnicznego. Czasami tą postać się odbarwia, ale jak wiemy choćby z bardzo ważnej publikacji Grzegorza Krzywca „Szowinizm po polsku. Przypadek Romana Dmowskiego” antysemityzm w myśleniu Dmowskiego był podstawą. To jest właśnie taki ciemny bagaż polskiej historii i kultury politycznej.

Czy prowadząc badania i czytając prasę oraz materiały archiwalne, które zostały wykorzystane w książce znalazła Pani coś, co w kontekście polskiego antysemityzmu wyjątkowo Panią zaskoczyło?

J.M.: Często się mówi, że antysemityzm nie miał w Polsce charakteru rasistowskiego, także w przypadku operujących nim ugrupowań politycznych. Gdzieś w tle pojawia się konieczność zapewnienia, że my, Polacy nie jesteśmy nazistami. Oczywiście, rasizm jako myśl rozwinął się pod koniec XIX w., a antysemityzm o podłożu rasistowskim obecny był chociażby we Francji i w Austro-Węgrach, powinniśmy jednak spojrzeć na to zjawisko z polskiej perspektywy.

Lęk, że polski antysemityzm będzie porównany do antysemityzmu nazistów widoczny jest w edukacji z okresu międzywojennego. W pracach wielu pedagogów przyjmujących perspektywę nacjonalizmu etnicznego pojawiały się poglądy, że polskie dzieci nie powinny przebywać w towarzystwie dzieci żydowskich ponieważ zagraża to ich umysłom. Podobne zagrożenie widziano w osobie żydowskiego nauczyciela uczącego polskie dzieci.

Podobnie jest ze sprawą konwertytów. Warto zwrócić tu uwagę na postać Zofii Kossak-Szczuckiej, którą uważa się zawsze za bohaterkę jako antysemitkę ratującą Żydów. Choć nigdy nie była oficjalnie członkinią Żegoty to ma jednak na swoim koncie piękną kartę. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że jej pisarstwo nacechowane jest niechęcią do Żydów, a jej prace z okresu międzywojennego po prostu porażają. Pisze ona w nich bowiem, że nawet konwertyci i dzieci z mieszanych polsko-żydowskich małżeństw nigdy nie będą Polakami, a w dodatku to właśnie oni zagrażają Polakom najbardziej. Bo ortodoksyjny Żyd może być łatwo odizolowany, tym bardziej, że sam się izoluje od społeczeństwa. Natomiast ci „ukryci” Żydzi mogą mieć na nas, na Polaków, największy wpływ ze względu na swoją krew. Natalia Aleksiun w swoich pracach wspomina o tych rasistowskich wątkach, które wymagają jednak jeszcze zbadania. Pomocna może być praca komparatystyczna dotycząca rasizmu w różnych krajach. Bardzo ciekawe byłoby zbadanie sytuacji w Polsce, we Francji i Austro-Węgrzech.

Podobnej sprawy dotyczy stygmatyzacja części Polaków sympatyzujących z Żydami, określanych jako szabes-goje, żydowscy wujkowie, żydowskie ciotki. Ten wątek w kontekście okresu międzywojennego nie jest jeszcze do końca zbadany. Niemniej jednak można stwierdzić, że stygmatyzacja wiązała się wtedy z ośmieszaniem np. nauczycieli akademickich, którzy nie zgadzali się na to, że żydowscy studenci muszą być odseparowani od studentów polskich w ramach przepisów getta ławkowego. Ta stygmatyzacja miała przerażający i destrukcyjny wpływ na postrzeganie osób ratujących Żydów w czasie II wojny światowej. Bardzo dużo mówi się o osobach ratujących Żydów jako o naszej pięknej karcie w historii Polski, która niejako ma zakryć te czarne karty antysemityzmu. Jest to jednak manipulacja i upolitycznienie postaci ratujących. Jeśli natomiast chodzi o badania historyczne nad osobami ratującymi Żydów, to wynika z nich, że osoby te były też nieraz w czasie wojny wydawane niemieckim okupantom przez innych Polaków za to, że pomagali Żydom. Osoby pomagające Żydom, określane jako szabes-goje, były uznawane za zdrajców polskiej racji stanu. Jest to wątek, który mnie osobiście w czasie badań nad tematem poraził i nad tym teraz pracuję.

polecił: Leon Rozenbaum

Zdarzało się też, że polskie kobiety za pomoc Żydom były „karane” przez różnego rodzaju bandy z lasu obcięciem włosów. Wiemy, że w historii ruchu oporu kobietom obcinano włosy za kolaborację lub bliższe relacje z Niemcami. Nie tylko w Polsce, ale też w Czechach czy we Francji. Co więc znaczy obcięcie kobiecie włosów za to, że pomagała Żydom? Czy zgwałcenie jej? Jest to bardzo wstydliwy temat dla samych ofiar, które przez bardzo długi czas o tym nie mówiły. Wielu z nich już nie ma, ale są ich dzieci i wnuki. Jest to trudny, przerażający temat, ale trzeba o tym mówić, bo żyjemy w rzeczywistości, w której nie patrzymy krytycznie na temat antykomunistycznego podziemia po 1945 r. Nazywa się ich dziś „żołnierzami wyklętymi”, ale zajmujący się tym tematem historyk Rafał Wnuk zwraca uwagę, jak zły jest to termin, bowiem kryją się pod nim różne formacje, różni ludzie o różnym sposobie myślenia. Wielu z nich było bohaterami, wielu jednak dokonało zbrodni na ocalałych Żydach czy Polakach, którzy Żydów ratowali, ale też na innych członkach polskiej społeczności, którzy nie zgadzali się z ich poglądami. To są na pewno bardzo bolesne tematy, które nie powinny ulegać upolitycznieniu niszczącemu świetnią pracę historyków. Bardzo ważne jest to, żeby prace pokazywały złożony obraz tego kim jesteśmy, zarówno z naszymi pięknymi kartami, a jedną z nich jest ratowanie Żydów, jak i z ciemnymi kartami, a jedną z nich jest antysemityzm, który tak funkcjonował w kulturze i w życiu codziennym. Trzeba się z tą kartą rozliczyć, żeby zrozumieć nas samych.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jewish State ‘Stands as One With the British People’

Jewish State ‘Stands as One With the British People’ in Fight Against Terrorism, Top Israeli Official Says Following London Attack

Barney Breen-Portnoy


The British Parliament building and Westminister Bridge, the scene of Wednesday’s ramming and stabbing attack. Photo: Wikimedia Commons.

Israel “stands as one with the British people as we all work together to defeat the scourge of terrorism,” the Jewish state’s UN envoy Danny Danon declared on Wednesday, following the ramming and stabbing attack outside the UK Parliament building in central London in which at least three people were killed and around 40 others were wounded.

“We send our condolences and wish a speedy recovery to all those injured,” Danon stated.

Deputy Foreign Minister Tzipi Hotovely said in a statement, “Israel expresses its deep shock at the terror attack in London today and its solidarity with the victims and with the people and government of Great Britain. Terror is terror wherever it occurs and we will fight it relentlessly.”

President Reuven Rivlin tweeted, “Our thoughts are with the people of London. Terror is a threat to us all and we must stand united against it.”

Prime Minister Benjamin Netanyahu, who wrapped up his multi-day trip to China on Wednesday, did not issue an immediate statement, as he was aboard a flight back to Israel as the news of the attack — in which the assailant was shot dead by police — broke.

Israeli Opposition Leader Isaac Herzog — whose father Chaim Herzog served in the British Army during World War II before going on to become the president of Israel later in his life — tweeted, “My thoughts are with the British people, following the terrible events at Westminster today. I wish a speedy recovery to all those injured.”

Wednesday’s attack in London appeared to be part of an ongoing trend — previously reported on by The Algemeiner — of Islamist jihadis around the world mimicking tactics used by Palestinian terrorists against Israelis.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com